- Kibice w mediach (temat zbiorczy)

ultras, hooligans, liczby, ciekawostki, informacje, opisy

Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM

isis
Posty: 288
Rejestracja: 21.01.2009, 16:16

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: isis »

Piotr Świerczewski: wystarczy, że zbierze się 10 tysięcy wariatów i rozniosą Warszawę . Piotr Świerczewski uważa, że ostatnie wydarzenia związane z konfliktem na linii rząd - kibice to zapowiedź klapy organizacyjnej podczas Euro 2012. - Winni są wszyscy. Czy ktoś z tych śpiących dziadków z PZPN widział, jak się robi dużą imprezę? - pyta retorycznie.

Świerczewski wskazuje na niedociągnięcia rządu, o których mówią także kibice. - Miało być 2,5 tysiąca kilometrów, teraz słyszę, że będzie 1,5 tysiąca. Skończy się, że będzie tysiąc, bo podobno Chińczycy mają jakieś opóźnienia. Koleje źle funkcjonują jak jest zimno, ale także, kiedy jest ciepło, bo się podobno szyny rozszerzają. Hotele? Jedna wielka porażka - nie ukrywa były reprezentant Polski, choć zwraca także uwagę na problem z kibicami.

- Wystarczy, że do Warszawy przyjedzie po 500 wariatów z każdego klubu: z Legii, Lecha, Zagłębia, Śląska itd. Jak się zbiorą, to będzie ich 10 tysięcy i przecież rozniosą Warszawę. Ale kto ma to wszystko zorganizować? Widział Pan tych śpiących dziadków z PZPN? Czy których z nich widział kiedyś, jak się robi dużą imprezę - nie ukrywa irytacji Świerczewski. - Wiele osób mówi, że mistrzostwa w Szwajcarii i w Austrii były źle zorganizowane. Ja tam byłem i widziałem zupełnie coś innego. My nie możemy nawet co marzyć o czymś takim.

Świerczewski uważa jednak, że kibice nie do końca mają rację, zapewniając, że rząd walczy z nimi, by unikać dyskusji o niewygodnych tematach. - Ze stadionowymi chuliganami należy walczyć. Tymczasem u nas wszyscy zrzucają winę na siebie. A ona leży po każdej stronie: PZPN, kibiców, rządu, policji - podkreśla. Jako wzór do naśladowania podaje Anglię...

- Wokół trybun na każdym stadionie jest barierka, której przekroczenie jest tak karane jak włamanie do domu. Jeśli ktoś wbiegł na boisko po raz pierwszy, to dostaje karę 1000 funtów. Jak ktoś wchodzi z niebezpiecznym narzędziem, to traktują to jak napad z bronią w ręku i taki ktoś idzie na 15 lat do puchy. Nie bawią się - podkreśla Świerczewski. ... onet.pl
iparts.pl
Tricolores
Posty: 392
Rejestracja: 10.03.2007, 13:32

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Tricolores »

WLIZŚKIF
Posty: 366
Rejestracja: 23.03.2011, 13:20

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: WLIZŚKIF »

Kibice Widzewa mają protestować w Krakowie

"Krytyka polityki rządu w stosunku do kibiców" - pod takim hasłem mają w sobotę przed stadionem Cracovii demonstrować piłkarscy fani Widzewa Łódź.

- Zgromadzenie ma się odbyć w godzinach 16.30-19. Zostało zgłoszone przez obywatelkę Łodzi. Ma się odbyć przy ulicy Kałuży; przewidywana liczba uczestników to tysiąc osób. Zgłoszenie odbyło się zgodnie z przepisami, nie możemy więc nie dopuścić do tego zgromadzenia. Konstytucja pozwala obywatelom protestować przeciwko polityce rządu - powiedział dyrektor wydziału ds. bezpieczeństwa Urzędu Miasta Krakowa Adam Młot.

Dodał, że 25 maja podobnie mają w Krakowie demonstrować - także przed obiektem "Pasów" - fani Jagiellonii. W tym dniu piłkarze Cracovii zmierzą się właśnie z zespołem z Białegostoku.

Przeciwko sobotniej demonstracji sprzeciwia się krakowski klub. Wystosował on list otwarty do prezydenta miasta, wojewody małopolskiego oraz komendantów policji zarówno wojewódzkiego, jak i Krakowa.

"Pragniemy wyrazić kategoryczny sprzeciw przeciwko wyrażeniu zgody na organizowanie zgromadzenia publicznego kibiców z Łodzi w tym samym miejscu i czasie, w którym odbywać się będzie mecz piłki nożnej Cracovii z Widzewem" - napisano w liście.

Władze klubu uważają, że zgromadzenie takie "może zagrażać zdrowiu ludzi i mieniu w znacznych rozmiarach". Nie chcą też dopuścić do tego, aby impreza masowa, której organizatorem jest klub, była wykorzystana do prowadzenia "działalności o charakterze propagandowym lub politycznym".

W Widzewie podkreślają, że nie mają żadnych informacji o wyjeździe swoich kibiców do Krakowa. Zdecydowanie odcinają się też od wszelkich prób łączenia klubu z manifestacją pod stadionem Cracovii.

Rzecznik prasowy Widzewa Michał Kulesza informację o planach protestu pod stadionem Widzewa otrzymał od PAP. Był zdziwiony tymi doniesieniami. Zaznaczył, że klub nie ma nic wspólnego z ewentualnym wyjazdem kibiców do Krakowa i nie zna osób, które mogłyby organizować protest.

- Nie ma zorganizowanego wyjazdu kibiców, bo zgodnie z uchwałą PZPN do końca sezonu mecze mają się odbywać bez udziału sympatyków gości. Stosujemy się do tego zarządzenia, więc nie zamawialiśmy biletów na mecz z Cracovią. Nie mamy też żadnych informacji o tym, by nasi kibice wybierali się jednak pod Wawel i mieli tam organizować jakiś protest - powiedział Kulesza.

Mecz Cracovia - Widzew ma się odbyć w sobotę o godz. 17. Na stadion nie mogą wejść fani łódzkiej drużyny. 12 maja PZPN zdecydował, że wszystkie spotkania o mistrzostwo Ekstraklasy, pierwszej i drugiej ligi do końca sezonu 2010/2011 odbędą się bez udziału zorganizowanych grup kibiców drużyn przyjezdnych.

interia.pl
pajo
Posty: 830
Rejestracja: 26.02.2007, 21:22

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: pajo »

Link z głównej strony Onetu:

Kibice jadą na wycieczkę, by zakpić z PZPN

http://sport.onet.pl/pilka-nozna/kibice ... omosc.html
d_damianowski
Posty: 1
Rejestracja: 18.04.2011, 16:48

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: d_damianowski »

Napisana w dosyć przyjaznym tonie relacja z trybun minuta po minucie z meczu Lech Poznań - Borussia Dortmund: http://www.igol.pl/article,35442.html

Co ciekawe kibice Lecha wzorem ŁKSu śpiewali nieśmiertelnego Ogórka :)
Suczysko
Posty: 251
Rejestracja: 11.11.2010, 22:05

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Suczysko »

W tym kraju juz wszytsko mozliwe...
Zjawiskowy
Posty: 55
Rejestracja: 22.04.2011, 23:23

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Zjawiskowy »

A żeby było ciekawiej to był oto bodajże w "Szkle Kontaktowym" i jak widać na tyły kart jest logo TVN24- czytali to redaktorzy TVN-u24.
kompostownik
Posty: 718
Rejestracja: 17.01.2010, 11:18
Lokalizacja: zero dwa dwa

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: kompostownik »

ludovico
Posty: 37
Rejestracja: 05.09.2010, 18:23

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: ludovico »

Zbigniew Boniek i jego przemyślenia źródło interia.pl

Polacy wreszcie się zbuntują i też będą chcieli mieć piłkę profesjonalną, dobrze funkcjonującą, a nie tylko kolesiów i prywatę - pisze w felietonie Zbigniew Boniek.

Nie wiem, czy wszyscy w Polsce mogli oglądać mecz Real - Almeria. Piłkarze z Madrytu po raz ostatni występowali przed własną publicznością. Nie był to dla nich sezon najlepszy. Owszem, zdobyli Puchar Króla, ale oczekiwania były zupełnie inne. Nie kupuje się i angażuje Jose Mourinho tylko po to, aby być drugim w lidze, czy nie grać w finale Champions League.

Zainwestowano także masę pieniędzy na pozyskanie wielu nowych i wspaniałych piłkarzy. Ta piłkarska "banda" kierowana przez Mourinho zaaplikowała na zakończenie osiem goli przeciętnej Almerii. Nie dwa gole Ronaldo, czy hat-trick Adebayora mnie wzruszyły. Cały spektakl, to była piłkarska uczta, nauka dla wszystkich o tym, co to jest piłka, jak powinny wyglądać trybuny, jak się dopinguje, jak się dziękuje piłkarzom i jak powinien wyglądać piłkarski mecz.

U nas, gdzie panują hasła, że eliminujemy bandytów, że dość mamy takiej piłki, prawie obowiązkowym powinno być oglądanie takich widowisk. Żadnych obelg, żadnych "k****", bez rac i chamstwa. Nie widziałem też żadnego szefa kibiców (u nas ta funkcja jest tak ważna, że czasami sędzia nie zaczyna bez niego meczu), który ryczy przez cały mecz w mikrofon dając prawie zawsze koncert przekleństw, wyzwisk, wulgarności.

Jestem przekonany, że Polacy też kochaliby taką piłkę. Można przyjść z żoną, dzieckiem, spokojnie dojść na stadion i spokojnie wrócić do domu. Stadion - mimo że mecz był o przysłowiową "czapkę gruszek" - wypełniony był do końca, bo to jest normalne. Kibice, którzy kochają swoich piłkarzy, idą ich oglądać zawsze, bez względu na przeciwnika.

U nas jest zupełnie inaczej. Przyjeżdża Wisła, Lech, czy Legia, to fani ciągną na stadion. Gdy przyjeżdża Polonia Bytom, Korona, czy jakiś inny klubik - frekwencja dużo niższa. To ja mówię, że to nie są żadni prawdziwi kibice, którzy chcą oglądać swoją drużynę tylko wtedy, gdy gra z mocnymi.

Mecz Realu był fantastyczny - gole, porywające akcje, bramki, indywidualne zagrania. W 78. minucie nasz Jurek Dudek opuścił bramkę, bo Mourinho chciał dać pograć kilka minut trzeciemu bramkarzowi. Skóra zaczęła mi robić meksykańska falę, gdy zobaczyłem wspaniały gest kolegów Dudka - ustawili się przy linii autowej tworząc tak zwaną aleję i bijąc prawa podziękowali mu. Nie za to, że zagrał przez 78 minut, ale za to jaki był i jaki jest, jak przykładał się do treningu i jak potrafił wpływać na Casillasa dając mu wsparcie, komfort i pewność w siebie.

Jako Polakowi było mi strasznie przyjemnie. Dudek należy do elity polskich piłkarzy. Wygrał prawie wszystko. Był bohaterem finału Champions League i grał w wielkich klubach. Ma wielkie doświadczenie i wierzę, że za kilka lat będziemy korzystać z jego wiedzy i umiejętności. Prędzej, czy później Polacy się zbuntują i też będą chcieli mieć piłkę profesjonalną, dobrze funkcjonującą, a nie tylko kolesiów i prywatę. Dudek w takiej piłce, podobnie jak wielu eks-piłkarzy, może odegrać ważną rolę.

Po meczu były podziękowania, uśmiechy, koszulki dla kibiców. I choć w środku coś ich musiało dusić, bo nie wygrali tego, co sobie wyobrażali, była atmosfera przyjaźni i życzliwości. Oczywiście, żadnych kibiców na murawie nie było, nikt nie wchodził na płytę boiska, bo to już jest niemodne i dzieje się tylko w krajach piłkarsko zacofanych. Ja jestem przekonany, że 99 procent Polaków chce takiej właśnie piłki, takich emocji. Zróbmy wszystko, aby spacyfikować ten jeden właśnie procent. Naprawdę warto.
Nic Panowie nie pozostaje nam jak zacząć od teraz wzorować się na stylu kibicowania z Hiszpanii
Biały__
Posty: 694
Rejestracja: 25.12.2008, 21:31

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Biały__ »

Rozmowa z dr. DOMINIKIEM ANTONOWICZEM, socjologiem.

Kłódka na stadionowej bramie czy zakaz wstępu na trybuny dla kibiców drużyny przyjezdnej to dobre pomysły na walkę z piłkarskimi chuliganami?

Są one bezsensowne, nieporadne i populistyczne, ale za to stanowią spektakularny sposób na to, by ludzie dostrzegali u premiera Donalda Tuska twardą rękę w walce z chuligaństwem. Można oczywiście zamknąć stadiony dla wszystkich i rozgrywać mecze tylko dla publiczności telewizyjnej. Takie decyzje pokazują nieporadność rządu, niemoc policji i brak planu na walkę ze stadionowym chuligaństwem. Stosując ten sposób myślenia równie dobrze możemy wprowadzić prohibicję, bo pijani kierowcy powodują drogowe wypadki, a choroba alkoholowa jest nawet bardziej powszechna niż stadionowe chuligaństwo. Można, tylko po co?

Czy wiadomo, dlaczego stadionowi chuligani i bandyci tak bardzo się rozpanoszyli?

Faktem jest, że państwo przegrywa wojnę z zorganizowaną przestępczością, która działa poza stadionami i efekty tego widzimy również na stadionach. Natomiast rozpanoszenie się chuligaństwa na stadionach to - patrząc na dane statystyczne - efekt paniki medialnej.

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski uważa, że wszystko, co robi premier Tusk w tej sprawie, jest bez sensu. Jego zdaniem, nie ma problemu kiboli, jest problem agresji w polskim społeczeństwie...

Istnieje problem agresji w życiu publicznym i istnieje problem agresji zorganizowanych grup przestępczych, które tu i ówdzie pojawiają się na stadionach. Z bandytyzmem trzeba walczyć skutecznie, ale kibicom należy pozwolić chodzić na mecze.

Co sprawiło, że chuligani upatrzyli sobie akurat piłkarskie stadiony na robienie zadymy?

Wystarczy spojrzeć na statystki, żeby dostrzec, że problem stadionowej agresji jest rozdmuchany. Gdybym nie chodził regularnie na mecze żużlowe, tylko czytał gazety albo oglądał telewizję, to pomyślałbym, że polskie stadiony przyciągają głównie jednostki patologiczne, a w domach siedzą zastraszeni prawdziwi kibice. Statystyki pokazują jednak przeciwny obraz wydarzeń. Liczba kibiców rośnie, zjawiska stadionowej agresji są marginalne, ale - mimo to - ostatnio nie ma dnia, żebym nie oglądał w telewizji wydarzeń bydgoskich.

Identyfikatory, zakazy stadionowe, szybkie sądy, zakaz noszenia kapturów - to wystarczy, żeby na stadionach nie było chuliganów?

Można pójść dalej - zakazać uczestnictwa kibiców w spotkaniach piłkarskich i żużlowych. Metoda prosta i skuteczna. Nie będzie rozgrywek klubowych w piłce i na żużlu, nie będzie problemu. Jednak poważnie rzecz traktując, identyfikatory zupełnie nie sprawdziły się w Wielkiej Brytanii i wycofano je po paru latach. Zakazy, mimo upływu chyba 15 lat ich stosowania, także nie okazały się zbawieniem dla Anglii czy Niemiec, choć swoją pozytywną rolę na pewno mają. Szybkie sądy nie zawsze są rzeczywiście tak szybkie, a kiedy są, to kary bywają nieprecyzyjne lub nieproporcjonalne do czynu. Ich klientami pozostają głównie pijani rowerzyści.

Czy coś z tamtych doświadczeń można by przeszczepić na polski grunt?

W Anglii w zeszłym roku policja dokonała 3,5 tys. aresztowań na meczach piłkarskich, a na meczu Stoke-Blackburn zginął człowiek zabity śmietnikiem. Idylliczny obraz angielskich trybun, to głównie produkt politycznej i dziennikarskiej wyobraźni. Polska powinna czerpać z rozwiązań niemieckich i holenderskich, które kulturowo bardziej przystają do polskiej rzeczywistości.

Może się zdarzyć, że kiedy państwo rozprawi się z bandytami na stadionach, to przeniosą się oni gdzie indziej?

Oni już są zupełnie gdzie indziej, ale walka z kibicami na stadionach jest bardzo spektakularna i ludziom się podoba. Problem leży poza stadionami, ale podobnie jak fakty z boisk angielskich, nikogo to nie interesuje. Im fakty bardziej odbiegają od naszej ukształtowanej przez media wizji świata, tym gorzej dla faktów. Taką wojnę zawsze przegrywają kibice, a bandytów i zorganizowane grupy przestępcze trzeba ścigać tam, gdzie działają, czyli poza stadionami. Narkotyki, sterydy, prostytucja - na tych polach trzeba walczyć z przestępcami, a nie wprowadzać stan wojenny na stadionach.

Jakie mogłyby być skutki przegranej państwa w walce ze stadionowym bandytyzmem?

Państwo, które dla potrzeb bieżącej polityki zawiesza chwilowo prawa człowieka kibicom, nie może budzić szacunku. Medialna panika tego nie usprawiedliwia.

Chuligani mogą zepsuć nasze Euro 2012?

To jest kolejny mit. Euro 2012 i chuligani to dwa światy. Euro jest generalnie bojkotowane przez chuliganów. Nie wpisują się oni w ten showbiznesowy spektakl telewizyjny, określany targowiskiem próżności, w którym lwią część biletów kupują VIP-y, sponsorzy, działacze oraz ich rodziny. Dla nich na przykład zmienia się prawo, przywracając możliwość picia alkoholu na stadionach.

Piękne stadiony nie zapewnią nam dobrej reprezentacji piłkarskiej, ale może przynajmniej złagodzą obyczaje na trybunach?

Stadiony to tylko budowle - same nie są w stanie zmienić ani poziomu gry reprezentacji, ani postaw piłkarskich działaczy, ani też zachowań kibiców. Stadiony, które budujemy, są rzeczywiście piękne, ale pozbawione ducha spontanicznego dopingu, pozostaną tylko szkieletami, centrami konsumpcji dla nowej klasy średniej. Przykładów takich zmian jest wiele: Arsenal, Fenerbahce czy Bayern. Tam przenosiny na nowe stadiony - głównie przez drogie bilety i nagły wzrost restrykcji - wywróciły proporcje w strukturze widowni i zniszczyły atmosferę.
http://www.nowosci.com.pl/look/nowosci/ ... cle=203883
defqon
Posty: 94
Rejestracja: 09.01.2009, 16:39

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: defqon »

http://www.rp.pl/artykul/662776_Kogo_po ... ibole.html
"Donald m...le", czyli kogo popierają kibole
Jarosław Stróżyk,Wojciech Wybranowski 23-05-2011, ostatnia aktualizacja 23-05-2011 20:29

Dominują wśród nich sympatie prawicowe. Do niedawna to PO była ulubioną partią szalikowców. Teraz ma przeciwko sobie wszystkich

– To nie jest pierwszy raz, kiedy PiS stoi po stronie zadymiarzy i kiboli – bulwersował się niedawno Paweł Graś (PO), rzecznik rządu. Zareagował tak na wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który skrytykował decyzje o zamknięciu stadionów Legii i Lecha po burdach podczas finału Pucharu Polski.

– Kibole, na czele których stoją Jarosław Kaczyński i pan Ziobro – dodawał z kolei Tomasz Tomczykiewicz, szef Klubu PO.

PiS odpowiedział groźbą procesów, przekonując, że nie ma związków z kibolami, i przypominając, że premier Donald Tusk w młodości był kibicem Lechii Gdańsk.

Widać, że politycy do kibicowskich sympatii ostatnio przyznają się niechętnie. A kibice do politycznych?

Bastion prawicy

– Nikt nie powie, że kibice popierają taką czy inną partię. W gronie kibiców są ludzie o różnych poglądach. Ale rzeczywiście środowiska kibicowskie różnych klubów utożsamiane bywają z opcjami politycznymi. Czasami korzenie takich sympatii sięgają jeszcze lat 80. – mówi "Rz" Andrzej Duffek, jeden z najbardziej znanych kibiców Lechii Gdańsk. Jego brat – nieżyjący już Tadeusz – w latach 80. był szefem fanów gdańskiego klubu i organizatorem głośnych antykomunistycznych manifestacji. Fani Lechii i dzisiaj podczas meczów skandują antykomunistyczne hasła, wieszają transparent "Bastion prawicy".

– Bo Lechia nadal jest bastionem prawicy, ale te poglądy nie są przydzielone do konkretnych partii politycznych – tłumaczy Duffek. – Chodzi o pewną tożsamość polityczną, pamięć o naszych korzeniach.

Dlatego, jak mówi, równie ciepło na trybunach Lechii witani byli do niedawna zarówno Jacek Kurski z PiS, jak i Donald Tusk z PO.

Korwin idolem

Kibiców rywala Lechii zza miedzy – gdyńskiej Arki – również uważa się za sympatyków prawicy. – Bardzo szeroko pojętej – zaznacza Mariusz "Megafon" Jędrzejewski, kierujący dopingiem fanów Arki.

Kto cieszy się ich sympatią? – Na pewno nie PO, z kolei Kaczyński jest dla mnie zbyt nieobliczalny. Głosowałem i będę głosował na Janusza Korwin-Mikkego – deklaruje Radosław, jeden z fanów Arki. Ten polityk od lat cieszy się dużo większą popularnością w środowisku kibicowskim niż w całym społeczeństwie. – Kibiców szczególnie dotykają różne zakazy stanowione przez państwo i nadgorliwość służb. Dlatego Korwin-Mikke, który od lat konsekwentnie domaga się ograni- czania roli państwa, jest najlepszym wyborem – przekonuje Marek, kibic Lecha Poznań.

Legia bliżej PiS

Dziś za najbardziej wyrazistą politycznie ekipę kibicowską uchodzą fani Legii Warszawa.<\f>Wielu z nich nie kryje sympatii do PiS. To tu ukuto głośne hasło "Donald, matole, twój rząd obalą kibole", za krzyczenie którego kibice w Białymstoku zostali ukarani mandatami.

Podobnie jak środowisko PiS angażują się w akcje patriotyczne, m.in. upamiętnianie powstania warszawskiego. – Nie robimy tego ze względu na politykę, ale potrzebę serca. To są nasze korzenie, korzenie naszego miasta, musimy o nie dbać – tłumaczy jeden z liderów środowiska kibiców Legii. Ale przyznaje też, że osoby, które odgrywają kierownicze role wśród kibiców Legii, określają się jako mocno prawicowe.

Do zadeklarowanych prawicowców należą też od dawna sympatycy Śląska Wrocław. Na forach internetowych fani tego klubu od dawna ostro krytykują PO. Wielu z nich deklaruje sympatie dla PiS i Korwin-Mikkego.

Za bliższych prawicy uchodzą też fani Cracovii i Wisły Kraków.

Co prawda za zwolennikami tego drugiego zespołu ciągnie się etykietka zwolenników "milicyjnej drużyny", ale ich poglądy są dzisiaj zdecydowanie antykomunistyczne.

Kibole przestrzegają tego rygorystycznie. – Na "Żyletę" (sektor szalikowców – red.) nikt w koszulce Che Guevary nie wejdzie – podkreśla jeden z liderów kibiców Legii.

Czerwone rodzynki i podzielony Śląsk

W latach 80. kibiców dwóch klubów wiązano z sympatiami komunistycznymi. To fani hołubionego, zwłaszcza za kadencji Edwarda Gierka, a dziś drugoligowego Zagłębia Sosnowiec i Widzewa Łódź.

Dziś z lewicowych sympatii fanów Zagłębia nie pozostało wiele. Przez kibiców innych drużyn uważani są za całkowicie apolitycznych. Ale coraz większe wpływy na trybunach sosnowiczan zdobywają młodzi ludzie o poglądach bliskich PiS.

Inaczej jest w przypadku kibiców Widzewa. Działacze kibicowskich organizacji Fanatycy Widzewa i Tylko Widzew w ubiegłorocznych wyborach samorządowych wystartowali do rady miasta z list postkomunistów. "SLD zaoferowało nam najlepsze warunki i postanowiliśmy z tej oferty skorzystać" – napisali na kibicowskim forum. Rafał Markwant, kibic Widzewa, został radnym Łodzi z list Sojuszu.

Toczący świętą wojnę z Widzewem fani ŁKS od poparcia dla SLD zdecydowanie się dystansują. – Komuna zdecydowanie nie wchodzi w grę – mówi stanowczo "Jędrek", jeden z przywódców szalikowców Łódzkiego Klubu Sportowego. Sympatie swoich "braci po szalu" określa jako zdecydowanie prawicowe.

Choć kibice ŁKS też nie uniknęli romansu z lewicą. Jeden z liderów Stowarzyszenia Kibiców ŁKS Karol Rimler w 2007 r. chciał zostać posłem z list SdPl. Teraz na swoim profilu na Facebooku deklaruje sympatię dla Grzegorza Napieralskiego, propagował też lewicowe hasło "Zamiast<\f> podnosić VAT, opodatkować Kościół".

Kibice Ruchu Chorzów to z kolei zadeklarowani sympatycy Ruchu Autonomii Śląska. Już w latach 90. fani z Chorzowa na meczach swoich zespołów wywieszali niemieckie flagi. Wygwizdali też hymn polski podczas finału Pucharu Polski, który odbywał się w Chorzowie.

– Rzeczywiście wśród nich jest olbrzymie poparcie dla RAŚ. Inaczej niż wśród kibiców Górnika Zabrze, którzy akcentują przywiązanie do Polski. Na trybunach w Zabrzu zawsze był prawicowy, patriotyczny klimat – opowiada Andrzej Duffek

Anty-Platforma?

Jeszcze do niedawna partią, która cieszyła się największym poparciem w kibicowskim środowisku, była PO. – Biorąc pod uwagę, że większość kiboli pochodzi z dużych miast, gdzie PO jest najsilniejsza, trudno się temu dziwić. Do tego za rządów PiS i ministra Ziobry pojawiły się pierwsze represje wobec kibiców i polityczne pokazówki – opowiada jeden z kibiców Lecha Poznań. Przed wyborami 2007 r. w Poznaniu skandowali nawet na trybunach "Kto nie skacze, ten za PiS-em" oraz "Donald Tusk".

Zamykanie stadionów i inne represje wobec kiboli sprawiły, że Platforma stała się dla nich wrogiem publicznym numer jeden.

Choć do dziś wielu działaczy stowarzyszeń kibicowskich należy do PO. – Teraz mają spory problem, w końcu nie można dwóm panom służyć – śmieje się jeden z kibiców Śląska Wrocław.
Rzeczpospolita
Artykuł w miarę dobry, chociaż przedstawienie Widzewa jako komunistycznej ekipy to grube przegięcie i manipulacja (vide spora frekwencja Widzewa przeciwko ostatniemu marszu pederastów).
krzycho_ASR
Posty: 458
Rejestracja: 24.09.2009, 16:47

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: krzycho_ASR »

Artykuł w miarę dobry, chociaż przedstawienie Widzewa jako komunistycznej ekipy to grube przegięcie i manipulacja (vide spora frekwencja Widzewa przeciwko ostatniemu marszu pederastów).
Taka jest cena za sojusze z komuchami.
kompostownik
Posty: 718
Rejestracja: 17.01.2010, 11:18
Lokalizacja: zero dwa dwa

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: kompostownik »

1927
Posty: 106
Rejestracja: 26.11.2009, 13:17

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: 1927 »

od jutra do kupienia:

Obrazek
Stary14
Posty: 894
Rejestracja: 04.01.2009, 12:34

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Stary14 »

W jakich punktach będzie można zakupić tą gazete?
Człowiek z Blizną
Posty: 465
Rejestracja: 23.09.2010, 17:56
Lokalizacja: Biała Polska

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Człowiek z Blizną »

Stary14 pisze:W jakich punktach będzie można zakupić tą gazete?
Empik,saloniki prasowe oraz we większych kioskach.
Brist
Posty: 138
Rejestracja: 26.11.2009, 18:19

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Brist »

Człowiek z Blizną pisze:
Stary14 pisze:W jakich punktach będzie można zakupić tą gazete?
Empik,saloniki prasowe oraz we większych kioskach.
A nawet w niektórych zywkłych kioskach ruchu, bo czasami widzę, że 1 numer jest.
Sedici
Posty: 579
Rejestracja: 26.02.2007, 22:23
Lokalizacja: Brzyskorzystewko

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Sedici »

ogladac W11 dzisiaj :D "wkrotce ma dojsc do kolejnej ustawki"
kompostownik
Posty: 718
Rejestracja: 17.01.2010, 11:18
Lokalizacja: zero dwa dwa

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: kompostownik »

Czyżniewski z zakazem stadionowym?!

http://www.zpierwszejpilki.com.pl/ekstr ... wym/10245/
kbls
Posty: 128
Rejestracja: 20.06.2010, 19:21

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: kbls »

Co wolno wojewodzie...

Z tego samego portalu, Czyżniewski jednak bez zakazu. Myślę, że bardzo dobrze, że sprawę dociśnięto do końca, przynajmniej zdają sobie sprawę, że są ludzie którzy im patrzą na ręce. No i ciekawe jak postąpi Komenda, skoro ma na głowie media! :D
karolw1991
Posty: 220
Rejestracja: 21.04.2008, 12:59
Lokalizacja: OZAROW

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: karolw1991 »

portos
Posty: 18
Rejestracja: 21.01.2010, 15:29

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: portos »

do czego jeszcze są zdolni kibice Górnika. Wstyd....
Celownik
Posty: 90
Rejestracja: 19.02.2010, 12:22

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Celownik »

portos pisze:do czego jeszcze są zdolni kibice Górnika. Wstyd....

A kto powiedział, że to był kibic Górnika ?
Piekary Śląskie
Posty: 5
Rejestracja: 21.05.2011, 19:18

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: Piekary Śląskie »

http://interwencja.interia.pl/news?inf=1644134
kliknij "zobacz reportaż" i oglądaj od 1:55
O..
Posty: 251
Rejestracja: 04.09.2010, 17:32

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: O.. »

Celownik pisze:
portos pisze:do czego jeszcze są zdolni kibice Górnika. Wstyd....

A kto powiedział, że to był kibic Górnika ?
To dlaczego wasz FC z Piekar wydawał oświadczenie?
biedrona
Posty: 50
Rejestracja: 16.11.2010, 14:34

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: biedrona »

Widzę, że wczorajsza "Rzeczpospolita" online dała arcydługi wywiad z Litarem. We wtorek ma być też ponoć obszerny w papierowym wydaniu. I dobrze:)

wklejam linka, i całośc, bo jest strasznie długaśny

http://www.rp.pl/art...ogiem_nr_1.html

Byliśmy wzorem, jesteśmy wrogiem nr 1
"Rzeczpospolita"

Kiedy chwaliliśmy rząd, nikomu nie przeszkadzały transparenty. Gdy krytykujemy, mówią „akcja polityczna” – uważa "Litar", szef kibiców Lecha Poznań w rozmowie z dziennikarzami "Rz" : Jarosławem Stróźykiem i Wojciechem Wybranowskim


Krzysztof Markowicz, lepiej znany jako „Litar”, to szef Wiary Lecha – stowarzyszenia kibiców Lecha Poznań, największego tego typu w Polsce. Część mediów wytyka mu, że prokuratura postawiła mu zarzuty za wystawienie fałszywego świadectwa pracy, a przeciw niemu toczy się śledztwo – opluł kibica podczas meczu reprezentacji Polski. Jednak kibice Lecha pod jego przywództwem według europejskich mediów stali się wzorem do naśladowania: dopingują klub, organizują akcje społeczne.Choć niechętnie zabiera głos, na prośbę „Rz” postanowił odnieść się do stawianych mu zarzutów, wojny rządu z kibolami oraz tematu bezpieczeństwa na polskich stadionach.

„ Pierwszy kibol RP, nadkibol – to niektóre określenia pod pana adresem. Jest pan ostatnio jedną z najbardziej znanych osób w Polsce.

Krzysztof Markowicz, szef Wiary Lecha: Czuję zażenowanie. Nie zrobiłem niczego, by poświęcać mi tyle uwagi. Jest wiele osób, które robią wiele niesłychanie ważnych rzeczy i nikt o nich nie mówi. „Litar” jest wszędzie. Strach otworzyć lodówkę. Jeśli w niektórych mediach poświęcano mi więcej uwagi niż temu, co się działo w Egipcie czy Tunezji, to chyba jest coś nie tak. W „Gazecie Wyborczej”, która celuje w atakach na moją osobę, od początku roku napisano na mój temat kilkadziesiąt artykułów. To więcej niż o niektórych bardzo znanych politykach.

Nie bez powodu. Jest pan szefem największego stowarzyszenia kibicowskiego w Polsce. Do tego dochodzą oskarżenia o dziwne interesy z klubem i zarzuty prokuratorskie dotyczące wystawienia lewego zaświadczenia zatrudnienia oraz oplucia kibica na meczu reprezentacji Polski.

Może po kolei. Mam zarzuty za wystawienie zaświadczenia, i tyle. Wolałbym tego nie komentować. A co do oplucia. Ja już za to wydarzenie publicznie przeprosiłem. Poniosły mnie nerwy, czego żałuję. Jeśli chodzi o opis tego zdarzenia w mediach, nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością. Nikt nie został zaatakowany dlatego, że miał na sobie biało-czerwone barwy. Nikogo nie wyrzuciłem z trybun. Jeśli ktoś chce oceniać to zdarzenie na podstawie relacji mediów, pociętych filmików, to powinien obejrzeć pełen 15-minutowy zapis z monitoringu. Wtedy okaże się, że sprawa nie jest czarno-biała. I ja będę się starał udowodnić to w sądzie. Przypominam też wszystkim dziennikarzom, którzy tak bardzo mnie nie lubią, że dopóki nie zostanę skazany przez sąd, dopóty jestem osobą niewinną.

Dostał pan jednak zakaz stadionowy. A dziwne interesy z klubem? Czy to normalne, że szef stowarzyszenia kibiców ma wyłączność na sprzedaż kiełbas na stadionie?

Jestem zwykłym przedsiębiorcą. Płacę podatki, zatrudniam ludzi. Moja firma współpracowała i współpracuje z wieloma osobami prywatnymi i instytucjami. Klub Lech Poznań był tylko jedną z nich. Zresztą gdyby oferta mojej firmy nie była atrakcyjna finansowo i jakościowo dla władz klubu, nigdy nie wygrałbym przetargu. Przecież Lech nie jest instytucją charytatywną, ale spółką, która ma przynosić jej właścicielom zyski. Zresztą pierwszy przetarg organizowany przez klub przegrałem. Udało mi się dopiero po kilku latach.
Mowa o 2 mln zł, jakie rzekomo zarabiałem na małej gastronomii i kateringu na stadionie – to też jest bzdura. Ta kwota była wielokrotnie niższa. I co najważniejsze – nie miałem wyłączności na stadionowy katering. To tyle jeśli chodzi o te rzekomo dziwne interesy.

Nie do końca. Część mediów twierdzi, że to kibole rządzą w Lechu. Oddano wam trybuny, rządzicie na nich przemocą.

W jaki sposób kibice mają niby rządzić spółką akcyjną, jaką jest klub, nie mając w niej udziałów. Jest właściciel Lecha i cały zespół biznesowo-sportowych doradców, którzy go wspierają, to oni podejmują wszystkie decyzje często zresztą wbrew zdaniu fanów, jak np. w przypadku zatrudnienia obecnego trenera, przeciwko czemu kibice głośno protestowali.
A co do tego, że sami pilnujemy porządku na jednej, podkreślam jednej, trybunie zajmowanej przez najzagorzalszych fanów czy na meczach wyjazdowych, to nie ma w tym nic złego. Kibice zawsze byli zorganizowani i chyba lepiej, żeby negatywne zachowania wśród nich były wychwytywane i eliminowane przez nich samych, niż by musiały to robić inne służby. Media oburzają się, że „zastraszamy innych”, „panoszymy się na trybunach”, że narzucamy, jak dopingować i co śpiewać. Ale jak wydarzy się coś złego jak np. w Bydgoszczy, to natychmiast pojawiają się zarzuty – dlaczego Wiara Lecha, która nie była organizatorem tego wyjazdu nie reagowała. Czyli i tak źle, i tak niedobrze.

Pojawiają się zarzuty, że kluby stały się zakładnikami stowarzyszeń kibicowskich.

Co w tym złego, że władze klubu chcą współpracować z legalną organizacją reprezentującą sporą część poznańskiego środowiska kibicowskiego? Chciałbym zwrócić uwagę, że w tych samych mediach, które dziś nas krytykują i grzmią z oburzenia, że władze Lecha z nami współpracują, jeszcze przed rokiem byliśmy przedstawiani jako wzór wszelkich cnót, wzór współpracy z klubem, chwaleni za doskonale zorganizowany doping, bezpieczne wyjazdy zagraniczne. Chwalili nas przedstawiciele władz, zachodnich klubów, a np. fani Manchesteru City stawiają sobie doping poznański jako modelowy i chcą nas naśladować. A potem hasło: walka rządu z kibolami, jedno pstryknięcie palcem i w tych samych mediach staliśmy się wrogiem publicznym numer jeden. Mimo że działamy tak samo, w takich samych warunkach. Myślę, że wynika to z medialnej potrzeby chwili. Zło i sensacja lepiej się sprzedają, a jak ich nie ma, to trzeba je medialnie wykreować.

To może trzeba taką współpracę bardziej uregulować?

Przecież to my jesteśmy prekursorami takich rozwiązań. Od lat mamy umowę, w której są jasno określone prawa i obowiązki stowarzyszenia Wiara Lecha wobec klubu. Teraz inne kluby zawierają identyczne umowy ze stowarzyszeniami swoich fanów, a Ekstraklasa SA przygotowuje jednolity wzór umowy, jaką każdy klub w naszej lidze powinien podpisać ze swoimi kibicami. Ma to być jeden z warunków, by klub dostał licencję. Tak zresztą jest też w innych krajach. W Niemczech taka współpraca jest obligatoryjna. Tam przedstawiciele kibiców zasiadają nawet we władzach klubów. I to działa od lat. Natomiast u nas, jak wprowadza się takie same rozwiązania, to podnosi się krzyk, że kluby stają się zakładnikami kiboli.

A to, że w ostatnich miesiącach policja zatrzymała ponad 80 kibiców Lecha, też nie jest problemem? Pojawiają się poważne zarzuty o działalność gangsterską, handel narkotykami.

Która z zatrzymanych osób ma zarzuty dotyczące działalności na naszym stadionie? Nikt. Kto ma zarzut handlu narkotykami na nim? Też nikt. Generalnie te wszystkie zarzuty, przy których szermuje się w mediach nazwą Lech Poznań i Wiara Lecha, nie mają ani z klubem, ani ze stowarzyszeniem nic wspólnego.

Czyli ludzie mają uwierzyć, że na stadion przychodzą same niewiniątka, a tylko w mediach przyprawia się im gębę?

Na stadion przychodzi kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Podejrzewam, że gdybyśmy przejrzeli trybuny, to cały kodeks karny moglibyśmy uzbierać. Tylko że nie ma to nic wspólnego z Lechem. Jak ktoś wchodzi na stadion, to nie ma na czole napisane, z jakiego paragrafu został skazany. A nawet gdyby miał, nie może to być podstawą do tego, by go na mecz nie wpuścić. Ludzie z zarzutami przychodzą też do teatru czy do kina i nikt nie robi z tego problemu.

A tzw. ustawki? Przecież nie jest dla nikogo tajemnicą, że kibole Lecha biorą w nich udział.

Nie ma to miejsca na meczu. Jeśli ktoś gdzieś chce dać sobie po dziobie, to co mnie to obchodzi. Przy zadymach kibicowskich to co ludzi bulwersuje, to z jednej strony niszczenie mienia, a z drugiej zagrożenie dla bezpieczeństwa innych osób. Przy tzw. ustawkach tego nie ma. Biją się ci, co chcą. Nie wiem czym to się różni od walki w klatkach czy walk bokserskich.

Tym, że jest to złamanie prawa.

To może trzeba otworzyć jakąś federację czy związek sportowy i podciągnąć to pod prawo o sporcie. Nieistotne. Wiary Lecha to nie dotyczy. Żadna z osób, które zostały zatrzymane za rzekomy udział w ustawkach, nie była członkiem naszego stowarzyszenia.

Czy kibic Lecha, autor przyśpiewki „Każdy Polak wie, kto populistą jest”, dostał już zakaz stadionowy za znieważanie konstytucyjnego organu państwa?

Nic mi o tym nie wiadomo. Ale rzeczywiście, sytuacja, w której kibice w całej Polsce są zatrzymywani przez policję za np. transparent „Tola ma Donalda, Donald ma Tolę” czy podobne, jest absurdalna. To próba ograniczenia praw kibiców do wolności wypowiedzi. Jedynym miejscem, gdzie kibice mogą dać wyraz swoim przekonaniom, są stadiony. Dodam, że w regulaminie PZPN zabrania się rozwieszania transparentów o treściach politycznych, ale pozwala na zawierające informacje społeczne. Flagi mówiące o niedociągnięciach związanych z organizacją Euro czy transparenty w rodzaju „Miały być drogi, jest drogi cukier” uważamy za zawierające hasła społeczne.

Politycy PO mówią o kibolach, że jesteście „zbrojnym ramieniem PiS”.

Nie należy w żaden sposób utożsamiać akcji kibiców z poglądami jakiejkolwiek partii politycznej czy sympatiami do niej. Nasza akcja to bardziej wyraz sprzeciwu wobec konkretnych działań władzy. Gdyby inne ugrupowanie rządziło, a podejmowalibyśmy podobne działania sprzeciwu, pewnie zarzuty pod naszym adresem byłyby identyczne, tylko dla odmiany określano by nas np. mianem zbrojnego ramienia PO, PSL czy kogokolwiek innego. Przypomnę, że równie mocno protestowaliśmy przeciw niektórym propozycjom Zbigniewa Ziobry, naszym zdaniem naruszającym prawa obywatelskie. Kibice są naprawdę daleko od polityki, na trybunach jest pełen przekrój społeczeństwa i poglądów politycznych. Podobnie jest w stowarzyszeniu Wiara Lecha. Ja np. nie mam sprecyzowanych poglądów politycznych i w ogóle nie chodzę na wybory. Ale są też u nas osoby działające w PO czy związane z PiS. Sam nigdy nie byłem w Pałacu Prezydenckim ani u premiera. W Sejmie byłem raz w życiu. W różnych ministerstwach dwa razy. Raz gdy rządziło PiS i raz za rządów PO.

Jednak polityka w waszych działaniach jest widoczna. Na stadionie Lecha pojawił się pierwszy w Polsce transparent wytykający rządowi dziurawe drogi, niewybudowane dworce itp.

Kiedy chwaliliśmy rząd i cieszyliśmy się z decyzji o przyznaniu Polsce organizacji Euro 2012, na stadionach były transparenty z tym związane, to nikt nie zarzucał nam, że zajmujemy się polityką. A kiedy się okazuje, że w sprawie organizacji Euro bardzo wiele rzeczy zostało zaniedbanych i jako kibice wskazujemy na to, to nagle nasze „transparenty nie dotyczą meczu” albo „są wynikiem akcji politycznej”. Przecież to jakaś paranoja.

Obwiniacie rząd za działania wymierzone w kibiców, ale jednocześnie premier Tusk mówi: musieliśmy zareagować po tym, co wydarzyło się na finale Pucharu Polski w Bydgoszczy.

To, co się stało po meczu, rzeczywiście nie powinno mieć miejsca. Potępiamy ten incydent. Koniec, kropka. Ale biorąc pod uwagę skalę tych zamieszek w porównaniu z tym, co dzieje się choćby teraz na meczach piłkarskich w innych krajach europejskich, np. w Austrii – gdzie kibice przerwali derby Wiednia, w Grecji – gdzie były olbrzymie zamieszki na finałowym meczu pucharu, czy choćby w Czechach, to trzeba sobie powiedzieć, że u nas wcale tak źle nie jest.

Cała Polska widziała np., jak kibic Lecha kopnął kobietę, operatorkę jednej z telewizji.

Nie bagatelizuję tego, co się wydarzyło, ale porównując sytuację na polskich stadionach jeszcze w latach 90. z czasami dzisiejszymi, widać wyraźną poprawę. Raporty Komendy Głównej Policji mówią o spadku wykroczeń na stadionach o ponad 50 proc., a trzeba brać też pod uwagę, że to, co w latach 90. nie było wykroczeniem stadionowym, teraz już jest, a mimo to policja notuje spadek wykroczeń.

Skoro pan nie bagatelizuje Bydgoszczy, to chyba nie ma powodu protestować przeciwko temu, że rząd tępi stadionowych chuliganów.

Działania rządu niewiele mają wspólnego z tępieniem chuliganów. Raczej z pokazówką. My nie protestujemy przeciwko „walce z chuligaństwem i bandytyzmem na stadionach”. Wskazujemy w naszym proteście na kwestie naginania praw obywatelskich pod pozorem walki z rzekomymi bandytami. Zasadne jest przecież pytanie – dlaczego za awanturę, którą wywołała kilkudziesięcioosobowa grupa w Bydgoszczy, karze się kilkadziesiąt tysięcy kibiców w całej Polsce zamykaniem stadionów? Przecież to forma odpowiedzialności zbiorowej rodem z PRL.
Zakazano kibicom jeżdżenia na mecze wyjazdowe swoich zespołów. I to niezależnie od ligi. Co ma wspólnego drużyna i jej kibice z IV ligi czy A klasy ze zdarzeniami z Bydgoszczy? To są kolejne dziesiątki tysięcy ludzi, fanów sportu, których dotykają nieuzasadnione represje. Zakaz stadionowy można dostać i takie rzeczy się dzieją, za przeklinanie na stadionie. Powiesz „o k…” po jakiejś akcji piłkarzy, przyuważy cię ochrona i masz zakaz stadionowy. Piłka to jest sport, który budzi olbrzymie emocje. Po to się chodzi na trybuny, by te emocje wspólnie przeżywać. Reperkusje aktualnych działań najbardziej dotykają ludzi tworzących oprawy i atmosferę na stadionach. A przecież doping i oprawy robione przez kibiców przy tak marnej jakości produktu, jakim jest nasza ekstraklasa, są czymś, co go ratuje. Powoływanie się na przykłady Anglii czy Hiszpanii jest bez sensu. Tamtejsi kibice mogą na co dzień oglądać najlepszą piłkę na świecie i sama gra dostarcza im emocji. W Polsce tak nie jest.

Jednak wiele osób nie chodzi na mecze, bo nie chce ciągle słuchać k…, ch… pod adresem drużyny przeciwnej.

Skoro zamyka się stadiony za przeklinanie, to zamknijmy też szkoły, dyskoteki i niejedną redakcję. Proszę pokazać mi kraj, gdzie wulgaryzmy z trybun pod wpływem emocji nie padają. Wystarczy choćby pooglądać mecze ligi francuskiej, niemieckiej czy hiszpańskiej. Kibice Tottenhamu Londyn niedawno śpiewali pod adresem jednego z piłkarzy przeciwników „twoja matka to k…a, a twój ojciec myje słonie”. Kibice Realu przez cały mecz z Barceloną lżyli Messiego. Nie mówię, że jest to OK. Ale jakoś nikt tam za to nie zamyka stadionu. Ciekaw jestem, gdybyśmy porównali Polskę z tą osławioną Anglią, to gdzie byłoby więcej czynów chuligańskich przy okazji meczów. Wcale nie jestem pewien, że w Polsce.
Po za tym tak jak spada ilość wykroczeń na stadionach, tak maleje liczba wulgarnych przyśpiewek. Kiedyś kibice rywalizujących drużyn głównie się obrażali, teraz dopingują swoje zespoły. Ale zmiany muszą następować ewolucyjnie, nie za pomocą rządowej pałki.

Władza mówi, teraz pocierpicie, ale za to na Euro stadiony będą bezpieczne.

Premier Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy, że zdecydowanej większości kiboli ten cały turniej Euro 2012 w ogóle nie interesuje. Mieliśmy okazje być na mistrzostwach w Niemczech i na Euro w Austrii i Szwajcarii. Dla mnie wniosek jest jeden – nigdy więcej. To nie jest impreza dla ludzi, dla których futbol jest całym życiem, którzy pasjonują się ligowymi zmaganiami, rywalizacją. Euro jest głównie dla osób przypadkowych, niedzielnych kibiców, którzy na stadion przyjdą raz – bo fajnie jest być na międzynarodowym evencie, ale którzy więcej na stadion nie wrócą. A próba wmówienia ludziom, że kibole zagrażają Euro? Nie bądźmy śmieszni. Wylosowanie biletu na mistrzostwa graniczyło z cudem. W jaki sposób większa grupa kiboli miałaby się zatem dostać na trybuny i wywołać zadymę?

Będziecie kontynuować protesty jesienią przed wyborami parlamentarnymi?

To nie jest tak, że ktoś tak sobie zadecyduje w pojedynkę i tak będzie. Każda grupa kibicowska musi najpierw przedyskutować to we własnym gronie. Czy kontynuuje protest, a jeżeli tak, to w jakiej formie, kiedy i gdzie. I dopiero wówczas będzie można podjąć ogólnopolską decyzję w tej sprawie.

Siłą rzeczy wasz protest się rozchodzi po całej Polsce. Dołączyli do niego np. fani żuzla.

A zauważyliśmy też hasła go popierające na meczach zespołów siatkówki i piłki ręcznej, koszykówki. Kibice zdają sobie sprawę, że pod hasłem pseudowalki z bandytyzmem zabija się jakąkolwiek aktywność kibicowską, jakąkolwiek atmosferę na trybunach. A stadionowy doping, oprawy, to jest coś, co ludzi nakręca. Na mecze Lecha przychodzą ludzie z małymi i bardzo małymi dziećmi, które nie zawsze rozumieją, na co patrzą. Bo taki 3-, 4-latek nie pojmuje, co to spalony, rzut wolny etc. Ale chłoną tę atmosferę, dopingu, wspólnych emocji, jedności, poczucia wspólnoty. Kiedy na mój wniosek władze Lecha na stadionie zorganizowały sektor dziecięcy, to na pierwszym meczu było na nim trochę ponad tysiąc osób, a na niedawnym z Borussią Dortmund - ponad 3 tys. dzieci. Mamy nadzieję, że dzieci w ten sposób się zarażą wirusem sportu – będą chciały grać w piłkę albo przynajmniej zostaną kibicami i wrócą na stadion.

Wiara Lecha jest znana z wielu akcji dla dzieci oraz upamiętniających ważne wydarzenia. Po co to robicie?

Te akcje to jest sukces całego środowiska kibicowskiego Lecha, ludzi ze wszystkich trybun. Wiara Lecha pomaga je koordynować, natomiast to jest kwestia zaangażowania wielu setek ludzi. To są akcje pomocy dla dzieci z domów dziecka, akcje poprawy bezpieczeństwa dzieci na drogach – zebraliśmy pieniądze na kupno 52 tys. kamizelek odblaskowych dla przedszkolaków, to akcje niebiesko-biały Mikołaj, gdzie prezenty otrzymały setki dzieci z domów dziecka i szpitali, wreszcie akcje patriotyczne – przypominające np. o powstaniu wielkopolskim. Ja nie mam poglądów prawicowych, ale uważam, że naszą polską tożsamość narodową należy kultywować. Trzeba przypominać o naszej historii, o bohaterach naszej wolności, naszych zwyczajach i tradycjach. W dzisiejszych czasach jedyną grupą młodych ludzi, która się za to wzięła, są kibice. No i może harcerze.

Jeden z socjologów postawił tezę, że w walce rządu z kibolami chodzi o zniszczenie środowiska kibiców, które jest dobrze zorganizowane, zhierarchizowane i aktywne, a więc niewygodne dla władzy.

I to może być słuszna teza. Dzisiaj chyba tylko harcerstwo jest lepiej zorganizowane. Kibice mają własną, dobrze zorganizowaną strukturę, są zjednoczeni wokół barw klubowych i rządzą się własnymi zasadami.

Pojawiają się głosy, że po tym, jak zostały panu postawione zarzuty, powinien pan zrezygnować z szefowania stowarzyszeniu Wiara Lecha.

Nie zamierzam rezygnować. Jeśli ja coś przez wiele lat buduję, jest to prawie całym moim życiem, to ze względu na jakiś incydent rozdmuchany do bardzo dużych rozmiarów nie przekreślę swojej pracy, nie schowam się do dziury. Uważam, że mogę chodzić dalej z podniesioną głową. Mnie mogą odwołać tylko członkowie stowarzyszenia Wiara Lecha, a nie media czy politycy.

Rzeczpospolita
1985
Posty: 4
Rejestracja: 18.04.2011, 19:57

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: 1985 »

sam sobie tego nie wyciął na pewno... pewnie pomogli mu koledzy z KSG wiadomo że ich nie sprzeda bo się boi... a cel był prosty w w niedziele w Piekarach turniej Niebieski bajtel...
K_G
Posty: 112
Rejestracja: 20.09.2010, 22:27

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: K_G »

1927 pisze:od jutra do kupienia:

Obrazek
Dzisiaj kupiłem i nie żałuję wydanych 12zł. Naprawdę warto.
DFLG
Posty: 467
Rejestracja: 11.01.2010, 23:23

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: DFLG »

Coś o Tusku oczami prawdziwych kibiców. Na zachętę słowa Makarona z poniższego artykułu:
Jak stoję na meczu koło dwudziestolatka, to jestem z nim na ty. To normalne, przecież kibicujemy razem. Ale gdybym stanął obok Tuska, kazałbym sobie mówić przez pan – mówi z godnością „Makaron”, sam dobrze po pięćdziesiątce.
http://media.wp.pl/kat,1022955,wid,1346 ... omosc.html
kompostownik
Posty: 718
Rejestracja: 17.01.2010, 11:18
Lokalizacja: zero dwa dwa

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: kompostownik »

gw

Paranoiczny świat polskich piłkarskich kiboli
Artur Brzozowski

Wrocławscy kibole nie tylko nie dopingowali piłkarzy Śląska w najważniejszym meczu od 30 lat, ale pacyfikowali widzów, którzy chcieli wspierać drużynę. To potwierdza, że w Polsce duża część osób uważająca się za kibiców z prawdziwym kibicowaniem niewiele ma wspólnego

Niedzielny mecz z Arką Gdynia częściowo zbojkotowali ludzie uważający się za kibiców Śląska. W pierwszej połowie spotkania decydującego o wicemistrzostwie Polski siedzący na trybunie odkrytej osobnicy milczeli. Nie dopingowali swojego "ukochanego zespołu" w proteście przeciw premierowi Donaldowi Tuskowi i jego rządowi. Taką decyzję podjął Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców.

W pierwszej części meczu na trybunach urządzono piknik. Grano piłkami plażowymi, skandowano hasła w stylu: "Robert Kubica szybki jak błyskawica" oraz "Robert Mateja polskich skoków nadzieja". To, że zawodnicy Śląska potrzebowali - jak nigdy wcześniej - wsparcia, nie miało dla kiboli znaczenia.

Oczywiście na stadionach nie ma obowiązku dopingowania. Nikt przychodzący na mecz nie musi zdzierać gardła. Problem w tym, że na wrocławskiej trybunie odkrytej bezwzględnie pacyfikowano tych, którzy Śląsk dopingować chcieli! Siłą wymuszano, by milczeli. Sytuacje takie opisują normalni widzowie, którzy kupili bilety właśnie na tę trybunę. Mało tego, sami kibole na portalach chwalą się, że nie pozwolili nikomu dopingować Śląska.

Inni, choćby na forum "Gazety", przechwalali się innymi "bohaterskimi czynami": "Zauważyłem kilkoro osobników, którzy rozpychali się nerwowo i usiłowali wywalczyć swoje numerowane miejsce na trybunie odkrytej. Stali bywalcy doskonale wiedzą, że tam siadamy - jak kto chce" - napisał jeden z nich.

W kontekście przenosin drużyny na nowy, ponad 40-tysięczny, stadion to cenna wiadomość. Niech klubowi działacze nie dziwią się, że wielu normalnych ludzi wciąż boi się przychodzić na mecze. Nie chcą stykać się z osobnikami, którzy zwyczajnie pogonią ich z wykupionego miejsca.

Ta kuriozalna sytuacja pokazuje, że w Polsce duża część osób uważająca się za kibiców niewiele z kibicowaniem ma wspólnego. Na trybunach stadionów manifestują poglądy polityczne, wywieszają transparenty, które z futbolem nie są związane.

Kibole Śląska podczas meczu z Arką powiesili na płocie transparent: "Miała być druga Irlandia, mamy drugą Białoruś". Nawet nie zdają sobie sprawy, jak bardzo są śmieszni i zakłamani. Przecież pacyfikując siłą kibiców chcących dopingować drużynę, sami wprowadzili na trybunach standardy białoruskie. Jak Łukaszenka zakneblowali usta wszystkim mającym inne poglądy niż oni.

Protesty kiboli przeciw rządowi Tuska są dziś częste na polskich stadionach. Ich niekonwencjonalna forma, czyli niedopingowanie własnej drużyny, to kuriozum. Trudno wymyślić coś głupszego. Bo kto traci na braku dopingu - Tusk i jego rząd? Już sobie wyobrażam jak premier czy minister Radek Sikorski nie śpią po nocach z powodu głupoty grupki kiboli, którzy w milczeniu oglądają spotkania.

Komu zaszkodzili kibice Arki, którzy na kluczowy dla swojego klubu mecz z Legią przyszli ubrani na czarno i nie dopingowali? Arka przegrała, co miało fundamentalny wpływ na degradację zespołu. Z tą absurdalną sytuacją nie mógł się pogodzić dyrektor Arki Andrzej Czyżniewski, który zrozpaczony wygrażał milczącym kibolom. A premiera Tuska - sympatyka Lechii Gdańsk - na pewno milczenie fanów Arki bardzo zabolało.

Dla wrocławskich kiboli ważniejsze od ich zespołu okazało się podporządkowanie decyzjom podjętym przez osobników z Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców, na czele którego stoi kibic z prokuratorskim zarzutem. Ważniejsze od futbolu stają się polityczne demonstracje, manifestowanie na stadionie prywatnych poglądów. Na razie we Wrocławiu wywiesili transparent sugerujący, że Polska niczym nie różni się od Białorusi. Kto wie, może wkrótce zamanifestują pogląd jednego ze swoich kibolskich przywódców i wywieszą transparent z napisem "Jak pokochaliśmy Adolfa Hitlera".
szpiegZkrainyDeszczowcow
Posty: 65
Rejestracja: 28.06.2007, 12:14

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: szpiegZkrainyDeszczowcow »

http://tvp.info/opinie/wywiady/premier- ... il/4611360# :

Premier Donald Tusk „przestrzelił”
Autor: Piotr Wilczarek
17:08 | 31.05.2011

– Proponowane przez rząd metody walki ze stadionowymi chuliganami nie przyniosą zamierzonego skutku. Owi bandyci są może w kilku procentowej mniejszości, nie chodzą na każdy mecz, na którym tłumnie pojawiają się normalni kibice. Decyzje rządu dotykają głównie właśnie tych drugich - mówi Jacek Smalcerz z Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców, skupiającego większość stowarzyszeń kibiców zespołów ekstraklasy i I ligi, w rozmowie z Piotrem Wilczarkiem.

Wydaje się, że premier Donald Tusk osiągnął już jakiś efekt swojej walki ze stadionowym chuligaństwem. Dziś chyba każdy kibic jest już postrzegany negatywnie, a kto próbuje bronić prawdziwych sympatyków futbolu, od razu jest posądzany o sprzyjanie chuligaństwu…

Jak widać na stadionach, wiele tysięcy ludzi nie godzi się z takim uogólnieniem i śpiewa słynne już hasło „Donald m...., twój rząd obalą kibole”.

Geneza konfliktu kibiców z władzą jest dość zawiła. Jak to się wszystko zaczęło?

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że my tej „wojny” nie zaczęliśmy. Rozpoczął ją jesienią 2008 roku właśnie Donald Tusk, gdy doszło do słynnej już akcji „Widelec”. Przypomnę, że zatrzymano wtedy w Warszawie ponad 500 kibiców Legii, którzy szli na mecz derbowy z Polonią Warszawa. Można powiedzieć, że zastawiono na nich swoistą pułapkę. To był taki pierwszy moment, w którym rząd Tuska chciał udowodnić światu, że w polskiej piłce największym problemem są właśnie chuligani. Czas pokazał, jak było naprawdę. Sądy wydają dziś w tej sprawie wyroki uniewinniające.

Ale kulminacja działań rządu, a co za tym idzie i konfliktu, nastąpiła w ostatnich tygodniach. Dziwne jednak, że premier Tusk nie zdecydował się na ostrą reakcję już po marcowym meczu Litwy z Polską w Kownie, gdzie doszło do zadymy. Zrobił to dopiero teraz.

Najpierw było to nieszczęsne Kowno, ale proszę pamiętać, że jeszcze wcześniej, jesienią zeszłego roku, również w Bydgoszczy był mecz Zawiszy z Widzewem Łódź w Pucharze Polski. I tam doszło do znacznie poważniejszych zajść, niż te po majowym finale Pucharu Polski. Wtedy jednak jeszcze nie było reakcji rządu…

Niedługo po wydarzeniach w Kownie rozpoczęły się w całym kraju zatrzymania przestępców, których określano mianem „kibiców”. Potem na stadionach pojawiły się transparenty z hasłem „Niespełnione rządu obietnice ¬– temat zastępczy: kibice”.

Rzeczywiście było tak, że część mediów, która otrzymała najwyraźniej materiały operacyjne z policji, zaczęła nadawać materiały, stawiające kibiców w złym świetle. Okazało się np., że kibice Jagiellonii to sutenerzy, bo ktoś tam z Białegostoku zajmował się sutenerstwem. A co ciekawe wśród zatrzymanych wówczas osób były kobiety, m.in. Białorusinki. Więc trudno uwierzyć, że one też kibicowały Jagiellonii.

Później fanom ŁKS zarzucono bimbrownictwo, a Legii i Olimpii Elbląg – handel narkotykami, tak zresztą jak i wcześniej kibicom Lecha, kreując zatrzymane osoby na prominentnych działaczy „Wiary Lecha”, co jest nieprawdą, bo osoby te nigdy członkami tego stowarzyszenia nie były.

To takie najbardziej znane przypadki i znane kluby. Ale też w mniejszych miejscowościach wszelkie czyny przestępcze przypisywano kibicom lokalnych drużyn. Odnosimy wrażenie, że swoistym „zakazem medialnym” objęte są pozytywne działania stowarzyszeń, takie jak obchody ważnych historycznie wydarzeń, czy działalność charytatywna, np. pomoc Domom Dziecka, czy wspieranie osób niepełnosprawnych.
Wtedy, po medialnej nagonce, Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców postanowił interweniować. Wierzyliście, że protest będzie miał taki oddźwięk?

Nasz związek obejmuje stowarzyszenia kibiców wszystkich klubów ekstraklasy, z wyjątkiem Polonii Warszawa, oraz większość klubów I i II ligowych. To jest prawie 50 zespołów. Decyzje, które są podejmowane, m.in. o ostatnim proteście, muszą być zatem widoczne na stadionach. Jako przedstawiciel OZSK muszę podkreślić, że rolą stowarzyszenia jest nie tylko obrona ludzi przed pomówieniami, ale też pokazywanie tych pozytywnych stron działalności kibiców, których media dziwnym trafem nie pokazują. I to czynimy.

Pojawiły się jednak głosy, nawet wśród samych kibiców, że protest, wyrażający się brakiem dopingu, nie jest dobry. W końcu piłkarze nie są niczemu winni…

No tak, niektórzy mogą twierdzić, że forma protestu nie jest dobra, bo uderza np. w kluby, czy w piłkarzy. Ale oczywiście cel jest inny. To była nasza reakcja na sposób działania rządu Donalda Tuska. Premier chce rozwiązać problem chuligaństwa, który przecież dla nas też jest czymś poważnym.

My tego problemu nie negujemy. Chcemy jednak pokazać wszystkim, którzy interesują się piłką nożną, ale i nie tylko im, że metody, które stosuje rząd, to nie są metody, które przyniosą zamierzony skutek. Przecież owi chuligani, którzy są może w kilku procentowej mniejszości, nie chodzą na każdy mecz, na którym tłumnie pojawiają się normalni kibice. A decyzje rządu dotykają głównie właśnie tych drugich.

A czemu protestujecie podczas meczów, a nie np. poza stadionami?

Koledzy z Jagiellonii Białystok protestowali poza stadionem i zostali zatrzymani przez policję, chociaż nic złego nie robili. Wyrażali jedynie negatywne opinie na temat rządu. Ja dobrze pamiętam podobne sytuacje z czasów PRL. A chyba nie tego chcemy. Analogie między czasami swojego dzieciństwa zauważają także sami kibice ukazując absurd obecnej sytuacji w prześmiewczy sposób jak np. fani Polonii Bytom, którzy za transparentem „Alternatywy 4” urządzili m.in. „kącik szachowy” , „kącik gier planszowych” oraz „kącik oklaskiwacza na zawołanie” i skandowali: „Wróg nas kusi coca-colą” oraz „Cała władza w ręce partii”.

Transparenty z zabawnymi hasłami pojawiają się prawie na każdym spotkaniu. Niepokojącym jest, że także za to kibice są karani mandatami, bądź stawia się im poważne zarzuty, zatrzymując na 24 godziny za wywieszanie hasła „ Tola ma Donalda, Donald MA TOLE”. Nie można nękać i wykluczać społecznie tak wielkiej rzeszy młodych ludzi, którzy są karani za wyrażanie swoich opinii o nieudolności rządu szczególnie w tematyce, która ich bezpośrednio dotyczy. No cóż, hasło z jednego z transparentów „ Miała być druga Irlandia, a mamy drugą Białoruś” wydaje się niestety być prawdziwe. Również zagraniczni kibice popierają nasz protest i są zaniepokojeni wszechobecną nagonką na kibiców w kraju, w którym za rok odbędzie się piłkarskie – i nie zapominajmy, że także przecież kibicowskie – święto.
Sezon się kończy, za chwilę wakacje. Co dalej z protestem?

Ostatnio temat nieco ucichł w mediach. Ale to chyba dlatego, że nie można tak długo epatować nim publiki. I tak uważam, że został tu pobity rekord kraju, jeśli nie świata, w nasyceniu przez półtora tygodnia tematu bydgoskiego w mediach. Ale problem dalej nie jest rozwiązany, a my chcemy go rozwiązać i nie poddamy się. Szkoda tylko, że nie wszyscy dziennikarze zadają sobie trud, aby pokazać racje drugiej strony. Tu słowo uznania dla TVP Info, bo kilkakrotnie mieliśmy możliwość się w tej stacji zaprezentować.

Nie zdziwiło Pana, że w środowisko kibiców tak mocno uderzył akurat Donald Tusk, który sam jest przecież wielkim kibicem?

Z perspektywy ostatnich tygodni zaczynamy powątpiewać, czy premier Donald Tusk jest tak wielkim kibicem piłki nożnej, jak mówi i czy rzeczywiście zna to środowisko. Zastanawiam się, czy w ogóle czuje piłkę…, bo już teraz widać, że akcje podjęte przez jego rząd są nietrafione, a można powiedzieć nawet, że „przestrzelone”.

W mediach wciąż pojawiają się obawy, odnośnie bezpieczeństwa podczas Euro 2012.

O to bym się nie martwił. Problemy mogą być inne. Nie da się bowiem infrastruktury poprawić od razu. Choć oczywiście wierzymy, że przez ten rok do mistrzostw coś tam się jeszcze poprawi. Wiemy jednak jak wygląda przemieszczanie się dużych grup kibicowskich. Na mistrzostwach to będą tysiące ludzi i nie ważne, czy będą Polakami, Anglikami, Holendrami, czy Rosjanami. Nikomu nie będzie łatwo podróżować po Polsce.

Wyobraźmy sobie na przykład, że 20 tysięcy Holendrów będzie chciało się dostać z Gdańska do Wrocławia. Będziemy mieć wtedy chyba największy korek w historii Polski, albo przeładowane pociągi. Warto zauważyć, że po ostatnim meczu w Bydgoszczy, na cztery jadące pociągi z kibicami, dwa się zepsuły, a chodziło tu tylko o 5 tys. kibiców i to na o wiele krótszej trasie.

Ostatnio policja poznańska i warszawska opublikowała wizerunki pseudokibiców, którzy mieli brać udział w bydgoskiej zadymie. Nie wszystko jednak poszło po myśli funkcjonariuszy…

Czy ostatnie zatrzymania kibiców, po upublicznieniu ich wizerunków przez policję to w ogóle sukcesy rządu, jak próbuje się to pokazać? No cćż… Na kilkudziesięciu t kibiców, których zdjęcia opublikowała poznańska policja, zidentyfikowano zaledwie kilka osób, z których dwie zgłosiły się same. To nie jest sukces. Wiemy też o dwóch, czy trzech osobach, które już wcześniej zostały zatrzymane, a potem zobaczyły swoje twarze w internecie… Warto też dodać, że niektórzy z zatrzymanych przez policję, w ogóle nie byli na meczu w Bydgoszczy.

© 2011 Telewizja Polska SA
kbls
Posty: 128
Rejestracja: 20.06.2010, 19:21

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: kbls »

Dzień dziecka SK ŁKS Łódź

Jak ktoś ma info o podobnych akcjach i chciałby zorganizować medialne wsparcie to zapraszam na PW.
kompostownik
Posty: 718
Rejestracja: 17.01.2010, 11:18
Lokalizacja: zero dwa dwa

Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

Post autor: kompostownik »

Jak "kibole" pomogli dziennikarzowi "gazety wyborczej"

http://wsieci.rp.pl/opinie/rekiny-i-plo ... ikarza-GW-
ODPOWIEDZ