Rodzice vs Wyjazd
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
Re: Rodzice vs Wyjazd
Co do wcześniejszego posta na temat "wyrzucenia śmieci", autentyczna historia znajomy wyszedł wyrzucić śmieci w klapkach w pt co prawda nie z rodzicami lecz z żoną miał później ciche dni przez kilka dobrych dni a nawet chyba tygodni i wrócił w niedziele ;)
A co do Twojego problemu z rodzicami to tak jak poprzednicy mówili moim zdaniem Ty wiesz najlepiej jaka historie mogą łyknąć lub czy nie ściemniać i postawić ich przed faktem dokonanym, bo wiesz niektórzy ludzie być może Twoi rodzice też zniosą wiele ale kłamstw i ściem nie i to może zamknąć Twoja drogę do wyjazdów na długo. Sam powinieneś wiedzieć jak reagowali wcześniej na Twoje kłamstewka i jak to się kończyło być może lepiej zniosą szczerość nawet najgorsza dla nich ale będą wiedzieli że ich nie okłamiesz. Fakt faktem coś wymyśl jeśli Ci bardzo zależy i koniecznie napisz jak to się skończyło ;) Pozdrawiam i powodzenia!
A co do Twojego problemu z rodzicami to tak jak poprzednicy mówili moim zdaniem Ty wiesz najlepiej jaka historie mogą łyknąć lub czy nie ściemniać i postawić ich przed faktem dokonanym, bo wiesz niektórzy ludzie być może Twoi rodzice też zniosą wiele ale kłamstw i ściem nie i to może zamknąć Twoja drogę do wyjazdów na długo. Sam powinieneś wiedzieć jak reagowali wcześniej na Twoje kłamstewka i jak to się kończyło być może lepiej zniosą szczerość nawet najgorsza dla nich ale będą wiedzieli że ich nie okłamiesz. Fakt faktem coś wymyśl jeśli Ci bardzo zależy i koniecznie napisz jak to się skończyło ;) Pozdrawiam i powodzenia!
Re: Rodzice vs Wyjazd
Nie ma reguły ja pamiętam od małolata i wiele lat po zawsze ciulałem matule tylko dlatego żeby jej zaoszczędzić panicznego strachu.Wychowywała mnie i bracika sama i widziałem co się z nią działo jak któryś z nas gdzieś zabalował dłużej.Dlatego wolałem żeby nie wiedziała że jadę na mecz gdzieś w Polskę tylko wymyślałem jakąś historyjkę.Teraz małolaci mają o tyle gorzej że są cały czas na smyczy w postaci telefonu:)
Zawsze możesz powiedzieć że nie jedziesz ze wszystkimi pociągiem tylko autem z kimś znajomym.Pogoda jest fajna to dobry będzie kit jakiś wypad na wekend.Kombinuj i powodzenia:)
Zawsze możesz powiedzieć że nie jedziesz ze wszystkimi pociągiem tylko autem z kimś znajomym.Pogoda jest fajna to dobry będzie kit jakiś wypad na wekend.Kombinuj i powodzenia:)
Re: Rodzice vs Wyjazd
Heh w końcu ciekawy temat;-)
Oj kombinowało się, u mnie rodzice także byli problemowi w sprawie meczy ale z racji tego że miałem dziewczynę którą znali to sposób był jeden "idę do dziewczyny". Albo się mówiło że jedzie się na wypad z znajomymi. Ale wszystko jest do czasu, cała tajemnica wyszła gdy pojawiły się problemy z policją. Także lepiej pogadać ja tak później zrobiłem i tak jak większość tutaj pisze jak rodzice zobaczą że bardzo Ci na czymś zależy to w końcu odpuszczą.
Oj kombinowało się, u mnie rodzice także byli problemowi w sprawie meczy ale z racji tego że miałem dziewczynę którą znali to sposób był jeden "idę do dziewczyny". Albo się mówiło że jedzie się na wypad z znajomymi. Ale wszystko jest do czasu, cała tajemnica wyszła gdy pojawiły się problemy z policją. Także lepiej pogadać ja tak później zrobiłem i tak jak większość tutaj pisze jak rodzice zobaczą że bardzo Ci na czymś zależy to w końcu odpuszczą.
-
Prosto z Polski
- Posty: 45
- Rejestracja: 16.07.2010, 15:06
Re: Rodzice vs Wyjazd
Powoli robi sie juz cieplo to wachlarz mozliwosci zeby sciemnic rodzicow jest duzy :) Jezeli nie masz dziewczyny to musisz ja znalesc, wtedy dwudniowe urodziny na dzialce,lub jakas inna wycieczka przejda napewno...No chyba ze wolisz isc na zywiol tak jak ja to robilem, czyli wychodzilem z domu a po powrocie do domu czekal juz na mnie "zakaz stadionowy" na kilka meczy, ale wyjazd byl zaliczony, ale to byly czasy jak sie mialo 15 lat, ale z czasem rodzice juz wiedzieli ze nie wygraja tej walki, i prosili tylko zebym wrocil calo i bez problemow z prawem co w polowie lat 90 bylo czasami niewykonalne :)
-
Ruch Ruch HKS
- Posty: 5
- Rejestracja: 12.07.2015, 12:40
Re: Rodzice vs Wyjazd
Wszystko pieknie i fajnie opisane.
Ale to wszystko zalezy właśnie od wychowania rodziców i ich podejścia. A ile masz lat bo nam nie powiedziałeś ?
Jedni np w wieku 15 czy tam 17 lat maja czas na dworze do 22.00 inni w tym samym wieku do 20.00 bo tak zostali wychowani i maja takich rodziców.
Jednych interesuje co robi ich syn/córka a inni maja wyjebane.
Jedni w młodym wieku balują, jezdzą na biwaki, imprezy a drudzy nie mogą chodz by chcieli.
Pare godzin to mozna przykombinować ale juz dwa dni to jest ciężko. Sam okłamywałem rodziców że jade na ognisko, czy ide na urodziny ale miałem takie szczęście ze prawdę mówiłem swojej starszej siostrze. Więc w razie W ona wiedziała gdzie jestem. Dopiero gdy skończyłem 18 lat pozwolono mi jezdzić i tak jest do dzisiaj.
Sam bedziesz miał syna to bedziesz miał taki sam problem.
A z mojej strony to obys zaliczył ten wyjazd czy o tym im powiesz czy tez nie. Nie wpakuj sie w kłopoty, wróć cały i nie daj sie złapać.
Po powrocie buziak mamie w policzek i powiedz co zrobiłeś.
Ale to wszystko zalezy właśnie od wychowania rodziców i ich podejścia. A ile masz lat bo nam nie powiedziałeś ?
Jedni np w wieku 15 czy tam 17 lat maja czas na dworze do 22.00 inni w tym samym wieku do 20.00 bo tak zostali wychowani i maja takich rodziców.
Jednych interesuje co robi ich syn/córka a inni maja wyjebane.
Jedni w młodym wieku balują, jezdzą na biwaki, imprezy a drudzy nie mogą chodz by chcieli.
Pare godzin to mozna przykombinować ale juz dwa dni to jest ciężko. Sam okłamywałem rodziców że jade na ognisko, czy ide na urodziny ale miałem takie szczęście ze prawdę mówiłem swojej starszej siostrze. Więc w razie W ona wiedziała gdzie jestem. Dopiero gdy skończyłem 18 lat pozwolono mi jezdzić i tak jest do dzisiaj.
Sam bedziesz miał syna to bedziesz miał taki sam problem.
A z mojej strony to obys zaliczył ten wyjazd czy o tym im powiesz czy tez nie. Nie wpakuj sie w kłopoty, wróć cały i nie daj sie złapać.
Po powrocie buziak mamie w policzek i powiedz co zrobiłeś.
-
Browarski 1
- Posty: 26
- Rejestracja: 19.08.2015, 11:49
Re: Rodzice vs Wyjazd
Parę słów od kibica na "emeryturze"... kombinować i tyle, albo mówić prawdę, zależy jaki ma się układ w domu ale bez kłamstwa to raczej będzie ciężko... młodość ma swoje racje, rodzice mają swoje... mnie w wieku młodzieńczym te "martwienie się" rodziców o mnie strasznie wkurzało i tego nie rozumiałem, zrozumiałem to dopiero jak urodziły się moje dzieci ... ;)
Jakby nie było to i tak powodzenia!
Jakby nie było to i tak powodzenia!
-
Emigrant'92'KS
- Posty: 97
- Rejestracja: 10.12.2012, 15:51
Re: Rodzice vs Wyjazd
Dzieki Bogu nie mialem takich problemow jak niektorzy. Dziwi mnie troche te martwienie sie starszych. W tych czasach juz lepiej jak mlody smiga na mecze, niz jak ma latac po bramach i cpac. Co oni w ogole mysla, ze na codzien poza domem to juz nic zlego sie nie dzieje? haha.
Re: Rodzice vs Wyjazd
Ja pierwszy raz w wieku 13 lat jak mi nie pozwolili jechać samemu to z racji tego, że wyjazd był daleki i wcześnie rano to wstałem tak, żeby nikt nie zauważył i zostawiłem tylko karteczkę, że pojechałem.. Pamiętam jak ojciec do mnie zadzwonił i mówił, że jest dumny, że mimo wszystko postawiłem na swoim i pojechałem, ale jak wrócę to i tak mam przejebane za tą akcję, ale tak czy inaczej zobaczyli, że przeżyłem i więcej problemów nie robili [ tylko prosili, żebym uważał ].
Re: Rodzice vs Wyjazd
U mnie pierwszy wyjazd był bliziutki, bo na derby Elana - Zawisza. Druga połowa lat 90-tych. To była środa. Mecz jakoś popołudniu, więc nawet nie trzeba było się z lekcji zrywać i jechałem prosto po szkole z plecakiem. Wtajemniczona była tylko mama, która zrobiła mi tyle kanapek, że później jeszcze rozdawałem chłopakom. Ojciec o niczym nie wiedział, a że był w pracy jakoś dłużej to chyba nawet przed nim zlądowałem w domu. Oczywiście w plecaku znajdowała się jeszcze moja "Zorka 5":-) fotki mam do dzisiaj, film chyba też.
Reasumując, mama wiedziała zawsze prawie wszystko, ojciec prawie nic:-) ale każdy w domu ma inaczej i trzeba swój patent znaleźć.
Pozdrawiam
Reasumując, mama wiedziała zawsze prawie wszystko, ojciec prawie nic:-) ale każdy w domu ma inaczej i trzeba swój patent znaleźć.
Pozdrawiam
Re: Rodzice vs Wyjazd
Powiedz prawdę, dodaj że czasy awantur się skończyły, ze na takich wyjazdach cały czas jedzie się z policją i nic CI sie nie stanie bo za duze kary potem są. Jak to nie przejdzie to po prostu pojedź i daj znać z trasy gdzie jesteś. Będzie przypał ale po czasie im przejdzie, a wspomnienia pozostaną :)
Re: Rodzice vs Wyjazd
Faktycznie aż wspomnienia wracają.
Nie ma co walić ściemę bo w razie przypału tylko gorszą lipę będziesz mieć. Ja swoich oswajałem powoli i spokojnie. Aż skończyło się wojażem około 600 km do zgody na mecz wyjazdowy... owej zgody.. Fakt że w czasie wakacji, ale mimo wszystko tour nie zapomniany ;-) W wieku jeszcze nastoletnim, także powoli i spokojnie. Nawet po wjeździe pewnej ekipy i w efekcie złamanej ręce, to i tak nie było przypału bo już byli świadomi co i jak.
Nie ma co walić ściemę bo w razie przypału tylko gorszą lipę będziesz mieć. Ja swoich oswajałem powoli i spokojnie. Aż skończyło się wojażem około 600 km do zgody na mecz wyjazdowy... owej zgody.. Fakt że w czasie wakacji, ale mimo wszystko tour nie zapomniany ;-) W wieku jeszcze nastoletnim, także powoli i spokojnie. Nawet po wjeździe pewnej ekipy i w efekcie złamanej ręce, to i tak nie było przypału bo już byli świadomi co i jak.
Re: Rodzice vs Wyjazd
To ja cos od siebie tez dodam :D U mnie na poczatku tez byl dosc spory problem z rodzicami, wiec na pierwszy wyjazd powiedzialem ze ide do kolegi uczyc sie matematyki, i.... tata ogladajac ten mecz w TV przy jakims zblizeniu zobaczyl mnie na sektorze :D milion nieodebranych polaczen i niezbyt ciekawe rozmowy po powrocie do domu :D Pozniej przy kolejnych wyjazdach tez male problemy ale wystarczylo pogadac z rodzicami szczerze i jakos poszlo :)
-
nowonarodzony
- Posty: 307
- Rejestracja: 10.02.2012, 11:48
Re: Rodzice vs Wyjazd
Ja do 18 roku życia wymyslałem jakies wycieczki, wizyty u znajomych itd, z dniem uzyskania pelnoletności już na zakazie
Raz mialem przypał jak pojechałem do Warszawy, było małe spięcie, pokazywali urywki z meczu i matka mnie wysledziła, oj ale sie nasłuchałem pierdolenia...
Raz mialem przypał jak pojechałem do Warszawy, było małe spięcie, pokazywali urywki z meczu i matka mnie wysledziła, oj ale sie nasłuchałem pierdolenia...
-
nowonarodzony
- Posty: 307
- Rejestracja: 10.02.2012, 11:48
Re: Rodzice vs Wyjazd
* z dniem uzyskania pełnoletności już na legalu
-
Czarodziej
- Posty: 55
- Rejestracja: 25.02.2016, 21:07
Re: Rodzice vs Wyjazd
Najpierw była rozmowa, po czym się zgodzili na pierwszy wyjazd. Odwidziało im się gdy chciałem jechać na następny i musiał ratować się ucieczką, ale czy to jest dobry pomysł ? Wiadomo, ze rodzice się martwią o swoje dzieci. Z drugiej strony łykają te brednie na nasz temat i tym bardziej się potem boją na samo słowo: Jadę na mecz! Potem już na luzie. Pierwszy wyjazd, kiedy miałem 15/16 lat. Wyjazd się liczył od 200km jak dobrze pamiętam. Na Cichą 6, zacząłem jeździć w wieku 15 lat. Chciałem znacznie wcześniej zacząć jeździć z kolegami, ale Tata terminarz rozgrywek miał w głowie i nie dało rady jeździć. Był warunek: Jadę z nim, albo siedzę w domu, to wolałem jechać z nim. Szczęściarze Ci, którzy mogli pocisnąć bajer ;D
Re: Rodzice vs Wyjazd
Mając 15 lat powiedziałem rodzicom, że jade na wyjazd, co oczywiście spotkało się z odmową. 2 dni później pokazałem im zakupiony bilet i powiedziałem, że pojade za ich zgodą lub bez.
No i mnie puścili... :)
No i mnie puścili... :)
Re: Rodzice vs Wyjazd
Tak najgorzej jest jak masz przypał z psami na wyjezdzie i jestes na dołku a pozniej 3 miechy za kratami i dopiero wtedy cie wypuszczają liczcie sie z tym tez bo to juz jest normalne w świecie kibicowskim.
-
wypityjanusz
- Posty: 204
- Rejestracja: 28.12.2015, 17:34
Re: Rodzice vs Wyjazd
Pierwszy wyjazd (wogóle) bodej na Ruch w 2002, matka nie chciała się zgodzić, to pokazałem bilet i jakoś pojechałem, tyle że mam wrócić żywy.
-
Ukochane Miasto
- Posty: 126
- Rejestracja: 14.08.2014, 10:33
Re: Rodzice vs Wyjazd
[quote="wypityjanusz"]Pierwszy wyjazd (wogóle) bodej na Ruch w 2002, matka nie chciała się zgodzić, to pokazałem bilet i jakoś pojechałem, tyle że mam wrócić żywy.[/quote]
..no właśnie :-/
jakoś mnie to po tym weekendzie przerosło.
i zastanawiam się czy mając syna i lata wyjazdów czyli też wiedzy jak to może być , puściłbym go na mecz...może to kontrowersyjne co piszę ale chyba bym mu wybił to z głowy.
ku*** ,najgorsze że czasy jakieś ogólnie się zrobiły dzikie i pojebane.
nie wiem, czy tylko ja tak myślę ?
strach gdziekolwiek dzieciaka puścić..chemia rozpuszcza ludziom mózgi
..no właśnie :-/
jakoś mnie to po tym weekendzie przerosło.
i zastanawiam się czy mając syna i lata wyjazdów czyli też wiedzy jak to może być , puściłbym go na mecz...może to kontrowersyjne co piszę ale chyba bym mu wybił to z głowy.
ku*** ,najgorsze że czasy jakieś ogólnie się zrobiły dzikie i pojebane.
nie wiem, czy tylko ja tak myślę ?
strach gdziekolwiek dzieciaka puścić..chemia rozpuszcza ludziom mózgi
-
domin 1982
- Posty: 326
- Rejestracja: 01.11.2015, 10:16
Re: Rodzice vs Wyjazd
Heh, fajny temat. Ale fakt, wciąż zostaje ten sam problem kiedyś rodzice a teraz żona.
-
Adam K. ps. Kiełek
- Posty: 52
- Rejestracja: 20.03.2018, 13:19
Re: Rodzice vs Wyjazd
Kiedyś zabalowałem po wyjeździe,nie oddzwoniłem do laski,potem mi tel padł.Miałem być w nocy,wróciłem po południu.Zrobiła konkretną awanturę w mieszkaniu i dała mi zakaz wyjazdowy dożywotni.Niezły paradoks co?
Re: Rodzice vs Wyjazd
Raczej zakaz wjazdu między jej nogi ci dala na pare miesięcy....a nie zakaz wyjazdowy z ekipą, bo kto by sie tym przejął co? :)
-
Adam K. ps. Kiełek
- Posty: 52
- Rejestracja: 20.03.2018, 13:19
Re: Rodzice vs Wyjazd
Były ciche dni przez parę dni ale domyślasz się chyba gdzie miałem jej zakaz na wyjazdy.Następna jeszcze grubsza spina była jak podczas urodzin jej siostry zadzwonił mój przyjaciel,że potrzebują pomocy.Powiedziałem jej,że muszę wyskoczyć na pół godzinki bo jest problem.Powiedziała tylko wróć mi z obitą mordą to pożałujesz na długo.Wróciłem trochę pokiereszowany po dwóch godzinach i było grube avanti.Ale jak to każda kobieta jak kocha to wybaczy.Bo one wariatów kochają panowie.
-
Adam K. ps. Kiełek
- Posty: 52
- Rejestracja: 20.03.2018, 13:19
Re: Rodzice vs Wyjazd
Wiesz,ja tam lubię kobiety z charakterem.
A powiedz mi co teraz takiemu małolatowi może grozić poza tym że jakiś pies go może uszkodzić?Dziś to już nie wyjazdy a wycieczki taka jest prawda.U nas mecze nie zaszkodziły małolatom,lepiej jak mają z nami jechać niż wpierdalać dopalacze i chlać co weekend.Ale taka jest prawda że dziś małolatów jest ciężko wyciągnąć.Po prostu zbyt dużo atrakcji mają w mieście.
A powiedz mi co teraz takiemu małolatowi może grozić poza tym że jakiś pies go może uszkodzić?Dziś to już nie wyjazdy a wycieczki taka jest prawda.U nas mecze nie zaszkodziły małolatom,lepiej jak mają z nami jechać niż wpierdalać dopalacze i chlać co weekend.Ale taka jest prawda że dziś małolatów jest ciężko wyciągnąć.Po prostu zbyt dużo atrakcji mają w mieście.
Re: Rodzice vs Wyjazd
No ja tez spotykalem w życiu normalną młodzież która zamiast dopalaczy wolala pilke na orliku czy jakąś silownie ale wiadomo że pojebalo sie w glowach ostro i taki wyjazd w weekend z "chuliganką" zawsze ciekawszy niz chlanie albo ćpanie po klubach
Nie pal marihuany = bądź Polakiem
Nie pal marihuany = bądź Polakiem
Re: Rodzice vs Wyjazd
Popieram w 100%, sam w ten sposób rozmawiałem z matką.Garnek pisze: 13.04.2016, 12:20 Każdy powinien wiedzieć, bo to najstarsze triki świata, że najlepiej przyznać się mamie, że jedziesz na mecz i przy okazji uświadomić ją, że:
1) to będzie mecz, na którym na pewno nie będzie żadnych awantur, bójek, bo akurat kibice obu drużyn się lubią (+objaśnienia na czym polegają "zgody" miedzy kibicami. Dodaj, że przy stadionie kibice będą oddawali krew, albo będzie jakaś akcja charytatywna),
2) na mecz jedzie znajomy kuzyn, albo kolega z klasy (z tzw. "dobrą opinią") z tatą i przypilnują Cię "w razie czego",
3) zapowiadają ładną pogodę ale i tak weźmiesz w plecak ciepłą kurtkę :)
Mamę, jak to każdą mamę, trzeba uspokoić. Jeśli podejdziesz do tematu "jadę i c***" to wszystko skończy się w zależności jakich masz rodziców. Albo powiedzą "a to sobie jedź, jak dostaniesz w japę to na mnie nie patrz", albo ojciec wypłaci Ci płaskiego i nawet na mecz u siebie nie pójdziesz w przyszłym tygodniu.
Ja często opowiadałem o przyjaźni między kibicami. Tata akurat wiedział o co chodzi, bo sam nie jest z pierwszej łapanki i takie kity wstyd było mu wciskać, ale mama czuła się spokojniejsza.
Ważne tez to co jest w pkt2 na pewno jest ktoś kto jedzie a Twoi rodzice go kojarzą, ważne żeby kojarzyli pozytywnie :)
Dziś sam jestem ojcem i chciałbym wiedzieć co robią moje dzieci.
Zawrzyj tez jakąś umowę wyjeżdżasz o tej i o tej i wracasz o konkretnej godzinie, wywiąż się z umowy, obiecaj coś rodzicom.
Może że podciągniesz się w nauce(jeśli masz jakiś kłopot). albo będziesz miał dodatkowe obowiązki w domu, ale dotrzymaj umowy, pokażesz że jesteś dojrzały i odpowiedzialny
-
Fanatycy Widzewa
- Posty: 548
- Rejestracja: 30.05.2011, 22:55
- Kontakt:
Re: Rodzice vs Wyjazd
Fajny temat.
Mimo upływu lat problem cały czas taki sam, zmieniły się tylko okoliczności.
Ja zaczynałam od bliskich wyjazdów, ale i tak zdarzało się wracać na następny dzień.
Mój pierwszy mecz Widzewa - nakłamałam mamie że jadę do koleżanki się uczyć :)
A potem już jakoś poszło, wiedziała o co chodzi i że życie podporządkowałam sobie pod terminarz.
Teraz dzieciarnia ma łatwiej, wtedy ciężko było pochytać szybkie połączenia, o telefonie z internetem nie wspomnę.
Jak już Twoi rodzice safjke odkryją, że prysnąłeś na wyjazd to dzwoń do nich co parę godzin i uspokajaj że wszystko z Tobą w porządku :)
Mimo upływu lat problem cały czas taki sam, zmieniły się tylko okoliczności.
Ja zaczynałam od bliskich wyjazdów, ale i tak zdarzało się wracać na następny dzień.
Mój pierwszy mecz Widzewa - nakłamałam mamie że jadę do koleżanki się uczyć :)
A potem już jakoś poszło, wiedziała o co chodzi i że życie podporządkowałam sobie pod terminarz.
Teraz dzieciarnia ma łatwiej, wtedy ciężko było pochytać szybkie połączenia, o telefonie z internetem nie wspomnę.
Jak już Twoi rodzice safjke odkryją, że prysnąłeś na wyjazd to dzwoń do nich co parę godzin i uspokajaj że wszystko z Tobą w porządku :)
-
Fanatycy Widzewa
- Posty: 548
- Rejestracja: 30.05.2011, 22:55
- Kontakt:
Re: Rodzice vs Wyjazd
Bije z Twoich słów jakiś brak szacunku do rodziców.Zimny pisze: 03.04.2018, 12:23 haha wy tak serio? musicie sie tłumaczyć starym przed wyjazdem wymyślając jakieś bajki?
jeśli jesteś pełnoletni i masz dowód w kieszeni to pakujesz plecak i wypierdalasz gdzie chcesz, co oni mają do gadania?
To logiczne że niezależnie od Twojego wieku zawsze się będą martwić, niezależnie czy pojedziesz do sklepiku po bułkę czy na drugi koniec Polski na mecz.
W głowie mi się nie mieści spakować torebkę :) trzasnąć drzwiami i zdupić z domu na dwa dni bez słowa... no ale to już każdy ma w domu jak ma.
Re: Rodzice vs Wyjazd
dobre dobre...a jak sie wyprowadzisz kiedyś od rodziców to też będziesz do nich dzwonił przed każdym wyjściem z domu?
ty jesteś kibicem czy jeździsz jak laska z torebką na wyjazdy? widzisz ja nie musialem nigdy do nikogo dzwonić bo sam umiem o siebie zadbać, ewentualnie jak juz wracałem do domu :)
dzwoń do nich co parę godzin i uspokajaj że wszystko z Tobą w porządku
ty jesteś kibicem czy jeździsz jak laska z torebką na wyjazdy? widzisz ja nie musialem nigdy do nikogo dzwonić bo sam umiem o siebie zadbać, ewentualnie jak juz wracałem do domu :)
-
Fanatycy Widzewa
- Posty: 548
- Rejestracja: 30.05.2011, 22:55
- Kontakt:
Re: Rodzice vs Wyjazd
nic nie zrozumiałeś z tego co napisałam, nic a nic :)
Re: Rodzice vs Wyjazd
wybacz ale nie doczytalem że jesteś kobietą i myslałem że pisze z jakimś gościem a teraz już wszystko jasne...buziaki dla Ciebie, mama pytała ile masz wyjazdów?
materiał poglądowy na temat wyjazdów
https://youtu.be/xaS_LWGWtBY?t=233
materiał poglądowy na temat wyjazdów
https://youtu.be/xaS_LWGWtBY?t=233
Re: Rodzice vs Wyjazd
Smutno mi z tego powodu a dlaczego tylko 20? ja juz mam 27 kolego sympatyczny więc nie ucz ojca dzieci....
rozkminiacz z ciebie dobry
rozkminiacz z ciebie dobry
Re: Rodzice vs Wyjazd
Dobry temat :) Przypominają się młodzieńcze lata :)
Ja w sumie nie miałem źle, jak zaczynałem jeździć to nie było łatwo, lata 90 to jednak nie był zbytnio dobry klimat do tłumaczenia że na meczach jest bezpiecznie. Ale jak już jakoś udało się pojechać pierwszy, drugi, trzeci raz (oczywiście tłumaczyłem że tam nas lubią, zaprzyjaźniony klub, co nie było prawdą ;) i okazało się że wracam cały i zdrowy to jakoś poszło. Oczywiście pierwsze pręgi po pałkach (takich gumowych) czy kulkach na plecach trzeba było starannie ukrywać.
Do tego tata, który na mecze u siebie chodził/chodzi, często wspomagał mnie w "walce z mamą". Później dochodziło do przypadków że tata wiedząc że jest wyjazd w danym dniu (wtedy jeszcze raczej tylko soboty) to budził mnie z rana i pytał czy jadę. Jak to za małolata przeważnie pusty (jednak imprezować też trzeba było) mówię że nie mam kasy. To on mówi - "kanapki Ci zrobiłem, masz 50zł (wtedy wystarczało) i jak chcesz to jedź". Sporo wyjazdów dzięki niemu zaliczyłem. Nie były to czasy jakiś głupich zapisów tydzień wcześniej.
A Tobie radzę jednak postawić sprawę jasno, że będziesz jeździł i oczywiście będziesz najgrzeczniejszy na stadionie i w nic nie będziesz się mieszał. Po 3-4 wyjazdach będzie już łatwiej. Chociaż jak z mamą rozmawiałem ostatnio to mówiła że nigdy nie wiedziała jak będzie i zawsze się martwiła. A jeżdżę do dzisiaj, z tym że teraz to bardziej pewnie Żona się martwi ;)
Ja w sumie nie miałem źle, jak zaczynałem jeździć to nie było łatwo, lata 90 to jednak nie był zbytnio dobry klimat do tłumaczenia że na meczach jest bezpiecznie. Ale jak już jakoś udało się pojechać pierwszy, drugi, trzeci raz (oczywiście tłumaczyłem że tam nas lubią, zaprzyjaźniony klub, co nie było prawdą ;) i okazało się że wracam cały i zdrowy to jakoś poszło. Oczywiście pierwsze pręgi po pałkach (takich gumowych) czy kulkach na plecach trzeba było starannie ukrywać.
Do tego tata, który na mecze u siebie chodził/chodzi, często wspomagał mnie w "walce z mamą". Później dochodziło do przypadków że tata wiedząc że jest wyjazd w danym dniu (wtedy jeszcze raczej tylko soboty) to budził mnie z rana i pytał czy jadę. Jak to za małolata przeważnie pusty (jednak imprezować też trzeba było) mówię że nie mam kasy. To on mówi - "kanapki Ci zrobiłem, masz 50zł (wtedy wystarczało) i jak chcesz to jedź". Sporo wyjazdów dzięki niemu zaliczyłem. Nie były to czasy jakiś głupich zapisów tydzień wcześniej.
A Tobie radzę jednak postawić sprawę jasno, że będziesz jeździł i oczywiście będziesz najgrzeczniejszy na stadionie i w nic nie będziesz się mieszał. Po 3-4 wyjazdach będzie już łatwiej. Chociaż jak z mamą rozmawiałem ostatnio to mówiła że nigdy nie wiedziała jak będzie i zawsze się martwiła. A jeżdżę do dzisiaj, z tym że teraz to bardziej pewnie Żona się martwi ;)
-
Seth Gecko
- ostatnie ostrzeżenie
- Posty: 243
- Rejestracja: 27.02.2007, 09:04
- Lokalizacja: Youtube
Re: Rodzice vs Wyjazd
Kiepski temat.Fanatycy Widzewa pisze: 03.04.2018, 14:43 Fajny temat.
Mimo upływu lat problem cały czas taki sam, zmieniły się tylko okoliczności.
Ja zaczynałam od bliskich wyjazdów, ale i tak zdarzało się wracać na następny dzień.
Mój pierwszy mecz Widzewa - nakłamałam mamie że jadę do koleżanki się uczyć :)
A potem już jakoś poszło, wiedziała o co chodzi i że życie podporządkowałam sobie pod terminarz.
Jak to mówią "masz głowę i c..j, to kombinuj". Każdy zna lepiej swój charakter i swoich rodziców, wie czy lepiej będzie ich postawić przed faktem dokonanym, czy powiedzieć im wcześniej.
Bardziej mnie ciekawi, jak to wyglądało gdy mieszkałaś na terenach ŁKS i miałaś "problemy z drzwiami" i inne "atrakcje" z tym związane. Bo teraz pojechać na wyjazd, gdy wszystko jest podane na tacy, a mieszkać w mieście derbowym na wrogim osiedlu w latach 90, to inna para kaloszy. To było na początku Twojej przygody kibicowskiej? I co na to Twoja mama? Rozumiem że się przeprowadziłaś w bardziej swojskie rejony.
Jeśli to zbyt osobiste, to sorry. Ewentualnie wal na pw.
Re: Rodzice vs Wyjazd
Dobry typ. Ja chyba nie znam nikogo, kto tak jak ja dorastał w latach 90tych i teraz żalił się na metody wychowawcze z tamtego czasu.
''Krzywdzenie małych dzieci''...ja p******* to za bełkot.
''Krzywdzenie małych dzieci''...ja p******* to za bełkot.
-
KociaKarmaKrólów
- Posty: 53
- Rejestracja: 24.06.2016, 10:57
Re: Rodzice vs Wyjazd
Nurtuje mnie czy autor tego tematu w końcu pojechał na ten wyjazd czy nie?
-
Ojciec dyrektor
- Posty: 75
- Rejestracja: 12.04.2018, 15:43
Re: Rodzice vs Wyjazd
Ja na pierwszy swój mecz pojechałem bez zgody rodziców.Miałem 12 lat.
