Miliard pisze: 01.06.2019, 13:12
To jest niesamowite uczucie, kiedy czytasz po 15 latach płacze jednej strony, "ekipy"która żeby za wszelką cenę coś udowodnić, przekłamuje datę założenia bandy, "ekipy" która używa hasła "do końca" a w przypadku ul.Wolskiej się sprawdziło czyt. uciekajmy "do końca" aż ich zgubimy,
"ekipy" która w 250 osób obsrała się jednej gaśnicy i kilku butelek, żeby podkolorować relację dodali jeszcze po paru latach,że widzieli noże,deski a z czasem dostaną może oświecenia jak jeden z nich - hanka i przypomną sobie jeszcze inne przedmioty, które tam widzieli, "ekipy"która nie może chyba do dziś uznać tej porażki i w odpowiedzi wykrzykują, że było tam kilka osób z Widzewa (ale nie przeszkadza im prawie 50 osób posiłków z Sosnowca,Szczecina i Elbląga).
Mało tego, trochę czasu później Lech wyjaśnił ich po raz drugi, na ich terenie, podczas powrotu z Białegostoku, lecz oni zawsze mają jakieś ALE. Po co dzwoniliście kapować na Polonię Warszawa w takim razie do Poznania , jak ten Lech jest taki i siaki? Jak dojeżdżaliście zawsze z przewagą Polonistów, wykonując frajerskie metody oraz używając przy tym sprzętu to było bez zastrzeżeń, a w 250 chłopa (chociaż tu mam dylemat) w swoim mieście, osraliście się jednej gaśnicy? Ucieczka jak stado dzikich zająców a ten pet wyżej pisze że to "wycofanie się".
Weźcie się już wy może trzymajcie tej wersji ustalonej przez was i nie piszcie nic o sprawach chuligańskich, tych sprzed 15, 20 i 25 lat także. Na pewno będzie to z korzyścią dla was.......
Macie niezbity dowód, jak, nie słuchając się roztropniejszych [np. PIĄTY (syn) DAN(nego DeVito)], można się skompromitować na pół Polski (bo drugie, "większe pół" to przecież bezrefleksyjny 'eRTeeS' :). Nie "popuściłeś" w swoim komentarzu (jak to ma w zwyczaju 7wia cześć tutejszych widzewiaków), więc zaszczycę cię dłuższą odpowiedzią, ale punktach, dla łatwiejszego zrozumienia przez ignorantów:
1a. Miej pretensje do swoich kompanóW, którzy prawdopodobnie właśnie w tym temacie, prostowali opinie 'eŁKaeSiaków' (potwierdzające zeznania jĘDRASa), że początki "dAChOwCÓW" to nie 1996 rok, a '98 [bójka pod Samaspolem(?), którą ogłaszacie wbrew faktom swoją wiktorią :D];
1b. Po konfrontacji na Wolskiej Legia dzięki sprawnej 'zrywce' nie skończyła, jak choćby "triada A-L-C" itp. w 'breslau', gdzie 'craxa' naśmiewała się z (pod-)poznańskich mutantów, gdy ci płakali na sali sądowej po usłyszeniu decyzji o zastosowanych sankcjach;
2a. Widziałem na Woli w naszym składzie w sumie około 130-150 zawodników (podobnie jak "leszków" z 'pomaGIERami' m.in. od was pomimo tego, że dwa lata wcześniej Lech wysłał wam jednego wojownika do krainy wiecznych łowów!), ZS i OE nie zapamiętałem (mogły być jakieś małe grupki), a zauważalna grupa PS w kluczowym momencie ... stała w sklepowej kolejce;
2b. Temat faulu z (poznańskim?) sprzętem (większość desek wyrzuconych pierwotnie pod nogi przed klaskaniem, po przewróceniu przez Legię pierwszej linii BB/YF wróciło do rąk na zapleczu przyjezdnych, pojedyńcza gaśnica czy butelki lecące w naszą stronę to nie był aż taki problem) został skwitowany w rozmowie telefonicznej przez 7idera z 'posen', że "trudno upilnować chamów spoza Poznania";
(w tym momencie muszę przerwać, ponieważ w takim dniu, jak dzisiaj, mam określone obowiązki, nie jak sieroty boże lub życiowi autsajderzy bez rodziny i dzieci)
Przed CD postaram się odszukać zdjęcia przypadkowego fotoreportera, na których widać drewno w miejscu pierwszego zwarcia pod wiaduktem (większości nie widać, bo używający desek biegną plecami do kadru).