Narodowy1908 pisze: 14.10.2026, 17:53
"musiał odbyć obowiązkową zasadniczą służbę wojskową"
No wlasnie, moze i sam wybral Legie, ale zrobil to po tym jak Legia wykorzystala swoj status klubu wojskowego i go do siebie sciagnela ze szkoda dla miedzy innymi LKS-u
ŁKS – działając po linii „włókniarskiej” – ściągnął go ze Starogardu Gdańskiego, wypłacając ekwiwalent w wysokości 70 000 zł (przed denominacją w 1995 roku). Z kolei po odsłużeniu przez Deynę wojska klub z Łodzi sprzedał go Legii za 120 000 zł plus kwotę „bonusową” wypłaconą pod stołem. Można więc śmiało stwierdzić, że ŁKS wypuścił go z zyskiem po rozegraniu przez niego zaledwie jednego spotkania w lidze. ŁKS jako ówczesny ligowy średniak po prostu nie był w stanie utrzymać tak wielkiego talentu.
Jak już wspominałem, wcześniej chrapkę na niego mieli działacze Arki Gdynia, którzy uciekali się do niezbyt czystych metod. Zainteresowanie Arkowców wynikało z faktu, że wcześniej wokół zawodnika kręciła się Lechia Gdańsk, regularnie odwiedzając go w rodzinnym mieście. Pretensje do niego zgłaszał też bydgoski Zawisza, argumentując, iż Deyna zamieszkuje na terenie Pomorskiego Okręgu Wojskowego, więc powinien odsłużyć wojsko u nich. Wspomniana biografia wskazuje wręcz, że włodarze Zawiszy celowo udzielili działaczom z Łazienkowskiej błędnej informacji, jakoby Deyna miał zostać odroczony przez swoją WKU ze względu na zły stan zdrowia – Zawisza grał w ten sposób na zwłokę, licząc, że temat ucichnie.
Psiak pisze: 14.10.2026, 18:40
A czy mogę zapytać jak wy swoje przekonania łączyliście w okresie komuny z kibicowskimi relacjami z GTS-em? Wtedy, kiedy faktycznie, nie na papierze, był klubem Gwardyjskim?
Nie chcę się wypowiadać za ówczesnych ojców-założycieli Żylety, ale mogę z czystym sumieniem założyć, iż w przeciwieństwie do ulubieńca niniejszego tematu potrafili oni doskonale odróżnić to, co robi struktura klubowa, od tego, co robią i jakie mają poglądy sami kibice.
Już od lat 70. XX wieku sympatycy Wisły Kraków niemal po każdym meczu formowali pochód i kierowali się na Rynek Główny. W trakcie takich przemarszów regularnie dochodziło do starć i ostrych potyczek z Milicją Obywatelską. Zwyczaj ten kontynuowano również przez całą dekadę lat 80., a konfrontacje z MO nabierały wówczas wyraźnie politycznego, antysystemowego wymiaru. Zdarzały się sytuacje, w których milicja próbowała wkroczyć na trybuny, by uciszyć antyrządowe okrzyki – jednak bezskutecznie. Regularnie wygwizdywano też prezesów klubów gwardyjskich obecnych na meczach Wisły w tamtym okresie (takie reakcje spotykały m.in. generała brygady Jerzego Grubę, nawet po tym, jak Wisła awansowała do I ligi dzięki zwycięskim barażom z Górnikiem Knurów w 1988 roku).
Pamiętajmy też, że historia tego klubu nie zaczęła się w 1949 roku. Wisła przed wojną zdobywała mistrzowskie tytuły i jako pierwsza w Polsce sięgnęła po Puchar Polski w 1926 r. W tamtym okresie była klubem, który składał się w ogromnej większości z Polaków-katolików – co zapewne dla osób o prawicowych, narodowych poglądach stanowi dziś powód do dumy.