Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Jasne nrth i ja to bardzo dobrze rozumiem. Sam nie raz jechałem na mecz autobusem (wjechali raz) więc rzeczywistość znałem b. dobrze. Niepokojące jest jednak to, analizując kolejność postów na tym forum to jednak my (a nie Cracovia) dajemy pożywkę innym do ocen typu "Wisła w kryzysie", czy "Cracovia robiła co chciała". To my, a nie oni gloryfikowaliśmy ich ekipe, więc nie ma się co dziwić, że ludzie spoza Krakowa, ale też chłopaki z lewej, o pardon, własciwej :) strony Błoń typu Stefan, czy inne wynalazki, czytają i powtarzają dodatkowo koloryzując.
Ale co się dziwić skoro piszemy o jakichs dołach 92-96.
Inna sprawa to co poruszyłeś, czyli brak konsolidacji z młodymi i brak przekazu informacji o tym co się działo. Ale musicie nam to wybaczyć. Nigdy nie wiedziałeś, kto i kiedy cię zostawi i wystawi, stąd wyłącznie waska grupa zaufanych osób mogła działać. Ale i tak nie ustrzegliśmy się tego, że jeden z nas! też nas wystawił.
Kontynuując, spotykały nas porażki, jak ta na Czarnowiejskiej przed GKS (91 lub 92), przed Cracovia-Jagiellonia (91), przed Pogoń-Wisła (92), czy przed Miedź-Wisła (94), Paryż 95 (po meczu), ale mieliśmy też wiele zwycięstw Cracovia-Garbarnia (90), Zagłębie S. - Wisła (91), Prokocim (po Wawelu? 92), Wisła-Pogoń (93), Wisla-Cracovia (93), Paryż 95 (przed meczem), Żelazna 95, Florianska 96.
Do tego dochodzi reprezentacja, która przynajmniej kiedyś była wyznacznikiem siły ekipy.
San Marino (93) 5 dych b. mocnej ekipy. Cracovia nie dojechała, chyba dwa autokary (potwierdzisz dratwa?). To miał być rewanż za Rotterdam z 92 kiedy niestety nie pojechalismy a Cracovia chciała zlać naszych 7 osób, za którymi wstawił się Śląsk i Lechia, to umozliwiło odnowienie zgody.
Polska - Anglia, Chorzów 93. Nas jakiś 1000, Cracovii 100-200?. Liczby nie są oczywiście wyznacznikiem. Nas ok. 150-180 osób do bicia a ich ok 6- 8 dych z tego co widzialem :)
Polska-Azarbejdżan 94?, ponoć 10&10 i remis przed meczem. Nas do bicia ok 4 dychy dobrego składu, ile Cracovii, nie wiem. Po meczu szukaliśmy ich, ale oprócz połaczonego Rzeszowa nie znaleźliśmy nikogo.
Polska- Francja 94, nas ok,. 500, Cracovii 5 dych. Ok 100 od nas do bicia. Przez cały mecz spiecia dołem sektoru przy kratach. Po meczu wychodzimy i jak na rasowych psów przystało, patrolujemy :) okolice stadionu, późnie pogoń za autokarem (MPK) Cracovii.
Francja - Polska 95, nas ponad 8 dych z czego połowa do bicia, wg mnie najsilniejsza ekipa na Parc des Princes. Porażka po meczu w kontrowersyjnych okolicznościach i zwyciestwo przed meczem, jak się wydaje tez w okolicznościach kontrowersyjnych.
Byliśmy aktwywni przez calą przedmeczowa noc, szukajac oczywiście sasiadów z l.. własciwej strony Błoń :)
Słowacja-Polska 95, było nie było wyjazd prestiżowy bo blisko Krakowa, i to po kontrowersyjnym Paryżu, nas kilkadziesiąt osób, bez ekipy! ich chyba cala ekipa. Zerwanie naszej flagi przez Me. Nasza moralna porazka.
Z tego roku Żelazna razy 2 i chyba pierwsze połamane ręce.
Rynek po awansie do ekstraklasy w 96 wiele starć na plus i nasze ok 3 dychy czekających bez obstawy pod sukiennicami do ok. 22.00
Jubilat, Cracovia (hotel) nasze zwycięstwa.
Polska-Niemcy, Zabrze 96, generalnie bez ekipy oprócz kilkunastu wariatów w ekipie koalicji. Nie znam szcegułów co do dokładnych liczb oprócz tego, ze Cracovia była mocna bandą. To w zasadzie zaczynala się powolna agonia naszej "starej ekipy".
97 Wisła-Ślask juz opisywałem, mogło to się skończyć różnie mimo, ze było nas 22 sztuki a ich 5-6 dych, ale niestety jak w wielu wcześnieszych przypadkach, zlekceważyliśmy i ten dym.
Ja mogę zrobić kwerendę z lat 90-tych, mniejszych i większych starć, no moze nie wszystkich, bo po 97 (wg mnie najsłabszy rok w naszej historii) to już musiał by ktoś inny napisać, tylko zastanawiam sie po co? Ja troche inaczej oceniam wartośc ekipy, a nizeli przez starcia.
Liczy się potencjał bandy, a dalej aktywność i organizacja, a tu nie mielismy startu, stąd moje wcześniejsze oceny.
Gdybym brał pod uwage wyłącznie starcia to te lata 90-te kształtowały by się inaczej.
K.rwa, czy wy sobie jaja robicie (to nie do ciebie nrth)? Jesli w tym okresie mieliśmy doła, to co powiecie o 97-2000?
*** to nie tak jak piszesz, menele, huligany spod sklepów, to w latach 80-tych, owszem ale nie 90-tych. Wisła i Cracovia to były już ogarnięte ekipy. U nas selekcja trwała mniej więcej od 90 roku.
A teraz czekam na twoje wypociny Stefan!!!
Ale co się dziwić skoro piszemy o jakichs dołach 92-96.
Inna sprawa to co poruszyłeś, czyli brak konsolidacji z młodymi i brak przekazu informacji o tym co się działo. Ale musicie nam to wybaczyć. Nigdy nie wiedziałeś, kto i kiedy cię zostawi i wystawi, stąd wyłącznie waska grupa zaufanych osób mogła działać. Ale i tak nie ustrzegliśmy się tego, że jeden z nas! też nas wystawił.
Kontynuując, spotykały nas porażki, jak ta na Czarnowiejskiej przed GKS (91 lub 92), przed Cracovia-Jagiellonia (91), przed Pogoń-Wisła (92), czy przed Miedź-Wisła (94), Paryż 95 (po meczu), ale mieliśmy też wiele zwycięstw Cracovia-Garbarnia (90), Zagłębie S. - Wisła (91), Prokocim (po Wawelu? 92), Wisła-Pogoń (93), Wisla-Cracovia (93), Paryż 95 (przed meczem), Żelazna 95, Florianska 96.
Do tego dochodzi reprezentacja, która przynajmniej kiedyś była wyznacznikiem siły ekipy.
San Marino (93) 5 dych b. mocnej ekipy. Cracovia nie dojechała, chyba dwa autokary (potwierdzisz dratwa?). To miał być rewanż za Rotterdam z 92 kiedy niestety nie pojechalismy a Cracovia chciała zlać naszych 7 osób, za którymi wstawił się Śląsk i Lechia, to umozliwiło odnowienie zgody.
Polska - Anglia, Chorzów 93. Nas jakiś 1000, Cracovii 100-200?. Liczby nie są oczywiście wyznacznikiem. Nas ok. 150-180 osób do bicia a ich ok 6- 8 dych z tego co widzialem :)
Polska-Azarbejdżan 94?, ponoć 10&10 i remis przed meczem. Nas do bicia ok 4 dychy dobrego składu, ile Cracovii, nie wiem. Po meczu szukaliśmy ich, ale oprócz połaczonego Rzeszowa nie znaleźliśmy nikogo.
Polska- Francja 94, nas ok,. 500, Cracovii 5 dych. Ok 100 od nas do bicia. Przez cały mecz spiecia dołem sektoru przy kratach. Po meczu wychodzimy i jak na rasowych psów przystało, patrolujemy :) okolice stadionu, późnie pogoń za autokarem (MPK) Cracovii.
Francja - Polska 95, nas ponad 8 dych z czego połowa do bicia, wg mnie najsilniejsza ekipa na Parc des Princes. Porażka po meczu w kontrowersyjnych okolicznościach i zwyciestwo przed meczem, jak się wydaje tez w okolicznościach kontrowersyjnych.
Byliśmy aktwywni przez calą przedmeczowa noc, szukajac oczywiście sasiadów z l.. własciwej strony Błoń :)
Słowacja-Polska 95, było nie było wyjazd prestiżowy bo blisko Krakowa, i to po kontrowersyjnym Paryżu, nas kilkadziesiąt osób, bez ekipy! ich chyba cala ekipa. Zerwanie naszej flagi przez Me. Nasza moralna porazka.
Z tego roku Żelazna razy 2 i chyba pierwsze połamane ręce.
Rynek po awansie do ekstraklasy w 96 wiele starć na plus i nasze ok 3 dychy czekających bez obstawy pod sukiennicami do ok. 22.00
Jubilat, Cracovia (hotel) nasze zwycięstwa.
Polska-Niemcy, Zabrze 96, generalnie bez ekipy oprócz kilkunastu wariatów w ekipie koalicji. Nie znam szcegułów co do dokładnych liczb oprócz tego, ze Cracovia była mocna bandą. To w zasadzie zaczynala się powolna agonia naszej "starej ekipy".
97 Wisła-Ślask juz opisywałem, mogło to się skończyć różnie mimo, ze było nas 22 sztuki a ich 5-6 dych, ale niestety jak w wielu wcześnieszych przypadkach, zlekceważyliśmy i ten dym.
Ja mogę zrobić kwerendę z lat 90-tych, mniejszych i większych starć, no moze nie wszystkich, bo po 97 (wg mnie najsłabszy rok w naszej historii) to już musiał by ktoś inny napisać, tylko zastanawiam sie po co? Ja troche inaczej oceniam wartośc ekipy, a nizeli przez starcia.
Liczy się potencjał bandy, a dalej aktywność i organizacja, a tu nie mielismy startu, stąd moje wcześniejsze oceny.
Gdybym brał pod uwage wyłącznie starcia to te lata 90-te kształtowały by się inaczej.
K.rwa, czy wy sobie jaja robicie (to nie do ciebie nrth)? Jesli w tym okresie mieliśmy doła, to co powiecie o 97-2000?
*** to nie tak jak piszesz, menele, huligany spod sklepów, to w latach 80-tych, owszem ale nie 90-tych. Wisła i Cracovia to były już ogarnięte ekipy. U nas selekcja trwała mniej więcej od 90 roku.
A teraz czekam na twoje wypociny Stefan!!!
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Na San Marino jechaliśmy niepełnym autokarem, najlepszą bandą w historii,ale każdy z uczestników wspomina,że różnie mogło być:)
ŚP Brachowski był wtedy w apogeum formy heheh.
Na Francja-Polska w Zabrzu było nas min 120.
Największa jak dla mnie porażka Cracovii to przy okazji fety Wisły w 1996r. na Rynku z okazji awansu do pierwszej ligi,Miał być bandycki numer gdzie 150 osob nie wpuszcza kilku tysięcy Wiślaków na Rynek.Im bliżej Wisła była celu tym więcej osób nie wytrzymywało ciśnienia i w chwili prawdy gotowych do walki zostało może 50 osób,które po pierwszym starciu szybko poszło w rozsypkę.
ŚP Brachowski był wtedy w apogeum formy heheh.
Na Francja-Polska w Zabrzu było nas min 120.
Największa jak dla mnie porażka Cracovii to przy okazji fety Wisły w 1996r. na Rynku z okazji awansu do pierwszej ligi,Miał być bandycki numer gdzie 150 osob nie wpuszcza kilku tysięcy Wiślaków na Rynek.Im bliżej Wisła była celu tym więcej osób nie wytrzymywało ciśnienia i w chwili prawdy gotowych do walki zostało może 50 osób,które po pierwszym starciu szybko poszło w rozsypkę.
Ostatnio zmieniony 30.11.2014, 01:14 przez dratwa06, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Wojtek był wyjątkowym czubem dzięki czemu doczekał się na swój temat wielu legend na podstawie których można by spisać książkę o sporej objętości.ty przytoczyłeś nam jedną z nich.Podobnie jak on większość kibiców piłkarskich ma problem z alkoholem,tylko przyżywa ją na różne sposoby.
-
drugi nick
- Posty: 28
- Rejestracja: 07.01.2013, 20:16
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Tylko widzisz ja Wojtka znałem jak mało kto, powiem więcej byliśmy sąsiadami. Wiele przerw między jego prawie niustajacymi "wakacjami" spędzalismy wspólnie. Sprawę jego wypożyczenia samochodu czy z dzieciakiem znam od środka. Mimo że jestem z drugiej strony barykady, i B o tym wiedział nieraz piliśmy i ostro imprezowali. Wiec legendy i podania na jego temat umiem odróżnić od prawdy.dratwa06 pisze:Wojtek był wyjątkowym czubem dzięki czemu doczekał się na swój temat wielu legend na podstawie których można by spisać książkę o sporej objętości.ty przytoczyłeś nam jedną z nich.Podobnie jak on większość kibiców piłkarskich ma problem z alkoholem,tylko przyżywa ją na różne sposoby.
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Psiak - doskonale w tej wymianie zdań widać jak punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
Dla mojego pokolenia 97, 98 to może i nie jakiś super okres ale dla nas na pewno pierwszy gdy zaczęliśmy sobie ekipą jeździć samopas na wyjazdy i tam robić szum (Katowice, Zabrze, Chorzów, Płock, Poznań, Częstochowa, Łódź...) a w Krakowie zaczęliśmy odwiedzać miejsca gdzie KSC ustawiało się na autobusy czy też wracało z hokeja itp
Dla nas to był spory krok, na młodzieńczej ścieżce wyjazdowej i krakowskiej a z waszej perspektywy jak widzisz -słaby okres.
Wydaje mi się że w kwestii Zabrza dratwa pisze o roku ok 99, nie pamiętam już gdy było nas tam trochę, choć na bank nie więcej niż tysiąc a na powrocie jajca się działy na Lubicz i w tamtej okolicy.
Z tym że dratwa to był taki troche specyficzny okres, mój kolega który np wtedy imprezował w okolicach rynku, nie kibic opowiadał mi parę dni potem jak do knajpy na Floriańskiej zaglądnał jeden z bywalców i skrzykiwał ludzi na awanti, dopiero potem się okazało że chodzi o Wisłę wracającą z Zabrza :)
Dla mojego pokolenia 97, 98 to może i nie jakiś super okres ale dla nas na pewno pierwszy gdy zaczęliśmy sobie ekipą jeździć samopas na wyjazdy i tam robić szum (Katowice, Zabrze, Chorzów, Płock, Poznań, Częstochowa, Łódź...) a w Krakowie zaczęliśmy odwiedzać miejsca gdzie KSC ustawiało się na autobusy czy też wracało z hokeja itp
Dla nas to był spory krok, na młodzieńczej ścieżce wyjazdowej i krakowskiej a z waszej perspektywy jak widzisz -słaby okres.
Wydaje mi się że w kwestii Zabrza dratwa pisze o roku ok 99, nie pamiętam już gdy było nas tam trochę, choć na bank nie więcej niż tysiąc a na powrocie jajca się działy na Lubicz i w tamtej okolicy.
Z tym że dratwa to był taki troche specyficzny okres, mój kolega który np wtedy imprezował w okolicach rynku, nie kibic opowiadał mi parę dni potem jak do knajpy na Floriańskiej zaglądnał jeden z bywalców i skrzykiwał ludzi na awanti, dopiero potem się okazało że chodzi o Wisłę wracającą z Zabrza :)
-
starysadeczanin
- Posty: 99
- Rejestracja: 16.08.2014, 19:46
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
TAKIE MALE MOJE OSOBISTE WSPOMNIENIE
Pamietam rok 2002 posstanowilem z kolega kupic bilet i wybrac sie na mecz Wisla- Shalke w purcharze UEFA. wiadomo Wisla Kasperczaka szalala w pucharach.pierwszy moj mecz na jakim bylem nie znajac nawet sytuacji kibicowskiej wtedy w Krakowie. meczyk super potem idziemy spiewamy z kolega i udajemy sie w strone rynku na piwo. dochodzimy do alei i wiekszaosc ekipy posciagala barwy. idziemy dalej dochodzimy pod bagatele a tam zauwazamy dziwne spojzenia bo juz sami zostalismy na szewskiej z szalikami. podszedl do nas jakis starszy facet i mowi(widzac chyba ze nieogarnieci jestesmy) ze lepiej zdjac i sie nie afiszowac. zdziwieni poiszlismy do knajpy chlac. na drugi dzien dopiero ktos mi wytlumaczyl ze mimo ze Wisla jest na topie to na Krakowie raczej dominuje Cracovia i lepiej sie nie afiszowac po krakowie w barwach Wisly.
Minelo 12 lat po wielu latach emigracji i powrocie do kraju wybralem sie na mecz nieadawny Wisła - Legia. po meczu prawie 30 tys ludu wyszlo idziemy do rynku i przypomnialem sobie tamte czasy a tu niespodzianka. patrze Bagatella Szewska peno barw Wisly na rynku to samo po knajpach nie ma chowania barw.
nie chce przynudzac dluzej ale te 2 fakty pokazuja jaka zmiana nastapila w Krakowie. nie wiem czy jest to jakis wyznacznik bo nie moja w tym glowa. jesli ktos sie chce do tego odniesc to prosze bez napinki
Pamietam rok 2002 posstanowilem z kolega kupic bilet i wybrac sie na mecz Wisla- Shalke w purcharze UEFA. wiadomo Wisla Kasperczaka szalala w pucharach.pierwszy moj mecz na jakim bylem nie znajac nawet sytuacji kibicowskiej wtedy w Krakowie. meczyk super potem idziemy spiewamy z kolega i udajemy sie w strone rynku na piwo. dochodzimy do alei i wiekszaosc ekipy posciagala barwy. idziemy dalej dochodzimy pod bagatele a tam zauwazamy dziwne spojzenia bo juz sami zostalismy na szewskiej z szalikami. podszedl do nas jakis starszy facet i mowi(widzac chyba ze nieogarnieci jestesmy) ze lepiej zdjac i sie nie afiszowac. zdziwieni poiszlismy do knajpy chlac. na drugi dzien dopiero ktos mi wytlumaczyl ze mimo ze Wisla jest na topie to na Krakowie raczej dominuje Cracovia i lepiej sie nie afiszowac po krakowie w barwach Wisly.
Minelo 12 lat po wielu latach emigracji i powrocie do kraju wybralem sie na mecz nieadawny Wisła - Legia. po meczu prawie 30 tys ludu wyszlo idziemy do rynku i przypomnialem sobie tamte czasy a tu niespodzianka. patrze Bagatella Szewska peno barw Wisly na rynku to samo po knajpach nie ma chowania barw.
nie chce przynudzac dluzej ale te 2 fakty pokazuja jaka zmiana nastapila w Krakowie. nie wiem czy jest to jakis wyznacznik bo nie moja w tym glowa. jesli ktos sie chce do tego odniesc to prosze bez napinki
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Ok. nrth, masz racje. Punkt widzenia zalezy od siedzenia, ja np. wiedziałem o waszych akcjach, oczywiście nie o wszystkich.
Natomiast w tym momencie ustalamy jedną bardzo ważną rzecz. Wisła nie była kompatybilna, w przeciwieństwie do Cracovii i wychodzi na to, że Wisła była po prostu za duża. Tak na prawdę to Cracovii było łatwiej zebrac ekipe niż nam, biorąc pod uwagę wyłącznie spotkania przy okazji meczów. Ich chodziło mało, ale to była naturalna selekcja. U nas było wiele jeżdżących osiedli, czesto rywalizujących ze sobą, wiec tak na prawde nie było szans ich zebrac. Patrząc na Wisłę z boku w tych latach uważam, ze potencjał miala ogromny. Niestety, bywało tak, że jednemu i drugiemu czasem nie było po drodze i się raczej unikali.
I następna b. ważna rzecz, a może najważniejsza, to Cracovia spędzała ze sobą czas praktycznie 24h (nie poruszam tu przyczyn o których chyba każdy wie), każdy wspólny dzien tygodnia ich konsolidowal i w kazdym tym dniu mogli działać.
U nas tego niestety nie było, bo większość pracowała lub sie uczyła.
My spotykalismy się tylko przy okazji weekendów na Rynku (95, 96), lub meczów. Oni codziennie!
dratwa, wg mnie w Zabrzu na Pol-Fra nie było was więcej jak 6 dych, staliśmy obok siebie, oddzieleni milicją i chyba jakimiś kratami. Nawet As krzyknął do Me, "Me, co was tak dzisiaj mało?".
Moze mylisz z Pol-Rum gdzie faktycznie było was dosć dużo, Nas jakieś 2-3 stówy, ciężko określić.
Co do porażek to dla mnie największa wasza to ta na Prokocimiu po Wawel-Cracovia?, wiedzieliście, ze przyjedziemy i zebraliście chyba 100%. Nas niecałe 5 dych was 80-100?.
Natomiast co do Rynku 96 to tam z przodu było tylko kilka osób z bandy. Nie dziwie się, ze nie wytrzymaliście ciśnienia, w końcu to kilka tysięcy. Wiem coś o tym, bo dwukrotnie uczestniczyłem w starciach w takich proporcjach. Straszne ciśnienie toba targa, i w ch.j myśli na sekunde.
Natomiast wiele działo się później, bandą żeśmy się odłączyli i bez obstawy "patrolowali" :) okolice. Mniej więcej 6-7 dych. Floriańska, przejście podziemne, tramwajem pod Poczte, Planty i z powrotem Grodzką na Rynek. Kilka małych gonitw i na końcu drugie większe starcie już na samym Rynku, na poczatku Grodzkiej, gdzie oberwał mi.in Bam. Ale wiem też, że dużo nakroiliście.
Co do San Marino, tu mogło sie wiele wyjasnić, bo obie ekipy były b. mocne ale niestety nie dojechaliście, tez mielismy tam kilku wariatów, choć oczywiście nie przesądzam wyniku. Nas jakieś 80% ówczesnych możliwości.
A tak w ogóle dlaczego wtedy nie dojechaliście, poszło info, ze coś na granicy żeście zwojowali?
Wcześniej w takich dobrych ekipach spotkaliśmy się w 89 lub zaraz na początku 90r. na Hutniku na turnieju halowym. Dla mnie najlepszy dym z wami w jakim uczestniczyłem, bo w zasadzie bez sprzętu, oprócz latających popielniczek i gasnicy, która odpalił Hof lub Du?. Tam mieliscie chyba też 100%, jakies 5-6 dych. U nas też dobra ekipa, choć nie w komplecie.
Dratwa, a jak lata 90-te wg ciebie wyglądały tzn. kiedy wg ciebie byliście lepsi. Ustalilismy już, ze punkt widzenia zależy od siedzenia :)
Natomiast w tym momencie ustalamy jedną bardzo ważną rzecz. Wisła nie była kompatybilna, w przeciwieństwie do Cracovii i wychodzi na to, że Wisła była po prostu za duża. Tak na prawdę to Cracovii było łatwiej zebrac ekipe niż nam, biorąc pod uwagę wyłącznie spotkania przy okazji meczów. Ich chodziło mało, ale to była naturalna selekcja. U nas było wiele jeżdżących osiedli, czesto rywalizujących ze sobą, wiec tak na prawde nie było szans ich zebrac. Patrząc na Wisłę z boku w tych latach uważam, ze potencjał miala ogromny. Niestety, bywało tak, że jednemu i drugiemu czasem nie było po drodze i się raczej unikali.
I następna b. ważna rzecz, a może najważniejsza, to Cracovia spędzała ze sobą czas praktycznie 24h (nie poruszam tu przyczyn o których chyba każdy wie), każdy wspólny dzien tygodnia ich konsolidowal i w kazdym tym dniu mogli działać.
U nas tego niestety nie było, bo większość pracowała lub sie uczyła.
My spotykalismy się tylko przy okazji weekendów na Rynku (95, 96), lub meczów. Oni codziennie!
dratwa, wg mnie w Zabrzu na Pol-Fra nie było was więcej jak 6 dych, staliśmy obok siebie, oddzieleni milicją i chyba jakimiś kratami. Nawet As krzyknął do Me, "Me, co was tak dzisiaj mało?".
Moze mylisz z Pol-Rum gdzie faktycznie było was dosć dużo, Nas jakieś 2-3 stówy, ciężko określić.
Co do porażek to dla mnie największa wasza to ta na Prokocimiu po Wawel-Cracovia?, wiedzieliście, ze przyjedziemy i zebraliście chyba 100%. Nas niecałe 5 dych was 80-100?.
Natomiast co do Rynku 96 to tam z przodu było tylko kilka osób z bandy. Nie dziwie się, ze nie wytrzymaliście ciśnienia, w końcu to kilka tysięcy. Wiem coś o tym, bo dwukrotnie uczestniczyłem w starciach w takich proporcjach. Straszne ciśnienie toba targa, i w ch.j myśli na sekunde.
Natomiast wiele działo się później, bandą żeśmy się odłączyli i bez obstawy "patrolowali" :) okolice. Mniej więcej 6-7 dych. Floriańska, przejście podziemne, tramwajem pod Poczte, Planty i z powrotem Grodzką na Rynek. Kilka małych gonitw i na końcu drugie większe starcie już na samym Rynku, na poczatku Grodzkiej, gdzie oberwał mi.in Bam. Ale wiem też, że dużo nakroiliście.
Co do San Marino, tu mogło sie wiele wyjasnić, bo obie ekipy były b. mocne ale niestety nie dojechaliście, tez mielismy tam kilku wariatów, choć oczywiście nie przesądzam wyniku. Nas jakieś 80% ówczesnych możliwości.
A tak w ogóle dlaczego wtedy nie dojechaliście, poszło info, ze coś na granicy żeście zwojowali?
Wcześniej w takich dobrych ekipach spotkaliśmy się w 89 lub zaraz na początku 90r. na Hutniku na turnieju halowym. Dla mnie najlepszy dym z wami w jakim uczestniczyłem, bo w zasadzie bez sprzętu, oprócz latających popielniczek i gasnicy, która odpalił Hof lub Du?. Tam mieliscie chyba też 100%, jakies 5-6 dych. U nas też dobra ekipa, choć nie w komplecie.
Dratwa, a jak lata 90-te wg ciebie wyglądały tzn. kiedy wg ciebie byliście lepsi. Ustalilismy już, ze punkt widzenia zależy od siedzenia :)
-
Wyznawca Wisełki
- Posty: 192
- Rejestracja: 20.01.2013, 18:18
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Coś mi się wydaje że troche podkolorowałeś te chowanie szali, a nawet jak miała miejsce taka sytuacja to przyszło ci do głowy że po prostu zmieniły się czasy, ludzi w barwach po meczu po prostu więcej w każdym mieście, nowe stadiony, nowe pokolenia kibiców itdstarysadeczanin pisze:TAKIE MALE MOJE OSOBISTE WSPOMNIENIE
Pamietam rok 2002 posstanowilem z kolega kupic bilet i wybrac sie na mecz Wisla- Shalke w purcharze UEFA. wiadomo Wisla Kasperczaka szalala w pucharach.pierwszy moj mecz na jakim bylem nie znajac nawet sytuacji kibicowskiej wtedy w Krakowie. meczyk super potem idziemy spiewamy z kolega i udajemy sie w strone rynku na piwo. dochodzimy do alei i wiekszaosc ekipy posciagala barwy. idziemy dalej dochodzimy pod bagatele a tam zauwazamy dziwne spojzenia bo juz sami zostalismy na szewskiej z szalikami. podszedl do nas jakis starszy facet i mowi(widzac chyba ze nieogarnieci jestesmy) ze lepiej zdjac i sie nie afiszowac. zdziwieni poiszlismy do knajpy chlac. na drugi dzien dopiero ktos mi wytlumaczyl ze mimo ze Wisla jest na topie to na Krakowie raczej dominuje Cracovia i lepiej sie nie afiszowac po krakowie w barwach Wisly.
Minelo 12 lat po wielu latach emigracji i powrocie do kraju wybralem sie na mecz nieadawny Wisła - Legia. po meczu prawie 30 tys ludu wyszlo idziemy do rynku i przypomnialem sobie tamte czasy a tu niespodzianka. patrze Bagatella Szewska peno barw Wisly na rynku to samo po knajpach nie ma chowania barw.
nie chce przynudzac dluzej ale te 2 fakty pokazuja jaka zmiana nastapila w Krakowie. nie wiem czy jest to jakis wyznacznik bo nie moja w tym glowa. jesli ktos sie chce do tego odniesc to prosze bez napinki
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Pango pisze:Ja tylko z drobną dygresją.Obiektywny1906 pisze:z 2 lata temu spotkałem 3 gości w wieku 30+ na Przy Arce jak szli na NPL, szyje przyozdobione w stare dobre szyte smyczki Cracovii.
Czas zapieprza skoro smyczki, które pamiętam kilka lat temu były gadżetowym hitem-nowością awansowały już do miana "starych, dobrych"
w punkt!
-
maciekb1985
- Posty: 14
- Rejestracja: 01.12.2014, 21:00
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Patrząc na datę pierwszego postu należałoby poprawić tytuł :-) Tak się składa, że żyję około 30 lat i w tym czasie, no, w ostatnich 20 latach zmieniło się tyle, że nie wyzywa się już Hutnika (w ogóle się o nim nie mówi) i nie wspomina o Wawelu (to się jednak zdarza). Pozdrawiam fanów Cra...
-
Hercules Poirot
- Posty: 85
- Rejestracja: 08.08.2014, 22:34
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Kolejne zatrzymania w Krakowie http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3 ... ,id,t.html a wy nic nie deliberujecie o tej kwesti .
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Ci pracownicy Gazety Krakowskiej to muszą na wszystkich forach się logować?
-
maciekb1985
- Posty: 14
- Rejestracja: 01.12.2014, 21:00
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Dziwne, że tylko w nagłówku wspomniano o pseudokibicach, może dla równowagi, bo dawniej takich doniesień było bez liku. Artykuł bardzo sztampowy (trudne słowo), ale przeczytałem go do końca ;-) Skoro Kraków, gangi, pseudokibice to i maczety.
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Na Polska-Francja do Zabrza wybraliśmy się z Krakowa przegubowym autobusem MPK:)Miały jechać dwa,ale na zbiórce okazało się,że wystarczy jeden.Psiak pisał ,że było nas 60, ja że min 120 trochę czasu minęło więc można przyjąć ,że było nas ok.90:)
Kilka tygodni przed meczem padł pomysł,że wybieramy się na niego w czarnych kominiarkach które w tamtych czasach były bardzo trudno dostępne i w sumie to nie wiem czy aby przypadkiem na tym meczu nie zaczęliśmy nowej mody na Polskich stadionach.
W tych kominach wjechaliśmy w Górnika i oprócz tego niewiele konkretnego się działo poza tym,że Widzew potargał nam ładną flagę Cracovia Skawina,która została powieszona zbyt daleko od naszego sektora.
Jakiś czas temu trafiłem na forum Lecha relację z tego meczu okiem kibica Lecha i Pogoni, gdzie jest wspomnienie o czarnych kominiarkach.Pozwolę sobie wkleić te opisy poniżej:)
Relacja Lecha:
Pamietam dobry wyjaz do zabrza na mecz Polska-Francja,z bulgarskiej wyjezdzamy pelnym autokarem podroz mija na piwkowaniu,dojezdzamy do bytomia gdzie zostawiamy autokar a z tamtad udajemy sie tramwajem do zabrza. Jest ciemno mecz byl chyba o 20.00 idziemy w strone stadionu grupa okolo 50 osob paru szkielow nas eskortoje pod stadionem gornika wielka liczba gks katowice moze z 300 stowy zmietli by nas z powiezchni ziemi gdyby tylko chcieli.Jest opcja z kim chcemy usiasc na sektorze psy nas pytaja z cracovia lub polonia bytom i odra opole wybieramy polonie bo z cracovia nie byly dopiete stosunki na ostatni **** a z polonia i odra zgoda legla w grozach wiec sytuacja nie najlepsza.Poloni i odry w sektorze pona d 300 osob nie witaja nas optymistycznie ale trudno idziemy na wlasna reke.Obok w sektorach bks,legia,pogon,zaglebie dalej gornik,wisloka,row i chyba petra.Slask,lechia,wisla i motor razem dalej lks i cracovia,pozniej widzew i chrobry.W nastepnych sektorach chyba katowice i chyba ruch dosc nie spotykane ale moze sie myle po drugiej stronie tunelu duza grupa arki i zaglebia l reszta to mniejsze kluby .U nas w sektorze co roz to spiecia slowne z pogonia i legia.Koalicja gornika ostro leje sie z koalicja legii. Po drugiej stronie stadionu arka i zaglebie wygania praktycznie z sektorow gks i ruch dalej lks i cracovia bija sie z wisla i koalicja a w tym czasie widzew wykorzystujac sytuacje zamieszania zwija z plotu fane cracovia.Na meczu co ruz dochodzi do awantur legia zostaje wyparta w raz z zaglebiem,pogonia i bks przez szalejacy gornik u nas wrogo nastawiona polonia i odra wiele sie dzialo wynik na 1-1 po meczu mnostwo ganainek i autobusow bez szyb my wracamy do bytomia tramwajem obrzucanym kamieniami przez ruch.I z powrotem do Poznania.pozdro dla tych co byli wyjazd rewelacja.
Relacja Pogoni:
hehe - jak widzę fantazja dalej Ciebie nie zawodzi jak za dawnych lat... 300 stów Górnika to jakieś 30000 osób, chyba że się mylę w obliczeniach, ale to wezmę na karb Twojej nadgorliwości w opisywaniu rzeczywistości ;-) i przyjmę, że chodziło Ci o 3 stówy Górnika i to by była prawda, tyle, że nijak ma się to do dalszej opowieści... Bo wcześniej, dopowiem młodzieżowcom ;-), jedną z pierwszych "pogonionych" na stadionie ekip był właśnie Lech - szczerze przyznam - nie widziałem tam Ciebie. Gdzie ty tam wtedy dostrzegłeś BKS to nie wiem - może i w popłochu ucieczki Olimpię E. widziałeś z nami?? Powstał wtedy paro metrowy "sektor buforowy" z naszej lewej strony pomiędzy Leszkiem a nami, a po chwili przyszła kolej na ten "szalejący" Górnik Zabrze, który też zmuszony był się odsunąć od nas. A dlaczegóż ten "szalejący Górnik" musiał się ewakuować tak jak Lech? Z prostej przyczyny, był rok 1994, rok po pewnym wydarzeniu z Chorzowa, gdzie mieliśmy nadzieję dopaść Craxę, stąd do Zabrza pojechała najlepsza na owe czasy ekipa ze Szczecina, do której po całodziennym oczekiwaniu dołączyła liczniejsza jeszcze Legia. Stąd "jakiś tam Górnik" w 300 przypadkowych osób nie mógł nikogo wypierać z trybun...
Awanturę o której piszesz wywołał - i tu jest rozbieżność, myśmy myśleli że Craxa, okazało się na 90%, że Wisła, która przeszła za naszymi plecami w 30-40 osób, po czym na wysokości Górnika założyła kominiarki i wjechała w ich sektor rozganiając towarzystwo.
U nas poszła fama, że to Craxa - kolega K. płakał z bezsilnej złości, że udało im się przemknąć za naszymi plecami a czekaliśmy właśnie na nich... Do sektora Lecha dobija w parę osób Bałtyk Gdynia, który chciał się podpiąć do nas, ale ze względu na "niezgodność" kolorystyczną szali ;-) przesunęliśmy na lewo, czyli do Lecha. Po meczu MO trzyma nas z Legią do samego końca, wypuszczając na samym początku Craxę, za którą jedziemy razem z Legią. Odpuszczamy dopiero po gonitwie przez pół Górnego Śląska, jak nam się zaczynają buntować kierowcy... My odbijamy z trasy szybkiego ruchu na Lubliniec, Legia trafia później w Częstochowie pewną ekipę...
Kilka tygodni przed meczem padł pomysł,że wybieramy się na niego w czarnych kominiarkach które w tamtych czasach były bardzo trudno dostępne i w sumie to nie wiem czy aby przypadkiem na tym meczu nie zaczęliśmy nowej mody na Polskich stadionach.
W tych kominach wjechaliśmy w Górnika i oprócz tego niewiele konkretnego się działo poza tym,że Widzew potargał nam ładną flagę Cracovia Skawina,która została powieszona zbyt daleko od naszego sektora.
Jakiś czas temu trafiłem na forum Lecha relację z tego meczu okiem kibica Lecha i Pogoni, gdzie jest wspomnienie o czarnych kominiarkach.Pozwolę sobie wkleić te opisy poniżej:)
Relacja Lecha:
Pamietam dobry wyjaz do zabrza na mecz Polska-Francja,z bulgarskiej wyjezdzamy pelnym autokarem podroz mija na piwkowaniu,dojezdzamy do bytomia gdzie zostawiamy autokar a z tamtad udajemy sie tramwajem do zabrza. Jest ciemno mecz byl chyba o 20.00 idziemy w strone stadionu grupa okolo 50 osob paru szkielow nas eskortoje pod stadionem gornika wielka liczba gks katowice moze z 300 stowy zmietli by nas z powiezchni ziemi gdyby tylko chcieli.Jest opcja z kim chcemy usiasc na sektorze psy nas pytaja z cracovia lub polonia bytom i odra opole wybieramy polonie bo z cracovia nie byly dopiete stosunki na ostatni **** a z polonia i odra zgoda legla w grozach wiec sytuacja nie najlepsza.Poloni i odry w sektorze pona d 300 osob nie witaja nas optymistycznie ale trudno idziemy na wlasna reke.Obok w sektorach bks,legia,pogon,zaglebie dalej gornik,wisloka,row i chyba petra.Slask,lechia,wisla i motor razem dalej lks i cracovia,pozniej widzew i chrobry.W nastepnych sektorach chyba katowice i chyba ruch dosc nie spotykane ale moze sie myle po drugiej stronie tunelu duza grupa arki i zaglebia l reszta to mniejsze kluby .U nas w sektorze co roz to spiecia slowne z pogonia i legia.Koalicja gornika ostro leje sie z koalicja legii. Po drugiej stronie stadionu arka i zaglebie wygania praktycznie z sektorow gks i ruch dalej lks i cracovia bija sie z wisla i koalicja a w tym czasie widzew wykorzystujac sytuacje zamieszania zwija z plotu fane cracovia.Na meczu co ruz dochodzi do awantur legia zostaje wyparta w raz z zaglebiem,pogonia i bks przez szalejacy gornik u nas wrogo nastawiona polonia i odra wiele sie dzialo wynik na 1-1 po meczu mnostwo ganainek i autobusow bez szyb my wracamy do bytomia tramwajem obrzucanym kamieniami przez ruch.I z powrotem do Poznania.pozdro dla tych co byli wyjazd rewelacja.
Relacja Pogoni:
hehe - jak widzę fantazja dalej Ciebie nie zawodzi jak za dawnych lat... 300 stów Górnika to jakieś 30000 osób, chyba że się mylę w obliczeniach, ale to wezmę na karb Twojej nadgorliwości w opisywaniu rzeczywistości ;-) i przyjmę, że chodziło Ci o 3 stówy Górnika i to by była prawda, tyle, że nijak ma się to do dalszej opowieści... Bo wcześniej, dopowiem młodzieżowcom ;-), jedną z pierwszych "pogonionych" na stadionie ekip był właśnie Lech - szczerze przyznam - nie widziałem tam Ciebie. Gdzie ty tam wtedy dostrzegłeś BKS to nie wiem - może i w popłochu ucieczki Olimpię E. widziałeś z nami?? Powstał wtedy paro metrowy "sektor buforowy" z naszej lewej strony pomiędzy Leszkiem a nami, a po chwili przyszła kolej na ten "szalejący" Górnik Zabrze, który też zmuszony był się odsunąć od nas. A dlaczegóż ten "szalejący Górnik" musiał się ewakuować tak jak Lech? Z prostej przyczyny, był rok 1994, rok po pewnym wydarzeniu z Chorzowa, gdzie mieliśmy nadzieję dopaść Craxę, stąd do Zabrza pojechała najlepsza na owe czasy ekipa ze Szczecina, do której po całodziennym oczekiwaniu dołączyła liczniejsza jeszcze Legia. Stąd "jakiś tam Górnik" w 300 przypadkowych osób nie mógł nikogo wypierać z trybun...
Awanturę o której piszesz wywołał - i tu jest rozbieżność, myśmy myśleli że Craxa, okazało się na 90%, że Wisła, która przeszła za naszymi plecami w 30-40 osób, po czym na wysokości Górnika założyła kominiarki i wjechała w ich sektor rozganiając towarzystwo.
U nas poszła fama, że to Craxa - kolega K. płakał z bezsilnej złości, że udało im się przemknąć za naszymi plecami a czekaliśmy właśnie na nich... Do sektora Lecha dobija w parę osób Bałtyk Gdynia, który chciał się podpiąć do nas, ale ze względu na "niezgodność" kolorystyczną szali ;-) przesunęliśmy na lewo, czyli do Lecha. Po meczu MO trzyma nas z Legią do samego końca, wypuszczając na samym początku Craxę, za którą jedziemy razem z Legią. Odpuszczamy dopiero po gonitwie przez pół Górnego Śląska, jak nam się zaczynają buntować kierowcy... My odbijamy z trasy szybkiego ruchu na Lubliniec, Legia trafia później w Częstochowie pewną ekipę...
-
destructor85
- Posty: 13
- Rejestracja: 03.10.2011, 15:05
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Dratwa wracając do meczu Stalówka-Cracovia,Cracovia nie zerwała wtedy kawałka flagi Stali?Są gdzieś zdjęcia albo filmiki z tego meczu bo kiedyś szukałem ale coś nie mogłem znaleźć.O ile się nie mylę to była chyba rozkładówka w TMK z tego meczu.
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
A na pytanie kiedy w latach 90tych byliśmy lepsi ciężko jednoznacznie odpowiedzieć.W pierwszej połowie 90tych mieliśmy siedzibę na Rynku,jeden był barmanem,drugi kucharzem,trzeci sprzedawał Big stary,a jeszcze inny dilerem,czy bramkarzem.Komórek nie było,ale przy tak funkcjonującej strukturze organizacyjnej kilkadziesiąt osób potrafiło się skrzyknąć bardzo szybko.Młodość,fantazja,brak kasy i jeden wspólny cel...Wisła;). Prezencje i potencjał dalej w tamtym okresie mieliśmy słabszy od Wisły,ale z nawiązką nadrabialiśmy organizacją i determinacją w działaniu.
Druga połowa lat 90tych to już właściwie moda na bycie za Cracovią,bo po sezonie w 96tym piłkarze głównie przegrywali,hokeiści mieli jeden dobry sezon i później spadli nie wiadomo gdzie,więc frekwencja na meczach była jakby jej nie było.Mimo tego ekipa w tym okresie prezentowała się okazale na reprezentacji wraz z Arką i Lechem absolutny top,reszta przy Triadzie prezentowała się ubogo dosłownie i w przenośni.Rozwój kraju w bardzo szybkim czasie szedł do przodu,więc razem z nim zmienił się też chyba wtedy wspólny cel tzn Wisła musiała ustąpić zarabianym pieniądzom co przekładało się często na brak konsolidacji w drużynie.
a ten mecz w Zabrzu to był w roku '91,wynik 2-2:)
Z flagi Ultras Stalówka zdążyliśmy zerwać Ultras,albo Stalówkę, ale nie pamiętam dokładnie którą część.
Druga połowa lat 90tych to już właściwie moda na bycie za Cracovią,bo po sezonie w 96tym piłkarze głównie przegrywali,hokeiści mieli jeden dobry sezon i później spadli nie wiadomo gdzie,więc frekwencja na meczach była jakby jej nie było.Mimo tego ekipa w tym okresie prezentowała się okazale na reprezentacji wraz z Arką i Lechem absolutny top,reszta przy Triadzie prezentowała się ubogo dosłownie i w przenośni.Rozwój kraju w bardzo szybkim czasie szedł do przodu,więc razem z nim zmienił się też chyba wtedy wspólny cel tzn Wisła musiała ustąpić zarabianym pieniądzom co przekładało się często na brak konsolidacji w drużynie.
a ten mecz w Zabrzu to był w roku '91,wynik 2-2:)
Z flagi Ultras Stalówka zdążyliśmy zerwać Ultras,albo Stalówkę, ale nie pamiętam dokładnie którą część.
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Niektóre zdjęcia z tamtego okresu:Psiak pisze:Jasne nrth i ja to bardzo dobrze rozumiem. Sam nie raz jechałem na mecz autobusem (wjechali raz) więc rzeczywistość znałem b. dobrze. Niepokojące jest jednak to, analizując kolejność postów na tym forum to jednak my (a nie Cracovia) dajemy pożywkę innym do ocen typu "Wisła w kryzysie", czy "Cracovia robiła co chciała". To my, a nie oni gloryfikowaliśmy ich ekipe, więc nie ma się co dziwić, że ludzie spoza Krakowa, ale też chłopaki z lewej, o pardon, własciwej :) strony Błoń typu Stefan, czy inne wynalazki, czytają i powtarzają dodatkowo koloryzując.
Ale co się dziwić skoro piszemy o jakichs dołach 92-96.
Inna sprawa to co poruszyłeś, czyli brak konsolidacji z młodymi i brak przekazu informacji o tym co się działo. Ale musicie nam to wybaczyć. Nigdy nie wiedziałeś, kto i kiedy cię zostawi i wystawi, stąd wyłącznie waska grupa zaufanych osób mogła działać. Ale i tak nie ustrzegliśmy się tego, że jeden z nas! też nas wystawił.
Kontynuując, spotykały nas porażki, jak ta na Czarnowiejskiej przed GKS (91 lub 92), przed Cracovia-Jagiellonia (91), przed Pogoń-Wisła (92), czy przed Miedź-Wisła (94), Paryż 95 (po meczu), ale mieliśmy też wiele zwycięstw Cracovia-Garbarnia (90), Zagłębie S. - Wisła (91), Prokocim (po Wawelu? 92), Wisła-Pogoń (93), Wisla-Cracovia (93), Paryż 95 (przed meczem), Żelazna 95, Florianska 96.
Do tego dochodzi reprezentacja, która przynajmniej kiedyś była wyznacznikiem siły ekipy.
San Marino (93) 5 dych b. mocnej ekipy. Cracovia nie dojechała, chyba dwa autokary (potwierdzisz dratwa?). To miał być rewanż za Rotterdam z 92 kiedy niestety nie pojechalismy a Cracovia chciała zlać naszych 7 osób, za którymi wstawił się Śląsk i Lechia, to umozliwiło odnowienie zgody.
Polska - Anglia, Chorzów 93. Nas jakiś 1000, Cracovii 100-200?. Liczby nie są oczywiście wyznacznikiem. Nas ok. 150-180 osób do bicia a ich ok 6- 8 dych z tego co widzialem :)
Polska-Azarbejdżan 94?, ponoć 10&10 i remis przed meczem. Nas do bicia ok 4 dychy dobrego składu, ile Cracovii, nie wiem. Po meczu szukaliśmy ich, ale oprócz połaczonego Rzeszowa nie znaleźliśmy nikogo.
Polska- Francja 94, nas ok,. 500, Cracovii 5 dych. Ok 100 od nas do bicia. Przez cały mecz spiecia dołem sektoru przy kratach. Po meczu wychodzimy i jak na rasowych psów przystało, patrolujemy :) okolice stadionu, późnie pogoń za autokarem (MPK) Cracovii.
Francja - Polska 95, nas ponad 8 dych z czego połowa do bicia, wg mnie najsilniejsza ekipa na Parc des Princes. Porażka po meczu w kontrowersyjnych okolicznościach i zwyciestwo przed meczem, jak się wydaje tez w okolicznościach kontrowersyjnych.
Byliśmy aktwywni przez calą przedmeczowa noc, szukajac oczywiście sasiadów z l.. własciwej strony Błoń :)
Słowacja-Polska 95, było nie było wyjazd prestiżowy bo blisko Krakowa, i to po kontrowersyjnym Paryżu, nas kilkadziesiąt osób, bez ekipy! ich chyba cala ekipa. Zerwanie naszej flagi przez Me. Nasza moralna porazka.
Z tego roku Żelazna razy 2 i chyba pierwsze połamane ręce.
Rynek po awansie do ekstraklasy w 96 wiele starć na plus i nasze ok 3 dychy czekających bez obstawy pod sukiennicami do ok. 22.00
Jubilat, Cracovia (hotel) nasze zwycięstwa.
Polska-Niemcy, Zabrze 96, generalnie bez ekipy oprócz kilkunastu wariatów w ekipie koalicji. Nie znam szcegułów co do dokładnych liczb oprócz tego, ze Cracovia była mocna bandą. To w zasadzie zaczynala się powolna agonia naszej "starej ekipy".
97 Wisła-Ślask juz opisywałem, mogło to się skończyć różnie mimo, ze było nas 22 sztuki a ich 5-6 dych, ale niestety jak w wielu wcześnieszych przypadkach, zlekceważyliśmy i ten dym.
Ja mogę zrobić kwerendę z lat 90-tych, mniejszych i większych starć, no moze nie wszystkich, bo po 97 (wg mnie najsłabszy rok w naszej historii) to już musiał by ktoś inny napisać, tylko zastanawiam sie po co? Ja troche inaczej oceniam wartośc ekipy, a nizeli przez starcia.
Liczy się potencjał bandy, a dalej aktywność i organizacja, a tu nie mielismy startu, stąd moje wcześniejsze oceny.
Gdybym brał pod uwage wyłącznie starcia to te lata 90-te kształtowały by się inaczej.
K.rwa, czy wy sobie jaja robicie (to nie do ciebie nrth)? Jesli w tym okresie mieliśmy doła, to co powiecie o 97-2000?
*** to nie tak jak piszesz, menele, huligany spod sklepów, to w latach 80-tych, owszem ale nie 90-tych. Wisła i Cracovia to były już ogarnięte ekipy. U nas selekcja trwała mniej więcej od 90 roku.
A teraz czekam na twoje wypociny Stefan!!!
http://historiawisly.pl/wiki/index.php? ... cji_Polski
-
maciekb1985
- Posty: 14
- Rejestracja: 01.12.2014, 21:00
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Aleście się rozpisali, nie chce mi się wszystkiego czytać ;-) Poprzedni post jest naprawdę znakomity, szczególnie opis burd na stadionie. Kończę, nie chciałbym żeby było tak jak ostatnim razem, w tym temacie, że wstawiłem posta, wracam do tematu i jest już nowszy post :-)
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
W końcu ten temat rozkwitł i zgadza się w 100% z tytułem :) Dla takich młodych jak ja, zajebiscie poczytać coś takiego mimo że sporo z tych sytuacji wie się od ojca, starszych itd. Mam nadzieje że dojdzie jeszcze kilka ciekawych postów z obydwu stron :)
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
zachowanie Cracovii , a raczej jej zarządu to czysta żenada
-
WiślakBSNT
- Posty: 86
- Rejestracja: 28.03.2013, 20:59
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Wisła na dwa tygodnie przed meczem wyprzedała wszystkie bilety(14k) na mecz kosza z Galatasaray. Sam młyn będzie podobnej wielkości co na stadionie. Zapowiada się gruby meczyk.
-
Seth Gecko
- ostatnie ostrzeżenie
- Posty: 243
- Rejestracja: 27.02.2007, 09:04
- Lokalizacja: Youtube
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Wiadomo cos czy Turcy sie pojawia na meczu?
-
Dobre Dziki
- Posty: 2
- Rejestracja: 04.12.2014, 23:00
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Dokładnie 13 tysiecy bedzie na meczu a nie 14 (przez koncert 2 dni wcześniej B.Adamsa i sceny nie złożonej nie sprzedają pełnej puli).Tak czy siak to rekord na parkietach europejskich.
A co do pytania Seth Gecko odnośnie kibiców gości to na ta chwile nic nie wiadomo.Jedynie siegajac pamiecią do zeszłego sezonu gdzie w grupie było Fenerbahce i kibiców gości zawitało 15-20 osób raczej spokojnego składu można sie spodziewać ze tak i w tym przypadku bedzie na meczu.Ewentualnie jacyś studenci którzy tu studiują w Krk
A co do pytania Seth Gecko odnośnie kibiców gości to na ta chwile nic nie wiadomo.Jedynie siegajac pamiecią do zeszłego sezonu gdzie w grupie było Fenerbahce i kibiców gości zawitało 15-20 osób raczej spokojnego składu można sie spodziewać ze tak i w tym przypadku bedzie na meczu.Ewentualnie jacyś studenci którzy tu studiują w Krk
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Z tego co mi wiadomo to Galata jak i inne ekipy udzielające się na koszu, preferują wyjazdy na męską eurolige i też nie wszędzie a raczej na te bliższe i gorętsze tereny.
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
W grudniu nie tylko Wisła będzie miała w Arenie mecz, jeśli się nie mylę to Cracovia też ma spotkania w hokeju.
-
Eric Cartman
- Posty: 305
- Rejestracja: 27.02.2007, 06:42
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Mamy swoje spotkania w Turnieju finałowym PP.eNGie pisze:W grudniu nie tylko Wisła będzie miała w Arenie mecz, jeśli się nie mylę to Cracovia też ma spotkania w hokeju.
Różni się to jednak od meczu Wisły tym, że to nie Cracovia jest organizatorem turnieju tylko PZHL i na razie nam wydzielili na hali 3 sektory.
Pozostały 3 zespoły też mają wydzielone po 3 sektory. Jak to będzie wyglądało w praktyce to się okaże.
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Można wiedzieć jakie ekipy zagrają w tym finale PLH? I jak to jest że po 3 sektory tylko wydzielają, to tak jakby mieli grać wszyscy w ten sam dzień
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Tak sie wlasnie sklada ze graja wszyscy w ten sam dzien :)
W hokejowym PP gra sie dwa pofinaly i final dnia nastepnego.
W hokejowym PP gra sie dwa pofinaly i final dnia nastepnego.
-
Hercules Poirot
- Posty: 85
- Rejestracja: 08.08.2014, 22:34
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
I jak tam dziś na gali KSW w Krakowie ?
Pytam bo według konsylium tego forum , ten co rządzi na gali ten rządzi w całym Krakowie .
Pytam bo według konsylium tego forum , ten co rządzi na gali ten rządzi w całym Krakowie .
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Pojawila sie Garbarnia ale nikogo nie stwierdzili i sie zawneli na final Mam Talent
-
Dobre Dziki
- Posty: 2
- Rejestracja: 04.12.2014, 23:00
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
PeRkun kiedy , gdzie ? bo ja chyba głuchy i ślepy byłem....
Jedyne okrzyki to chłopaków z Grapplingu Kraków(Gdy walczył Sasza) lub jakieś fizole które śpiewały Polska biało czerwoni.
Jedyne okrzyki to chłopaków z Grapplingu Kraków(Gdy walczył Sasza) lub jakieś fizole które śpiewały Polska biało czerwoni.
-
Kabo
- Posty: 20
- Rejestracja: 09.11.2014, 18:24
- Lokalizacja: Piszę chore posty siedząc 5 centymetrów od komputera
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
KSC podobno 30-40 osob konkretnej ekipy na gali i krecili sie kolo hali.Info od znajomego co byl.Wisly kolejny raz nie stwierdzono.
Wnioski mozna samemu powyciagac.
Wnioski mozna samemu powyciagac.
-
jebać cenzure
- Posty: 140
- Rejestracja: 10.05.2013, 23:27
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Że rządzicie może nie, ale ostra podjarka była
-
Wyznawca Wisełki
- Posty: 192
- Rejestracja: 20.01.2013, 18:18
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
To ich największy "sukces" ostatnich lat, więc co się dziwicie
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Wiadomo ze Cracovia rzadzi w Krakowie
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Temat przez chwilę był nawet ciekawy, chodzi mi o te historię, które niektórzy tu przytoczyli. Takie posty się ciekawie czyta, a bezsensowna napinka nic nie wnosi i tylko zaśmieca temat.
-
Kabo
- Posty: 20
- Rejestracja: 09.11.2014, 18:24
- Lokalizacja: Piszę chore posty siedząc 5 centymetrów od komputera
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Wiadomo tylko ze po co Wisla zaklamuje rzeczywistość ze jest inaczej.Cracovie to mozna wedlug mnie do Ruchu troche porownac.U siebie obie ekipy prezentuja sie kiepsko w ultrasce kiepsko ale dla nich numer 1 to ulica i sprawy poza meczowe.glwtrcd pisze:Wiadomo ze Cracovia rzadzi w Krakowie
-
zjarany szauwiom
- Posty: 21
- Rejestracja: 30.03.2012, 19:30
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Dobrze tu czasem zaglądnąć od razu można sobie humor poprawić czytając co tu co poniektórzy wypisują
-
nieobliczalnyTSW1906
- Posty: 58
- Rejestracja: 06.01.2014, 23:43
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
Z lechem nr 1 w Polsce parka ;)Kabo pisze:Wiadomo tylko ze po co Wisla zaklamuje rzeczywistość ze jest inaczej.Cracovie to mozna wedlug mnie do Ruchu troche porownac.U siebie obie ekipy prezentuja sie kiepsko w ultrasce kiepsko ale dla nich numer 1 to ulica i sprawy poza meczowe.glwtrcd pisze:Wiadomo ze Cracovia rzadzi w Krakowie
Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
wiadomo, że gdzieś kibice Cracovii musieli być, bo na meczu z Jagą się nie pojawili.
to jakiś protest, czy po prostu od tego roku będą chodzić na Halę zamiast na swój stadion?
to jakiś protest, czy po prostu od tego roku będą chodzić na Halę zamiast na swój stadion?
