WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Moderator: Automoderation
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Yalla myślę, że to pytanie najlepiej skierować do Ciebie. W jakich okolicznościach i z jakich konkretnych powodów padła zgoda Interu z Hellasem? W 2019 roku byłem na meczu Inter-Hellas (jestem kibicem Interu, kiedyś bardziej od strony piłkarskiej, a od jakiegoś czasu interesuje się klimatem kibicowskim na CN) będąc przekonany, że nadal jest zgoda między tymi ekipami, siedziałem niedaleko sektora Hellasu i nie powiem, że się zdziwiłem gdy zaczęli festiwal bluzgów w stronę Interu.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Nie ma zgody już z jakieś 20+ lat, jest natomiast kosa. Było też kilka starć pomiędzy obiema ekipami. Wszystko rozpadło się na początku lat 2000+. Przyjaźń Hellas i Interu to przede wszystkim wspólne sympatie polityczne (prawo i skrajnie na prawo) a także mocna więź Skins'ów z Interu z grupami prawicowymi z Verony. Końcówka lat 90' to rozpad Skins w Mediolanie oraz represje policyjne wobec czarno-niebieskich prawicowców, za czym poszło także osłabienie relacji na linii Inter-Hellas. Dodatkowo Hellas pozostałe skrajne także w stosunku do czarnoskórych piłkarzy (nawet własnych), a Inter odpuścił próby obrażania swoich zawodników. Po tym jak poszły obelgi w kierunki gwiazdy Mediolańczyków - Ronaldo - zgoda się zakończyła, choć był to raczej pretekst do tego co wisiało w powietrzu już jakiś czas. Inter pozostał prawicowy, ale nie radykalnie, a Hellas wówczas tylko wzmacniało swój radykalizm. W 2001 Verona wywiesza na San Siro transparent "sami przeciwko wszystkim", w obie strony lecą bluzgi, koniec zgody przerodził się w kosę. Nie było czasu na neutral ;)Baryła90s pisze: 15.10.2024, 11:31 Yalla myślę, że to pytanie najlepiej skierować do Ciebie. W jakich okolicznościach i z jakich konkretnych powodów padła zgoda Interu z Hellasem? W 2019 roku byłem na meczu Inter-Hellas (jestem kibicem Interu, kiedyś bardziej od strony piłkarskiej, a od jakiegoś czasu interesuje się klimatem kibicowskim na CN) będąc przekonany, że nadal jest zgoda między tymi ekipami, siedziałem niedaleko sektora Hellasu i nie powiem, że się zdziwiłem gdy zaczęli festiwal bluzgów w stronę Interu.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Wawel Bolonia ładnie się pokazała po tylu latach w Europie . Pozdro . Widziałem że Sporting lecą
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Każda ekipa która wskoczy do TOP4 Serie A i będzie miała okazję pokazać się na Lidze Mistrzów wykorzysta to na maksa. Dla Juve, Milanu czy Interu jeżdżenie po meczach Ligi Mistrzów to chleb powszedni, tylko kierunek lotu się zmienia, a dla Bolonii to mega wydarzenie, które wykorzystują. Dla TOP3 czyli Juve/Inter/Milan - oprócz kilku lat przerwy w przypadku każdej ekipy (calciopoli, kryzysy piłkarskie) - mecze w Champions League to rutyna. Do tego Napoli, Roma i Lazio które też śmigają po LM albo LE lub LKE. Dlatego fajnie że zawsze jest jeszcze przynajmniej jedna banda, która poleci w Europę i pokaże trochę włoskiego temperamentu - czy to Fiorentina, Atalanta czy Bolonia właśnie. Chciałbym zobaczyć w Europie taką Genoę np. ale piłkarsko to raczej marzenia ściętej głowy. Takie Torino też myślę że fajnie by się pokazało i jeszcze kilka innych ekip.Kaleoa.02 pisze: 11.11.2024, 00:55 Wawel Bolonia ładnie się pokazała po tylu latach w Europie . Pozdro . Widziałem że Sporting lecą
Z nowości mediolańskich to po serii zatrzymań na Interze obrano nowy front - pominięto nazwę Curva Nord na rzecz "Secondo Anello Verde" (drugi pierścień zielony, czyli środkowy sektor trybuny, gdzie jest młyn Interistów). Tak też podpisywane są obecnie wszelkie media społecznościowe czy komunikaty. Ma to związek niejako z odcięciem się od zatrzymanych, którzy forsowali nazwę "Curva Nord 69" i ich rzekomymi nieuczciwymi praktykami, czyli przytulaniem hajsu z gadżetów czy przycinek na biletach na własne potrzeby a nie te kibicowskie. Oczywiście nikt nikogo nie goni za gadżety z nazwami Curva Nord, ale obecnie przewodzi nomenklatura "Secondo Anello Verde". Przewodnictwo nadano trzem historycznym ultrasom Interu, w tym Nino Cicarelliemu, założycielowi grupy "Viking". Dość popularny chłop w social mediach, ostatnio wydał książkę, mimo swojego wieku siedział ostatnio 3 lata za awanturę z Napoli w 2018r. No i wygląda to wszystko całkiem całkiem, bo po "nowym rozdaniu" widać na Interze powrót wielu starych i konkretnych twarzy. Do tego - pomimo mocnej inwigilacji służb w tej sprawie - Inter próbuje wracać do pirotechniki, która nieśmiało ale jednak pojawia się w coraz większych ilościach. Wrócili także "Irriducibili", który skłóceni byli z poprzednim zarządem który jest obecnie PDW. To protoplaści Inter Skins i generalnie skrajnie-prawicowych grup czarno-niebieskich. Frekwencyjnie Interiści cały czas nr 1 we Włoszech, a na wyjazdach zawsze komplet w każdym sektorze gości, czy to w Europie czy w Italii + pikniki na trybunach gospodarzy.
Milan natomiast cały czas z niezłej formie, pomimo że zatrzymania dotyczyły także ich. Trzeba im przyznać że prezentują wysoki poziom pomimo padaki piłkarzy, którzy od lat (poza jednym sezonem) mocno cieniują. Ostatnio protestowali trochę przeciwko zawijkom, które uznają za wyimaginowane represje, poprzez brak dopingu do 85 min. w jednym ze spotkań. Plotki mówią także, że podczas ostatniej wizyty Club Brugge w LM w Mediolanie Belgowie nie znaleźli chętnych do "tanga" wśród Milanistów. Także wygląda na to że z jednej strony groźne hasła, "bandiit", czarne koszulki, ładne zdjęcia do tik tok'a, ale z drugiej strony "trudne sprawy".
-
mateusznow
- Posty: 265
- Rejestracja: 07.06.2018, 19:29
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
A Lazio w ogóle pamięta jeszcze o Wiśle? W Krakowie niby pamiętają, ale jestem ciekawy, jak to wygląda z drugiej strony, bo jak już wspomniałeś są bardzo skompromitowani.
-
Dżolo Rypandolo
- Posty: 208
- Rejestracja: 20.06.2024, 23:34
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Wawel a jak opisałbyś relacje ekipy AS BARI z Napoli oraz resztą klubów z południa? (Wiadomo oprócz Lecce bo to derbowa kosa)
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
@wawelkraków:
Wszystko fajnie opisałeś, ale kilka drobnych rzeczy bym uzupełnił/sprostował/dodał:
- Legii w Neapolu było wtedy ok. 900 osób w sektorze gości (na dole), więc odsetek tych którzy nie dotarli na mecz z powodu opieki medycznej czy trwających działań ze strony służb był bardzo niski. 90-95% osób dotarło na mecz. W okolicy Neapolu na kilka miesięcy zostało bodajże 8 osób, w areszcie domowym, i warto dodać że Napoli w okolicach tegoż aresztu domowego nie omieszkało pozostawić kilku napisów wspierających Legionistów odsiadujących wyrok. Przed meczem chodziły słuchy o tym że Napoli próbuje dostać się do Legionistów, ale i Warszawiacy mieli przerąbane tego dnia (przeciągające się kontrole przez policje na trasach i inne utrudnienia ze strony stróżów prawa), także nie było szans już na żadne harce.
- Jasne, że sprawa śmierci Bellocco jest dużo bardziej skomplikowana, ale czy dla kogoś kto żyje we włoskim klimacie jest to jakaś nowość? Takie wydarzenia są tam chlebem powszednim - zabójstwa w imieniu interesów. I to nieistotne czy stadionowych, futbolowych, deweloperskich, hotelarskich czy każdych innych. Nie jest się trudno domyślić, że stadion na który przychodzi co chwila 75 000 osób jest łakomym kąskiem - parkingi, catering dookoła, gadżety itd. Główni organizatorzy interesów z Curva Nord i Curva Sud byli w tych tematach dogadani. A w Italii tam gdzie duże pieniądze, tam i mafia. Wnioski można wyciągnąć sobie samemu. Pewnie gdyby nie trup, układ trwałby dalej. A tak to policja i prokuratura chce się pokazać, bo miarka się przebrała, i zawijają głównych liderów jak leci. Warto dodać że zatrzymani zachowują się sztywno i odmawiają zeznań. To tak a propos nazywania Włochów takimi i owakimi - patrząc na ich styl ubierania się, często nieduże postury czy modne fryzury - przez niektórych polskich "gladiatorów", który po trafieniu na dołek potrafią nagle chętnie rozmawiać z prorokiem (vide WRWE...).
- Warto dodać, że na Sycylii wojna Catania-Palermo ma podłoże wyłącznie kibicowskie i piłkarskie, natomiast ludzie z obu miast się szanują.
- Wszystkie topowe kluby Serie A mają na całym świecie oficjalne, zarejestrowane w klubie FC, które otrzymują bilety drogą mailową, są rejestrowane itd. I 95% ludzi z tych FC to zwyczajne pikniki, tak jak mówisz. Natomiast niektóre FC mają w składach aktywnych i kumatych gości, którzy porejestrowali się w tych FC bardziej ze względu na komfort. Są to pojedyncze jednostki, ale są. W Polsce też. Generalnie Włosi mieszają się z nimi na sektorach gości na wyjazdach itd., co daje kiepski efekt, bo w jednym szeregu idą konkretni ultrasi i piknikowcy. Natomiast tak to jest jak się jest topowym klubem na świecie i ma fanów po całym globie. Nie da się zrobić tak, że 100% biletów trafi do kumatych. Tym bardziej że topowe kluby mają wyjazdy często co 3 dni (Serie A, Coppa Italia, Europa) i sektory gości od 1500 do nawet 6000 osób.
- Co do Polaków, to mamy generalnie szacunek i uznanie, ale nie jest też tak, że Włosi są nami jakoś niebywale zachwyceni. Owszem, mówią o nas z respektem, doceniają oprawy, mówią często o walkach w lesie z zaciekawieniem i zainteresowaniem. Natomiast pamiętajmy że Włosi stworzyli ruch ultras, mają te tradycje od lat 60-tych i to nie jest tak że nagle będą nie wiadomo jak jarać się Polakami. To co my robimy od lat 90'/2000+, oni robią od lat 1960+. Moim zdaniem Włosi trochę zatrzymali się w rozwoju przez ostatnie 10-15 lat (miały też wpływ na to represje), ale spokojnie, wrócą do formy. Poza tym wychodzą z prostego założenia - to co dzieje się na europejskich stadionach, wzięło się od nich. I w sumie mają w tym dużo racji. A to że technicznie wiele ekip ich przegoniło na ten moment, jest inną sprawą.
- Co do social media - masz perspektywę mocni neapolitańską. Generalnie masz dużo racji. Natomiast co klub wygląda to inaczej. W stolicy mody social media są natomiast mocno popularne. "Co kraj to obyczaj" ;) Taki lekki żart a propos Italii i Neapolu ;)
@mateusznow - nie chcę się wypowiadać za Wiślaków albo Lazialiach, ale... w Italii funkcjonuje wyłącznie słowo "gemellaggio" (czyli "zgoda") i nie ma podziałów na zgody/układy/pozytywne relacje/gościnne występy jak to u nas. I tak samo "gemellaggio" jest pomiędzy Interem i Lazio od 35 lat o którym wie każdy fan na stadionie i tak samo jest nazywana relacja z innymi ekipami, gdzie zna się po 10-20 osób z każdej ze stron. Trochę odpowiedziałem Ci na pytanie. Moim zdaniem zgodę to bardziej wkręciła sobie Wisła.
Wszystko fajnie opisałeś, ale kilka drobnych rzeczy bym uzupełnił/sprostował/dodał:
- Legii w Neapolu było wtedy ok. 900 osób w sektorze gości (na dole), więc odsetek tych którzy nie dotarli na mecz z powodu opieki medycznej czy trwających działań ze strony służb był bardzo niski. 90-95% osób dotarło na mecz. W okolicy Neapolu na kilka miesięcy zostało bodajże 8 osób, w areszcie domowym, i warto dodać że Napoli w okolicach tegoż aresztu domowego nie omieszkało pozostawić kilku napisów wspierających Legionistów odsiadujących wyrok. Przed meczem chodziły słuchy o tym że Napoli próbuje dostać się do Legionistów, ale i Warszawiacy mieli przerąbane tego dnia (przeciągające się kontrole przez policje na trasach i inne utrudnienia ze strony stróżów prawa), także nie było szans już na żadne harce.
- Jasne, że sprawa śmierci Bellocco jest dużo bardziej skomplikowana, ale czy dla kogoś kto żyje we włoskim klimacie jest to jakaś nowość? Takie wydarzenia są tam chlebem powszednim - zabójstwa w imieniu interesów. I to nieistotne czy stadionowych, futbolowych, deweloperskich, hotelarskich czy każdych innych. Nie jest się trudno domyślić, że stadion na który przychodzi co chwila 75 000 osób jest łakomym kąskiem - parkingi, catering dookoła, gadżety itd. Główni organizatorzy interesów z Curva Nord i Curva Sud byli w tych tematach dogadani. A w Italii tam gdzie duże pieniądze, tam i mafia. Wnioski można wyciągnąć sobie samemu. Pewnie gdyby nie trup, układ trwałby dalej. A tak to policja i prokuratura chce się pokazać, bo miarka się przebrała, i zawijają głównych liderów jak leci. Warto dodać że zatrzymani zachowują się sztywno i odmawiają zeznań. To tak a propos nazywania Włochów takimi i owakimi - patrząc na ich styl ubierania się, często nieduże postury czy modne fryzury - przez niektórych polskich "gladiatorów", który po trafieniu na dołek potrafią nagle chętnie rozmawiać z prorokiem (vide WRWE...).
- Warto dodać, że na Sycylii wojna Catania-Palermo ma podłoże wyłącznie kibicowskie i piłkarskie, natomiast ludzie z obu miast się szanują.
- Wszystkie topowe kluby Serie A mają na całym świecie oficjalne, zarejestrowane w klubie FC, które otrzymują bilety drogą mailową, są rejestrowane itd. I 95% ludzi z tych FC to zwyczajne pikniki, tak jak mówisz. Natomiast niektóre FC mają w składach aktywnych i kumatych gości, którzy porejestrowali się w tych FC bardziej ze względu na komfort. Są to pojedyncze jednostki, ale są. W Polsce też. Generalnie Włosi mieszają się z nimi na sektorach gości na wyjazdach itd., co daje kiepski efekt, bo w jednym szeregu idą konkretni ultrasi i piknikowcy. Natomiast tak to jest jak się jest topowym klubem na świecie i ma fanów po całym globie. Nie da się zrobić tak, że 100% biletów trafi do kumatych. Tym bardziej że topowe kluby mają wyjazdy często co 3 dni (Serie A, Coppa Italia, Europa) i sektory gości od 1500 do nawet 6000 osób.
- Co do Polaków, to mamy generalnie szacunek i uznanie, ale nie jest też tak, że Włosi są nami jakoś niebywale zachwyceni. Owszem, mówią o nas z respektem, doceniają oprawy, mówią często o walkach w lesie z zaciekawieniem i zainteresowaniem. Natomiast pamiętajmy że Włosi stworzyli ruch ultras, mają te tradycje od lat 60-tych i to nie jest tak że nagle będą nie wiadomo jak jarać się Polakami. To co my robimy od lat 90'/2000+, oni robią od lat 1960+. Moim zdaniem Włosi trochę zatrzymali się w rozwoju przez ostatnie 10-15 lat (miały też wpływ na to represje), ale spokojnie, wrócą do formy. Poza tym wychodzą z prostego założenia - to co dzieje się na europejskich stadionach, wzięło się od nich. I w sumie mają w tym dużo racji. A to że technicznie wiele ekip ich przegoniło na ten moment, jest inną sprawą.
- Co do social media - masz perspektywę mocni neapolitańską. Generalnie masz dużo racji. Natomiast co klub wygląda to inaczej. W stolicy mody social media są natomiast mocno popularne. "Co kraj to obyczaj" ;) Taki lekki żart a propos Italii i Neapolu ;)
@mateusznow - nie chcę się wypowiadać za Wiślaków albo Lazialiach, ale... w Italii funkcjonuje wyłącznie słowo "gemellaggio" (czyli "zgoda") i nie ma podziałów na zgody/układy/pozytywne relacje/gościnne występy jak to u nas. I tak samo "gemellaggio" jest pomiędzy Interem i Lazio od 35 lat o którym wie każdy fan na stadionie i tak samo jest nazywana relacja z innymi ekipami, gdzie zna się po 10-20 osób z każdej ze stron. Trochę odpowiedziałem Ci na pytanie. Moim zdaniem zgodę to bardziej wkręciła sobie Wisła.
-
mateusznow
- Posty: 265
- Rejestracja: 07.06.2018, 19:29
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Bardziej mi chodziło, czy po rozpadzie w wiadomych okolicznościach Sharksow, to czy ich nastawienie się zmieniło. Nie wiem, na ile to prawda, ale do nawiązaniu kontaktów miał spory udział Polak mieszkający w Rzymie i kibicujący Lazio.yalla pisze: 14.11.2024, 17:10
@mateusznow - nie chcę się wypowiadać za Wiślaków albo Lazialiach, ale... w Italii funkcjonuje wyłącznie słowo "gemellaggio" (czyli "zgoda") i nie ma podziałów na zgody/układy/pozytywne relacje/gościnne występy jak to u nas. I tak samo "gemellaggio" jest pomiędzy Interem i Lazio od 35 lat o którym wie każdy fan na stadionie i tak samo jest nazywana relacja z innymi ekipami, gdzie zna się po 10-20 osób z każdej ze stron. Trochę odpowiedziałem Ci na pytanie. Moim zdaniem zgodę to bardziej wkręciła sobie Wisła.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Kontakty pojedynczych Wiślaków i Lazialich to sięgają początku wieku, ale to niech się wypowie ktoś z Wisły lub Lazio, o ile oczywiście będzie miał na to ochotę. Tak wielka banda jak Lazio ma kontakty w wielu miejscach na europejskiej, kibicowskiej mapie.
W ogóle to też warto podkreslić, że zgody we Włoszech wyglądają trochę inaczej niż w Polsce. Nie ma robie vlepek "Braci się nie traci", tysiąca wspólnych gadżetów, vlepek, koszulek, jeżdżenia koalicjami w 4 bandy na jeden wyjazd. Flagi zaprzyjaźnionych ekip wiszą na płotach tylko przy okazji wizyty, nie ma wymiany na stałe flag. Zgoda to zgoda, fajnie, zrobi się ze dwa gadżety na krzyż o przyjaźni, jakąś oprawę, piosenkę, ale każdy żyje swoim klubem, a nie zgodowiczem.
W ogóle to też warto podkreslić, że zgody we Włoszech wyglądają trochę inaczej niż w Polsce. Nie ma robie vlepek "Braci się nie traci", tysiąca wspólnych gadżetów, vlepek, koszulek, jeżdżenia koalicjami w 4 bandy na jeden wyjazd. Flagi zaprzyjaźnionych ekip wiszą na płotach tylko przy okazji wizyty, nie ma wymiany na stałe flag. Zgoda to zgoda, fajnie, zrobi się ze dwa gadżety na krzyż o przyjaźni, jakąś oprawę, piosenkę, ale każdy żyje swoim klubem, a nie zgodowiczem.
-
Dżolo Rypandolo
- Posty: 208
- Rejestracja: 20.06.2024, 23:34
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
W 2003 roku 2mecz z Lazio napewno nie przebiegał bez wrzut Wisły w kierunku Rzymian ;)
-
Zolnierz Gruchaly
- Posty: 28
- Rejestracja: 12.07.2024, 08:54
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Kontakty/zgoda Wisły z Lazio są ciekawe o tyle ,ze klub z Włoch jest kojarzony z konkretymi poglądami a co za tym idzie jest to ekipa z która sympatyzują i kibicują ludzie z takiego a nie innego środowiska bynajmniej nie tylko z Krakowa .
-
Zolnierz Gruchaly
- Posty: 28
- Rejestracja: 12.07.2024, 08:54
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
@yalla
Generalnie to można odnieść wrazenie ,ze kibice Milanu i Interu są traktowani trochę z przymróżeniem oka i niedoceniani na kibicowskiej scenie.
Chyba wynika to z postrzegania samych klubow jako wielkich sportowych potęg gdzie się ogląda pilke na wysokim poziomie
A masz jakaś wiedzę nt kibicow Padovy?
Tzn klub słabiutki ale pamietam kiedyś jakiś profil na IG ich kibicow i to co rzuciło się w oczy to ich wielka fascynacja brytyjska scena ,szczegolnie West Hamem
Generalnie to można odnieść wrazenie ,ze kibice Milanu i Interu są traktowani trochę z przymróżeniem oka i niedoceniani na kibicowskiej scenie.
Chyba wynika to z postrzegania samych klubow jako wielkich sportowych potęg gdzie się ogląda pilke na wysokim poziomie
A masz jakaś wiedzę nt kibicow Padovy?
Tzn klub słabiutki ale pamietam kiedyś jakiś profil na IG ich kibicow i to co rzuciło się w oczy to ich wielka fascynacja brytyjska scena ,szczegolnie West Hamem
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Dokładnie. Dla osób które jechały do Neapolu w dniu meczu zrobiono przymusową zbiórkę kilka kilometrów przed zjazdem z autostrady, którą z tego co pamiętam bardzo ciężko było ominąć jadąc samochodem na włoskich rejestracjach, a te z polskimi były tam nawet przymusowo kierowane. Przed wejściem kazano nam zostawić paski do spodni i inne ,, niebezpieczne" przedmioty, które leżały potem na jednej kupie w depozycie. Ludzie, którzy byli w Neapolu w nocy poprzedzającej mecz i ominął ich pobyt za kratami zostali chyba w całości wpuszczeni na mecz bez żadnej kontroli, nawet biletowej (przynajmniej ci którzy musieli skorzystać z pomocy medycznej). Po meczu przetrzymywali nas przez ponad godzinę jeśli mnie pamięć nie myli.yalla pisze: 14.11.2024, 17:10
- Legii w Neapolu było wtedy ok. 900 osób w sektorze gości (na dole), więc odsetek tych którzy nie dotarli na mecz z powodu opieki medycznej czy trwających działań ze strony służb był bardzo niski. 90-95% osób dotarło na mecz. W okolicy Neapolu na kilka miesięcy zostało bodajże 8 osób, w areszcie domowym, i warto dodać że Napoli w okolicach tegoż aresztu domowego nie omieszkało pozostawić kilku napisów wspierających Legionistów odsiadujących wyrok. Przed meczem chodziły słuchy o tym że Napoli próbuje dostać się do Legionistów, ale i Warszawiacy mieli przerąbane tego dnia (przeciągające się kontrole przez policje na trasach i inne utrudnienia ze strony stróżów prawa), także nie było szans już na żadne harce.
1. O ile przed meczem faktycznie chyba doszło do jakiś dość dużych starć miejscowych z psami (przynajmniej według polskich i włoskich mediów) to w trakcie meczu nie działo się nic szczególnego oprócz napinki gości siedzących w pobliżu sektora gości z grupy kibicowskiej, która zasiadała w tych sektorach lub też nadal tam zasiada. Goście ci poza napinaniem się na odległość i do tego przez siatkę oddzielającą sektor gości od reszty stadionu ganiali się z trochę z ochroną, która z jakiegoś powodu nie potrafiła lub bała zrobić z nimi porządek (u nas pewnie zostaliby szybko spacyfikowani), co wywoływało uśmiech wśród obecnych na naszym sektorze :)Wawelkrakow pisze: 13.11.2024, 17:49 Po wydarzeniach z nocy znaczna część ludzi odpuściła wejście na trybuny, a z Warszawy oprócz tych, którzy musieli zostać we Włoszech na dłużej, nie wszyscy z kontuzjowanych zdążyli opuścić szpital. Tak przed meczem jak i w jego trakcie, z trzech różnych stron, trwały pod stadionem próby dostania się do Legii. Skutecznie uniemożliwiali to jednak karabinierzy, zawijając przy okazji trochę osób, w tym z bułgarskiego Lokomotivu. Kilkunastu psów okupiło to uszczerbkiem na zdrowiu, kilku z nich większym, a jeden trwałym więc chociaż tyle dobrego.
Co do meczów w Warszawie, pierwszy odbywał się jeszcze przed wizytą Legii, a drugi 6 lat po niej, stąd trudno o jakieś ciśnienie. Generalnie wbrew naszym przekonaniom i oczekiwaniom, wyjazdy do Polski nie są dla ludzi jakimś kibicowskim spełnieniem, na które czeka się całe życie. Nie chce napisać że to atrakcja porównywalna do meczu ze Slovanem w Bratyslawie, czy Dynamem w Kijowie ale blisko. Mimo to, skład nie był przypadkowy i pojechali tam ludzie przygotowani na to, że Legia może atakować przed lub po meczu. Bo tak to się właśnie odbywa u nich. Starcia mają miejsce pod stadionem lub w jego okolicach w porach okołomeczowych i tak było jak przyjeżdżali w pucharach goście z Londynu, Liverpoolu, Marsylii, Belgradu, Moskwy, Kijowa, Zurichu i całej reszty. Nie uważają że muszą cokolwiek komuś udowadniać i nie widzą powodu żeby specjalnie dla kogoś pojawiać się gdzieś wcześniej. Czasem leci się tydzień przed, czasem trzy dni, a czasem w ten sam dzień i nikt się tym nie ekscytuje. Może z polskiej perspektywy takie myślenie jest błędne, natomiast to jest Neapol i raczej każdy kto ma odrobinę pojęcia wie, jak została zbudowana i jak bardzo zasłużona jest renoma tego miejsca.
2. Bez urazy ale niby kiedy miało do czegoś dojść skoro kibice Napoli po przylocie do Warszawy udali się do wynajętego hotelu położonego kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy, gdzie bezpiecznie spędzili noc.
P.S. Żeby nie było że tylko się czepiam to za pomoc udzieloną ludziom, których pobyt się przedłużył należy się kibicom z Neapolu ogromny szacunek, a nie była to mała pomoc.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Powiem Ci tak - Milan i Inter są zalani piknikowymi fanami z całego świata i to wpływa trochę na obraz trybun na San Siro i wyjazdach. Nie ma się co dziwić - obie drużyny mają na swoim koncie masę trofeów zarówno krajowych jak i europejskich, a mówimy przecież o drugiej najlepszej lidze świata. W dodatku stadion ma 75 000 miejsc i obecnie jest wypełniany na każdym meczu w 100%, a nawet w latach kryzysu włoskiej piłki i represji stadionowych było to po 40-50 tys. osób. Inter i Milan (a szczególnie Inter) to od lat top frekwencji w Europie, a sam Inter notuje historycznie największą średnią frekwencję we Włoszech licząc wszystkie sezony. Poza tym pamiętajmy że Włosi - od piknika po ostrego ultrasa - interesują się piłka. Znają taktykę, dyskutują o transferach, przeżywają mecze. Tam często idąc na mecz np. Interu z ostatnią drużyną w tabeli masz wrażenie jakbyś oglądał finał Ligi Mistrzów. Przeżywanie akcji, wydarzeń itd.Zolnierz Gruchaly pisze: 20.11.2024, 10:27 @yalla
Generalnie to można odnieść wrazenie ,ze kibice Milanu i Interu są traktowani trochę z przymróżeniem oka i niedoceniani na kibicowskiej scenie.
Chyba wynika to z postrzegania samych klubow jako wielkich sportowych potęg gdzie się ogląda pilke na wysokim poziomie
A masz jakaś wiedzę nt kibicow Padovy?
Tzn klub słabiutki ale pamietam kiedyś jakiś profil na IG ich kibicow i to co rzuciło się w oczy to ich wielka fascynacja brytyjska scena ,szczegolnie West Hamem
No i to wszystko wpływa na to, że ultrasi w tym całym społeczeństwie są trochę w mniejszości. Tzn. ta mniejszość to 8000 osób na Curva Nord lub Curva Sud co mecz + ci co dołączają się do aktywnego dopingu z sektorów obok, czyli jakieś 10 000 osób w młynie. Także nadal elegancka liczba.
Tyle tylko że Ultrasi obu klubów muszą mieszać się z piknikowcami zrzeszonymi w oficjalnych, zarejestrowanych klubach, bo nie ma bata że 100% biletów na wyjazd dostanie młyn, przeważnie jest to 50/50. Wszyscy żyją w symbiozie, Ultraska nie gardzi "piknikowcami", tam jest raczej podejście że wszyscy kibicujemy jednej drużynie i stanowimy jendość, a po prostu na stadionie stoi każdy w swoim miejscu, choć oczywiście na jednej trybunie. Nie ma jakiegoś specjalnego oddzielania się, wszyscy są razem. Z drugiej strony - czy taki "piknikowiec" który przylatuje na mecz Interu do Europy z USA (a jest wielu takich co wyjazd) to taki naprawdę "piknikowiec"? Bo jak dla mnie to fanatyk, który wydaje kupę kasy by zobaczyć swój klub w Lidze Mistrzów np. w Bernie.
Czy Milan i Inter są niedoceniane? Nie powiedziałbym. Milan miał przecież bardzo mocną brygadę Fossa dei Leoni, liczącą do 10 000 członków i do czasu rozpadu prezentował się naprawdę konkretnie. Inter też zawsze trzymał swój stały, wysoki poziom, choć hossa wg mnie przypada na obecne czasy, mimo lekkich zawirowań. Natomiast obie ekipy to kilkadziesiąt lat ultrasowania, nie można im niczego odebrać.
Słowa krytyki które padają pod adresem Interu i Milanu biorą się często od mniejszych ekip, które zarzucają im robienie biznesów ze sprzedaży gadżetów i innych takich, o co ostatnio jest zresztą afera z zatrzymaniami. Tylko powiedzmy sobie wprost - skąd brać kasę na oprawy na 75 000 osób, nawet jeżeli część dorzuci klub (bo tak było i na Milanie i na Interze, niestety), których jest w trakcie sezonu sporo, skąd brać flotę na prawników dla zawiniętych, skąd brać kasę na wyjazdy których jedni i drudzy mają co 5 minut na potęgę dużo? (Serie A, Liga Mistrzów, Coppa Italia, SuperPuchar Włoch w Arabii) itd? Ciekaw jestem czy gdyby te wszystkie mniejsze ekipy atakujące Inter i Milan słownie doszły do ich poziomu frekwencji i triumfów to też nie połasiłyby się na różnego rodzaju zarobki, aby finansować bieżące koszty.
Ja wiem, że można działać jak Napoli, tak jak opisuje @wawelkrakow. I ta skrajność jest fajna, pociągająca. Natomiast Neapol to Neapol, inny stan umysłu, miasta, życia. 3 triumfy na krzyż, mniejsza ilość piknikolandu.
Inter i Milan to ekipy które wypełniają stadiony po 75 000 osób, robią często wielkie oprawy, jeżdżą grubymi tysiącami mając mecze co 3 dni - w Italii i Europie - oraz świetnie dopingują. Walk też nie unikają, choć tu zdecydowanie aktywniejszy jest Inter, bo Milan mimo groźnej stylówki to ekipa unikająca raczej starć, choć ostatnio ze 2 razy coś tam próbowali z PSG/Napoli i ostatnio z Juve, ale wcześniej z 10 lat to niezła posucha. Interiści natomiast kilkukrotnie zmierzyli się z kilkoma rywalami, z różnymi wynikami. Kilka scontri udaremniły też psy. Dodajmy do tego jeszcze sporą inwigilację służb w Mediolanie, która staje czasem na głowie by utrudnić jednym czy drugim życie, choć gorzej ma pod tym względem Inter, który czasem musi stanąć na głowie by odpalić choć trochę piro. Tu Milan ma nieco lżej.
Wiadomo, że sytuację psuje trochę "pakt mediolański", no ale tak już jest i tyle.
Ja wiem że polski kibic w koszulce Pitbulla z łapą 45cm czy więcej chciałby oglądać krwiożercze bitwy na youtube, ale co kraj to obyczaj, i tyle :)
Co do Padovy to niestety nie wypowiem się o tej ekipie za bardzo, akurat oni nigdy nie byli w kręgu moich zainteresowań. Anglikami na pewno interesują się Hellas z Verony.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Najbardziej kompetentny, merytoryczny i pełen szczegółowej wiedzy temat na tym gnijącym forum.
Szacun Panowie!
Szacun Panowie!
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Pytanie do kogos kto orientuje sie nieco w temacie mniejszych ekip. Byc moze bede mial mozliwosc wybrac sie na jeden z meczow ponizej, czy ktorys zapowiada sie ciekawiej od innych?
Nocerina - Virtus Francavilla (mecz na szczycie Serie D/H)
Angri - Matera
Sarnese - Olbia
Juve Stabia - Sudtirol (szkoda, ze goscie z Bolzano maja tak daleko, bo od dawna chcialem zobaczyc JS i jak juz sa w Serie B to idealnie by bylo z jakas uznana marka...)
Nocerina - Virtus Francavilla (mecz na szczycie Serie D/H)
Angri - Matera
Sarnese - Olbia
Juve Stabia - Sudtirol (szkoda, ze goscie z Bolzano maja tak daleko, bo od dawna chcialem zobaczyc JS i jak juz sa w Serie B to idealnie by bylo z jakas uznana marka...)
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Jest tu kilku speców od mniejszych ekip, tylko pytanie czy do czasu Twojego wyjazdu zdążą odwiedzić to forum. Wymieniłeś same fajne ekipy lub ekipki. Ja bym chyba postawił na Juve Stabię, mam wrażenie że ostatnio są w formie i warto byłoby ich zobaczyć na żywo.yob pisze: 28.11.2024, 20:21 Pytanie do kogos kto orientuje sie nieco w temacie mniejszych ekip. Byc moze bede mial mozliwosc wybrac sie na jeden z meczow ponizej, czy ktorys zapowiada sie ciekawiej od innych?
Nocerina - Virtus Francavilla (mecz na szczycie Serie D/H)
Angri - Matera
Sarnese - Olbia
Juve Stabia - Sudtirol (szkoda, ze goscie z Bolzano maja tak daleko, bo od dawna chcialem zobaczyc JS i jak juz sa w Serie B to idealnie by bylo z jakas uznana marka...)
-
emigrantamsterdam
- Posty: 4
- Rejestracja: 01.09.2024, 16:09
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
@yalla bylem niedawno w Neapolu, rozmawialem z miejscowymi ludzmi, pytalem o wspomnienia meczu z Legią, jeden zaczal mi odpowiadac mowiac : Mielismy awanture z Legią bo Legia ma zgode z Juventusem , no i spalili nam kilka aut, mowil o tym mimo wszystko z szacunkiem, byl swiadom tego ze przyjechali mocni ludzie ktorzy mieli jedno konkretne nastawienie.
Ja mu powiedzialem, ze z tego co pamietam, to Legia juz wtedy nie miala zgody z Juventusem, a na pewno jej nie ma juz dzis.
Na pewno W Neapolu ten mecz utkwil w pamieci miejscowych, w koncu jedna z nielicznych ekip ktora chociazby odwazyla sie przyjechac do Neapolu : )
Jesli mozesz napisac kilka slow, to co mozesz od siebie dodac odnosnie Zgody interu ze Stalowka?
Ogladalem jakis wywiad bodajze z Nino Ciccciarelli ktory mowil, ze ich nie interesuje w ktorej lidze gra Stalowka, poznali sie jako ludzie i polaczyla ich przyjazn. Nie bylem w Mediolanie, nie mialem okazji rozmawiac z nikim miejscowym o czymkolwiek, co nadrobie przy najblizszej okazji.
Comozesz napisac o tej zgodzie? Co mozna napisac, co mozna wiedziec ?
Ja mu powiedzialem, ze z tego co pamietam, to Legia juz wtedy nie miala zgody z Juventusem, a na pewno jej nie ma juz dzis.
Na pewno W Neapolu ten mecz utkwil w pamieci miejscowych, w koncu jedna z nielicznych ekip ktora chociazby odwazyla sie przyjechac do Neapolu : )
Jesli mozesz napisac kilka slow, to co mozesz od siebie dodac odnosnie Zgody interu ze Stalowka?
Ogladalem jakis wywiad bodajze z Nino Ciccciarelli ktory mowil, ze ich nie interesuje w ktorej lidze gra Stalowka, poznali sie jako ludzie i polaczyla ich przyjazn. Nie bylem w Mediolanie, nie mialem okazji rozmawiac z nikim miejscowym o czymkolwiek, co nadrobie przy najblizszej okazji.
Comozesz napisac o tej zgodzie? Co mozna napisac, co mozna wiedziec ?
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Ciekawe. Ogólnie zapomniany temat w Polsce, więc podbijam zapytanie o Inter i STF. I Fc Genoa mnie interesuje i Sampdoria , bo ogólnie to ciekawe miasto pod względem derbów . Pozdrawiam
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Nie czuję się kompetentny aby się wypowiadać o relacjach na linii Inter - Stalówka, natomiast mogę powiedzieć tak - zgody w Italii wyglądają zupełnie inaczej niż w Polsce. Już to pisałem kilka razy ;) Np. zgoda Inter&Lazio ma jakieś 35 lat, a mimo to w obu młynach praktycznie nie wiszą flagi jednych i drugich, nie ma pozdrowień, a łączonych koszulek, szalików czy vlepek jest jak na lekarstwo. Jak przychodzi do meczu obu ekip to wszyscy siedzą w swoich sektorach, nie ma wspólnego siedzenia razem na jednej trybunie itd. Pójdą ze dwa razy pozdrowienia w stylu wrzutów na Romę i Milan i to wszystko. No i czasem jakaś kartoniada w obu barwach. A jak wynik nie sprzyja to pikniki i tak lecą z gwizdami i "chu..mi" w stronię boiska. Przykładowo czołowy obrońca Interu Stefan de Vrij po tym jak opuścił w kontrowersyjny (zdaniem Lazialich) sposób Rzymian i trafił do Mediolanu co mecz był wygwizdywany przez stołecznych :) Taki to folklor. Oczywiście przed meczem są wspólne przemarsze, pozdrowienia itd., ale potem każdy idzie w swoją stronę i zajmuje się sobą. Rzadko zdarzają się też jakieś wspólne wyjazdy w koaliacjach, wspieranie się na wyjazdach. W ITA zgoda to zgoda. Lubimy się, ale "liczy się nasz klub, a was po prostu lubimy i vice wersa". Oprócz Lazio dla Interistów taką wierną zgodą jest jeszcze Varese. Mała, ale charakterna i skrajnie prawicowa ekipa z Lombardii, niedaleko lotniska Malpensa.
Jeżeli tak to wygląda z Lazio, to samemu sobie można odpowiedzieć jak to wygląda z Niceą, Stalówką, Valencią, Botev Plovdiv czy PSV. Absolutnie niczego nie ujmuje tym ekipom, ale to nie są zgody jakie znamy w Polsce.
Co do Genui - temat rzeka, i Genoa i Sampa były tu już opisywane. Świetnie miasto z klimatem. Miałem okazję być na wyjeździe na Genoę i było bardzo gorąco, nie tylko w powietrzu. Obie bardzo mocne i waleczne ekipy, choć w mieście moim zdaniem widać przewagę Genoi. Genoa na lewo, Sampa na prawo.
Jeżeli tak to wygląda z Lazio, to samemu sobie można odpowiedzieć jak to wygląda z Niceą, Stalówką, Valencią, Botev Plovdiv czy PSV. Absolutnie niczego nie ujmuje tym ekipom, ale to nie są zgody jakie znamy w Polsce.
Co do Genui - temat rzeka, i Genoa i Sampa były tu już opisywane. Świetnie miasto z klimatem. Miałem okazję być na wyjeździe na Genoę i było bardzo gorąco, nie tylko w powietrzu. Obie bardzo mocne i waleczne ekipy, choć w mieście moim zdaniem widać przewagę Genoi. Genoa na lewo, Sampa na prawo.
-
uklad sloneczny
- Posty: 19
- Rejestracja: 26.09.2010, 12:42
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Ok, dzięki za merytoryczną odpowiedź.Wawelkrakow pisze: 13.11.2024, 17:49Po wydarzeniach z nocy znaczna część ludzi odpuściła wejście na trybuny, a z Warszawy oprócz tych, którzy musieli zostać we Włoszech na dłużej, nie wszyscy z kontuzjowanych zdążyli opuścić szpital. Tak przed meczem jak i w jego trakcie, z trzech różnych stron, trwały pod stadionem próby dostania się do Legii. Skutecznie uniemożliwiali to jednak karabinierzy, zawijając przy okazji trochę osób, w tym z bułgarskiego Lokomotivu. Kilkunastu psów okupiło to uszczerbkiem na zdrowiu, kilku z nich większym, a jeden trwałym więc chociaż tyle dobrego.uklad sloneczny pisze: 29.06.2024, 07:02 Wawel - a nieco odwracając, co się mówiło w Neapolu i skąd w ogóle wzięło się to, że na obu meczach w Warszawie zaprezentowali się w sumie słabo? Większość na obu, to był samolot w dniu meczu i powrót.
Ps. bardzo klimatyczne video z tego meczu z przebitkami na obie ekipy https://www.youtube.com/watch?v=V5IeAvvQDc4
Co do meczów w Warszawie, pierwszy odbywał się jeszcze przed wizytą Legii, a drugi 6 lat po niej, stąd trudno o jakieś ciśnienie. Generalnie wbrew naszym przekonaniom i oczekiwaniom, wyjazdy do Polski nie są dla ludzi jakimś kibicowskim spełnieniem, na które czeka się całe życie. Nie chce napisać że to atrakcja porównywalna do meczu ze Slovanem w Bratyslawie, czy Dynamem w Kijowie ale blisko. Mimo to, skład nie był przypadkowy i pojechali tam ludzie przygotowani na to, że Legia może atakować przed lub po meczu. Bo tak to się właśnie odbywa u nich. Starcia mają miejsce pod stadionem lub w jego okolicach w porach okołomeczowych i tak było jak przyjeżdżali w pucharach goście z Londynu, Liverpoolu, Marsylii, Belgradu, Moskwy, Kijowa, Zurichu i całej reszty. Nie uważają że muszą cokolwiek komuś udowadniać i nie widzą powodu żeby specjalnie dla kogoś pojawiać się gdzieś wcześniej. Czasem leci się tydzień przed, czasem trzy dni, a czasem w ten sam dzień i nikt się tym nie ekscytuje. Może z polskiej perspektywy takie myślenie jest błędne, natomiast to jest Neapol i raczej każdy kto ma odrobinę pojęcia wie, jak została zbudowana i jak bardzo zasłużona jest renoma tego miejsca.
Kończąc już wątek Legii trzeba niestety odnotować, że wszystko to co wizerunkowo zyskała w oczach ludzi w czasie starć na ulicy, straciła w ciągu ostatniego roku. Tak samo jak Lech, który po przypadkowych spotkaniach cieszył się wcześniej niewielkim zainteresowaniem kilku osób. Skompromitowanej w Europie na niespotykaną chyba wcześniej skalę Wiśle, udało się jednak za sprawą Lazio zrobić wyżej wymienionym dużo czarnego PR-u. Nie jest tajemnicą, że pod Wezuwiuszem i w wielu innych miejscach na świecie obowiązuje zasada oko za oko, ząb za ząb, a głowa za głowę, dlatego jak łatwo się domyślić reakcja i sposób zemsty zaakceptowany po sytuacji w Radłowie przez całą naszą scenę, mówiąc bardzo oszczędnie, nie spotkały się w pewnych kręgach z uznaniem i szacunkiem. W połączeniu z kilkoma innymi elementami, to sprawia że realna ocena polskiego ruchu kibicowskiego w oczach nieco poważniejszej grupy ludzi, jest w rzeczywistości trochę inna niż opinie internautów rumieniących się na widok rac i kolorowych opraw na hooligans.cz.
Oczywiście wiadomo, czym jest Neapol i na polu "miejskich spraw" niczego z pewnością udowadniać nie musi, ale jakoś nie łączy mi się w kropki to, że jak rozumiem Twój wpis oni aktualnie patrzą na polski ruch kibicowski z góry, a byli tutaj dwa razy i na polu kibicowskim nie pokazali zupełnie nic (jak ktoś wyżej wspomniał - jadąc sobie do hotelu poza Warszawę).
-
mateusznow
- Posty: 265
- Rejestracja: 07.06.2018, 19:29
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
A jak mają patrzeć na naszą scenę? Lans, pseudobiznes, a później wiadomo, jak się sprawa kończy.uklad sloneczny pisze: 04.12.2024, 00:32Ok, dzięki za merytoryczną odpowiedź.Wawelkrakow pisze: 13.11.2024, 17:49Po wydarzeniach z nocy znaczna część ludzi odpuściła wejście na trybuny, a z Warszawy oprócz tych, którzy musieli zostać we Włoszech na dłużej, nie wszyscy z kontuzjowanych zdążyli opuścić szpital. Tak przed meczem jak i w jego trakcie, z trzech różnych stron, trwały pod stadionem próby dostania się do Legii. Skutecznie uniemożliwiali to jednak karabinierzy, zawijając przy okazji trochę osób, w tym z bułgarskiego Lokomotivu. Kilkunastu psów okupiło to uszczerbkiem na zdrowiu, kilku z nich większym, a jeden trwałym więc chociaż tyle dobrego.uklad sloneczny pisze: 29.06.2024, 07:02 Wawel - a nieco odwracając, co się mówiło w Neapolu i skąd w ogóle wzięło się to, że na obu meczach w Warszawie zaprezentowali się w sumie słabo? Większość na obu, to był samolot w dniu meczu i powrót.
Ps. bardzo klimatyczne video z tego meczu z przebitkami na obie ekipy https://www.youtube.com/watch?v=V5IeAvvQDc4
Co do meczów w Warszawie, pierwszy odbywał się jeszcze przed wizytą Legii, a drugi 6 lat po niej, stąd trudno o jakieś ciśnienie. Generalnie wbrew naszym przekonaniom i oczekiwaniom, wyjazdy do Polski nie są dla ludzi jakimś kibicowskim spełnieniem, na które czeka się całe życie. Nie chce napisać że to atrakcja porównywalna do meczu ze Slovanem w Bratyslawie, czy Dynamem w Kijowie ale blisko. Mimo to, skład nie był przypadkowy i pojechali tam ludzie przygotowani na to, że Legia może atakować przed lub po meczu. Bo tak to się właśnie odbywa u nich. Starcia mają miejsce pod stadionem lub w jego okolicach w porach okołomeczowych i tak było jak przyjeżdżali w pucharach goście z Londynu, Liverpoolu, Marsylii, Belgradu, Moskwy, Kijowa, Zurichu i całej reszty. Nie uważają że muszą cokolwiek komuś udowadniać i nie widzą powodu żeby specjalnie dla kogoś pojawiać się gdzieś wcześniej. Czasem leci się tydzień przed, czasem trzy dni, a czasem w ten sam dzień i nikt się tym nie ekscytuje. Może z polskiej perspektywy takie myślenie jest błędne, natomiast to jest Neapol i raczej każdy kto ma odrobinę pojęcia wie, jak została zbudowana i jak bardzo zasłużona jest renoma tego miejsca.
Kończąc już wątek Legii trzeba niestety odnotować, że wszystko to co wizerunkowo zyskała w oczach ludzi w czasie starć na ulicy, straciła w ciągu ostatniego roku. Tak samo jak Lech, który po przypadkowych spotkaniach cieszył się wcześniej niewielkim zainteresowaniem kilku osób. Skompromitowanej w Europie na niespotykaną chyba wcześniej skalę Wiśle, udało się jednak za sprawą Lazio zrobić wyżej wymienionym dużo czarnego PR-u. Nie jest tajemnicą, że pod Wezuwiuszem i w wielu innych miejscach na świecie obowiązuje zasada oko za oko, ząb za ząb, a głowa za głowę, dlatego jak łatwo się domyślić reakcja i sposób zemsty zaakceptowany po sytuacji w Radłowie przez całą naszą scenę, mówiąc bardzo oszczędnie, nie spotkały się w pewnych kręgach z uznaniem i szacunkiem. W połączeniu z kilkoma innymi elementami, to sprawia że realna ocena polskiego ruchu kibicowskiego w oczach nieco poważniejszej grupy ludzi, jest w rzeczywistości trochę inna niż opinie internautów rumieniących się na widok rac i kolorowych opraw na hooligans.cz.
Oczywiście wiadomo, czym jest Neapol i na polu "miejskich spraw" niczego z pewnością udowadniać nie musi, ale jakoś nie łączy mi się w kropki to, że jak rozumiem Twój wpis oni aktualnie patrzą na polski ruch kibicowski z góry, a byli tutaj dwa razy i na polu kibicowskim nie pokazali zupełnie nic (jak ktoś wyżej wspomniał - jadąc sobie do hotelu poza Warszawę).
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Po prostu skoro Włosi uzurpują sobie prawo do bycia wyrocznią w sprawach kibicowskich z powodu bycia prekursorem ruchu ultras, to zapewne niektórzy oczekują, że udowodnią swoją wyższość (czy też pokażą swój styl) nie tylko wtedy, kiedy mają do tego sprzyjające warunki. Rozumiem budowaną latami renomę i inne takie, ale dla mnie przedstawianie Polski jako niezbyt atrakcyjnego kierunku, tłumaczenie, że nie muszą nikomu niczego udowadniać i jeżdżą na mecze jak chcą, jest trochę kuriozalne i szczerze mówiąc kompletnie niezrozumiałe. Jasne, piłkarsko nikogo nie obchodzimy i zwykły chodzący na mecze Interu Pietro nie będzie zabijał się o bilety na mecz z Legią czy Lechem, ale dla osób z klimatu wyjazd do Warszawy czy Poznania, to chyba coś ciekawszego niż enta masówka do Londynu, Paryża czy Barcelony, do których są przyzwyczajeni?mateusznow pisze: 04.12.2024, 13:30A jak mają patrzeć na naszą scenę? Lans, pseudobiznes, a później wiadomo, jak się sprawa kończy.uklad sloneczny pisze: 04.12.2024, 00:32Ok, dzięki za merytoryczną odpowiedź.Wawelkrakow pisze: 13.11.2024, 17:49
Po wydarzeniach z nocy znaczna część ludzi odpuściła wejście na trybuny, a z Warszawy oprócz tych, którzy musieli zostać we Włoszech na dłużej, nie wszyscy z kontuzjowanych zdążyli opuścić szpital. Tak przed meczem jak i w jego trakcie, z trzech różnych stron, trwały pod stadionem próby dostania się do Legii. Skutecznie uniemożliwiali to jednak karabinierzy, zawijając przy okazji trochę osób, w tym z bułgarskiego Lokomotivu. Kilkunastu psów okupiło to uszczerbkiem na zdrowiu, kilku z nich większym, a jeden trwałym więc chociaż tyle dobrego.
Co do meczów w Warszawie, pierwszy odbywał się jeszcze przed wizytą Legii, a drugi 6 lat po niej, stąd trudno o jakieś ciśnienie. Generalnie wbrew naszym przekonaniom i oczekiwaniom, wyjazdy do Polski nie są dla ludzi jakimś kibicowskim spełnieniem, na które czeka się całe życie. Nie chce napisać że to atrakcja porównywalna do meczu ze Slovanem w Bratyslawie, czy Dynamem w Kijowie ale blisko. Mimo to, skład nie był przypadkowy i pojechali tam ludzie przygotowani na to, że Legia może atakować przed lub po meczu. Bo tak to się właśnie odbywa u nich. Starcia mają miejsce pod stadionem lub w jego okolicach w porach okołomeczowych i tak było jak przyjeżdżali w pucharach goście z Londynu, Liverpoolu, Marsylii, Belgradu, Moskwy, Kijowa, Zurichu i całej reszty. Nie uważają że muszą cokolwiek komuś udowadniać i nie widzą powodu żeby specjalnie dla kogoś pojawiać się gdzieś wcześniej. Czasem leci się tydzień przed, czasem trzy dni, a czasem w ten sam dzień i nikt się tym nie ekscytuje. Może z polskiej perspektywy takie myślenie jest błędne, natomiast to jest Neapol i raczej każdy kto ma odrobinę pojęcia wie, jak została zbudowana i jak bardzo zasłużona jest renoma tego miejsca.
Kończąc już wątek Legii trzeba niestety odnotować, że wszystko to co wizerunkowo zyskała w oczach ludzi w czasie starć na ulicy, straciła w ciągu ostatniego roku. Tak samo jak Lech, który po przypadkowych spotkaniach cieszył się wcześniej niewielkim zainteresowaniem kilku osób. Skompromitowanej w Europie na niespotykaną chyba wcześniej skalę Wiśle, udało się jednak za sprawą Lazio zrobić wyżej wymienionym dużo czarnego PR-u. Nie jest tajemnicą, że pod Wezuwiuszem i w wielu innych miejscach na świecie obowiązuje zasada oko za oko, ząb za ząb, a głowa za głowę, dlatego jak łatwo się domyślić reakcja i sposób zemsty zaakceptowany po sytuacji w Radłowie przez całą naszą scenę, mówiąc bardzo oszczędnie, nie spotkały się w pewnych kręgach z uznaniem i szacunkiem. W połączeniu z kilkoma innymi elementami, to sprawia że realna ocena polskiego ruchu kibicowskiego w oczach nieco poważniejszej grupy ludzi, jest w rzeczywistości trochę inna niż opinie internautów rumieniących się na widok rac i kolorowych opraw na hooligans.cz.
Oczywiście wiadomo, czym jest Neapol i na polu "miejskich spraw" niczego z pewnością udowadniać nie musi, ale jakoś nie łączy mi się w kropki to, że jak rozumiem Twój wpis oni aktualnie patrzą na polski ruch kibicowski z góry, a byli tutaj dwa razy i na polu kibicowskim nie pokazali zupełnie nic (jak ktoś wyżej wspomniał - jadąc sobie do hotelu poza Warszawę).
Z ręką na sercu przyznaję, że w porównaniu z niektórymi wypowiadającymi się w temacie forumowiczami moja wiedza na temat włoskiej sceny kibicowskiej jest nikła, ale oceniając to z boku - mnie takie podejście trochę drażni i przypomina to, jak zapatrzeni w swoją wielkość Angole tłumaczyli po zebraniu swoich kolegów z ziemi, że to co my w Polsce robimy, to nie jest prawdziwa chuliganka i w ogóle. Wiadomo, że każdy patrzy na innych przez pryzmat wychowywania się w określonych realiach i klimacie, więc dla nas dziwne będzie podejście różnych nacji do kwestii wyznawanych przez ekipy poglądów, podejścia do kwestii sportowych, szacunku do barw czy organizowania się w wiele mniejszych ekip zamiast jednej czy dwóch głównych. Dla innych dziwne z kolei będzie to, co dzieje się u nas. Taka już kolej rzeczy :)
To mój pierwszy (a może i ostatni) wpis w tym temacie, więc podziękowania dla kilku użytkowników za utrzymywanie go na wysokim poziomie i merytoryczne odpowiedzi, dzięki którym naprawdę można się czegoś o tej scenie dowiedzieć :)
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
@holione - i tu jest pies pogrzebany, bo właśnie... niekoniecznie. Przede wszystkim wyjazd do Polski na mecz Ligi Europy to już na "dzień dobry" dla Włochów nuda, bo ich interesuje Liga Mistrzów i rywalizacja z uznanymi markami, a nie bicie się o 3 punkty z mistrzem naszego kraju gdzie futbol jest na poziomie gorzej niż niskim. Tam się żyje rywalizacją sportową i ona mega przekłada się na trybuny. Pamiętam niedawne jeszcze czasy kryzysu piłkarskiego Interu, jak przychodziło grać z Rapidem Wiedeń, Partizanem, Southampton i takimi tam w Lidze Europy. No i oczywiście Inter jechał dosyć sporym składem (choć nie zawsze w 100% sektora gości), ale to wszystko było byle zaliczyć i czekać na lepsze czasy Ligi Mistrzów. Typowe "jesteśmy zawsze tam" ale z ciśnieniem na poziomie 50% co najwyżej. Tu się gra o mistrza Włoch, Coppa Italia, Ligę Mistrzów, reszta się nie liczy za bardzo ;)
@wawelkrakow wie na 100% lepiej jak wyglądały rozmowy Neapolitańczyków (bo nie Włochów ;)))) przed wyjazdem do Warszawy, ale zapewne stwierdzili, że polecą, odbębnią mecz, i wrócą. I tyle. Ale jakby tego samego dnia trzeba było zebrać się na np. Milan, Inter czy Romę, to podejrzewam że poleciałby topowy skład i szukał atrakcji gdzie się da.
Włosi nie żyją w jakiejś wielkiej megalomanii. Doceniają inne kraje, nawet bardzo. Tylko wg moich obserwacji, mają swój, włoski świat, w którym chcą się tłuc i zwalczać, a Europa to dla nich dodatek. A jak już jest "ta Europa" to celują w topowe piłkarskie kluby i mecze z nimi, a nie ligi pocieszenia Europy czy tam Konferencji. Pamiętam że na Lazio-Legia to na Olimpico było chyba z 8000 osób maks ;) Na San Siro jak Milan czy Inter grały w Lidze Europy to też potrafiło być prawie że pusto.
Po prostu jak ktoś próbuje przyrównać włoski światek do polskiego to to nie ma totalnego sensu. Trzeba tam pobyć, pojeździć, zrozumieć, pogadać, poznać kulturę, historię. Wtedy coś zaczyna świtać ;)
@wawelkrakow wie na 100% lepiej jak wyglądały rozmowy Neapolitańczyków (bo nie Włochów ;)))) przed wyjazdem do Warszawy, ale zapewne stwierdzili, że polecą, odbębnią mecz, i wrócą. I tyle. Ale jakby tego samego dnia trzeba było zebrać się na np. Milan, Inter czy Romę, to podejrzewam że poleciałby topowy skład i szukał atrakcji gdzie się da.
Włosi nie żyją w jakiejś wielkiej megalomanii. Doceniają inne kraje, nawet bardzo. Tylko wg moich obserwacji, mają swój, włoski świat, w którym chcą się tłuc i zwalczać, a Europa to dla nich dodatek. A jak już jest "ta Europa" to celują w topowe piłkarskie kluby i mecze z nimi, a nie ligi pocieszenia Europy czy tam Konferencji. Pamiętam że na Lazio-Legia to na Olimpico było chyba z 8000 osób maks ;) Na San Siro jak Milan czy Inter grały w Lidze Europy to też potrafiło być prawie że pusto.
Po prostu jak ktoś próbuje przyrównać włoski światek do polskiego to to nie ma totalnego sensu. Trzeba tam pobyć, pojeździć, zrozumieć, pogadać, poznać kulturę, historię. Wtedy coś zaczyna świtać ;)
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Dzięki za odpowiedź ;)
Wiesz, ogólnie nie mam problemu ze zrozumieniem tego, że Włosi podchodzą do rozgrywek europejskich inaczej niż my, bo po pierwsze czołowe ekipy grają w nich rokrocznie od lat, a po drugie oni realnie mogą liczyć w nich na grę o trofeum, podczas, gdy u nas eksperci ekscytują się tym, że dwie drużyny awansowały do fazy grupowej i przebrnęły przez eliminacje do LKE. No jest to jednak skrajnie inna perspektywa i też nie ma się co oszukiwać - my po latach kopania się po czole patrzymy na ten sport innymi oczami niż ktoś, kto dzięki wielkim sukcesom swoich klubów czy reprezentacji, miał okazję się w nim naprawdę zakochać. Nie zmienia to natomiast tego, że działając aktywnie w ruchu kibicowskim, naturalnym wydaje się chęć sprawdzenia z rywalem, utarcia mu nosa, sprawdzenia się czy też pokazania swojej wyższości. W mojej ocenie w przypadku ruchu kibicowskiego bramki na wyjeździe wciąż liczą się podwójnie, dlatego nie tyle odpuszczenie, co ograniczanie się do zaliczania wyjazdów i skupianie się głównie na obronie własnej twierdzy ciężko jest wytłumaczyć wyłącznie niską rangą meczów z Legią, Lechem czy kiedyś Wisłą. Wiem, że to nie jest wyłącznie włoskie podejście, bo chociażby na Bałkanach klimat jest w tym względzie dość podobny, natomiast patrząc na naszą scenę i to, w jakich okolicznościach zwykle dzieje się najwięcej, po prostu ciężko jest mi tę włoską/zagraniczną perspektywę przyjąć bez pokręcenia przy tym głową :)
Wiesz, ogólnie nie mam problemu ze zrozumieniem tego, że Włosi podchodzą do rozgrywek europejskich inaczej niż my, bo po pierwsze czołowe ekipy grają w nich rokrocznie od lat, a po drugie oni realnie mogą liczyć w nich na grę o trofeum, podczas, gdy u nas eksperci ekscytują się tym, że dwie drużyny awansowały do fazy grupowej i przebrnęły przez eliminacje do LKE. No jest to jednak skrajnie inna perspektywa i też nie ma się co oszukiwać - my po latach kopania się po czole patrzymy na ten sport innymi oczami niż ktoś, kto dzięki wielkim sukcesom swoich klubów czy reprezentacji, miał okazję się w nim naprawdę zakochać. Nie zmienia to natomiast tego, że działając aktywnie w ruchu kibicowskim, naturalnym wydaje się chęć sprawdzenia z rywalem, utarcia mu nosa, sprawdzenia się czy też pokazania swojej wyższości. W mojej ocenie w przypadku ruchu kibicowskiego bramki na wyjeździe wciąż liczą się podwójnie, dlatego nie tyle odpuszczenie, co ograniczanie się do zaliczania wyjazdów i skupianie się głównie na obronie własnej twierdzy ciężko jest wytłumaczyć wyłącznie niską rangą meczów z Legią, Lechem czy kiedyś Wisłą. Wiem, że to nie jest wyłącznie włoskie podejście, bo chociażby na Bałkanach klimat jest w tym względzie dość podobny, natomiast patrząc na naszą scenę i to, w jakich okolicznościach zwykle dzieje się najwięcej, po prostu ciężko jest mi tę włoską/zagraniczną perspektywę przyjąć bez pokręcenia przy tym głową :)
-
oldies years
- Posty: 54
- Rejestracja: 27.12.2016, 17:55
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Skoro Wlosi sa tacy waleczni i fanatyczni, to dlaczeto tak slabo jezdza na reprezentacje..? Mieliby okazje sprawdzic sie na MS, ME, eliminacjach do tych imprez...Czy wiec interesuje ich tylko pilka klubowa? powaznie pytam, wloska pilka mnie srednio interesowala wiec nie mam wiekszej wiedzy. Zreszta podobny temat dotyczy tez Hiszpanii, tam tez malo kto jezdzi na kadre..Brytyjczycy wszelkiej masci, Niemcy, Holendrzy, Dunczycy, Argentynce zawsze i wszedzie stawiaja sie w dziesiatkach tysiecy. Widzial ktos Wlochow na kadrze w takich liczbach? Moze i tak, ale ja sobie nie przypominam.
-
mateusznow
- Posty: 265
- Rejestracja: 07.06.2018, 19:29
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Z drugiej strony popatrz na nasze podwórko. Na wyjazdy głównie jeżdżą stali wyjazdowicze, a "ekipa", to tak nie zawsze, bo też sobie wybierają mecze (oczywiście nie mówię, że nie ma takich osób). Wiele razy ktoś napisał, że mierzyć siłę danej ekipy powinno się właśnie podczas meczów, a nie umawianego lasu, gdzie potrafią do niego ściągać ludzi z miasta, którzy nawet na stadion by nie potrafili trafić.Holione pisze: 04.12.2024, 15:51Po prostu skoro Włosi uzurpują sobie prawo do bycia wyrocznią w sprawach kibicowskich z powodu bycia prekursorem ruchu ultras, to zapewne niektórzy oczekują, że udowodnią swoją wyższość (czy też pokażą swój styl) nie tylko wtedy, kiedy mają do tego sprzyjające warunki. Rozumiem budowaną latami renomę i inne takie, ale dla mnie przedstawianie Polski jako niezbyt atrakcyjnego kierunku, tłumaczenie, że nie muszą nikomu niczego udowadniać i jeżdżą na mecze jak chcą, jest trochę kuriozalne i szczerze mówiąc kompletnie niezrozumiałe. Jasne, piłkarsko nikogo nie obchodzimy i zwykły chodzący na mecze Interu Pietro nie będzie zabijał się o bilety na mecz z Legią czy Lechem, ale dla osób z klimatu wyjazd do Warszawy czy Poznania, to chyba coś ciekawszego niż enta masówka do Londynu, Paryża czy Barcelony, do których są przyzwyczajeni?mateusznow pisze: 04.12.2024, 13:30A jak mają patrzeć na naszą scenę? Lans, pseudobiznes, a później wiadomo, jak się sprawa kończy.uklad sloneczny pisze: 04.12.2024, 00:32
Ok, dzięki za merytoryczną odpowiedź.
Oczywiście wiadomo, czym jest Neapol i na polu "miejskich spraw" niczego z pewnością udowadniać nie musi, ale jakoś nie łączy mi się w kropki to, że jak rozumiem Twój wpis oni aktualnie patrzą na polski ruch kibicowski z góry, a byli tutaj dwa razy i na polu kibicowskim nie pokazali zupełnie nic (jak ktoś wyżej wspomniał - jadąc sobie do hotelu poza Warszawę).
Z ręką na sercu przyznaję, że w porównaniu z niektórymi wypowiadającymi się w temacie forumowiczami moja wiedza na temat włoskiej sceny kibicowskiej jest nikła, ale oceniając to z boku - mnie takie podejście trochę drażni i przypomina to, jak zapatrzeni w swoją wielkość Angole tłumaczyli po zebraniu swoich kolegów z ziemi, że to co my w Polsce robimy, to nie jest prawdziwa chuliganka i w ogóle. Wiadomo, że każdy patrzy na innych przez pryzmat wychowywania się w określonych realiach i klimacie, więc dla nas dziwne będzie podejście różnych nacji do kwestii wyznawanych przez ekipy poglądów, podejścia do kwestii sportowych, szacunku do barw czy organizowania się w wiele mniejszych ekip zamiast jednej czy dwóch głównych. Dla innych dziwne z kolei będzie to, co dzieje się u nas. Taka już kolej rzeczy :)
To mój pierwszy (a może i ostatni) wpis w tym temacie, więc podziękowania dla kilku użytkowników za utrzymywanie go na wysokim poziomie i merytoryczne odpowiedzi, dzięki którym naprawdę można się czegoś o tej scenie dowiedzieć :)
-
Zolnierz Gruchaly
- Posty: 28
- Rejestracja: 12.07.2024, 08:54
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Trudno oczekiwac od Wlochow aby interesowali sie Polska scena skoro my dla nich jestesmy pilkarskim trzecim swiatem .Tak jak juz tu pisano Wloscy(ale takze Niemcy,Anglicy ,Holendrzy itd.)kibice chodza na mecze po to aby ogladac swoja druzyne.Cala kultura casualowa/pilkarska to tylko dodatki,najwazniejsza jest pilka.
A juz cos takiego jak “gdyby interesowla nas pilka to zostalibysmy pilkarzami” to dla nich totalny absurd
A juz cos takiego jak “gdyby interesowla nas pilka to zostalibysmy pilkarzami” to dla nich totalny absurd
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
@oldies years - nie doszukiwałbym się jakiegoś większego powodu czemu włoscy ultrasi olewają mecze kadry w zdecydowanej większości. Przede wszystkim repra jak to repra kojarzy się często z festynem dla januszolandii i tak też jest w Italii - mecze Włochów to często jakieś festiwale pizzy i wina i inne takie cuda, przeciętny ultras patrzy na to politowaniem. Podobnie jak i u nas, gdzie konkretne ekipy muszą mieszać się z jakimiś "andrzejami". Ktoś tam śmiga z Italii na kadrę i czasem nawet nieźle to wygląda, ale to głównie mniejsze ekipy + pojedyncze osoby z większych band, które miały ochotę akurat pojechać na spotkanie Azzurrich. No i cała masa pikników w oficjalnych trykotach swoich włoskich ekip. Czyż nie brzmi to podobnie do Polaków? U nas też robotę wykonują przecież składy z I, II czy niższych lig, a główne bandy pojadą "od święta" albo nie jeżdżą wcale.
Inna sprawa to kolejny raz finanse. Tifosi klubów z topu Serie A muszą non stop wydawać mamonę na podróże po Europie i Półwyspie Apenińskim - plus często drogie bilety na mecze, a Włosi nie należą generalnie do finansowej elity tego globu.
Inna sprawa to kolejny raz finanse. Tifosi klubów z topu Serie A muszą non stop wydawać mamonę na podróże po Europie i Półwyspie Apenińskim - plus często drogie bilety na mecze, a Włosi nie należą generalnie do finansowej elity tego globu.
-
Dżolo Rypandolo
- Posty: 208
- Rejestracja: 20.06.2024, 23:34
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
I jak tam Lazio się zaprezentowało w Amsterdamie ktoś wie ??
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Wcale się nie zaprezentowało, ponieważ władze Amsterdamu, do spółki z mundurowymi, uznali to spotkanie, za mecz podwyższonego ryzyka i wydali zakaz dla kibiców gości.Dżolo Rypandolo pisze: 14.12.2024, 15:45 I jak tam Lazio się zaprezentowało w Amsterdamie ktoś wie ??
-
Zolnierz Gruchaly
- Posty: 28
- Rejestracja: 12.07.2024, 08:54
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
@yalla
Co to sie odwalilo z aresztowaniem Nino Cicarelliego?Ztego co rozumiem to chodzi o stara sprawe z Napoli?On nie odsiedzial wtedy wyroku?
A to co wyprawiaja media we Wloszech (podpis pod materialem o aresztowaniu”zatrzymanie bosa MAFII ultras”)do zludzenia przypomina dzialania ekipy donkamatola i zwaflowanych z nimi dziennikarzy gdy ten szedl na wojna z kibicami
Co to sie odwalilo z aresztowaniem Nino Cicarelliego?Ztego co rozumiem to chodzi o stara sprawe z Napoli?On nie odsiedzial wtedy wyroku?
A to co wyprawiaja media we Wloszech (podpis pod materialem o aresztowaniu”zatrzymanie bosa MAFII ultras”)do zludzenia przypomina dzialania ekipy donkamatola i zwaflowanych z nimi dziennikarzy gdy ten szedl na wojna z kibicami
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Z wyrokami niektórych to już można się pogubić, kto ile odsiedział, ile mu zostało, a ile czego jeszcze w toku. Nino po zawinięciu został wypuszczony do chałupy, i ma siedzieć w "areszcie domowym" z powodów zdrowotnych. A że chłop jest bardzo znany (założyciel grupy "Viking" i jeden z dowódców całego ruchu kibicowskiego na Interze) to i media podchwyciły temat - kliknięcia wpadają dzięki chwytliwym artykułom.Zolnierz Gruchaly pisze: 17.12.2024, 10:52 @yalla
Co to sie odwalilo z aresztowaniem Nino Cicarelliego?Ztego co rozumiem to chodzi o stara sprawe z Napoli?On nie odsiedzial wtedy wyroku?
A to co wyprawiaja media we Wloszech (podpis pod materialem o aresztowaniu”zatrzymanie bosa MAFII ultras”)do zludzenia przypomina dzialania ekipy donkamatola i zwaflowanych z nimi dziennikarzy gdy ten szedl na wojna z kibicami
Generalnie cały czas ktoś zjeżdża z jednej jak i z drugiej strony. Zabójstwo Bellocco "zrobiło swoje" - aparat państwowy i policyjny stwierdził że ultrasi ze stolicy Lombardii poszli za grubo i się wzięli za "układ". Dodatkowo cały czas "kłują" kibiców jak mogą - nagle służby zakazały wywieszania na Curva'ach jakichikolwiek flag, nawet tych nienawiązujących do żadnych grup. W związku z tym płoty świecą pustkami.
Trzeba jednak przyznać że oba młyny całkiem dobrze sobie radzą jak na taką sytuację i się nie poddają. Nabite sektory, doping, coraz więcej piro - szczególnie po stronie Interu, który przez ostatnie lata miał pod tym kątem dużo ciężej niż Milan, ze względy na znacznie większe kontrole i represje związane z błyskotkami.
Nerazzurrim pomagają jeszcze dobre wyniki drużyny, ale Rossoneri to mają już w ogóle przerąbane - nie dość że aparat państwowy dobrał się też do nich (po równo z Interem), to jeszcze zespół gra piach i zaczynają protestować przeciwko właścicielom.
Z takich ciekawostek liczbowych to około 8 000-10 000 Interistów w Rzymie na Lazio w poniedziałek na meczu zgody. I tylko tylu osobom udało się dostać wejściówki, bo podejrzewam że jakby Inter mógł wykupić całe Olimpico to by to zrobił, albo przynajmniej 3/4.
-
obiektywny_
- Posty: 52
- Rejestracja: 14.07.2009, 21:29
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Yalla ,a czy mógłbyś się pokusić o opis podziału sił kibicowsko/ilościowo w Mediolanie i Rzymie z podziałem na dzielnice?
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Rzymu nie ocenię - nie moje rewiry.obiektywny_ pisze: 22.12.2024, 21:07 Yalla ,a czy mógłbyś się pokusić o opis podziału sił kibicowsko/ilościowo w Mediolanie i Rzymie z podziałem na dzielnice?
Mediolan - 50/50, wszyscy wymieszani, to tak w wielkim skrócie. Ten sam stadion, więc nawet nie ma jak tworzyć enklaw w zależności od odległości od obiektu. Pakt robi swoje, na mieście totalny spokój. Jak topboye z ekip ultras mają swoje urodziny to potrafią wrzucać w sieć fotki z baletów gdzie ujrzysz tuzy Curva Sud i Curva Nord popijające wspólnie napoje wyskokowe. To samo na teledyskach miejscowych raperów itd. Rywalizacja to tylko boisko i przytyki w piosenkach, oprawach. Nic więcej. Inna sprawa jest taka że do czasu paktu było naprawdę grubo, i gdyby Mediolan pozostał w stanie wojny to trup padałby gęsto. Ponadto w mieście sporo kibiców innych drużyn z całej Italii (turyści, rodzina, praca) którzy nie kryją swoich sympatii, i na ulicach miasta możesz ujrzeć całą rewię mody koszulek klubów z Italii. Jest też np. ultrasowski FC (we Włoszech fancluby dzielą się na oficjalne i ultrasowskie) Juve - Viking.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
@wawelkraków - jak zawsze obszernie i konkretnie, chociaż kilka spraw myślę że wartych lekkiej dyskusji czy przedstawienia swojej perspektywy. Cała reszta trafiona, szczególnie tekst o fryzurach ;)) Zaczynając od góry wypowiedzi:
- w drodze na mecz do Neapolu, autokary jadące z Rzymu faktycznie dostały info o Napoli szalejącym pod stadionem. Służby postanowiły pod miastem zrobić rewizję autokarów i kontrole osobiste, które może i miały na celu opóźnienie przyjazdu gości pod obiekt. Natomiast pod samym Neapolem kordon powitał gigantyczny korek, a w tym momencie policja na sygnałach postanowiła przeciąć sznur samochodów by Legioniści dotarli na mecz. Może faktycznie i w 10 czy 15 minucie, ale gdyby służbom zależało na zablokowaniu Legii pod Neapolem, to miały idealny powód - korek i tyle. Tymczasem potoczyło się inaczej. No ale to taka mini-retrospekcja.
- co co Katanii i Sycylii to bardzo mocno rozwinąłeś ten wątek. Swoją perspektywę przedstawiłem bazując na tym że miałem okazję być wielokrotnie na tej pięknej wyspie i bardzo często słyszałem właśnie takie wypowiedzi, od osób raczej związanych ze środkiem młyna niżeli prostą stadionu, iż nie czują wielkiej niechęci do drugiego miasta, a raczej do fanów drugiej drużyny piłkarskiej.
- wątek polskich FC dobrze opisałeś i dopowiedziałeś swoje, choć mogę Cię zapewnić, że na palcach jednej ręki - ale jednak - znajdziesz w nich osoby obyte w świecie kibicowskim z historią w PL, choć 95% to faktycznie pikoland i andrzeje. Zazwyczaj garstka ta nie identyfikuje się z resztą, a bycie w tym FC traktuje po prostu jako komfort do łatwego dostępu do wejściówek, zamiast za każdym razie pisać do kolegów z Italii.
- opisałeś podział biletów na Napoli, natomiast trochę inaczej wygląda to w Mediolanie. Społeczność kibiców Interu i Milanu jest dużo, dużo większa (także globalnie) z racji - wiadomo - większej ilości tytułów. I tutaj także odniosę się do innego punktu - przez to nawet czołowi ultrasi mocno interesują się wydarzeniami boiskowymi, ponieważ praktycznie co sezon dla obu klubów występy w rozgrywkach to perspektywa zdobycia kolejnego trofeum. A piłkarze są bardzo dobrze poważani i traktowani. Może po prostu brak trofeów i niższy poziom piłkarski sprawił iż pod Wezuwiuszem patrzy się na kopaczy bardziej pogardliwie.
Tutaj też mała ciekawostka - po ostatnich represjach w Mediolanie, nowe władze trybun Interu zdecydowały iż nie będą brały biletów od klubu aby najpierw rozdzielać je między sobą a potem zostawiać resztę innym kibicom czy FC. Po prostu - kto pierwszy kliknie, ten lepszy. Tak ażeby odciąć się od jakichkolwiek spekulacji dotyczących narzucania marż czy przywłaszczania sobie "przebitek" na cele prywatne, co zostało zarzucone poprzedniej władzy. Efekt jest co najmniej dobry, bo wiele starych osób powróciło na trybuny, a jakość wśród ekipy Nerazzurrich wzrosło. Wymiana władzy (szkoda, że za sprawą policji a nie naturalnie) zaczyna sprzyjać Interistom, którzy małymi krokami wyglądają coraz lepiej.
- w drodze na mecz do Neapolu, autokary jadące z Rzymu faktycznie dostały info o Napoli szalejącym pod stadionem. Służby postanowiły pod miastem zrobić rewizję autokarów i kontrole osobiste, które może i miały na celu opóźnienie przyjazdu gości pod obiekt. Natomiast pod samym Neapolem kordon powitał gigantyczny korek, a w tym momencie policja na sygnałach postanowiła przeciąć sznur samochodów by Legioniści dotarli na mecz. Może faktycznie i w 10 czy 15 minucie, ale gdyby służbom zależało na zablokowaniu Legii pod Neapolem, to miały idealny powód - korek i tyle. Tymczasem potoczyło się inaczej. No ale to taka mini-retrospekcja.
- co co Katanii i Sycylii to bardzo mocno rozwinąłeś ten wątek. Swoją perspektywę przedstawiłem bazując na tym że miałem okazję być wielokrotnie na tej pięknej wyspie i bardzo często słyszałem właśnie takie wypowiedzi, od osób raczej związanych ze środkiem młyna niżeli prostą stadionu, iż nie czują wielkiej niechęci do drugiego miasta, a raczej do fanów drugiej drużyny piłkarskiej.
- wątek polskich FC dobrze opisałeś i dopowiedziałeś swoje, choć mogę Cię zapewnić, że na palcach jednej ręki - ale jednak - znajdziesz w nich osoby obyte w świecie kibicowskim z historią w PL, choć 95% to faktycznie pikoland i andrzeje. Zazwyczaj garstka ta nie identyfikuje się z resztą, a bycie w tym FC traktuje po prostu jako komfort do łatwego dostępu do wejściówek, zamiast za każdym razie pisać do kolegów z Italii.
- opisałeś podział biletów na Napoli, natomiast trochę inaczej wygląda to w Mediolanie. Społeczność kibiców Interu i Milanu jest dużo, dużo większa (także globalnie) z racji - wiadomo - większej ilości tytułów. I tutaj także odniosę się do innego punktu - przez to nawet czołowi ultrasi mocno interesują się wydarzeniami boiskowymi, ponieważ praktycznie co sezon dla obu klubów występy w rozgrywkach to perspektywa zdobycia kolejnego trofeum. A piłkarze są bardzo dobrze poważani i traktowani. Może po prostu brak trofeów i niższy poziom piłkarski sprawił iż pod Wezuwiuszem patrzy się na kopaczy bardziej pogardliwie.
Tutaj też mała ciekawostka - po ostatnich represjach w Mediolanie, nowe władze trybun Interu zdecydowały iż nie będą brały biletów od klubu aby najpierw rozdzielać je między sobą a potem zostawiać resztę innym kibicom czy FC. Po prostu - kto pierwszy kliknie, ten lepszy. Tak ażeby odciąć się od jakichkolwiek spekulacji dotyczących narzucania marż czy przywłaszczania sobie "przebitek" na cele prywatne, co zostało zarzucone poprzedniej władzy. Efekt jest co najmniej dobry, bo wiele starych osób powróciło na trybuny, a jakość wśród ekipy Nerazzurrich wzrosło. Wymiana władzy (szkoda, że za sprawą policji a nie naturalnie) zaczyna sprzyjać Interistom, którzy małymi krokami wyglądają coraz lepiej.
-
Dżolo Rypandolo
- Posty: 208
- Rejestracja: 20.06.2024, 23:34
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
5000 Romanistów na San Siro przy tej kupie jaką grają ich grajki w tym sezonie, trzeba przyznać że liczba kozak
-
uklad sloneczny
- Posty: 19
- Rejestracja: 26.09.2010, 12:42
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
To jest ciekawe, że z jednej strony:
To mi się trochę rozjeżdża.
Ps. Wawel, yalla - propsy.
A z drugiej jednak dalej tą zgodę/kontakty trzymają. Na Wiśle chyba jeszcze nie dawno z tego, co widziałem (poprawcie mnie jak coś) wisiała ich flaga.Wawelkrakow pisze: 30.12.2024, 14:29 W tym przypadku „był” to jednak słowo klucz, bo dzisiaj to już nieaktualne, a przy okazji ostatniej wizyty Wiślaków w Wiedniu grono ludzi z kręgów miejsko-biznesowych pofatygowało się na mecz tylko po to żeby na własne oczy zobaczyć najbardziej rozjebaną ekipę w dziejach.
To mi się trochę rozjeżdża.
Ps. Wawel, yalla - propsy.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Nic nowego. Sektory gości na San Siro są bardzo pojemne, a Roma przeważnie przyjeżdża bardzo licznie, w porównaniu do Lazio. O ile nie lubię Romy, to trzeba im oddać że prezentują się fajnie pod kątem opraw, dopingu i frekwencji. Szczególnie patrząc na to, że ich klub ma w całej historii chyba ze 2-3 scudetto i generalnie co roku walczy o Ligę Europy albo Konferencji, a Liga Mistrzów zdarza im się raz na ruski rok. Ostatnio podnieśli puchar Ligi Konferencji, co wywołało totalną euforię w ich szeregach, ale komentarze włoskiej sceny były takie że "jak można tak cieszyć się z pucharu dla ogórków". Wielotysięczne wyjazdy w Italii są na porządku dziennym dla największych ekip, o ile tylko pozwala na to sektor gości. Pamiętajmy też, że na lwią część spotkań pikniki mogą kupić wejściówki na sektor gości poprzez internet. Inter na mecze zgody do Lazio jeździ po 10 000 osób, na Romę po 5-6 tys., Milan też zawsze wypełnia duże przestrzenie dla gości na Olimpico. Genoa do Mediolanu też potrafi przyjechać w kilka tysięcy.Dżolo Rypandolo pisze: 30.12.2024, 22:00 5000 Romanistów na San Siro przy tej kupie jaką grają ich grajki w tym sezonie, trzeba przyznać że liczba kozak
Inna sprawa jest taka, że zwykły kibic ubrany w oficjalną koszulkę klubową może sobie pojechać do drugiego miasta, zjeść obiad i udać się jednym środkiem komunikacji z miejscowymi a potem podążyć na sektor gości. Nie jest to regułą, bo jak źle trafi, to może zostać skrojony z całego asortymentu, ale jednak jest to skala o wiele niższa niż w Polsce.
Komercjalizacja barw klubowych największych klubów sprawia, że gadżety piłkarskie są na tyle powszechne, że nikt nie zwraca na to uwagi. Będąc ostatnio na wyjeździe w Genui zwiedzając miasto trafiłem chyba z 5 sklepów gdzie mogłem kupić calutki asortyment Interu, Milanu czy Juve, od skarpetek po koszulki, opaski, flagi itd. Inaczej sprawy mają się jak ktoś śmiga w koszulce typowo ultrasowskiej, wtedy może spodziewać się większego zainteresowania :)
Co ciekawe, wychwalana tu często Atalanta jeździ strasznie marnie na wyjazdy, tak samo Hellas Verona. I można mówić, że "dobrze, bo jeżdżą ekipą, a nie januszami", ale to ch... a nie prawda, bo mają też w tym składzie januszy. Przykładowo Verona, bardzo mocna u siebie, do znienawidzonego i pobliskiego Interu potrafi przyjechać w 200-300 osób i zaprezentować się totalnie marnie.
Tak btw to nie pamiętam chyba sektora gości z gorszą widocznością na murawę :D Byliśmy na dolnej trybunie i praktycznie nic nie było widać, większość ludzi to nawet nie próbowała oglądać spotkania bo perspektywa była tragiczna. Co do miejscowych, to ten mecz ich tak "zainteresował", że pojawili się może w jakieś 6000 na trybunach. W sumie chwilę wcześniej Lazio na meczu z (L) też pojawiło się może w 8000. To też pokazuje jaki stosunek mają Włosi do meczów w Ligach Europy czy Konferencji i to jeszcze z drużynami z dolnego poziomu piłki kopanej.Jeśli mnie pamięć nie myli to dochodziła nawet 30 i nasze grajki przegrywały 1:3 i w sumie mieliśmy pewność, że nasza przygoda w pucharach w tamtym sezonie się kończy :) Co do starć z psiarnią pod stadionem to faktycznie miały one miejsce ale zarazem ludzie jadący na mecz z oficjalnych zbiórek, ani ci którzy byli w Neapolu w wieczór poprzedzający mecz dowiadywali się tego z mediów. Na samym stadionie poza napinką miejscowych z sąsiadujących sektorów nie zaobserwowano nic więcej. A goście swoim zachowaniem przypominali najgorszą patologię z polskich stadionów jak goście z KSC rzucający majonezami itp. :D
Możliwość zaatakowania ekipy Napoli po przyjeździe też mogłoby nie być podobno takie łatwe biorąc pod uwagę jak dużą mobilizację służb wywołuje sam przylot kibiców z zagranicy. Ale o tym to niech lepiej wypowiadają się ludzie bardziej z klimatu.
Reszta fakt i jak już wspomniałem wielki szacunek dla Napoli.
Dzięki.A z drugiej jednak dalej tą zgodę/kontakty trzymają. Na Wiśle chyba jeszcze nie dawno z tego, co widziałem (poprawcie mnie jak coś) wisiała ich flaga.
To mi się trochę rozjeżdża.
Ps. Wawel, yalla - propsy.
Przede wszystkim to trzeba sobie uświadomić jedną rzecz - ruch ultras w Italii trwa jakieś 55 lat. Do tego Włosi mają w DNA wieczne rozpady, rozłamy, potem łączenia się, jednoczenia, podziały, schizmy. Co sekunda jakaś ekipa wydaje komunikat że od dziś wszyscy jednoczą się dla dobra klubu pod jednym hasłem, a za 2 lata wracają mniejsze grupy. I tak ciągle. Przez trybuny zdążyły przewinąć się grube tysiące ludzi przez ten czas. I dodajemy do tego, że wielu z nich ma powiązania z "miastem", a "miasto" we Włoszech to już poważne, a nie podwórkowe organizacje. Dlatego też na wielu większych ekipach są sytuacje że jakaś grupka ludzi pozna się (z różnych powodów) z grupką z innego kraju i przybiją "gemellaggio", gdzie 90% młyna nawet się tym nie zainteresuje. Nie wiem jak jest dokładnie w stosunkach Wisła&Lazio, ale patrząc na to z boku miałem i mam wrażenie że tą zgodę to najbardziej wkręciła sobie Wisła. Polskie zgody i układy od razu generują potrzebę robienia sobie tysiąca koszulek, vlepek, wymiany flag, opraw "braci się nie traci" albo 'teraz to rozjebiemy wszystkich", jeżdżenia w koalicjach itd. W Italii wygląda to inaczej - ok, mamy po swojej stronie ekipę X czy Y, napijemy się z nimi, odwiedzimy co jakiś czas, ale to tyle. Więc gadanie że "Lazio ma zgodę z Wisłą" to takie trochę polskie myślenie, a fakty są takie że dla Lazialich to po prostu sympatia wobec Krakusów określonej liczy osób i tyle. Ileż to było już przypadków że jakaś europejska ekipa jechała do Włoch dogadywać zgodę, a na miejscu nie było ani gościny ani imprezy, a do tego przyjezdni jeździli od grupy do grupy i słyszeli inne zdania, zamiast spotkać się z przedstawicielami całego ruchu kibicowskiego.
Większość Polaków mierzy kibicowski świat polską optyką, co jest totalnie błędne.
