S.K.S. pisze:Naprawdę należało by się poważnie zastanowić nad tym co dalej z reprą. Być moze najrozsadniejszym rozwiązaniem będzie przeczekac i ruszyc po EURO - tylko z drugiej strony szkody tego, bo można by w tym miejscu juz nie udowodnic, tylko potwierdzic naszą pozycję, bo tak ogolnie to udowadniac nic nikomu juz nie musimy.
Uwazam, ze mozna jedynie wrocic z twarza na jakims meczu wyjazdowym reprezentacji przed Euro.Jak wiadomo pikole przyjda na stadion w danej ilosci przewaznie poogladac stadion i zrobic nam siare.Dzisiejszy mecz uswiadomil nam, ze protest moze byc prowadzony, ale tylko na meczach u siebie.!
Wyjazdy to priorytet.!!!
Art. 137. Kodeksu Karnego mówi: Kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza
lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
ToraToraTora pisze:I co daje nam protest ? stadion zapełniony przez pikników , pieniądze dla pzpn są dla nich to na ręke , a atmosfera ? aż przykro się robi gdy widze pełny stadion a cisza jakby był pogrzeb.
nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to spotkanie było ustawione. podstawiona publika, która oglądała "piłkarskie święto" zakończone sprawiedliwym remisem. przecież to pewne, że nie mogło być kompromitacji przed zbliżającym się euro, w końcu ktoś musi zapełnić ten stadion i kupić gadżety.
Chciałbym też podkreślić fantastyczny stadion, jeden z najpiękniejszych w Europie oraz świetny doping kibiców. To dobry prognostyk przed Euro 2012 - przyznał Smuda.
powiem tak sektor za bramka wszyscy siedza i nagle ktos krzyknal ,,wszyscy wstaja i spiewaja,, wstali stoje pare sekund i nagle teksty ,, co mamy spiewac,, ku*** mac nastepna sytuacja stoji pare osob podchodzi ochrona i do nich z tekstem ze prosze siadc bo zaslaniacie innym , ku*** mac a co chwile przewalaja sie ludzie z popkornem ,ku*** mac
Dobra dzieciaki, macie "relację" z meczu napisaną już w poniedziałek z drobnymi poprawkami nanienionymi przeze mnie już dziś.
Odpowiadają bodaj Panu "Osi"- temu co pisze w sześciu językach- pytałeś się czy coś się działo na ulicach- w dzień nie za bardzo, w nocy ciemniej to i Niemcy, mimo że mają GPS gubią się i rzeczy... :)
A teraz już relacja, miłego czytania, następną napiszę zapewne po meczy z Włochami.
Mecz z Niemcami zaczął się dla Naszej ekipy już dzień wcześniej i to z mega problemami.
Z racji tego, że bilety trzeba było drukować ze strony, w całej południowej części miasta zabrakło tuszy do drukarek. Od razu na gadu, twiterze i fejsbuku pojawiły się głosy iż to zapewne psiarnia utrudnia Nam dojazd na mecz.
Z czego jak czego, ale Polak znany jest z tego, że kombinować potrafi, stąd utarliśmy niebieskim nosa, drukując bilety w pobliskiej szkole, co wiązało się z niemałym kosztem zakupu dwóch pudełek „Merci” dla Pani sekretarki.
Z wydrukowanymi biletami, udaliśmy się do pobliskiej biedronki- wspomóc Naszych- i przy okazji zakupić na drogę wafle, bułki i paczkę Winstonów. Rozchodząc się do domów, ustaliliśmy miejsce zbiórki następnego dnia i podjęliśmy jednocześnie decyzję, że od tej pory- dla bezpieczeństwa- nie włazimy na neta; żadnych opisów na gg itp.
Następnego dnia, znów zaczynamy z problemami.
Wczesny ranek, z okna kolesia na którego czekamy, padają słowa, których raczej w niedzielę na mszy nie usłyszymy, trzaskanie drzwiami, ogólnie rzecz biorąc awantura.
Jesteśmy pod jego klatką i kminimy- psy wjechały na chatę i robią czystkę.
Jednak zimna krew i doświadczenie jakie mamy, kazały czekać na rozwój wypadków. Jak się za chwilę okazało, matka Sz. nie wiedząc czemu, uprała mu szalik i koszulkę, mimo iż rzeczy tego nie wymagały. Sz. więc w nieprzyjemnie zimnej koszulce i z mokrym szalem wyruszał na północ kraju, my odetchnęliśmy z ulgą, wypalając po 3 Winstony.
Na dworcu spokój, kasy biletowe Nas średnio obchodziły bo fundusze które były przeznaczone na bilety, zasiliły dzień wcześniej Biedronkę, a docelowo Naszą kadrę.
Dołącza do Nas jeszcze dwóch znajomków, więc w sumie jesteśmy w 5 głównej ekipy. Mamy jedną flagę w barwach „POLSKA” i małą czcionką napis „tyskie”. Chodź to nie nasz region zamieszkania, to jednak nazwa jest Nam bliska, z racji smakowania się w tymże browarze. Zresztą ta flaga wywoła niemałe zamieszanie już w Gdańsku ale po kolei.
Pociąg do Gdańska jest jednym z tych „odświeżanych” kibli, więc 8 godzinna podróż tych 300 km powinna minąć Nam w „kołyszących” warunkach.
Dla bezpieczeństwa i z racji braku biletu, rozdzielamy się po kiblach i na końcu pierwszego składu zespołu trakcyjnego, jednocześnie ustalając, że w Tczewie wychodzimy z kryjówek i do Gdańska kontynuujemy podróż razem.
Trzech z Nas- tych z wc- niestety rozkminia kanar i mają szczuplejsze portfele o 160 pln, jednak znów wykazali się sprytem i doświadczeniem wyjazdowym, gdyż podpisywali się lewą ręką, więc będą się odwoływać.
Przed samym Gdańskiem- mobilizacja. Wiemy z internetu, że Lechia bojkotuje mecz, więc mogą obstawiać dworce, szukając partnerów do „brydża”. Jako, że mamy barwy postanawiamy jednak trzymać się razem, w razie ataku miejscowych, ustaliliśmy, że robimy odwrót i dzwonimy na 112.
Na całe szczęście spokój, na dworcu pełno ludzi w szalach Polski, wszyscy przybijają sobie piątki, gadki, wspólne obstawianie sobie petów- sielanka.
Odetchnęliśmy z ulgą- Winstony wystarczą na powrót…
W. był w Gdańsku na wakacjach 6 lat temu i ponoć nawet wypoczywał na działce u ciotki w tym samym miejscu, gdzie stoi teraz stadion, więc z dotarciem na stadion mieliśmy luz.
Dołączamy się ekipy z LZSu Pcim i razem udajemy się na Starówkę, porobić foty i zwiedzić co nie co.
W między czasie chłopaki z LZSu mówią o problemach jakie mieli w trakcie dojazdu do Gdańska- policja ustawiła się na nich przed wyjazdem pociągu i dokonali rewizji rzeczy osobistych. Wiązało się to z decyzją komendy stołecznej, która zabroniła używania wuwzeli na tym meczu i całe 9 sztuk zostało w Pcimiu. CHWDP za to na 100%.
O mieście pisać nie będziemy, wspomnieć należy śliczne reprezentantki tego miasta, które jednak jakoś krzywo na Nas patrzyły, kiedy próbowaliśmy zagadać znanym patentem „ Masz może zapalniczkę?” No cóż, co miasto, to inny obyczaj.
Na stadion docieramy dopiero o 19:20, mimo że miało Nam to zająć 50 min max.- oczywiście wcześniej wspomniany W. który miał znać drogę, pojebał przystanki i wywiozło Nas do Jelitkowa ( jak ktoś zna Gdańsk, pewnie teraz kręci bekę )
Jednak te 6 lat zmieniło w jego oczach miasto, w ramach rekompensaty kupił paczkę Winstonów w Biedrze, którą udało Nam się znaleźć szybciej niż stadion.
Przy bramie największa tego dnia awantura i kto by pomyślał- nie z Niemcami ( szacunek ) ale z polską ochroną.
Otóż przyczepili się do napisu „tyskie”; stwierdzili, że barw klubowych na meczu nie może być i albo wycinamy napis albo na mecz żaden z Nas (!!!) nie wejdzie.
Chwila narady i decyzja- tniemy. Na nasze nieszczęście, działo się to wszystko na oczach kamery, więc jak Sz. wycinał z flagi „feralny” napis, czuł się niemal jak gwiazda „M jak miłość”.
A za 10 minut dostajemy sms, od chłopaków którzy zostali w domach, śledząc relacje w necie, że na forum, fejsie i twieterze ruszyła lawina wkurzonych kibiców, „że jak tak można”, „skandal”, „weźmiemy odwet”.
No cóż, trochę Nasza wina, daliśmy się podejść, ale fakt zobaczenia meczu był w tym momencie silniejszy.
Stadion prześliczny, każdy z Nas fotografował się na wszystkie strony, z różnych miejsc i z różnymi dodatkami dostępnymi w aparatach ( sepia,pola ryzacja itp. )
Z ekip widzimy Bałtyk ( flaga ) Konin ( flaga ) no i wspomniane LZS ( pozdrowienia ).
Na meczu nareszcie, odkąd jeździmy można na siedząco obejrzeć mecz. Nawet dało się zapalić Winstona po cichaczu jednak najważniejsze- znaleźliśmy 20 pln, które jakieś kibic używał za konfetti chyba, więc od razu pada decyzja- kupujemy jedną gietą na pięciu.
Kolejny pech tego dnia- w przerwie meczu okazuje się, że nie można płacić gotówką, wkurzeni wypalamy po 2 Winstony.
W przerwie podchodzą do Nas Niemcy, którzy mieszkają w Polsce na stałe , z propozycją wymiany na szale- przystajemy i dostajemy dodatkowo po breloczku- piłce.
Mecz jak wszyscy widzieli- horror. Przez chwilę nawet ktoś z balkonu zaintonował doping, ale trwało to do strzelenia bramki wyrównującej dla Niemców- także spoko.
Powrót już spokojny, po w takiej wielkiej grupie ludzi raczej nikt z miejscowych ( a ich baliśmy się najbardziej ) nie zaatakuje i następnego dnia około godziny 9 meldujemy się w domach.
Pozdrowienia dla wszystkich.
zapytam raz jeszcze?na c*** ktos cial flage narodowa?czym to argumentowano?jeszcze chwila i potna ja na male kawalki i podetra sobie tylek jak im taki przykaz sie da.chlopaki z Wodzislawia-dzialac i rozkminiac..z pomorza daleka droga zanim wroca;)
Przecież to jest kpina.... Jak ludzi mogli dopuścić do tego, by ciąć narodowe barwy? Dokąd to wszystko zmierza, brak słów..
Przed meczem happening Nowej Prawicy, na której obecni byli w liczbie kilkudziesięciu osób kibice Lechii oraz Wybrzeża Gdańsk. Przerodziło się to w w nazwijmy to "kibolskie zgromadzenie" - poszło kilka haseł co do samego meczu, jak o donaldzie i pzpn. Kilkukrotnie pijane osoby w barwach Polski, udające się na mecz przy akompaniamencie trąbek próbowały wyszydzić śpiewającą grupę. Szkoda, że organizacja trochę nie wypaliła, bo w chwili gdy wszystko się zaczynało do meczu zostało około 30 minut i z ludzi którzy przyszli wcześniej trochę odeszło. To samo tyczyło się osób, które udały się na mecz - wcześniej cały plac był zajęty a w trakcie tej mini-manifestacji wszyscy po prostu przechodzili obok spiesząc się na stadion.
Przed samym meczem przenieśliśmy się pod same wejścia na sektor, gdzie odśpiewano Rotę oraz kolejne hasła anyrządowe.
Czyli co jak jakaś ekipa przyjedzie na tą "energio" Arene to będzie musiała niektóre fany ciąc?, dobrze rozumiem a co z sektorówkami będą na tym stadionie zabronione czy też cięte w pasy czy ku*** w kwadraciki?.
Ma ktoś fotkę sektora szwabów? Chodzi mi o rozmiar flag.
Nastało kurestwo i tyle. Nawet janków małyszowych nie posądzałem wcześniej o pozwolenie sobie pokroić flagi narodowej. Serce się kraje.
Panowie czy wy nie widzicie, że to jest nasza wygrana bitwa w walce z pzpnem&rządem? Z meczu na mecz atmosfera jest coraz gorsza i nie ma co się łudzić, że ludzie tak tłumnie bedą ciągle przychodzić. Przecież nawet sam Szpakowski, który ma odgórny przykaz (zresztą jak wszystkie media), by o proteście nie wspominać, zająknął się coś, że po straconej bramce nie było żywiołowego dopingu. A on meczy z naszym udziałem, kilka w życiu widział i wie, na co nas stać. Nie byłem i nie oglądałem w tv (ja protestuje) meczu z Argentyną D, z Francją, Gruzją czy Niemcami, ale komentarze i opisy mówią same za siebie. Na początku były jakieś flagi, coś ala doping a wczoraj, jak ktoś wyżej napisał, chwilami było słychać Smudę i piłkarzy. Wiem, jak to każdego z was boli widząc małyszów z szalikami Polska-Niemcy i wymalowanymi japami, ale panowie po Euro słuch o nich zaginie. Zwłaszcza, jak w pięknym stylu odpadniemy po 3 porażkach w grupie. Teraz owszem przyszli i to w komplecie, ale 1) zobaczyć nowy stadion 2) atrakcyjnego przeciwnika. A my musimy robić swoje - zero zorganizowanego dopingu i zero chodzenia na mecze. Do Euro się ich nie pozbedziemy nie ma co się łudzić i h** z tym, zlać to. My nasze Euro bedziemy mieć po meczu i pod stadionem. A jak jeden z drugim Niemiaszek czy Angol będą chcieli poznać naszą scenę kibicowską, to się ich zaprosi na biwak gdzieś w lasy na Mazurach albo pod Zieloną Górę. Z dala od jupiterów, monitoringu i wszechobecnych konfidentów. A jak na jesień się zaczną El MŚ i na mecze z Azerbejdżanem czy Mołdawią przyjdzie po 10 tysi, to się dopiero bedą hujki martwić. Jeszcze jedna sprawa wybory - co chwila głosy - na kogo głosować, na kogo głosować? A czy do kurki nedzy, nie możemy wywżeć na partii postulatu wyborczego, że po wyborach (i po Euro) weźmie się za d*** pzpnowi? (Tu mały pprztyczek w nos OZSK - działajcie trochę aktywniej!) Niech nas wtedy uefa, fifa i kto tam jeszcze chce zawiesza. A jestem pewien, że sprawdzając im finanse, można wykryć od groma wałków. Każdy stadion przepłacony, źle zbudowany itd, itp. Zresztą sami wiecie. Niech ten kurz związany z Euro opadnie i wtedy jazda z k******! h** z pucharami, wyczyścić to bagno. Co do sprawy cięcia flag. Ktoś już tam pisał, pod jakie to paragrafy podpiąć. A nie zdziwiłbym się gdyby to była zamierzona prowokacja! - wyłapać tą resztkę, co i tak przyszła, z myślą, że być może się postawią o takie coś. Nie dają sobie z nami rady i widzą, że my nie pękamy, dlatego wymyślają coraz gorsze kurestwa - cięcie flag, to już jest szczyt wszystkiego. Podsumowując - walka trwa, a my bierzemy w niej górę. I choćby miało to jeszcze trwać latami - nie odpuszczajmy!
To są tylko moje spostrzeżenia, nie łączcie ich z jakimkolwiek klubem.
Ci co proponowali taki sam protest na meczach ligowych powinni się teraz zastanowić mocno nad swoimi słowami. Bo takie siedzenie i nie chodzenie na mecze po prostu wszystkich wkurwia jak widać (nawet jeśli chodzi o tą zbieraninę zagranicznych grajków nazywanych reprezentacją POLSKI).
A jak widzę tą rozcinaną flagę to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera.
Ja tam dalej jestem za protestem na meczach kadry. Ludzie z którymi często kłócę się w pracy o tematy kibicowskie, teraz sami chcą żeby "kibole" wrócili na stadion bo "tego gowna bez dopingu nie da się oglądać".
Janusze pooglądają sobie nowe stadiony, polansują się, porobią sobie fotki i w końcu odejdą. Na meczach kadry w przypadku braku sukcesów stadiony zapełniać się będą w 40-50%.
Do tego po Euro mają być wybory w PZPN. Najlepszą opcją na prezesa byłby według mnie Boniek (człowiek nie robiący wiochy, ma znajomości, zna języki i ma coś w głowie).
MisUszatek pisze:Ja tam dalej jestem za protestem na meczach kadry. Ludzie z którymi często kłócę się w pracy o tematy kibicowskie, teraz sami chcą żeby "kibole" wrócili na stadion bo "tego gowna bez dopingu nie da się oglądać".
Janusze pooglądają sobie nowe stadiony, polansują się, porobią sobie fotki i w końcu odejdą. Na meczach kadry w przypadku braku sukcesów stadiony zapełniać się będą w 40-50%.
Do tego po Euro mają być wybory w PZPN. Najlepszą opcją na prezesa byłby według mnie Boniek (człowiek nie robiący wiochy, ma znajomości, zna języki i ma coś w głowie).
Po wczorajszym i wcześniejszych kilku meczach kadry nasuwają mi się następujące wnioski. Na chwilę obecną odnotowujemy sromotną porażkę w walce z pzpnem i reżimem. Na dłuższą metę, przy sprzyjających okolicznościach (sportowa porażka na Euro, zmiana władzy w kraju, zmiana świń w pzpnie, pustoszejące nowe 40 tys. stadiony) możemy wyjść na swoje. Kiepsko się czuję, jak jest mecz kadry i jakaś banda clawnów "rządzi" na trybunach. Niestety póki co, przybrana forma protestu jest mało efektywna. Najbardziej jest ona dokuczliwa dla nas samych. POlszewia się cieszy, bo na trybunach spokój, pzpn swoje kasuje. Spółka z o.o. Klub Kibica pzpn wpisując tylko 20 tys. członków zarobił za jednym strzałem 600 tys. zł. na czysto. Mamy kilka opcji:
a) wytrwać jeszcze rok, licząc że po euro wszystko wróci do normy na wyjazdach do Czarnogóry czy Kiszyniowa
b) wrócić na stadiony, jakby nigdy nic
c) próbować dogadać się z pzpnem, walczyć o prawdziwy „klub kibica”, organizację specjalnego sektora, normalne formy dopingu, itd.
Oprócz tego, trzeba powiedzieć, że organizacja z naszej strony jest mizerna. Jakby nie było, przekaz dlaczego tak jest a nie inaczej musi być jasny, klarowny i powtarzany do znudzenia. Oświadczenia przed meczami, kierowane są praktycznie tylko do „wewnątrz”. Nie wykorzystane są media zagraniczne i sprzyjające nam krajowe oraz normalni piłkarze grający w kadrze (to co powiedział Małecki w Wiśle). Idą wybory, a kibice są mniej liczącym się środowiskiem niż wiejskie przedszkolanki i hodowcy papryki (z całym szacunkiem dla obydwu). Jeśli nie zorganizujemy się lepiej i to szybko, pora będzie żyć już na zawsze tylko wspomnieniami.
O to co pisze głos Tel Awiwu zwana żydwyborczom.pl
Choć w meczu Polska - Niemcy emocji nie brakowało, a końcówka spotkania była wyjątkowo dramatyczna, kibice na PGE Arenie Gdańsk zawiedli. Do chóralnego i zorganizowanego dopingu podrywali się tylko momentami, w wielu momentach na stadionie było cicho. Ale czy mogło być inaczej, skoro niektórzy fani stawiali, że bramki dla biało-czerwonych będzie strzelał Jacek Krzynówek?
Mecz Polski z Niemcami, pierwsze w historii spotkanie reprezentacji na PGE Arenie Gdańsk, obejrzało blisko 40 tys. widzów. Na zbudowanym na Euro 2012 stadionie, oprócz sektorów buforowych, było widać tylko dwa place wolnych miejsc. Pozostałe krzesełka były zajęte prze kibiców ubranych na biało-czerwono.
Choć mecz z Niemcami to najbardziej prestiżowa rywalizacja dla polskiej piłki, a wtorkowe spotkanie było dla kadry najważniejszym testem przed Euro 2012, kibice totalnie zawiedli. Od początku doping był chaotyczny, niezorganizowany i przede wszystkim cichy. Wielokrotnie podkreślali to podczas transmisji telewizyjnej komentatorzy TVP Dariusz Szpakowski i Włodzimierz Lubański, którzy dziwili się ciszy na stadionie. Zwłaszcza, po pierwszej bramce dla Niemców. Szpakowski apelował wtedy: Przecież teraz powinno być "Nic się nie stało!".
Podczas hymnu gości nie zabrakło też kibiców, którzy gwizdali, choć akurat oni szybko zostali zagłuszeni gromkimi brawami. Wcześniej, kiedy kapitan Niemców Philipp Lahm odczytywał deklarację o grze fair play, stadion też gwizdał. I tych gwizdów nikt już nie zagłuszał.
Kiedy tylko w grze Polaków były przestoje, a tych nie brakowało, na trybunach było kompletnie cicho. Kibice nie podrywali Polaków do walki, a nieśmiałe próby wyglądały czasami żałośnie. Jedyne, co się udawało, to fala, która przechodziła przez cały stadion.
PGE Arena zatrzęsła się tylko kilka razy, w tym oczywiście najbardziej przy dwóch bramkach dla Polski. Po drugim golu Jakuba Błaszczykowskiego z rzutu karnego, po którym wydawało się, że Polska odniesie historyczną wygraną z Niemcami, kibice na gdańskim stadionie byli już w ekstazie, ale szybko uciszył ich Cacau, który w ostatniej sekundzie meczu wyrównał na 2:2.
Trenerzy Franciszek Smuda i Joachim Loew, a także piłkarze, chwalili po meczu kibiców i doping, ale więcej w tym było kurtuazji. Bo doping był słaby. Wyraźnie zabrakło grupy, która prowadziłaby zorganizowany doping, która poderwałaby za sobą tłumy.
Klub Kibica Reprezentacji Polski, który powstał m.in. po to, aby uporządkować relacje między PZPN i kibicami, a także między samymi kibicami, totalnie się nie sprawdził, kilka dni przed meczem bojkot spotkania z Niemcami ogłosili też kibice Lechii Gdańsk, którzy narzekali na wysokie ceny oraz nieprzyjazny kibicowi sposób dystrybucji biletów (właśnie za pośrednictwem Klubu Kibica Reprezentacji Polski).
Aż do 3 września, czyli na trzy dni przed meczem, bilety na mecz z Niemcami mogli kupić tylko członkowie Klubu Kibica RP. Aby to zrobić trzeba się było do tego klubu zapisać i zapłacić za członkostwo oraz kartę 32 zł. Dopiero od soboty uruchomiono tzw. wolną sprzedaż, ale w niej zostało już tylko ok. 2 tys. wejściówek. W sumie kibice mogli kupić tylko ok. 30 tys. biletów, pozostałe wejściówki były dla sponsorów i... "piłkarskiej rodziny" PZPN.
We wtorek tłumy biało-czerwonych fanów szły w kierunku PGE Areny już na blisko cztery godziny przed rozpoczęciem meczu. Każdy, dosłownie każdy kibic zapytany o wynik, nie miał wątpliwości: "Wygra Polska!". Zmieniały się tylko typy na wynik - najczęściej pojawiał się rezultat 2:1 lub 3:1, a wśród strzelców bramek wymieniano głównie Roberta Lewandowskiego, Jakuba Błaszczykowskiego i... Jacka Krzynówka, który skończył niedawno karierę. Krzynówek, owszem, był na stadionie, ale tylko po to, aby odebrać nagrodę za lata gry dla reprezentacji.
Wracając do ogólnego pomysłu protestu, wiele ludzi wczorajszy mecz uznało za normalny, kibice byli -byli, flagi były - były, doping - był i myślą że doping kiepski bo może stadion nowy i wszyscy byli nim podekscytowani. W skrócie szary człowiek nie wie że "NAS" tam nie było, dlatego może warto pomyśleć o Spocie Reklamowym w którejś ze stacji telewizyjnej, ogłosić konkurs choćby na tym forum na kilkunasto sekundowy filmik(lub zlecić profesjonalnej firmie) który będzie ukazywał jakby porównanie meczów z naszym bojkotem z tym jaką My tworzymy atmosferę z jakimś ciekawym przesłaniem, gdzie będzie pokazane na czym polega ten protest i o co walczymy.
Jest grupa Ultras Polska, niech każda ekipa/kibic który może coś dołoży od siebie i kasa na pewno się znajdzie i wydaje mi się że efekt może to dać duży.
Protest powinien być wszędzie, liga, repra, ulice... Przykład? Siatkówka, ręczna i zapewne niedlugo skoki narciarskie... "Wspaniały doping" na tych rozgrywkach był gdy reprezentacje grały, teraz wszyscy stamtąd spiepszają łącznie z gwiazdami, hale puste, TV i sponsorzy już tak nie huczą i dla związków pali się pod dupami. Tu będzie tak samo, do Euro może i pikniki będą chodzić, ale później jak już Ci naturalizowani pilkarze będą spiepszali jak najdalej od kadry jak Olisadebe, Roger itd to i znudzą się te filmowane molochy. Europa i tak już dawno piłkarsko nam uciekla więc mecze eliminacyjne z jakimiś państewkami spowodują, że w takim Gdańsku będzie siedziało 7 tyś ludzi i tyle. Brak wyników i sponsorów spowoduje to, że jeszcze nas docenią. Teraz nakładamy sobie worek na łeb. Rząd robi z nami co chce a my i tak jeździmy, wrogie ekipy any myślą na siebie bluzgać, gniazdowi są ściągani a karuzela z bębenkami w tle dalej się kręci. Śmiać mi się chce jak widzę relacje gdzie raptem wszyscy twardo zaczeli wozić flagi przez całą Polskę a szczytem kozactwa jest zaintonowanie "Donald matole...". Z tego miejsa brawa dla Lecha Poznań za postawę w obecnej sytuacji!
"Flaga Rzeczypospolitej Polskiej (Flaga Polski) – według ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych[1] jest nią prostokątny płat tkaniny o barwach Rzeczypospolitej Polskiej i proporcji 8:5, umieszczony na maszcie. Zgodnie z art. 6 ust. 2 ustawy, za flagę Polski uważany jest wariant z godłem Polski, umieszczonym pośrodku białego pasa."
źródło stadiony.net :
"Warto więc przypomnieć co "gorętszym głowom", że flagi z nazwami miast, regionów lub klubów NIE SĄ flagami narodowymi i ani nie podlegają podobnej ochronie prawnej, ani nie powinno się tu mówić o ich profanacji, bo jeśli tak, to profanacją jest już samo napisanie nazwy miasta na biało-czerwonej fladze..."
Co cieszy, to fakt iż sprawę z flagami podłapuje coraz więcej mediów, więc do coraz większej liczby osób dochodzić będą negatywne informacje o tym meczu i pzpn.
jebliwy krasnal pisze:nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to spotkanie było ustawione. podstawiona publika, która oglądała "piłkarskie święto" zakończone sprawiedliwym remisem. przecież to pewne, że nie mogło być kompromitacji przed zbliżającym się euro, w końcu ktoś musi zapełnić ten stadion i kupić gadżety.
pewnie bo PZPN to pępek Europy. Akurat w Polsce muszą się sprzedawać gadżety, a na Ukrainie, gdzie Surkis załatwił te mistrzostwa mogą przegrywać z Urugwajem i dostać baty 0-4 z Czechami? Tam nie trzeba ciąć flag, tam kibice odpalają piro mimo formalnych zakazów... już nie szukajmy wszędzie spisków. Tak się mecz ułożył, były emocje i tym bardziej wiele osób jest zdziwionych atmosferą. Jak były pustki na Argentynie to Szpaqu wymyślał jakieś preteksty odnośnie upalu, godziny, cen biletów, teraz już sobie dał spokój.
Farbowańcy nie mają szczęścia do kadry. Wczoraj Perquis musiał zejść bo coś mu się działo, Boenisch zagrał ze dwa mecze, Polanski jeden, Obraniak nie grał za czerwień, i znowu wyszlo na to, że w końcówce grała normalna Polska ;)
im bliżej euro tym protest będzie bardziej widoczny. Już teraz się podnoszą głosy z mediów co z tym dopingiem? Konsekwencja jest kluczem do zwycięstwa. Muszą zrozumieć, że sami odpowiadają za to co się teraz dzieje na trybunach i brak rozwiązania przyniesie na euro wielki wstyd.
Zapewno teraz po medialnych nagonkach okiepskiej atmosferze na meczach kadry, leśne dziadki z pzpnu wymysla cos aby to "poprawic", nie zdziwie sie ze na nastepnym meczu "wynajmia" grupke kibiców za pieniadze aby rozkrecili doping....
Panowie nie jest źle, pisałem już dawno, że chwilowo pikniki będą pojawiać się na stadionach ale to do czasu Euro, potem zacznął się jaja i wtedy trzeba się trzymać postanowień i olać mecze u siebie, tak aż do Mistrzostw Świata. Tylko mecze wyjzadowe i wtedy dopiero protest ich mocno zaboli, teraz Janusze zapełnią stadiony ale po M.E. będzie wstyd i rozpacz, tylko pamiętajmy, ze protest musi trwać długo po Euro, około 4 lata.
Tak więc wyjazdy nasze, reszta aż do Mistrzostw Świata do olania.
Inna sprawa, że oglądając mecz i słysząc pojedyncze głosy z boiska lub trybun na 40 tys stadionie( niby zapełnionym) szlak człowieka trafia. Ale mam na to sposób, po prostu przełaczyłem kanał i było o.k.!!!!!!!!!
Dziś wracałem z pracy to w radiu slyszalem, że podczas hymnu niemiec były gwizdy, podczas odczytywania jakiejś formulki fair play tez byly gwizdy, takze nie zdziwie sie, że gwizdac pikiniki nie bedą mogli...
Pozwoliłem sobie przestudiować kilka postów powyżej, niektórzy wyłamują się z protestu, nie wiem czemu. Dlatego , że żal ogladać te żenujące trybuny, przecież o to chodziło, a to że było duzo pikników to tylko i wyłacznie zasługa otwarcia stadionu i dobrego rywala, z meczu na mecz bedzie coraz mniej Januszy, a z czasem bedzie jak na meczu w Belgradzie, kto był ten wie o co chodzi. Serbom się udało, ale tylko dlatego, że byli konsekwentni w działaniach i trwało to 3-4 lata. U nas też to bedzie trwało długo i musi tyle trwać, minimum do Mistrzostw Świata w 2016 r. Do tej pory same wyjazdy i nic poza tym, wszystkie mecze u siebie nawet z Angolami powinny byc olane ciepłym moczem. A jak ktoś nie może oglądać takich trybun to niech wyłaczy telewizor i jedzie na wyjazd!
TYLKO DŁUGOTRWAŁY PROTEST AŻ DO 2016 ROKU MOŻE PRZYNIEŚĆ SUKCES!!!
wszyscy sie reprezentacja zajmuja ale nie zapomnijmy ze to wszystko powinno sie zaczac od naszej ligi bo to tam bedzie najbardziej widoczne a na reprezentacje to zawsze a tak jak wczesnij ktos powiedzial z takimi przeciwnikami wiadomo czoluwka switowa to kazdy pojdzie dlatego bojkotowac lige polska
No to Donki i inne melepety mają co chcieli. Piłkarze pewno już żałują. Za niedługo mecze piłkarskie będą wyglądać jak tenis. Oklaski tylko za dobre zagrania.