walka__o_przetrwanie pisze: 20.08.2020, 01:39
Romek po latach opisał ten burzliwe czasy w kultowej, dla każdego polskiego kibica książce: „Pamiętnik Kibica- Ludzie z piętnem Heysel”. Stał się legendą wrocławskiego „Śląska” i całej kibolskiej Polski.
Chyba troche popłynąłeś. Nie umniejszam mu tych wszystkich lat ale akurat ta książka to jeden wielki stek bzdur! W każdym razie na temat mojego klubu (Wisłoka). Rozumie jak ktoś opisuje to co sam przeżył z własnym klubem / doświadczył ale pisanie o innych klubach (bo ktoś tam mu cos powiedział / napisał w korespondencji) to dramat. ps. Zaraz po ukazaniu sie tych bzdur (ksiązka) dostał ode mnie list z prawdziwym opisem (diametralnie odmiennym) w/w zdarzeń o których pisał (których byłem naocznym świadkiem). Nie raczył nawet odpisać...
Ja również nie mam zamiaru (ani prawa) umniejszać Twoich zasług/dokonań na Wisłoce, ale pamiętam żony z lat dwudziestych w których Gotykiem lub Jokerem. Widząc jakaś relacje Twojego pióra wiedziałem, że będzie to bardzo emocjonujący tekst. Konkurencję robił Ci Bzyk z pasiastego Tarnowa.
walka__o_przetrwanie pisze: 20.08.2020, 01:39
Romek po latach opisał ten burzliwe czasy w kultowej, dla każdego polskiego kibica książce: „Pamiętnik Kibica- Ludzie z piętnem Heysel”. Stał się legendą wrocławskiego „Śląska” i całej kibolskiej Polski.
Chyba troche popłynąłeś. Nie umniejszam mu tych wszystkich lat ale akurat ta książka to jeden wielki stek bzdur! W każdym razie na temat mojego klubu (Wisłoka). Rozumie jak ktoś opisuje to co sam przeżył z własnym klubem / doświadczył ale pisanie o innych klubach (bo ktoś tam mu cos powiedział / napisał w korespondencji) to dramat. ps. Zaraz po ukazaniu sie tych bzdur (ksiązka) dostał ode mnie list z prawdziwym opisem (diametralnie odmiennym) w/w zdarzeń o których pisał (których byłem naocznym świadkiem). Nie raczył nawet odpisać...
Ja również nie mam zamiaru (ani prawa) umniejszać Twoich zasług/dokonań na Wisłoce, ale pamiętam ziny z lat dziewięćdziesiątych których Gotykiem lub Jokerem. Widząc jakaś relacje Twojego pióra wiedziałem, że będzie to bardzo emocjonujący tekst. Konkurencję robił Ci Bzyk z pasiastego Tarnowa.
Zaczynałem dokładnie 3 dekady temu ale nie jestem ani legendarny ani aktywny w obecnym znaczeniu tych dwóch pojęć więc wolę sobie odjąć to co należne niż dodać to co nienależne :D
Dziwne, że nikt jeszcze tutaj nie wspomniał o śp. Panu Mirku Seemanie. Był to człowiek, który zaraził Gniezno miłością do Lecha, aczkolwiek znany był, jest i będzie wśród wszystkich kibiców Kolejorza. Pierwszym jego meczem na Lechu był mecz z Legią w sezonie 1972/1973, jego pierwszy wyjazd miał zaś miejsce w roku 1977. Jest (chociaż adekwatniejszym byłoby niestety słowo był z trudem przechodzące przez gardło...) jednym z rekordzistów wyjazdowych na Lechu, zarówno jeśli chodzi o wyjazdy po Polsce, jak i Europie. Był na takich meczach zagranicznych jak Bilbao w roku 1983, Liverpool w roku 1984, Barcelona w roku 1988, IFK Goeteborg w r. 1992, Austria Wiedeń w 2008, a także Genk w 2018. Nie opuścił żadnego meczu rozgrywanego w naszym Domu przy Bułgarskiej od roku 1980, czyli od powstania stadionu. W tym roku miał zaliczyć 1000. mecz domowy, niestety tego nie doczekał... Był chodzącą encyklopedią historii Lecha. W listopadzie będzie pierwsza rocznica Jego śmierci...
WileKKS pisze: 17.07.2021, 12:17
Dziwne, że nikt jeszcze tutaj nie wspomniał o śp. Panu Mirku Seemanie. Był to człowiek, który zaraził Gniezno miłością do Lecha, aczkolwiek znany był, jest i będzie wśród wszystkich kibiców Kolejorza. Pierwszym jego meczem na Lechu był mecz z Legią w sezonie 1972/1973, jego pierwszy wyjazd miał zaś miejsce w roku 1977. Jest (chociaż adekwatniejszym byłoby niestety słowo był z trudem przechodzące przez gardło...) jednym z rekordzistów wyjazdowych na Lechu, zarówno jeśli chodzi o wyjazdy po Polsce, jak i Europie. Był na takich meczach zagranicznych jak Bilbao w roku 1983, Liverpool w roku 1984, Barcelona w roku 1988, IFK Goeteborg w r. 1992, Austria Wiedeń w 2008, a także Genk w 2018. Nie opuścił żadnego meczu rozgrywanego w naszym Domu przy Bułgarskiej od roku 1980, czyli od powstania stadionu. W tym roku miał zaliczyć 1000. mecz domowy, niestety tego nie doczekał... Był chodzącą encyklopedią historii Lecha. W listopadzie będzie pierwsza rocznica Jego śmierci...
To rzeczywiście ciekawa postać musiała być. Ile miał lat ?
Zastanawia mnie to, jak to jest możliwe żeby ktoś przez 40 lat (!!!) nie opuścił ani jednego meczu domowego. Brzmi to wręcz nierealnie. Przecież to kawał czasu. Zawsze może wyskoczyć znienacka jakaś choroba, chrzciny, komunia, pogrzeb, wesele, wczasy itp. Jeżeli 40 lat nie odpuścił ani jednego meczu, to chyba zasługuje to na rekord Guinessa :)
Fakt, 40 lat bez opuszczonego meczu to sporo.
Na uwagę zasługuje również pani śp.Julia Kmiecik, stała bywalczyni stadionu Wisły Kraków, jtóra przez 51 lat nie opuściła ANI JEDNEGO meczu Wisły.
Odszedł do " Sektora Niebo" Jurek "Ogór" Skibiak bardzo barwna i szanowana postać na stadionie przy Roosevelta i nie tylko.
Wyjazdowiec od lat 70-tych ... Żegnaj Przyjacielu
"Ogór" odszedł do Sektora Niebo już w środę a nigdzie nie ma nawet do tej pory wzmianki.
Wstyd.
R.I.P. OGÓR !!!!!!
Oglądajcie i kibicujcie teraz razem z Śp.Benkiem mecze z Nieba.
Odświeżam temat bo wczoraj trafiłem przypadkiem na wywiad ze Śledziem z CHWM i był temat Motoru w nim.
Groszek dalej aktywny na Motorze ? Dalej ma do powiedzenia w BM czy już pałeczka przekazana ? Oby się mu wiodło w życiu bo jako chuligan to szacunek u ludzi miał
O Szmacie słuch zaginął,nie wyjaśnione sprawy tutaj ma...,Czoper jest młodszy niestety starszy śp,Alex jest a Kowal to zależy który...z ciekawostek to w niedziele odszedł też znany kibic na Motorze śp.Pipa
Na Górniku na miano żywych legend zasługują dawni młynowi - "Mały" i "Bobo". W obecnych czasach brakuje takiego bezkompromisowego sposobu prowadzenia dopingu. Ten pierwszy przez kilkanaście lat prowadził doping z wielką pasją, niebywałą energią i oryginalną charyzmą, a w starciach hooligans nigdy się nie cofał. Mały wzrostem, wielki duchem. Z nieżyjących kibiców, to nie można zapominać o nieodżałowanym Panu Stanisławie Sętkowskim "Leon", który dzielnie bronił barw Górnika, otoczony kibicami Piasta, na ich stadionie. Na derbach Górnik - Piast doczekał się z tego powodu oprawy :)
Korfanciorz pisze: 28.06.2026, 13:22
Na Górniku na miano żywych legend zasługują dawni młynowi - "Mały" i "Bobo". W obecnych czasach brakuje takiego bezkompromisowego sposobu prowadzenia dopingu. Ten pierwszy przez kilkanaście lat prowadził doping z wielką pasją, niebywałą energią i oryginalną charyzmą, a w starciach hooligans nigdy się nie cofał. Mały wzrostem, wielki duchem. Z nieżyjących kibiców, to nie można zapominać o nieodżałowanym Panu Stanisławie Sętkowskim "Leon", który dzielnie bronił barw Górnika, otoczony kibicami Piasta, na ich stadionie. Na derbach Górnik - Piast doczekał się z tego powodu oprawy :)
Z Małym dosłownie kilka razy w życiu miałem styczność, ale od gościa bije szczerość i normalność. Widać po nim starą szkołę kibicowania. Nie wywyższa się i nie zadziera nosa jak ci wszyscy śmieszni współcześni "kumaci".
Mimo że czasem mieliśmy różne zdania na ten czy inny temat to dla Małego olbrzymi szacunek. A czy taki "były" gniazdowy to bym nie powiedział. Nadal go widać. 🙂💪
Korfanciorz pisze: 28.06.2026, 13:22
Na Górniku na miano żywych legend zasługują dawni młynowi - "Mały" i "Bobo". W obecnych czasach brakuje takiego bezkompromisowego sposobu prowadzenia dopingu. Ten pierwszy przez kilkanaście lat prowadził doping z wielką pasją, niebywałą energią i oryginalną charyzmą, a w starciach hooligans nigdy się nie cofał. Mały wzrostem, wielki duchem. Z nieżyjących kibiców, to nie można zapominać o nieodżałowanym Panu Stanisławie Sętkowskim "Leon", który dzielnie bronił barw Górnika, otoczony kibicami Piasta, na ich stadionie. Na derbach Górnik - Piast doczekał się z tego powodu oprawy :)
Z Małym dosłownie kilka razy w życiu miałem styczność, ale od gościa bije szczerość i normalność. Widać po nim starą szkołę kibicowania. Nie wywyższa się i nie zadziera nosa jak ci wszyscy śmieszni współcześni "kumaci".
Mimo że czasem mieliśmy różne zdania na ten czy inny temat to dla Małego olbrzymi szacunek. A czy taki "były" gniazdowy to bym nie powiedział. Nadal go widać. 🙂💪
Mały dalej jeździ na wyjazdy mecze domowe. Bobo ostatnio trochę chorował, ale już wraca do zdrowia.
Do sekora niego odeszła jedna z najbardziej znanych osób ze Starej Gwardii Górnika Zabrze Leszek. Postać znana nie tylko w Zabrzu,ale w wielu klubach w Polsce. Niech mu ziemia lekką będzie.
AMF1948 pisze: 15.07.2026, 09:44
Do sekora niego odeszła jedna z najbardziej znanych osób ze Starej Gwardii Górnika Zabrze Leszek. Postać znana nie tylko w Zabrzu,ale w wielu klubach w Polsce. Niech mu ziemia lekką będzie.
Kurde... Kojarzę pana Leszka. Wyrazy współczucia dla całej rodziny.
Z racji tego że Zawisza to nasza była zgoda ze starych dobrych lat 90tych mam pytanie czy ANIA która miała swoją flagę uczęszcza na mecze WKS czy już odpuściła temat ?
SSW1938 pisze: 19.07.2026, 11:48
Z racji tego że Zawisza to nasza była zgoda ze starych dobrych lat 90tych mam pytanie czy ANIA która miała swoją flagę uczęszcza na mecze WKS czy już odpuściła temat ?
Z moich informacji Ania mieszka w UK. osoba z mega historią i wspomnieniami. Info od zawiszaka z którym pracowałem.
Ale podłącze się pod pytanie czy pojawia się na meczach przy okazji wizyty w PL ?
Drugie pytanie jeżeli chodzi o SSW i Zetkę. Piszesz była zgoda w czy ona kiedykolwiek została zerwana przez którąś ze stron?
Kiedy mieliście ostatnio kontakt ?
Korfanciorz pisze: 28.06.2026, 13:22
Na Górniku na miano żywych legend zasługują dawni młynowi - "Mały" i "Bobo". W obecnych czasach brakuje takiego bezkompromisowego sposobu prowadzenia dopingu. Ten pierwszy przez kilkanaście lat prowadził doping z wielką pasją, niebywałą energią i oryginalną charyzmą, a w starciach hooligans nigdy się nie cofał. Mały wzrostem, wielki duchem. Z nieżyjących kibiców, to nie można zapominać o nieodżałowanym Panu Stanisławie Sętkowskim "Leon", który dzielnie bronił barw Górnika, otoczony kibicami Piasta, na ich stadionie. Na derbach Górnik - Piast doczekał się z tego powodu oprawy :)
Totalny farmazon, dzielnie bronił czapeczki, a posypały się zakazy, bo poszedł poskarżyć się policji. Druga rzecz, łzy w oczach i na kolanach błagał by oddano mu kury, które wrzucono na sektor gości. Taki bohater. Gdy Górnik grał mecz na wyjeździe to przyjeżdżał na mecze Piasta.... Rozumiem osoba zakochana w Górniku, piknik kochający futbol, ale bez przesady. I żeby nie było, pokój jego duszy.
Korfanciorz pisze: 28.06.2026, 13:22
Na Górniku na miano żywych legend zasługują dawni młynowi - "Mały" i "Bobo". W obecnych czasach brakuje takiego bezkompromisowego sposobu prowadzenia dopingu. Ten pierwszy przez kilkanaście lat prowadził doping z wielką pasją, niebywałą energią i oryginalną charyzmą, a w starciach hooligans nigdy się nie cofał. Mały wzrostem, wielki duchem. Z nieżyjących kibiców, to nie można zapominać o nieodżałowanym Panu Stanisławie Sętkowskim "Leon", który dzielnie bronił barw Górnika, otoczony kibicami Piasta, na ich stadionie. Na derbach Górnik - Piast doczekał się z tego powodu oprawy :)
Totalny farmazon, dzielnie bronił czapeczki, a posypały się zakazy, bo poszedł poskarżyć się policji. Druga rzecz, łzy w oczach i na kolanach błagał by oddano mu kury, które wrzucono na sektor gości. Taki bohater. Gdy Górnik grał mecz na wyjeździe to przyjeżdżał na mecze Piasta.... Rozumiem osoba zakochana w Górniku, piknik kochający futbol, ale bez przesady. I żeby nie było, pokój jego duszy.
On jeździł za rezerwami Górnika po całym Śląsku, więc wątpię, żeby na mecze Piasta uczęszczał. Nie wiem, jak było z tymi kurami, ale to był dobytek jego życia, więc mogło go to poruszyć. Piastole chcieli skroić starszego pana, a ten im się nie dał, więc odniósł moralne zwycięstwo.
Legendą można nazwać Rudzkiego wojownika z Górnika Kaszyca?Co myślicie zawsze się bił z Ruchem na Rudzie i można powiedzieć że coś dla tej TRŚL zrobił i zdrowia zostawił.
Kiedyś ludzie mniej dbali o siebie, alkohol, papierosy, niezdrowy tryb życia, mało ruchu i pewnie jestem ostatni który by nie miał szacunku dla "legend" kibicowskich lat 80-90, jednak najlepszych nawet zawodników z tamtych lat mógłby poskładać obecny średni sportowiec z aktualnej drugiej piątki polskich ekip.
Piatek Trzynastego pisze: 30.07.2026, 16:08
Kiedyś ludzie mniej dbali o siebie, alkohol, papierosy, niezdrowy tryb życia, mało ruchu i pewnie jestem ostatni który by nie miał szacunku dla "legend" kibicowskich lat 80-90, jednak najlepszych nawet zawodników z tamtych lat mógłby poskładać obecny średni sportowiec z aktualnej drugiej piątki polskich ekip.
Pokolenie zadbanych peptydy, hormony końskie, TRT na śniadanie i kolację, 20 tabletek różnej chemii w proszku od kolagenu po karoten, przetworzone żarcie od wikingów i z żabki, krzyształ co weekend zamiast czystej wódki i epapierosy. Już chyba zdrowsze życie na salcesonie i jabolach, przynajmniej naturalne.