Jest to najważniejsze i najatrakcyjniejsze pod względem piłkarskim a szczególnie kibicowskim spotkanie w Danii, w Polsce błędnie uważane za derby Kopenhagi, bo w rzeczywistości Brondby nie jest dzielnicą Kph a odrębna gminą leżącą w granicach wielkiej aglomeracji Kopenhaga.
Udając się na to spotkanie już na początku zdziwił mnie fakt, że kibice obu klubów razem jechali kolejką, autobusami w małych grupach, bez żadnych zaczepek, co w Polsce byłoby nie do pomyślenia

Pod stadionem bardzo mało psiarni, kibice obu klubów nie są od siebie oddzieleni. Już na początku zaczyna robić się ciekawie bo FCK próbuje wjechać z bramą, ale zabrakło im zdecydowania i po krótkich przepychankach z ochroną odpuszczają.

Chciałem kupić bilety na sektory FCK, ale wszystkie rozeszły się w przedsprzedaży, więc kupiłem bilet jak najbliżej ich sektora. Czas do meczu umilałem sobie rozklejając wlepki ŁKS, które wzbudzały ogólną ciekawość dzięki czemu pogadałem sobie trochę zarówno z kibicami BIF i FCK. Z tego co mówili to te ekipy nadają ton rywalizacji kibicowskiej w Danii, jakiś tam poziom prezentują jeszcze Midtjylland i AaB Aalborg . Oczywiście na pytanie która ekipa chuligańska jest silniejsza każdy uważa że jego. Trzeba przyznać że wizualnie chuligani FCK i BIF prezentują się bardzo dobrze, wyglądem przypominając ulanych Angoli , jednak walki jakie widziałem wcześniej nie robią jakiegoś wrażenia i rade dałaby sobie z nimi któraś z polskich ekip z niższej półki.
Ale wracając do meczu kibice FCK ocenili sami oceniali swoją liczbę na trochę więcej niż 2 tysiące. Wykupili wszystkie bilety im przyznane a spora część siedziała na sektorze przyległym do klatki. Młyn Brondby oceniłbym na ok. 3-4 tyś większość w koszulkach klubowych, na stadionie na moje oko 25-30 tysięcy widzów. Obie grupy prezentują oprawę na rozpoczęcie spotkania. BIF sektorówkę z podobiznami jakiś gości w asyście kartonów i świec dymnych, oraz wielki napis (niestety nie znam duńskiego:) )


FCK sektorowkę z herbem + chorągiewki + świece dymne. Jeśli chodzi o doping to FCK zmiotło dziś Brondby z ziemi. Prowadzili fenomenalny doping na światowym poziomie nie milknąc nawet na minutę, spokojnie przekrzykiwali BIF. Poza tym naprawdę świetnie się bawili i nawet polskie kluby z kibicowskiej czołówki mogłyby się wiele od nich nauczyć. Brondby ma bardzo wiele zastojów i śpiewa cicho (ich zespół w tym sezonie spisuje się bardzo kiepsko, dzisiejsze spotkanie też przegrał, ale to nie jest usprawiedliwieniem dla spotkania z największym rywalem. Śpiewają praktycznie w kółko znaną z pewnego polskiego stadionu






Po meczu czekam aż FCK zostanie wypuszczone z sektora (ok. 500 – 1000 osób, trudno ocenić (reszta wróciła autokarami) i razem z nimi kieruje się w stronę dworca na Brondby. Na początku uformowała się nieprzypadkowa z wyglądu ekipa. Ok. 100 metrów od stadionu, kiedy przechodziliśmy wąską ścieżką rowerową rusza na nas Brondby w sile ok. 50 osób dobrej wizualnie bandy. Miejsce wymarzone na awanturę: wąskie długie przejście otoczone z dwóch stron siatką i jakimiś krzakami. Większość FCK zaczyna uciekać tratując się o własne nogi, grupka koło 30 osób zostaje ale po chwili też się wycofuje, Brondby niestety nie goni ich, ale staje w miejscu. Po chwili FCK skrzykuje się znowu i chce ruszyć na BIF, ale jak z pod ziemi wyskakuje psiarnia i rozdziela obie grupy. Oczywiście nikt nie dymi do psiarni, która tu nie ma nawet kasków, tylko wymachuje śmiesznymi palami wielkości wibratora. Psiarnia spycha FCK w boczną uliczkę i przeprowadza nas bocznym przejściem, po chwili gdy wychodzimy na większą przestrzeń z wąskiej uliczki z boku znowu atakuje Brondby, tym razem FCK są bardziej skorzy do bojki i staja naprzeciw siebie dwie bandy po około 50 osób miedzy których wbiegają tajniacy. Krótkie spięcie, kilka wymian ciosów między kibicami obu klubów + tajniakami (trudno było się połapać kto jest kto) i wjeżdża psiarnia z okrzykiem „atak”



Podsumowując dość ciekawy mecz. Ultrasowsko, szczególnie Kph pokazało jak powinno się dopingować. Jeśli chodzi o chuliganke, to widać, że wiele osób jara się tu Casualem, bo jest na to moda, ale jaja pokazało dziś tylko kilkanaście osób z obu ekip. W Polsce taka okazja na pewno skończyłaby się dobra awanturą, a tu… aha no i psiarnia miała by dziś gorąco, jakby na miejscu Duńczyków, którzy się boją bić z policją byli dziś Polacy.



Ps. Link do walki FCK-Brondby bodajże w 2004 roku w centrum miasta 2:36 minuta. Ocencie sami

http://pl.youtube.com/watch?v=rWiR6y5ju6Q