Ostatnim sezonem Hutnika na poziomie ekstraklasy był 96/97 a na jej zapleczu ostatni był sezon 01/02.
Od tego w Wisłę i Cracovię wpompowano setki milionów (na przestrzeni lat oczywiście) zdążyły one okrzepnąć w ekstraklasie, zdobywać puchary i mistrzostwa kraju, zaliczać europejskie puchary.
To już prawie 30 lat od kiedy sportowo Hutnik nie ma jak konkurować z bardziej modnymi ekipami. A mimo to jest i trzyma się bardzo dobrze. Oni mieli topowych kibicowsko rywali kiedy my mierzyliśmy się z Proszowiankami albo i Orłami Balin.
Jeśli ktoś lubi sobie pokręcić z tego bekę to spoko ale niech nie liczy na to że odrobine kumatsi ludzie nie będą traktować jego rewelacji poważnie.
Przepraszam bardzo ale mecz z Olimpią Grudziądz albo Wisłą Puławy na początku nigdzie nie nabije młyna a wręcz go przerzedzi.
Tylko jak ktoś poważny może w taki sposób mierzyć skalę ekipy? Wiadomo że to forum jest olewane przez niemal wszystkie ekipy, raczej próżno szukać tu kogoś obecnie działającego. Jest zgraja małoletnich napinaczny, troli i ewentualnie jakichś starszych zawodników którzy są już przynajmniej jedną nogą poza klimatem.
Sam nie piszę na temat bieżących wydarzeń mogę ewentualnie coś skomentować ale odnoszę się głównie do wydarzeń sprzed dobrych kilkunastu (jak nie więcej) lat. No ale muszę odnieść się też do teraźniejszości: porównajcie sobie wyjazd Hutnika do Sosnowca z 31.08 do wcześniejszej wizyty w Sosnowcu. To może być dobra odpowiedź na temat domniemanego kryzysu. Można sobie przejrzeć zdjęcia z Jastrzębia i Sosnowca i odpowiedzcie sobie na pytanie czy to "kryzysowa ekipa".
Przez lata funkcjonowaliśmy u boku "najostrzejszych" ekip w kraju, w dzielnicy niekończącej się wojny gdzie nie sprzyjała nam sportowa koniunktura. Przetrwaliśmy bez paniki i trzęsień ziemi. Pokuszę się o stwierdzenie że na przestrzeni lat byliśmy najmądrzejszą krakowską ekipą. W przeciwieństwie do sąsiednich ekip nie gubiła nas pycha (nie było też niewiadomo jakich powodów do pychy i zawsze musieilśmy twardo stąpać do ziemi) i nie zaliczaliśmy takich tąpnięć wewnętrznych jak KSC/TSW.
Nie wchodziliśmy też nigdy w d*** większych ekip i nie szukaliśmy na siłę przyjaciół. Finalnie można powiedzieć że Hutnik dobrze na tym wyszedł.
Z perspektywy gościa który patrzy na wszystko już raczej z boku (bo już ładnych parę lat pracuję poza Krakowem i tam też mam rodzinę) doceniam to jaka ekipa wyrosła i jak prezentuje się ona w ostatnich latach. Nie byłem entuzjastą niektórych pomysłów "góry" ale na przestrzeni ostatnich lat widzę że przyniosły one Hutnikowi wiele korzyści. I piszę to z perspektywy gościa który na meczach już bardziej bywa niż regularnie na nie chodzi. Życzę wszystkim takiej kibolskiej emerytury żeby mógł żyć ze świadomością że kolejne pokolenie jego klubu progresuje.
Stpne pisze: 08.09.2024, 18:13
Skoro w wątku zrobiło się "hutniczo" - takie pytanie od zgreda. Przed Legia - Hutnik K. w 1994 miałem możliwość obejrzenia sobie ekipy przyjezdnych z bliska. Była to ok. 120 os. zgrabna grupa z zauważalnym udziałem skinów. Mniej-więcej znam historię krakowskiej kibolki i wydawałoby się, że było już dawno po dołączeniu krakowskich łysych do KSC. W Nowej Hucie to wyglądało wtedy inaczej?
Nie wiem czy bardzo pomogę bo mój pierwszy wyjazd to była Siarka w czerwcu 1996 roku ale dla mnie jako ówczesnego małolata to łysych szło spotkać mimo wszystko w każdej z ekip (wiadomo że z różnym natężeniem). Druga sprawa jest też taka że przerzucanie się w pierwszej kolejności godziło w Wisłę, dopiero później Hutnik. W latach 90tych były w Hucie rejony gdzie część związana z Wisłą była już przerzucona a Hutnicza część osiedla śmigała w barwach na SS. Ciśnienie względem Hutnika zawsze było mniejsze nie ma się co tutaj oszukiwać.