Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Witam. Mam pytanie, bynajmniej nie, czy ktos z Polski jeździ na mecze klubówe zza granicy i tam dopinguje, bo wiadomo, że w PL jest FC Juventus, FC Barcelona itp. i osoby z PL jeżdżą i wspomagają swoje kluby.
Rzecz w tym, czy w Waszych klubach sa przypadki, że kibic, znany z działań kibicowskich, po wyjeździe za granicę np. do pracy, po roku abstynencji idzie z szalikiem innego klubu (np. klubu miejskiego, w gdzie traz mieszka, przykład: Manchester United, FC Barcelona itp.) na mecz, dopinguje, jeździ na wyjazdy.
Znam przypadek z Małopolski (specjalnie nie wymienię z jakiego klubu) ktróry w PL był aktywnym kibicem, jeździł na wyjazdy, a po przeprowadzce z całą rodziną do Anglii, zaczął śmigać z angielską ekipą na wyjazdy, brał nawet udział w zadymie, broniąc barw jednego z Londyńskich klubów.
Jak postrzegacie takich osobników ?
Czy akceptujecie to, czy jesteście przeciwni takiemu zachowaniu ?
Rzecz w tym, czy w Waszych klubach sa przypadki, że kibic, znany z działań kibicowskich, po wyjeździe za granicę np. do pracy, po roku abstynencji idzie z szalikiem innego klubu (np. klubu miejskiego, w gdzie traz mieszka, przykład: Manchester United, FC Barcelona itp.) na mecz, dopinguje, jeździ na wyjazdy.
Znam przypadek z Małopolski (specjalnie nie wymienię z jakiego klubu) ktróry w PL był aktywnym kibicem, jeździł na wyjazdy, a po przeprowadzce z całą rodziną do Anglii, zaczął śmigać z angielską ekipą na wyjazdy, brał nawet udział w zadymie, broniąc barw jednego z Londyńskich klubów.
Jak postrzegacie takich osobników ?
Czy akceptujecie to, czy jesteście przeciwni takiemu zachowaniu ?
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
ja zaznaczylem pierwszą odpowiedź, wiadomo że ciągnie wilka do lasu, jakbym wyjechał na stałe to pewnie nie wytrzymałbym. Nie mowie ze od razu bym sie angażował w ruch kibicowski ale chodziłbym na pewno bo bym pierdolca dostał. Tak zresztą zaczęły sie kontakty Ruchu z Atletico, kibice Ruchu na emigracji byli w Frente Atletico, no i dalej juz poszło
-
Sativa1926
- Posty: 25
- Rejestracja: 07.02.2010, 00:48
- Lokalizacja: Piękna
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Ja sam będąc dłuższy czas we Włoszech jeździłem na wyjazdy Juventusu,i to na tyle.Po meczu jakieś piwko w jednym z barów kibiców Juve ze znajomymi kibicami tego klubu.Wiadomo że żaden fanatyk nie wytrzyma długo bez stadionowej atmosfery,więc nie widzę nic złego w jeżdżeniu na mecze za granicą,jednak bez żadnego angażowania się w różnego rodzaju atrakcje.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
-
Bartek z Butolandii
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Kilka lat temu dość spora ekipa chłopaków z Wrocławia przebywająca na emigracji w Londynie jezdziła na West Ham,również na wyjazdy,ale doszło wkońcu do sytuacji na jednym z wyjazdów,która w Polsce jest raczej nie do zaakceptowania i dali sobie spokój.Od tamtej pory we Wrocławiu był zakaz noszenia barw West Hamu,a trochę ludzi w nich śmigało.
Obecnie osobiście znam jednego chłopaka z Wrocławia co wspiera Millwall,również od strony "sportowej".
Obecnie osobiście znam jednego chłopaka z Wrocławia co wspiera Millwall,również od strony "sportowej".
-
1920RaciboRz
- Posty: 61
- Rejestracja: 10.01.2010, 20:08
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Idealisto mam pytanko do Ciebie, byłeś/jesteś na emigracji?? jeżeli nie to nie zrozumiesz dlaczego jeździmy na mecze drużyn z miast gdzie mieszkamy, tęsknota za piłką, stadionem i piwkiem po meczu
-
Kapitan_Bomba
- Posty: 84
- Rejestracja: 12.01.2010, 19:43
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Bartek z Butolandii jesli to nie jest tajemnica, czy moglbys powiedziec co to za sytuacja byla, w stosunkach WHU- kibice WKS ?
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Ja również zagłosowałem 1. Od kilku lat mieszkam w UK i zawsze w miarę możliwości dolatywałem do PL na mecze mojego klubu, ale sytuacja się zmienia, będę miał dzieciaka i możliwości finansowe są inne. A wiadomo, bez stadionu i tej atmosfery człowiek nie wyżyje, więc zacząłem chodzić na jeden klub, poznałem ludzi i od czasu do czasu na wyjazd też z nimi pojadę.
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Jak dla mnie to odpowiedż 3-ciężko jest wytrzymac bez atmosfery meczowej temu kto zostal wkręcony w kibicowskie tematy.Zwłaszcza jeżeli pobyt zagranicą trwa dłuższy czas.Ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku.Żeby byc aktywnym kibicem nowej drużyny trzeba chyba czuc jakąś więż z tym klubem,kibicami.Czyli to co widnieje na większości polskich flag klubowych,,od kołyski aż po grób"itd.
Inna sprawa jak Polacy są postrzegani przez angoli,raczej nas tam nie kochaja.Ja sam będąc na wyspach pare lat śmigałem na mecze pewnej drużyny z niższej ligi.Ale zawsze tylko na te domowe i żeby chociaż przez chwile poczuc ,,to coś"zawsze miejscówke miałem obok sektoru gości.Na dłuższą mete włączanie sie aktywnie w mecze nowej drużyny na emigracji moim zdaniem nie ma sensu i jest to raczej szukanie na siłe tego czym fanatyk żył na codzień w Polsce
Inna sprawa jak Polacy są postrzegani przez angoli,raczej nas tam nie kochaja.Ja sam będąc na wyspach pare lat śmigałem na mecze pewnej drużyny z niższej ligi.Ale zawsze tylko na te domowe i żeby chociaż przez chwile poczuc ,,to coś"zawsze miejscówke miałem obok sektoru gości.Na dłuższą mete włączanie sie aktywnie w mecze nowej drużyny na emigracji moim zdaniem nie ma sensu i jest to raczej szukanie na siłe tego czym fanatyk żył na codzień w Polsce
-
JebacRozjebundy
- Posty: 159
- Rejestracja: 15.01.2010, 20:15
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Proste ze jesli ktos chodzi na mecze w Angli to mu przejdzie ochota na szukanie fanatyzmu ,,zastepczego''.Jesli ktos jest na emigracji np : We Wloszech, Francji, Niemczech - to juz inna sprawa bo tam stadiony to nie opera.
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Jestem zdania że warto chodzić/jezdzić na mecze lokalnej drużyny (w przypadku emigrantów). Powodów jest kilka, nowe znajomości, poznanie tamtejszej kultury i zwyczajów, możliwość odwiedzenia nowych obiektów sportowych, porównać można również jak to ''wygląda u nich'' a jak ''u nas'', a przedewszystkim zaspokaja się tzw głód dopingu i atmosfery na stadionie, który czesto nas dosięga podczas przerwy w rozgrywkach.
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Głos swój oddałem na odpowiedzieć nr 3. Nie widzę w tym nic złego by odwiedzać/ wspomagać inną drużynę za granicą. Z reszta trudno w Polsce znaleźć kibica ,który nie kibicuje zza telewizora Barcelonie/Interowi/Realowi/Juve czy komuś tam jeszcze.
P.s Idealista chodziło Ci chyba o absencje, po roku abstynencji to nie dziwie się ,że niektórym może się pomieszać w głowie i kibicować Wyspom Owczym ;)
P.s Idealista chodziło Ci chyba o absencje, po roku abstynencji to nie dziwie się ,że niektórym może się pomieszać w głowie i kibicować Wyspom Owczym ;)
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Jako ze mieszkam w Uk powiem wam jak jest tutaj gdzie przebywam. Razem z chlopakami z innych miast polski pomagamy tutejszej ekipie w dzialaniach, lecz nie chodzimy na mecze na stadion, nie dopingujemy, nie nosimy ich barw. Kontakt z ekipa niektorzy przekladaja na jakies interesy itp. Ogolnie co mnie zdziwilo po tym jak przyjechalem na wyspy to ze ogarnieci i kumacie ludzie z kibicowskiego swiata trzymaja sie razem i nie wazny jest zbytnio kto kibicuje jakiemu klubowi w Polsce. Na obczyznie jak w pudle.
-
Bałtyk1930Gdynia
- Posty: 7
- Rejestracja: 06.03.2010, 10:25
- Lokalizacja: Amsterdam/Gdynia
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Zagłosowalem na 1, choć stosuję sie do 3
Jestem na emigracji juz trzy lata.
Pierwsze pół roku byłem w Anglii i chodziłem na Manchester City (było nas dwóch z Baltyku), a na stadionie spotykaliśmy multum ludzi z Polski.
Teraz mieszkam od ponad 2,5 roku pod Amsterdamem, ale jeżdżę na AZ Alkmaar, jakoś nie widzi mi się być fanem Ajaxu :) z wiadomych względów.
Na ArenA w Amsterdamie byłem gościnnie tylko na meczu Holandia-Anglia.
Uważam,że kibice powinni chodzić na mecze innych zespołów, choćby po to, żeby nie zwariować, jak pisał jeden z moich przedmówców...
Jestem na emigracji juz trzy lata.
Pierwsze pół roku byłem w Anglii i chodziłem na Manchester City (było nas dwóch z Baltyku), a na stadionie spotykaliśmy multum ludzi z Polski.
Teraz mieszkam od ponad 2,5 roku pod Amsterdamem, ale jeżdżę na AZ Alkmaar, jakoś nie widzi mi się być fanem Ajaxu :) z wiadomych względów.
Na ArenA w Amsterdamie byłem gościnnie tylko na meczu Holandia-Anglia.
Uważam,że kibice powinni chodzić na mecze innych zespołów, choćby po to, żeby nie zwariować, jak pisał jeden z moich przedmówców...
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Pomijając to, że nic by mi nie przeszkadzało, że na wyjazd jedzie osoba innej narodowości to Twoja teza jest grubymi nićmi szyta.
Nie pomyślałeś o zgodach zagranicznych, np. z czeskimi drużynami.
Nie pomyślałeś o zgodach zagranicznych, np. z czeskimi drużynami.
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Pomyślałem. Zgoda to oczywiście troche inna sprawa niż jeżdżenie "na doklejkę" albo wpiepszanie się z butami do zagranicznych ekip. Zauważam tutaj pewną niekonsekwętność bo na w temacie "Polskie FC zagranicznych klubów" wiele osób źle odnosiło się na takie fan cluby [ja też] a tutaj jest pewne zrozumienie czy też przyzwolenie na taką działalność. Wyraziłem tylko swoje zdanie. Trochę konserwatywne ale moje :)
-
Normandzki
- Posty: 793
- Rejestracja: 15.01.2010, 11:11
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
Nie moja sytuacja, ale kolegi co już 3 lata jest w Birmingham. Mamy tak jakieś ze sobą kontakty i opowiadał, mi że chodził na mecze Aston Villi. Namówili go koledzy Angole z roboty i poszedł z nimi. Oni poznali go z innymi i tak m.in. poznał paru kumatych. Jeździ na mecze wyjazdowe jeśli ma czas. Opowiadał, że atmosfera jest taka bardziej sielankowa, śpiewy, troche piwka itd.
a chodzi dlatego, że interesuje się piłką nożną i zawsze był ciekaw jak to jest.
a chodzi dlatego, że interesuje się piłką nożną i zawsze był ciekaw jak to jest.
-
analizator.pl
Re: Kibic Polskiego klubu na emigracji, kibicem tamtejszej ekipy
No i wlasnie tak to w Anglii wyglada. W Polsce jak sie jedzie na wyjazd to zawsze pelen orient czy ktos zasadzki nie zrobi, psiarni 2 razy wiecej niz kibicow itd. W Anglii sie jedzie jak na piknik. Bierzesz piwka, zbierasz kumpli i jedziecie sobie ze spiewem na ustach. Poza tym kto by u nas targal ze soba np. 2-3 dzieci w wieku ok 7-10 lat ? W Anglii to norma. Bo nikt sie nie boi. Poprostu roznica kultury kibicowskiej. Poza tym wydaje mi sie , ze oni zdecydowanie bardziej kochaja pilke nozna niz Polacy.Normandzki pisze:Nie moja sytuacja, ale kolegi co już 3 lata jest w Birmingham. Mamy tak jakieś ze sobą kontakty i opowiadał, mi że chodził na mecze Aston Villi. Namówili go koledzy Angole z roboty i poszedł z nimi. Oni poznali go z innymi i tak m.in. poznał paru kumatych. Jeździ na mecze wyjazdowe jeśli ma czas. Opowiadał, że atmosfera jest taka bardziej sielankowa, śpiewy, troche piwka itd.
a chodzi dlatego, że interesuje się piłką nożną i zawsze był ciekaw jak to jest.
Co do udzielania sie w ekipie zagranicznej..... no coz, niech kazdy sobie z kibicow, ktorzy mieszkaja w Polsce wyobrazi, ze jest za granica na stale i wie, ze nie wroci juz do Polski. Wierzcie mi, ze chce sie chodzic na mecze, dopingowac itd. Co do bycia w ekipach...jak ktos lubi, chce mu sie to czemu nie. Wazna jest jednak swiadomosc skad sie wywodzisz.
