TND pisze: 01.06.2024, 16:56 Ptaszki ćwierkały, że braci Zielonych wsh bali się jak ognia i nawet nie próbowali im wchodzić w drogę. Ile w tym prawdy to niech się wypowie ktoś z Cracovii ale raczej nikt normalny z Krakowa nie zaprzeczy, że grube interesy to robili właśnie Z. a wsh ograniczali się do bramek, handlu kryształem i szlugami oraz ściąganiem haraczy na bazarach. Kasy nie mieli z tego małej ale do Z nie mieli najmniejszego podjazdu.
Tak naprawdę to wsh biegali dla nich.Bramki, handel mefedronem i szlugami oraz haracze z bazarów to było wszystko pod kontrolą braci Zet a zajmowali się tym rekiny, bo jg mieli poważniejsze tematy na głowie jak wyłudzenia vat, deweloperka, przerzucanie ciapatych do Europy oraz porwania dla okupu.
Raz w miesiącu do miśka i spółki przychodzili bracia i padało pytanie czy napiją się panowie wódeczki? Oddawali zazwyczaj 70-80%. Wróble ćwierkają, że raz wódeczka nie była zimna i gęsta to musieli im zajechać 100% zysku. Tak to się w Krakowie kręciło i w sumie dalej kręci tylko stery przejął ktoś inny. A kto to już nie opowieść na to forum.
Koniec tego pierdolenia o gangusach. Zaraz sobie nasypię białego proszku na lusterko, spojrzę na świat uśmiechający się do mnie zza okna i zanurzę się pamięcią w starych, dobrych czasach gdy krakowska chuliganka była chuliganką a nie gangsterką.
