CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

ultras, hooligans, liczby, ciekawostki, informacje, opisy

Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM

Zupełnie Zielony.
Posty: 1188
Rejestracja: 19.12.2008, 10:06

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Zupełnie Zielony. »

nisc pisze:Dobrze by było żeby kolega Zupełnie Zielony podtrzymał wątek i napisał o Dębicy. Sam jestem też ciekaw wspomnień z Rzeszowa i Przemyśla.
P.R.O.S.T.O pisze:Tak jak kolega "nisc" napisał, chętnie bym poczytał o Dębicy czy Przemyślu. Podkarpacie zawsze było dla mnie ciekawym tematem.
PoZdrawiam!
Moje opisy z cyklu "Piękne lata 90te- oczyma kibica Wisłoki" na pewno jeszcze zagoszczą w tym temacie. Niestety z przyczyn nie zależnych odemnie na chwilę obecną, nie mam dostepu do swojego [e-źródła] (chwdp). Druga sprawa to taka, że kilkanaście najciekawszych opisów zostało już wrzucone, a każde (ewentualne) kolejne będę że tak powiem mniej obfitujące w tekst i co za tym idzie przeżycia ;)
Postaram się w najbliższym czasie coś wkleić (przepisać) ze źródła drukowanego, ale chroniczny brak czasu.
iparts.pl
Psiak
Posty: 253
Rejestracja: 03.03.2013, 14:45

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Psiak »

P.R.O.S.T.O pisze: Zacznę może od naszego pobytu w ekstraklasie tj.od jesieni 1989 do wiosny 1994. W tym okresie nie działo się u nas zbyt wiele. Poza pierwszym sezonem gdzie banda była jedną z topowych w Polsce i mogła się mierzyć z każdym, [...]
Wspomnienia fajne, ale nie do końca zgodne z rzeczywistością, tzn. z wiślackim pkt. widzenia. Owszem, bande mieliscie mocną, ale moim, skromnym zdaniem do nas było wam b. daleko :)
Właśnie w 89 roku zbiliśmy was w Bydgoszczy (w przerwie i po meczu na dworcu) a w rewanżu rok lub dwa lata później ponieśliście sromotną klęske na Reymonta i to w przewadze. Ten drugi dym zaczął się właśnie od... Jagiellonii :)
No i nie pamiętam was na Polska - Anglia w Chorzowie a to był taki mecz w pewnym sensie weryfikujący polskie ekipy tych lat.
nisc
Posty: 1308
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nisc »

a mi chodzi po głowie napisanie/wydanie książki pt. "Piękne lata 90-te" ze wspomnieniami wielu ekip, w formie pamiątkowo-albumowej, w kolejności alfabetycznej, z trzema-czterema opisami ludzi z chętnych klubów, do tego cyfrowo obrobione zdjęcia i składaki.
zapalnik.
Posty: 73
Rejestracja: 22.12.2015, 11:20

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: zapalnik. »

Nisc, nia ma w ogóle dobrych i rzetelnych lektur tego typu u nas w kraju. A ludzi, którzy chętnie by poczytali będzie z kilkadziesiąt tysięcy :)
PCHLG
Posty: 300
Rejestracja: 05.01.2016, 22:36

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PCHLG »

To może opiszesz jak wyglądało Twoim okiem spotkanie reprezentacji Polski z Rumunią w Bydgoszczy w 2002 roku?
PCHLG
Posty: 300
Rejestracja: 05.01.2016, 22:36

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PCHLG »

Pomyliłeś mecze, mecz z Rumunią był przed meczem o którym piszesz i byliśmy sami w ok. 130 osób, dostaliśmy solidną eskortę, i praktycznie oprócz nas i was nie ujawniła się żadna inna ekipa, a prawie cały mecz wyliśmy coś o Lechii żeby kogoś sprowokować... ;-)
tacy dwaj
Posty: 47
Rejestracja: 16.12.2012, 09:41

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: tacy dwaj »

P.R.O.S.T.O pisze:
Psiak pisze:
P.R.O.S.T.O pisze: Zacznę może od naszego pobytu w ekstraklasie tj.od jesieni 1989 do wiosny 1994. W tym okresie nie działo się u nas zbyt wiele. Poza pierwszym sezonem gdzie banda była jedną z topowych w Polsce i mogła się mierzyć z każdym, [...]
Wspomnienia fajne, ale nie do końca zgodne z rzeczywistością, tzn. z wiślackim pkt. widzenia. Owszem, bande mieliscie mocną, ale moim, skromnym zdaniem do nas było wam b. daleko :)
Właśnie w 89 roku zbiliśmy was w Bydgoszczy (w przerwie i po meczu na dworcu) a w rewanżu rok lub dwa lata później ponieśliście sromotną klęske na Reymonta i to w przewadze. Ten drugi dym zaczął się właśnie od... Jagiellonii :)
No i nie pamiętam was na Polska - Anglia w Chorzowie a to był taki mecz w pewnym sensie weryfikujący polskie ekipy tych lat.
Po pierwsze, pokaż mi gdzie ja napisałem, że byliśmy najlepsi, czy chociażby lepsi od Wisły. No i gdzie napisałem nieprawdę.
Byłem na tym meczu w 89 i w przerwie nic się nie działo. Byliście wtedy w jakieś 8 dych. A na trybunach było 24 tysiące ludzi. Rok wcześniej Śląsk taką samą bandą doznał u nas dotkliwej porażki, ale Wy nas rozjebaliście u nas :)
w******* na Reymonta to był bodajże w 1994 w ostatnim sezonie w ekstraklasie i na mecz dotarło 20 osób.
Za to rok później pojawiliście się w Bydgoszczy w 4 osoby (cztery) a my pojechaliśmy do Was na rewanż w 75. Nikt nas nie niepokoił, poza tym, że dwóch od Was udając Cracovie weszli do naszego sektora i poprosili o szal na wymianę, który później spłonął na Waszym sektorze. Kozak akcja :)
Jak tak to ma wyglądać, to naprawdę nie ma sensu tu pisać, bo i tak znajdzie się ktoś mądrzejszy.
Nie było was 20 tylko więcej masz tu fotkę,więc nie kłam.Większość z was uciekła ,w tym ci z flagami.

Obrazek

Co zaś się tyczy szali to pamiętam powrót pociągiem z PP w Gdańsku w 1999,wracaliśmy pociągiem przez Bydgoszcz i były problemy z kanarami.Na dworcu u was pojawia się spory oddziałów psów i zawija 2 od Nas,obok psów jest 3 typów o was ,którzy cały czas się napinają i rozmawiają z psami jak z kolegami.Gdy typy od Nas zostały skute to podeszli ,zerwali jednemu szal Lechii i się potem cieszyli,stojąc sobie koło kolegów w mundurach.
zapalnik.
Posty: 73
Rejestracja: 22.12.2015, 11:20

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: zapalnik. »

Może to jakieś prowokatorki z psiarni ?
Psiak
Posty: 253
Rejestracja: 03.03.2013, 14:45

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Psiak »

P.R.O.S.T.O pisze:
Psiak pisze:
P.R.O.S.T.O pisze: Zacznę może od naszego pobytu w ekstraklasie tj.od jesieni 1989 do wiosny 1994. W tym okresie nie działo się u nas zbyt wiele. Poza pierwszym sezonem gdzie banda była jedną z topowych w Polsce i mogła się mierzyć z każdym, [...]
Wspomnienia fajne, ale nie do końca zgodne z rzeczywistością, tzn. z wiślackim pkt. widzenia. Owszem, bande mieliscie mocną, ale moim, skromnym zdaniem do nas było wam b. daleko :)
Właśnie w 89 roku zbiliśmy was w Bydgoszczy (w przerwie i po meczu na dworcu) a w rewanżu rok lub dwa lata później ponieśliście sromotną klęske na Reymonta i to w przewadze. Ten drugi dym zaczął się właśnie od... Jagiellonii :)
No i nie pamiętam was na Polska - Anglia w Chorzowie a to był taki mecz w pewnym sensie weryfikujący polskie ekipy tych lat.
Po pierwsze, pokaż mi gdzie ja napisałem, że byliśmy najlepsi, czy chociażby lepsi od Wisły. No i gdzie napisałem nieprawdę.
Byłem na tym meczu w 89 i w przerwie nic się nie działo. Byliście wtedy w jakieś 8 dych. A na trybunach było 24 tysiące ludzi. Rok wcześniej Śląsk taką samą bandą doznał u nas dotkliwej porażki, ale Wy nas rozjebaliście u nas :)
w******* na Reymonta to był bodajże w 1994 w ostatnim sezonie w ekstraklasie i na mecz dotarło 20 osób.
Za to rok później pojawiliście się w Bydgoszczy w 4 osoby (cztery) a my pojechaliśmy do Was na rewanż w 75. Nikt nas nie niepokoił, poza tym, że dwóch od Was udając Cracovie weszli do naszego sektora i poprosili o szal na wymianę, który później spłonął na Waszym sektorze. Kozak akcja :)
Jak tak to ma wyglądać, to naprawdę nie ma sensu tu pisać, bo i tak znajdzie się ktoś mądrzejszy.
Chyba za bardzo emocjonalnie podchodzisz do rzeczy.
Zwróć uwagę ze nie posadzilem cie o żadne kłamstwo. Tylko przedstawiłem nasz pkt widzenia.
Co do czterech osób u was to jest to możliwe choć nie wiem dlaczego tak się stało.
Pisałeś o 89 wiec ci spokojnie odpowiedziałem.
I co ma do tego Śląsk?
Nas było dokładnie 98 osób was jakieś 20 koła nie wiecej. W przerwie przyszliscie od góry klatki w kilkunastu może kilkudziesięciu i zrywa. Później rzucalismy wam szaliki przez siatkę. Jak meksykańska fala dochodziła do nas to wystawialismy wam gole tyłki.
Po meczu czekaliście w poczekalni dworcowej. No i niestety musieliście znow uciekać. Najpierw z poczekalni później z dworca a dalej w miasto bo sie ekipa rozszumiała.
W Krakowie dym był z poltorej godziny przed meczem na stadionie. Wjechaliśmy w was wygonili z sektora i zabrali wszystkie flagi i trochę szalików. Myślę że było was między 6 a 8 dych. Nas 3, 4 dychy.
KATOWICE'64
Posty: 137
Rejestracja: 16.12.2012, 18:57

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: KATOWICE'64 »

PROSTO pamietasz nasze spotkanie na dworcu w Inowroclawiu w 94 (sroda)?
czesc z Was zamiast byc na swoim meczu z nami pojechala na ŁKS-LEGIA.
KATOWICE'64
Posty: 137
Rejestracja: 16.12.2012, 18:57

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: KATOWICE'64 »

P.R.O.S.T.O pisze:
KATOWICE'64 pisze:PROSTO pamietasz nasze spotkanie na dworcu w Inowroclawiu w 94 (sroda)?
czesc z Was zamiast byc na swoim meczu z nami pojechala na ŁKS-LEGIA.
Nie, nie było mnie wtedy.
Z Wami jedyne spotkanie, które pamiętam, to te z Katowic 3 sierpnia 1996. Czekaliście przed dworcem na ŁKS.
piszesz o dymie na estakadzie?
wtedy nie czekalismy konkretnie na ŁKS - czatowalismy na pkp w kazdy weekend jak gralismy u siebie a ze sporo ekip smiegalo przez KATOWICE NIE RAZ NIE DWA bylo wesolo.

po latach smiejemy sie z tego czekania bo wszyscy wtedy pytani ŁKSiacy "przyjechali do ziomka z KATOWIC" ; )
arleska
Posty: 103
Rejestracja: 04.10.2015, 23:14

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: arleska »

KATOWICE'64 pisze:
P.R.O.S.T.O pisze:
KATOWICE'64 pisze:PROSTO pamietasz nasze spotkanie na dworcu w Inowroclawiu w 94 (sroda)?
czesc z Was zamiast byc na swoim meczu z nami pojechala na ŁKS-LEGIA.
Nie, nie było mnie wtedy.
Z Wami jedyne spotkanie, które pamiętam, to te z Katowic 3 sierpnia 1996. Czekaliście przed dworcem na ŁKS.
piszesz o dymie na estakadzie?
wtedy nie czekalismy konkretnie na ŁKS - czatowalismy na pkp w kazdy weekend jak gralismy u siebie a ze sporo ekip smiegalo przez KATOWICE NIE RAZ NIE DWA bylo wesolo.

po latach smiejemy sie z tego czekania bo wszyscy wtedy pytani ŁKSiacy "przyjechali do ziomka z KATOWIC" ; )

KATOWICE64 słyszałeś może o sytuacji jak w latach90-druga połowa.... kolesie z GKS.K zaprosili Radomiaka na chlanie i dalej co za tym idzie układ.Najprawdopodobniej bez wiedzy starszych lub był tam jakiś podział część za,część przeciw .Nie wiem jak było ale chętnie bym się dowiedział.Odebrali nas z dworca.Radomiaka kilkunastu.Pojechaliśmy na jakieś blokowisko.Dalej co za tym idzie chlanie,wspólne gadki,opowieści i nagle booooooom.Wpada niejaki CYGAN z ekipą,awantura itd.Bez żadnych gadek.Podobno w tamtych latach ten koleś miał sporo do powiedzenia w tamtych czasach.Co to było podziały,samowolka.Krzywa akcja
Doktor
Posty: 115
Rejestracja: 28.12.2014, 16:55

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Doktor »

Pamietam Wasz opis tej sytuacji w wywiadzie chyba w "Naszej Legii" wtedy chyba pisalo ze wpadl Hans z ekipa i ze ich najebaliscie w ich lokalu.cos mogkem pomylic bo z 15 lat minelo. nisc byles na tym meczu Polska - Rumunia w Zabrzu co mielismy awanture z Lechem
kary07
Posty: 48
Rejestracja: 29.11.2015, 13:17

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: kary07 »

P.R.O.S.T.O pisze:
Psiak pisze:
P.R.O.S.T.O pisze: Zacznę może od naszego pobytu w ekstraklasie tj.od jesieni 1989 do wiosny 1994. W tym okresie nie działo się u nas zbyt wiele. Poza pierwszym sezonem gdzie banda była jedną z topowych w Polsce i mogła się mierzyć z każdym, [...]
Wspomnienia fajne, ale nie do końca zgodne z rzeczywistością, tzn. z wiślackim pkt. widzenia. Owszem, bande mieliscie mocną, ale moim, skromnym zdaniem do nas było wam b. daleko :)
Właśnie w 89 roku zbiliśmy was w Bydgoszczy (w przerwie i po meczu na dworcu) a w rewanżu rok lub dwa lata później ponieśliście sromotną klęske na Reymonta i to w przewadze. Ten drugi dym zaczął się właśnie od... Jagiellonii :)
No i nie pamiętam was na Polska - Anglia w Chorzowie a to był taki mecz w pewnym sensie weryfikujący polskie ekipy tych lat.
Po pierwsze, pokaż mi gdzie ja napisałem, że byliśmy najlepsi, czy chociażby lepsi od Wisły. No i gdzie napisałem nieprawdę.
Byłem na tym meczu w 89 i w przerwie nic się nie działo. Byliście wtedy w jakieś 8 dych. A na trybunach było 24 tysiące ludzi. Rok wcześniej Śląsk taką samą bandą doznał u nas dotkliwej porażki, ale Wy nas rozjebaliście u nas :)
w******* na Reymonta to był bodajże w 1994 w ostatnim sezonie w ekstraklasie i na mecz dotarło 20 osób.
Za to rok później pojawiliście się w Bydgoszczy w 4 osoby (cztery) a my pojechaliśmy do Was na rewanż w 75. Nikt nas nie niepokoił, poza tym, że dwóch od Was udając Cracovie weszli do naszego sektora i poprosili o szal na wymianę, który później spłonął na Waszym sektorze. Kozak akcja :)
Jak tak to ma wyglądać, to naprawdę nie ma sensu tu pisać, bo i tak znajdzie się ktoś mądrzejszy.
Jeśli masz na myśli mecz z października 94 to akurat na nim byłem.Pamiętam go bardzo dobrze z racji ciekawych okoliczności wyjazdowych w Krakowa.Wiem,że przez całe lata funkcjonowała wersja z 4 osobami z Wisły i reszta Lechii,było dokładnie odwrotnie.Z Krakowa było 16 osób (jadących różnymi pociągami,ze starych tylko młody Cz.),z Lechii dojechało jedno auto w ostatniej minucie meczu + Dż z Krakowa (ksywy Gdańszczan mogę podesłać na priv).Pamiętam,że z 3 godziny przed meczem byliśmy w jakiejś knajpie,klubie na stadionie lub zaraz obok gdzie graliśmy w bilarda,im bliżej meczu pojawiały się typy z Waszych barwach.Przyszły psy i zawinęli nas na stadion.3 minuty po końcowym gwizdku powiedzieli " do widzenia" i po prostu poszli.Jak na połowę lat 90 było to dość niespotykane.Szliśmy w te 16 osób przez miasto na dworzec z oczami dookoła głowy,jednak spokojnie wyjechaliśmy.

Co do innych ligowych spotkań z Zawiszą o których cokolwiek wiem to 90 rok u nas : przed meczem z 1,5 godziny siedzieliście ( niewielu) na łuku od basenu ( tam gdzie teraz jest nasze D) i spod zegara wystartowali do Was.Wasze usadowienie było nieroztropne bo jedyna droga ucieczki wiodła z ślepą stronę sektora.Kilku od Was skakało w związku z tym z wysokiej skarpy i w stronę rozkopanych sektorów.Nawet w relacji z meczu w tv to pokazywali ( jak na tamte czasy to rzadkość),krążącą karetkę,miałem to gdzieś na VHS.
Druga sytuacja to 95 i spotkanie w Krakowie na dworcu przed meczem.Ktoś już zdjęcie wkleił:było was kilkudziesięciu,nie było mnie tam,ale jak słyszałem do przodu.Pamiętam ciupanie Wam w związku z tym w czasie meczu i kilku osób z bandy W. ze zdobycznymi szalikami.Lało wtedy jak c*** :-)
roboo
Posty: 49
Rejestracja: 13.09.2009, 20:52

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: roboo »

Kto był na meczu w Płocku Polska-Serbia w 2003 mógłby opisać awanturę na trybunach. W pierwszym szeregu chyba 3 typów z Górnika z kosami obroniło sektor a potem ruszyli na koalicje jakie ekipy uczestniczyli w tańcu ? Wisła Śląsk?

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=RW4XrisGwf4[/youtube]

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=J9cQOg1cKlE[/youtube]
PCHLG
Posty: 300
Rejestracja: 05.01.2016, 22:36

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PCHLG »

Było opisane kilka stron wcześniej Wisła, Górnik i chyba KKS Kalisz vs ŚWL, nas razem 150 osób (60 L, 50 Ś i 40 W).

My bez sprzętu (na początku) Górnik z długimi nożami. Po meczu odmawiają spotkania banda na bande tłumacząc się zatrzymaniami.
KATOWICE'64
Posty: 137
Rejestracja: 16.12.2012, 18:57

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: KATOWICE'64 »

kiedys wracalismy wspolnie z Zagłębiem z siatkowki z Bielska-Białej (lata 90).

pamieta ktos?
glwtrcd
Posty: 436
Rejestracja: 28.09.2009, 20:00

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: glwtrcd »

Moze ktos opisac turniej w Bialymstoku bodajze w 1999r. Ciekawie tam bylo Legia, Widzew, Wisla i Motor ponoc dochodzi do ciekawych bitew tam?
bigamista
Posty: 1
Rejestracja: 30.08.2015, 12:19

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: bigamista »

Jezeli mnie pamiec nie myli to Widzewa tam nie bylo,ekipy biorace udzial to ;Jaga,Wisla,Legia,Zaglebie S. i Motor.Podczas trwania turnieju na sektorze kibicow Jagi i Wisly pojawila sie siekiera ,ktorys z obecnych zaczal nia wymachiwac w strone gdzie siedzialy pozostale ekipy ,kilkanascie osob probuje przedostac sie w strone prowokatorow (glownie Legia)ale po dluzszej przerwie wszystko wraca do normy.Bylo bardzo blisko,jak nie doszlo do ekscesow sam nie moge zrozumiec tego do dzisjaj.
FORZA ZKS
Posty: 97
Rejestracja: 16.11.2014, 09:19

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: FORZA ZKS »

glwtrcd pisze:Moze ktos opisac turniej w Bialymstoku bodajze w 1999r. Ciekawie tam bylo Legia, Widzew, Wisla i Motor ponoc dochodzi do ciekawych bitew tam?

Opis Wiślaka krążący po necie


Turniej kibiców w Białymstoku - styczeń/luty 1999 bodajże
Lata 1997/99 były dla mnei dośc ciężkie. Po sielance jaka towarzyszyła ukończeniu szkoły średniej, maturze i temu podobnym zaczęły się schody.
AGH
Tutaj nauka wyglądała już nieco inaczej więc i mój życiorys stracił nieco kolorytu.
Niejdeną noc trzeba było prześlęczeć i nie raz stawić się na egzaminie by w końcu łaskawa pani profesro wpisała cokolwiek dobrego w indeksie. Skończyły się wyjazdy w weekendy, które zostały zastąpione całosobotnim na przykład rysowaniem jakiegoś przyjebanego schematu.
Pierwszy rok jakoś tam udało sie przelecieć bez większych zgrzytów. schody zaczęły się na drugim.
Na koniec trzeciego semestru zdarzyło sie mieć niemal nóż na gardle.
Jakos tak pod koniec stycznia odebrałem zaliczenie z "wytrzymałości materiałów" i pozostał z tego przedmiotu egzamin. Choć to nie na temat to wsponę jadnak z sentymentu do tego wykładowcy że zaliczenie zdobyłem rzucając na punkty w jego gabinecie lotkami do tarczy wraz z trzema kolegami.
Jak Boga kocham.
ale to nei pierszy i nie ostatni popis tego pana. Zainteresowanym służę nazwiskiem na priv, może się komuś przydać
Wracam do tematu bo mało kogo interesuja moje prywatne perypetie.
Egzamin wypadłw piątek późnym popołudniem.
Rano gdy powtarzałem po raz dziewięćdziesiąty siódmy materiał i gdy ściągi zaczęły juz wyglądac tak jak powinny zadzwonił telefon:
- sie ma, hipis z tej strony !
Już mi się chcialo smiać gdyż charakterysyczny białostocki akcent powoduje że przedstawiać się nei trzeba a do tego typowy freestyle narąbanego Hipisa to coś tak niepowtarzalnego ze pomylić się nie można 9swoja droga ciekawe że podczas siedmioleniej znajomości dostałem od niego ze sto telefonów a trzeźwego usłyszałem dopiero pierwszy raz około 3 tygodni temu).
-przyjeżdżasz do nas na turniej?
-kiedy? ja nic nie wiem (przez tą pojebaną uczelnię straciłem w zimie kontakt z kumplami z Wisły)
-noo..jutro, znaczy się jedziecie już dzisiaj
-?

Skonfrontowalem nowo nabytą wiedzę telefoniczną z kumplem i stworzyłem dylemat: egzamin czy wyjazd do ekstra znajomych?

Zbiórka kolo 19 na głównym.

Tutaj jednak okazało się że to "około' było decydujące. Tak jak ja zrozumiał to jeszcze jeden kumpel a reszta wyruszyła 20 minut wcześniej pośpiechem do Warszawy.
Na szczęście połączenie z Warszawą mamy niezłe i załadowaliśmy się w express który gdzieś na trasie zostawił w tyle pośpiech z resztą ekipy.

Do stolicy przybyliśmy więc wcześniej od nich.
Spotkalismy kumpla z Lechii, który miał z nami gościnnie tam się wybrać gdyż Gdańszczanie nie brali udziału w tym turnieju.
Jakiś posiłek, sprawdzenie rozkładów jazdy i stoimy na peronie skąd odchodzi pociąg do Białegostoku (coś 22-23), reszta powinna dotelepać się za chwilę.
Telefon
-nooo, nas kanar wyjebał na jakimś zadupiu z pośpiecha, więc się trochę spóźnimy
-ekstra-pociąg do Bialego zaraz odjeżdża
Tak więc pożegnaliśmy pociąg i zostaliśmy na pustym peronie.
Widzimy w końcu watachę 40 naszych którzy przybyli jakimś żółtkiem (osobówką)
Braklo parę minut.
Sprawdzenie rozkładu jazdy - kolejny na wschód coś w środku nocy (2-3).
Super.
Warsaw by night...będąc szczerym to Centralny by night bo za zimno było by się gdziekolwiek poza wypuszczać.
Każdy sobie rzepke skrobie, choć w większośći zabawiamy się w dużej poczekalni w agroturystykę i spędzamy czas z miejscowymi bezdomnymi.
Skoro tak się zaczyna to potem może być już tylko lepiej.
Ten slogan jeszce towarzyszly mi w drodze na peron.
Potem powoli zamierał wraz z przedłużającym się oczekiwaiem a w końcu prysł niczym Kulczyk z Polski wraz ze sprawdzeniem rozkładu.
Ten pociag nie jeźdzł w tych dniach - kolejny o 5 czy 6 rano.
Centralny by night częśc druga.
Na prawdłowośc tego drugiego pociagu wskazywała poranna wizyta na dworcu kilkudziesięcioosobowej ekipy Legii....spokojnie spokojnie...też byli zaproszeni na turniej więc spokój.
Razem ładujemy się do pociągu w którym jedzie już około 20 osobowa (tak pamiętam ale moge się mylić) grupka Widzewa Łódź.
Jeszcze wizyta policji na peronie gdyż jednemu z Krk włączyła się fantazja i wyjebał z pistolet gazowego na peronie. Nie mam pojęcia po co ... psy łyknąły że była to petarda.
Łyknąęły też na piękne oczy że wszyscy mamy bilety.
Kanar niestety w drodze na pękne oczy nie chciał już wierzyć a pokazać mu bileów nie byliśmy w stanie bo przecież nikt ich nie miał.
Jakoś jednak rozesżło się po kościach..gdzieś tam po drodze niby przyleciała policja wraz z sokami (Służba Ochrony Kolei) ale chłopy odpuściły...po pierwsze zdziwieni niecodziennym widokiem ekipy stu osób w szalikach Widzewa, Legii, Wisły a po drugie realną możliwością że ich interwencja skończy się wizytą w ich miasteczku tejże bandy.

Tak więc z pełną kulturą docieramy do mekki polskiego spirytusu.

Z dworca wszytskich odbiera Jagiellonia.

Docieramy na halę gdzie zajmujemy swoje sektory oraz opanowywujemy barek.

Losowanie, mecze.
Rozkładów meczy nie pamiętam.

Skład na trybunach
Trybuna nr 1 z jednej strony boiska to Legia (40-60 konkretnej ekipy w tym Teddy Boys), Motor (chyba cos koło 20), Widzew (równiez koło 20 Destro), chyba ktoś z Sosnowca - nie pamiętam.
Potem zakręt
Za bramka na trybunce my (wpierw 40, potem kilkunastu gdyż reszta grała w piłkę lub balowała w barku) oraz kilakdziesiat osób z Jagielloni.
Potem znów zakręt i z drugiego niż Legia boku boiska reszta Jagielloni (cięzko ocenić ile ale ze 150, może dwie paki).
Czwartej trybuny nie ma gdyż na przeciw nas, za druga bramka jest ściana.

Toczą się mecze w miarę w spokoju.
Nasi radzą sobie nadzwyczaj dobrze wraz z Białostoczanami, którzy wystawiają dwie drużyny.

Ja pomimo zabranej torby z ekwipunkiem nie gram gdyż zbyt dużo znajomych przyszło z Bialegostoku i było z kim i o czym gadać. A moze po prostu jestem za słaby

Sielanka oczywiście musiała zostać przerwana.
W pewnym momencie na trybunce Jagi po naszej lewej ktos zaczął obrażąc grających Legionistów.
W tej chwili trybuna po naszej prawej zagotowała, ruszyli Legioniści, z nimi ruszył Widzew i mozę ktoś z Motoru (tak to wyglądało z mojej perspektywy choć później się tego wypierali - nie wiem kto miał rację) - na pewno faktem jest że spora część Jagi niestety się zerwała z naszego sektora, u nas też lipa gdyz większość na parkiecie lub w barku. Wjechano w nas jak w masło. Ktoś tam próbował się postawić, nawet wyjmując chyba jakiś wspomagacz z jednej torby ale spotkanie zdominowała Legia. w tej chwili reszta naszych chłopaków zaczęła się ładować z boiska na trybuny oraz przyleciała czołówka Jagi z barku oraz reszta naszych.
Chwila niepokoju i mogło się skończyć różnie ale na szczęście dla całości turnieju ktoś rozsądny zaczął nad tym panować.

Tyle że do końca turnieju już mijaliśmy się z Legią, Motorem i Widzewem patrząc na siebie niechętnie (a nie takie cele mają takie turnieje - tymbardziej że atmten miał niby trochę scalić uklad na reprezentację).

W finale turnieju przegraliśmy z niepokonaną tego dnia Jagiellonią.

Potem wspólna "biesiada" w jednym dużym pomieszczeniu.
Każdy mial darmowych kilka lanych piw oraz jakiś posiłek choć nie pamiętam co.

Wieczorkiem rejony opuszcza Legia, Motor oraz M. z Lechii który twierdzi że jak nie pojawi się na porannym treningu boksu kibiców Lechii to będzie miał przejebane

My lądujemy w jakiejś knajpie z Jagiellonią i z Widzewem.
I to nie było rozsądne posunięcie biorąc pod uwagę szczególnie fakt po co tam poszliśmy = pić.

Ja w tamtym okresie przez spory okres byłem stuprocentowym abstynentem (gdzie zgineły te piękne ideały ?) więc widzę dobrze co się święci.

W międzyczasie poznałem słynną wtedy Anię z Widzewa, która notabene jest moją b. dobrą koleżanką do dziś dnia. Jako że byłem jedynym niepijanym w knajpie rozmowa była całkiem sensowna. Niestety wśród pozostałych osób stosnki na linii RTS-TS nie układały się najlepiej. Apogeum osiągnięto gdy wskutek wysokiej temperatury jeden z Łodzian ściągnął bluzę i odsłonił koszulkę Widzewa.
Na jednego z moich kolegów biało-czerwona koszulka podziałała jak przysłowiowa czerwień na byku i doszło do rękozcynów. Tutaj stroną słabszą był Widzew.
Jako że w kanjpie zaczęło być ciasno dla trzech ekip wysypaliśmy się na zewnątrz. Widzew trochę z boku, my ofensywnie na nich a pomiędzy prowadząca rokowania o spokój Jagiellonia.
Koniec końców ustalono że Widzew opuszcza imprezę i jedzie na dworzec gdyż mają i tak za niedlugo pociąg.

W kanjpie zostajemy z Jegiellonią, wiekszość najebana, ja pozbawiony sympatycznej towarzyszki rozmowy zaczynam wybrzydzać gdyż nie mam co robić. Sprawdzam połaczenie pociągowe telefonicznie i dowiaduję się że mam jakiś nocny pociąg do Warszawy za godzinkę.

Postanawiam wracać sam gdyż powoli już byłem zmęczony.
Jeden jedyny szkopuł ze tym pociągiem będzie odjeżdżać również Widzew.
Trudno.
Hipis oczywiście nie chce mnie puścić z Białegostoku a już napewno nie samego z nimi ale stawiam na swoim.

Jakoś mam dobre przeczucia a najwyżej dostanę po zębach za wydarzenia z knajpy.
Na dworcu dolączam do zdziwionego Widzewa i ładuje sie z nimi do pociągu.
Zachowują się ok czego się spodziewałem, choc może było to spowodowane wyraźną postawą Anki, która szacunek u nich jakiś tam ma (ponad 100 wyjazdów).

Tak więc w pociągu sobie rozmawiam z nimi o Łodzi, Krakowie...hehe tematy podobne i wspólne akcenty.

Zabawne było ciągle spoglądnie przez Widzewiaków na moją torbę. W końcu sie spytałem co tak lukają bo juz zacząłem snuć przypuszczenia że może mają chrapkę na coś. Okazał sie jednak że myśleli po prostu że wracam z całym sprzetem (bojowym) Wisły bo na hali widzieli ze ktoś od nas dobywa właśnie z torby sprzęt.
Rozczarowałm ich pokazując spodenki, buty, podkoszulkę, ręcznik itd...
Oczywiście sielankę musi przerwać kanar (co za k...a zawód), gdzieś po środku drogi między Bialymstokiem a Warszawą przyłazi i pluje się o bilety których nikt znów nie ma.
Tym razem jest gorzej niż rano bo jest już 5 razy osób mniej, na jakiejś stacji czeka też policja.
Spogladamy za okno, 4 rano, zima, jakaś wiocha na Mazurach czy Mazowszu (nie za bardzo czaję tamte klimaty), na zewnątrz śnieżyca...nigdy nie wyjdę z tego pociągu.
Sytuację rozladowuje jeden z Widzewiaków, który ściąga buty, rozkłada się na siedzeniu i z rozbrajającym uśmiechem stwierdza:
-a pisz pan k...a kredytowy, tylko nie tu, na pierwszą klasę, a co?

Pociąg na szczęście rusza zostawiając w tyle polarnych policjantów a kanar zaczyna sie abwić w wypisywanie biletow kredytowych.
Osamotnionemu, bez pomocy policji nie przychodzi mu to tak łatwo i w sumie spokojnie kołujemy go tak że min ja dojeżdżam znów do Warszawy gratis.

Tutaj chwila obawy bo jeszcze w Bialymstoku podczas spinek z Widzewem snuliśmy przypuszczenia że pwenie Widzew zadzwoni do Legii (tak zrobili) i opowie jak nie fair się zachowaliśmy a Legia wiedząc że nia mamy innej możliwości powrotu niż przez Warszawę i dodatkowo bogaci w wiedzę ilu nas jest poczeka sobie na nas).
Legii jednak nie było, ja pożegnałem się z nowymi znajmomymi z Łodzi i wysiadłem-pociąg jechał dalej do Łodzi.
Za jakąś godzinkę pociąg do Krk.
W przedziale zasypiam i budzę się w zaśnieżonym Krakowie w niedzielę rano.

W domu standardowe pytanie
-jak tam egzamin w piatek i jak tam w Zakopanym?
hehe dobzre to wymyśliłem w piątek...zadzwoniłem do starszej i powiedzialem ze tuż po egzaminie jadę ze znajomymi do Zakopca
-nooo w miarę...chyba

Epilog był taki że brak obecności na tym egzaminie była gwoździem do trumny a raczej do mojego kształecenia na AGH.

Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i teraz tego za bardzo nie żałuję...nadrabiam powoli.

Reszta Wisły wracała jeszcze dziwniejszymi trasami, gdzies przez Iławę i dopiero potem przez Warszawę czyli zwiedzili z 15 procent więcej Polski ode mnie.
Po drodze na jakiejś stacji złapali jakichś typów z Lecha i trochę z nimi "porozmawiali" pozbywając szali.
KATOWICE'64
Posty: 137
Rejestracja: 16.12.2012, 18:57

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: KATOWICE'64 »

glwtrcd pisze:Moze ktos opisac turniej w Bialymstoku bodajze w 1999r. Ciekawie tam bylo Legia, Widzew, Wisla i Motor ponoc dochodzi do ciekawych bitew tam?
podobny skladowo turniej odbyl sie bodaj w 2000 roku w Sosnowcu dzien po spotkaniu szefow kibicow (wiekszosc wystawila h sklady) z wladzami pzpn w Warszawie.
wieczornym pociagiem z Wawy jechala wtedy Legia a wraz z nimi np jednostki ŚLĄSKA Wrocław wracajace z owego spotkania.
Psiak
Posty: 253
Rejestracja: 03.03.2013, 14:45

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Psiak »

kary07 pisze:Co do innych ligowych spotkań z Zawiszą o których cokolwiek wiem to 90 rok u nas : przed meczem z 1,5 godziny siedzieliście ( niewielu) na łuku od basenu ( tam gdzie teraz jest nasze D) i spod zegara wystartowali do Was.Wasze usadowienie było nieroztropne bo jedyna droga ucieczki wiodła z ślepą stronę sektora.Kilku od Was skakało w związku z tym z wysokiej skarpy i w stronę rozkopanych sektorów.Nawet w relacji z meczu w tv to pokazywali ( jak na tamte czasy to rzadkość),krążącą karetkę,miałem to gdzieś na VHS.
Prawdopodobnie relacjonujemy tą samą sytuację, różnimy się co do liczb uczestników.
Zawisza faktycznie siedział na tym łuku, choć wyglądało to trochę inaczej.
Nie pamiętam, czy byliśmy na dworcu, czy nie. Mozliwe, bo wtedy wychodziliśmy na pociągi, które obstawialiśmy, że przyjadą nimi goście.
W każdym bądź razie zgromadziliśmy się pod kasami a w pewnej odległości od nas, częściowo dokładnie pod tymi starymi filarami od str. wejscia na sektor, a częściowo na koronie saktora stanął Zawisza. Praktycznie pusto, zero ludzi, zero policji i tylko dwie grupy i dzielący między nimi dystans.
Oceniliśmy, ze jest ich wiecej i wizualnie wyglądali lepiej niż my, ale Wisła tamtych czasów to była ekipa, która nie kalkulowała.
A zaczęło się tak.
Zawisza:
"J, K, J, K. K, Jagiellonia k.rwa" tak ze dwa trzy razy
Wisła:
"Jagiellonia, Jagiellonia, Jagiellonia Białystok.
Zawisza (znowu): "J, K, J, K. K, Jagiellonia k.rwa"
A Wisła ponownie:
"Jagiellonia, Jagiellonia, Jagiellonia Białystok.
Przy kolejnej odpowiedzi Zawiszy już przemieszczaliśmy się w ich stronę idąc, by zaraz przejść do truchtu i zaatakować.
Daaaawaaaać....
Wjechaliśmny na schody i w górę by w końcu stanąć na sektorze nie napotykając prawie na zaden opór. Tutaj dopiero zobaczyliśmy jaki zapanował popłoch. Jedni skakali z tej skarpy, a jeszzce inni próbowali przeskoczyć kraty. Dwóch lub trzech starych typów mocno zrobionych przez %, których obudził tumult dymu, próbowało w amoku przeskoczyć kraty, ale na nich zawiśli. Z pomocą przyszli nasi, którzy im szybko pomogli :)
Wygoniliśmy przyjezdnych z sektora i ruszyliśmy dalej, w międzyczasie zabraliśmy wszystkie flagi w ilości szt. 3. Zawisza zaczął kierować sie w stronę parkingu i do budynku podsektorowego (tam gdzie szatnie) ale tu nie dotarł, bo wcześniej stanął. Zorientowali się chyba, ze nas tu wielu nie pobiegło więc próbowali sie zebrać i skontrować. Pomógł im w tym trochę oddział dzielnej policji (to nie żaden zarzut), który właśnie wpadł od strony parkingu i zaczął przywracać porządek. Poleciało parenaście pał i musieliśmy brać nogi za pas wycofując się z zajętego sektora przyjezdnych:)

Ps.Moze faktycznie zawyżyłem trochę liczbe Zawiszy. Na pewno było ich więcej niż nas i raczej nie mniej niż 5 dych.
MR1
Posty: 48
Rejestracja: 15.01.2016, 13:10

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: MR1 »

A moglby ktos z Was napisac o tej awanturze? Dziwne, ze nikt z Arki nie ruszyl po flagi.

https://www.youtube.com/watch?v=MEOes7hGe3g
nisc
Posty: 1308
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nisc »

jak widzisz priorytet byl inny
1925
Posty: 850
Rejestracja: 21.06.2007, 09:01
Lokalizacja: New Jersey

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: 1925 »

Ale miło wspominasz prawda :P ? :)))
t s w
Posty: 12
Rejestracja: 01.08.2007, 20:47

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: t s w »

P.R.O.S.T.O - w 1995 r. w II lidze na pewno było was więcej pociągiem niż piszesz (parę osób). Wiem - bo widziałem tą ekipę na Łobzowie z odległości kilku metrów, gdzie eskortowała ich krakowska psiarnia. Wsadzeni zostali do pociągu jadącego do Katowic. Pociągiem tym jechało trochę osób z FC Wisły (Trzebinia, Chrzanów etc.). Jednak była to za słaba ekipa (większość małolatów), żeby wtedy zaatakować Zetkę.
Nic mi nie wiadomo, żeby ktoś z Zawiszy wtedy oberwał - przynajmniej po meczu raczej to nie wchodzi w grę. Jeśli ktoś tak twierdzi to faktycznie musi mylić mecze z wcześniejszym meczem w I lidze (sezon spadkowy 93/4). Odnośnie naszej małej liczby na pierwszym meczu po spadku w Bydgoszczy, to na usprawiedliwienie powiem, że akurat mieliśmy morderczą rundę pod kątem wyjazdowym jeśli chodzi o odległości. Tuż przed wyjazdem do Bydzi były 3 mecze w Trójmieście (Bałtyk, Arka, Lechia).... Do tego jeździło się wtedy też na reprezentację, więc był przesyt.... Ponadto faktycznie na was nigdy nie było specjalnego ciśnienia na Wiśle (przynajmniej w tamtych czasach). Priorytetem była zawsze święta wojna, w tych czasach też derby z Hutnikiem, liczne wyjazdy na Śląsk, do Wawy na Legię plus jakieś hitowe mecze. I to już się robiła z tego połowa wyjazdów. Resztę się odbębniało w składzie kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu osób, w zależności od terminu i mobilizacji. Cała liga wtedy jeździła dużo słabiej niż w czasach nowożytnich. Wystarczy powiedzieć , że np. Legia poza jednorazowym wyskokiem w 1993 (pamiętna niedziela cudów) - rok później w sezonie mistrzowskim przyjechała do nas bodajże w 30 osób.
MR1
Posty: 48
Rejestracja: 15.01.2016, 13:10

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: MR1 »

nisc pisze:jak widzisz priorytet byl inny
Sa gdzies moze relacje z tego meczu?
1925
Posty: 850
Rejestracja: 21.06.2007, 09:01
Lokalizacja: New Jersey

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: 1925 »

MR1 pisze:
nisc pisze:jak widzisz priorytet byl inny
Sa gdzies moze relacje z tego meczu?
W tym samym temacie

Ps. Lechia to im wtedy po meczu autokar z jedna cala szyba zostawila.
KATOWICE'64
Posty: 137
Rejestracja: 16.12.2012, 18:57

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: KATOWICE'64 »

P.R.O.S.T.O pisze: Wtedy były inne czasy. Jadąc na mecz w takiej odległości w 75 osób bylismy kozakami. Teraz pewnie byłby temat szydery kolejki. Z tym, że wtedy jeździło się bez bezpiecznej obstawy mundurowych. Teraz 90% zrobiłoby kupę...
ja 1 raz bylem u Was w 89 - nas 86 a na stadionie sporo ludzi; po meczu na dworcu mamy male spiecie z wracajaca od Was Arka ; )

potem bylo nas roznie ale do 94 nie bylo nas wiecej jak 50 - takie czasy a i jazda na wyjazd to nie jak teraz na lajcie - w wiekszosci bez psow i czesto cos sie dzialo.
nrth
Posty: 622
Rejestracja: 18.11.2010, 12:03

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nrth »

A byłeś może nisc na Polska - Gruzja w Katowicach w 97 bodajże?
A dokładnie to mi chodzi o okolice dworca po meczu?
kary07
Posty: 48
Rejestracja: 29.11.2015, 13:17

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: kary07 »

grabarz06 pisze:P.R.O.S.T.O- na mnie Wisła też nigdy nie robiła wrażenia,a tamten mecz rozgrywany w samo sobotnie południe pamiętam,bo grałem wtedy na sąsiednim boisku w piłkę.Lało okrutnie,a na trybunach wykręcono chyba najgorszą frekwencję w historii towarzystwa.
A w temacie zgody z Wami to trybię co się dzieje na Cracovii od 1991 r. i nie przypominam sobie Waszych flag,szalików ,albo pozdrawiania Was na naszym stadionie.Niemniej o Zawiszy zawsze u nas mówiło się dobrze.
Najgorsza frekwencja była w 93 z Zagłębiem Lubin ( lało jak c*** ;-) ) 300 osób i wszyscy przed meczem zmieścili się pod filarami i zegarem oraz parę tygodni potem z Siarką 800 osób ( handlowali na potęgę).Z Zawiszą była chyba przeciętna.Co do Twojego pytania o frekwencję w trójmieście w tamtym sezonie : na pewno na Arce było coś 60 osób (bez Lechii),na Bałtyku podobnie lub nieco mniej.Lechii nie pamiętam,ale jechało kilka grup (m.in główna z przebojami wyjazdowymi w Krakowie) i kilku małolatów konkretnie trafiła w nocy Legia (Fox to kiedyś opisywał)
kary07
Posty: 48
Rejestracja: 29.11.2015, 13:17

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: kary07 »

nrth pisze:A byłeś może nisc na Polska - Gruzja w Katowicach w 97 bodajże?
A dokładnie to mi chodzi o okolice dworca po meczu?
Chyba Mołdawia 96 ?Bo w Katowicach tylko to kojarzę..Okolice dworca po meczu to ciekawe były,ale w Krakowie :-)
nisc
Posty: 1308
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nisc »

nie bylem na tym meczu, na kadrze tylko Poznan/Anglia'91, Zabrze 94-95 komplet, Niemcy Zabrze'96, Chorzów Anglia 97 wyjazd na Francje'95 i potem Szkocja-Polska w Bydgoszczy 2001

pzdr
za Ruchem !
Posty: 138
Rejestracja: 08.05.2013, 08:50
Lokalizacja: Katowice

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: za Ruchem ! »

kary07 pisze:
nrth pisze:A byłeś może nisc na Polska - Gruzja w Katowicach w 97 bodajże?
A dokładnie to mi chodzi o okolice dworca po meczu?
Chyba Mołdawia 96 ?Bo w Katowicach tylko to kojarzę..Okolice dworca po meczu to ciekawe były,ale w Krakowie :-)
Oba te mecze graliśmy w Katowicach z Gruzją w 97, z Mołdawią w 96
nrth
Posty: 622
Rejestracja: 18.11.2010, 12:03

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nrth »

Pytam o Gruzję bo po meczu trafiliśmy paru typów z Arki a Ci szukali pomocy w pobliży policjantów.
Ja tam nie znałem ale ktoś twierdził ze była tam znana postać z Gdynii
nrth
Posty: 622
Rejestracja: 18.11.2010, 12:03

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nrth »

kary07 pisze: Okolice dworca po meczu to ciekawe były,ale w Krakowie :-)
Nie kojarzę a wydaje mi się że byliśmy na Mołdawii autokarem takim większym w 60 osób bodajże.
Dzień wcześniej Wisła grała w Zamościu i niektórzy przez Kraków tylko zahaczyli w drodze z Zamościa do Krakowa
kary07
Posty: 48
Rejestracja: 29.11.2015, 13:17

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: kary07 »

Tak,byliśmy autokarem,który zostawiliśmy koło patelni..Po meczu na dworcu (szczerze to nie wiem po c**** tam byliśmy,ale chyba melanż) w Krakowie na schodach koło poczty było spotkanie z kolegami,którzy wyszli chyba z Blue Boxu ( to dyskoteka na Szpitalnej koło Plant?-nie pamiętam) zwabieni naszymi barwami.Dobra awantura w starym stylu z fruwającymi koszami itd i chyba z 5 minut nikt się nie wpierdalał.
nrth
Posty: 622
Rejestracja: 18.11.2010, 12:03

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nrth »

Ja nawet nie pamiętam gdzie z tego autokaru wysiadłem ale na bank gdzieś wcześniej bo do tego momentu nie dotarłem.
kary07
Posty: 48
Rejestracja: 29.11.2015, 13:17

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: kary07 »

Przyjechaliście wtedy pociągiem z Płaszowa do którego miała wsiadać Wisła ?Zaawansowanym wiekowo składem?Nie wiem czy piszę o tym samym wyjeździe,ale kojarzy mi się opowieść znajomka,który jechał gdzieś nad morze i na peron wyskoczył na niego z pociągu do którego chciał wsiąść gość z wąsami i butelką w ręce..

Co do Warszawy to wjechali tym 7 osobom do przedziału ze sprzętem (chyba początki TB) i nie patyczkowali się.Później jak były podpisywane różne pakty to śmialiśmy się wśród młodych,że Legii wtedy sprzęt nie uwierał.
ODPOWIEDZ