Geralt z Tychów pisze: 03.06.2018, 09:40Gdybyscie zostali ekipką pro-Polonijną (jak wszystkie mniejsze warszawskie pro Legijne) to moglibyście się bawić w to bez stresu. No chyba że macie ambicje na zostanie najmocniejszymi w mieście.
Pewnie coś racji w tym co piszesz jest. Tyle, że jaki ma sens w takim razie kibicowanie nie będąc wolnym? Ekipy prolegijne to ekipy, które kibicowanie Legii mają we krwi od dziecka. Z czasem odzywa się w takich chłopakach również lokalny patriotyzm i niektórzy próbują również coś zdziałać na lokalnym klubie. Ale jaki to ma smak, gdy wszędzie gdzie jedziesz masz luzy? Może ja mam już spaczone podejście piętnem trudnego i zagmatwanego kibicowsko regionu, ale mówiąc szczerze w takiej Wielkopolsce ekipy pro Lech grające w niższych ligach (gdzie są same lokalne wypady), to muszą mieć jakąś absolutną nudę. Poza tym, może to efekt faktu, że ja już starszej daty jestem, ale jakoś ten pęd dzisiejszych czasów, że niedawni wrogowie łączą się ze sobą w imię jakichś doraźnych interesów, niespecjalnie do mnie przemawia. Inna sprawa, że to o czym mówisz, to całkowita abstrakcja. Od zawsze, nawet pod kątem sportowym, na Szombierkach była niechęć w kierunku Polonii i vice versa. Doskonale pamiętam, co zawsze o nas mawiał ŚP Bamber i jak nas traktował. Jego nie ma – fakt. Przyszło nowe pokolenie. Z innym myśleniem i mentalnością. Ale to już nie moja bajka.
Czy mamy ambicję, by przejąć prymat i supremację w mieście? Proszę, byśmy zachowali choćby resztki powagi i godności, bo temat ciekawy. My nawet na swojej dzielnicy nie rządzimy, a tu taka wątpliwość (traktuję ją jako puszczoną z dużym przymrużeniem oka) się pojawia… ObiektywnyFANATYK podsumował to w punkt. Nie walczymy, jesteśmy zwyczajnie za słabi.
cpcom pisze: 03.06.2018, 12:20Ale Polonia was nie dojeżdża na każdym kroku ? przecież was znają
Pewnie, że znają. Większość już zdążyła pogodzić się z tym, że pewne osoby u nas nie przestaną chodzić na Zielonych choćby nie wiem co się miało dziać. Swoje już podostawaliśmy, niektórzy wielokrotnie. Swego czasu, dziś pogoniony już, znany kibic Polonii K. – nota bene mój kolega z podwórkowych meczów – powiedział o nas takie słowa po którymś tam łomocie, który nam Polonia zafundowała, że Szombierek nie da się wytępić całkowicie z prostej przyczyny – jakichś tam kibiców zawsze będą miały ze względu na historię, bogatą tradycję, także i ruch kibicowski, który tam trwa już od lat 70-tych XX wieku.
wypityjanusz pisze: 03.06.2018, 15:03Po sezonie 1996/97 Polonia zajęła miejsce w górnej części tabeli II ligi (wówczas dzielonej na grupy), a Szombry spadły, ostatnie miejsce bodej. Wpływ na to miały takie rzeczy jak m.in upadek kopalń czy rosnące zadłużenie. Na początku lipca z inicjatywy miasta i Bytomskiej Spółki Węglowej doszło do fuzji Polonii z Szombierkami. Na III ligowe miejsce Szombierek pojawiła się drużyna Polonia/Szombierki II Bytom, czyli rezerwy tego tworu. Jak przyjęli to kibice obu klubów, chyba nie muszę mówić. W jedynym pełnym sezonie rozegranym przez twór, bytomska drużyna zajęła 6 miejsce. Historia tego tworu zakończyła się w grudniu 1998, kiedy to zdecydowano "rozdzielić" Polonię z Szombierkami. Polonia dalej grała w II lidze, a Szombierkom przypadło miejsce rezerw (w 1998 spadły do IV ligi). Jednak zadłużenie klubu wynosiło 2,5 mln zł, co przy ówczesnych realiach ekonomicznych było bardzo dużą kwotą (i to dla klubu z czwartego poziomu rozgrywkowego), i GKS Szombierki został postawiony w stan likwidacji. W 1999 powołano TS Szombierki.
Niech ktoś z Bytomia poprawi mnie, bo pisałem z tego co pamiętam i znalazłem w necie.
Dokładnie co do joty. Zupełną dysharmonią było łączenie dwóch mistrzów Polski, jak to wcześnie ktoś zauważył. Tego się zwyczajnie zrobić nie dało. No i te zaszłości historyczne + niechęć obu grup kibiców do siebie nawzajem. Pewnych rzeczy na siłę się nie da uczynić. A tak tu próbowano i było bardzo blisko sukcesu sportowego, bo po rundzie jesiennej w 1997 roku twór Polonia/ Szombierki w tabeli zajmował 2 miejsce z realnymi szansami na awans (skład był bardzo silny) do najwyższej ligi. Tarcia między piłkarzami jednak również zrobiły swoje w rundzie wiosennej. Nasi – Zieloni – zupełnie nie potrafili się odnaleźć na stadionie przy Olimpijskiej, gdzie z nich szydzono, mimo że grali przecież w tej samej drużynie, o ten sam cel, co ci, którzy mieli serca niebiesko-czerwone. Ta fuzja to był typowy przykład nieporozumienia i, co więcej, braku chęci zrozumienia historii. Jej się nie da przeinaczyć i odwrócić. Nie da się zrobić fuzji z dwoma klubami posiadającymi swoich kibiców i w dodatku zantagonizowanych między sobą także i od strony sportowo-organizacyjnej (ówczesny prezes Polonii ŚP Janusz Grześko pseudonim Amant – to przecież jeden z 3 ludzi, którzy zaczynali cały ruch kibicowski w Polsce, zatem robił wszystko, by była każda decyzja na korzyść PB, ślepo nie spoglądając na jakiekolwiek kompromisy – dusza fanatyka w nim zwyciężała, co jest dla mnie oczywiste, bo każdy z nas by tak samo robił dla swojego ukochanego klubu).
Zahaczono tu o Kujawiaka Włocławek. Mnie zawsze zastanawiało, jak to mogło się stać, że z klubu w zasadzie znikąd, pojawili się kibice i to dość prężnie działający? We Włocławku od zawsze istniała Włocłavia + silny fc ŁKSu – kibice Kujawiaka to były jakieś przerzuty? Skąd oni się nagle pojawili na scenie? Bo jaki koniec był – to chyba wiadomo – klub przestał istnieć będąc przejęty przez Zawiszę Bydgoszcz (V-ligowe rezerwy stały się pierwszym zespołem Kujawiaka), kibice już w śladowych ilościach nawet nie podjęli próby walki o jego przetrwanie. Czy resztki, które zostały obrały kurs na Elanę Toruń? Bo takowe zapędy chyba właśnie istniały w strukturach Kujawiaka z tego co pamiętam…