Chyba istnieje w Polsce coś takiego jak wolność słowa. Moim skromnym zdaniem miał pełne prawo do zamanifestowania czy to swych sympatii czy antypatii klubowaych... A o ile dobrze pamiętam to nie prowokował po meczu kibiców Widzewa...
Komentarze Wszystkie Ligi (25-27.04)
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
Nie tylko SypniewskiSztygar pisze:jeszcze byla sprawa Igora Sypniewskiego ...13% pisze:ale jazda![]()
aż tak chyba jeszcze nigdy nikt podpadł pośród piłkarzy?
eŁKSa ogólnie ma bardzo fanatycznych piłkarzy
Teraz manifestują koszulkami (chociaż w tym wypadku Mysona raczej nie zrobił tego celowo) a kiedyś na derby Grzesiu Krysiak jak był lżony przez czerwonych podczas rozgrzewki to wyszedł z jednym na solo za bramką i pociągnął mu z dyni. Tamten sie nawet nie spodziewał że piłkarz może coś takiego zrobić 
-
Il_Fanatico
- Posty: 226
- Rejestracja: 01.03.2007, 10:55
-
Darkskiller
- Posty: 13
- Rejestracja: 27.02.2007, 14:37
Kilka słów mojej opinii o zachowaniu Mysony.
Po pierwsze to fajnie że są jeszcze piłkarze którzy są przywiązani do swojego klubu, barw, kibiców i tradycji. Myśle, że Mysona to jeden z nich, mimo że nie jest wychowankiem ŁKSu.
Z drugiej strony jednak ten tekst na koszulce nie był zbyt ambitny, ale tu liczy się raczej sam gest identyfikacji z kibicami Łksu.
Osobiście uważam też, że mimo iż dostał tę koszulke od kibica dobrze wiedział co tam pisze, lub chociaż domyślał się tego. To nie przypadek, że akurat w jego ręce wpadła taka koszulka. Myślę, że zdjął ją szybko, żeby uniknąć jakichś większych konsekwencji, co ostatecznie i tak sie nie udało, ale przez ten moment pokazał, że ŁKS coś dla niego znaczy. A to, że teraz opowiada że nie miał pojecia co na tej koszulce bylo to jakby przymus, przeciez nie moze powiedziec ze dobrze o tym wiedzial bo kary bylyby kilkukrotnie wyzsze.
To moja opinia i oby więcej piłkarzy dla których klub to nie tylko miejsce pracy.
Po pierwsze to fajnie że są jeszcze piłkarze którzy są przywiązani do swojego klubu, barw, kibiców i tradycji. Myśle, że Mysona to jeden z nich, mimo że nie jest wychowankiem ŁKSu.
Z drugiej strony jednak ten tekst na koszulce nie był zbyt ambitny, ale tu liczy się raczej sam gest identyfikacji z kibicami Łksu.
Osobiście uważam też, że mimo iż dostał tę koszulke od kibica dobrze wiedział co tam pisze, lub chociaż domyślał się tego. To nie przypadek, że akurat w jego ręce wpadła taka koszulka. Myślę, że zdjął ją szybko, żeby uniknąć jakichś większych konsekwencji, co ostatecznie i tak sie nie udało, ale przez ten moment pokazał, że ŁKS coś dla niego znaczy. A to, że teraz opowiada że nie miał pojecia co na tej koszulce bylo to jakby przymus, przeciez nie moze powiedziec ze dobrze o tym wiedzial bo kary bylyby kilkukrotnie wyzsze.
To moja opinia i oby więcej piłkarzy dla których klub to nie tylko miejsce pracy.
