ImperatorMistrz pisze: 13.05.2026, 21:18
I ukształtował to radziecki system który skazał Polonię na dekady w niższych ligach jednocześnie fundując radzieckiej wizytówce Deyne i reszta aby oglądali piłeczkę. Programowanie szarego tłumu sie udało i 40 lat pompowania cewukaesu przy niszczeniu Polonii odniosło skutek. Przyzwyczajenia z prl przeniosły sie na Polskę w po 89 roku, a jakby bylo malo postradziecka zbieranina opakowania w ITI dalej pompowała w wizytówkę PRL.
Po raz enty słyszymy tę samą śpiewkę, która z faktami ma tyle wspólnego, co krzesło z krzesłem elektrycznym🤣. Zero źródeł, zero dowodów, tylko forumowe legendy powtarzane z pokolenia na pokolenie 😂.
Zanim znowu zaczniesz pisać o "celowym wybijaniu Polonii", odpowiedz na jedno proste pytanie: Jak to jest, że przez cały PRL sekcja koszykówki KSP spędziła poza ekstraklasą zaledwie jeden sezon? Przecież koszykarze: podlegali pod tę samą centralę co piłkarze i ciągnęli dotacje dokładnie z tego samego źródła.
Mało tego – oni nie tylko "trwali". Oni zdobywali mistrzostwo Polski, mieli olimpijczyków, stawali na pudle, zgarnęli dwa Puchary Polski i całkiem godnie reprezentowali nas w Europie. Co, komuniści zapomnieli ich "zniszczyć", czy może po prostu Twoja teoria o systemowym spisku sypie się jak domek z kart?
Sugestia, że władza traktowała sekcję piłkarską inaczej niż koszykarską, jest po prostu absurdalna. Kiedy sam Ignacy Loga-Sowiński "niszczył" Polonię, dekorując klub Złotym Krzyżem Zasługi na 50-lecie (pewnie dla niepoznaki, co? 🤣), to order z jego rąk odbierały legendy obu sekcji: Władysław Szczepaniak (piłka) i Jerzy Piskun (kosz).
Może czas przyznać, że problemy piłkarskiej Polonii wynikały z nieudolnego zarządzania i buntowniczych akcji starszych zawodników (skupionych w tzw. radzie załogowej), a nie z mitycznych dekretów z Kremla? Fakty nie gryzą, wystarczy po nie sięgnąć zamiast powielać bzdury.
Fakty są takie, że komunistyczna prasa wręcz stawała po stronie klubu za każdym razem, gdy ten zderzał się z realnym źródłem kłopotów swojej sekcji piłkarskiej. Mit o 'centralnym ucisku' pasuje tu jak pięść do nosa.
