Nacjonaliści z całej Polski będą manifestować w Łodzi z okazji rocznicy wprowadzenia
stanu wojennego. - Ich głupota byłaby śmieszna, gdyby nie to, że może być groźna - komentują dawni opozycjoniści
Marsz pod hasłem "Idzie Antykomuna" łódzcy narodowcy organizują od sześciu lat. Z roku na rok bierze w nim udział coraz więcej osób. W tym zyskał rangę "centralnej manifestacji Ruchu Narodowego".
Ruch Narodowy został powołany 11 listopada tego roku na zakończenie Marszu Niepodległości w Warszawie. Robert Winnicki, szef Młodzieży Wszechpolskiej, oraz Przemysław Holocher, lider Obozu Narodowo-Radykalnego, ogłosili początek budowy nowej formacji. Ruch Narodowy ma dążyć do "obalenia republiki Okrągłego Stołu". - I obali ją, chociaż boją się tego lewaki i pedały - zapewniał Winnicki na zakończenie Marszu. - Obaleni odpowiedzą za wszystkie czyny, nie będzie porozumienia - grzmiał Holocher. Tłum skandował: Zawisną!
Endek w ramionach neofaszysty
Byli przywódcy wszechpolaków są zniesmaczeni współpracą MW z Obozem, który dziś pełnymi garściami czerpie z przedwojennej - faszyzującej, autorytarnej, antysemickiej - tradycji tej organizacji. "Gazeta" kilka dni temu napisała, że podczas przeszukania mieszkania jednego z działaczy ONR-u w Lublinie znaleziono m.in. nazistowski Żelazny Krzyż, kurtkę SS i opaski ze swastyką. Śledztwo ma ścisły związek z atakami m.in. na historyka dr. Dariusza Libionkę, specjalistę od Holocaustu.
"Jeśli przez kilkanaście lat konsekwentnie wyrzekamy się powinowactwa z tradycją oenerowską, bo była to ta część endecji, która uległa w latach 30. fascynacji faszyzmem, jego ustrojem i metodami walki, (...) a dziś na złość mamie dziecko się w gacie zesr... i wykrzykuje na marszach ?nacjonalizm?, przed kamerami ściska się z oenerowcami, powiela jakieś farmazony o judeosceptycyzmie (...), to jest to kolejny objaw zwyrodnienia". " - napisał w liście do swych młodszych kolegów Wojciech Wierzejski.
Miller, czyli... Stalin
Ale oni niewiele sobie z tego robią. Łódź była swoistym laboratorium sojuszu wszechpolaków i oenerowców. Od kilku lat zgodnie współpracują przy organizacji pikiet, demonstracji i prób torpedowania Marszów Równości.
Wczoraj pikietowali - tak jak w kilku innych polskich miastach - przed biurami SLD, domagając się delegalizacji Sojuszu. - Stalin-Miller i jego kolega Trocki-Palikot wpadli po Marszu Niepodległości na pomysł, by zdelegalizować Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolską. To nasza kontra - rzuca Adam Małecki, szef wszechpolaków w Łodzi.
Marsz "Idzie Antykomuna" reklamowany jest na plakatach z twarzami Lecha Wałęsy, Wojciecha Jaruzelskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego oraz hasłem: "Nieważne pod jakimi barwami, zdrajcy i tak pozostaną zdrajcami".
Lech Wałęsa: - Jak ja mam komentować coś tak ohydnego?! Ci ludzie nie wiedzą, co czynią.
Mirosław Chojecki, jeden z twórców podziemia wydawniczego, nie przebiera w słowach: - Gdybyśmy nie mieli przywódcy takiego jak Wałęsa, Polska byłaby zupełnie gdzie indziej. Być może komuna by nie upadła. Jeżeli ktoś go utożsamia z Jaruzelskim, to znaczy, że z ch... na łby się pozamieniał!
Porządek musi być
Na Facebooku udział w łódzkiej manifestacji potwierdziło ponad 1100 osób, m.in. znani politycy: Artur Zawisza, Marian Piłka i Mirosław Orzechowski, a także Winnicki i Holocher.
Mobilizują się także kibole Widzewa i ŁKS-u, ale nie należy spodziewać się bijatyk. Bo łódzcy nacjonaliści są dobrze zorganizowani i na manifestacjach nie pozwalają na ujawnianie sympatii klubowych. Kontrolują też treść transparentów i haseł pod kątem ewentualnych akcentów rasistowskich czy faszystowskich. Napisy "White Power" i naszyte krzyże celtyckie można wypatrzyć tylko na ramionach i czapkach nielicznych niesubordynowanych uczestników.
To pewnie dlatego, że w Łodzi manifestacje nacjonalistów przebiegały we wzorowym porządku, Małecki został szefem ekipy ochroniarsko-porządkowej nazwanej Strażą Marszu Niepodległości, która przekształciła się w Straż Niepodległości (pisaliśmy o niej wczoraj w "Dużym Formacie").
- Będzie spokojnie, ale uczulamy uczestników na prowokacje. Dochodzą nas głosy, że ludzie z "drugiego obozu" je szykują - twierdzi Maciej Żekało, szef łódzkiego ONR.
- Prowokacje? Jeśli narodowcy mówią o prowokacji, znaczy to tylko tyle, że szykują zadymę - mówi Łukasz Nawrot związany ze środowiskiem łódzkich antyfaszystów.
Obrażanie "Solidarności"
Adam Małecki zupełnie serio - i to właśnie w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - deklaruje, że Ruch Narodowy ma wzorować się na... "Solidarności". - Ale nasz ruch nie popełni błędów, które popełnili niektórzy jej liderzy. Nie dogada się z ludźmi, którzy zdradzają polską rację stanu. Drugiego Okrągłego Stołu nie będzie!
- Tego typu hasła i plakaty są ahistorycznym absurdem. Jeżeli ktoś nie wie, co to był komunizm albo dyktatura, powinien poczytać podręczniki lub pojechać na Kubę. Jest to ośmieszanie tradycji wolnościowych, ale też obrażanie ludzi, którzy 13 grudnia 1981 r. autentycznie byli prześladowani i cierpieli. I dlatego jest to obrzydliwe - komentuje historyk prof. Andrzej Friszke. - Im chodzi o obalenie porządku społecznego ustanowionego w 1989 i 1990 r. Co w zamian? Ci ludzie chcą wojny domowej i rozlewu krwi, a później ustanowienia dyktatury i wsadzenia nas do więzienia.
Teresa Bogucka, dziennikarka, opozycjonistka związana z KOR i "Solidarnością", zwraca uwagę na podstawową sprzeczność. "Solidarność" była ruchem pokojowym, a nacjonaliści aż kipią od agresji. - Dziś komuny tak dalece nie ma, że można wmawiać młodym, iż męczeństwo prawicy równa się kazamatom PRL-u. Skrajnie prawicowe organizacje, upamiętniając w tak nienawistnej formie rozbicie pierwszej "Solidarności" przez stan wojenny, są jej przeciwieństwem. My byliśmy dumni, że przez 16 miesięcy nie wybiliśmy ani jednej szyby, a tę postawę przyjęło 10 milionów ludzi. Agresja słowna, nie mówiąc już o fizycznej, była niedopuszczalna nawet w stosunku do komunistów, bo potrafiliśmy bez inwektyw opisać niecność systemu, a poza tym wierzyliśmy, że nienawiść zatruwa dusze.
Kinga Dunin, publicystka, współpracowniczka KOR: - Antykomunizm dla zwolenników radykalnej prawicy jest słowem wytrychem, którego znaczenia nie rozumieją. Ich głupota byłaby śmieszna, gdyby nie to, że może być groźna.