Tak uważam. Gadżety i zarobek powinien być domeną klubu, a nie kibiców. Kibicowanie powinno być hobby i pasją, a nie pracą i interesem. I nie ma tutaj nic do tego fascynacja żadną sceną kibicowską angielską czy jeszcze inną. Jeżeli chodzi o doping nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do typowego polskiego dopingu dodać trochę spotaniczności.... a że nie poddawaj się nie jest ok nie jest tylko moja opinią, ale to jest opinia wielu kibiców Legii i powinieneś o tym doskonale wiedzieć, że szczególnie Ci, którzy pamiętają starą żyletę uważają, że nie wszystko poszło w dobrą stronę jeżeli chodzi o dopingkivloff pisze: 05.12.2025, 13:30Ach a więc to jest dlatego wstyd BO TY BYŚ COŚ CHĘTNIE ZOBACZYŁ. Czyli nie taki prawdziwy wstyd, tylko po prostu chciałbyś żeby to inaczej wyglądało.
Dobrze, idźmy dalej. To znaczy ta cała tu rozległa twórczość, to jest jakiś rodzaj apelu, żeby ludzie którzy coś robią, zrobili to inaczej, tak jak ty byś to chętnie widział. Nie tak jak oni to widzą, chcą, jak im pasuje, jak im jest wygodnie. Tylko jak ty byś chciał.
Anglikom się chce oglądać mecze i siedzieć cicho tu, albo głośno tam i to jest ok. A my chcemy sprzedawać gadżety i gnoić lokalnego rywala i to nie jest ok. Bo ty byś chciał inaczej. Anglicy dopingują spontanicznie i to jest ok, a my śpiewamy pół godziny Nie poddawaj się i to nie jest ok. Bo ty byś chciał inaczej.
Pech w tym, że mój lokalny klub jest jednym z największych w Polsce. I mam na stadion kilka minut.Czyli rzekomo ty byś to chętnie zobaczył, i dlatego piszesz te apele podszyte manipulacjami i fałszem, ŻEBY TO INNI ZROBILI TAK JAK TY BYŚ CHCIAŁ a samemu nie masz zamiaru kiwnąć palcem, albo nie umiesz zarazić tym kogokolwiek innego, żadnego swojego kolegi, iść na mecz swojego lokalnego Tajfunu Pcim Dolny i tam dopingować jak w Anglii, a potem nam tu pokazać, że w Polsce też się da bez dilerów, przycinek ekipy i tak dalej. Nie, zamiast tego lepiej prowadzić na kibice.net apostolaturę i krytykować coś, co wszystkim poza tobą mniej lub bardziej pasuje. (Nawet jeśli mniej to nie na tyle, żeby się zająć innym hobby).
Oczwyście, że w Polsce dałoby się to zrobic bez dilerów, przycinek i tak dalej, ale nie zrobią tego normalni kibice tylko system musi się zmienić. I cała scena by na tym skorzystała. Fascynacja takimi klimatami brzmi trochę jak syndrom sztokholmski. Pomijając już tą Anglie są sceny jak np: Niemiecka, Szwedzka gdzie ten proceder o wiele mniejszy, a sceny kibicowskie mają całkiem niezłe.
Nie jest to prawdą. Na Polskich trybunach jest inaczej, mamy swoją kulturę, ale pojawiły się pewne patologie, które mi się nie podobają i o nich napisałem. Tobie się podobają i ok. To jest tylko forum. Nawet gdyby służby tutaj pisały i zobrzydzały Tobie kibicowanie to przestałbyś kibicować albo pojechał do Anglii, bo suomi coś napisał ? No zastanów się.No mi to nie brzmi za bardzo prawdopodobne i zostaję przy teorii, że po prostu jesteś tu po to, żeby wytwarzać atmosferę że na polskich trybunach jest chujowo, gdyż wywoływanie takie przeświadczenia z jakiegoś powodu pasuje różnym służbom/antifie/partii razem/komuś innemu*
*niepotrzebne skreślić.
Racja tylko w 2/3 ligach zachodnich też takich nie uświadczysz.w miare kumaty pisze: 05.12.2025, 14:28 Czekam na odpowiedź w stylu: a bo w Polsce same dilery i gangusy, a w uk to prawdziwi fanatycy, którzy kochają piłkę i ekscytują się tym czy jakiś tam Rooney ma 30 czy 40 asyst.
U nas nie ma, nie było i nie będzie piłki na europejskim poziomie. Największe nazwiska jakie pojawiło się w polskiej lidze, to niejaki Ojija-Ofoe czy jakoś tak (w Legii) czy Stilic (Wisła/Lech). Reszta to no-name’y - które ewentualnie wybiły się później (jak dla przykładu Paulinho czy Lewy). Naprawdę od strony sportowej nie ma się czym ekscytować.
Dlatego jest jak jest i inaczej nie będzie. Na stadion chodzi się dla atmosfery i spotkać znajomych, a nie jarać się poczynaniami Grosickiego, Urbańskiego czy Pululu. Jak mam oglądać mecz w tv to wolę oglądnąć PP Zawisza-Wisła, niż rzekomo topowe Wisła Płock-Rakow. I zgadnij dlaczego.
Oczywiście, że w Polsce nie ma samych dilerów i gangusów, ale skoro jednego dnia kochasz inny klub, drugiego inny to już wiesz kto rozdaje karty nawet jak stanowi 1 % trybun.
W UK oczwiście występuje fanatyzm, ale jest to zupełnie inny fanatyzm niż u nas, który jeszcze jako tako trzyma się w niższych ligach, a w Premiership jest pomału zabijany, a wśród dużych klubów już praktycznie został zabity. Dziadek, który nie opuścił meczu IV ligowego klubu od 20 lat. Dzieciak, który ma 10 lepszych klubów w promieniu 100 km, a chodzi na swój lokalny klub z niższej ligi. Wyjazdy IV -V ligowych ekip w sporych liczbach. To jest fanatyzm. Tylko inni niż w Polsce. U nas ktoś może być fanatykiem i chodzi na kilka meczy w sezonie. Nie jesteś w żadnej grupie to nawet jak chodzisz na wszystkie mecze nie dostaniesz biletu na każdy wyjazd.
