Witam.
Muszę wziąć Romka w obronę. Chyba jako nieliczny tutaj. Zacznę od tego, że nie jestem jego wielkim fanem, ale lecz miłości do kibicowskiego życia mu odmówić nie można, mimo przeciwności losu ten gość jeździ ponad 30 lat. Jeździ panowie na wyjazdy, a nie zasiada u siebie na trybunie z ludźmi jego wieku. Możemy go nie lubić, nie zgadzać się z nim, ale nie możemy go nie szanować, właśnie ze względu na upór w dążeniu do celu. Do celu, który wielu już sobie odpuściło, tłumacząc "wyrośliśmy z jeżdżenia". Wielu z nas, jakby nie było, wychowało się na Lidze Ch. czy Pamiętniku.
Rozumiem zdanie R. w kwestii przyznania ilości biletów Legii. Uwierzcie, że każdemu w miarę ogarniętemu fanatykowi Śląska zależy na wypełnieniu sektora gości we Wrocławiu. Chyba każdy z nas, jak rozmawia z kumplami przed meczem to pada zdanie "ciekawe w ile szala przyjedzie Korona/Lech/Górnik/itp?" A że rzeczywistość jest z goła inna i maksymalna liczba gości nie jest zależna od nas, ani od innych fanów w innych miastach, każdy wie. To nie by ustaliliśmy limit 1500 osób. My byśmy chcieli widzieć w sektorze X 3,5 tyś Lecha, Pogoni czy Ruchu. Problemem jest Legia, a dokładnie część jej kibiców. Wielu ludzi w kraju nigdy już nie postawi znaku równości między Legią a słowami honor czy zasady. Roman przekonał się osobiście nie raz, i teraz widocznie zrobi wszystko, żeby móc się odegrać.
Wyraziłem tylko swoje zdanie na ten temat, które nie jest żadnym oficjalnym stanowiskiem Śląska. Zarejestrowałem się po to, bo irytują mnie osoby plujące jadem na lewo i prawo, bez szacunku do drugiego człowieka.
Zdanie R macie na FŚ.
http://www.fanslask.fuckpc.com/relacja-z-pepka-swiata/
Po lekturze artykułu może zmienicie swoje podejście do pewnych spraw. Nikt się tu wam nie musi tłumaczyć, ale napisałem to wszystko, żeby chociaż trochę otworzyć oczy co po niektórym.
Do zobaczenia na szlaku.