Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Moderatorzy: LechiaCHWM, Zorientowany
-
Bałuciarz 1908
- Posty: 44
- Rejestracja: 11.01.2016, 12:08
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Wszyscy sięgają swoją pamięcią do lat młodzieńczych i z nostalgią wspominacie bitewki osiedlowe z lat 90
Mój ojciec rocznik 45' , opowiadał mi jak napierdalały się w latach 60-70 poprzedniego stulecia nie ulice ale dzielnice. Nasze walki i jeden , który zszedł w Poddębicach to małe piwko z tym jak się napierdalali ludzi za komuny i ile oso brało jednorazowo udział w bójce
Bałuty vs Chojny duża wojowali i często ze sprzętem.
Oczywiście można dalej drążyć historię łódzkiej bandyterki. Poczytajcie o Ślepym Maxie a najciemniejszy obraz z własnego życia jakie przeżyliście w Łodzi okaże się zabawną historyjką
Pytanie - Kiedy pojechaliście na swój pierwszy wyjazd ?
Mój ojciec rocznik 45' , opowiadał mi jak napierdalały się w latach 60-70 poprzedniego stulecia nie ulice ale dzielnice. Nasze walki i jeden , który zszedł w Poddębicach to małe piwko z tym jak się napierdalali ludzi za komuny i ile oso brało jednorazowo udział w bójce
Bałuty vs Chojny duża wojowali i często ze sprzętem.
Oczywiście można dalej drążyć historię łódzkiej bandyterki. Poczytajcie o Ślepym Maxie a najciemniejszy obraz z własnego życia jakie przeżyliście w Łodzi okaże się zabawną historyjką
Pytanie - Kiedy pojechaliście na swój pierwszy wyjazd ?
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
1992/93 I liga GKS Katowice 0:0 ŁKS ŁódźBałuciarz 1908 pisze: Pytanie - Kiedy pojechaliście na swój pierwszy wyjazd ?
i od razu pierwszy raz na izbie dziecka..A Ty kiedy pojechałeś?
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
i tak jak ktoś wcześniej wspomniał...w końcu jakiś poziom jest trzymany w tym temacie
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Pierwszy wyjazd hmm. Nie pamiętam tych pierwszych wyjazdow, pamiętam tylko te bardziej klimatyczne.
Jako że. Mieszkam 80km od lodzi kazxy mecz byl wyjazdem.
Moje poczatki i wyjazdy pociagiem do lodzi. Pamietam jak jechalismy we 3 malolatow na WIDZEW ŚLĄSK, stoimy na przesiadce na dworcu w koluszkach. Za 10 minut pociąg do lodzi. Slyszymy jak wjezdza pociag z kibicami. Pewnie to z Tomaszowa jada na mecz. Rzeczywistość byla calkiem inna. Zamiast naszych, wjechal cały pociag Łksu ktory podazal na Świt.
Nas 3 na 200 a spierdalajac w miasto myslalem tylko jak uratować bluze ktora miałem w plecaku:-) na szczęście udalo sie spierdolic w glab miasta.
To byl moj pierwszy chrzest:-)
Jako że. Mieszkam 80km od lodzi kazxy mecz byl wyjazdem.
Moje poczatki i wyjazdy pociagiem do lodzi. Pamietam jak jechalismy we 3 malolatow na WIDZEW ŚLĄSK, stoimy na przesiadce na dworcu w koluszkach. Za 10 minut pociąg do lodzi. Slyszymy jak wjezdza pociag z kibicami. Pewnie to z Tomaszowa jada na mecz. Rzeczywistość byla calkiem inna. Zamiast naszych, wjechal cały pociag Łksu ktory podazal na Świt.
Nas 3 na 200 a spierdalajac w miasto myslalem tylko jak uratować bluze ktora miałem w plecaku:-) na szczęście udalo sie spierdolic w glab miasta.
To byl moj pierwszy chrzest:-)
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Wyjazdy na Ceramike mialem dwa. Nie liczac po reaktywacji wiosek.
Pierwszy i drugi to Radomsko.
Za pierwszym razem podjechalismy pod same kasy Rksu ale przez psy nic nie bylo
. Za drugim na wjeździe do Piotrkowa na stacji stoi bus Rksu, my zatrzymujemy sie dalej i wszyscy wypoerdalaja z autobusu, ale RKS tylko minal nas jak kubica. Nie dziwne autobus 40 osob na bus 15.
Wyjazd na Cracovie z widzewem tez mial klimat. Takiego sprzetu uszykowanego na atrakcje w zyciu nie widzialem. Wszak to KSC.
Pierwszy i drugi to Radomsko.
Za pierwszym razem podjechalismy pod same kasy Rksu ale przez psy nic nie bylo
. Za drugim na wjeździe do Piotrkowa na stacji stoi bus Rksu, my zatrzymujemy sie dalej i wszyscy wypoerdalaja z autobusu, ale RKS tylko minal nas jak kubica. Nie dziwne autobus 40 osob na bus 15.
Wyjazd na Cracovie z widzewem tez mial klimat. Takiego sprzetu uszykowanego na atrakcje w zyciu nie widzialem. Wszak to KSC.
-
Ukochane Miasto
- Posty: 359
- Rejestracja: 14.08.2014, 10:33
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
lubię wspomnienia ;-) czas zapierdala jak wściekły ,wielu Chłopaków już wśród nas nie ma :-((..
pierwszy wyjazd to sezon 1986/87 mecz Motor Lublin-Widzew Łódź
piękna młodzieńcza przygoda , trochę jak w filmach typu "Podróż za 1 uśmiech"
miałem wtedy 17lat i po prostu z kumplem uciekliśmy z domu czyli tzw "gigant"..
pociąg do Lublina zajechał wcześnie rano i pojechaliśmy do Świdnika do jego koleżanki z jakiegoś obozu czy kolonii .
On sobie tam gruchał z niunią a ja zwiedzałem Świdnik , były wakacje więc pogoda piękna wschodnie słoneczko grzało więc umilałem sobie czas browarami . Nie do pomyślenia w obecnych czasach! Porobiłem się dosyć mocno i z plecaczka wyjąłem szal no i zaczęły się śpiewy sławiące Widzew, oprócz ciekawskich spojrzeń i paru rozmów skąd jesteś itp nic się nie działo :-)..
pojechalem jakimś miejskim autobusem na dworzec żeby podłączyć się do głównej ekipy ,która jakimś popołudniowym cugiem miała przyjechać z Łodzi . (z kumplem byliśmy ustawieni na pociąg relacji Lublin-Wrocław w godzinach typu 17-18 (jechaliśmy do następnych koleżanek w odwiedziny)
na dworcu jak czekałem to Motor się zbierał w celu...no właśnie c*** wie w jakim celu?
Przyjechał Widzew w sile jakieś 40-50 szala (same stare byki) ksyw nie będę wymieniał ale cześć z tych ludzi już nie ma na tym padole.. Motor podbił i ....i zaprowadzili nas na stadion..
Tu już oszczędzę sobie relacji meczowej. Jako ciekawostkę podam fakt że kibole Motoru rzucali teksty podbijając do nas typu "co się ku*** gapisz " po czym inna grupka proponowała wymianę szali i picie..
Musiałem na początku drugiej połowy się zrywać na pociąg , więc nie wiem co dalej tam było (wiem że w latach 80-tych ) Nasi dostali ciężki w******* w Lublinie od Motoru , ale czy to było po tym meczu ??? Nie będę teraz fantazjował i kłamał..
...Dalej to już byłaby opowieść turystyczno-erotyczna więc nie ma co pisać , napiszę tylko że ostatecznie nie dojechaliśmy do Wrocławia tylko do Karpacza , gdzie 3 dni byliśmy gośćmi dwóch Warszawianek , które okazało się były córkami prominentów aparatu ucisku i miały zajebistą daczę w górach :-D po prostu raj! ...Do Wrocławia wróciliśmy tak czy inaczej, koleżanki mieszkały na Krzykach i tam przeżyłem coś co opisujemy w ostatnich dniach czyli obcy na dzielnicy: miałem dosłownie legitymowanie ze strony Śląska i przesłuchanie--"skąd jesteś ,co tu robisz, u kogo jesteś itp? " A że wskazałem blok i uwiarygodniłem się to nie było wpierdolu ,matko i córko jak oni by wiedzieli że jestem z Widzewa to by mnie zajebali.
powrót do domu po ponad tygodniu ...co się działo w domu z Rodzicami nie będę pisał :-/
No i tyle ,za przynudzanie przepraszam :-)
pierwszy wyjazd to sezon 1986/87 mecz Motor Lublin-Widzew Łódź
piękna młodzieńcza przygoda , trochę jak w filmach typu "Podróż za 1 uśmiech"
miałem wtedy 17lat i po prostu z kumplem uciekliśmy z domu czyli tzw "gigant"..
pociąg do Lublina zajechał wcześnie rano i pojechaliśmy do Świdnika do jego koleżanki z jakiegoś obozu czy kolonii .
On sobie tam gruchał z niunią a ja zwiedzałem Świdnik , były wakacje więc pogoda piękna wschodnie słoneczko grzało więc umilałem sobie czas browarami . Nie do pomyślenia w obecnych czasach! Porobiłem się dosyć mocno i z plecaczka wyjąłem szal no i zaczęły się śpiewy sławiące Widzew, oprócz ciekawskich spojrzeń i paru rozmów skąd jesteś itp nic się nie działo :-)..
pojechalem jakimś miejskim autobusem na dworzec żeby podłączyć się do głównej ekipy ,która jakimś popołudniowym cugiem miała przyjechać z Łodzi . (z kumplem byliśmy ustawieni na pociąg relacji Lublin-Wrocław w godzinach typu 17-18 (jechaliśmy do następnych koleżanek w odwiedziny)
na dworcu jak czekałem to Motor się zbierał w celu...no właśnie c*** wie w jakim celu?
Przyjechał Widzew w sile jakieś 40-50 szala (same stare byki) ksyw nie będę wymieniał ale cześć z tych ludzi już nie ma na tym padole.. Motor podbił i ....i zaprowadzili nas na stadion..
Tu już oszczędzę sobie relacji meczowej. Jako ciekawostkę podam fakt że kibole Motoru rzucali teksty podbijając do nas typu "co się ku*** gapisz " po czym inna grupka proponowała wymianę szali i picie..
Musiałem na początku drugiej połowy się zrywać na pociąg , więc nie wiem co dalej tam było (wiem że w latach 80-tych ) Nasi dostali ciężki w******* w Lublinie od Motoru , ale czy to było po tym meczu ??? Nie będę teraz fantazjował i kłamał..
...Dalej to już byłaby opowieść turystyczno-erotyczna więc nie ma co pisać , napiszę tylko że ostatecznie nie dojechaliśmy do Wrocławia tylko do Karpacza , gdzie 3 dni byliśmy gośćmi dwóch Warszawianek , które okazało się były córkami prominentów aparatu ucisku i miały zajebistą daczę w górach :-D po prostu raj! ...Do Wrocławia wróciliśmy tak czy inaczej, koleżanki mieszkały na Krzykach i tam przeżyłem coś co opisujemy w ostatnich dniach czyli obcy na dzielnicy: miałem dosłownie legitymowanie ze strony Śląska i przesłuchanie--"skąd jesteś ,co tu robisz, u kogo jesteś itp? " A że wskazałem blok i uwiarygodniłem się to nie było wpierdolu ,matko i córko jak oni by wiedzieli że jestem z Widzewa to by mnie zajebali.
powrót do domu po ponad tygodniu ...co się działo w domu z Rodzicami nie będę pisał :-/
No i tyle ,za przynudzanie przepraszam :-)
-
ŁKS1908ŁKS
- Posty: 357
- Rejestracja: 16.02.2013, 09:49
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Nam kiedyś ze specjala na Cracovię wyskoczył chłop , prawdopodobnie był tak napruty że pomylił drzwi wyjściowe z drzwiami od kibla , ktoś z pociągu zadał pytanie co sie stało czemu wyskoczył , na co ktoś odpowiedział "bo mu powiedzieli że kto nie skacze ten z Widzewa" (bez urazy) , przyjechała karetka po 15 minutach , chłop się otrzepał i pojechał dalej na wyjazd. Chyba dość niespotykana historia wyjazdowa.
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Było dokładnie jak napisałeś... Gosc oryginalny
Po dobrej wódzie lepszy jestem w dżudzie 
-
Fanatycy Widzewa
- Posty: 568
- Rejestracja: 30.05.2011, 22:55
- Kontakt:
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Ponad 300 kiboli Widzewa dziś na zakazie w Szczercowie, ale na stadion udaje się wejść tylko nielicznym.
Ogromna większość ogląda mecz zza płotu.
Ogromna większość ogląda mecz zza płotu.
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Ukochane Miasto,ten wyjazd był faktycznie ciekawy i taki dziwny....Ś.p.Karol postanowił wtedy zgodę z Motorem zrobić,po stronie Motoru też kilku chętnych się znalazło.Przez cały mecz było to nakręcane,a śmiesznie to wszystko wyglądało.Siedzieliśmy w około 100 osób(wakacje,sporo jechało na własną rękę,ja też)wśród Motoru,stadion pełniutki,a nawet chyba przepełniony.Po jednej stronie stał Karol z nowymi kolegami,po drugiej stronie grupy ja z Wieśkiem Grubym co chwilę śpiewaliśmy piosenkę "chcesz być cykorem....".I taka dziwna sytuacja miała miejsce przez cały mecz,reszta dopingowała po prostu Widzew.Moja i Wieśka wrogość do Motoru wynikała wtedy z przebywania w wakacje w Dorohusku,gdzie cały region na wschód od Chełma nienawidził wtedy Lublina i nas tym też skutecznie zarażono.Do tego stopnia,że w nocy przed meczem polowaliśmy w dwójkę na Motor w parku blisko stadionu,co o mało się nie skończyło naszym ciężkim obiciem....Inną ciekawostką było sprawdzanie przez nas(aż dwóch...)biletów w komunikacji miejskiej w Lublinie,oczywiście w szalikach Widzewa i na bardzo dobrym rauszu.Niespodziewanie parę złotych zebraliśmy,nie wszyscy mieli bilety....Po meczu znów było ciekawie,całą grupą bez eskorty,poszliśmy na dworzec PKP w towarzystwie Motoru,przejście przez ten sam park za dnia był niezapomniany,wszędzie na asfalcie były napisy Motoru i "życzenia" dla innych ekip,też tam widnieliśmy.Na dworcu zaczęło być nieciekawie,spokojnie ze dwa tysiące Motoru,a nas garstka....Ja oczywiście z Wieśkiem dalej swoje,Karol swoje,no i się zaczęło.Chłopaki z Motoru od zgody nie wytrzymali,jeden próbuje mi zerwać szalik,ja oczywiście zaczynam go bronić,ale po chwili już cały Widzew walczy i w ruch idą też kije od flag,bo mieliśmy ich kilka.Szal obroniony,walka trwa ze dwie minuty,po czym znów ta sama ekipa Motoru znów chce zgody(szok...).Ładujemy się wkrótce do pociągu i na najbliższej stacji wysiadają koledzy Karola,bo atmosfera się gęsta dla nich zrobiła....Ja akurat nie słyszałem o jakimś ciężkim obiciu nas w Lublinie w tamtych czasach,jednak może Ci się mylić z jedyną sytuacją,gdzie to Motor nas totalnie rozjechał właśnie pół roku później w Łodzi pod naszym stadionem po meczu,ale to już inna bajka,po której do tej pory się cieszę,że żyję...Mieli wtedy fajną ekipę,mocniejszą na pewno od nas,a to my wtedy na nich chcieliśmy zapolować....
PS.Brawa za nowy poziom tego tematu,aż zacząłem częściej tu zaglądać....Wrogość jest tu we krwi,ale można jednak też inaczej.Napinką murów się nie pomaluje,a tym bardziej obroni....
PS.Brawa za nowy poziom tego tematu,aż zacząłem częściej tu zaglądać....Wrogość jest tu we krwi,ale można jednak też inaczej.Napinką murów się nie pomaluje,a tym bardziej obroni....
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Kolego w tym busie było 10 os no i wyskoczyliście z przedłużaczamiC1365O pisze:Wyjazdy na Ceramike mialem dwa. Nie liczac po reaktywacji wiosek.
Pierwszy i drugi to Radomsko.
Za pierwszym razem podjechalismy pod same kasy Rksu ale przez psy nic nie bylo
. Za drugim na wjeździe do Piotrkowa na stacji stoi bus Rksu, my zatrzymujemy sie dalej i wszyscy wypoerdalaja z autobusu, ale RKS tylko minal nas jak kubica. Nie dziwne autobus 40 osob na bus 15.
Wyjazd na Cracovie z widzewem tez mial klimat. Takiego sprzetu uszykowanego na atrakcje w zyciu nie widzialem. Wszak to KSC.
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Co to było z tym Motorem dokładnie w Łodzi bo nie moge skojarzyć?Winkler pisze:Ukochane Miasto,ten wyjazd był faktycznie ciekawy i taki dziwny....Ś.p.Karol postanowił wtedy zgodę z Motorem zrobić,po stronie Motoru też kilku chętnych się znalazło.Przez cały mecz było to nakręcane,a śmiesznie to wszystko wyglądało.Siedzieliśmy w około 100 osób(wakacje,sporo jechało na własną rękę,ja też)wśród Motoru,stadion pełniutki,a nawet chyba przepełniony.Po jednej stronie stał Karol z nowymi kolegami,po drugiej stronie grupy ja z Wieśkiem Grubym co chwilę śpiewaliśmy piosenkę "chcesz być cykorem....".I taka dziwna sytuacja miała miejsce przez cały mecz,reszta dopingowała po prostu Widzew.Moja i Wieśka wrogość do Motoru wynikała wtedy z przebywania w wakacje w Dorohusku,gdzie cały region na wschód od Chełma nienawidził wtedy Lublina i nas tym też skutecznie zarażono.Do tego stopnia,że w nocy przed meczem polowaliśmy w dwójkę na Motor w parku blisko stadionu,co o mało się nie skończyło naszym ciężkim obiciem....Inną ciekawostką było sprawdzanie przez nas(aż dwóch...)biletów w komunikacji miejskiej w Lublinie,oczywiście w szalikach Widzewa i na bardzo dobrym rauszu.Niespodziewanie parę złotych zebraliśmy,nie wszyscy mieli bilety....Po meczu znów było ciekawie,całą grupą bez eskorty,poszliśmy na dworzec PKP w towarzystwie Motoru,przejście przez ten sam park za dnia był niezapomniany,wszędzie na asfalcie były napisy Motoru i "życzenia" dla innych ekip,też tam widnieliśmy.Na dworcu zaczęło być nieciekawie,spokojnie ze dwa tysiące Motoru,a nas garstka....Ja oczywiście z Wieśkiem dalej swoje,Karol swoje,no i się zaczęło.Chłopaki z Motoru od zgody nie wytrzymali,jeden próbuje mi zerwać szalik,ja oczywiście zaczynam go bronić,ale po chwili już cały Widzew walczy i w ruch idą też kije od flag,bo mieliśmy ich kilka.Szal obroniony,walka trwa ze dwie minuty,po czym znów ta sama ekipa Motoru znów chce zgody(szok...).Ładujemy się wkrótce do pociągu i na najbliższej stacji wysiadają koledzy Karola,bo atmosfera się gęsta dla nich zrobiła....Ja akurat nie słyszałem o jakimś ciężkim obiciu nas w Lublinie w tamtych czasach,jednak może Ci się mylić z jedyną sytuacją,gdzie to Motor nas totalnie rozjechał właśnie pół roku później w Łodzi pod naszym stadionem po meczu,ale to już inna bajka,po której do tej pory się cieszę,że żyję...Mieli wtedy fajną ekipę,mocniejszą na pewno od nas,a to my wtedy na nich chcieliśmy zapolować....
PS.Brawa za nowy poziom tego tematu,aż zacząłem częściej tu zaglądać....Wrogość jest tu we krwi,ale można jednak też inaczej.Napinką murów się nie pomaluje,a tym bardziej obroni....
Po dobrej wódzie lepszy jestem w dżudzie 
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Na samym meczu próby sparingu,co ciekawe,było to łatwe wtedy,ale obie strony raczej robią napinkę,niż faktycznie działają...Po meczu zbieramy się w ok.50 osób stałej ekipy wyjazdowej obok sklepików przy stadionie,tam gdzie jeszcze niedawno był Fanatyk,aby przyatakować Motor.Motoru tyle samo na meczu,w drugiej połowie zomo ich obstawia.Z racji doświadczenia już przy takich akcjach,jesteśmy pewni,że zomo odeskortuje ich na Fabryczny,więc luz w naszych szeregach.W pewnej chwili wybiega Motor zza rogu,część ze sprzętem,czyli co było pod ręką,ja zostaję na końcu i cieszę się do dzisiaj,że gościu z Motoru mnie nie trafił swoim sprzętem,bo chodnik rozłupał w drobny mak....Totalny chaos,ucieczka,ja też swoje rekordy w biegu pobiłem mając w oczach kawałki rozłupanego chodnika....Na wyjeździe w tamtych latach nie zaliczyłem żadnej porażki(wtedy tylko w Mielcu taką ponieśliśmy,mnie akurat nie było i znam z opowiadań),w Łodzi już fajnie działaliśmy,szczególnie Pogoń dziwnym trafem obrywała,ale i Śląsk,co wierzył,że nas nie ma,jednak to Motor nas totalnie rozbił i przez wiele lat to była jedyna ekipa,której się to udało.I co ważne,z naszej strony nie była to przypadkowa ekipa,więc ta porażka wiele nas nauczyła.
-
PanTuNieStał
- Posty: 634
- Rejestracja: 16.02.2014, 09:34
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Turniej "Orła" podajże 92r w finale mierzą się Widzew i Łks jak to zazwyczaj bywało, nas grupka 8 osobowa (śrdenia wieku 15) mocno spóźniona na zbiórkę która była podajże pod sklepem nieistniejącego już "Polmosu", nasza decyzja ruszamy 10 do Kaliskiego a stamtąd już sobie jakoś poradzimy problem w tym że już od Centralu należało się spodziewać "gości". Poza nami do tramwaju wsiadły jeszcze ze trzy osoby w tym wyjadacz M z informacją że "zamiedzowi" na Kaliskim trzepią tramwaje i autobusy, mimo to ruszamy, droga do centralu mija spokojnie w naszych szeregach pod denerowanie wyczuwało się że coś wisi w powietrzu. Przed Centralem kolega M zaczął uzbrajać ręce w pasek od spodni i bez słów zmienił wagon z drugiego na pierwszy, tramwaj rusza w naszych szeregach już mocne poddenerwowanie ktoś wpadł na pomysł aby wysiąść przystanek przed Kaliskim (przejście podziemne Żeromskiego) aby uniknąć konfrontacji tak robimy, drzwi się otwierają wysypujemy się tramwaj jeszcze stoi z otwartymi drzwiami aż tu nagle z wiaduktu wypada uzbrojona po zęby ekipa Łksu, więc my odwrót do tramwaju, w jego kierunku lecą kamienie butelki napastnicy mieli w łapach łańcuchy (te takie od tych słupków z ulicy), wszystkie szyby od ich strony łącznie z tylną wyjebane my bronimy wejść, wśród pasażerów panika ludzie kładą się na podłodze oprócz jednej kobity która siedziała przy oknie z torebeczką na kolankach okruchy szyb lecą jej po pagonach a ona ani drgnie myślę sobie głucha ale nic trza się bronić wtem maszynista popisuje się inteligencją i nagle rusza broniąc nas od poważnego wpierdolu wszystko trwało chwile a jakby wieczność, tramwaj zatrzymujemy zaraz za wiaduktem na wysokości Łąkowej, wysiadka i konsternacja co robić wracamy do nich?? nie ma bata 30 ze sprzętem nie nie, biegiem przemykamy przez ulice i dostajemy się na stadion, w całej tej akcji ucierpiałem tylko ja dostałem łańcuchem w ucho delikatna rana,które zajebiście krwawiło (alkohol zrobił swoje), jak dotarłem na stadion wzbudziłem niezłą sensacje, wyglądałem jak po masakrze. Reasumując gdyby Łksowi za szybko nie puściły nerwy i zaczekaliby z atakiem do odjazdu tramwaju skończyłoby się to dla nas tragicznie. Później od M dowiaduje się że na Kaliskim był spokój on sobie spokojnie w pierwszym przedziale dojechał o co miałem do niego później pretensje, główna grupa ruszyła przez Barlicki gdzie doszło do starcia na naszą korzyść, a po meczu..........już nic nie było dla Łksu takie samo zaczęliśmy się w tej zabawie w Łodzi liczyć.
"Dokladnie tak jest. Nawet widzewiak z Łodzi to jest j***** wieśniak a Łksiak z Poddebic będzie rodowity wynika to po prostu z przydomku. ŁKS- rodowici, Widzew- wieśniaki."

Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Nie zaprzeczam, bylo kilka trzonkow od siekier, ale to bylo jeszcze przed paktem poznańskim.Łowca pisze:Kolego w tym busie było 10 os no i wyskoczyliście z przedłużaczamiC1365O pisze:Wyjazdy na Ceramike mialem dwa. Nie liczac po reaktywacji wiosek.
Pierwszy i drugi to Radomsko.
Za pierwszym razem podjechalismy pod same kasy Rksu ale przez psy nic nie bylo
. Za drugim na wjeździe do Piotrkowa na stacji stoi bus Rksu, my zatrzymujemy sie dalej i wszyscy wypoerdalaja z autobusu, ale RKS tylko minal nas jak kubica. Nie dziwne autobus 40 osob na bus 15.
Wyjazd na Cracovie z widzewem tez mial klimat. Takiego sprzetu uszykowanego na atrakcje w zyciu nie widzialem. Wszak to KSC.
Co do liczby to dokładnie nie wiem, widziałem Was tylko przez chwilę jak tankowaliscie.
Tego dnia spodziewaliśmy się kogoś innego, zwłaszcza ze w Bełchatowie grała Łęczna.
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Ok dzięki.Tak na marginesie to wydaje mi sie ze przy ucieczkach to nie jeden z nas robił życiówki.Z pokonywaniem przeszkód typu płoty czy dachy włącznie ;)Winkler pisze:Na samym meczu próby sparingu,co ciekawe,było to łatwe wtedy,ale obie strony raczej robią napinkę,niż faktycznie działają...Po meczu zbieramy się w ok.50 osób stałej ekipy wyjazdowej obok sklepików przy stadionie,tam gdzie jeszcze niedawno był Fanatyk,aby przyatakować Motor.Motoru tyle samo na meczu,w drugiej połowie zomo ich obstawia.Z racji doświadczenia już przy takich akcjach,jesteśmy pewni,że zomo odeskortuje ich na Fabryczny,więc luz w naszych szeregach.W pewnej chwili wybiega Motor zza rogu,część ze sprzętem,czyli co było pod ręką,ja zostaję na końcu i cieszę się do dzisiaj,że gościu z Motoru mnie nie trafił swoim sprzętem,bo chodnik rozłupał w drobny mak....Totalny chaos,ucieczka,ja też swoje rekordy w biegu pobiłem mając w oczach kawałki rozłupanego chodnika....Na wyjeździe w tamtych latach nie zaliczyłem żadnej porażki(wtedy tylko w Mielcu taką ponieśliśmy,mnie akurat nie było i znam z opowiadań),w Łodzi już fajnie działaliśmy,szczególnie Pogoń dziwnym trafem obrywała,ale i Śląsk,co wierzył,że nas nie ma,jednak to Motor nas totalnie rozbił i przez wiele lat to była jedyna ekipa,której się to udało.I co ważne,z naszej strony nie była to przypadkowa ekipa,więc ta porażka wiele nas nauczyła.
Po dobrej wódzie lepszy jestem w dżudzie 
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
ale ja nie mam nic Wam do zarzucenia po prostu sprostowałem liczbę oraz dlaczego nie zatrzymaliśmy się jechaliśmy do Was ale spóźniliśmy sięC1365O pisze:Nie zaprzeczam, bylo kilka trzonkow od siekier, ale to bylo jeszcze przed paktem poznańskim.Łowca pisze:Kolego w tym busie było 10 os no i wyskoczyliście z przedłużaczamiC1365O pisze:Wyjazdy na Ceramike mialem dwa. Nie liczac po reaktywacji wiosek.
Pierwszy i drugi to Radomsko.
Za pierwszym razem podjechalismy pod same kasy Rksu ale przez psy nic nie bylo
. Za drugim na wjeździe do Piotrkowa na stacji stoi bus Rksu, my zatrzymujemy sie dalej i wszyscy wypoerdalaja z autobusu, ale RKS tylko minal nas jak kubica. Nie dziwne autobus 40 osob na bus 15.
Wyjazd na Cracovie z widzewem tez mial klimat. Takiego sprzetu uszykowanego na atrakcje w zyciu nie widzialem. Wszak to KSC.
Co do liczby to dokładnie nie wiem, widziałem Was tylko przez chwilę jak tankowaliscie.
Tego dnia spodziewaliśmy się kogoś innego, zwłaszcza ze w Bełchatowie grała Łęczna.
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Miałem to szczęście,że takie ucieczki ze dwa-trzy razy mi się zdarzyły,w tym z Widzewem tylko wtedy z Motorem.Reszta to walki na Limance z okolicznymi osiedlami za łks-em,gdzie wjazdy odbywały się 3-4 razy w tygodniu....Kto by pomyślał wtedy,że Limanka będzie wspierać Koziny,gdzie był to największy wróg,Żabieniec stanie się naszą enklawą a na Żubardziu sporo naszych będzie mieszkać,chociaż przewaga jest po drugiej stronie i postrzeganie jest jednostronne....Jeszcze na początku lat 90-tych stałem sobie wiele razy na złotym rogu(Limanka/Zachodnia)w szaliku Widzewa,teraz coś niewyobrażalnego jest....Kiedyś liczyły się zasady,jak cię grupa dorwała,to kończyło się solówką i to honorowo,nie raz tak miałem,szczególnie na Pietrynie(pozdrawiam mojego adwersarza po waszej stronie,nie pamiętam już ksywki,ale przy moich 170 cm.wzroście on był niższy i dwie walki zdecydowanie z nim przegrałem,bo i z niższymi jakoś trudno było się spotkać...).Katowanie było wtedy nie do zaakceptowania,wiele razy w drugą stronę było podobnie,zawsze solówką się kończyło i nigdy delikwent nie był bity.Raz tylko było inaczej,w parku blisko al.Unii,ale gościu w szaliku łks-u był ćpunem i to nas rozsierdziło,bo był z kobietą i miał ją w d****....Ech,stare dobre czasy,gdzie nikt by się nie pochwalił skatowaniem w kilku kogoś,na solówce użycie nóg nie wchodziło nawet w rachubę,a w razie nawet przegranej przeciwnik był odprowadzany tylko wzrokiem,a nie na kopach.....cobytu pisze: Ok dzięki.Tak na marginesie to wydaje mi sie ze przy ucieczkach to nie jeden z nas robił życiówki.Z pokonywaniem przeszkód typu płoty czy dachy włącznie ;)
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Boli Cie ten shift kolego ?? Nie umiesz pisac nazw klubow z duzej litery?? Rece opadaja czasami ....
-
PanTuNieStał
- Posty: 634
- Rejestracja: 16.02.2014, 09:34
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Miałem "okazje" leżeć nie dawno w szpitalu, dowiedziałem się że na neurologii leży jakiś koleś obity przez kiboli, był to Łksiak, strasznie oprawiony, ponoć w okolicach Krzemienieckiej, nie podoba mi się to co robi dzisiejsze pokolenie, takie chujowe czasy.
"Dokladnie tak jest. Nawet widzewiak z Łodzi to jest j***** wieśniak a Łksiak z Poddebic będzie rodowity wynika to po prostu z przydomku. ŁKS- rodowici, Widzew- wieśniaki."

Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Masz rację,boli mnie ten shift.Są dwa kluby,gdzie nazwy z dużej nie napiszę,ten drugi z Warszawy oczywiście,ale ponieważ tak uważam i robię,to i adwersarzowi nie zwracam uwagi,gdy Widzew pisze z małej litery.Wtedy też mnie to boli,ale pewne rzeczy się nigdy nie zmieniają.Dla młodych to taka mała napinka,dla pozostałych po prostu przyzwyczajenie....Sorki,jak urażam,ale to się nie zmieni,tak samo po drugiej stronie....Co innego z nickami,nawet tymi wrogimi,jak jest z dużej,to i napiszę z dużej,taka ot mała forma kultury.....1925 pisze:Boli Cie ten shift kolego ?? Nie umiesz pisac nazw klubow z duzej litery?? Rece opadaja czasami ....
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Ktoś wcześniej napisał fajny post odnośnie dawnych lat,chyba w temacie o Abramce.Sorki,że nie chce mi się szukać,ale dam dwa przykłady z Limanki na zrozumienie dawnych czasów...
1.Lata 88-89,dokładnie nie pamiętam,moja siostra zostaje kopnięta przez jakiegoś skurwysyna na parkingu 100 metrów od kamienicy,gdzie mieszkaliśmy na Urzędniczej.Z płaczem do domu przybiega,oczywiście wybiegam i montuję szybko ekipę.Po chwili okazuje się,że delikwent jest już poszukiwany przez inne 3 grupy,bo każdy zainteresował się płaczem 8 letniej dziewczynki,a moja grupa około 10 osób jest czwartą w kolejności....Miał szczęście,odjechał od razu,ale jeszcze przez kilka miesięcy sprawdzaliśmy obecność na parkingu samochodu opisanego przez moją siostrę...
2.Lata 60-te,ich końcówka.To znam z ciekawych opowiadań kumpla ojca,taki ciekawy facet z wieloma przeżyciami.We Włocławku biją gościa z Limanki,dlaczego,nikt nie zastanawia się nad tym,bo dla Limanki wtedy to nie było ważne.W niedzielę(jedyny wtedy dzień wolny),rusza eskapada w sile od 2,do 10 tys. mieszkańców Bałut(drążyłem temat później,dlatego te rozbieżności,ale chyba pierwsza wersja jest prawdziwsza....),walki na ulicach,każdy napotkany ma pecha.....
Te czasy się skończyły i nie wrócą,pozostały małe bastiony w Łodzi,gdzie jest jeszcze namiastka tego,bo nie można już mówić o tym samym......W latach 80-tych komórki w kamienicach nie miały kłódek,10 lat później na Limance okradane były wszystkie,przez nawet sąsiadów(oczywiście nowych....).Na hasło obcy cała kamienica była w gotowości,mała iskierka kończyła się dużą awanturą...
1.Lata 88-89,dokładnie nie pamiętam,moja siostra zostaje kopnięta przez jakiegoś skurwysyna na parkingu 100 metrów od kamienicy,gdzie mieszkaliśmy na Urzędniczej.Z płaczem do domu przybiega,oczywiście wybiegam i montuję szybko ekipę.Po chwili okazuje się,że delikwent jest już poszukiwany przez inne 3 grupy,bo każdy zainteresował się płaczem 8 letniej dziewczynki,a moja grupa około 10 osób jest czwartą w kolejności....Miał szczęście,odjechał od razu,ale jeszcze przez kilka miesięcy sprawdzaliśmy obecność na parkingu samochodu opisanego przez moją siostrę...
2.Lata 60-te,ich końcówka.To znam z ciekawych opowiadań kumpla ojca,taki ciekawy facet z wieloma przeżyciami.We Włocławku biją gościa z Limanki,dlaczego,nikt nie zastanawia się nad tym,bo dla Limanki wtedy to nie było ważne.W niedzielę(jedyny wtedy dzień wolny),rusza eskapada w sile od 2,do 10 tys. mieszkańców Bałut(drążyłem temat później,dlatego te rozbieżności,ale chyba pierwsza wersja jest prawdziwsza....),walki na ulicach,każdy napotkany ma pecha.....
Te czasy się skończyły i nie wrócą,pozostały małe bastiony w Łodzi,gdzie jest jeszcze namiastka tego,bo nie można już mówić o tym samym......W latach 80-tych komórki w kamienicach nie miały kłódek,10 lat później na Limance okradane były wszystkie,przez nawet sąsiadów(oczywiście nowych....).Na hasło obcy cała kamienica była w gotowości,mała iskierka kończyła się dużą awanturą...
-
ldzwdz1910
- Posty: 138
- Rejestracja: 31.05.2015, 23:08
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Ty byś mógł Leszku, napisać dobrą książkę o kibicowaniu na przestrzeni tych wszystkich lat. A co do akcji, jest fajny temat, to możesz skrobnąć tam parę słów.
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Książkę o kibicowaniu i klimatach dawnych lat,to tylko ś.p.Kuba by mógł napisać,wszystkie wyjazdy i historie miał w jednym palcu,bo i jako jeden z nielicznych zaliczał je na trzeźwo...Niestety mi zostały tylko wybiórcze wspomnienia,bo alko wtedy lało się strumieniami i dzisiaj by postronny powiedział,że patologia to była.....Takie były czasy....
-
PierszePierdolnięcie
- Posty: 788
- Rejestracja: 26.09.2010, 23:32
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
https://www.youtube.com/watch?v=VISG27whfjs
"Ok. 300 kibiców Widzewa" na wyjeździe w Szczercowie.
To ok. 300 to za płotem od strony rzeki.
"Ok. 300 kibiców Widzewa" na wyjeździe w Szczercowie.
To ok. 300 to za płotem od strony rzeki.

Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
No liczba chyba "trochę" jednak przesadzona. Chyba, że staliście jeszcze gdzieś dalej? Pytam serio i nie chcę wzbudzać napinki.
-
Santa Marta
- Posty: 59
- Rejestracja: 28.04.2015, 18:27
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
można poprosić panakropka by wykropkował jak Górnika :)
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Liczba nie jest przesadzona.
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Dobra Panowie .... kto z Was sie wybiera w czwartek na uroczystosci pogrzebowe Majora Łupaszki w Katedrze ?
-
Ene due rabe
- Posty: 652
- Rejestracja: 28.11.2015, 20:37
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Kończę robotę o 17.....
Gdzie i o której mam się stawić ?
Gdzie i o której mam się stawić ?
Historia nie kłamie ....
RODOWICI ŁODZIANIE !
RODOWICI ŁODZIANIE !
-
Fanatycy Widzewa
- Posty: 568
- Rejestracja: 30.05.2011, 22:55
- Kontakt:
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Nie oglądałam całego filmiku, ale staliśmy wzdłuż płotu, część osób sie kręciła wkoło stadionu plus kilkudziesięciu, ktorym udało się wbić na stadion.Eternidad pisze:No liczba chyba "trochę" jednak przesadzona. Chyba, że staliście jeszcze gdzieś dalej? Pytam serio i nie chcę wzbudzać napinki.
Nieważne, było minęło.
Dziś kilkadziesiąt osób z Ruchem q Chorzowie, podczas ich meczu z Legią.
-
PierszePierdolnięcie
- Posty: 788
- Rejestracja: 26.09.2010, 23:32
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Normalnie mam takie rzeczy w d****, ale akurat byłem tego dnia w Szczercowie i 3 stów to tam na pewno was nie było. Jak kręciłem się koło stadionu to myślałem sobie że nawet zgrabna liczba jak na mecz na zadupiu, praktycznie bez stadionu w IV lidze... jakieś 150 głów jest, może ciut więcej. Dzień później wchodzę na "Widzewtomy" a tam liczba... ok. 300.
Btw. Policji za to było od c****, nie wiem czego się oni spodziewali, Armagedonu chyba hehehe.
Btw. Policji za to było od c****, nie wiem czego się oni spodziewali, Armagedonu chyba hehehe.

Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
godzina 19:00 - Archikatedra ŁódzkaEne due rabe pisze:Kończę robotę o 17.....
Gdzie i o której mam się stawić ?
-
berserk1908
- Posty: 134
- Rejestracja: 26.02.2007, 21:36
- Lokalizacja: Łódź/Włocławek
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Śmiem twierdzić, że lubił sobie pofantazjować. Czym jechali do Włocławka specjalami czy rowerami :D Chłopie to jest przeszło 100 kilometrów. wez się zastanów jak w tamtych czasach 2 tysiące ludzi jechałoby na awanture :D We Włocławku nikt nigdy nie slyszał o takim zdarzeniu, a uwierz mi nie przeszło by to bez echa gdyby bylo prawdąWinkler pisze:2.Lata 60-te,ich końcówka.To znam z ciekawych opowiadań kumpla ojca,taki ciekawy facet z wieloma przeżyciami.We Włocławku biją gościa z Limanki,dlaczego,nikt nie zastanawia się nad tym,bo dla Limanki wtedy to nie było ważne.W niedzielę(jedyny wtedy dzień wolny),rusza eskapada w sile od 2,do 10 tys. mieszkańców Bałut(drążyłem temat później,dlatego te rozbieżności,ale chyba pierwsza wersja jest prawdziwsza....),walki na ulicach,każdy napotkany ma pecha.....
We Włocławku tylko ŁKS!!!
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Berserk1908,ja miałem wielki problem te opowiadania zweryfikować 20 lat po wydarzeniach(znalazłem wtedy jeszcze 3 lub 4 osoby to pamiętające),a ty chcesz to zrobić po 50 latach??Mnie też szczególnie logistycznie to interesowało,ale każdy twierdził to samo,ino liczby się baaaardzo różniły,więc ja przyjąłem tą najmniejszą.Ty piszesz o fantazjowaniu,ja napiszę raczej o bardzo ciekawym życiu faceta,co z wojska zdezerterował z kumplem i z bronią(gdzieś na Pomorzu)i razem poszli przez Polskę i Czechosłowację wspomóc Bratanków...Złapany na granicy z Węgrami cudem uniknął później kary śmierci.Inną rzeczą,którą też weryfikowałem,bo też ciężko było uwierzyć,to kradzież małpy z zoo,bo pijąc wódę z kumplami po pijanemu się o to założyli,więc w mieszkaniu się ta żywa małpa pojawiła....Wszystkie te opowiadania zweryfikowałem,jedynie nikt nie pamiętał,co z tą małpą się stało...
PS.Dla mnie liczba 500 by robiła wrażenie wielkie w tamtych czasach,więc się nie dziwię,że jest to w pierwszej chwili bardzo dziwne.
PS.2 Kończę ten temat,bo te wspomnienia nic tu nie wnoszą,bo to nie historia Limanki jest tu tematem...A potwierdzać te historie by musieli dzisiejsi 70-80 latkowie...
PS.Dla mnie liczba 500 by robiła wrażenie wielkie w tamtych czasach,więc się nie dziwię,że jest to w pierwszej chwili bardzo dziwne.
PS.2 Kończę ten temat,bo te wspomnienia nic tu nie wnoszą,bo to nie historia Limanki jest tu tematem...A potwierdzać te historie by musieli dzisiejsi 70-80 latkowie...
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
w 1956 roku facet miał 20 lat.....jestesmywaszastolica pisze:To on przed wojną spierdolił z woja ?Winkler pisze:Złapany na granicy z Węgrami cudem uniknął później kary śmierci
Nie chcę rozpierdalać tematu bo w sumie nie tego on dotyczy, ale sam miałem okazję słyszeć jakieś opowieści dziwnej treści ze strony osób 50 lat wzwyż i łagodnie powiedziawszy to z rzeczywistością miały one nie wiele wspólnego.
https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q= ... 5492,d.bGs
Temat zakończmy,tu nie mamy co się sprzeczać i jak sprawdzać...
-
filipmichal
- Posty: 6
- Rejestracja: 23.04.2016, 01:43
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
To i ja dodam swoje trzy groszePytanie odnośnie Abramki (abramowskiego)
czy stanowi ona obecnie jakąś konkretną siłę? czy raczej zostały po niej tylko wspomnienia jako "niebezpieczna, mocna ulica" ?
Pamiętam jeszcze z lat 2001/02, owiana była niemal legendą, co najmniej druga limanka..., ale czy faktycznie była tam kiedyś jakaś 'sportowa' ekipa, czy raczej żulernia? i drugie pytanie apropo tej ulicy, czy miała ona kiedyś jakąś oficjalną flagę ŁKSu?, która zawisła na stadionie?
Przede wszystkim ciężko porównać Abramke do Limanki bo to ulica ktora ma chyba z 500 metrów.Choć ilosc dzieciaków czy młodzieży jak na tak mała ul moze kogos dziwić.Ktoś srednio rozgarniety domysli sie dlaczego tak jest.Nie chce sie wdawać w zbędne szczegóły a propos charakteru sportowego ludzi.Napisze tak.Klimat lat 90 jest tu mocno zakorzeniony i w momencie kiedy mamy "gości" wszyscy którzy utożsamiają sie z ŁKS i ULICĄ wiedzą co mają robić.Dzieje się tu coś praktycznie cały czas z racji położenia .Odwiedzają nas wrogowie z roznych części miasta więc tutaj bycie w ciaglej gotowosci jest normalne.Bywa roznia.Bywalo różnie.Spierdalalismy my.Spierdalali napastnicy.Nie wymagajmy tez cudów od ulicy z tak ograniczinym potencjałem.Napis przy graffiti "Sami przeciw wszystkim" doskonale oddaje sytuację w jakiej sa aktualnie mieszkańcy Abramki.Troche poza "głównym nurtem" troche według własnych zasad są i działają tu wierni kibice ŁKS-u.Działają na miare swoich możliwości.Bez porównania oczywiscie do np wspomnianej Limanki.To jakies dwa poziomy wyżej.Abramka może nie do końca bezpieczna za to bardzo klimatyczna i ciekawa.Miłość do ŁKS na szczęście przechodzi z pokolenia na pokolenie.Wiadomo ze z aktywnością mlodych w czasach dzisiejszych bywa różnie ale chyba tsunami nawet nie jest w stanie wyjebac stąd fanów ŁKS.
W latach 90 na Abramce mieszkało kilku kibiców Widzewa.To tak na fali sukcesów.Wszyscy sie ze wszystkimi znaja wiec nawet taka sytuacja byla tolerowana.Więcej.Na Abramce mieszkał gość który aktywnie udzielał się w ekipie sportowej wroga.Oczywiście też wszyscy go znali bo był kumplem z ulicy.Wspolne picie wódki i biesiady były normalka.Zażyłości z osobami ktore byly znanymi personami na ŁKS też na porzadku dziennym.Dziwne? Pewnie ze dziwne.Tak było.Takie były czasy.Taka ciekawostka.Sorry za chaotyczny post ale bardzo ciężko bez wdawania się w zbedne szczegóły(wiadomo dlaczego)napisac o tej ulicy i kibicach.To oczywiscie moje prywatne spojrzenie
Z racji tego że mieszkałem za małolata na Sienkiewce i chodziłem do sp 103 to znałem praktycznie wszystkich wariatów zarówno z ŁKS-u jak i Widzewa którzy mieszkali na Abramce. Co do gościa o którym piszesz to był jednym z tych co założyli DHW. Niestety chłopak nie żyje. Ogólnie to mocny bastion ŁKS-y i raczej nic tego nie zmieni. Chyba że wyburzą wszystkie kamienice i postawią TBSy (żart oczywiście).
Co do siły (H) tej ulicy to powiem tak, lata 98-02 chyba najlepsze sporo dobrych i charakternych wariatów. Później ekipa się trochę posypała. Teraz nie wiem jak jest, na pewno działają/wspomagają się z chłopakami z tyłów.
Szczerze to nie wiedziałem ze gosc nie żyje.Ekipa troche sie posypala to fakt.Przyczyny sa różne jak wszędzie.Faktem tez jest wspomaganie czy wspolne działanie z sąsiadami.Abramka nie ma silnych tradycji H.Tu raczej od zawsze "Jeden za wszystkich..." Stary klimat łódzkich ulic
Na Abramce w latach 95r nie przypominam sobie żadnej ekipu Łksu - pojedyncze osoby chodziły na mecze. Na Widzew chodziliśmy grupą ok. 4 osób . ŚP pamięci Truta to nie nasza liga . Później jakoś SZ się wprowadził (nie pamiętam w którym roku ale nie mieszkał na Abramce od urodzenia). My swoją grupą zgarnialiśmy chłopaków z Fabrycznej - Palestyny i szliśmy Kilińskiego zgarniając jeszcze po drodze do Piłsudskiego parę osób.
Nie raz pamiętam jak za małolata Truta wracał z jednej strony a SZ z drugiej i słuchaliśmy ich opowieści , a potrafili się przekomarzać z dwie godziny. A to gdzie kto wpadł , kogo pogonili kto s********* a kto nie itd... Oczywiście bez żadnej napinki.
Nie raz w parku śpiewaliśmy Mistrzem polski jest Widzew a na drugi dzień razem wódę chlaliśmy.
Dopiero po śmierci M.T ŁKS zaczął dominować a rozwinął to wszystko SZ - takie jest moje obiektywne zdanie na ten temat.
Najlepsze czasy były kiedy (nie ważne o kluby) żaden obcy nie mógł wejść na ulice bez zaczepki. Zaraz musiał się meldować co tu robi i do kogo idzie . Jak były jakieś wjazdy na ulice to i tak stawiali się wszyscy razem.
Teraz na Abramce to sam ŁKS choć nie jest to jakaś liczna grupa, ale wierna. Większość chłopaków - młodzieży mieszkających na ulicy nie interesuje się piłką ale jakby co to zawsze staną za swoimi.
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
To chyba kolego dawno się z Abramki wyprowadziłeś. Jak na tak krótką ulice, to grupa aktywna kibicowsko jest na prawdę okazała, a twierdzenie że młodzi nie kibicują ŁKS to szczyt fantazji. Nie chcę tutaj spinać tematu, ale Abramowskiego to ulica na której jestem kilka - kilkanaście razy w tygodniu, więc temat znam.
HISTORIA NIE KŁAMIE, RODOWICI ŁODZIANIE!
-
filipmichal
- Posty: 6
- Rejestracja: 23.04.2016, 01:43
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Nie chodziło mi o to że nie kibicują ŁKS , tylko że nie wszyscy chodzą na mecze. Jak zapytasz się na Abramce za kim jest to odpowiedz będzie oczywista ale na stadionie był może raz albo wcale , a co niektórzy mają na to wyjebane.MW10 pisze:To chyba kolego dawno się z Abramki wyprowadziłeś. Jak na tak krótką ulice, to grupa aktywna kibicowsko jest na prawdę okazała, a twierdzenie że młodzi nie kibicują ŁKS to szczyt fantazji. Nie chcę tutaj spinać tematu, ale Abramowskiego to ulica na której jestem kilka - kilkanaście razy w tygodniu, więc temat znam.
Re: Łódź i województwo łódzkie - kibicowsko
Ale to nie dotyczy tylko Abramki ale całej Łodzi o ile nie całej Polski.
Zamknijcie rejestrację !
