WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Informacje ze światowych trybun
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

uklad sloneczny pisze: 13.07.2025, 20:00
Wawelkrakow pisze: 05.07.2025, 18:18 Mogę też uchylić rąbka tajemnicy i napisać, że w nadchodzącym sezonie prawdopodobnie zostanie odnowiona zgoda z Genoą.
Czyli po zgodach patrząc, to oni jednak bardziej w lewo są.
We Włoszech prawicowa/skrajnie prawicowa ekipa Hellas Verona ma zgodę z lewicującą Fiorentiną. Napoli trzyma się z prawicową Catanią. Także poglądy polityczne nie zawsze są wyznacznikiem.
iparts.pl
Wawelkrakow
Posty: 22
Rejestracja: 04.10.2021, 13:05

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Wawelkrakow »

Dżolo Rypandolo pisze: 05.07.2025, 19:22 Wawel albo może ktoś ze "starej gwardii" jeżdżącej w latach 90tych sie wypowie czy działo sie coś okolomeczowo ze strony Napoli przy okazji meczu naszej reprezentacji tam 1997 r ?
Nic się nie działo. W tamtych latach ze względów bezpieczeństwa na meczach reprezentacji pod Wezuwiuszem nie przyjmowano kibiców gości. Mecz z Polską, ze względu na sytuację w tabeli i bezbramkowy remis w Chorzowie, wzbudzał we Włoszech duże zainteresowanie przede wszystkim ze względów sportowych. Po długiej przerwie do reprezentacji powracał Roberto Baggio - idol całego pokolenia włoskich kibiców, dla którego zjechali się wtedy ludzie z całego kraju. Jak na wszystkich meczach kadry w tamtym okresie na trybunach bez historii
(L)Warsaw pisze: 06.07.2025, 05:40 @Wawelkrakow
A czy czasem miłość mieszkańców Neapolu do Argentyny nie wynika też trochę z tego, że większość ludzi z Włoch, którzy wyjechali do Argentyny i generalnie do Ameryki południowej była właśnie neapolitanczykami? Jakieś kilkanaście lat temu oglądałem nawet dokument o ludziach z włoskimi korzeniami w Argentynie i pojawiło się tam takie stwierdzenie.
Miałbym też drugie pytanie. Czy w Neapolu i generalnie Kampanii jest jakiś ruch powiedzmy, że "separatystyczny" na wzór dawnej Ligi Północy? Bo z tego co mówisz to u mieszkańców Neapolu jest bardzo silne poczucie odrębności i niechęć wobec północy kraju jednocześnie nie widać rzadnych sensownych ruchów niepodległościowych albo przynajmniej u nas w kraju się o nich niewiele mówi.
Trzeba trochę cofnąć się w czasie. W odpowiedzi na siłowe jednoczenie kraju w XIX wieku, na południu narodziło się zjawisko Brigantaggio (z wł. „bandytyzm”) - masowy i zbrojny ruch oporu przeciwko państwu włoskiemu. Skupiał przede wszystkim zwykłych mieszkańców, pozbawionych ziemi chłopów, lokalnych księży, przestępców, konserwatystów i dotychczasowych żołnierzy Burbońskich, których próbowano przymusowo wcielić do włoskiej armii, ale również tysiące kobiet i dzieci zajmujących się logistyką, zwiadem czy łącznością. Mieli pełne poparcie miejscowej ludności, a w ich zasadzkach, porwaniach i atakach na włoskie garnizony, udział wzięło łącznie ponad 100 000 osób. Odpowiedź władzy była stanowcza i brutalna - stan wojenny obowiązywał właściwie na całym południu, wiele wsi ku przestrodze zostało spalonych do gołej ziemi a konfiskaty majątków, deportacje i masowe egzekucje bez procesów odbywały się każdego dnia. To głównie na kanwie tych wydarzeń do Argentyny w trakcie pierwszej fali migracji wyjechały prawie trzy miliony ludzi. Masowy przepływ ludności w tamtym kierunku miał później miejsce jeszcze dwukrotnie (po obu wojnach), ale spowodowany był już wtedy zapaścią ekonomiczną i kryzysem społecznym, regularnie wzmacnianym przez trzęsienia ziemi, erupcje Wezuwiusza i cykliczne epidemie.

Szacunkowo spośród przyjeżdżających wtedy do Argentyny, Neapolitańczycy stanowili około 70%. Zdecydowana większość z nich osiedlała się w Buenos Aires, przede wszystkim w najbiedniejszych obszarach portowych i przylegających do nich terenach wiejskich, sprawiając że takie dzielnice jak San Telmo, Barracas czy przede wszystkim la Boca stały się dosłownie neapolitańskimi koloniami. Dziedzictwo tej kultury jest dzisiaj widoczne na każdym kroku i nie ogranicza się tylko do jedzenia, muzyki czy języka - liczy się, że okolo 10 milionów Argentyńczyków ma dziś przynajmniej jednego neapolitańskiego przodka.

Gdy więc w 1905 roku w dzielnicy Boca rodziło się Boca Juniors (formalnie zakładane przez czterech Liguryjczyków i Neapolitańczyka), wiodące role w jego strukturach, na trybunach i na boisku odgrywali przede wszystkim ludzie urodzeni pod Wezuwiuszem i w Genui. Ze względu na te korzenie, historię, wspólną tożsamość etniczną i klasową, niechęć do bogatych klubów z elity, ale przede wszystkim postać Maradony - Boca jest dziś klubem właściwie bliźniaczym, drugim naturalnym wyborem dla większości Neapolitańczyków. Z tego powodu znajduje się poza zbiorem oficjalnych układów kibicowskich, a informacje o wzajemnych kontaktach i meczowych odwiedzinach trafiają tylko do wąskiego grona zaintersowanych. Tym bardziej może dziwić fakt, że do 1984 relacje na linii Buenos Aires - Neapol były mocno niesymetryczne, a w zasadzie jednostronne - pielęgnowali je głównie Argentyńczycy i Neapolitańczycy mieszkający w Ameryce Południowej. Ci którzy zostali we Włoszech, mimo oczywistej sympatii do stolicy Argentyny, skupiali się raczej na bieżących problemach dnia codziennego, a grający pod Wezuwiuszem argentyńscy piłkarze nigdy nie wzbudzali szczególnych emocji ani ekscytacji.

Wszystko zmieniło się po przyjściu Diego i bynajmniej nie dlatego, że najbiedniejsze miasto w Europie kupiło właśnie najdroższego piłkarza świata. Diego urodził się w Villa Florito, jednym z najbiedniejszych i zarazem najbardziej neapolitańskich miejsc w Buenos Aires, miał zarówno południowe korzenie i akcent ale przede wszystkim temperament. Od samego początku swojej kariery reprezentował takich jak on i nie odwrócił się od nich kiedy został globalną gwiazdą. Mógł grać wszędzie, ale kiedy Reale i Manchestery oferowały mu bajkowe kontrakty i najnowsze modele Ferrari na zachętę, on wybierał jeżdżenie po Neapolu Fiatem 128 i grę w piłkę z dzieciakami na ulicy. Po wygraniu Mistrzostw Świata w 1986, Juventus Platiniego i Milan van Bastena już regularnie składały mu oferty inblanco, a on za każdym razem publicznie je odrzucał, mówił ludziom: „nigdy nie zdradzę mojego miasta” i kolejnych kilkaset osób nazywało swoich synów jego imieniem. To oczywiście musiało wywoływać furię elit z północy - media nazywały go terrorystą, ćpunem, potomkiem Lucyfera czy po prostu żywym diabłem, Argentyna była wygwizdywana na każdym włoskim stadionie, a sam Maradona w rankingach najbardziej znienawidzonych ludzi w kraju wyprzedzał wszystkich polityków i przestępców. Wszędzie, poza Neapolem. Bo tam cała ta nienawiść wzmacniała tylko jego pozycję i status równy Bogu, a w konsekwencji coraz bardziej rozpalała miłość miasta do Argentyny. Historie pielęgniarki, która po pobraniu mu krwi wyniosła probówkę do kościoła, żeby umieścić ją wśród świętych relikwii, właściciela kawiarni który tak samo potraktował znaleziony na siedzeniu kosmyk włosów, czy ludzi którzy przynosili mu pod dom swoje nowonarodzone dzieci do błogosławieństwa - mnożą się w tysiące i mogą dawać pewien szczątkowy obraz, ale generalnie jest to zjawisko, którego skalę trudno jest w ogóle przedstawić. Jeśli miałbym próbować to z czymś porównać, to jego śmierć była dla nich tym, czym dla Polaków odejście Papieża, tylko razy dziesięć. Ze względu na uzasadnione obawy o próby zdobycia jego serca, nawet autopsja odbywała się w specjalnych warunkach i w towarzystwie ochrony. Najdłuższy zmierzony czas spaceru przez miasto w którym nie napotyka się jego wizerunku wynosi około minuty. Jest obecny dosłownie wszędzie, w każdej alei i na każdej ulicy - całe miasto wypełnione jest kapliczkami, ołtarzami, muralami, wrzutami i plakatami, a zdjęcia (jego czy wspólne z nim) zajmują w każdym domu centralne i najważniejsze miejsce obok krzyża. Niezależnie czy to mieszkanie zakochanej w nim czterdzieści lat temu 70-letniej staruszki, czy 18-letniego małolata, który nigdy nawet nie miał okazji go zobaczyć, nie ma żadnych wyjątków. Dla jednych jest Świętym, a dla innych po prostu Bogiem, w którego wierzą i do którego się modlą. Ten kult wzmocnił się jeszcze po jego śmierci i przechodzi z pokolenia na pokolenie dlatego będzie trwał dopóki to miasto istnieje - bo to dzięki niemu narodziło się na nowo.

Przechodząc do drugiej części Twojego pytania - tak, jest tego całkiem sporo, choć nie ma powodu ukrywać, że ograniczenie się do sensownych mocno skraca tę listę.

Najważniejszy i największy jest Ruch Neoburboński - założony na początku lat ’90, odwołujący się do tradycji Królestwa Obojga Sycylii, używający jego flagi i barw dynastii Burbonów. Jednym z jego ramion jest Komitet Obojga Sycylii, którego ideą jest pełny separatyzm i powołanie nowego Państwa - Królestwa lub Republiki. Współpracują z niektórymi środowiskami prawicowymi i regionalistycznymi. Najbardziej radykalny ze wszystkich jest Front Niepodległości Południa, domagający się całkowitego oderwania od Włoch i nawiązujący do wspomnianego wcześniej Brigantaggio jako najskuteczniejszej formy oporu antypaństwowego. Istnieje Lega Sud Ausonia, której założyciele dwadzieścia lat temu współpracowali z Ligą Północy i w wyborach startowali z ich list. Jest bardziej autonomiczny Sud Indepediente, który koncentruje sie na promocji własnego języka i kultury, czy też oficjalnie zarejestrowana Partia Południa, która postuluje federalizację kraju, z własnymi władzami, budżetem i kompetencjami. Można wspomnieć jeszcze o DemA (Democrazia e Autonomia) czy RdP (Repubblica di Partenope), ale te już raczej mają znaczenie marginalne. Właściwie to jest tego cała masa, ale wszystkie te inicjatywy pod względem wpływu czy siły politycznej w żadnym stopniu nie mogą równać się z Ligą Północy. Liga była profesjonalną organizacją, posiadającą rozbudowane struktury, szerokie zaplecze i poważne pieniądze, co w odpowiednim momencie pozwoliło na wykorzystanie mediów i zdobycie władzy. Ruchom południowym tego wszystkiego brakuje - nie ma tam odpowiednich liderów, struktur, ani pieniędzy, nie ma organizacji czy nawet jakiejś jednej wspólnej strategii wyjścia poza własną symbolikę. W zasadzie nie ma tam nawet jedności bo południe jest też mocno podzielone wewnętrznie (Kampania/Sycylia-Apulia/Kalabria). Najczęściej to po prostu spontaniczne i emocjonalne zrywy tożsamościowe, gdzie większość działań ma wymiar symboliczny, historyczny albo sentymentalny, bez realnego programu działania. Dlatego, mimo że w teorii ruchy południowe maja znacznie większy potencjał od dawnej Ligi - frustracja ekonomiczna, tożsamościowa i historyczna jest tam większa niż była kiedykolwiek na północy - realnie nie ma żadnej szansy na zmiany i ludzie są tego w pełni świadomi.
uklad sloneczny pisze: 13.07.2025, 20:00
Wawelkrakow pisze: 05.07.2025, 18:18 Mogę też uchylić rąbka tajemnicy i napisać, że w nadchodzącym sezonie prawdopodobnie zostanie odnowiona zgoda z Genoą.
Czyli po zgodach patrząc, to oni jednak bardziej w lewo są.
Tak jak już wyżej napisał Yalla - dzisiaj zabawa w politykę nikogo tam nie interesuje, a zgoda z Genoą - jeśli zostanie ostatecznie odnowiona - to w oparciu o gesty i zachowanie Genueńczyków w stosunku do środowiska w Neapolu w ostatnich kilkunastu miesiącach, a nie poglądy jednych i drugich w kwestii transformacji energetycznej czy regulacji wolnego rynku. Mimo to nad wyraz skutecznie i bez zbędnego rozgłosu potrafią radzić sobie tak z czarnymi imigrantami jak i wszystkimi innymi mniejszościami w mieście, a w odróżnieniu do politycznie zadeklarowanych i skrajnie prawicowych ekip z krajów Europy środkowo-wschodniej nie przyjmują i nie tolerują w swoich szeregach żadnych Cyganów, Arabów ani innych Ukraińców. Tam wiara w Boga czy niechęć do wszelkich nowoczesnych odchyleń i dewiacji jest zjawiskiem kulturowym i naturalnym, a co za tym idzie kobiety nie domagają się rozszerzania praw do zabijania własnych dzieci. Więzi rodzinne zajmują w życiu ludzi miejsca priorytetowe, wiec nawet pomimo prawnej dostępności, statystycznie ponad 90% lekarzy w mieście odmawia wykonania morderstwa dziecka. Neapol z wielu powodów jest również najbardziej antysemickim i propalestyńskim miastem w Europie, dlatego w odróżnieniu do Rzymu (15 000) czy Mediolanu (10 000), dzisiaj żyje w nim niespełna dwieście karaluchów. Oczywiście zbiór tych poglądów można próbować wpisywać w jakieś sztuczne ramy - dla jednych będzie to więc skrajna prawica, dla drugich radykalne lewactwo, dla nich natomiast jest to po prostu normalność.

Obecnie środowisko we Włoszech solidaryzuje się z okradającymi swój klub kibicami z Mediolanu, Napoli jako pierwsze wyłamało się z tego cyrku. Odbyło się też losowanie fazy ligowej Ligi Mistrzów i już wiadomo, że wyczekiwani przez wszystkich kibice Eintrachtu nie będą mogli pojawić się pod Wezuwiuszem. Przyjedzie natomiast Chelsea, która po swojej pamiętnej klęsce z 2012 tym razem będzie już zapewne w towarzystwie odpowiedniej obstawy. Wśród ludzi utrzymujących kontakty z Feyenoordem jakieś zainteresowanie wzbudza wyjazd do Eindhoven, ale generalnie losowanie bez szału. Zostając jeszcze przy temacie europejskich pucharów, kilka osób z Neapolu było obecnych w Belgradzie na meczu z Lechem, więc jednym zdaniem - im więcej europejskich popisów w wykonaniu influencerów z Poznania czy Białegostoku, tym bardziej wszyscy doceniają Legię i jej postawę sprzed dziesięciu lat.
Adas90
Posty: 22
Rejestracja: 02.11.2014, 13:38

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Adas90 »

Wawelkrakow pisze: 08.09.2025, 13:37
Dżolo Rypandolo pisze: 05.07.2025, 19:22 Wawel albo może ktoś ze "starej gwardii" jeżdżącej w latach 90tych sie wypowie czy działo sie coś okolomeczowo ze strony Napoli przy okazji meczu naszej reprezentacji tam 1997 r ?
Nic się nie działo. W tamtych latach ze względów bezpieczeństwa na meczach reprezentacji pod Wezuwiuszem nie przyjmowano kibiców gości. Mecz z Polską, ze względu na sytuację w tabeli i bezbramkowy remis w Chorzowie, wzbudzał we Włoszech duże zainteresowanie przede wszystkim ze względów sportowych. Po długiej przerwie do reprezentacji powracał Roberto Baggio - idol całego pokolenia włoskich kibiców, dla którego zjechali się wtedy ludzie z całego kraju. Jak na wszystkich meczach kadry w tamtym okresie na trybunach bez historii
(L)Warsaw pisze: 06.07.2025, 05:40 @Wawelkrakow
A czy czasem miłość mieszkańców Neapolu do Argentyny nie wynika też trochę z tego, że większość ludzi z Włoch, którzy wyjechali do Argentyny i generalnie do Ameryki południowej była właśnie neapolitanczykami? Jakieś kilkanaście lat temu oglądałem nawet dokument o ludziach z włoskimi korzeniami w Argentynie i pojawiło się tam takie stwierdzenie.
Miałbym też drugie pytanie. Czy w Neapolu i generalnie Kampanii jest jakiś ruch powiedzmy, że "separatystyczny" na wzór dawnej Ligi Północy? Bo z tego co mówisz to u mieszkańców Neapolu jest bardzo silne poczucie odrębności i niechęć wobec północy kraju jednocześnie nie widać rzadnych sensownych ruchów niepodległościowych albo przynajmniej u nas w kraju się o nich niewiele mówi.
Trzeba trochę cofnąć się w czasie. W odpowiedzi na siłowe jednoczenie kraju w XIX wieku, na południu narodziło się zjawisko Brigantaggio (z wł. „bandytyzm”) - masowy i zbrojny ruch oporu przeciwko państwu włoskiemu. Skupiał przede wszystkim zwykłych mieszkańców, pozbawionych ziemi chłopów, lokalnych księży, przestępców, konserwatystów i dotychczasowych żołnierzy Burbońskich, których próbowano przymusowo wcielić do włoskiej armii, ale również tysiące kobiet i dzieci zajmujących się logistyką, zwiadem czy łącznością. Mieli pełne poparcie miejscowej ludności, a w ich zasadzkach, porwaniach i atakach na włoskie garnizony, udział wzięło łącznie ponad 100 000 osób. Odpowiedź władzy była stanowcza i brutalna - stan wojenny obowiązywał właściwie na całym południu, wiele wsi ku przestrodze zostało spalonych do gołej ziemi a konfiskaty majątków, deportacje i masowe egzekucje bez procesów odbywały się każdego dnia. To głównie na kanwie tych wydarzeń do Argentyny w trakcie pierwszej fali migracji wyjechały prawie trzy miliony ludzi. Masowy przepływ ludności w tamtym kierunku miał później miejsce jeszcze dwukrotnie (po obu wojnach), ale spowodowany był już wtedy zapaścią ekonomiczną i kryzysem społecznym, regularnie wzmacnianym przez trzęsienia ziemi, erupcje Wezuwiusza i cykliczne epidemie.

Szacunkowo spośród przyjeżdżających wtedy do Argentyny, Neapolitańczycy stanowili około 70%. Zdecydowana większość z nich osiedlała się w Buenos Aires, przede wszystkim w najbiedniejszych obszarach portowych i przylegających do nich terenach wiejskich, sprawiając że takie dzielnice jak San Telmo, Barracas czy przede wszystkim la Boca stały się dosłownie neapolitańskimi koloniami. Dziedzictwo tej kultury jest dzisiaj widoczne na każdym kroku i nie ogranicza się tylko do jedzenia, muzyki czy języka - liczy się, że okolo 10 milionów Argentyńczyków ma dziś przynajmniej jednego neapolitańskiego przodka.

Gdy więc w 1905 roku w dzielnicy Boca rodziło się Boca Juniors (formalnie zakładane przez czterech Liguryjczyków i Neapolitańczyka), wiodące role w jego strukturach, na trybunach i na boisku odgrywali przede wszystkim ludzie urodzeni pod Wezuwiuszem i w Genui. Ze względu na te korzenie, historię, wspólną tożsamość etniczną i klasową, niechęć do bogatych klubów z elity, ale przede wszystkim postać Maradony - Boca jest dziś klubem właściwie bliźniaczym, drugim naturalnym wyborem dla większości Neapolitańczyków. Z tego powodu znajduje się poza zbiorem oficjalnych układów kibicowskich, a informacje o wzajemnych kontaktach i meczowych odwiedzinach trafiają tylko do wąskiego grona zaintersowanych. Tym bardziej może dziwić fakt, że do 1984 relacje na linii Buenos Aires - Neapol były mocno niesymetryczne, a w zasadzie jednostronne - pielęgnowali je głównie Argentyńczycy i Neapolitańczycy mieszkający w Ameryce Południowej. Ci którzy zostali we Włoszech, mimo oczywistej sympatii do stolicy Argentyny, skupiali się raczej na bieżących problemach dnia codziennego, a grający pod Wezuwiuszem argentyńscy piłkarze nigdy nie wzbudzali szczególnych emocji ani ekscytacji.

Wszystko zmieniło się po przyjściu Diego i bynajmniej nie dlatego, że najbiedniejsze miasto w Europie kupiło właśnie najdroższego piłkarza świata. Diego urodził się w Villa Florito, jednym z najbiedniejszych i zarazem najbardziej neapolitańskich miejsc w Buenos Aires, miał zarówno południowe korzenie i akcent ale przede wszystkim temperament. Od samego początku swojej kariery reprezentował takich jak on i nie odwrócił się od nich kiedy został globalną gwiazdą. Mógł grać wszędzie, ale kiedy Reale i Manchestery oferowały mu bajkowe kontrakty i najnowsze modele Ferrari na zachętę, on wybierał jeżdżenie po Neapolu Fiatem 128 i grę w piłkę z dzieciakami na ulicy. Po wygraniu Mistrzostw Świata w 1986, Juventus Platiniego i Milan van Bastena już regularnie składały mu oferty inblanco, a on za każdym razem publicznie je odrzucał, mówił ludziom: „nigdy nie zdradzę mojego miasta” i kolejnych kilkaset osób nazywało swoich synów jego imieniem. To oczywiście musiało wywoływać furię elit z północy - media nazywały go terrorystą, ćpunem, potomkiem Lucyfera czy po prostu żywym diabłem, Argentyna była wygwizdywana na każdym włoskim stadionie, a sam Maradona w rankingach najbardziej znienawidzonych ludzi w kraju wyprzedzał wszystkich polityków i przestępców. Wszędzie, poza Neapolem. Bo tam cała ta nienawiść wzmacniała tylko jego pozycję i status równy Bogu, a w konsekwencji coraz bardziej rozpalała miłość miasta do Argentyny. Historie pielęgniarki, która po pobraniu mu krwi wyniosła probówkę do kościoła, żeby umieścić ją wśród świętych relikwii, właściciela kawiarni który tak samo potraktował znaleziony na siedzeniu kosmyk włosów, czy ludzi którzy przynosili mu pod dom swoje nowonarodzone dzieci do błogosławieństwa - mnożą się w tysiące i mogą dawać pewien szczątkowy obraz, ale generalnie jest to zjawisko, którego skalę trudno jest w ogóle przedstawić. Jeśli miałbym próbować to z czymś porównać, to jego śmierć była dla nich tym, czym dla Polaków odejście Papieża, tylko razy dziesięć. Ze względu na uzasadnione obawy o próby zdobycia jego serca, nawet autopsja odbywała się w specjalnych warunkach i w towarzystwie ochrony. Najdłuższy zmierzony czas spaceru przez miasto w którym nie napotyka się jego wizerunku wynosi około minuty. Jest obecny dosłownie wszędzie, w każdej alei i na każdej ulicy - całe miasto wypełnione jest kapliczkami, ołtarzami, muralami, wrzutami i plakatami, a zdjęcia (jego czy wspólne z nim) zajmują w każdym domu centralne i najważniejsze miejsce obok krzyża. Niezależnie czy to mieszkanie zakochanej w nim czterdzieści lat temu 70-letniej staruszki, czy 18-letniego małolata, który nigdy nawet nie miał okazji go zobaczyć, nie ma żadnych wyjątków. Dla jednych jest Świętym, a dla innych po prostu Bogiem, w którego wierzą i do którego się modlą. Ten kult wzmocnił się jeszcze po jego śmierci i przechodzi z pokolenia na pokolenie dlatego będzie trwał dopóki to miasto istnieje - bo to dzięki niemu narodziło się na nowo.

Przechodząc do drugiej części Twojego pytania - tak, jest tego całkiem sporo, choć nie ma powodu ukrywać, że ograniczenie się do sensownych mocno skraca tę listę.

Najważniejszy i największy jest Ruch Neoburboński - założony na początku lat ’90, odwołujący się do tradycji Królestwa Obojga Sycylii, używający jego flagi i barw dynastii Burbonów. Jednym z jego ramion jest Komitet Obojga Sycylii, którego ideą jest pełny separatyzm i powołanie nowego Państwa - Królestwa lub Republiki. Współpracują z niektórymi środowiskami prawicowymi i regionalistycznymi. Najbardziej radykalny ze wszystkich jest Front Niepodległości Południa, domagający się całkowitego oderwania od Włoch i nawiązujący do wspomnianego wcześniej Brigantaggio jako najskuteczniejszej formy oporu antypaństwowego. Istnieje Lega Sud Ausonia, której założyciele dwadzieścia lat temu współpracowali z Ligą Północy i w wyborach startowali z ich list. Jest bardziej autonomiczny Sud Indepediente, który koncentruje sie na promocji własnego języka i kultury, czy też oficjalnie zarejestrowana Partia Południa, która postuluje federalizację kraju, z własnymi władzami, budżetem i kompetencjami. Można wspomnieć jeszcze o DemA (Democrazia e Autonomia) czy RdP (Repubblica di Partenope), ale te już raczej mają znaczenie marginalne. Właściwie to jest tego cała masa, ale wszystkie te inicjatywy pod względem wpływu czy siły politycznej w żadnym stopniu nie mogą równać się z Ligą Północy. Liga była profesjonalną organizacją, posiadającą rozbudowane struktury, szerokie zaplecze i poważne pieniądze, co w odpowiednim momencie pozwoliło na wykorzystanie mediów i zdobycie władzy. Ruchom południowym tego wszystkiego brakuje - nie ma tam odpowiednich liderów, struktur, ani pieniędzy, nie ma organizacji czy nawet jakiejś jednej wspólnej strategii wyjścia poza własną symbolikę. W zasadzie nie ma tam nawet jedności bo południe jest też mocno podzielone wewnętrznie (Kampania/Sycylia-Apulia/Kalabria). Najczęściej to po prostu spontaniczne i emocjonalne zrywy tożsamościowe, gdzie większość działań ma wymiar symboliczny, historyczny albo sentymentalny, bez realnego programu działania. Dlatego, mimo że w teorii ruchy południowe maja znacznie większy potencjał od dawnej Ligi - frustracja ekonomiczna, tożsamościowa i historyczna jest tam większa niż była kiedykolwiek na północy - realnie nie ma żadnej szansy na zmiany i ludzie są tego w pełni świadomi.
uklad sloneczny pisze: 13.07.2025, 20:00
Wawelkrakow pisze: 05.07.2025, 18:18 Mogę też uchylić rąbka tajemnicy i napisać, że w nadchodzącym sezonie prawdopodobnie zostanie odnowiona zgoda z Genoą.
Czyli po zgodach patrząc, to oni jednak bardziej w lewo są.
Tak jak już wyżej napisał Yalla - dzisiaj zabawa w politykę nikogo tam nie interesuje, a zgoda z Genoą - jeśli zostanie ostatecznie odnowiona - to w oparciu o gesty i zachowanie Genueńczyków w stosunku do środowiska w Neapolu w ostatnich kilkunastu miesiącach, a nie poglądy jednych i drugich w kwestii transformacji energetycznej czy regulacji wolnego rynku. Mimo to nad wyraz skutecznie i bez zbędnego rozgłosu potrafią radzić sobie tak z czarnymi imigrantami jak i wszystkimi innymi mniejszościami w mieście, a w odróżnieniu do politycznie zadeklarowanych i skrajnie prawicowych ekip z krajów Europy środkowo-wschodniej nie przyjmują i nie tolerują w swoich szeregach żadnych Cyganów, Arabów ani innych Ukraińców. Tam wiara w Boga czy niechęć do wszelkich nowoczesnych odchyleń i dewiacji jest zjawiskiem kulturowym i naturalnym, a co za tym idzie kobiety nie domagają się rozszerzania praw do zabijania własnych dzieci. Więzi rodzinne zajmują w życiu ludzi miejsca priorytetowe, wiec nawet pomimo prawnej dostępności, statystycznie ponad 90% lekarzy w mieście odmawia wykonania morderstwa dziecka. Neapol z wielu powodów jest również najbardziej antysemickim i propalestyńskim miastem w Europie, dlatego w odróżnieniu do Rzymu (15 000) czy Mediolanu (10 000), dzisiaj żyje w nim niespełna dwieście karaluchów. Oczywiście zbiór tych poglądów można próbować wpisywać w jakieś sztuczne ramy - dla jednych będzie to więc skrajna prawica, dla drugich radykalne lewactwo, dla nich natomiast jest to po prostu normalność.

Obecnie środowisko we Włoszech solidaryzuje się z okradającymi swój klub kibicami z Mediolanu, Napoli jako pierwsze wyłamało się z tego cyrku. Odbyło się też losowanie fazy ligowej Ligi Mistrzów i już wiadomo, że wyczekiwani przez wszystkich kibice Eintrachtu nie będą mogli pojawić się pod Wezuwiuszem. Przyjedzie natomiast Chelsea, która po swojej pamiętnej klęsce z 2012 tym razem będzie już zapewne w towarzystwie odpowiedniej obstawy. Wśród ludzi utrzymujących kontakty z Feyenoordem jakieś zainteresowanie wzbudza wyjazd do Eindhoven, ale generalnie losowanie bez szału. Zostając jeszcze przy temacie europejskich pucharów, kilka osób z Neapolu było obecnych w Belgradzie na meczu z Lechem, więc jednym zdaniem - im więcej europejskich popisów w wykonaniu influencerów z Poznania czy Białegostoku, tym bardziej wszyscy doceniają Legię i jej postawę sprzed dziesięciu lat.

Jak zwykle- to co piszesz czyta się pasjonująco...Skoro wciąż tu zaglądasz, to pozwolę sobie dopytać o parę kwestii. Pierwsza dotyczy relacji z PSG. Młyn w Paryżu jest mocno kolorowy- w Neapolu nikomu to nie przeszkadza, czy są grupy/ludzie, którzy patrzą na tą zgodę z pewnym dystansem? Druga sprawa- czy mógłbyś jakoś rozwinąć kwestię odnowienia zgody z Genoą? Trzecia rzecz tyczy się Mediolanu i w związku z tym o jakim solidaryzowaniu się jest mowa? Mógłbyś coś więcej na ten temat? I ostatnia rzecz- chyba najbardziej mnie paląca- jesteś w stanie bardziej, niż jednym zdaniem opisać, jak w Belgradzie odebrano wizytę Lecha? Z tego co napisałeś, to domyślam się, że sesje fotograficzne Lechitów nie zostały zbyt optymistycznie ocenione zarówno tam, jak i w np. w Neapolu :) Może wiesz, jak oni widzą temat tych ,,odmów" i skąd w ogóle zrobiło się tam takie ciśnienie na Lecha, biorąc pod uwagę spokojny mecz w Poznaniu.
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

@Adas90 @wawelkrakow

Rozwinę trochę wątek "solidaryzowania się z kibicami z Mediolanu, okradającymi swój klub".

Tutaj wyraźnie chcę podkreślić, że po stronie Interu osoby które to czyniły zostały jednoznacznie wyklęte przez obecną władzę, łącznie z celebrytą internetowym wyglądem przypominającym nieco Popka czy koronnym. Został też wykonany szereg działań, które mają na celu zniknięcie jakichkolwiek podejrzeń o czerpanie zysków do własnej kieszeni, łącznie z totalnym odcięciem się od internetu. Dziś oficjalne info ukazuje się tylko w przedmeczowym zinie i na oficjalnych spotkaniach pod Baretto. CN'69 pozostało tylko odniesieniem do trybuny i daty powstania ruchu ultras na Interze (czyli de facto startem w 1969 działalności Boys San) - rozwiązany został kolektyw, Nerazzurri wrócili do skupiania się na swoich grupach a nie jednoczeniu się. Na trybuny masowo wróciły nieprzypadkowo osoby którym nie pasowali panowie rządzący ówczesnym CN'69 - jak widać, mieli nosa.

Po stronie Sud natomiast, Curva poszła raczej w stronę podkreślania, że skazani nie okradali klubu :))) i wobec Milanu byli święci jak owieczki a złe rzeczy to oni robili tylko daleko od San Siro. Pan "L.L", który przyznał się w sądzie, nadal pozostaje broniony przez Rossonerich i uznawany za męczennika.

W przerwie międzysezonowej oba kluby - i Inter i Milan - wykonały szereg działań (w porozumieniu/pod naciskiem administracji) które de facto wywaliły wszystkich ultrasów z życia na trybunach Meazza i na wyjazdach. Wiele osób w ogóle niezwiązanych z zakazami stadionowymi w przeszłości etc. zostało wpisanych na czarną listę, łącznie z rodzinami, kobietami, dzieciakami, małolatami. Totalny młot w stronę ultras. To samo z wyjazdami, które pod płaszczykiem innowacji technologicznych, programów lojalnościowych i innych bzdur, zostały tak przeorganizowane, by ultrasi zdobyli jak najmniej biletów. Dlatego też o ile w ITA pewnie jeszcze jakoś się uda jeździć ultrasom, o tyle sektory gości w LM Interu raczej przepełnione będą piknikami. Nie oznacza to oczywiście, że Curva Nord w miastach pojawiać się nie będzie.

Dlatego uważam, że solidaryzowanie się z Mediolanem ma sens, bo to że promil ludzi zrobił sobie interes, nie oznacza że można wywalić wszystkich, przekreślić kilkadziesiąt lat tradycji ultras i zaorać młyny. Dla mnie ruch Napoli jest po prostu jak zawsze działaniem "pod prąd" a nie przemyślanym czynem. Roma ostatnio też dołączyła do grona "antymediolańskiego", ale Romę to już ładnie sam z siebie @wawel tutaj podsumowałeś.
nieskumalemtypa
Posty: 59
Rejestracja: 05.05.2015, 01:35

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: nieskumalemtypa »

Dlatego życzę każdemu żeby Lech lub Legia które miały wyprawy na Bałkany i do Włoch w ostatnich latach, spotkały te drużyny gdzieś w Europie, nie koniecznie w tych krajach. Wtedy przyjdzie prawdziwa weryfikacja danej ekipy.
Adas90
Posty: 22
Rejestracja: 02.11.2014, 13:38

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Adas90 »

yalla pisze: 10.09.2025, 11:07 @Adas90 @wawelkrakow

Rozwinę trochę wątek "solidaryzowania się z kibicami z Mediolanu, okradającymi swój klub".

Tutaj wyraźnie chcę podkreślić, że po stronie Interu osoby które to czyniły zostały jednoznacznie wyklęte przez obecną władzę, łącznie z celebrytą internetowym wyglądem przypominającym nieco Popka czy koronnym. Został też wykonany szereg działań, które mają na celu zniknięcie jakichkolwiek podejrzeń o czerpanie zysków do własnej kieszeni, łącznie z totalnym odcięciem się od internetu. Dziś oficjalne info ukazuje się tylko w przedmeczowym zinie i na oficjalnych spotkaniach pod Baretto. CN'69 pozostało tylko odniesieniem do trybuny i daty powstania ruchu ultras na Interze (czyli de facto startem w 1969 działalności Boys San) - rozwiązany został kolektyw, Nerazzurri wrócili do skupiania się na swoich grupach a nie jednoczeniu się. Na trybuny masowo wróciły nieprzypadkowo osoby którym nie pasowali panowie rządzący ówczesnym CN'69 - jak widać, mieli nosa.

Po stronie Sud natomiast, Curva poszła raczej w stronę podkreślania, że skazani nie okradali klubu :))) i wobec Milanu byli święci jak owieczki a złe rzeczy to oni robili tylko daleko od San Siro. Pan "L.L", który przyznał się w sądzie, nadal pozostaje broniony przez Rossonerich i uznawany za męczennika.

W przerwie międzysezonowej oba kluby - i Inter i Milan - wykonały szereg działań (w porozumieniu/pod naciskiem administracji) które de facto wywaliły wszystkich ultrasów z życia na trybunach Meazza i na wyjazdach. Wiele osób w ogóle niezwiązanych z zakazami stadionowymi w przeszłości etc. zostało wpisanych na czarną listę, łącznie z rodzinami, kobietami, dzieciakami, małolatami. Totalny młot w stronę ultras. To samo z wyjazdami, które pod płaszczykiem innowacji technologicznych, programów lojalnościowych i innych bzdur, zostały tak przeorganizowane, by ultrasi zdobyli jak najmniej biletów. Dlatego też o ile w ITA pewnie jeszcze jakoś się uda jeździć ultrasom, o tyle sektory gości w LM Interu raczej przepełnione będą piknikami. Nie oznacza to oczywiście, że Curva Nord w miastach pojawiać się nie będzie.

Dlatego uważam, że solidaryzowanie się z Mediolanem ma sens, bo to że promil ludzi zrobił sobie interes, nie oznacza że można wywalić wszystkich, przekreślić kilkadziesiąt lat tradycji ultras i zaorać młyny. Dla mnie ruch Napoli jest po prostu jak zawsze działaniem "pod prąd" a nie przemyślanym czynem. Roma ostatnio też dołączyła do grona "antymediolańskiego", ale Romę to już ładnie sam z siebie @wawel tutaj podsumowałeś.
Dzięki za rozjaśnienie sytuacji w Mediolanie!
uklad sloneczny
Posty: 19
Rejestracja: 26.09.2010, 12:42

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: uklad sloneczny »

@wawelkrakow A są u nich jakieś inne polskie kluby z którymi oni mają ewentualne kontakty, lub na które patrzą pozytywnie? (pomijam Legię odnośnie tego, co napisałeś)
Pytam, bo mimo wszystko cała włoska scena chyba aż tak źle na nas nie patrzy, są zgody SSW z Interem, Wisły z Lazio, Polonia Bytom z Catanią, czy kiedyś Legia z Juve gdzie jakieś kontakty są do dziś.
Kumam, że polska scena ma swoje przywary (każdy wie jakie), ale pytanie czy ta ich opinia nie jest zbyt krytyczna. U nich też idealnie nie jest - patrz Mediolan.
Głos pod dyskusję.
Ps. Jak się tam mieszka w ogóle w skrócie? Bo rozumiem, że mieszkasz w Neapolu.
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

uklad sloneczny pisze: 11.09.2025, 03:16 @wawelkrakow A są u nich jakieś inne polskie kluby z którymi oni mają ewentualne kontakty, lub na które patrzą pozytywnie? (pomijam Legię odnośnie tego, co napisałeś)
Pytam, bo mimo wszystko cała włoska scena chyba aż tak źle na nas nie patrzy(...)
Choć nie jestem "krakowskim Wawelem", to pozwolę sobie też odpisać (pewnie @wawel mnie uzupełni/rozwinie). Na pewno KKS Kalisz miał jeszcze kontakty z Como.

Miałem okazję rozmawiać z wieloma ultrasami chodzącymi na stadiony od Północy po samo Południe "Buta". W dużym skrócie - Włosi nas szanują i uważają za bardzo mocną scenę, tylko po prostu mają też zdanie że robimy to wszystko nieco inaczej, po swojemu. A że oni stworzyli całe ultrasowanie i kibicowanie w takiej formie jak robi to 3/4 świata obecnie (oprócz Brytoli i ich naśladowców) to nie widzą powodu dlaczego to oni mieliby dostosowywać się do innych krajów i ich zwyczajów. U nich sprzęt jest od zawsze, do żadnych lasów wychodzić nie będą, oprawy robią jak im się podoba, nie muszą się prześcigać z Polakami czy Szwajcarami w artyźmie i technice. Mają swój własny styl, może trochę zardzewiały, ale takie są całe Włochy - to od nich cały glob wzoruje się w knajpach, to do nich walą miliony turystów 365 dni w roku. Dlatego żyją w przekonaniu, że nikt nie będzie im mówił jak mają żyć i kibicować i jak ktoś wydzwoni ich żeby bić się w lesie w rękawicach MMA po 20 osób ale tylko do 29 lat i najlepiej jeszcze w jakiejś kategorii wagowej to pukną się w czoło. Z drugiej strony - moi rozmówcy tego nie krytykowali, tylko prosili aby nie narzucać im stylu życia i kibicowania :)

Włosi kochają swoje kluby i miasta, przeżywają wyniki na śmierć i życie, żyją transferami, trofeami. Nikt nie kocha piłki jak oni i nikt nie jest tak fanatyczny. I to jest fakt.
rapusluchacz
Posty: 10
Rejestracja: 14.12.2017, 09:41

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: rapusluchacz »

to ja zagadam z innej mańki. W Polsce młodzi coraz mniej chętnie garną się do kibicowania. Zauważalny jest wzrost gospodarczy oraz jakości życia, więc wydaje się, że małolaci mają znacznie więcej możliwości spędzania wolnego czasu, niż kiedyś i zwyczajnie nie pchają się na trybuny. Jak to wygląda we Włoszech jeśli chodzi o nowy narybek? Są krajem bogatszym od nas, wysoce rozwiniętym (przynajmniej na północy), ale od dłuższego czasu przeżywają jednak stagnację ekonomiczną. Jak to wszystko przekłada się na obecność młodych na trybunach?
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

rapusluchacz pisze: 11.09.2025, 15:20 to ja zagadam z innej mańki. W Polsce młodzi coraz mniej chętnie garną się do kibicowania. Zauważalny jest wzrost gospodarczy oraz jakości życia, więc wydaje się, że małolaci mają znacznie więcej możliwości spędzania wolnego czasu, niż kiedyś i zwyczajnie nie pchają się na trybuny. Jak to wygląda we Włoszech jeśli chodzi o nowy narybek? Są krajem bogatszym od nas, wysoce rozwiniętym (przynajmniej na północy), ale od dłuższego czasu przeżywają jednak stagnację ekonomiczną. Jak to wszystko przekłada się na obecność młodych na trybunach?
Młodzież garnie się na stadiony hurtem, tyle że jedni wybierają piknikowe trybuny a inni idą w stronę ultraski. Tradycja kibicowania przekazywania jest w Italii z pokolenia na pokolenie, a przecież mają pod nosem drugą lub trzecią (zależy od rankingu) ligę świata, która oprócz atmosfery zachęca też poziomem piłkarskim. Były lata posuchy, mniej więcej po 2010, gdzie rząd wprowadził tesserę, podrożały bilety itd. i był spadek frekwencji. Nie da się ukryć, że nie są to czasy gdy Serie A była najlepszą ligą globu, ale i tu powoli wszystko idzie w górę, bo coraz więcej włoskich ekip zaczyna odnosić zwycięstwa w rozgrywkach UEFA. W Italii calcio jest jak religia - każdy komuś kibicuje, a często w rodzinie potrafią być podziały na kilka klubów i bywa wesoło ;)) Nie ma zatem powodu by młodzież omijała stadiony.

Stwierdzenie, że w Polsce małolaci nie pchają się już na stadiony, też jest moim zdaniem przesadne. Obecnie notujemy przecież znacznie wyższe frekwencje na trybunach, niż jeszcze 20 lat temu.
rapusluchacz
Posty: 10
Rejestracja: 14.12.2017, 09:41

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: rapusluchacz »

W kontekście niedoboru młodszej krwi chodzilo mi nie tyle o samo przychodzenie na stadion i piknikowe oglądanie meczu, a właśnie stricte tematy związane z ultras.

W Polsce może te największe ekipy na słabą frekwencję u młodych w tej kwestii narzekać nie mogą, ale te mniejsze już niejednokrotnie takie problemy mają, więc interesowało mnie jak to wygląda w zderzeniu z Italią 😉

Niemniej jednak dzięki za odpowiedź!
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

rapusluchacz pisze: 12.09.2025, 23:09 W kontekście niedoboru młodszej krwi chodzilo mi nie tyle o samo przychodzenie na stadion i piknikowe oglądanie meczu, a właśnie stricte tematy związane z ultras.

W Polsce może te największe ekipy na słabą frekwencję u młodych w tej kwestii narzekać nie mogą, ale te mniejsze już niejednokrotnie takie problemy mają, więc interesowało mnie jak to wygląda w zderzeniu z Italią 😉

Niemniej jednak dzięki za odpowiedź!
Walą tłumnie do młynów, od duże kluby po te mniejsze. Nie ma z tym problemu. Jedynie "przeciwności" leżą w tym, że młodzież lubi poszaleć :) co ostatnio często kończy się licznymi daspo. Np. Młody Inter po ostatnim ataku na Juventus i policję wyłapał chyba z 50 daspo, tak samo psy lubią wyłapywać na Curva Nord osoby odpalające piro, i tu też lecą daspo dla młodych od roku po 5 lat.
pee
Posty: 186
Rejestracja: 22.07.2010, 17:58

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: pee »

Tak jak już wyżej napisał Yalla - dzisiaj zabawa w politykę nikogo tam nie interesuje, a zgoda z Genoą - jeśli zostanie ostatecznie odnowiona - to w oparciu o gesty i zachowanie Genueńczyków w stosunku do środowiska w Neapolu w ostatnich kilkunastu miesiącach, a nie poglądy jednych i drugich w kwestii transformacji energetycznej czy regulacji wolnego rynku. Mimo to nad wyraz skutecznie i bez zbędnego rozgłosu potrafią radzić sobie tak z czarnymi imigrantami jak i wszystkimi innymi mniejszościami w mieście, a w odróżnieniu do politycznie zadeklarowanych i skrajnie prawicowych ekip z krajów Europy środkowo-wschodniej nie przyjmują i nie tolerują w swoich szeregach żadnych Cyganów, Arabów ani innych Ukraińców. Tam wiara w Boga czy niechęć do wszelkich nowoczesnych odchyleń i dewiacji jest zjawiskiem kulturowym i naturalnym, a co za tym idzie kobiety nie domagają się rozszerzania praw do zabijania własnych dzieci. Więzi rodzinne zajmują w życiu ludzi miejsca priorytetowe, wiec nawet pomimo prawnej dostępności, statystycznie ponad 90% lekarzy w mieście odmawia wykonania morderstwa dziecka. Neapol z wielu powodów jest również najbardziej antysemickim i propalestyńskim miastem w Europie, dlatego w odróżnieniu do Rzymu (15 000) czy Mediolanu (10 000), dzisiaj żyje w nim niespełna dwieście karaluchów. Oczywiście zbiór tych poglądów można próbować wpisywać w jakieś sztuczne ramy - dla jednych będzie to więc skrajna prawica, dla drugich radykalne lewactwo, dla nich natomiast jest to po prostu normalność.

Obecnie środowisko we Włoszech solidaryzuje się z okradającymi swój klub kibicami z Mediolanu, Napoli jako pierwsze wyłamało się z tego cyrku. Odbyło się też losowanie fazy ligowej Ligi Mistrzów i już wiadomo, że wyczekiwani przez wszystkich kibice Eintrachtu nie będą mogli pojawić się pod Wezuwiuszem. Przyjedzie natomiast Chelsea, która po swojej pamiętnej klęsce z 2012 tym razem będzie już zapewne w towarzystwie odpowiedniej obstawy. Wśród ludzi utrzymujących kontakty z Feyenoordem jakieś zainteresowanie wzbudza wyjazd do Eindhoven, ale generalnie losowanie bez szału. Zostając jeszcze przy temacie europejskich pucharów, kilka osób z Neapolu było obecnych w Belgradzie na meczu z Lechem, więc jednym zdaniem - im więcej europejskich popisów w wykonaniu influencerów z Poznania czy Białegostoku, tym bardziej wszyscy doceniają Legię i jej postawę sprzed dziesięciu lat.
[/quote]


Jak zwykle- to co piszesz czyta się pasjonująco...Skoro wciąż tu zaglądasz, to pozwolę sobie dopytać o parę kwestii. Pierwsza dotyczy relacji z PSG. Młyn w Paryżu jest mocno kolorowy- w Neapolu nikomu to nie przeszkadza, czy są grupy/ludzie, którzy patrzą na tą zgodę z pewnym dystansem? Druga sprawa- czy mógłbyś jakoś rozwinąć kwestię odnowienia zgody z Genoą? Trzecia rzecz tyczy się Mediolanu i w związku z tym o jakim solidaryzowaniu się jest mowa? Mógłbyś coś więcej na ten temat? I ostatnia rzecz- chyba najbardziej mnie paląca- jesteś w stanie bardziej, niż jednym zdaniem opisać, jak w Belgradzie odebrano wizytę Lecha? Z tego co napisałeś, to domyślam się, że sesje fotograficzne Lechitów nie zostały zbyt optymistycznie ocenione zarówno tam, jak i w np. w Neapolu :) Może wiesz, jak oni widzą temat tych ,,odmów" i skąd w ogóle zrobiło się tam takie ciśnienie na Lecha, biorąc pod uwagę spokojny mecz w Poznaniu.
[/quote]

Temat bardzo ciekawy i rewelacyjnie opisywany przez Wawelkrakow.

Ja się jeszcze odniosę do zgody z PSG. W dwóch pogrubionych przeze mnie fragmentach idzie zauważyć sprzeczności co do Neapolu.
Z jednej bardzo krótko trzymają na smyczy w swoim mieście wszelkiej maści wynalazki a z drugiej przyjaźnią się z kolorowymi z PSG.
Moim zdaniem to co napisał Wawelkrakow Napoli to taka ekipa,że jak gesty i zachowania są prawidłowe to nie patrzy na takie rzeczy.
A czy to dobrze czy źle to chyba nie nam w Polsce oceniać tak jak My nie chcemy, żeby w Europie oceniano Nas według standardów włoskim,niemieckich,angielskich czy francuskich.
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

@pee - ja to rozumiem tak, że trzymają na smyczy kolorowych we własnym mieście, jako imigrantów, którzy mogliby próbować siać burdel i ferment, natomiast kolorowi z innych ekip - jako kibice - nie stanowią dla Napoli problemu.
uklad sloneczny
Posty: 19
Rejestracja: 26.09.2010, 12:42

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: uklad sloneczny »

rapusluchacz pisze: 11.09.2025, 15:20 to ja zagadam z innej mańki. W Polsce młodzi coraz mniej chętnie garną się do kibicowania. Zauważalny jest wzrost gospodarczy oraz jakości życia, więc wydaje się, że małolaci mają znacznie więcej możliwości spędzania wolnego czasu, niż kiedyś i zwyczajnie nie pchają się na trybuny. Jak to wygląda we Włoszech jeśli chodzi o nowy narybek? Są krajem bogatszym od nas, wysoce rozwiniętym (przynajmniej na północy), ale od dłuższego czasu przeżywają jednak stagnację ekonomiczną. Jak to wszystko przekłada się na obecność młodych na trybunach?
Czy ja wiem czy aż tak coraz mniej?
Jak się popatrzy po młynach (tych większych klubów), to jednak dość dużo tych dziwnych aktualnych fryzur.
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Ruszyło się trochę w Mediolanie. Milan dogadał się z klubem i administracją i wracają z flagami i dopingiem od Fiorentiny, wczoraj na meczu z Napoli prowadzili już normalnie doping, choć jeszcze bez oflagowania. Dobre wyniki zespołu też pewnie swoje zrobiły na Sud.

Inter w tym temacie jest bardziej stanowczy i konserwatywny, póki co rozmowy trwają, choć decyzji nie ma.
Baryła90s
Posty: 158
Rejestracja: 01.08.2024, 17:37

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Baryła90s »

Potężne Napoli obładowane wszelakim sprzętem, w kaskach motocyklowych pali wroty u siebie przed Sportingiem Lizbona. Myślę, że sytuacja jak najbardziej warta odnotowania. Chodzą słuchy, że po wpierdolu poszli na piwo szydzić z polskich kibiców.
Wawelkrakow
Posty: 22
Rejestracja: 04.10.2021, 13:05

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Wawelkrakow »

Ekscytacja tej mniej lotnej części komentatorów, oceniających wydarzenia z perspektywy filmu była w zasadzie do przewidzenia - nie oznacza to jednak że trzeba wdawać się w dyskusję z każdym przygłupem, który ma dostęp do internetu. Zastanawiałem się czy w ogóle rozwijać ten wątek, ale z szacunku i sympatii do zdecydowanej większości czytających napiszę w kilku zdaniach co się wydarzyło. Po informacji, że przy via Marina pojawił się Sporting z Fiorentiną bez karabinierów, było dosłownie sześć-siedem minut żeby spróbować cokolwiek zrobić. Podjechali tam skuterami ci, którzy byli najbliżej i mogli zareagować najszybciej, stąd akurat takie a nie inne wyposażenie. Po krótkiej chwili interweniowała niezauważona wcześniej i pilnująca gości jednostka specjalna DIGOS w cywilu, pojawiając się z drugiej strony i mierząc z 9mm na wysokość głowy - co dokładnie zostało uchwycone na zdjęciach i czym sami zresztą pochwalili się później w swoim oficjalnym psiarskim oświadczeniu. Nawet na filmie widać że zawijka przed nimi następuje w momencie cofnięcia się Portugalczyków i zarówno Sporting jak i Fiorentina doskonale o tym wiedzą. To, że ruszyli za uciekającymi nie jest raczej niczym nadzwyczajnym dla nikogo kto choć raz brał udział w takiej zabawie, tym bardziej że z perspektywy gości psy były wtedy niewidoczne. Przy tej okazji zatrzymanych zostało sześciu chłopaków - w wieku odpowiednio: 17, 17, 18, 20, 22 i 23, a patrząc przekrojowo nie było tam nikogo kto miałby więcej niż 25 lat i należałby już do którejkolwiek z grup. Dla osób postronnych mogą to być nawet plecy, porażka czy klęska - ich zdanie jednak nikogo nie interesuje i nie ma żadnego znaczenia. Małolaci za swoją akcję zostali oczywiście pochwaleni, bo choć słabo zorganizowani i niedoświadczeni to zareagowali momentalnie i zaatakowali nieprzypadkowego przeciwnika. Neapol to nie jest Rzym czy Mediolan, gdzie ekipy z całej Europy mogą przyjechać, chodzić po mieście i nagrywać filmy pod Koloseum czy Duomo - jeszcze nigdy w historii nie było bandy, która robiła sobie zdjęcia na Piazza Plebiscito czy Maschio Angioino - i nigdy takiej nie będzie. Przyjezdni zawsze muszą mieć oczy dookoła głowy, a jedyne pamiątkowe filmy jakie mogą przywieźć z Neapolu to te na których są atakowani jak tylko gdzieś się wychylą - niezależnie od tego co stwierdzi obserwujący rzeczywistość z poziomu telefonu internetowy analityk z kraju, gdzie ludzie z obawy przed konsekwencjami chowają się po lasach. To jeden z powodów dla których to właśnie pod Wezuwiuszem jest największa i najgorsza w kraju jednostka DIGOS - jedyna która posiada osobną komórkę zajmującą się tylko ludźmi jeżdżącymi na wyjazdy - mimo że w odróżnieniu od pozostałych włoskich metropolii funkcjonują tam kibice tylko jednego klubu. Był jeszcze film, na którym kilku Portugalczyków przekopuje chłopaka na skuterze - minutę później zostali złapani w uliczce do której się zawinęli, ale skąd obserwatorzy z instagrama mają wiedzieć takie rzeczy skoro nikt im tego nie nagrał. Na koniec dnia hospitalizowano sześciu przyjezdnych (dwóch w kodzie żółtym), więc jeśli wypłyną następne filmy to chętnie się do nich odniosę, na ten moment zdecydowanie tyle wystarczy. Co nie zmienia faktu, że oceny ze strony ludzi którzy przez całe życie trenują, robią kuracje i uważają się za Spartan czy gladiatorów, a później skaczą wokół otwartej bramki albo emocjonują się starciami po dziesięć osób brzmią jednak wyjątkowo zabawnie. Kończąc już wątek pucharów - z uwagi na przewidywane zagrożenie dla porządku publicznego, włoskie MSW planuje zawieszenie układu z Schengen na 48 godzin przed listopadowym meczem z Eintrachtem, co definitywnie zamyka temat przyjazdu Niemców.
Adas90 pisze: 08.09.2025, 20:58Jak zwykle- to co piszesz czyta się pasjonująco...Skoro wciąż tu zaglądasz, to pozwolę sobie dopytać o parę kwestii. Pierwsza dotyczy relacji z PSG. Młyn w Paryżu jest mocno kolorowy- w Neapolu nikomu to nie przeszkadza, czy są grupy/ludzie, którzy patrzą na tą zgodę z pewnym dystansem? Druga sprawa- czy mógłbyś jakoś rozwinąć kwestię odnowienia zgody z Genoą? Trzecia rzecz tyczy się Mediolanu i w związku z tym o jakim solidaryzowaniu się jest mowa? Mógłbyś coś więcej na ten temat? I ostatnia rzecz- chyba najbardziej mnie paląca- jesteś w stanie bardziej, niż jednym zdaniem opisać, jak w Belgradzie odebrano wizytę Lecha? Z tego co napisałeś, to domyślam się, że sesje fotograficzne Lechitów nie zostały zbyt optymistycznie ocenione zarówno tam, jak i w np. w Neapolu :) Może wiesz, jak oni widzą temat tych ,,odmów" i skąd w ogóle zrobiło się tam takie ciśnienie na Lecha, biorąc pod uwagę spokojny mecz w Poznaniu.
pee pisze: 18.09.2025, 13:04 Temat bardzo ciekawy i rewelacyjnie opisywany przez Wawelkrakow.

Ja się jeszcze odniosę do zgody z PSG. W dwóch pogrubionych przeze mnie fragmentach idzie zauważyć sprzeczności co do Neapolu.
Z jednej bardzo krótko trzymają na smyczy w swoim mieście wszelkiej maści wynalazki a z drugiej przyjaźnią się z kolorowymi z PSG.
Moim zdaniem to co napisał Wawelkrakow Napoli to taka ekipa,że jak gesty i zachowania są prawidłowe to nie patrzy na takie rzeczy.
A czy to dobrze czy źle to chyba nie nam w Polsce oceniać tak jak My nie chcemy, żeby w Europie oceniano Nas według standardów włoskim,niemieckich,angielskich czy francuskich.
Zaczynając od PSG - słowo „sprzeczności”, którego użyłeś jest w tym przypadku bardzo trafne. Wiesz, nieprzypadkowo klanów w mieście jest nie 10, a 110. To jest południowy temperament, ludzie na różne tematy mają bardzo różne spojrzenia, czasem zupełnie odwrotne i dokładnie tak samo jest na trybunach. I o ile w kontekście układów kibicowskich poglądy polityczne nie mają najmniejszego znaczenia, o tyle kolor skóry w większości przypadków już tak. W klanach panuje tak zwane „campanilismo”, czyli silne przywiązanie do lokalności i niechęć do obcych - mająca mocny wymiar rasowy. Mogę Ci zagwarantować, że gdyby najważniejsi ludzie z Paryża byli czarni, nikt nigdy by z nimi nie rozmawiał. Mimo to, nie będę ukrywał, że jest to najbardziej problematyczny ze wszystkich kontaktów i w zasadzie jedyny, który ma swoich przeciwników. Wewnętrzne sprawy ekipy to jednak temat, o którym pisać nie zamierzam. Trzeba przy tym pamiętać, ze PSG to nie tylko murzyni z filmów z dopingiem - jest tam też wielu białych nie od śpiewania i to głównie oni brali udział w ostatnim starciu z Atalantą i Euntrachtem. Tylko że na dzień dzisiejszy cała czołówka (ponad 40 osób) odpoczywa na państwowych wczasach, przez co znowu odezwały się tam konflikty wewnętrzne. Szczerze mówiąc mnie osobiście sytuacja nad Sekwaną w ogóle nie interesuje i chyba nawet nie ma potrzeby jej jakoś szczegółowo opisywać, odpowiadając natomiast na pierwsze pytanie - tak, mimo oficjalnych relacji dla wielu ludzi są to zwierzęta z zoo i po prostu tam nie jeżdżą.

Jeśli chodzi o Genoę to zgoda z nimi była najstarszą w historii włoskich trybun, trwała 37 lat i została zakończona przez Napoli dokładnie 9 kwietnia 2019 roku. Powodów było wiele - od okazania przez genueńczyków solidarności Interowi po śmierci Dede, po nawiązywanie przez tamtejszą młodzież nieoficjalnych kontaktów z Lazio i Udinese. Sporo się jednak od tamtej pory zmieniło, młodzież z Genui została zweryfikowana przez jedną z grup spod Wezuwiusza przy okazji swojego domowego meczu i ostatecznie musiała zniknąć ze stadionu. Dzisiaj jest tam kierunek jednoznacznie neapolitański, w minionym sezonie byli obecni kilka razy na meczach u siebie, w tym raz z transparentem dla tragicznie zmarłego młodego chłopaka z miasta - a takie gesty w Neapolu są zawsze szczególnie doceniane. Ostatnio zorganizowali turniej, który był okazją do wyjaśnienia spraw z przeszłości i jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego to zgoda będzie wkrótce odnowiona oficjalnie.

Nie jestem upoważniony do zabierania tu głosu w imieniu Crveny, natomiast dla nikogo nie powinno być raczej tajemnicą że Serbowie swojej części umowy dotrzymali - nie wybrali się na poznańskie Stare Miasto żeby biegać po nim bez koszulek z chuligańskim okrzykiem, nie fotografowali się z kilkunastu ujęć niczym podekscytowane nastolatki na pierwszej zagranicznej wycieczce, nie urządzali sklepowych promocji oraz nie oddawali moczu w ważnych dla Polaków miejscach historycznych. Tylko tyle i aż tyle żeby okazać gospodarzom szacunek. Jak wyglądało to w druga stronę to już sami Poznaniacy wiedzą najlepiej, stąd reakcja Serbów w oczach wszystkich (poza Polską) była w pełni uzasadniona i do przewidzenia.

Kiedy w 2013 w analogicznej sytuacji do Neapolu przyjeżdżała Borussia Dortmund, decyzyjni z BVB przed meczem wydali specjalny komunikat apelując do swoich kibiców o uszanowanie miasta, jego mieszkańców i historii - zakazano więc wandalizmu, napinki czy zdejmowania koszulek na ulicach, bo nie trzeba być antropologiem kultury, żeby wiedzieć że w tej szerokości geograficznej publiczne eksponowanie chuligańskich tatuaży jest prowokacją i rzuceniem rękawicy. Mimo że z Niemiec przyjechały prawie dwa tysiące ludzi, mecz był świętem i jednocześnie początkiem budowania relacji między jednymi i drugimi. Czyli generalnie da się, a można przy tym jeszcze zdobyć sporo sympatii. Poznaniacy zdecydowali inaczej - miał być pokaz bezkompromisowej siły, a była słoma z butów i później bunkier w autach. Można i tak.

Najbardziej kompromitujący jest jednak inny aspekt tego wyjazdu. Otóż jak sprawdzili sami Serbowie - rekordzista z LPH dodał na swój instagram chyba z dziesięć zdjęć (pod stadionem, na stadionie, w koszulce, bez koszulki, uśmiechnięty, smutny, zamyślony, romantyczny i inne wskazujące na problemy z nadmierną konwersją do estradiolu). Zebrał tysiące serduszek i pochlebnych komentarzy (głównie od mężczyzn), wielu kolegów doceniło też jego formę wiec wyjazd na pewno został zaliczony do udanych. Jednak ludziom, którzy zajmują się na co dzień trochę poważniejszymi rzeczami niż pozowanie do selfie na sektorze, trudno jest w ogóle uwierzyć, ze ktoś taki może być akceptowany i mieć cokolwiek do powiedzenia w „poważnej” grupie. Niestety, jak się okazało później - takich niespełnionych influencerów jest tam cała masa i zupełnie nie kryją się ze swoim parciem na szkło i celebryckimi zapędami. I choć sam widziałem tylko to co wykopali Serbowie, wygląda na to że ten gejowski trend rozlał się już na resztę kraju, a każdy zagraniczny wyjazd polskiej ekipy to dzisiaj całodobowa fotorelacja na żywo i produkcja osiedlowych, grupowych, fanclubowych i indywidualnych fotek na skalę przemysłową. Wiec w ostatecznym rozrachunku może i chłopaki z Jagielloni uciekli autokarami przed anonimowymi w Europie nastolatkami z patykami, ale za to wrzucili do internetu tyle zdjęć z wyjazdu, że na pewno będzie z czego wybierać nowe profilowe. Tylko trudno potem oczekiwać ze ktoś będzie traktował takich ludzi poważnie.
yalla pisze: 10.09.2025, 11:07 @Adas90 @wawelkrakow
Rozwinę trochę wątek "solidaryzowania się z kibicami z Mediolanu, okradającymi swój klub".

Tutaj wyraźnie chcę podkreślić, że po stronie Interu osoby które to czyniły zostały jednoznacznie wyklęte przez obecną władzę, łącznie z celebrytą internetowym wyglądem przypominającym nieco Popka czy koronnym. Został też wykonany szereg działań, które mają na celu zniknięcie jakichkolwiek podejrzeń o czerpanie zysków do własnej kieszeni, łącznie z totalnym odcięciem się od internetu. Dziś oficjalne info ukazuje się tylko w przedmeczowym zinie i na oficjalnych spotkaniach pod Baretto. CN'69 pozostało tylko odniesieniem do trybuny i daty powstania ruchu ultras na Interze (czyli de facto startem w 1969 działalności Boys San) - rozwiązany został kolektyw, Nerazzurri wrócili do skupiania się na swoich grupach a nie jednoczeniu się. Na trybuny masowo wróciły nieprzypadkowo osoby którym nie pasowali panowie rządzący ówczesnym CN'69 - jak widać, mieli nosa.

Po stronie Sud natomiast, Curva poszła raczej w stronę podkreślania, że skazani nie okradali klubu :))) i wobec Milanu byli święci jak owieczki a złe rzeczy to oni robili tylko daleko od San Siro. Pan "L.L", który przyznał się w sądzie, nadal pozostaje broniony przez Rossonerich i uznawany za męczennika.

W przerwie międzysezonowej oba kluby - i Inter i Milan - wykonały szereg działań (w porozumieniu/pod naciskiem administracji) które de facto wywaliły wszystkich ultrasów z życia na trybunach Meazza i na wyjazdach. Wiele osób w ogóle niezwiązanych z zakazami stadionowymi w przeszłości etc. zostało wpisanych na czarną listę, łącznie z rodzinami, kobietami, dzieciakami, małolatami. Totalny młot w stronę ultras. To samo z wyjazdami, które pod płaszczykiem innowacji technologicznych, programów lojalnościowych i innych bzdur, zostały tak przeorganizowane, by ultrasi zdobyli jak najmniej biletów. Dlatego też o ile w ITA pewnie jeszcze jakoś się uda jeździć ultrasom, o tyle sektory gości w LM Interu raczej przepełnione będą piknikami. Nie oznacza to oczywiście, że Curva Nord w miastach pojawiać się nie będzie.

Dlatego uważam, że solidaryzowanie się z Mediolanem ma sens, bo to że promil ludzi zrobił sobie interes, nie oznacza że można wywalić wszystkich, przekreślić kilkadziesiąt lat tradycji ultras i zaorać młyny. Dla mnie ruch Napoli jest po prostu jak zawsze działaniem "pod prąd" a nie przemyślanym czynem. Roma ostatnio też dołączyła do grona "antymediolańskiego", ale Romę to już ładnie sam z siebie @wawel tutaj podsumowałeś.
yalla pisze: 29.09.2025, 10:41 Ruszyło się trochę w Mediolanie. Milan dogadał się z klubem i administracją i wracają z flagami i dopingiem od Fiorentiny, wczoraj na meczu z Napoli prowadzili już normalnie doping, choć jeszcze bez oflagowania. Dobre wyniki zespołu też pewnie swoje zrobiły na Sud.

Inter w tym temacie jest bardziej stanowczy i konserwatywny, póki co rozmowy trwają, choć decyzji nie ma.
Ta sprawa będzie toczyła się jeszcze długo w kolejnej instancji, a po ostatnim wątku podsłuchowym chcieli rozszerzać oskarżenie o kolejne ekipy, więc nie wchodząc tu bardziej w jakieś detale procesowe zacytuję tylko fragment orzeczenia: „(…) oskarżeni o spisek przestępczy, gromadzili swój majątek dzięki dochodom zarządzanym przez wskazanych liderów i pochodzącym między innymi ze sprzedaży biletów, fanzinów i gadżetów”. Widzisz, na trybunach w Neapolu nie prowadzi się interesów. Już kilka dekad wstecz podjęto decyzję, że zarabianie na klubie jest surowo zabronione i będzie brutalnie karane. Nikt nie dolicza nawet pół euro do biletu czy transportu, a na stadionie nie ma zrzutek na oprawy, gadżety, wypiski czy inne cele kibicowskie. Osobom ambitnym miasto oferuje szeroki wachlarz perspektyw i możliwości zarobkowych, klub natomiast jest świętością i dobrem wspólnym wszystkich mieszkańców więc jest pod tym względem nietykalny. Kropka. Dlatego gdy okazało się, że biznesmeni z Mediolanu wzbogacali się na swoich klubach i kolegach z trybun, w Neapolu nie wzbudziło to żadnego współczucia tylko obrzydzenie, ubaw i zażenowanie. Można powiedzieć, że jaka ekipa takie interesy. Ktoś pomyśli, że to hipokryzja bo przecież sami robią na codzień dużo gorsze rzeczy. Robią - ale nigdy do własnego gniazda. To w ich opinii jest absolutnie fundamentalny warunek mentalności Ultras, a tego dotyczył i do tego odwoływał się ostatni transparent. Od początku mediolańskiej afery stadion Napoli był jedynym na którym pojawiały się hasła „Ultras no business” i wybrzmiewały odpowiednie przyśpiewki, więc ostatni komunikat po prostu jest podtrzymaniem tego stanowiska. Tak, każdy zdaje sobie sprawę z zagrożenia jakie dla szeroko pojętego ruchu kibicowskiego niosą ostatnie pomysły i eksperymenty przeprowadzane na żywej tkance w Mediolanie - z wykluczaniem ludzi nieobjętych żadnym postępowaniem karnym i czarnymi listami na czele. Natomiast ani obecna sytuacja ani jej ewentualne następstwa nie są wynikiem działalności ludzi z Neapolu i to Mediolańczycy muszą wypić piwo które sami nawarzyli. Nikt nie odbierze obu składom z San Siro miejsca w historii i tego co zrobiły przez 50 lat dla włoskiego ruchu Ultras, będąc najczęściej w jego pierwszej linii. Ale gdyby rzeczywiście z takiego powodu mieli zostać kiedyś definitywnie wyrzuceni z trybun (raczej nigdzie nie było wątpliwości że teraz się to nie wydarzy), to akurat w Neapolu nikt po nich płakał nie będzie. Tak jak nie płakałby gdyby Mediolan czy Rzym zostały po prostu zbombardowane.
rapusluchacz pisze: 11.09.2025, 15:20 to ja zagadam z innej mańki. W Polsce młodzi coraz mniej chętnie garną się do kibicowania. Zauważalny jest wzrost gospodarczy oraz jakości życia, więc wydaje się, że małolaci mają znacznie więcej możliwości spędzania wolnego czasu, niż kiedyś i zwyczajnie nie pchają się na trybuny. Jak to wygląda we Włoszech jeśli chodzi o nowy narybek? Są krajem bogatszym od nas, wysoce rozwiniętym (przynajmniej na północy), ale od dłuższego czasu przeżywają jednak stagnację ekonomiczną. Jak to wszystko przekłada się na obecność młodych na trybunach?
Mimo, że Yalla już odpowiedział to pozwolę sobie jeszcze coś dopisać. Sytuacja naturalnie różni się trochę na północy i południu - tak jak różni się tamtejsza, dorastającą w zupełnie innych realiach młodzież. O ile rozwinięta, bogatsza i nowoczesna cześć kraju ma dzisiaj swoim młodym obywatelom znacznie więcej do zaoferowania, o tyle brak porównywalnych perspektyw na południu jest jednym z czynników które od dziecka pchają ich w kierunku stadionu i ulicy. Dlatego gdy większość młodych Rzymian planuje studia na obleganym wydziale turystyki czy gastronomi, w Neapolu 80% małolatów wciąż chce zostać Camorrystami. Już od małego są więc wychowywani w zupełnie innym systemie wartości i to jeden z wielu powodów dla których w mojej ocenie żadna włoska ekipa nigdy nie będzie miała podjazdu. Oczywiście - trudna i ambitna młodzież z potencjałem jest też obecna na północy - jest to natomiast drastyczna różnica skali. Zjawiskiem, które u nas nie występuje a we Włoszech staje się problemem jest natomiast starzenie się młynów. Większość kultowych i historycznych grup powstawała na przełomie lat 60 i 70 ubiegłego wieku, stąd ich założyciele również mają już swoje lata. Tak jak wspominałem kiedyś, nie ma tam emerytury kibicowskiej czy zmiany sektora na rodzinny - jest to realnie droga obrana na całe życie, a nie kilkanaście sezonów. Ma to oczywiście cała masę zalet, natomiast biologii się nie oszuka i od pewnego czasu liczba kibicowskich pogrzebów wyraźnie się zwiększyła a proces znikania legend z włoskich trybun stale postępuje.
uklad sloneczny pisze: 11.09.2025, 03:16 @wawelkrakow A są u nich jakieś inne polskie kluby z którymi oni mają ewentualne kontakty, lub na które patrzą pozytywnie? (pomijam Legię odnośnie tego, co napisałeś)
Pytam, bo mimo wszystko cała włoska scena chyba aż tak źle na nas nie patrzy, są zgody SSW z Interem, Wisły z Lazio, Polonia Bytom z Catanią, czy kiedyś Legia z Juve gdzie jakieś kontakty są do dziś.
Kumam, że polska scena ma swoje przywary (każdy wie jakie), ale pytanie czy ta ich opinia nie jest zbyt krytyczna. U nich też idealnie nie jest - patrz Mediolan.
Głos pod dyskusję.
Ps. Jak się tam mieszka w ogóle w skrócie? Bo rozumiem, że mieszkasz w Neapolu.
Napiszę tu coś czego nie powinienem, ale może pozwoli to czytającym trochę lepiej zrozumieć tamtejszą perspektywę i ostatecznie zakończyć polski wątek. Uprzedzam, że odpowiedź nie będzie jednak satysfakcjonująca dla osób bezrefleksyjnie zapatrzonych w rodzimą scenę, więc chyba lepiej żeby dla własnego komfortu psychicznego zakończyły lekturę w tym miejscu. Widzisz, od kilku już lat polskie i międzynarodowe służby przebierają nogami żeby pochwalić się wielkim sukcesem rozbicia działającej w naszym kraju pewnej grupy z Neapolu. Niestety wciąż nie mogą tego zrobić gdyż z kilkudziesięciu zawiniętych Polaków, żaden nie odezwał się jeszcze od momentu zatrzymania. Dlaczego o tym wspominam? Otóż ani jeden z naszych rodaków nie jest członkiem grupy kibicowskiej ani innej „kumatej”, gdyż dla najważniejszych ludzi w Neapolu polscy chuligani i bandyci to potencjalni konfidenci posiadający instagrama i nikt tam nie chce w interesach takich partnerów. Na tym temat można by w zasadzie zakończyć, ale skoro jesteś nim zainteresowany to chociaż trochę go dla Ciebie rozwinę.

Masz oczywiście rację - są włoskie ekipy, albo precyzyjniej - grupy w tych ekipach, które nawet cośtam trenują i patrzą na Polaków z zaciekawieniem. Przecież z daleka polski klimat wydaje się mocno bandycki, a stadiony - jak w żadnym innym miejscu w Europie - przepełnione są hasłami o honorze, zasadach i jebaniu konfidentów. Kilku chłopaków z naszego kraju działa też od lat na włoskich trybunach i po prostu przenoszą swoje kontakty na polskie podwórko. Ale Neapol to nie Włochy. Był kiedyś krótki okres zaciekawienia Krakowem, który w ich oczach jako jedyny walczył normalnie (na sprzęt i bez podziału na kategorie wiekowe, liczbowe czy wagowe) ale dawno się skończył. W kwestii szacunku do polskich ekip zdecydowanie przyjazd Legii były momentem kulminacyjnym. Warszawiacy podjęli rękawice na najgorętszym terenie w Europie, a ich postawa zwłaszcza w jednym ze starć, gdzie mimo dziur szli do przodu, zwyczajnie wzbudziła szacunek. Bezdyskusyjnie Legia zrobiła wtedy Polsce najlepszą możliwą reklamę.

Jednak przez ten czas zmieniło się w zasadzie wszystko i sami na to starannie zapracowaliśmy. Dzisiaj mówi się: „’N Polonia so’ chiene ’e testosterone, ma nun tenghen’ ’e palla” - w Polsce są pełni testosteronu ale brakuje jaj - czy to żeby odegrać się na Wiśle w sposób standardowy a nie policyjny, czy żeby zrobić porządek z konfidentami mnożącymi się dzisiaj hurtowo w każdym polskim mieście. Dogadywanie z klubami zakazu dla wrogów, zamiast atakowania ich i wyrównania rachunków, czy walka z donosicielstwem przy użyciu spreju na prześcieradłach to jest coś czego tam nie mogą i nawet nie chcą zrozumieć. Nikt nie wie o istnieniu takich klubów jak Zagłębie Sosnowiec czy BKS Bielsko wiec naturalnie odpowiedzialność za podjęcie takich a nie innych decyzji na polskim podwórku spada po prostu na Legię, Lecha i „resztę”. Specjalne słowa uznania należą się też autorom wybitnego pomysłu bojkotu własnego stadionu i oddania go wrogowi - na coś takiego nie wpadł jeszcze nikt przez 60 lat istnienia zorganizowanego ruchu kibicowskiego na Półwyspie Apenińskim. Wyglada na to że wysportowane sylwetki, groźne spojrzenia i samobijące tatuaże pozwalają dzisiaj wielu ludziom skutecznie kreować się na gangsterów w mediach społecznościowych i na mieście, czerpać z tego profity i bajerować małolatki, ale jak już trzeba odpalić wroga albo kapusia to nagle nie ma komu - bo celebrytom na tym patencie żyje się zbyt wygodnie. Może dla kogoś zakochanego w polskiej scenie jest to poważne i tak właśnie powinno wyglądać. Tam - mówiąc oszczędnie - tego poglądu nie podzielają, a ma to dla nich nieporównywalnie większe znaczenie niż to jak idealnie technicznie należy wyprowadzać lewy prosty. Myślę że jest to całkiem zasadne i zrozumiałe jeśli spojrzysz z perspektywy miejsca gdzie zarządzanie zasobami ludzkimi opanowane jest do perfekcji, a małolaty z trybun mają więcej głów na koncie niż reprezentanci LPH zdjęć na instagramie. Tego wizerunku nie poprawi już z pewnością Polonia Bytom, która w trakcie pięciu wizyt na Sycylii najebała do internetu więcej fotek niż ludzie jeżdżący tam 10 lat, ale akurat na miano Azjatów Europy wytrwale pracujemy już od dawna.

Pierwszą i ostatnią polską ekipą, z którą całkiem przypadkowo nawiązano kontakt był Lech - Poznaniacy byli tym na tyle podnieceni, że oferowali nawet swoje wsparcie w jednej z europejskich potyczek. Tak czy inaczej po ich wakacjach z konfidentem i dołączeniu do policyjnego bojkotu Wisły, chłopaki wstydzili się że siedzieli z nimi na hotelu i nikt więcej nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Nie umknęło też uwadze że Lechici zaczęli występować na YouTube jako dekoracja dla występów niedorozwiniętych internetowych lachociągów, dlatego ostatnia sesja zdjęciowa i zachowanie w Belgradzie tylko utwierdziły wszystkich w przekonaniu, że musiało tam się wydarzyć coś bardzo złego skoro poszło to w taką stronę. Ale za to jest pozowana fotka na okładkę TMK, więc pewnie są zadowoleni. Kontynuując - nie wiem ile Lechia zrobiła transparentów o grzechu śmiertelnym, śmierci i zdychaniu konfidentów - wiem natomiast że mimo tej stanowczej i zdecydowanej reakcji, liczba donosicieli w mieście Gdańsku nie maleje a rośnie i mam pewne podejrzenia że nawet kolejnych 10 prześcieradeł nie zmieni tego stanu rzeczy. Idąc dalej - tam kariery ludzi kompromitujących siebie i środowisko we „freakfightach” zostały by złamane i zakończone pokazowo i brutalnie, tak żeby nie psuć głowy młodym, zniechęcić ewentualnych naśladowców i wysłać sygnał pozostałym ze nie ma przyzwolenia na internetową prostytucję. W Polsce ci ludzie udzielają wywiadów, są normalnie akceptowani, promowani i klepani po plecach, a jak ktoś dołoży stówę to za chwilę będą kulać się w kisielu w stringach albo policyjnych mundurach. To, że biorą w tym udział osoby ze składów Lechii czy Ruchu, pokazuje tylko skalę upadku i aktualny stan rozkładu w tych niegdyś charakternych ekipach, ale najwyraźniej dziś w Polsce - przy aprobacie ludzi powszechnie nauczających o zasadach - każdy za parę groszy może kupić sobie chuligana. To przecież tylko wierzchołek góry lodowej, ale chyba nie muszę wymieniać dalej żeby każdy z czytających miał świadomość ze są to aktualnie dwa rozjeżdżające się w przeciwnych kierunkach światy. Więc tak zupełnie serio - w jakim celu, po co i na jakiej płaszczyźnie ktokolwiek miałby chcieć nawiązywać kontakty z Polakami? Równe trzymanie kartonów i malowanie sektorówek nikogo tam nie interesuje, dziesięcioosobowe walki w lesie śmieszą, a cała reszta w polskim wykonaniu to dla nich piaskownica i przedszkole.

Zdaję sobie sprawę że w związku z powyższym znowu pojawią się tu osoby które na co dzień zmagają się z pewnymi ograniczeniami, dlatego wychodząc naprzeciw ich intelektualnym wysiłkom i uprzedzając kolejne pytania - nie jestem z Krakowa, nie mam nic wspólnego z Wisłą i uważam ją za najbardziej konfidencki klub w historii polskiego ruchu kibicowskiego - co absolutnie nie zmienia faktu że zdecydowano się na skrajnie tchórzliwy i bezpieczny dla siebie sposób „walki” z nimi i chyba niewiele osób w Polsce zdaje sobie sprawę jak kompromitujące jest to w oczach trochę poważniejszych ludzi niż ci świecący gębami na instagramie. A jak się żyje w Neapolu? Zawsze to Polska będzie moim domem, natomiast dla kogoś kto spędził pół życia na polskich trybunach, jest wychowany według starych zasad i nie ma zamiaru dostosowywać się do nowych, skurwiałych standardów - jest to miejsce idealne i najlepsze na ziemi.
Baryła90s
Posty: 158
Rejestracja: 01.08.2024, 17:37

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Baryła90s »

Jak już jesteśmy przy niesprzedawalnych, białych gangsterach z Neapolu to mam takie pytanie, ile musiał zapłacić Rychu Peja żeby nagrać klip na La Scampie?
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

@wawelkrakow

Masz sporo racji w tym co piszesz, tego Ci nie można odebrać, i jak zawsze wnosisz do tematu mnóstwo merytoryki i wiedzy. Natomiast mam wrażenie, że z każdym wpisem popadasz trochę w skrajności wychwalania stylu bycia Neapolitańczyków i odjeżdżasz. Lekko, ale jednak.

Inter - nie zgodzę się z Tobą do końca. Znam temat dobrze, choć nie mam podstaw by sądzić że Ty znasz go gorzej. Uważam jednak, że pomijasz pewne ważne kwestie. I Milan i Inter od dekad zajmują się chociażby tworzeniem wielkich i świetnych choreografii, często sięgających 70 000 elementów (kartonów etc). To wszystko cholernie drogo kosztuje, nawet jak czasem dorzuci się do tego klub, co nie jest tajemnicą. Ja wiem, że dla Napoli "kartony, szaliki i takie tam" to pewnie bzdety i każdego interesuje napierdalanka, ale świat kibicowski to także choreografie, doping i kolorowanie trybun. Nie wiem czemu tak deprecjonujesz oprawy. Może podnoszenie flagi czy kartonika nie jest tak bandyckie jak machanie sprzętem w kasku przez camorristę z Neapolu, ale nadal mówimy tu o piłce nożnej a nie samej bandyterce. W kwestii "doppia Curva" wyszło na jaw kto odkładał do wspólnej kasy na cele ultras a kto zabierał do kieszeni, i ci drudzy zostali skreśleni na Nord. Dlatego też uważam dalej, że wypierdzielanie wszystkich jak leży poprzez ruchy które wykonały kluby z policją było nie-fair. Biznesmeni szli w jednostkach, a nie dziesiątkach, na 8000-10000 Curvy.

LPH, walki w lasach etc - powiedziałeś, że jedna z polskich ekip - Legia - ma szacunek bo przyjęła zasady neapolitańskie. I fajnie. Tylko też chciałbym to wszystko zobaczyć w drugą stronę. Myślisz, że Napoli przyjęłoby zasady poznańskie/warszawskie/gdańskie - jakiekolwiek z PL - i poszłoby do tego lasu na gołe łapy? Czy nie jest tak, że swoimi wypowiedziami próbujesz po prostu przykryć fakt, że umiejętności walki wręcz Napoli są żadne, i bez kasków na głowy i tony sprzętu są po prostu kiepscy? A może się mylę i bandyckie Napoli rozłożyłoby fighterów MMA? Chyba trochę słabe byłoby dla Napoli że zlali ich np. "instagramowcy" z Lecha?
mateusznow
Posty: 391
Rejestracja: 07.06.2018, 19:29

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: mateusznow »

yalla pisze: 06.10.2025, 22:07 @wawelkrakow

LPH, walki w lasach etc - powiedziałeś, że jedna z polskich ekip - Legia - ma szacunek bo przyjęła zasady neapolitańskie. I fajnie. Tylko też chciałbym to wszystko zobaczyć w drugą stronę. Myślisz, że Napoli przyjęłoby zasady poznańskie/warszawskie/gdańskie - jakiekolwiek z PL - i poszłoby do tego lasu na gołe łapy? Czy nie jest tak, że swoimi wypowiedziami próbujesz po prostu przykryć fakt, że umiejętności walki wręcz Napoli są żadne, i bez kasków na głowy i tony sprzętu są po prostu kiepscy? A może się mylę i bandyckie Napoli rozłożyłoby fighterów MMA? Chyba trochę słabe byłoby dla Napoli że zlali ich np. "instagramowcy" z Lecha?
Bandytów i gangsterów, to niestety strugają w Polsce, a później widzimy, jak się to wszystko kończy. W polskich miastach różne ekipy też sobie mogą spokojnie spacerować po mieście bez żadnych reakcji. Zresztą przykład w Tarnobrzegu też ładnie pokazuje naszych gladiatorów, gdzie jeden mundurowy z gazem wystarczy do rozgonienia towarzystwa.
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

mateusznow pisze: 07.10.2025, 06:13
yalla pisze: 06.10.2025, 22:07 @wawelkrakow

LPH, walki w lasach etc - powiedziałeś, że jedna z polskich ekip - Legia - ma szacunek bo przyjęła zasady neapolitańskie. I fajnie. Tylko też chciałbym to wszystko zobaczyć w drugą stronę. Myślisz, że Napoli przyjęłoby zasady poznańskie/warszawskie/gdańskie - jakiekolwiek z PL - i poszłoby do tego lasu na gołe łapy? Czy nie jest tak, że swoimi wypowiedziami próbujesz po prostu przykryć fakt, że umiejętności walki wręcz Napoli są żadne, i bez kasków na głowy i tony sprzętu są po prostu kiepscy? A może się mylę i bandyckie Napoli rozłożyłoby fighterów MMA? Chyba trochę słabe byłoby dla Napoli że zlali ich np. "instagramowcy" z Lecha?
Bandytów i gangsterów, to niestety strugają w Polsce, a później widzimy, jak się to wszystko kończy. W polskich miastach różne ekipy też sobie mogą spokojnie spacerować po mieście bez żadnych reakcji. Zresztą przykład w Tarnobrzegu też ładnie pokazuje naszych gladiatorów, gdzie jeden mundurowy z gazem wystarczy do rozgonienia towarzystwa.
To jest akurat oczywiste, że w dobie instagrama ludzie (nie tylko kibice) strugają kogoś kim nie są, a potem przy pierwszej lepszej weryfikacji wszystko wychodzi "kto jest kim".

Mnie bardziej interesuje, czy skoro jakaś polska ekipa pojechała do Neapolu, zagrała w ich grę, to czy Napoli byłoby/będzie gotowe przyjechać do jakiegoś kraju "walk w lasach" i zrobić to samo - czyli wyjść gdzieś bez sprzętu. I nie mówię tu o starciu na mieście, tylko typowej "naparzance" w ustronnym miejscu.
mateusznow
Posty: 391
Rejestracja: 07.06.2018, 19:29

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: mateusznow »

Raczej wątpię czytając tutaj różne opisy, a dodatkowo można dodać, że to zazwyczaj Polakom zależy, co ktoś o nich powie więc takie Napoli miałoby zwyczajnie w nosie dostosowywanie się pod kogoś. No chyba, że się mylę, ale to mnie tutaj zaraz ktoś naprostuje.
leonidas88
Posty: 137
Rejestracja: 10.01.2013, 21:59

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: leonidas88 »

Wawel.. naprawdę jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy o Neapolu i ogólnie o Italii.. i nie zamierzam Wam nic ujmować.. ale poziom zadufania Napoli,można by porównać chyba tylko z ruską armia(w oczach Rosjan) Wszystko kurde analoga niet.. haha a ta 3 dniowa specoperacja,się przeciąga. Byłem w Neapolu i nie zrobili na ulicy na mnie jakiegoś WOW. Tam gdzie ja byłem mieli w plecy.. Ale już mówiłeś(mieli wtedy co innego na głowie,a nie jakaś Legię.. W Warszawie tylko mecz i powrót( ale jak mówiłeś Napoli,to jest Napoli i oni nie muszą nic nikomu udowadniać)
A wpis kolegi wyżej,czy oni by się spotkali,na Polskiej polanie z Polską ekipą.. cóż.. jakby to powiedział klasyk , myślę że słabo by się czuli.. i myślę że polskie bandy z Instagrama, mają pomio wszystko więcej pokory niż Napoli.
Tak czy inaczej pozdrawiam!
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

No właśnie o tym mówię - świat kibicowski w Europie jest zróżnicowany, "co kraj to obyczaj". Legia podjęła się walki czy to w Neapolu czy w Zagrzebiu na zasadach miejscowych, niezależnie od liczebności, okoliczności i "trybu gry". A czy to samo zrobiłoby Napoli gdzieś w Europie, gdzie dominują "leśne runa"? No właśnie, raczej nie - nagle okazałoby się że bez kasków do skuterów i przedłużaczy rąk nie są już tak silni i mit by upadł. A może jednak wygrałby ten słynny "neapolitański charakter" i położyliby fighterów-MMA po kuracjach?
leonidas88
Posty: 137
Rejestracja: 10.01.2013, 21:59

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: leonidas88 »

Tak samo choreo,sektorowki itp.. to w czym Napoli jest zwyczajnie słabe.. ogóle dla nich jest nie ważne,bo oni to są sami bandyci i mordercy,wiadomo..
A.. i nigdy nie przegrywają..nawet jak przegrają,to wygrywają.
Gdyby zabrać tą megalomanię,często jednak trochę na wyrost.. t wywody Wawel Kraków,byłyby wybitne.
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

@wawelkrakow - trzeba wysłać mentorów z Neapolu od "ultras no business" do Stabii, bo coś tam nie wyszło.
Baryła90s
Posty: 158
Rejestracja: 01.08.2024, 17:37

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Baryła90s »

"Kolega" się obraził, ponieważ ktoś śmiał śmieć lekko podważyć jego zdanie o krystalicznych, białych, ultraso gangsterach z Neapolu, gdzie czarnuch czarnuchem na mieście pogania. No i niby mają zgodę z murzynami z Paryża, ale się z nimi nie utożsamiają bo zostało tam jeszcze trzech białych w młynie.
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Baryła90s pisze: 24.10.2025, 19:47 "Kolega" się obraził, ponieważ ktoś śmiał śmieć lekko podważyć jego zdanie o krystalicznych, białych, ultraso gangsterach z Neapolu, gdzie czarnuch czarnuchem na mieście pogania. No i niby mają zgodę z murzynami z Paryża, ale się z nimi nie utożsamiają bo zostało tam jeszcze trzech białych w młynie.
Kolega @wawelkrakow szkoda jakby się obraził, bo wnosi do tematu (wraz z @plemplem) masę wartości, wiedzy i informacji - choć z częścią poglądów obu dżentelmenów możemy się przecież nie zgadzać lub widzieć to inaczej.

Co do Mediolanu - powrót obu Curv stał się faktem. Po negocjacjach z klubami i administracją obie ekipy wracają na San Siro. Curva Nord miała gorzej, z racji że od lat jest bardziej represjonowana przez służby/administrację, z racji większej aktywności awanturniczej, ale i Interistom się udało. Finalnie obie bandy występują pod nowymi flagami "wiodącymi". Rossoneri "Sodalizio Rossnera Milano" - czyli w wolnym tłumaczeniu "Współpracownicy/Współpraca Mediolańskich Rossonerich", a Inter - "Secondo Anello Verde", czyli nazwa środkowego sektora Curva Nord, serca młynu Interu - "Drugi Zielony (od krzesełek) Pierścień". Milan zaczął od dopingu (jeszcze bez barw) na Napoli, a na meczu z Violą Sud wypełnione było flagami na płot, transaprentami, flagami na kijach. Było też sporo szalików czerwono-czarnych, co sprawiło że sektor w końcu wyglądał kolorowo i "włosko", bo lata dążenia w stronę czarnych strojów i odchodzenia od własnych barw wyglądały dosyć cienko, niczym kondukt pogrzebowy. Nerazzurri wracają w środę na meczu... też z Fiorentiną ;) Także wyjazdowicze z Florencji dwa razy pod rząd obejrzą sobie powroty mediolańskich Curv, wesoło :)

Sud i Nord jeżdżą też na wyjazdy po Włoszech. Inter pokazał się solidną bandą w Rzymie. Gorzej wygląda to w Lidze Mistrzów, gdzie ultrasi mają jeszcze problemy z otrzymaniem wejściówek, ale i tak jeżdżą po Europie i robią przemarsze, po których po prostu zostają pod bramami. Milan nie gra w Pucharach więc z automatu tego wyzwania nie ma.
qweasd
Posty: 35
Rejestracja: 23.05.2018, 10:28

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: qweasd »

Dzięki za odpowiedź w innym temacie i wyjaśnienie niektórych wątków, a także przekierowanie tutaj, bo dobrze się czyta posty wyżej Twoje, czy wawelkrakow i innych użytkowników.

"Znajomy" z CS to ani mój przyjaciel, ani żaden kolega, a kontakt od kolegi tzw. "kolega kolegi". Dlatego z pewnym dystansem brałem to co opowiadał o swojej ekipie i ekipie przeciwnej. Dlatego dzięki za pewne rozwianie moich wątpliwości.

W ogóle nie zrozumiałe było dla mnie, że "nie wieszamy flag, nie machamy flagami i nie ma żadnego choreo, bo nasz lider siedzi". To już chyba wolę te nasze transparenty pdw niż prowadzenie "protestu" przez całą trybunę ultras.

Pozdro!
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

qweasd pisze: 28.10.2025, 08:22 Dzięki za odpowiedź w innym temacie i wyjaśnienie niektórych wątków, a także przekierowanie tutaj, bo dobrze się czyta posty wyżej Twoje, czy wawelkrakow i innych użytkowników.

"Znajomy" z CS to ani mój przyjaciel, ani żaden kolega, a kontakt od kolegi tzw. "kolega kolegi". Dlatego z pewnym dystansem brałem to co opowiadał o swojej ekipie i ekipie przeciwnej. Dlatego dzięki za pewne rozwianie moich wątpliwości.

W ogóle nie zrozumiałe było dla mnie, że "nie wieszamy flag, nie machamy flagami i nie ma żadnego choreo, bo nasz lider siedzi". To już chyba wolę te nasze transparenty pdw niż prowadzenie "protestu" przez całą trybunę ultras.

Pozdro!
Z tym że tak nigdy nie było. Twój "kolega kolegi" niby z Sud a chyba nie wiedział co się na jego trybunie działo. Na Milanie ostatnio przeplatały się dwa wydarzenia, które wpływały na brak dopingu:
1) Protesty przeciwko właścicielom klubu spowodowane kiepskimi wynikami w Serie A i LM - w lidze Rossoneri zajęli dopiero 8. miejsce, co spowodowało że nie grają teraz w żadnych pucharach, a w CL odpadli z wykadrowanym i słabym wówczas Feyenoordem w 1/16.
2) Afera "doppia curva", czyli "dwie curvy"- śledztwo dotyczące utworzenia "spółki" szefostwa z obu stron celem wspólnego zarabiania pieniędzy na stadionowych i pozastadionowych interesach. Na czas jego głównej części wprowadzono restrykcje na San Siro obu ekipom, co najpierw poskutkowało zakazem wszelakich flag (dozwolone były tylko te w barwach, bez żadnych napisów) a od nowego sezonu absurdalnymi zakazami dot. kupowania biletów, przez co obie Curvy nie były obecne na stadionie. Miejsca zajmowali piknikowcy.

I jedni i drudzy mieli/mają czarną owcę - Inter koronnego Berettę, który uznał że to jedyna opcja aby uniknąć "wyroku śmierci", po tym jak zabił nożem w kłótni kalabryjskiego gangstera (syna innego gangusa), gdy ten wyciągnął klamkę. Na Milanie Luca Lucci przyznał się do wielu zarzutów przestępczości zorganizowanej, ale że powiedział że robił te deale poza stadionem to Sud go broni. No tacy trochę naiwni są, ale "nie mój cyrk, nie moje małpy".
qweasd
Posty: 35
Rejestracja: 23.05.2018, 10:28

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: qweasd »

Opcja pierwsza odpada, bo to było na początku zeszłego sezonu, pod koniec listopada 2024.

Ale tak jak napisałeś "nie mój cyrk, nie moje małpy".

Nie wiem, czy te ten temat przewijał się wcześniej, ale czy obecnie ekipy włoskie upamiętniają na stadionie poprzez oprawy/transparenty wydarzenia historyczne Włoch? Jak u nas Żołnierzy Wyklętych, 17.09, upadek komunizmu, 11.11 itd. Jeśli tak to jakieś z perspektywy włoskiego kibica-patrioty są ważne wydarzenia?
krzycho_ASR
Posty: 720
Rejestracja: 24.09.2009, 16:47

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: krzycho_ASR »

Wśród prawicowych ultrasow dość popularny jest spychany przez liberalny mainstream na margines temat "foibe", czyli mordów partyzantow jugoslowianskich na włoskich cywilach w Istrii, Dalmacji i w okolicach Triestu. Na pewno zarówno Lazio, jak i Roma wywieszali transparenty upamietniajace ofiary tej zbrodni.
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

krzycho_ASR pisze: 28.10.2025, 22:02 Wśród prawicowych ultrasow dość popularny jest spychany przez liberalny mainstream na margines temat "foibe", czyli mordów partyzantow jugoslowianskich na włoskich cywilach w Istrii, Dalmacji i w okolicach Triestu. Na pewno zarówno Lazio, jak i Roma wywieszali transparenty upamietniajace ofiary tej zbrodni.
Inter również, ostatni raz kilka lat temu wywiesili stosowny transparent wraz flagą Włoch - sektorówką na pół Curva Nord.

Generalnie natomiast odwoływanie się do wydarzeń historycznych itd. nie jest tak popularne jak u nas. Wiele lat temu było sporo symboli prawicowej/lewicowej na trybunach, dziś już praktycznie nie ma. Temat omawiany tutaj wielokrotnie.
czehulov
Posty: 623
Rejestracja: 08.06.2022, 11:13

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: czehulov »

DRUGHI z "pozszywaną" flagą na wyjeździe u Norwegów w Bodo.
Make you an offer you can't refuse You've only got your soul to lose... Eternally... let yourself go!
yalla
Posty: 348
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Aktualiacja mediolańska - za nami pierwsze derby w "nowym rozdaniu". I, niestety, wyszły słabo. Dosłownie 2 dni przed meczem Milaniści otrzymali info, że z niewiadomych przyczyn prokuratura zakazuje wniesienia flagi "Sodalizio Rossonero". Administracja i władza uważa że ruszyło nowe śledztwo w sprawie Sud i na tym oparli swoją argumentację, ale wydarzenie kuriozalne, bo jeszcze kilka tygodni temu sami zaakceptowali tą neutralną flagę. Przypomnę, że jakiekolwiek próby wywieszania barw pojedynczych grup (łącznie z flagami na kijach) totalnie nie wchodzą obecnie w grę, z racji całego "doppia curva" i cholera wie, czy w ogóle kiedykolwiek pojawią się jeszcze na San Siro. Milan w dzień meczu podejmuje decyzję że jednak będą dopingowali i pomagali piłkarzom, co wychodzi im świetnie i prezentują się lepiej od Interu. Wynik też pewnie pomógł. Na początku spotkania pokazują napis "Sodalizio" z flashów telefonów, co w Italii wzbudziło podziw, ale każdy trzeźwo myślący kibic i ultras popukał się w głowię, bo jak można zachwalać robienie czegokolwiek z komórek, podczas gdy w innych częściach Europy przy bardziej drakońskich karach wnosi się i pali setki piro. Rossoneri poszli na skróty i woleli "trochę coś zrobić, ale nie drażnić lwa", zatem kolejny raz ubrani groźnie i na czarno "banditi" lekko się ośmieszyli latając z telefonami w łapach. Chcę pozostawiać obiektywny - twory "flashowe" na Lazio również mi się nie podobają. Wracając jeszcze do czerwono-czarnych, to podczas meczu sporo przedmiotów rzucali w sektor poniżej, gdzie... był miks Interistów i Milanistów, także trafiali często swoich, mimo wielokrotnych apeli młynowych o nierobienie tego.

Interiści wypadli słabo na derbach. Tylko połowa biletów na środkowy sektor młyna była zarezerwowana dla ultrasów, reszta poszła do wolnej sprzedaży, co spowodowało miks. To jednak i tak nie tłumaczy słabej postawy młyna, który był po prostu cichy. Po derbach w szeregach Nerazzurrich widać ożywione dyskusje o tym co się stało, zobaczymy jak efekty. Póki co prokuratura nie przyczepiła się do Interu i mogą wywieszać flagę "Secondo Anello Verde".

W obu przypadkach administracja zabroniła opraw. Gospodarze (Inter) pokazali jakąś prostą układankę, ale zorganizował to klub na trybunach nie-ultras. Wyszło oczywiście beznadziejnie, ale też trochę śmiesznie, bo pierwszy stopień na Sud pokazał czarno-niebieskie barwy, a nad nim środek wypełniony przez Milan napis "Sodalizio", przez co 3/4 mediów na świecie napisało że to oprawa... Interu.

W ramach postępowań "doppia Curva" wychodzą pierwsze wnioski o kary, i tu prokuratura wnioskuje o same grube dwucyfrówki dla czołówki Milanu. Ilości i przestępstwa zarzucane bossom Curva Sud są kosmiczne, ton narkotyków po usiłowania zabójstw.
nieskumalemtypa
Posty: 59
Rejestracja: 05.05.2015, 01:35

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: nieskumalemtypa »

Niezwyciezone Napoli znowu plecy. Tym razem Portugalia
S(M)
Posty: 486
Rejestracja: 19.03.2007, 16:18

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: S(M) »

czehulov pisze: 27.11.2025, 10:24 DRUGHI z "pozszywaną" flagą na wyjeździe u Norwegów w Bodo.
Mógłbyś rozwinąć?
czehulov
Posty: 623
Rejestracja: 08.06.2022, 11:13

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: czehulov »

https://scontent-waw2-2.xx.fbcdn.net/v/ ... e=6941FDBB masz tutaj widoczną flagę wniesioną w częściach na sektor
Make you an offer you can't refuse You've only got your soul to lose... Eternally... let yourself go!
ODPOWIEDZ