Widzewchojenki pisze: 11.12.2017, 10:39Z Sochaczewa, nie Żyrardowa. Ksywa Kiju, z tego co kojarzę na emigracji. Kiedyś podczas jakiejś masówki specjalem typy ode mnie z osiedla pierwszy raz zobaczyły jego biceps (był w koszulce z krótkim rękawem). Szczęki im opadły.rick.k pisze: 11.12.2017, 09:23
Pamiętam jeszcze Widzewiaka z Żyrardowa, duży chłop, wielkolud ale nie pamiętam ksywki, zażerał się mielonymi :D
Była jeszcze Redka- Widzewiaczka
A co do rozmiarów to ponoć historia była taka, ze był rugbystą na Orkanie i złamał nogę. Nie trenował, a wpierdalał tyle samo. Potem siłownia, no i tłuszcz zamienił się w mięśnie.
Retka, nie Redka. To nie od czerwonego koloru, tylko nazwy osiedla, z którego pochodzi.
Dostalem link z tymi postami-usmialem sie serdecznie.
Przy okazji musialem sie ponownie zarejestrowac-moje stare konto chyba przepadlo...
Kiedys masa czasu na forum,ale z pewnoscia forum to nie bylo tylko to co mnie interesowalo w sprawach kibicowskich :)
Inne to byly czasy,wielu znajomych,smiesznych historii,poziom tez inny...
troche naprostuje.
Tak,gralem w rugby-pozniej kontuzja.kolano w stanie tragicznym-po tym wskoczylo na wadze 25 kg z ktorymi do dzisiaj walcze ;)
Nadal staram sie trzymac forme na silce,co nie zawsze jest latwe-rodzina,dzieciaki...
Oczywiscie szamie mielone-zreszta kto nie lubi mielonych?(ciaparuchow nie licze ;))
To juz 11 lat jak wyemigrowalem,najpierw Irlandia,po 7 miesiacach Anglia-ostatecznie osiadlem w Manchesterze-tutaj poznalem zone,tu kupilismy dom i tutaj urodzila mi sie dzieciaki-corka i syn.
Tak to wyglada,nic nadzwyczajnego-przeszedlem droge jak wielu innych kibicow-czyli stat.usialem :)
Na forum zagladam bardzo okazyjnie.Oczywiscie interesuje mnie to co sie dzieje na naszym podworku.Nadal zyje Widzewem,ten klub to nieodwolalnie czesc mojego zycia-czekam na moment kiedy bede mogl zabrac dzieciaki-jeszcze dam im chwile spokoju-poki co cora 6 a syn 4 lata-tak za dwa lata jednak ten moment nadejdzie.
Niestety z racji odleglosci,nie bywam na wyjazdach,czy w Lodzi.Bylem na otwarciu stadionu...duzo bym dal za fajny wyjazd w Polske ze starymi,znanymi mordami...no ale tak to juz w zyciu bywa.
Tu na miejscu sympatyzuje z City,czasami pojde na mecz-ale to nie to samo co nasze Polskie bagienko.
Poznalem tez na emigracji wielu kibicow z przeroznych klubow-no ale tutaj sa inne zasady-a kibic z kibicem szybko sie dogadaja-nawet tacy co w Polsce by wydawalo sie to niemozliwe ;)
Pozdrawiam wszystkich co jeszcze mnie troche pamietaja,widze ze Foxx nadal na posterunku-pozdro.
Zona krzyczy ze pasza gotowa.woec bujam sie na dol na obiad...zgadnijcie co bedzie heheheh
