Cóż dla nas młodych Bamber był symbolem świetności, która minęła. Łącznikiem między nami a latami supremacji kibicowskiej. I co by nie powiedzieć On nigdy nie przestał chodzić na Polonię, w każdej lidze na dobre i na złe, zawsze. Nie miał żadych przerw. Nawet jak na hokeju było 50 osób, a na piłce 200. Ba regularnie zaliczał organizowane wyjazdy, nawet takie 20 osobowe w III lidze. A trzeba dodać, że w tej ekipie następny po nim wiekiem miał 20 parę lat, co mu zresztą nigdy nie przeszkadzało. Jeśli nie został poinformowany o jakimś wyjeździe miał zawsze do nas pretensje . Podczas meczu z Wisłą decydyjącego o naszym awansie do ekstraklasy w 1986 trzy razy musiał korzystać z karetki...
Ostatnio zmieniony 07.01.2008, 10:01 przez Łupaszko, łącznie zmieniany 1 raz.
.... a na pogrzebie w absolutnej ciszy zgromadzonej rzeszy kibiców zagrano na trąbce w ostatniej drodze zmarłego piosenkę "jedyna moja miłośc to Polonia ... więc ja ... ciągle wierzę w nią ... ona ma jedyna ... " i aż się płakać chce ze smutku i wzruszenia.
Wielu z nas myśli że jest prawdziwymi kibicami. Takich jak on jest jednak niewielu. On był z klubem ZAWSZE. Na moim pierwszym meczu Polonii w połowie lat 80 tych jak pamiętam to już był bo trudno było go nie słyszeć. Ludzie się wykruszali , zmieniały się pokolenia, Klub przechodził wzloty i upadki a on dalej był, był z klubem na dobre i na złe.
Wierny Polonii na zawsze ... spoczywaj w pokoju Bamber.
tak sobie wyliczyłem, że jak zaczynał sie ruch kibicowski w Polsce na początku lat '70 Bamber miał cos ok 14/15 lat i byl w tamtejszej ekipie Polonii jednem z młodszych ...
Ruch kibicowski na Polonii ruszał na sam koniec lat 60 ( m.in. ś.p. "Amant" Janusz Grześko i Bogdan z naszego forum). Bamber należał już do drugiego pokolenia Polonistów, młodszego od pionierów o jakieś 10 lat, choć chyba jednak w latach 70-tych miał małą przerę i nie chodzi mi o pobyt w "sanatorium".
Ostatnio zmieniony 08.01.2008, 14:26 przez Łupaszko, łącznie zmieniany 1 raz.
z ostatnich śmiesznych tekstów które sobie przypominam, to z Poznania jak zarzucił do jakieś osoby obok policji konnej
"mistrzu mistrzu, widziałeś kiedy żeby pies na koniu jechał"
a najbardziej co utkwiło mi w pamięci to widok jak ŚP Bamber oglądał a później składał szalik od kogoś od nas z przedziału, to chyba ksiądz z Najświętszym sakramentem sie tak nie obchodzi jak on z szalikiem...
wielka szkoda..................................
RIP Bamber,zawsze bede Cie pamietam jak strzeliliscie bramke na 1-1 na baltyku bojajzde w 96 i stalismy kolo siebie wpadajac po chwili w szal radosci.............RIP