masz pikolu cos z własnego gniazda z ziomkami chyba nie bedziesz walczyl i im cisnalNatiste pisze: 05.01.2020, 22:22Twoje źrodła mam w d**** jednorazowy przypadkuUdenhout88 pisze: 05.01.2020, 21:51jaki przykład i skad - z twoeje pustej glowy?Natiste pisze: 05.01.2020, 21:37
Oj ty głupia pizdo troszeczke p*********!
Na początek chcialas przykladu gdzie kto i kiedy spiewal o katowickich konfidentach,jak dostalas pierwszy z brzegu przyklad meczu zmieniasz temat hee!
Czekaj dam ci ksywy moze i adresy z lat 90tych pajacu.
Byliscie w tamtym okresie Cipami jakich w Polsce nie było traciliscie flagi hurtowo jak w 98 u siebie ,wjezdzalismy wam pod kasy jak do siebie zreszta na blaszoku wczesniej tez siedzielismy,macie chwile korzystajcie bo moment chwila i wszystko wróci do normy pizdo
tu masz zródla:
09.06.1998
Relacja GieKSy
Górnik melduje się w sile ok. 500 osób. Przed meczem mała szarpanina z Fosą o flagę Gladiators. Poza tym nic się nie działo.
Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 3 (Katowice)
Relacja GieKSiarza
Żaboli przyjechało 600 głów. Przed meczem dochodzi do szarpaniny między GieKSą, a ochroną (poszło o flagę „GLADIATORS”). W trakcie meczu niszczymy flagę Górnika „Michałkowice” skrojoną wcześniej, a także rozwalamy ogrodzenie. Po meczu wjazd na murawę. Dochodzi do niesnasek z psiarnią i ochroną.
Źródło: zin GLADIATOR nr 3 (Sławków)
Relacja Górnika
Mecz we wtorek. Nas ok. 600-650, oprócz wyzwisk spokojnie, do czego przyczyniła się mobilizacja wszelkiego rodzaju psiarstwa.
Źródło: zin HOOLIGANS 1999 nr 1 (Legnica)
podaj swoje byle nie niebiescy.pl
pajaca to szukaj u siebie na placu.
flagi to był jednorazowy przypadek, zresztą przed szpilem swoja kultowa straciliscie na Myslowicach ale wolisz chyba zapomnieć.
TAK WJEZDZALICIE pod kasy ze 2 razem nikt z wjezdzajacych nie został o własnych silach glabie ; )
na Blaszoku posadzily was psy i to wszystko
ot pisanie dla dzieci - bajki skończone tuz po 19 wiec lec spac
Na początku lat 90-tych zawiązały się pozytywne stosunki między Ruchem i GKS-em, a poskutkowało to między innymi wspólnymi akcjami i wyjazdem chorzowian w 30 osób na finał Pucharu Polski rozgrywany w Piotrkowie Trybunalskim pomiędzy GieKSą, a warszawską Legią. Definitywny koniec tych dobrych układów nastąpił w 1993 roku, gdy GieKSa po odwołanym z powodu śnieżycy meczu Górnik-GKS zawitała na spotkanie Ruch-Pogoń. Katowiczanie wtedy zostali obici przez "Niebieskich" i dobre układy między ekipami skończyły się raz na zawsze...
W połowie lat 90-tych trwała niesamowita moda na krojenie barw wroga. Dziś też jest to praktykowane, jednak już nie na taką skalę. Tymczasem w tamtych latach można było najczęściej dzięki temu zjawisku zaobserwować zmieniający się podział sił między GKS-em i Ruchem. Na płocie GKS-u podczas derbów coraz częściej pojawiało się coraz więcej niebieskich szali. Był to wyznacznik wzrastającej siły GKS-u i kolejny sygnał zbagatelizowany przez Ruch. Ale trzeba też przyznać, że to już był etap za późny na jakiekolwiek myślenie o wytępieniu wroga. Niemożliwe stało się faktem i mówiąc szczerze fani Ruchu przyłożyli do tego ogromną swoją pracę, a właściwie jej brak. W bardziej rzeczywistych czasach chuligani obu ekip dwukrotnie ustawiali się na awantury umawiane. W obu triumfowali "Niebiescy". Jedna z nich miała miejsce na wielopasmówce przy Stadionie Śląskim (60 chuliganów z Ruchu i 80 z GieKSy), druga została "rozegrana" w chorzowskim parku od strony Katowic. Wojna pomiędzy obiema ekipami trwa w najlepsze od dobrych kilkunastu lat i nic nie zapowiada, by te starcia zelżały...
jebnij jeszcze 2 browce i spac

