relacja chłopaka z Korony Kielce:
Z Kielc wyruszamy autokarem z piątku na sobote przed północą w ok. 60 osób. Na śląsku spotykamy się ze Stalą Mielec rownież podróżującą autokarem. Kilku z nas z powodu nadkompletu przesiada się do autokaru Mielca. W Katowicach mamy ok. godzinny, przymusowy postój spowodowany awarią świateł w autokarze. Dalsza droga mija nam m.in. na użeraniu się z upartym driverem, który nie chciał nam podgłosić muzy w autokarze. Wobec tego zastosowaliśmy terror psychiczny. Przed dotarciem do granicy spotykamy kilka ekip- bus Kalisza, auta Widzewa, auto Lęborka i autokary Jagielloni. Na granicy schodzi nam ok. godziny, jeden od nas musi pozostać na granicy z powodu braku dokumentów a dwóch dostaje mandaty za niewłaściwe dokumenty. Od granicy jesteśmy eskortowani przez czeskich psów wraz z autokarem Mielca i autokarami Jagi. Kilkadziesiąt km od Pragi psy nas rozdzielają i nasz autokar sam podąża w eskorcie do celu. Podróż do jak i w samej Pradze się dłuży co powoduje napięcie w autokarze. Gdy byliśmy zaledwie 100 m od miejsca docelowego (o czym nie wiedzieliśmy jeszcze) część osób nie wytrzymuje i otwiera środkowe drzwi autokaru. Momentalnie dobiega do nas psiarnia co kończy się awanturą z nimi w drzwiach autokaru. Części od nas udaje się przedrzeć przez psów i zawijają się na miasto, jednak większość zostaje zamknięta w autokarze. Po ok. godzinie czasu pojawiają się polskie psy z W-wy i po krótkiej rozmowie z nimi zostajemy poinformowani, żeby nie szaleć bo w mieście jest pełno policji w tym po cywilnemu, po czym zostajemy wypuszczeni i w eskorcie kilku czeskich radiolek odprowadzeni w strone Rynku, gdzie była wyznaczona zbiórka polskich kibiców. Tam dzielimy się na kilka grupek i chodzimy po mieście, gdyż do zbiórki było jeszcze sporo czasu. Na Rynku gromadzilo się z czasem coraz więcej kibiców z Polski. Ok. godz. 17 rozpoczynają się śpiewy, podczas hymnu ktoś odpala race. W pewnym momencie prowadzący doping mówi, zeby osoby bez biletu podniosły ręke do góry, po czym naszym oczom ukazuje się las rąk. Po kilkudziesięciu minutach na Rynek z różnych stron wpada policja. Jaki był rzeczywisty powód tego, nie wiadomo. Po jakimś czasie tłum ludzi rusza w pochodzie na stadion Sparty w licznej eskorcie. Wszędzie pełno policji, nad głowami lata helikopter, tego dnia Praga była policyjnym miastem. Po dotarciu pod stadion następuje szturm na psów i ochrone. Leci w nich wszystko co było pod ręką: race, stroboskopy, kamienie, butelki. Psiarnia odpowiada petardami hukowymi, gazem i pałkami, wjeżdża policja konna, tratując jednego z Polaków. Sporo osób ma rozbite głowy. Podczas awantury na stadion udaje się wbić trzem osobom od nas, poźniej dwóch innych wchodzi na stadion na skombinowane bilety. Rozwieszamy naszą flagę ,,POLSKA'' z orłem i herbem Kielc. Niestety pod stadionem zostaje masa kumatych ludzi bez biletów. Mimo, iż wszyscy byli otoczeni pod stadionem przez kordon psów, wiele osób zawija się na miasto i do pubów by obejrzeć mecz, jeszcze inni kombinują jak dostać się na stadion z innych stron. Ostatecznie na polskich sektorach zasiada ok. 2.000 osób. Poza tym niektórym udaje się dostać na czeskie trybuny, gdzie pojawiają się trzy polskie flagi: ,,SKAŁA'', ,,STILON GORZÓW'' i ,,KŁODZKO''. Czescy kibice to jakiś ,,czeski film'' ;), wiele sektorów świeciło pustkami a ich doping ograniczał się praktycznie do skandowania ,,Cesi, cesi...''. Hymn polski kaleczył jakiś czeski śpiewak, ale i tak poszło mu o wiele lepiej niż Edycie Górniak ma MŚ w Korei... Na polskich sektorach doping dość dobry, choć janusze z pZPN-owskich wycieczek, ich rodziny i znajomi nie kwapili się, aby wspomóc naszą repre dopingiem. Pojawiły się pojedyncze race, my odpalamy także stroboskopy koło naszej flagi. Ostatnie 10 minut meczu to konkretna korba w naszych sektorach - ,,HSV'' spiewane na dwie strony. Po meczu psy trzymają nas ok. 45 min na sektorach, w międzyczasie dużo wrzutów na pZPN, Late i Majewskiego. Po meczu już raczej spokój, ktoś rzuca butelką w policyjną sukę. Po meczu zbieramy się ekipą i trochę błądząc ruszamy na miejsce przyjazdu, czyli parking około jakiegoś starego stadionu. Eskortuje nas ok. 10 radiolek i kabaryn! Zmęczeni długim przemarszem robimy ok. godzinny odpoczynek w jakimś barze racząc się piwem, po czym ruszamy w dalszy przemarsz w kierunku parkingu. Na parkingu spędzamy jeszcze kilka godzin, gdyż trzy osoby od nas zostały zawinięte. Gdy okazuje się, że nie ma szans, aby ich wypuścili i by wrócili razem z nami, dwóch chłopaków zawozi naszym zatrzymanym kase i dopiero po godzinie 4 nad ranem ruszamy do Polski! Podróż mija szybko. Już w Polsce robimy sobie pamiątkowe zdjęcie z flagą odpalając troche pirotechniki. Naszych zatrzymanych puszczają z grzywnami i 2-letnimi zakazami wstępu do Czech kilka godzin po tym jak nasz autokar wyjechał z Pragi. Oprócz nas w Pradze był jeszcze bus stowarzyszenia kibiców Korony i kilka aut, co łącznie daje ok. 120 kibiców z Kielc na tym wyjeździe.
http://internet.prawo-autorskie.edu.pl/ ... rskie.html
Autokarowa ekipa Korony będąca w Pradze (na zdjęciu brak zawiniętych osób):
http://i33.tinypic.com/2ueqrds.jpg
z całej ekipy jedynie 5 osobom udaje się wbić na stadion:
http://i35.tinypic.com/a1iyo2.jpg