Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Wywiad ze Sportu z dn. 21.06. 2008
Wnioski płynące z tego wywiadu, dla mnie osobiście są przerażające... Jeszcze "zatęsknimy" za Listkiewiczem.
Czas na niewygodne pytania
Wpisał: Łukasz Żurek
21.06.2008.
Lubujący się w wyszukiwaniu futbolowych analogii wskazywali na włoską przygodę sprzed dwóch lat. Wtedy w Serie A posypały się karne degradacje za korupcję, a mimo to Italia sięgnęła po mistrzostwo świata. Fantaści wierzyli, że tego lata historia się powtórzy. Tyle że piłkarskimi herosami okazać się mieli biało-czerwoni. Takie myślenie okazało się jednak dobrym scenariuszem na niskobudżetowy film z gatunku science fiction. Pierwszy klaps z bliska widział Grzegorz Lato, członek zarządu PZPN.
- Ma pan jakiś sprawdzony sposób na kaca?
- Powiem panu, że ja rzadko piję. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem zawiany...
- Chodzi mi raczej o moralny dół po nieudanym podboju kontynentu w wykonaniu naszych piłkarzy.
- Sami żeście napompowali ten balon - wy, dziennikarze! Że niby Austrię pokonamy w cuglach, z Chorwacją też powinno pójść, a i z Niemcami powalczymy...
- ?!
- A jak się ośmieliłem coś powiedzieć, toście mnie odsądzili od czci i wiary. Że niby przeciwko Beenhakkerowi jestem...
ZAMACH STANU ROBIMY
- Twierdzi pan, że dziennikarze powinni przeprosić za blamaż drużyny narodowej na mistrzostwach Europy?!
- No tego nie powiedziałem. Ale wydaje mi się, że w innych krajach to się rzeczowo o piłce pisze. A u nas poziom dziennikarstwa bywa żenujący. Taki redaktor Zieliński twierdzi, że ja komuch jestem i beton. A jak za trenera Wójcika wracaliśmy z eliminacyjnego meczu, to dał taki popis, że cały samolot trzeba było po nim sprzątać. Powinien z pampersami wszędzie jeździć. Ale ja się nim jeszcze zajmę...
- Wróćmy do teraźniejszości.
- No to całkiem świeży przykład - siadam z Włodkiem Smolarkiem w restauracji, zamawiamy po lampce wina i od razu wielka sensacja, że niby zamach stanu robimy. A myśmy tylko o szkoleniu młodzieży rozmawiali...
- A nie szukaliście przyczyn klęski zespołu Beenhakkera?
- A czego tu szukać? Nie było ognia, nie było kim straszyć. Były za to błędy w powołaniach, w przygotowaniu drużyny i w zestawieniu wyjściowej jedenastki. Trener bał się ryzyka, zbyt mocno zaufał doświadczonym graczom. A prawda jest taka, że ich czas w kadrze już minął. O nazwiska proszę nie pytać...
- Wstydzi się pan turniejowego występu Polaków?
- Nie. Bo spójrzmy chociażby na Francuzów. Co oni mają powiedzieć?
- Spójrzmy raczej na zestaw ich rywali. Gdyby to Polacy znaleźli się w grupie śmierci, bardzo możliwe, że co cztery dni pokazywałyby nas wszystkie telewizje świata. W paśmie rozrywkowym...
- Ależ ja przestrzegałem nawet przed zespołami z grupy B. Mówiłem, że nie do zatrzymania może być Chorwacja i powtarzałem, że boję się współgospodarzy. Moje obawy się potwierdziły. Ciekawy jestem, jak skwituje to Beenhakker w swoim raporcie. To już niedługo - 3 lipca na zarządzie. Ale już dziś uważam, że powinien zostać na swoim stanowisku. Eliminacje mistrzostw świata za pasem. Nie ma czasu na zmiany...
TAK ZAŻYCZYŁ SOBIE BEENHAKKER
- To znaczy, ze nic się nie stało i będzie głaskanie zamiast burzy?!
- Nikt nie mówi o głaskaniu. Selekcjoner na pewno usłyszy kilka niewygodnych pytań. Ale nie złośliwych, tylko merytorycznych. Mamy do tego pełne prawo, bo przecież przed mistrzostwami spełnione zostały wszystkie jego postulaty. A nazywając rzeczy po imieniu - wszystkie zachcianki. Kogo wskazał, ten otrzymywał posadę. Chciał na przykład holenderskiego fizjologa, to go dostał, mimo że w tej branży mamy znakomitych fachowców - na dodatek perfekcyjnie mówiących po angielsku.
- Był pan przy tej kadrze w Austrii. Jak to wszystko wyglądało z boku?
- Wie pan, niewiele mogę powiedzieć, bo mieszkałem w innym hotelu niż reprezentacja. Zresztą, podobnie jak inni członkowie ekipy PZPN. Tak zażyczył sobie Beenhakker. Nie bardzo mi to odpowiadało, bo przecież z formalnego punktu widzenia jestem jego pracodawcą, a nie mogłem być blisko drużyny. Zaglądaliśmy tylko na treningi i do szatni. Mogę powiedzieć, że po każdym meczu chłopcy byli naprawdę zdruzgotani.
- Nastroje były podobnie, kiedy dotarła wiadomość o tragicznej śmierci Adama Ledwonia?
- Wszyscy byliśmy bardzo poruszeni.
- Nie było tego ani widać, ani słychać. Kierownictwo PZPN nie zareagowało tak, jak powinno.
- Nieprawda. Były starania, żeby mecz z Austrią rozpocząć minutą ciszy albo zagrać z czarnymi opaskami na rękawie. Ale UEFA nie wyraziła na to zgody.
- Europejska federacja nie decydowała jednak, kto może udać się na ceremonię pogrzebową byłego reprezentanta Polski...
- Nikt nas nie poinformował, gdzie i o której. Wszystko odbyło się szybko i po cichu. Gdybyśmy mieli adres i datę, to gwarantuję, że delegacja związku pojawiłaby się na miejscu.
- Chyba nie chce pan powiedzieć, że przez tydzień nie dało się tego ustalić. Ludzie mówią o skandalu...
- W porządku. To był błąd, ale nie mówmy o skandalu. I nie chciałbym już rozmawiać na ten temat. Każda śmierć to tragedia...
BYŁOBY CO PISAĆ
- Zakończmy więc wątkiem piłkarskim. Nadszedł czas, by usiadł pan na fotelu prezesa PZPN?
- Jestem jednym z kilku poważnych kandydatów. Każdego szanuję i nikogo nie lekceważę. Skoro jednak mam zamiar wystartować w wyborach, to znaczy, że na czele związku widzę siebie. To byłoby ukoronowanie mojej kariery. Mam swój program i pomysł na to, jak zamknąć najbardziej niechlubny rozdział polskiego futbolu. Nie może być tak, że afera korupcyjna trwa w Polsce piąty rok. We Włoszech podobną sprawę zamknięto w sześć miesięcy. A u nas zanosi się na to, że za dawne winy kluby karane będą nawet i za 10 lat!
- Bolączki rodzimej piłki będzie można leczyć z pułapu innego niż fotel sternika?
- Będzie z tym ciężko. Ale po co z góry zakładać porażkę? Nie lubię przegrywać, jestem uparty i potrafię walczyć. Zdaję sobie sprawę, że w tej batalii będę brzydko „szczypany” - nie raz i nie dwa. Również przez dziennikarzy. Bo najłatwiej wcisnąć komuś w usta coś pikantnego i sprzedać. A czemu nie powęszycie wokół innych? Kandyduje Czarnecki, jest Jagodziński...
- Opłaci się węszyć?
- Byłoby co pisać...
Wnioski płynące z tego wywiadu, dla mnie osobiście są przerażające... Jeszcze "zatęsknimy" za Listkiewiczem.
Czas na niewygodne pytania
Wpisał: Łukasz Żurek
21.06.2008.
Lubujący się w wyszukiwaniu futbolowych analogii wskazywali na włoską przygodę sprzed dwóch lat. Wtedy w Serie A posypały się karne degradacje za korupcję, a mimo to Italia sięgnęła po mistrzostwo świata. Fantaści wierzyli, że tego lata historia się powtórzy. Tyle że piłkarskimi herosami okazać się mieli biało-czerwoni. Takie myślenie okazało się jednak dobrym scenariuszem na niskobudżetowy film z gatunku science fiction. Pierwszy klaps z bliska widział Grzegorz Lato, członek zarządu PZPN.
- Ma pan jakiś sprawdzony sposób na kaca?
- Powiem panu, że ja rzadko piję. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem zawiany...
- Chodzi mi raczej o moralny dół po nieudanym podboju kontynentu w wykonaniu naszych piłkarzy.
- Sami żeście napompowali ten balon - wy, dziennikarze! Że niby Austrię pokonamy w cuglach, z Chorwacją też powinno pójść, a i z Niemcami powalczymy...
- ?!
- A jak się ośmieliłem coś powiedzieć, toście mnie odsądzili od czci i wiary. Że niby przeciwko Beenhakkerowi jestem...
ZAMACH STANU ROBIMY
- Twierdzi pan, że dziennikarze powinni przeprosić za blamaż drużyny narodowej na mistrzostwach Europy?!
- No tego nie powiedziałem. Ale wydaje mi się, że w innych krajach to się rzeczowo o piłce pisze. A u nas poziom dziennikarstwa bywa żenujący. Taki redaktor Zieliński twierdzi, że ja komuch jestem i beton. A jak za trenera Wójcika wracaliśmy z eliminacyjnego meczu, to dał taki popis, że cały samolot trzeba było po nim sprzątać. Powinien z pampersami wszędzie jeździć. Ale ja się nim jeszcze zajmę...
- Wróćmy do teraźniejszości.
- No to całkiem świeży przykład - siadam z Włodkiem Smolarkiem w restauracji, zamawiamy po lampce wina i od razu wielka sensacja, że niby zamach stanu robimy. A myśmy tylko o szkoleniu młodzieży rozmawiali...
- A nie szukaliście przyczyn klęski zespołu Beenhakkera?
- A czego tu szukać? Nie było ognia, nie było kim straszyć. Były za to błędy w powołaniach, w przygotowaniu drużyny i w zestawieniu wyjściowej jedenastki. Trener bał się ryzyka, zbyt mocno zaufał doświadczonym graczom. A prawda jest taka, że ich czas w kadrze już minął. O nazwiska proszę nie pytać...
- Wstydzi się pan turniejowego występu Polaków?
- Nie. Bo spójrzmy chociażby na Francuzów. Co oni mają powiedzieć?
- Spójrzmy raczej na zestaw ich rywali. Gdyby to Polacy znaleźli się w grupie śmierci, bardzo możliwe, że co cztery dni pokazywałyby nas wszystkie telewizje świata. W paśmie rozrywkowym...
- Ależ ja przestrzegałem nawet przed zespołami z grupy B. Mówiłem, że nie do zatrzymania może być Chorwacja i powtarzałem, że boję się współgospodarzy. Moje obawy się potwierdziły. Ciekawy jestem, jak skwituje to Beenhakker w swoim raporcie. To już niedługo - 3 lipca na zarządzie. Ale już dziś uważam, że powinien zostać na swoim stanowisku. Eliminacje mistrzostw świata za pasem. Nie ma czasu na zmiany...
TAK ZAŻYCZYŁ SOBIE BEENHAKKER
- To znaczy, ze nic się nie stało i będzie głaskanie zamiast burzy?!
- Nikt nie mówi o głaskaniu. Selekcjoner na pewno usłyszy kilka niewygodnych pytań. Ale nie złośliwych, tylko merytorycznych. Mamy do tego pełne prawo, bo przecież przed mistrzostwami spełnione zostały wszystkie jego postulaty. A nazywając rzeczy po imieniu - wszystkie zachcianki. Kogo wskazał, ten otrzymywał posadę. Chciał na przykład holenderskiego fizjologa, to go dostał, mimo że w tej branży mamy znakomitych fachowców - na dodatek perfekcyjnie mówiących po angielsku.
- Był pan przy tej kadrze w Austrii. Jak to wszystko wyglądało z boku?
- Wie pan, niewiele mogę powiedzieć, bo mieszkałem w innym hotelu niż reprezentacja. Zresztą, podobnie jak inni członkowie ekipy PZPN. Tak zażyczył sobie Beenhakker. Nie bardzo mi to odpowiadało, bo przecież z formalnego punktu widzenia jestem jego pracodawcą, a nie mogłem być blisko drużyny. Zaglądaliśmy tylko na treningi i do szatni. Mogę powiedzieć, że po każdym meczu chłopcy byli naprawdę zdruzgotani.
- Nastroje były podobnie, kiedy dotarła wiadomość o tragicznej śmierci Adama Ledwonia?
- Wszyscy byliśmy bardzo poruszeni.
- Nie było tego ani widać, ani słychać. Kierownictwo PZPN nie zareagowało tak, jak powinno.
- Nieprawda. Były starania, żeby mecz z Austrią rozpocząć minutą ciszy albo zagrać z czarnymi opaskami na rękawie. Ale UEFA nie wyraziła na to zgody.
- Europejska federacja nie decydowała jednak, kto może udać się na ceremonię pogrzebową byłego reprezentanta Polski...
- Nikt nas nie poinformował, gdzie i o której. Wszystko odbyło się szybko i po cichu. Gdybyśmy mieli adres i datę, to gwarantuję, że delegacja związku pojawiłaby się na miejscu.
- Chyba nie chce pan powiedzieć, że przez tydzień nie dało się tego ustalić. Ludzie mówią o skandalu...
- W porządku. To był błąd, ale nie mówmy o skandalu. I nie chciałbym już rozmawiać na ten temat. Każda śmierć to tragedia...
BYŁOBY CO PISAĆ
- Zakończmy więc wątkiem piłkarskim. Nadszedł czas, by usiadł pan na fotelu prezesa PZPN?
- Jestem jednym z kilku poważnych kandydatów. Każdego szanuję i nikogo nie lekceważę. Skoro jednak mam zamiar wystartować w wyborach, to znaczy, że na czele związku widzę siebie. To byłoby ukoronowanie mojej kariery. Mam swój program i pomysł na to, jak zamknąć najbardziej niechlubny rozdział polskiego futbolu. Nie może być tak, że afera korupcyjna trwa w Polsce piąty rok. We Włoszech podobną sprawę zamknięto w sześć miesięcy. A u nas zanosi się na to, że za dawne winy kluby karane będą nawet i za 10 lat!
- Bolączki rodzimej piłki będzie można leczyć z pułapu innego niż fotel sternika?
- Będzie z tym ciężko. Ale po co z góry zakładać porażkę? Nie lubię przegrywać, jestem uparty i potrafię walczyć. Zdaję sobie sprawę, że w tej batalii będę brzydko „szczypany” - nie raz i nie dwa. Również przez dziennikarzy. Bo najłatwiej wcisnąć komuś w usta coś pikantnego i sprzedać. A czemu nie powęszycie wokół innych? Kandyduje Czarnecki, jest Jagodziński...
- Opłaci się węszyć?
- Byłoby co pisać...
-
supanonimowy
- Posty: 21
- Rejestracja: 27.04.2007, 09:21
Dzisiaj G.L złorzył rezygnacje z członka zarządu FKS STAL MIELEC rezygnacja ta potwierdza to że na pewno bedzie startował na prezesa PZPN na dzien dzisiejszy z najwiekszymi szansami.Jeśli G.L. zostanie prezesem PZPN będzie to największa porażką polskiej piłki większa nawet niż forma jaką zaprezentowali polscy piłkarze na Euro 2008.
http://www.stalmielec.com/?news=3278
http://www.stalmielec.com/?news=3278
-
supanonimowy
- Posty: 21
- Rejestracja: 27.04.2007, 09:21
-
Fan_Gwardii
- Posty: 248
- Rejestracja: 26.02.2007, 23:26
- Lokalizacja: Koszalin
Michał Listkiewicz, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, który kilka miesięcy temu zapowiadał, że nie będzie kandydował powtórnie na to stanowisko, coraz głośniej zastanawia się nad zmianą swojej decyzji - pisze "Przegląd Sportowy".
"Usłyszałem zarzuty, że rządzę lekką ręką, że nie potrafię uderzyć pięścią w stół. Dam sobie radę. Nikt się mnie z PZPN nie pozbędzie. Podczas wizyty Platiniego wielu delegatów UEFA powiedziało mi, że powinienem na jesieni kandydować na prezesa związku. Dlaczego nie miałbym pozostać?" - powiedział Listkiewicz.
Przegląd Sportowy
: ))))
jeszcze suma sumarum wyjdzie że Misiek przeczytał temat na kibice.net i stąd decyzja...
"Usłyszałem zarzuty, że rządzę lekką ręką, że nie potrafię uderzyć pięścią w stół. Dam sobie radę. Nikt się mnie z PZPN nie pozbędzie. Podczas wizyty Platiniego wielu delegatów UEFA powiedziało mi, że powinienem na jesieni kandydować na prezesa związku. Dlaczego nie miałbym pozostać?" - powiedział Listkiewicz.
Przegląd Sportowy
: ))))
jeszcze suma sumarum wyjdzie że Misiek przeczytał temat na kibice.net i stąd decyzja...
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
...i w końcu Lato został prezesem...
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Lato nawet sie nie umie wysłowić powtarza, cały czas te same zwroty,typu ,,powiem tak" albo powiem panu tak ",a podobno gdy był senatorem nie odezwał się wcale

Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
długo nie po prezesuje 
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
a jakie nastroje w Mielcu?
-
Olsztynianin
- ostatnie ostrzeżenie
- Posty: 179
- Rejestracja: 02.03.2007, 13:09
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
jaja.
szkoda, moze Boniek by cos zmienil. Trzeba bedzie w najblizszych kolejkach wyrazic opinie na temat tego wyboru.
Je*** Je*** PZPN
szkoda, moze Boniek by cos zmienil. Trzeba bedzie w najblizszych kolejkach wyrazic opinie na temat tego wyboru.
Je*** Je*** PZPN
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
wybral juz ludzi ktorzy beda mu robic za przydupasa? mowilo sie ze jak on wygra to boniek bedzie v-ce prezesem a krecina sekretarzem. W sumie co innego sie mowi a co innego sie pozniej robi i moze sie okazac ze Bonka wykoleguje i vce prezesem zostanie Gadocha albo jakis inny koleszka z boiska. Z drugiej strony jakby Boniek dostal propozycje vce prezesa to moze miec to w d**** i odrzucic bo nie chcialby tkwic w tym bagnie i psuc sobie nazwiska...
-
Olsztynianin
- ostatnie ostrzeżenie
- Posty: 179
- Rejestracja: 02.03.2007, 13:09
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Boniek od razu powiedzial, ze w gre wchodzi jesli chodzi o jego osobe jedynie prezesura.
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
precz z komuną i tyle w temacie , jestem zażenowany
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
wszystko zostanie "po staremu" nikłe nadzieje na jakieś poważne zmiany :/
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Już wszyscy gdybacie co będzie co się zmieni co zostanie. Panowie dajcie mu szanse !!!. Będzie można powiedzieć że nic się nie zmieni przynajmniej po miesiącu. A nie wy już wszyscy wiecie co będzie. Dopiero dzisiaj o go wybrano trzeba dać mu trochę czasu. Pozdrawiam
-
prawy_prosty
- Posty: 192
- Rejestracja: 17.03.2007, 23:56
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Dopóki w okręgowych związkach będą ci sami ludzie to nic się nie zmieni , tylko gruntowna reforma może coś pomóc ale bez utraty euro 2012 by się nie obyło , gdyby nie to euro można było by działać a tak to każdy się boi. 
-
kalashnikov
- Posty: 261
- Rejestracja: 27.02.2007, 08:23
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Qrwa PZPR bis
-
szczena_uns
- Posty: 745
- Rejestracja: 27.02.2007, 15:08
- Lokalizacja: Nowa Sarzyna
- Kontakt:
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Moim zdaniem kogo by niewybrali to i tak bylo by zle , taka jest prawda bo osoby ktore sie znaja sa za mlode i niemaja poparcia w klubie starszych panow ... i niema co pierdolic poprostu miejmy nadzieje ze niewezma sie za nas za szybko tak jak ktos juz wczesniej tu juz napisal ... jedynie mam nadzieje ze ludzie od Laty stworza jakis normalny sposob dystrybucji biletow na mecze i bedzie jakas wspolpraca z stowarzyszeniem kibicow
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Zmiana żadna. Jak ktoś zauważył Listkiewicz przynajmniej nie był łysy 
-
Carlo Rossi
- Posty: 61
- Rejestracja: 27.02.2007, 15:00
- Lokalizacja: ............
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Czy ten Grzegorz Lato to ten piłkarz czy jakis inny chłopaczyna?
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Słuchajcie- jak ten beton ma wybrać reformatora, jeśli wszędzie sie trąbi (słusznie) ze najważniejszą reformą powinno być usuniecie tego betonu?
To jest jak z demokracja- ludzie nie wybierają tych, którzy (również slusznie) mowia ze trzeba sie wziąć do roboty, zacisnąć pasa.
Dlatego ciężko mi znaleźć rozwiązanie tej sytuacji. Koło zamkniete.
Wie ktoś może kto wybiera te "PZPNowskie doły"? Ze 116 delegatów 60 było z OZPNów. Kto ich wybiera?
To jest jak z demokracja- ludzie nie wybierają tych, którzy (również slusznie) mowia ze trzeba sie wziąć do roboty, zacisnąć pasa.
Dlatego ciężko mi znaleźć rozwiązanie tej sytuacji. Koło zamkniete.
Wie ktoś może kto wybiera te "PZPNowskie doły"? Ze 116 delegatów 60 było z OZPNów. Kto ich wybiera?
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Tak.Carlo Rossi pisze:Czy ten Grzegorz Lato to ten piłkarz czy jakis inny chłopaczyna?
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Ciekaw jestem jaką fuchę dostanie teraz Listkiewicz? Zapewne na dniach się okaże. To taka sama sytuacja jak nie przymierzając w Rosji - Putin przestał być prezydentem, a został premierem i mimo wszystko rządzi Miedwiediewem
Widać komuniści mają to do siebie 
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Boniek już raz chciał być sędzią we własnej sprawie(licencja) czym z pewnością potwierdził swoją rzetelność i bezstronniczość 
-
POLSCYKIBICECOM
- Posty: 70
- Rejestracja: 18.10.2008, 09:44
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Wszyscy w tv mówia że Boniek byłby lepszy że jest naj napewno lepszy od Laty (nie lubie typa), ale czas pokaże, jedna taka myśl mi sie nasuwa czy jak by teraz Boniek doszedl do sterów to Widzew miałby lepiej

-
GwardiaKoszalin
- Posty: 26
- Rejestracja: 30.10.2008, 12:25
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Wiceprezesem PZPN został były poseł Samoobrony, prezes Zachodniopomorskiego OZPN-u i brat Prezesa klubu Piłkarskiego Bałtyk Andersa\Śliwińskiego leżacego na terenie Koszalin.
Czerwona Armiajuż oficjalnie opanowuje piłkarski światek w Polsce.
Czerwona Armiajuż oficjalnie opanowuje piłkarski światek w Polsce.
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Tajny plan Grzegorza Laty


-
Sh00ter 1981
- Posty: 11
- Rejestracja: 19.10.2008, 18:58
- Lokalizacja: ze stadionu
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Razej chyba było by na odwrót - zrobiłby co by mógł by zgnębić Cacka a przez to i Widzew, bo Ci dwaj panowie delikatnie rzecz ujmując nie przepadają ostatnio za sobą.POLSCYKIBICECOM pisze:Wszyscy w tv mówia że Boniek byłby lepszy że jest naj napewno lepszy od Laty (nie lubie typa), ale czas pokaże, jedna taka myśl mi sie nasuwa czy jak by teraz Boniek doszedl do sterów to Widzew miałby lepiej![]()
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Wczoraj w Połańcu juz mozna było usłyszeć sławetną pieśń 
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Co by nie mowic na Listkiewicza to byl on inteligentny i potrafil dobrze prowadzic interesy na arenie miedzynarodowej.
Lato nawet tych 2cech nie ma.
Lato nawet tych 2cech nie ma.
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
W czwartek po raz pierwszy obradował nowy zarząd PZPN. Jedną z pierwszych decyzji, które podjęto było ustalenie zarobków nowego prezesa. Uchwalono, że Grzegorz Lato będzie zarabiał miesięcznie 28,5 tys. zł
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Wie ktoś ile miał Listkiewicz?
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Gdzieś wyczytałem że zarabiał 25 tysiecy za miesiąc.smola pisze:Wie ktoś ile miał Listkiewicz?
Qrwa to wiecej chyba niz prezydent
-
Gorzowski_Stilon
- Posty: 186
- Rejestracja: 09.07.2007, 07:49
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Prezydent zarabia 30tys., bynajmniej tyle było ; p
Re: Lato na prezesa PZPN? "Zatesknimy" jeszcze za List
Prezydent zarabia ok.19 tyś. A Listkiewicz zarabiał coś koło 25 tyś ale była w tym również pensja za jakiegoś tam dyrektora z ramienia UEFA do Euro 2012
