<> pisze:
Na szczęście mamy BOGDANA który pewne rzeczy reguluję i już po latach poprawia.
Na nieszczescie moja "ekpertyza" w sprawach kibicowskich dotyczy jedynie lat 70-tych (glownie pierwszej polowy). Nie mam rowniez zamiaru "poprawiac", dementowac ani uscislac po latach historii typu "kto komu bardziej nakladl po pysku", "ilu na ilu", "kto uzywal czego", "kto sie zesral na psiarni, itd. W moich wspomnieniach po prostu nie o to mi chodzilo.
W "moich" czasach wazniejsza byla Polonia, mecz, doping, atmosfera na trybunach niz "polowanie" na wszelkiej masci "wrogow" po to by na podstawie wynikow mordobicia uznac ktory klub jest lepszy. Oczywiscie nie znaczy to ze dalismy sie "ustawiac po katach" (wprost przeciwnie) i wielu (zwlaszcza tych ktorzy nam "podskoczyli") moglo sie o tym przekonac. Pamietam nawet ze czasami niektorzy z naszych uzywali jakiegos "sprzetu". Ale "sprawy pozastadionowe" nie stanowily dla nas wartosci samej w sobie i takiej "rozrywki" nigdy na sile nie szukalismy. Mysle ze tym roznilismy sie od czasow pozniejszych (zwlaszcz lat 90-tych). Coz, kazda epoka miala swoj wlasny "klimat" z ktorego jest dumna...
Dla zainteresowanych przeczytaniem moich wypocin o poczatkach ruchu kibicowskiego w Polsce jeszcze raz podaje linka: http://www.olimpijska2.pl/
Po lewej stronie nalezy kliknac na "wspomnienia z historii". Odcinki (dotychczas 21) pisane sa w historycznej i tematycznej chronologii wiec najlepiej czytac je "po kolei". Bede wdzieczny za wszelkie uwagi badz uzupelnienia.
mnie tez daleko do porownywania kto co i jak.
skoro ktos jednak pisze o swojej historii to winien znac rowniez swe gorsze dni a nie pomijac badz zapominac rzeczy istotne.
ja Bogdanie niestety "pochodze" kibicowsko z przelomu lat 80/90 i wtedy takie konkurencje w mordobiciu mialy miejsce a porownanie akcji kilkaset na kilkaset (w tamtych czasach) do "osiedlowej" ganianki jakich dzis na slasku mnostwo jest nie na miejscu Panie < >.
mysle ze przy naszej historii takich niescislosci nie bedzie
Stary wałkujesz temat tej jednej awantury a przyznaj czy w ,,grubych,,dla hokejowej ekipy PB latach GieKSa nie obrywała?Podejżewam,że tak a też o tym nic nie pisze.Co do sprzętu to nasz wyjazd do Gdańska i wasze kije,które przejęliśmy sprawiaja,że opowieści o,,paskach,,włóżmy między bajki.A że sprzęt był wtedy w powszechnym użyciu niech świadczy opis dwoch akcji z jednego dnia-rzecz dotyczy pamiętnego wyjazdu PB na Polonię Gd.Najpierw Arka z PB rozgania Bałtyk a spora część z napastników posiada kije.Kilka godz później niemal ta sama grupa obrywa od uzbrojonej Lechii.Jeśli przedłużacze nie były popularne to po jaką cholere wprowadzono pakt?Nie wmówisz mi,że przez czystą profilaktyke.
My nie raz nie dwa oberwalismy ale nie unikamy dla nas ciezkich tematow.
nie mam zamiaru wiecej drazyc tematu a Wy przepytajcie bardziej swoich zgredow by nie bylo takich kwiatkow
JBL pisze:mnie tez daleko do porownywania kto co i jak.
skoro ktos jednak pisze o swojej historii to winien znac rowniez swe gorsze dni a nie pomijac badz zapominac rzeczy istotne.
ja Bogdanie niestety "pochodze" kibicowsko z przelomu lat 80/90 i wtedy takie konkurencje w mordobiciu mialy miejsce a porownanie akcji kilkaset na kilkaset (w tamtych czasach) do "osiedlowej" ganianki jakich dzis na slasku mnostwo jest nie na miejscu Panie < >.
mysle ze przy naszej historii takich niescislosci nie bedzie
Teraz nieźle w c**** poleciałeś.Tak na szybko-zima 95 bicie od Ruchu przed sparingiem,95/96Gdańsk-oklep od Ruchu zbiera jedna z grup pociągowych 97/98 Gdansk-wiadomo 98/99 powrót z Myszkowa-atak ZS.Poloniści nie wykazuja ochoty do konfrontacji.Sosnowiczan przeganiają psy(gdybyśmy chcieli jechać na farmazonie jednego z tych zdań by nie było)Ten sam sezon-porażka z Górnikiem W-ch i Karkonoszami.Jest tego więcej zainteresowanych wysyłam do opisu.Gdzie tu nie przyznawanie sie do porażek
ObserwatorTrybun pisze:W Lubinie jak tak czytam to chyba bardzo mocno byli nastawieni na atrakcje tylko sportowe.
Lubin i Poznań- pamiętam,że w czasach,kiedy wyjazdy były głównie pociągami rejsowymi,od tych dwóch ekip,można było często gęsto spodziewać się atrakcji,ponieważ Silnoręcy umilali przejazdy przez ich tereny,poruszając się niezłą ilością aut; dziś to wręcz norma,kiedyś swego rodzaju rarytas.
ObserwatorTrybun pisze:W Lubinie jak tak czytam to chyba bardzo mocno byli nastawieni na atrakcje tylko sportowe.
Lubin i Poznań- pamiętam,że w czasach,kiedy wyjazdy były głównie pociągami rejsowymi,od tych dwóch ekip,można było często gęsto spodziewać się atrakcji,ponieważ Silnoręcy umilali przejazdy przez ich tereny,poruszając się niezłą ilością aut; dziś to wręcz norma,kiedyś swego rodzaju rarytas.
W jednej z takich samochodowych akcji Zagłebie skroiło duza fane Petry.
W Lubinie od lat na większość wyjazdów muszą jeździć transportem kołowym z powodu nędznego połączenia kolejowego,stąd pewnie rozwój "samochodówki".
Swoją drogą jaskrawo z tych opisów widać jak przez lata się chłopakom priorytety zmieniły.
Wyznawca pisze:W Lubinie od lat na większość wyjazdów muszą jeździć transportem kołowym z powodu nędznego połączenia kolejowego,stąd pewnie rozwój "samochodówki".
Fakt,ale zasadzki urządzane na inne ekipy przez HZL,były często organizowane nawet 100 km od samego Lubina.
Zgadzam się również,że poprzednie pokolenie na Zagłębiu miało więcej "wigoru".
Wyznawca pisze:W Lubinie od lat na większość wyjazdów muszą jeździć transportem kołowym z powodu nędznego połączenia kolejowego,stąd pewnie rozwój "samochodówki".
Fakt,ale zasadzki urządzane na inne ekipy przez HZL,były często organizowane nawet 100 km od samego Lubina.
Zgadzam się również,że poprzednie pokolenie na Zagłębiu miało więcej "wigoru".
kiedys zazwyczaj wyjazdy były bez psów, to ekipy miały wieksze pole do popisu ...a w dzisiejszych czasach wiadomo jak jest
na derbach GKS - Ruch pod koniec lat 90, Ruch ile skroił GieKSie flag? bo róznie jest podawane a ciekawi mnie to. Są jakies filmiki z tego? (pewnie ciezko bo to lata 90 no ale moze jednak)
Skrojonych zostalo 7 flag na stadionie(Załeze ,Witosa ,Wolbrom,Zory,Banik )Pozostalych nie pamietam,wjazd z brama i dym na murawie,Gks kroi nam jedna przed meczem chyba w Myslowicach.
Mamy coś koło roku 2001.Zimową porą na próbę chóru nieopodal Opery w Lesie, organizują się Bałtyk z Wybrzeżem.Ekipa z żużla,zapomina jednak nut,więc dzwonią do Centrum Handlowego Wielki Młyn,po posiłki.
Próba głosu niestety na niekorzyść Gdynian;na zakończenie spotkania,Dyrygent z ulicy Olimpijskiej,jest zmuszony do ubrania sukienki (?!).
W ramach odwetu Dyrygenta, dwóch biało-niebieskich jedzie autem wprost na Gdańszczan,niestety odjeżdżają z koszem na przedniej masce.
w 1991 podczas finalu w Piotrkowie Trybunalskim (LEGIA-GKS K) bylo dosc ciekawie - po stronie Legii m.in ZS a po naszej Tychy, Ruch (!!!). na stadionie obecny tez Widzew.
Z perspektywy Legii, Ruch wyglądał na 120-150 os, ale może po prostu przy ich flagach stali też ludzie z innych klubów. Na tym meczu została odnowiona zgoda z Zagłębiem, które bardzo licznie nas wsparło (kilkaset os.). Obecne również delegacje Radomiaka i Śląska.
Niezły motyw polegał na tym, że kible były w pobliżu sektora GKS-u. Działy się tam różne "niecodzienne sytuacje kibicowskie". Ogólnie fajny wyjazd i chyba ostatni, gdy nad nami wisiała dość duża flaga w barwach Polonii i napisem "MAN UTD" - egzotyczna epoka :) No, i z naszej strony najwięcej skinheads na wyjeździe w historii ekipy.
Foxx pisze:Z perspektywy Legii, Ruch wyglądał na 120-150 os, ale może po prostu przy ich flagach stali też ludzie z innych klubów. Na tym meczu została odnowiona zgoda z Zagłębiem, które bardzo licznie nas wsparło (kilkaset os.). Obecne również delegacje Radomiaka i Śląska.
Niezły motyw polegał na tym, że kible były w pobliżu sektora GKS-u. Działy się tam różne "niecodzienne sytuacje kibicowskie".
Ruchu max 50 osob z nami podobnie tyskich.
Flagi Ruchu nie pamietam (?!). jeden "zakrecony" sosnowiczanin wracal z nami specem gdzie okolo zawierca ZS obrzucilo nas kamieniami.
w poblizu naszego sektora kilka razy przepychanki, ktos chcial na janka sciagac wielka flage 1000-lecie - bylo wesolo.
ciekawa akcja po naszym wyjsciu z pociagu (w trakcie przemarszu) gdzie R z Legii na wariata podjechal fura glosno zaznaczajac skad towarzystwo przybylo : )) auto totalnie rozjebano ale na tamte czasy to akcja na poziomie Wolfa...
ja to ... Ruch Chorzów wspierał GKS Katowice ???!!
tak, wiem że to był rok 1991i GieKSa chuligańsko raczej małutko znaczyła ale w głowie mi się to nie mieści ...
against modern pisze:ja to ... Ruch Chorzów wspierał GKS Katowice ???!!
tak, wiem że to był rok 1991i GieKSa chuligańsko raczej małutko znaczyła ale w głowie mi się to nie mieści ...
jak troche wczesniej napisalem to poczatek lat 90 to zmiana warty w kilku slaskich klubach w tym i w tych 2 o ktorych mowa.
dochodzi do tego kilka wspolnych akcji dworcowych choc taka ta nie do wiary sytuacja zostaje w pozniejszym czasie na derbowym meczu "rozwiazana" i wszystko wrocilo do normy.
jest to czas gdzie na Ruchu rzadzi Mikolow i poludniowe dzielnice Katowic, ktore byly bardzo prokatowickie (!!!?).
mam nadzieje ze przez weekend otrzymam odpowiedz na nurtujace mnie do dzis zdarzenia:
1) w jaki sposob skrojona przez Ruch flaga Banika w 98 - zostaje pokazywana u nas w 2000r przez Polonie Bytom ?
2) w jaki sposob skrojona przez nas 13marca 1993r fan clubowa flaga Lecha Poznan (akcja pociagowa na powrocie z Poznania; Ostrow Wlkp-b.duza i ladnie wykonana jak na ten rok) znalazla sie w rekach niebieskich (w ich opowiesciach na forum ktos twierdzil ze to oni ja zdobyli ; ))
milego weekendu ; )
nie moglem wiec cytat:
"w histori o kicicach RUCHU pisał ze lech nom fana bytkow skrecił jo chca dodac ze my im pozniej fana ostrów wielkopolski wykroili "
Autor MNCH forum Ruchu wspomnien czar strona 7 post z 13.x.2008
Jeszcze raz się wtrące ... To co pisze Bogdan to sa jego osobiste wspomnienia i dotyczą lat '70, tekst wstawiony przez Viceroja jest zlepką wywiadu i kilku "chwalebnych" tekstów z różnych zinów i dotyczacy lat '90 w dodatku pomieszanych, w tamtych latach był taki styl pisania przez wszystkie ekipy. JBL czepił sie tej awantury i nie wiem po co ...nikt tego wcześniej nie opisywał i chyba nawet sami kibice GKS-y o niej nic nie wiedzieli, pierwsza wzmianka była w wywiadzie w Ultras Zinie po wywiadzie z PB, nawet u nas mało kto o tym pamiętał ... i nie taka straszna porażka i na hokej dodarliśmy :), fakt, że z przygodą :) ... ale czy to nie o to chodzi :), naprawde czepianie sie tekstów z lat '90 nie ma sensu, pozdrawiam
Rycho pisze: JBL czepił sie tej awantury i nie wiem po co ...nikt tego wcześniej nie opisywał i chyba nawet sami kibice GKS-y o niej nic nie wiedzieli, pierwsza wzmianka była w wywiadzie w Ultras Zinie po wywiadzie z PB, nawet u nas mało kto o tym pamiętał ... i nie taka straszna porażka i na hokej dodarliśmy :), fakt, że z przygodą :) ...
Ryszardzie nie wiem dlaczego macie zaniki pamieci o latach swietnosci (hokej) czy juz z "nowozytnych" wyczynow zapominacie o sprzecichu na swoim dworcu.
malo kto pamietal bo wam to nie na reke ???!!!
Panowie to dosc ciekawa sytuacja ktorej do dzis na naszym podworku nie rozkminilismy.
moze ktos przyblizyc Wasze wersje zdarzen? przeciez dzialaliscie w tych czasach !
[/quote]
mam nadzieje ze przez weekend otrzymam odpowiedz na nurtujace mnie do dzis zdarzenia:
1) w jaki sposob skrojona przez Ruch flaga Banika w 98 - zostaje pokazywana u nas w 2000r przez Polonie Bytom ?
2) w jaki sposob skrojona przez nas 13marca 1993r fan clubowa flaga Lecha Poznan (akcja pociagowa na powrocie z Poznania; Ostrow Wlkp-b.duza i ladnie wykonana jak na ten rok) znalazla sie w rekach niebieskich (w ich opowiesciach na forum ktos twierdzil ze to oni ja zdobyli ; ))
milego weekendu ; )[/quote]
(...) „Męty” i „szumowiny społeczne” (owi bezpłatni) każdą z bramek otaczali od tyłu... Owe „andry” krakowskie, spełniali rolę siatek we bramkach oraz parkanów, odgradzających późniejsze boiska, Oni to właśnie, po strzale do bramki, ścigali się z piłką, gonili ją, dopadali i następnie walczyli z sobą o prawo wykopania jej z powrotem na boisko. Podczas tych bojów - czas, odgwizdywany przez sędziego, rozwlekał się w nieskończoność, ale nikomu na tym nie zależało. Nikt nie patrzył na zegarki, gdyż każdy przyszedł na Błonia już po fajerancie”(...)
"kurjer sportowy" rok 1925
Już w latach dwudziestych próbowano dokonywać quasi socjologicznego opisu kibiców piłkarskich. Opartego oczywiście na subiektywnych, osobistych obserwacjach, a nie systematycznych badaniach. I tak „Kurier Sportowy” dokonując ciekawej klasyfikacji publiczności sportowej wyróżniał w "płacącym, tworzącym tło publiczności" szarym tłumie następujące typy kibiców: najbardziej rzucający się w oczy to "fanatycy" - "roznamiętnieni, wrzaskliwi, niespokojni przychodzą nie dla gry, ale dla klubu, dla walki [...] wrzeszczą [...], są w najwyższym stopniu nietolerancyjni, gwałtowni i od nich wychodzi inicjatywa wszystkich zaburzeń na matchach. Krótko mówiąc, jest to element choleryczny publiczności"; na przeciwnym biegunie znajduje się drugi typ publiczności footbalowej - "znawcy", którzy siedzą cicho i spokojnie i "wydają co pewien czas głębokie i mistycznie zabarwione uwagi na temat toczącego się matchu" typu: "Szkocki football", niekompetencje sędziego wywołują w nich uśmiech politowania. Tworzą element publiczności "nastrajający melancholijnie"; wreszcie typ trzeci - "Sanguiniczny", który na sporcie zna się albo nie, wywodzi się ze wszystkich sfer społecznych. Reaguje emocjonalnie na sytuacje boiskowe, raz potępiając graczy za nieudane zagrania, to znów wychwalając w wypadku dobrej gry. Obok fanatyków są "oni elementem najgorszym, jeżeli chodzi o lokalne zatargi z policją, sędzią lub innym autorytetem"
(...) W Krakowie z kolei między fanatykami Cracovii i Wisły dochodziło do bijatyki (odznaczył się tutaj szczególnie rok 1924 kiedy to najpierw podczas majowych derbów na widowni doszło do "cichej, ale krwawej rozprawy. Jacyś fanatycy pobili się do krwi" [10]. Nie lepiej było we wrześniu kiedy to kibice obu drużyn pokazywali swą wyższość w dworcowej restauracji. Tego typu zachowania były jednak marginesem kibicowskiego życia w ówczesnym Krakowie. Ciekawostką był fakt, że (jak wspomina Mielech) „mimo sympatii dla jednej strony chodziło się na mecze przeciwnika równie pilnie jak na spotkania swojej drużyny. NA meczach przeciwnika uprawiano „serenady”, czyli dopingowano drużynę przyjezdną, aby dokuczyć klubowi miejscowemu” (...)