Nowa Huta 1906 pisze:Mieszkałem w Mediolanie przez pół roku. I z moich obserwcji w Mediolanie więcej kibiców ma Inter, bardziej widoczny napewno. Milan dużo ma kibiców poblizu Maediolanu. Tak powiedzmu 55/45 dla Interu.
Myślę, że te proporcje są tak 53-47 %. Nawet jestem przekonany, że tak jest. Jesteś mistrzem. Powiedz mi jak to wyczaiłeś? Możesz mi podać jakieś równania albo może całki z jakich wyciągnąłeś takie wnioski? A może poświęciłeś te pół roku i obszedłeś cały Mediolan od mieszkania do mieszkania, od domu do domu i teraz masz takie statystyki?
To o czym piszesz to bujdy.
Nie ma możliwości, by takie miasto jak Mediolan sklasyfikować, że tych 60 %, a tych 40 %. Po pierwsze w Italii w barwach śmiga się bez względu na wiek. Po mieście pomykają w szalach osoby w wieku szkolnym i 70-letni dziadkowie nosząc stylowo zawiązany szal do płaszcza. Dziewuchy też śmigają w barwach. Ocena na podstawie widzianych barw na mieście jest więc kretynizmem do kwadratu. Byłem w Mediolanie sporo razy i w dni meczowe i niemeczowe i nigdy nawet bym nie próbował się pokusić o jakieś ocenianie kogo jest więcej w tym mieście. To jest nie do ogarnięcia, choćby z tego względu, że w pizdu z tych, co w barwach chodzą to nie są w ogóle mieszkańcy Milano, a często to także zwykli turyści, których nie jesteś w stanie rozpoznać czy są z Mediolanu czy nie. Bo niby po czym? Mediolan to potężna metropolia, to de facto jest stolica Italii, tam toczy się najważniejsze kulturalne i finansowe życie. Liczba mieszkańców to 1 300 000 ludzi, ale multum kolejnych każdego dnia stanowią turyści, którzy bardzo ochoczo obnoszą się barwami. I Milan i Inter posiadają ogromną rzeszę fanów ze wszystkich ościennych miast i miasteczek, którzy pracują gdzie? Oczywiście w Mediolanie. Ich więc liczyć się nie powinno... W dodatku, żeby sam Mediolan oszacować musiałbyś faktycznie chodzić od drzwi do drzwi, bo tam piłką żyje cały naród, więc nawet jak ktoś na mecze nie chodzi, to potrafi o piłce porozmawiać i ma jakieś określone sympatie. To nie Polska, w której totalnie brak kultury kibicowania. Gdzie są tylko kibole i poza nimi cicho wszędzie, głucho wszędzie. Dodaj też, że w Mediolanie nie ma żadnych dzielnic z blokowiskami, na których kibole jak psy sikami zaznaczają swój teren i masz bardzo szybko zbitą twoją z d*** wziętą proporcję.
Może do kogoś to dotrze, może nie. Ruch kibicowski w Italii, to nie Polska. Zanim zaczniecie cokolwiek sobie wyobrażać, to 3 razy to sobie powtórzcie. Tam nie leją się na mieście, nie kroją się, w oknach i na balkonach wywiesza się flagi swojego klubu (już widzę to w PL w mieście derbowym :) ). Aktywność kibicowska ogranicza się tylko do dni meczowych.