rossi pisze:...w Polsce, gdzie szanse i okolicznosci wszyscy maja takie same -proste!
bzdura
szanse i okoliczności każdy ma inne - jeden am lepiej pod jednym względem, drugi pod innym, tak samo jak z barierami
punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia
10 lat temu gdy piłkarze Widzewa odnosili sukcesy kibicowska Polska skupiała się na tym że Widzew to wioski i fan cluby.
Teraz pisze się już o marce Widzewa.
Nei zważając że min et wioski i fc zbudowały i stanowią tę markę
Każda ekipa wystawiona dzięki pilkarzom na celownik ocen ogółu jest zdana na to iż zdanie na jej temat jest budowane nie na podst faktów tylko na podst stereotypów, podjudzanych przez wrogów opinii itp
Ciekaw jestem czy dajmy na to gdyby ŁKS czy Ruch Chorzów (kluby podaje przypadkowo) jednego sezonu zaliczyły 5 tysięczny wyjazd do Barcelony, 4 tysięczny wyjazd do Londynu a wcześniej 150 osobwą delegację do egzotycznej i w c*** drogiej Jerozolimy to mielibyśmy do czynienia z podobnymi komentarzami jak w chwili obecnej o Wiśle?
Z góry nadmienię że pomyłki w liczbach moga mi się zdarzyć, nie przywiązuje do niech jakiejś okrutnej wagi i potem umykają - z tego może wynikaż Jerozolima, ilu tych żołnierzy było to widać na fotkach a jak ktoś chce znac dokładną liczbę to trzeba poprosić kogoś kto był. Samych fanatyków Wisły było ponad 100 i to jest meritum sprawy.
Jeśli chodzi o krajowe wyjazdy Wisły w liczbie ponad tysiąca to Zabrze, Katowice, Poznań, Wrocław, Bełchatów...więcej nie pamiętam.
Z naszego punktu widzenia wygląda to trochę inaczej bo niestety po paru latach jeżdżenia po Europie niektórym ludziom się w dupach przewraca i nie mają ochoty jechac po raz 5 czy 10 do Wodzisławia, Lubina czy Warszawy.
Niestety - dla mnie niepojęte ale zaobserwowane.
To ile lat jest u nas Cupiał to naprawdę nie ma dla mnie znaczenia bo obserwując różne ekipy na przestrzeni swego życia WIEM że wynik sporotwy nie zawsze pociąga sukces na trybunach a często jest wręcz przeciwnie i spadki mobilziują.
Tak mieliśmy gdy spadliśmy do drugiej ligii i jeździliśmy w dobrych jak na tamte lata liczbach.
Niestety sukces piłkarzy od razu daje łatwą pożywkę przy ocenianiu - macie Cupiała a nie jeździcie w tysiącach.
Czy ktoś kto to pisze sam wierzy że to dwie ściśle związane zależności?
Sukces przyciąga kibiców, owszem - ale czy w stu procentach takich jakbyśmy chcieli?
Prezentujemy od lat zbliżony poziom, liczby wyjazdowe wzrastają tak jak w każdej ekipie w Polsce, bez fajerwerków ale i bez głupich już wpadek. Zera wyjazdowe w ciągu 20 lat (sorry, ale dalej nie sięgam pamięcią) można policzyć na palcach jednej ręki licząc razem wszelkie możliwe rozgrywki piłkarskie.
Nie o tym temat więc truł nie będę, choć czasem na tym forum fajnie by było pogadać sensownie na temat, ale ciężko wytrzymać wpisy specjalistów na temat naszych wyjazdów z perspektywy TV czy zasłyszanych (tutaj?) opinii.
Rey jak dla mnie wychylił się niepotrzebnie przed szereg z porównaniami choć patrząc z innej perspektywy to zwróćcie uwagę na jedną pętelkę w myśleniu - przy wyjazdach zagranicznych patrzycie wszystkim na ręce (nie wpominając że z perspektywy swojego fotela to awykonalne), kto pojechał, jaki procent pikników, ile Polonusów itp. Zaraz potem pytanie o wyjazdy krajowe gdziue już nikt nie patrzy na skład i dajmy na to Widzew z Poznaniu w 3 czy 4 koła jak był to nikt nie wyliczał procentów garniturowych.
Nikt sensowny z Lecha wypowiadać się tutaj nie będzie, napiszę więc tylko kilka zdań.
Naprawdę Panowie trochę obiektywizmu. Dla nas jest to tak naprawdę pierwszy sensowny rok w pucharach, dlatego wszyscy walą na mecze drzwiami i oknami. W związku z pucharami widać już kilka rzeczy, które objawiają się nam na wyjazdach ligowych. Po wizycie w St. Gallen czy też Wiedniu, jadąc później na wyjazd ligowy czy też PP w Gliwicach, można się naprawdę poryczeć, to są inne światy. Nie oszukujmy się, jak się zasmakuje pucharów, to w naprawdę wielu nie chce się jechać np. 10 raz do Wodzisławia, wielu nie angażuje się też tak w doping jak w pucharach. I nie piszcie mi zaraz tekstów, że nieważne liga czy puchary, to trzeba jeździć i dopingować na maksa, bo nie do mnie takie teksty. W teorii oczywiście tak jest, ale w praktyce zobaczycie kiedy Wam dana będzie taka możliwość. Druga sprawa to kasa. Liczby wyjazdowe w lidze nieznacznie nam spadły, a mają na to wpływ finanse!!! Do standardowego kosztu karnetu i wyjazdów ligowych dochodzi wysoki koszt wyjazdów w pucharach oraz biletów na mecze pucharowe u siebie. W naszym przypadku osoba, która była na wszystkich meczach w rundzie jesiennej wydała 8000-10000 zł.
To, że wprowadziliśmy pewien rodzaj selekcji, to nasza sprawa. Jeżeli inna ekipa, ma na ten temat inny pogląd, to trzeba to uszanować. Jest to wewnętrzna sprawa każdej ekipy.
Kolega Rey niech nam nie pisze porównań kilometrowo-ilościowych, bo to są rzeczy nieporównywalne. Od razu podkreślę, że w Udine nie będzie nas tyle co Wisły w Rzymie z jednego prostego powodu, dostaliśmy dużo mnie biletów i żeby dostać u nas bilet, trzeba mieć zaliczony jakiś wyjazd ligowy na jesień.
Nikczemny - jasne jest, że zdecydowaną większość na wyjazdach stanowią fanatycy Wisły i ich zgody, ale nietrafny jest Twój argument wykluczający obecność polonusów, ze względu na możliwość nabycia biletu tylko w Krakowie.
U nas pierwszy raz, naprawdę duży wysyp wynalazków mieliśmy przy okazji Rotterdamu, bilety też były tylko w Poznaniu, a próbowało nabyć je kilkuset polonusów z całej Europy(wykorzystując do tego rodziny, znajomych itp), fani piłki z całej Polski, biura podróży, wycieczki zakładowe również z całej Polski. Znalazło się też kilkanaście osób, które wyjeżdżało nam z tekstami typu "jak byłem z Wisłą na Anderlechcie, to nie było takich problemów z biletami".
Wyszło mi trochę dużo tych zdań:)
Życzyłbym sobie, żeby każdy oceniał dokonania Lecha oraz dokonania Wisły bez ciągłego porównywania, bo to nie ma większego sensu.
P.S. Śmieszą mnie zdania, że Wisła nie ma swojej marki itp. Czy się Wisłę lubi, czy nie, to trzeba przyznać, że w Europie reprezentują nas godnie na każdej płaszczyźnie kibicowania i jest w Polsce tylko kilka ekip, które uczyniłyby podobnie.
Zainteresowanie kibiców Lecha wyjazdem na rewanżowy pojedynek 1/16 finału Pucharu UEFA do Udine (26 lutego) jest bardzo duże. Zgodnie z regulaminem UEFA, drużynie przyjezdnej przysługuje pięć procent pojemności stadionu. Stadio Friuli w Udine w meczach o europejskie puchary może pomieścić niespełna 40 tysięcy widzów. Sympatycy Kolejorza otrzymaliby więc nieco ponad 1800 wejściówek.
Władze Lecha zaraz po losowaniu 1/16 finału zwróciły się do przedstawicieli Udinese o zwiększenie tej puli. Włosi zgodzili się i, jak poinformował wiceprezes poznańskiego klubu Arkadiusz Kasprzak, przekażą trzy tysiące biletów.
- Włosi nie robili żadnych problemów. Kibice Lecha mają dobrą markę w Europie i jeżdżą by dopingować, a nie wszczynać burdy. Trzy tysiące naszych kibiców było w Rotterdamie, a do Udine nie jest aż tak daleko. Na pewno wszystkie wejściówki znajdą nabywców powiedział Kasprzak.
Do Poznania w piątek przyjeżdża przedstawiciel Udinese aby omówić szczegóły pierwszego spotkania w Poznaniu, zaplanowanego na 19 lutego. Jak przyznał Kasprzak, nie należy spodziewać się najazdu włoskich "tifosi". - Sądzę, że do Poznania przyjedzie nie więcej niż stu kibiców.
Jeśli lechici wyeliminują włoski klub, w 1/8 finału zmierzą się ze zwycięzcą pary Zenit St. Petersburg - VfB Stuttgart.
Co do wypowiedzi Litara nic dodac nic ujac faktem jest ze kazdy kumaty i siedzacy w temacie dobrze o tym wie ze Wisla ma w Polsce wyrobiona marke tak samo jak Widzew Legia czy teraz Lech i naprawde na palcach jednej reki mozna by policzyc ekipy ktore moglyby (albo i nie) dorownac tym ekipa w zagranicznych wyjazdach. Tak jak napisal Litar czy sie lubi czy nie szacunek za godne reprezentowanie polskiej sceny kibicowskiej sie nalezy.
Szacunek Litar. Mądrze prawisz. My na Wiśle tych wyjazdów pucharowych smakujemy praktycznie nieprzerwanie od kilkunastu już lat. I naprawdę wykształciło to sporą grupę osób (niekoniecznie pikników), którzy swoją aktywność ograniczają właśnie do takich wypadów plus jakieś najciekawsze wyjazdy na ligę. To pochodna wielu czynników. Na pewno wspominana przez Litara bezbarwność kolejnego wyjazdu do Bełchatowa, Wodzisławia czy nawet na Legię. W sytuacji kiedy 90% meczów wyjazdowych jest transmitowana na żywo w TV - dla mniejszych fanatyków jest to naprawdę spora konkurencja (obejrzeć mecz w knajpie w towarzystwie ziomków, napić się browara, wychodzi taniej - a dla szukających mocnych wrażeń, znacznie łatwiej je przecież znaleźć na miejscu w Krakowie niż gdzieś w Polsce). Kolejny czynnik to na pewno klimat panujący w Krakowie - gęsto ścielący się trup na ulicach i osiedlach, na pewno odbiera entuzjazm sporej grupie spokojniejszych osób, które są przez to mniej aktywne niż mogłyby być. To samo na pewno działa też na Cracovii (i to nawet pewnie w większej skali).W dłuższej perspektywie musi to wszystko prowadzić do stanu faktycznego jaki jest - tzn. kilkusetosobowej stałej ekipy wyjazdowej gotowej pojechać zawsze i wszędzie. Plus kilka tysięcy uśpionych rycerzy, którzy żeby ruszyć d*** z miasta potrzebują głębszej motywacji....
Taka prawda gdyby nie lata wyjazdow zagranicznych w tym przypadku Wisly jestem o tym przekonany ze w polskiej lidze byliby scisla czolowka jesli chodzi o wyjazdy krajowe a ze niektorym troche odjebala woda sodowa do glowy po zwiedzeniu tych lepszych stadionow to juz inna bajka ze do takiego Wodzislawia Belchatowa itd (nie ublizajac tym miastom) po raz enty sie nie chce jezdzic i ja osobiscie jestem w stanie to zrozumiec. Wg mnie scisla polska czolowka to Lech Legia Wisla i Widzew i jestem pewien ze kazda z tych ekip grajac w pucharach zawsze godnie nas polakow zaprezentuje.
Jak dla mnie Polskę godnie by reprezentowały jeszcze Ruch i Jaga. Ruch dobre wyjazdy w lidze a także za granice w dobrej liczbie pojechali wspomagać Atletico. Jaga dobrze jeździ chociaż ostatnio trochę gorzej ale mimo to nadal dobre wyjazdy zalicza. Co do tych ,,nudnych'' wyjazdów to coraz mniej takich jest mniejsze miasta spadają a wchodzą bardziej znane marki do ekstraklasy, więc to powinno się niedługo zmienić. Co nie zmienia faktu, że wyjazd rzecz święta
Jak dla mnie Polskę godnie by reprezentowały jeszcze Ruch i Jaga.
Już nie przesadzaj.Jeszcze Ruch bym podciągnął pod resztę wymienionych,ale Jaga to zdecydowanie nie ta liga,ze szczerym szacunkiem.
Chyba użyktownicy Litar i reszta wyżej naszkicowali mądrymi słowami obraz jak to jest w rzeczywistości i sądzę,że nie ma co tu tutaj dalej dyskutować "co by było gdyby" albo " bo kiedyś to".Poprostu przyszłośc pokaże i trzeba mieć nadzieję,że takie ekipy jak Lech czy Wisła dalej będą godnie reprezentować Polskę...
Zdając sobie sprawę z opisywanych powyżej zestawień Wodzisław - Barcelona, "wielkie" ekipy muszą uważać żeby nie pójść drogą np. wielu klubów włoskich, które jeżdżą konkretnie w Italii, a jak w początkowych rundach pucharów los ich rzuci gdzieś na północ/wschód Europy to nikt się nie fatyguje wspierać swoich w starciu z drużyną, której nazwy nie chcą nawet "spamiętać". Oby nie doszło (w przypadku polskich ekip) do sytuacji, w której do przysłowiowego Wodzisławia pojedzie 30 osób, a do przysłowiowej Barcelony 30 000. Narazie na szczęście nie widać takiej drastycznej tendencji.
RC pisze:wielkie" ekipy muszą uważać żeby nie pójść drogą np. wielu klubów włoskich, które jeżdżą konkretnie w Italii, a jak w początkowych rundach pucharów los ich rzuci gdzieś na północ/wschód Europy to nikt się nie fatyguje wspierać swoich w starciu z drużyną, której nazwy nie chcą nawet "spamiętać".
pozdro
na szczęście/nieszczęście polskie drużyny kończą przygody pucharowe bardzo wcześnie i nie prędko dojdzie do sytuacji gdzie jakaś Litwa, Białoruś czy Czarnogóra zostaną olane.
RC pisze:wielkie" ekipy muszą uważać żeby nie pójść drogą np. wielu klubów włoskich, które jeżdżą konkretnie w Italii, a jak w początkowych rundach pucharów los ich rzuci gdzieś na północ/wschód Europy to nikt się nie fatyguje wspierać swoich w starciu z drużyną, której nazwy nie chcą nawet "spamiętać".
pozdro
na szczęście/nieszczęście polskie drużyny kończą przygody pucharowe bardzo wcześnie i nie prędko dojdzie do sytuacji gdzie jakaś Litwa, Białoruś czy Czarnogóra zostaną olane.
Na szczęście w wielkich ekipach rządzą osoby poważne i kumate więc chyba normalne, że spotkania przed meczem na Ukrainie, Białorusi itd. są. Wielkie ekipy nie mogą sobie pozwolić na porażkę, oczywiście nie mówię o meczu. Pozdrawiam.
pytanie do kibicow Lecha, kilka dni zostalo do meczu w Poznaniu, czy wynik pierwszego meczu przelozy wam sie na frekwencje? czy moze juz sprzedaliscie 100% biletow na mecz rewanzowy?
Raczej nie przełoży... Ci którzy będą chcieli kupić bilety po pierwszym meczu mogą ich nie dostać, jednym z powodów tego jest to że Udine "nie zdąży" podesłać drugiej puli biletów przed naszym wyjazdem. Poza tym osoby jeżdżące dla wyniku mogą w********** moim(i pewnie nie tylko moim) skromnym zdaniem.
co spowodowalo ze frekwencja bedzie nizsza niz 3 tys? do Rotterdamu spokojnie pojechalo 3 kola, a do Udinese wcale nie ma o wiele dalej...moze byc na pw
Głównie kasa, w krótkim okresie czasu trzeba było kupić karnet 250-340, bilet na mecz z Udine 120-170(ze zniżką 95-135), a w perspektywie wyjazd do Bełchatowa i Zabrza. Ludzie zaczęli wybierać. Odbiło się to nie tylko na wyjeździe do Udine, ale też na liczbie sprzedanych karnetów i zakupionych do tej pory biletach na mecz z Udinese u siebie. Jeżeli ktoś chce to wszystko zaliczyć, musi wydać w miesiąc 1000-1200 zł w wariancie z kanapkami z domu.
litar pisze:Głównie kasa, w krótkim okresie czasu trzeba było kupić karnet 250-340, bilet na mecz z Udine 120-170(ze zniżką 95-135), a w perspektywie wyjazd do Bełchatowa i Zabrza. Ludzie zaczęli wybierać. Odbiło się to nie tylko na wyjeździe do Udine, ale też na liczbie sprzedanych karnetów i zakupionych do tej pory biletach na mecz z Udinese u siebie. Jeżeli ktoś chce to wszystko zaliczyć, musi wydać w miesiąc 1000-1200 zł w wariancie z kanapkami z domu.
Naprawdę trzeba mieć sporo kasy żeby zaliczyć całą ligę, a zarówno europejskie puchary ale jak to się mówi "naszą siłą jest fanatyzm"
Piszę to bez napinki.
Nie rozumiem Kibiców Lecha... Chodzi mi o transparent "Piotrek trzymaj się" i skandowanie z kotła "Piotrek Reiss"... Ten "słynny" a za razem "ikona" Lecha umoczony jest totalnie w korupcji ,a kibice skandują jego nazwisko ? To jest trochę dziwna sytuacja jak dla mnie.Gość przyznał się po cześci do tego że ustawiał mecze Lecha a kibice są za nim? Poza tym na pytanie do Piotra Reissa "co Pan teraz powie kibicom??" odpowiada "a co mam im powiedzieć...",po takim czymś kibice nadal go lubia?? Koleś ktory oszukiwał klub i kibiców dalej ma u nich poparcie i szacunek?? Jak dla mnie paranoja,ale to już nie moja sprawa,tylko kibiców Lecha... W Widzewie też to przeżyłem i nie mam szacunku do ludzi którzy ustawiali mecze...
Meczyk na prawde na poziomie . Jak dla mnie remis nie jest do końca sprawiedliwy.Mimo że za Lechem nie przepadam to muszę przyznać,że nalezało im sie zwycięstwo...
Wie ktoś dlaczego w niektórych momentach dało sie słyszeć złodzieje? Było kilka razy słychać a nie mam pojęcia dlaczego, w czyją strone i z jakich powodów.
WidzewRTS pisze:Piszę to bez napinki.
Nie rozumiem Kibiców Lecha... Chodzi mi o transparent "Piotrek trzymaj się" i skandowanie z kotła "Piotrek Reiss"... Ten "słynny" a za razem "ikona" Lecha umoczony jest totalnie w korupcji ,a kibice skandują jego nazwisko ? To jest trochę dziwna sytuacja jak dla mnie.Gość przyznał się po cześci do tego że ustawiał mecze Lecha a kibice są za nim? Poza tym na pytanie do Piotra Reissa "co Pan teraz powie kibicom??" odpowiada "a co mam im powiedzieć...",po takim czymś kibice nadal go lubia?? Koleś ktory oszukiwał klub i kibiców dalej ma u nich poparcie i szacunek?? Jak dla mnie paranoja,ale to już nie moja sprawa,tylko kibiców Lecha... W Widzewie też to przeżyłem i nie mam szacunku do ludzi którzy ustawiali mecze...
Meczyk na prawde na poziomie . Jak dla mnie remis nie jest do końca sprawiedliwy.Mimo że za Lechem nie przepadam to muszę przyznać,że nalezało im sie zwycięstwo...
To przypomnij nam tu wszystkim dokładnie jakie zarzuty ma postawione Reiss, skoro piszesz cyt "Umoczony jest totalnie w korupcji"?
Co do transparentu "Piotrek trzymaj się" to też nie mogę tego zrozumieć.
Paranoja popierać piłkarza, która sprzedał choćby jeden mecz swojego "kochanego" klubu.
Ja ani zapewne żaden z was nie sprzedał by swojego klubu, choćby nie wiem za jaki hajs a Reiss to zrobił pokazując, że też jest dziwką dla którego kasa jest ważniejsza.
Ale tak jak ktoś wyżej napisał sprawa kibiców Lecha.
Co do meczu to dobrze, że wynik z 0-2 zrobił się na 2-2 przynajmniej kibice nie będą tam jechać tylko turystycznie a z nadziejami na awans.
I to są na razie zarzuty, a Wy już go traktujecie jakby sąd wydał wyrok. Spotkanie Reissa z kibicami było i na nim powiedział, że nie kupił ani nie sprzedał żadnego meczu w cztery oczy wszystkim zgromadzonym.
Phil pisze:I to są na razie zarzuty, a Wy już go traktujecie jakby sąd wydał wyrok. Spotkanie Reissa z kibicami było i na nim powiedział, że nie kupił ani nie sprzedał żadnego meczu w cztery oczy wszystkim zgromadzonym.
Ciekawe jaki transparent wywiesicie jak jednak zostaną mu udowodnione zarzuty...