Dżolo Rypandolo pisze: 16.01.2025, 21:52
Tą nową książkę Szczura ktoś czytał ? Jakie opinie ?
Całości książki nie czytałem,jedynie fragmenty dostępnie w necie.Pierwsze wrażenia połowicznie pozytywne.To znaczy Szczur był jak sam napisał ,znaczącą osobą na Arce(to jest obiektywny fakt)-ale nie tak długo jak sam myśli,że był-i jako taka osoba przeżył bardzo dużo i wiele widział.Sypie ksywami osób z Trójmiasta z obydwu ekip,opowiada o rożnych zdarzeniach ze swoim udziałem,opowiada jakieś historię sprzed lat.Czyta to się to ciekawie i szybko."Chuligańsko" jest to zapewne ciekawsza książka niż śp Rybaka,trochę na wzór książek Romana Zielińskiego,tyle że Szczur nie miał tyle talentu literackiego,co Roman.I tutaj mała dygresja,przeciętny czytelnik czytając historie opowiadane przez Szczura o niezwyciężonych arkowcach ,może mieć przed oczami ekipę Zbycha,twardych walecznych chłopów,którzy być może wynieśli Arkę na pierwsze miejsce w lidze chuliganów.Być może ,bo być może lepszy wtedy był Lech(94-98).Historie Zbycha i Szczura to dwa różne światy.Trzeba o tym pamiętać.Trzeba też pamiętać,że przez wielu,nawet na Arce,Szczur określany jest (był) jako mitoman.Podobnie zresztą jak P.Z drugiej strony trzeba też pamiętać,że to jest jego książka,i ma prawo w niej podkoloryzować opowiadane historie,ona nie musi być obiektywna i pewnie taka nie jest.
Trzeba o tym pamiętać czytając książkę i brać pod uwagę też pewien kontekst, np niechęci do Lechii,ale już niekoniecznie do lechistów.Np pisząc o derbach w Gdyni napisał,że Arki było mnóstwo na górce i nie można było włożyć szpilki,a Lechia nic nie pokazała,tylko wybiła kilkadziesiąt szyb.Obiektywnie-Lechia wybiła kilkadziesiąt szyb w autach i mieszkaniach,po bokach pochodu nie było policji,wiec tłum wpadł w jakiś szał i nikt nie mógł(nie chciał) nad nim zapanować.Przed meczem kilkunastu arkowców przed bilardami na Wzgórzu pogonionych,kilku skrojonych.O tym we wspomnianym fragmencie cisza(może będzie w innej części).
Kolejny fragment, Szczur napisał o meczu Arki ze Stoczniowcem,że był na swój sposób przełomowy dla nich,tu się zgodzę.Wybuchła wtedy w Gdyni prawdziwa moda na Arkę.Arka przyjechała do Gdańska(napisał,że koło stówki),została zaatakowana przez Lechię ze sprzętem,doszło do walki wręcz,śledzie uciekli na boisko,po czym przystąpili do kontrataku i pogonili Lechię.Obiektywnie-tak było.Co mi się nie zgadza,to to,że nie było walczących po równo,tylko Lechii było mniej.A sprzętem był np jakiś długi,dwumetrowy drąg,który niosący go chłopak ledwo podnosił do góry:)
Szczur tak jak napisał,znał dużo kibiców Lechii,jego bardzo dobre stosunki,że śp Duffem to faktycznie prawda.I prawdą jest,że faktycznie gdzieś tam aktywnie uczęstnicząc w życiu kibicowskim, poznawało się wielu swoich wrogów,z których wielu później zostawało kolegami,a nawet ..przyjaciółmi.Trójmiasto pod tym względem było wyjątkowe.Tak, zdarzało się,że stawało się naprzeciwko bandy,wsród której byli twoi kumple tak naprawdę.A potem komentowało się zdarzenia podczas zakrapianego spotkania w jakiejś knajpie.Często poważne postacie Lechii imprezowały sobie w Gdyni,z drugiej strony to były wizyty o wiele rzadsze,czytając książkę można odnieść odwrotne wrażenia.Tutaj trzeba napisać o tych autach Arki krążących po Gdańsku w poszukiwaniu lechistów celem skrojenia ich.Ja wogóle mam wrażenie,że im więcej lat mija od tego czasu,to tych aut i ludzi jest coraz więcej we wspomnieniach.Obiektywnie-tak, był czas połowie lat 90,że jakieś auta Arki przyjeżdzały do Gdańska.Faktem jest,że kogoś czasem skroili.I znów, czytając o tym można odnieść wrażenie,że Lechia była stłamszona,sterroryzowana we własnym mieście,co oczywiście nie było prawdą.Wiadomo,gdzie przed meczem ,po meczu zbierała się ekipa,wiadomo ,gdzie chłopacy przesiadywali na dzielnicach,tam tych mitycznych aut Arki nie było nigdy.Z mojej perspektywy-podjechanie gdzieś do Wrzeszcza,szybkie skrojenie jakiś małolatów na przystanku i odjazd.Nigdy podjechanie do miejsca,gdzie mogli napotkać opór.Tak było,to niefajne,były nawet próby zapolowania na tych śledzi,niestety nieskuteczne.A może skuteczne?(dla życia i zdrowia pasażerów?)
Szczur piszący o tej słynnej kasecie i TVN też nie jest do końca szczery.Może nie chce ,ok.Ale musi mieć świadomość,że ujawniając tą kasetę ,temu kibicowi Arki,który "codzień rano marszczył freda" złamał życie,z czego zmiana szkoły to było najlżejsze,co go spotkało.
W podsumowaniu-polecam książkę-na podstawie przeczytanych fragmentów- w sumie wszystkim kibolom.Ja ją kupię,choć pewnie będę miał inne zdanie i inne wspomnienia z opisywanych przez Szczura zdarzeń.Czytelnicy nie pamiętający lub nie żyjący w tamtych czasach muszą brać poprawki,że książka jest napisana przez.. no właśnie Szczura.:)
Warto też pamiętać,że chuligani Arki, w zeszłym roku napisali na transparencie ,który wywiesili na meczu jego ukochanej Arki,że szanują Starą Gwardię,a Szczur to k..a i do niej nie należy.Co napisał lub co usunął Szczurek ze swojej książki wie on sam i HFA.