WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Informacje ze światowych trybun

Moderator: Automoderation

ODPOWIEDZ
JOKERJOKES
Posty: 33
Rejestracja: 09.10.2016, 20:50

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: JOKERJOKES »

Siema,

Ja wlasie wrocilem z Mediolanu, jestem kibicem AC Milan odkád pamietam z 30 lat.

Byem troché zdziwiony sytuacja w miescie jako ze niby wiecej fanow ma Inter, widzialem tylko 1 osoba w barwach tego klubu, duzo wiecej osob kibicow AC Milan a poruszaem sie po roiznych dzielnicach.

Przy samym stadionie zadnego graffitti Interu natomiast pelno wrzutów pro Milan i ogromny grach Curva Sud nie ruszony....
iparts.pl
patriota87
Posty: 53
Rejestracja: 13.09.2009, 14:48

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: patriota87 »

JOKERJOKES pisze: 03.10.2023, 18:01 Siema,

Ja wlasie wrocilem z Mediolanu, jestem kibicem AC Milan odkád pamietam z 30 lat.

Byem troché zdziwiony sytuacja w miescie jako ze niby wiecej fanow ma Inter, widzialem tylko 1 osoba w barwach tego klubu, duzo wiecej osob kibicow AC Milan a poruszaem sie po roiznych dzielnicach.

Przy samym stadionie zadnego graffitti Interu natomiast pelno wrzutów pro Milan i ogromny grach Curva Sud nie ruszony....
Z reguły jak jest np mecz Milanu, to raczej kibice Interu się nie pojawiają i w drugą strone jest to samo gra Inter to wszędzie koszulki czarnoniebieskie a Milanistów brak. Grafy Interu są cały czas tylko poszukać musisz od strony Curva Nord w kierunku stacji metra czerwonej stacji metra Lotto ale w samym mieście mało jest jakich kolwiek napisów, wrzut jednego czy drugiego klubu- taki klimat włoski.
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

A kto miał ruszyć graf Milanu, jak na mieście panuje pełen luz i spokój między obiema ekipami? ;) Milan ma swoją alejkę grafów, Inter swoją. Widziałeś wrzyty tych pierwszych, bo pewnie szedłeś od strony Sud. Od Nord są grafitti Interistów.

Jak ujrzysz barwy na mieście w dzień powszedni, to raczej będzie to turysta co się obok Duomo obkupił i akurat spędza urlop w Lombardii. Włosi bardzo rzadko chodzą w swoich barwach w tygodniu. Ogólnie na mieście brak jest wrzutów, vlep, grafów, barw. Nie ten klimat.

Dzień meczowy to inna bajka, jak 80 000 ludzi czy z Inter czy z Milanu ruszy w kierunku San Siro, to ciężko nie widzieć barw.

Co do tego, że Inter ma więcej kibiców, to powiedziałbym że Inter ma po prostu lepsze frekwencje na przestrzeni lat, ale co do liczebności przyjąłbym 50/50.
Kaleoa.02
Posty: 129
Rejestracja: 27.02.2022, 01:21

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Kaleoa.02 »

Yalla . Mozesz cos powiedziec o ekipach z Genoi?
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Kaleoa.02 pisze: 15.10.2023, 03:36 Yalla . Mozesz cos powiedziec o ekipach z Genoi?
Kilka postów wcześniej masz fajny opis obu ekip kolegi kibol32. Genoa jak i Sampa to konkretne włoskie ekipy, choć jestem zdania że Genoa jest jeden poziom wyżej od Sampdorii. Pytałeś o Bolonię - też jest w tym wątku konkretnie opisana.
Kaleoa.02
Posty: 129
Rejestracja: 27.02.2022, 01:21

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Kaleoa.02 »

Faktycznie, dzieki. Takie luzne zapytanie , czy mozesz okreslic kto najwiecej sobie nawzajem najwiecej flag wykroil we Włoszech? Slyszałem ze Juve z Milanem lub Viola ?. I co mozesz powiedzieć o Hellas? Dzieki z gory . Pozdrawiam
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Kaleoa.02 pisze: 22.10.2023, 12:22 Faktycznie, dzieki. Takie luzne zapytanie , czy mozesz okreslic kto najwiecej sobie nawzajem najwiecej flag wykroil we Włoszech? Slyszałem ze Juve z Milanem lub Viola ?. I co mozesz powiedzieć o Hellas? Dzieki z gory . Pozdrawiam
W ITA temat barw wygląda zupełnie inaczej niż u nas. Barwy topowych klubów Juve/Milan/Inter + trochę mniej, ale też Napoli/Viola/Roma/Lazio - kupisz w kioskach i na ulicznych straganach w całej Italii. Tam mieszanie się barw w dniu meczu jak i poza nim jest na porządku dziennym. Jak jesteś piknikiem, to usiądziesz sobie w barwach swojej drużyny na drugim końcu kraju i będziesz w spokoju oglądał mecz. Ktoś tam Ci może lekko ubliży, ale to na tyle.

Wartościowe są flagi brygad ultras, ale że też nie są jakoś super pilnowane, to pokazał ostatni wypad Delije do Rzymu :)) Choć oczywiście to, że Roma dała się zrobić jak dziecko, to nie znaczy że każda włoska grupa ultras tak postępuje.

Lata 70/80/90 owiane są legendami o krojeniu poszczególnych grup i dyskusjami (często online) naocznych świadków tych wydarzeń, czy dana flaga rzeczywiście zmieniła właściciela, czy też nie. W ITA skrojenie flagi grupy ultras = koniec tej grupy. Przynajmniej według kodu Ultra'. Są jednak ekipy, które flagi traciły, a istnieją dalej.

Ciężko wymieniać mi jakieś poszczególne krojenia w Italii, trochę tego było ale... najgłośniejsza akcja to rok gdzieś 2004/2005 (nie pamiętam dokładnie) i Juve krojące Fossa dei Leoni. Wokół tej akcji też narosło trochę historii, Milaniści byli oskarżani między innymi o współpracę ze służbami. W każdym razie Juventini (pośredni o i bezpośrednio) zakończyli działalność potężnej Fossy.

Co do Hellas - w jednym z ostatnich TMK+ był dosyć dobry opis ich ekipy (choć zabrakło sporo ciekawych wątków). Ekipa agresywna i zadziorna :) Zafascynowani brytyjskim style, mocna prawica. Swego czasu w prawicowej koalicji z Interem i Lazio (przeciwko lewicującej zgodzie Roma&Milan, już nieistniejącej). Obecnie z Interem kosa + kilka starć na przestrzeni ostatnich lat, z Lazio git. Co ciekawe, zgoda także z lewicującą Fiorentiną :)) Ekipa w stylu Atalanty - mocni i dymiący u siebie, gorzej z prezentacjami i wyjazdami.
Kaleoa.02
Posty: 129
Rejestracja: 27.02.2022, 01:21

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Kaleoa.02 »

Dzieki
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Kaleoa.02 pisze: 24.10.2023, 13:42Dzieki
Jeżeli interesuje Cię włoska scena, to przewiń sobie wątek od początku. Jest tu dużo merytorycznych wypowiedzi kibol32 i plemplem - mimo, że z wieloma opiniami tego drugiego pana mi nie po drodze, to jednak wiedzę ma bardzo dużą. Dyskusje toczą się od 2010+, wiele się zmieniło, możesz zobaczyć jak kształtowała się scena ultras w ITA w czasach tessery, przed nią i po niej.
.:FC*SP:.
Posty: 27
Rejestracja: 29.08.2011, 12:07

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: .:FC*SP:. »

yalla pisze: 24.10.2023, 12:38
Kaleoa.02 pisze: 22.10.2023, 12:22 Faktycznie, dzieki. Takie luzne zapytanie , czy mozesz okreslic kto najwiecej sobie nawzajem najwiecej flag wykroil we Włoszech? Slyszałem ze Juve z Milanem lub Viola ?. I co mozesz powiedzieć o Hellas? Dzieki z gory . Pozdrawiam
Ciężko wymieniać mi jakieś poszczególne krojenia w Italii, trochę tego było ale... najgłośniejsza akcja to rok gdzieś 2004/2005 (nie pamiętam dokładnie) i Juve krojące Fossa dei Leoni. Wokół tej akcji też narosło trochę historii, Milaniści byli oskarżani między innymi o współpracę ze służbami. W każdym razie Juventini (pośredni o i bezpośrednio) zakończyli działalność potężnej Fossy.
Na ten temat chlapnąłem coś 12 lat temu (strona nr 1 tego wątku):
No to przypatrzmy się tym „nieporozumieniom“. Tu poniżej to fakty, przynajnmiej te potwierdzone:

29.10.2005, mecz AC Milan – Juventus. Na curva sud ponad transparentem FdL pojawiają sie 2 flagi “Viking” (grupa Juventini z Mediolanu”); czyli można byłoby wyjść z założenia, że zostały one zdobyte w “honorowej walce”. A tu pierwsza beka! Okazuje się, że FdL dolstali je od kilku ultras Lecce, którzy je gdzieś znaleźli.

Cztery dni później. FdL wraca z wyjazdu z Eindhoven (Liga Mistrzów), w biały dzień w centrum miasta jedenastu uzbrojonych gości otacza kolesia odpowiedzialnego za wyjazdowa flagę FdL i oczywiście ją zdobywają. I teraz zaczyna się jatka!

Mieszkania członków “Viking” zostają zrewidowane przez DIGOS (tajniaki). Mija tydzień, następna kolejka Serie A. I wszystko nagle cacy! Na curva sud wisi flaga FdL a na Delle Alpi “Viking” machają swoimi flagami.

Kilka dni później: sensacja! Po spotkaniu zarządu FdL a innymi grupami z curva sud Fossa zostaje rozwiązana! Oficjalny komunikat -> http://www.dl.it
Znowu kilka dni później “ława oskarżycieli”, złożna m.in. z Brigate Rossonere i Commando Tigre precyzuje ten wyżej wymieniony komunikta i zarzuca FdL “pójscie na uklad” z DIGOS i wymianę flag. Coś takiego jest niewybaczalne. Oficjalny komunikat -> http://www.comunicatiufficiali.tifonet.it

No zaczęło się: wszyscy przeciwko wszystkim! Każdy zarzuca każdemu wszystko najgorsze! Kompletny chaos! Krążą plotki o politycznych powodach (FdL była lewicowa), ale też gospodarczych: 5000 członków FdL to potencjalni klienci gadźetów innych grup. Rok później strzelaniny i inne ataki na Commando Tigre, procesy i wyroki przeciwko członkom Brigate Rossonere itd itp…tak to juz jest we Włoszech.

Źródło: “głuchy telefon ultrà” i http://www.amazon.de/Giovanni-Francesio ... 3940159077
.:FC*SP:.
Posty: 27
Rejestracja: 29.08.2011, 12:07

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: .:FC*SP:. »

yalla pisze: 24.10.2023, 12:38
Lata 70/80/90 owiane są legendami o krojeniu poszczególnych grup i dyskusjami (często online) naocznych świadków tych wydarzeń, czy dana flaga rzeczywiście zmieniła właściciela, czy też nie. W ITA skrojenie flagi grupy ultras = koniec tej grupy. Przynajmniej według kodu Ultra'. Są jednak ekipy, które flagi traciły, a istnieją dalej.

Na temat strat flag/rozwiązania grup pewien niemiecki blogger napisał:
Uwaga: trochę koślawe tłumaczenie bo przez śtućną inteligęcję (wujek gugel)
Jako ostatnie z serii rozwiązań grupowych po utracie flagi płotowej, z gry wycofały się „Ultra’ Gang Karl-Marx-Stadt” i „Contra Cultura Chemnitz”. Jak zawsze opatrzony manifestem ociekającym dumą i honorem, nawiązującym do słynnych „niepisanych zasad” tej branży. Mentalność! Ponieważ włoskie grupy, które przez dziesięciolecia przekazywały kodeks postępowania subkultury, zawsze ostatecznie się rozpadały, gdy utraciły najświętszą rzecz, sztandar grupy. Tak to jest napisane! Tak mówi kodeks! Tak trzeba to zrobić! A kto dokładnie tak mówi?
Bo niestety kwestia rozpadu grup, choć brzmi to ładnie, jest bardziej wystarczająca do socjologicznej analizy krajów Włoch i Niemiec niż do potwierdzenia, że ultras faktycznie niezachwianie poddają się metafizycznemu zestawowi zasad. Jest takie miłe powiedzenie w języku włoskim, które całkiem dobrze to podsumowuje: „Fatta la legge, trovato l'inganno”, w języku niemieckim coś w stylu: „Uchwalono prawo, stwierdzono obejście”. Życiowa maksyma kraju na południe od Alp, znana z uprzedzeń: Zasady są fajne, ale w razie wątpliwości trzymam się ich tylko wtedy, gdy i tak mi odpowiadają, albo nie pozostaje mi nic innego. Albo odwrotnie: jeśli jest okazja do oszukiwania, to też z niej korzystam. Nie zawsze, nie wszyscy, ale bardzo, bardzo wielu.
Ultras nie są wyjątkiem. Ich niepisana zasada oznacza również w języku włoskim, że grupa nie może dalej istnieć bez flagi płotowej. Ale tylko wtedy, gdy zostanie przegrana w „uczciwej walce”. Tyle że nieobecność sędziego pozostawia wszystko do swobodnej dyskusji. I tak grupa przegrywająca przyznawała się do porażki tylko w wyjątkowo wyjątkowych przypadkach. Zwykle flaga ogrodzeniowa była „zagubiona”, „zapomniana”, „ukradziona z samochodu”, „zerwana 50 na 1” lub – rzeczywiście bardzo popularna – była po prostu namalowaną przez siebie kopią oryginału. Ponieważ na takim napadzie na flagę było zwykle bardzo mało osób i powiedziano o tym 99,9% osób, każdy epizod w świecie ultrasów przeradzał się w przekazywaną ustnie bohaterską piosenkę, w której obie strony przekonały się pod koniec przeciwieństwo reprezentuje. Rozprzestrzenianie się Internetu tylko zwielokrotniło ten proces, także we Włoszech. A jeśli losowo zapytasz 20 ultrasów z tej samej grupy o jakiś problem, otrzymasz 25 różnych opinii. Przynajmniej jeśli nie byłeś wyraźnym zwycięzcą sprawy. Ale oczywiście wszyscy mówią o kimś, kto znajdował się nie więcej niż 20 cm od wydarzenia, a poza tym: „Kto tam był, ten wie!”
Baner „Furiosi” z Cagliari wisiał do góry nogami na czymś, co wydawało się być każdym włoskim stadionem, ale z pewnością w Mediolanie i Ankonie. Jednak grupa rozpadła się dopiero później w wyniku sporów z „Sconvolts” z ich własnego łuku. Kradzież sztandaru „Settembre Bianconero” z Ascoli przez ultrasów z Sambenedettese to dla wielu największa kradzież flagi w historii Włoch – sztandar ma 60 m długości. Kumate języki twierdzą, że za Ascoli znajduje się więcej flag ogrodzeniowych „Settembre Bianconero” niż w samym mieście. Po tym, jak „Settembre” opuściło już eksponat w Weronie, jego dalsze istnienie tłumaczono faktem, że w tym czasie tam tylko cztery osoby do jego obrony były gotowe. „Nuova Guardia” i „Viking” z Interu stracili flagi płotowe w tym samym meczu z Juve, ci pierwsi ogłosili z tego powodu swój koniec, „Viking” nadal znajdują się na swoim zwykłym miejscu, czyli „Secondo Anello Blu” w San Siro.
„Fighters” Juve zostawili swoją flagę jako toaletę dla fanów Katanii, ale oczywiście nadal są obecni w Turynie. W 1992 roku Ultrasi z Cagliari otrzymali sztandar „Brigate Rossonere” z Mediolanu od „Pisu”, sardyńskiego capo „Boys” z Interu. Nie powstrzymało to BRN od kontynuowania działalności, dopóki nie zostało wchłonięte przez „Curva Sud Milano” w 2007 roku. Podobnie jak sami „Boys”, nawet jeśli zdjęcia ich wyjazdowego sztandaru trafiły w niepowołane ręce. Bardzo ładne są także „Bush Avellino”, które opuściły swoją flagę w Portici i odtąd przemierzały kraj jako „Nowy Bush”. „Brygata Rossoblu” z Cosenzy początkowo formalnie ogłosiła swoje rozwiązanie, by kilka lat później przegrupować się pod tą samą nazwą.
Moim zdaniem najpiękniej rozwiązano to w Galatina: kiedy zaginął sztandar „Park Kaos”, stworzyli nowy i bez dalszych przerw wyruszyli w trasę jako „Park Kaos Gruppo Sciolto” („rozwiązana grupa”). Uważam, że jest to ironiczne, dziwaczne, zabawne, pomysłowe i zdecydowanie „ultra”. „Commando Ultrà Arezzo”, „Gruppo Deciso” Inter, „Hooligans Bologna”, „Fossa Lariana” Como, „Boys” Reggina i „Ghetto Reggiana” – wszystkie z tego czy innego powodu kontynuowały swoją działalność, podobnie jak „Eagles Lazio” czy „Brigate Gialloblu” ” (powrócił do Werony niekonwencjonalną drogą po napadzie przez Taranto). Najmniej problemów miało Bari, gdy zaginęła flaga „Ultras Bari”. Kawałek materiału należał do samotnie podróżującego z Mediolanu, który zmuszony był podróżować po kraju pociągiem. Kiedy musiał oddać swoją ukochaną flagę Padwie, trofeum przekazali jego przyjaciołom z Tarentu. Nie miało to nic wspólnego z prawdziwym „UCN 1974”, ale „Ultras Bari” z pewnością brzmi jak grupa. Ale prawdziwa i autentyczna flaga ogrodzeniowa UCN jest również dobrze chroniona przez jej przeciwników w Tarencie. Razem ze sztandarem „Fossa Lecce”, który przyczynił się do zbiórki materiałów w sezonie 91/92, one również nie rozpuściły się, a jedynie przemalowały tę samą flagę.
Czcigodni „Freak Brothers” Ternana stracił swój najlepszy kawałek na rzecz Perugii, gdy ich autokar z Perugii został zepchnięty z autostrady i oczywiście jechał dalej. Wielki „Fossa dei Grifoni” z Genui również stracił cały ładunek akcesoriów dla fanów, kiedy autokar zabłądził i wpadł w zasadzkę Foggi. „Fossa” ogłosiła swój koniec dużo później i z zupełnie innych powodów, ale dzięki temu incydentowi pomiędzy Foggią i Sampdorią utworzyło się miłe braterstwo.
Krótko mówiąc, zasada mówiąca, że grupa musi się rozwiązać w przypadku utraty flagi płotowej, jest niepisana i otwarta na interpretację. W ojczyźnie ultrasów stosowano to powszechnie w taki sposób, że w zdecydowanej większości przypadków utraty flagi istniało „wyjaśnienie”, dlaczego święty kawałek materiału nie został utracony w „honorowej walce” " w ogóle. I to trwa. Zgodnie z mottem „w miłości i na wojnie wszystko jest sprawiedliwe”, napisane przez siebie zasady „mentalitÔ zostały zinterpretowane bardzo elastycznie przez niesamowitą liczbę grup: sprawiedliwe 20 na 20 pochodzi ze świata chuliganów i nie tylko ultras, jakie mają włoscy ultras. Spotkanie z przeciwstawnymi grupami było zawsze traktowane jako okazja do kłótni i nie było liczone wcześniej, aby sprawdzić, czy są na równych warunkach. Oprócz przeważających ataków, było też wiele przykładów „zastawiania pułapek”, wizyt domowych, kradzieży materiałów z barów i piwnic, ataków nożami i inną bronią oraz wielu innych przykładów, które nie były objęte kanonem „MentalitÔ.
I właśnie dlatego, że te „niehonorowe” epizody zdarzały się zawsze, z północy na południe, z zachodu na wschód, istniała także strategia obrony polegająca na oskarżaniu przeciwnika, który zdobył flagę płotu, właśnie o to. I tak na każdą grupę, która faktycznie się rozpadła, przypadało i jest dziewięć innych, które kontynuowały działalność pomimo powtarzających się strat. I osobiście nie mam w tym absolutnie nic złego. Wręcz przeciwnie, uważam za absurdalne poświęcanie tysięcy kilometrów i euro, mokrych swetrów i wspólnie spędzonych godzin na rzecz archaicznego „niepisanego” prawa. Zwłaszcza jeśli po oficjalnym rozwiązaniu ludzie nadal stoją na swoich zwykłych miejscach na zakręcie lub już dwa tygodnie później pomalowali nową flagę z nową nazwą. Podobnie jak większość włoskich klubów piłkarskich kilka razy zbankrutowała w ciągu ostatnich stu lat, by wkrótce potem znaleźć się ponownie pod podobną nazwą i podobnym logo na tym samym stadionie, przed tym samym zakrętem. Spójrzmy prawdzie w oczy, Ultras nie wymyślili tego systemu, włoski futbol jest po prostu częścią kraju.
Oczywiście moja osobista opinia nie ma żadnego znaczenia i życzę sławy i honoru wszystkim grupom, które kierują się kodeksem aż do samozaparcia. Nie chciałem jednak pominąć faktu, że autorzy niniejszych zasad postępowania przestrzegali ich jedynie w wąsko określonych, wyjątkowych przypadkach. Wszyscy rywale są zawsze „niehonorowi”, nigdy siebie.Myślę, że to niezwykła rzecz, że model subkultury Ultra rozprzestrzenił się z Włoch po całej Europie. We wszystkich tych krajach pojawiły się interpretacje, interpretacje i modyfikacje, nawet w samych miastach, zakrętach i grupach. A jeśli wszyscy uśmiechniemy się na myśl, że Włosi zazwyczaj nie zatrzymują się o północy na czerwonym świetle na samotnej wiejskiej drodze, to możemy śmiało założyć, że elastyczna interpretacja przepisów przetrwa także w świecie ultra. Inaczej nie byłoby tu w ogóle grup i jestem wdzięczny za każdą, która jeszcze istnieje.
Aby przewidzieć komentarze i ponieważ każdy ma oczywiście kontrprzykład: oczywiście grupy rozwiązały się po utracie flagi płotowej. Majątek „Ragazzi della Maratona” z Toro został skradziony w „inteligentny” sposób podczas meczu Juve-Reggina i grupa rozpadła się w 2003 roku. W ostatecznym komunikacie użyli zdania: „zostaniemy zapamiętani jako jedni z nielicznych, którzy stracili sztandar i mieli odwagę się rozwiązać”. Tutaj także decyzja mniejszości. Należy tu także wspomnieć o HRUB Battipaglia, który wrócili do domu z Acireale bez sztandaru i rozwiązał się. Nie zaliczam do nich mediolańskiej „Fossa dei Leoni”, nawet jeśli utrata sztandaru była pretekstem do rozwiązania. „Fronte Bianconero” również ogłosił swój koniec po tym, jak jego serce w Weronie trafiło do sojuszników Hellas/Fiorentina. „AS Roma Ultras” wróciła z Lecce bez flagi i przyszedł czas na pracę.
Ultra to między innymi wolność, anarchia, protest, przyjaźń, rozrywka, życiowe motto i dla wielu ludzi powszechna rzeczywistość. To, że ruch ten potrafi ustalać i trzymać się własnych zasad, to wspaniały aspekt, bez którego „Ultra” prawdopodobnie nigdy by nie wyszła z powijaków. Wszystko w porządku. Jednak zasada mówiąca, że grupa musi zawsze i bez wyjątku rozpaść się po utracie flagi płotowej, nie jest najmądrzejsza z nich. To nie przypadek, że prawie nikt we Włoszech tego nie przestrzegał. Nie zaszkodziło to włoskim ultrasom i ich znaczeniu. Wyobraźnia i elastyczność również znacznie lepiej wpisują się w kulturę młodzieżową niż uparte pruskie przetwarzanie kodeksów prawnych. Pod tym względem: podróżowanie „Park Kaos Gruppo Sciolto” jest ironiczne, buntownicze, nonkonformistyczne, nieustępliwe i niesamowicie zabawne. Myślę, że to naprawdę miłe, gdy można się śmiać podczas pokonywania zakrętów. Zwłaszcza w Niemczech.
Źródło -> http://www.altravita.com/gruppenaufloesungen.php
plemplem81
Posty: 735
Rejestracja: 27.12.2011, 10:14

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: plemplem81 »

yalla pisze: 24.10.2023, 12:38Wartościowe są flagi brygad ultras
Myślę, że to zdanie powinno wielu kibiców, w odniesieniu do Włoch, solidnie zapamiętać. Z racji, że krojeń w Italii była cała masa i flagi szczególnie fan clubowe (Sezione) wpadały innym ekipom dość powszechnie, warto wiedzieć, że takich wartościowych przejęć flag nie było wiele. Poniżej wrzuciłem parę fotek tych istotniejszych.
yalla pisze: 24.10.2023, 12:38Ciężko wymieniać mi jakieś poszczególne krojenia w Italii, trochę tego było ale...


Z pamięci mogę wymienić:
"Ultras Tito Cucchiaroni" - Sampdoria (Milan)
Obrazek

"Furiosi" - Cagliari (Milan)
Obrazek

"Ultras Ghetto" - Reggiana (Parma)
Obrazek
Obrazek

"Settembre Bianconero" - Ascoli (Sambenedettese)
Obrazek

"Eagles Supporters" - Lazio (Juventus)
Obrazek

"Viking" - Inter (Juventus)
Obrazek

"Irriducibili" - Inter (Juventus)
Obrazek

"Ragazzi" - Torino (Juventus) - uchwycony moment krojenia
Obrazek

"Brigate Gialloblu" - Verona (Taranto) - uchwycony moment krojenia
Obrazek

"Ultra' Roma" - Roma (Torino)
Obrazek

"Ultras Brescia" - Brescia (Bologna)
Obrazek

"Brigate Rossonere" - Milan (Inter)
Obrazek

"Fighters" - Juventus (Catania)
Obrazek

"Freak Brothers" - Ternana (Perugia)
Obrazek

Cokolwiek byśmy nie wspominali o krojeniach w Italii - mistrzami tego procederu byli fanatycy Juventusu. Niegdyś zaprezentowali wszystkie swoje zdobycze na płocie. Niestety nie potrafię znaleźć tego zdjęcia w odmęcie internetowych czeluści... W każdym bądź razie było tam konkretnie upstrzone barwami Interu, Milanu i Torino. Kwestia interpretacji upadku grupy, o czym pisał yalla, była we Włoszech wielce wątpliwej reputacji. To mit, którym Włosi karmili całą Europę, sami tworząc swoją alternatywną rzeczywistość.
yalla pisze: 24.10.2023, 12:38najgłośniejsza akcja to rok gdzieś 2004/2005 (nie pamiętam dokładnie) i Juve krojące Fossa dei Leoni. Wokół tej akcji też narosło trochę historii, Milaniści byli oskarżani między innymi o współpracę ze służbami. W każdym razie Juventini (pośrednio i bezpośrednio) zakończyli działalność potężnej Fossy.
To był 2005 rok, jesień.

Skrojone flagi na kijach (traktowane w Italii nie mniej istotnie, jak te prezentowane na płocie) ekipy Viking Juventusu przez Milan (mecz Milan-Juventus 29 października 2005 roku):
Obrazek
Obrazek

Skrojona wyjazdowa flaga "Fossa dei Leoni" przez Juventus:
Obrazek

Zaprezentowana "odbita" (już chyba tylko sami zainteresowani wiedzą, jak naprawdę było - do dziś przekazywane są sprzeczne wersje tego zdarzenia) flaga "Fossa" przez Milan (mecz Milan-Udinese - 6 listopada 2005 roku):
Obrazek

Był to jednocześnie ostatni mecz obu flag ekipy Fossa dei Leoni. 17 listopada 2005 roku ekipa została rozwiązana (głównie przez nacisk dwóch rywalizujących ze sobą o miano przywództwa na trybunach Milanu dwóch innych ekip - Brigate Rossonere oraz Commandos Tigre).
.:FC*SP:. pisze: 25.10.2023, 07:52Tu poniżej to fakty, przynajnmiej te potwierdzone
Zdania całkowicie wykluczające się. Fakty nie mogą być niepotwierdzone, bo same w sobie są faktami, czyli czymś, co rzeczywiście miało/ma miejsce. A to, czy to ktoś potwierdzi czy nie - nie ma żadnego znaczenia. Dla przykładu - faktem NIE JEST istnienie boga.
.:FC*SP:. pisze: 25.10.2023, 07:52A tu pierwsza beka! Okazuje się, że FdL dolstali je od kilku ultras Lecce, którzy je gdzieś znaleźli.
Tak, też to słyszałem z ust kibiców Juventusu. Bo jakże, oni mieliby zostać trafieni przez Milan? Po prostu - gdzieś tam ktoś kiedyś, akurat trafiło, że kibic Lecce, znalazł leżące na ulicy flagi "Viking" (co bardzo istotne - to mediolański fan club Juventusu), zabrał je i przekazał wpływowym kibicom Milanu, bo tak mu się uwidziało. Rzeczywiście - to jest tak jasno sprecyzowany fakt, że uderza i bije po oczach swoją prawdą. Myślę, że przy tego typu przekazach doprawdy warto włączyć dwukrotną ostrożność w przyjmowaniu takich "faktów".

PS Widzę, że FC*SP ubiegł mojego posta, którego "trochę" pisałem i wrzucił przetłumaczony ciekawy tekst na temat skrojeń w Italii. Bardzo ciekawa lektura!
bywalec_stadionów
Posty: 54
Rejestracja: 03.04.2019, 16:43

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: bywalec_stadionów »

Czyli ogólnie Juventus nie skroił głównej flagi "Fossa dei Leoni" tylko jej wyjazdową wersję "Fossa"? Zawsze myślałem/czytałem, że chodziło o dużą flagę FdL.
plemplem81
Posty: 735
Rejestracja: 27.12.2011, 10:14

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: plemplem81 »

Zgadza się. Na zdjęciu z zaprezentowaną wykrojoną flagą Interu "Irriducibili" widoczna jest też flaga "Fossa" - zaznaczyłem ją w lewym dolnym rogu:

Obrazek

To chyba jedyne ujęcie tej flagi w młynie Juventusu. Nie trafiłem nigdy na żadne inne ukazujące ją w pełnej krasie do góry kołami. Jeśli ktoś takie ma, zapodajcie.
bywalec_stadionów
Posty: 54
Rejestracja: 03.04.2019, 16:43

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: bywalec_stadionów »

Faktycznie! Nie zwróciłem uwagi. Flagi ekip z Mediolanu chyba nigdy nie były tak blisko siebie :) Swoją drogą ciekawe, że flaga Irriducibili nie jest do "góry kołami".


Poza tym tekst, który przytoczył FC*SP na wcześniejszej stronie - świetna rzecz, polecam jak ktoś ma chwilę czasu.
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

bywalec_stadionów pisze: 25.10.2023, 15:01 Faktycznie! Nie zwróciłem uwagi. Flagi ekip z Mediolanu chyba nigdy nie były tak blisko siebie :) Swoją drogą ciekawe, że flaga Irriducibili nie jest do "góry kołami".


Poza tym tekst, który przytoczył FC*SP na wcześniejszej stronie - świetna rzecz, polecam jak ktoś ma chwilę czasu.
E tam, podczas derbów na San Siro flagi obu ekip potrafią być bardzo blisko siebie. Oczywiście nie te główne, bo siłą rzeczy z Curva Nord na Curva Sud kawałek jest, ale już np. flagi oficjalnych FC czy to Interu czy Milanu potrafią wisieć blisko flag głównych ekip tych drugich. Derby Mediolanu to zresztą pod tym względem zestaw paradoksów, ostatnio przecież na jednej trybunie (!) była oprawa i Milanu i Interu. Rossoneri prezentowali swoją, na cały stadion*, zajmując przy tym 1. i 3. pierścień Curva Nord, a Inter (formalnie goście) zlokalizowany na 2. pierścieniu Curva Nord prezentował swoje. Kuriozalny był to widok.

*te oprawy na cały stadion to też nie takie fajne do końca, bo i czerwonym i niebieskim pomagał finansowo klub, dokupując materiały, a w przypadku Milanu kartoniki rozkładali zatrudnieni pracownicy - na wszystkich innych trybunach poza młynem. Inter rozkładał sam, ale też miał hajsy i materiały od klubu, na pozostałe trybuny niżeli młyn.

PS. Oczywiście jest tu więcej osób i więcej merytorycznych wpisów niżeli kibol32 i plemplem, nie chciałem nikogo pominąć, ale dwaj wymienieni panowie chyba są/byli najaktywniejsi :)
bywalec_stadionów
Posty: 54
Rejestracja: 03.04.2019, 16:43

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: bywalec_stadionów »

yalla pisze: 25.10.2023, 15:29
bywalec_stadionów pisze: 25.10.2023, 15:01 Faktycznie! Nie zwróciłem uwagi. Flagi ekip z Mediolanu chyba nigdy nie były tak blisko siebie :) Swoją drogą ciekawe, że flaga Irriducibili nie jest do "góry kołami".


Poza tym tekst, który przytoczył FC*SP na wcześniejszej stronie - świetna rzecz, polecam jak ktoś ma chwilę czasu.
E tam, podczas derbów na San Siro flagi obu ekip potrafią być bardzo blisko siebie. Oczywiście nie te główne, bo siłą rzeczy z Curva Nord na Curva Sud kawałek jest, ale już np. flagi oficjalnych FC czy to Interu czy Milanu potrafią wisieć blisko flag głównych ekip tych drugich. Derby Mediolanu to zresztą pod tym względem zestaw paradoksów, ostatnio przecież na jednej trybunie (!) była oprawa i Milanu i Interu. Rossoneri prezentowali swoją, na cały stadion*, zajmując przy tym 1. i 3. pierścień Curva Nord, a Inter (formalnie goście) zlokalizowany na 2. pierścieniu Curva Nord prezentował swoje. Kuriozalny był to widok.

*te oprawy na cały stadion to też nie takie fajne do końca, bo i czerwonym i niebieskim pomagał finansowo klub, dokupując materiały, a w przypadku Milanu kartoniki rozkładali zatrudnieni pracownicy - na wszystkich innych trybunach poza młynem. Inter rozkładał sam, ale też miał hajsy i materiały od klubu, na pozostałe trybuny niżeli młyn.

PS. Oczywiście jest tu więcej osób i więcej merytorycznych wpisów niżeli kibol32 i plemplem, nie chciałem nikogo pominąć, ale dwaj wymienieni panowie chyba są/byli najaktywniejsi :)

Te oprawy z ostatnich derbów kojarzę, faktycznie wyglądało to specyficznie. A co do opraw na cały stadion, od razu widać było, że poziom skomplikowania się "delikatnie" różnił patrząc na młyn, a pozostałe trybuny. Jednak pomijając to, w moim odczuciu oprawy derbowe w Mediolanie, te prezentowane w młynach stoją na dobrym, wysokim poziomie, zarówno jeśli chodzi o pomysł jak i wykonanie.
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

bywalec_stadionów pisze: 25.10.2023, 16:03Te oprawy z ostatnich derbów kojarzę, faktycznie wyglądało to specyficznie. A co do opraw na cały stadion, od razu widać było, że poziom skomplikowania się "delikatnie" różnił patrząc na młyn, a pozostałe trybuny. Jednak pomijając to, w moim odczuciu oprawy derbowe w Mediolanie, te prezentowane w młynach stoją na dobrym, wysokim poziomie, zarówno jeśli chodzi o pomysł jak i wykonanie.
A no, w młynie te oprawy były jeszcze z zębem, ale na reszcie trybun to albo hasła marketingowe albo jakieś ogólne. Śmiesznie było na meczu z Benfiką, gdzie grupka pikników (50-60 osób) z Lizbony zasiadła na sektorach gospodarzy (nic nowego w ITA) i część przyłączyła się do podnoszenia kartoników a część nie ;)

Też uważam, że oprawy derbowe po obu stronach stoją na wysokim poziomie, choć czasem jedni jak i drudzy lubią napaćkać coś nieczytelnego.
plemplem81 pisze: 25.10.2023, 13:55 To chyba jedyne ujęcie tej flagi w młynie Juventusu. Nie trafiłem nigdy na żadne inne ukazujące ją w pełnej krasie do góry kołami. Jeśli ktoś takie ma, zapodajcie.
Włosi nie wieszają zdobyczy do góry nogami, wedle zasady. Wieszają je w normalny sposób, tak prezentując "trofeum". Wygląda to nieco śmiesznie, jak np. machanie machajkami Juve na Curva Sud ;) Ktoś niezorientowany mógłby mieć lekkie "zdziwko". Do góry nogami potrafią natomiast wieszać flagi swoich ekip (to zapewne wiesz), na znak jakiegoś protestu.
kibol32
Posty: 153
Rejestracja: 31.07.2011, 12:18

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: kibol32 »

Co do opraw. Po pierwsze w Mediolanie mają gigantyczne trybuny - mają duże pole do popisu. Po drugie maja dużo ludzi, a co za tym idzie finanse - tu można im zazdrościć, a nie winić. A po trzecie - prezentują oprawy stosunkowo rzadko (zwłaszcza w Rzymie, np. Lazio robi oprawę tylko na derbach - raz a dobrze, bo preferują styl brytyjski), rzadziej od Polaków - to już kwestia gustu. Tam gdzie trybuny na to nie pozwalają, nie są tak kreatywni jak Polacy. Hasła są bardzo poetyckie (dla mnie do przesady), ale na plus, że nie rymują się za wszelką cenę jak w Polsce.
.:FC*SP:.
Posty: 27
Rejestracja: 29.08.2011, 12:07

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: .:FC*SP:. »

Może kogoś zainteresuje, poniżej wywiad z kompetentym gościem. Trochę stary, ale… (tłumaczył Gugel, a więc..).
1) Ciao Domenico! Dziękujemy bardzo za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi na nasze pytania. Niewiele jest książek Ultrasów we Włoszech, które tak nas fascynują jak Twoja praca „Cani Sciolti”. Proszę najpierw przedstawić się naszym czytelnikom.

Mam 43 lata. Zajmowałem się i nadal zajmuję się muzyką indie i alternatywną, punkiem i postmetalem, grając w zespołach punkowych i hardcorowych, organizując koncerty oraz pisząc dla ważnego włoskiego magazynu muzycznego „Rumore“. Jestem ultrasem Fiorentiny od 1985 roku i zawsze ich śledziłem. Od kilku lat zajmuję się ruchem ultras, jego historią, problemami oraz genezą społeczną, polityczną i antropologiczną, pisząc eseje, powieści, artykuły, organizując i uczestnicząc w szczytach, spotkaniach i konferencjach. Na przykład ja i inni badacze ultras ruchu włoskiego, tacy jak Vincenzo Abatantuono, Lorenzo Giudici, Gabriele Viganò, Luca Tomaselli i inni, zaczęliśmy pisać teksty i formułować teorie również na temat komunikacji, którą ultras byli w stanie stworzyć, na przykład, banery obraźliwe lub krytyczne wobec systemu piłkarskiego. Wszystko to dzięki nauczaniu Valerio Marchi, największego włoskiego i europejskiego badacza subkultur młodzieżowych, a zwłaszcza ultras. Jestem anarchistą i brałem udział w walkach politycznych w latach 90. i 2000. XX wieku (w tym w G8 w Genui w 2001 r.) i doświadczyłem antagonistycznej rzeczywistości skłotów i okupowanych domów w Turynie i we Włoszech, pisząc o nich powieści i artykuły. Piszę teksty piosenek i spektakli muzycznych, publikowałem tomiki wierszy, reportaże ze świata ultras dla Sky TV Italia i Rai TV.Jestem aktywistą przeciwko nadużyciom policji, torturom i represjom wobec ruchów antagonistycznych i wolnych jednostek, przeciwko TAV i neofaszyzmowi. Dziś jestem nauczycielem literatury i historii w szkole średniej oraz pracownikiem naukowym na Uniwersytecie w Turynie w dziedzinach historycznych, językowych, antropologicznych i społecznych związanych z historią Turynu w latach 80. i 90. Bardzo kocham Niemcy i niemieckich ultrasów za spójność, dyscyplinę i chęć poznania rzeczywistości, porównywanie się z międzynarodowym ruchem ultras i uczenie się wiele na doświadczeniach innych. Dlatego dziękuję wszystkim niemieckim ultrasom, którzy mnie wspierali, kupowali i czytali moje książki, artykuły i wywiady, którzy organizowali konferencje i debaty, zapraszając mnie chłopakom z Burkhardt&Partner za tłumaczenie i rozpowszechnianie mojej książki Cani Sciolti w Niemczech, mojemu przyjacielowi Kaiowi Tippmannowi który przetłumaczył i rozpowszechnił moją pracę w Niemczech, a także niemieckim i austriackim mediom alternatywnym (Magazyn Ballester, Ralph Schmidt z ZDF) w celu uzyskania recenzji, wywiadów, wsparcia i reklamy.

2) Dorastałeś w Turynie w latach 70. i 80., w bardzo przemysłowym mieście. Czy życie było tak trudne i trudne, jak ludzie dzisiaj myślą?

Turyn w latach 70., 80. i 90. był miastem bardzo trudnym do życia. Terroryzm polityczny, industrializacja i masowa imigracja z południowych Włoch, zdegradowane i opuszczone przedmieścia, codzienna przemoc, narkotyki. Ale było i jest także miastem stojącym na czele walk politycznych i społecznych, stylu życia, kontrkultury młodzieżowej, muzyki punkrockowej i włoskiego ruchu ultras. Dlatego rzeczywistość jest złożona i trudna, ale także bardzo stymulująca i twórcza. Przetrwanie i utwierdzenie się w podobnej sytuacji nie było łatwe. Konflikty i sprzeczności były bardzo silne, także dlatego, że nie wolno nam zapominać, że Turyn był miastem, do którego w latach sześćdziesiątych XX wieku wielu mężczyzn i kobiet z południowych Włoch wyemigrowało do pracy w Fiacie, zwiększając napięcia i trudności bardzo podobne do obecnych wobec mas przepływy migracyjne migrantów z Trzeciego Świata. Dla nas, małych dzieci klasy robotniczej, poszukiwanie przestrzeni fizycznej i psychicznej, samostanowienie społeczne i odkupienie były głównym celem. I istniały różne praktyki, aby te rzeczy można było osiągnąć: od okupacji fabryk, szkół, uniwersytetów, po opuszczone domy. Narodziny sceny muzycznej i kontrkulturowej alternatywnej wobec systemu masowego, walka z represjami ze strony policji i państwa, potrzeba stworzenia fizycznych przestrzeni, w których można swobodnie się wyrażać. Nie było to łatwe, czasami było dramatycznie i smutno, wielu towarzyszy aresztowano, zabijano i prześladowano. Z porażkami i depresjami. Z zdradami i ucieczkami. Ale to wszystko było też bardzo piękne, romantyczne, poruszające, twórcze. Pozwoliło mi to przeżyć wyjątkowe doświadczenia, poznać niesamowitych ludzi, którzy przyczynili się do mojego rozwoju ludzkiego, kulturalnego i sentymentalnego.

3) Pochodzisz z Turynu i masz korzenie w Kalabrii. Dlaczego zostałeś fanem Violi da Firenze? Cały świat wie, że w Turynie jest nie tylko dominujące Juve, ale także inna drużyna, Toro, posiadająca bardzo szanowaną rzeszę fanów.

Jak już mówiłem, jestem dzieckiem emigracji. Mój ojciec i matka opuścili Kalabrię na południu Włoch pod koniec lat 60. XX wieku, aby dotrzeć do Turynu i pracować w fabryce właścicieli: Fiat. To z pewnością naznaczyło moje życie i nauczyło mnie, że aby uzyskać to, na co zasługujemy, nasze prawa, nasze indywidualne i zbiorowe szczęście, należy walczyć, nie poddawać się, buntować się przeciwko nadużyciom i niesprawiedliwości. Powód, dla którego zostałem fanem Fiorentiny i ultrasów, jest związany z miłością, jaką mój ojciec żywił do tej drużyny. Ponieważ mój ojciec jako chłopiec mieszkał w małej wiosce w Kalabrii, gdzie wszyscy jego przyjaciele kibicowali wspaniałym drużynom z Północy (Juve, Milan i Inter), chciał wyróżnić się na tle innych i wybrał młodego, atrakcyjnego, przyjaznego i symbol najpiękniejszego miasta na świecie: i wtedy wybrał Fiorentinę. Odziedziczyłam tę wielką miłość i wielką pasję. Potem na szczęście w Turynie ISTNIEJE Grande Toro – czyli prawdziwy zespół z Turynu, ci pozostali są gośćmi i wyrazem wsparcia, które rozciąga się na całe Włochy i dlatego nie identyfikuje tożsamości ani jednego miasta – i nauczyłem się kochać Toro, jego historia i jej fani, do których mam zaszczyt należeć, mieć przyjaciół wśród Granata Ultras oraz kontynuować i wzmacniać partnerstwo pomiędzy Toro i Fiorentiną, które trwało 40 lat i będzie trwać wiecznie. Przeciwko Juve i jego potędze.

4) Zanim zaangażowałem się w ruch ultras we Włoszech, spotkałem już dwie duże grupy: jedną była Colletivo Autonomo Viola 1978 z Fiorentiny. Spektakularne choreografie, emocjonalne kantaty, ale nie tylko w Fiesole mecze Violi były wspaniałym widowiskiem. Czy możesz mi opisać czas swojego pierwszego kontaktu z C.A.V.? Co Cię zafascynowało, że wiedziałeś, że to nie jest jednorazowa wizyta, ale ważna część Twojego życia?

Collettivo Autonomo Viola 1978 była jedną z największych i najbardziej szanowanych włoskich grup ultras lat 80. i 90. Odziedziczyli tradycję i chwałę Ultras Viola 1973, założonej przez legendarngo “Pompę”, która wraz z innymi dużymi włoskimi grupami (Fossa dei Leoni i BRN Milan, Ultras Granata Torino, CUCS i Fedayn Roma, Fossa dei Grifoni Genoa, Ultras Tito Sampdoria, Brigate Gialloblù Verona, Brigate Nerazzurre Atalanta, Ultras Brescia, Boys SAN Inter, Forever Ultras Bologna, Eagles Lazio, Fedayn Napoli itp.) zbudował mit włoskiego ruchu ultras w Europie i na świecie. Jako dziecko poszedłem na mecz i bardziej interesował mnie centralny obszar zakrętu, gdzie ultrasowie agitowali, śpiewali, machali flagami, zapalali bomby dymne i grali na bębnach, niż to, co działo się na boisku. CAV był nieosiągalnym marzeniem. Oglądanie tych gości stojących na balustradzie i zmuszających tysiące ludzi do śpiewania falą było bardzo emocjonalne. Kiedy zacząłem chodzić sam na mecz, w wieku około 13/14 lat, kiedy byłem w Turynie, zacząłem często odwiedzać teren Ultras Granata, a następnie, kiedy zacząłem śledzić Fiorentinę u siebie i na wyjeździe, z wielkim szacunkiem ustawiłem się blisko Collettivo oraz do Alcool Campi (bardzo brutalnej i szanowanej sekcji CAV), gdzie nauczyłem się wielu rzeczy na temat ultrasów. Dorastałem, a wraz ze mną rozwijały się także Fiesole i Collettivo, które w latach 90. – także dzięki wspaniałej Fiorentinie Batistuty i Rui Costy oraz nieszczęsnemu Baggio w 1990 r., które dotarło do finału Pucharu UEFA z przeklętym Juventusem – osiągnęły swój szczytowy blask. Niezwykła choreografia na całym łuku i stadionie (w meczu przeciwko Juventusowi w 1991 roku narysowaliśmy panoramę Florencji dziesięcioma tysiącami kart w Fiesole, a całą resztę stadionu pokolorowaliśmy na fioletowo dwudziestoma tysiącami kart i dziesięcioma tysiącami flag z Lilią Florencką, ale zrobiliśmy dziesiątki innych pięknych, naśladowanych i niezapomnianych), pieśni, pieśni, banery, bomby dymne, starcia w całych Włoszech i Europie, a także ugruntowanie małego miasta, takiego jak Florencja, jako jednego z najbardziej szanowanych na poziomie ultras we Włoszech i Europie. Dawno, dawno temu wielcy kibice, tacy jak Milan i Roma, siali strach i popłoch, a same wyjazdy na mecze do tych miastach – a także do południowych Włoch, Bergamo i Brescii – były bardzo niebezpieczne. Udało nam się zorganizować wiele wycieczek do tych miast, wywiesić nasze transparenty i flagi, a na prowokacje i przemoc odpowiedzieć, wzbudzając wszędzie szacunek. Zabraliśmy od 100 osób (Bari, Lecce, Palermo) do 20 tysięcy (finał Pucharu UEFA w Avellino przeciwko Juve) osób na wyjeździe. Magiczny czas. W międzyczasie od prostego bojownika, po anonimowego wojownika za moją chustą i kominiarką, zacząłem wzrastać w organizacji grupy. Chłopcy z Florencji zaczęli widzieć mnie zawsze obecngo z Turynu do Florencji, na meczach wyjazdowych, w starciach, przy organizowaniu kibicowania i zaczęli wyznaczać mi role i zadania. Narodziły się niezniszczalne przyjaźnie osobiste, Florencja była moim drugim domem. Za każdym razem, gdy byłem we Florencji – zdarza się to do dziś – wszyscy chcieli mnie ugościć i zaprosić na kolację. Byłem w ich domach. Na początku XXI wieku Fiorentina przeżyła poważny kryzys za sprawą prezydenta Vittorio Cecchiego Goriego, a w 2002 roku zbankrutowała i spadła do trzeciej ligi. Ale ultrasy nie poddały się. W bezużytecznym letnim meczu w sierpniu 2002 roku we Florencji przeciwko Pizie (bardzo popularne derby Toskanii) z drużyną złożoną z nieznanej młodzieży zapełniliśmy stadion 30 000 widzów i godzinami ścieraliśmy się z Pizańczykami. Byłem już członkiem zarządu CAV i należałem do czołowych capos. Ponadto współpracowałem z innymi braćmi nad fanzinem CAV i oficjalnymi komunikatami prasowymi. Mieliśmy wspaniały sezon w C2, zdobyliśmy mistrzostwo i wróciliśmy do Serie A. CAV był świetną grupą. Jednak wielu z nas, tym młodszym i bardziej zbuntowanym, pewne rzeczy przestały się podobać. Być może CAV i niektórzy z jej dawnych bojowników dokonali wyborów, z którymi się nie zgadzaliśmy, dlatego zdecydowaliśmy się opuścić grupę, z wielkim bólem i wieloma wręcz gwałtownymi dyskusjami (są dyskusje wśród ultrasów, ale są też starcia) i założyliśmy kilka grup akcji bardziej brutalnych i niezależnych niż CAV: ACAB Firenze 1926, DIFFIDATI FIRENZE, Firenze Ultras, Parterre, Noi Non Tesserati i wreszcie dzisiejsza rzeczywistość w Curva Fiesole, prowadzona przez wielu młodych i chętnych ludzi, z nami, starymi, do pomocy: 1926 – Curva Fiesole . CAV zmieniło moje życie. To były piękne, brutalne, romantyczne i niezapomniane lata. A ja na swojej skórze, wśród tysięcy pokrywających ją tatuaży, wciąż z dumą i honorem noszę symbol grupy “Indianina”

5) „Młodzi ludzie, zmuszeni warunkami życia, miejscami, w których dorastali, doświadczeniami bycia „w fałszywym obliczu życia”, jak chciałby powiedzieć Berhtold Brecht. Bo po drugiej stronie życia są już inni.” Ładne porównanie do Ciebie. Czy możesz mi to wyjaśnić?

Ultras są symbolem epoki. Jestem wszystkim i przeciwieństwem wszystkiego. Miłość, nienawiść, lojalność, hańba, przemoc i odwaga, hojność i straszne rzeczy, gwałtowne i absurdalne śmierci, zasadzki i lojalne starcia, solidarność. W świecie ultrasów odnajdujemy wszystkie aspekty duszy i natury człowieka. Dlatego uważam, że musimy obserwować, badać, poznawać i rozumieć zachowania i metody. Bez oskarżania, jeśli nie spróbujesz zrozumieć. Ultras są być może jednym z najważniejszych i najbardziej znaczących ruchów młodzieżowych i masowych ostatnich 40 lat i na swój mały sposób chciałem i chcę przyczynić się do poznania tego zjawiska, jego badania, analizy i zrozumienia aby nie powtórzyły się te same błędy z przeszłości.

6) Co w Twoich oczach symbolizuje ultra? Czy jest to kontrkultura cywilizacji włoskiej, czy subkultura, która wyrosła na włoskich stadionach?

Moim zdaniem w ostatnich latach pojęcia kontrkultury i subkultury uległy pomieszaniu i pomieszaniu. Wszystko, co rodzi się pod ziemią, z czasem ma zostać wchłonięte przez system, normalizując się, lub stać się z nim czymś w konflikcie. Ultras to typowo włoska subkultura, która narodziła się pod koniec lat 60., w ważnym dla Włoch momencie historycznym, gdzie polityka, przemoc społeczna, pasja piłkarska i lokalna tożsamość połączyły się, tworząc coś wyjątkowego i bezprecedensowego. Moim zdaniem Ultras oznaczał przede wszystkim głęboką i niekwestionowaną miłość do swoich barw, swojego miasta, swojej grupy i swoich braci. Gotowość do poniesienia wszelkich poświęceń, aby wesprzeć zespół i zapewnić, że Twoja grupa i Twoi ludzie będą zawsze w pierwszym rzędzie, zwycięzcy i nigdy nie będą ulegli. Oznacza to rezygnację z komfortu, wydawanie pieniędzy, czasu i uczuć na podążanie za zespołem. Być lojalnym, nie robić interesów na podstawie wiary i pasji innych, walczyć z niesprawiedliwością, systemem i represjami, domagać się swoich praw jako obywateli i mężczyzn oraz nie być dyskryminowanym i kryminalizowanym jako ultras. Oznacza pasję, zabawę, radość, szczęście w choreografii, od której wszyscy zaniemówili, w nowym chórze, który rozprzestrzenia się po niebie, w powiewających flagach i pochłanianych bombach dymnych. Ultras to także starcie z wrogiem w obronie własnej tożsamości i terytorium. Nienawidź, bądź nienawidzony i bądź z tego dumny. Ultras to przyjaźnie zakorzenione w czasie, na twojej trybunie, w przyjaźni twoich bliźniaków, ale także ze starymi przeciwnikami ultras, których nauczyłeś się znać i szanować. Na przykład mam braterskich przyjaciół we wszystkich przeciwnikach Fiorentiny: ultras z Brescii, Bergamo, Neapolitańczyków, fanów AC Milan, fanów Interu, zawodników Gobbi, Genoańczyków, Sampdoriani itd. i utrzymuję z nimi kontakt, spotykam się, spędzam czas miło też poza stadionem i piłką nożną. Bycie ultrasem to także solidarność z tymi, którzy mieli mniej szczęścia lub których dotknął dramat lub tragedia. Ale bycie ultrasem oznacza także brak hipokryzji, wiarę we własne wartości i nie zgadzanie się na kompromisy z państwem, policją i klubem piłkarskim.

7) Byłeś szefem CAV przez dwa lata. 1978. Jakie to było dla ciebie uczucie? Jako lider nie pozostajesz anonimowy. Czy w tym czasie nadal mieszkałeś w Turynie, a jeśli tak, jak broniłeś się przed atakami ultrasów Juventusu?

Nigdy nie byłem szefem CAV 1978 r., także dlatego, że nie było żadnych przywódców – z wyjątkiem prezydenta z czasów, w których działałem, który nazywał się Stefano „Passarella” i który zajmował stanowisko prezesa CAV. Inni bardziej przypominali przywódców, niektórzy dzięki charyzmie, inni sile fizycznej, inni inteligencji. Powiedzmy, że ja i wiele innych osób należeliśmy do najbardziej aktywnych i prominentnych osób w grupie i dlatego przyjęliśmy zarówno pozytywne strony tej sprawy, jak i te negatywne – ostrzeżenia, aresztowania, kontrowersje, prześladowania itp. Będąc członkiem CAV zawsze konsultowałem się z decyzjami grupy, co było dla mnie wielkim zaszczytem. Także dlatego, że musicie wiedzieć, że Florentczycy są bardzo dumni ze swojej tożsamości, a nie-Florentyńczykowi z urodzenia znacznie trudniej jest zostać zaakceptowanym i branym pod uwagę w tym mieście. Udało mi się, jest to dla mnie wielka pochwała i duma. Mieszkam i zawsze mieszkałem w Turynie. Mam wielu przyjaciół wśród ultrasów Toro, ale także wiele przyjaźni i szacunku z niektórymi starymi ultrasami z Juventusu. Nigdy nie miałem żadnych problemów, wychodzimy razem wieczorem, chodzimy do tych samych klubów i siłowni, nikt mi nigdy nie groził ani nie zaatakował. Jest duży wzajemny szacunek. Wyobraźcie sobie, że jednym z moich najlepszych przyjaciół i współpracowników, z którym pisałem książki i prowadziłem bloga o ultrasach, jest ultras z Juventusu!!! A na stadionie to już zupełnie inna historia...

8) Wiele lat temu widziałem mecz Juventusu z Fiorentiną na starym stadionie Delle Alpi. To był spektakl! Florenccy kibice wypełnili trzy ringi sektora wyjazdowego, a przed, w trakcie i po meczu wszyscy zaprezentowaliście swoje prawdziwe twarze. Kim byli Twoi najwięksi wrogowie? Kim byli twoi przyjaciele oprócz Brigate Gialloblu i Ultras Toro?

Prawdopodobnie byłeś na meczu Juve-Fiorentina 6 stycznia 2001 roku, w którym wzięło udział ponad 4000 ultrasów! To był niezapomniany wieczór pełen wiwatów i starć. To był wciąż ciekawy okres dla włoskich ultrasów. Było już sporo represji, ale nie było kart kibica, kołowrotków, klatek, biletów nominalnych i całego tego obecnego badziewia. Ultras Fiorentiny zawsze łączyła wielka rywalizacja, ale także wielkie przyjaźnie, szanując to, czym zawsze był świat ultrasów. Niektóre stare przyjaźnie przekształciły się w silną rywalizację i odwrotnie. Na przykład w latach 70. i 80. byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi z Romą (do 1979 r.), Sampdoriani, kibicami Interu i Bergamo, potem z różnych powodów przekształciło się to w rywalizację, szczególnie z Rzymianami, Bergamaschi i kibiców Interu. Albo wręcz przeciwnie, początkowo w 1973 roku w Weronie doszło do starć pomiędzy Ultras Viola a BGB, które to wrogość przekształciły się później w wielkie braterstwo. Moja pamięć przypomina mi, że byliśmy i jesteśmy przyjaciółmi Ultras Toro, Brigate Gialloblu, Catanzaro Ultras, Sporting Lisbon Ultras, Ujpest Budapest, chłopaków z Millwall. Naszymi głównymi wrogami są oczywiście Juventus, Roma, Atalanta, Brescia, Milan, Inter, Genua, Bolonia, Napoli, Lazio, Pisa, Catania, Sampdoria, Salernitana, Perugia, Siena, Bari i w ogóle wszyscy kibice, z którymi nie mamy przyjacielskich stosunków, relacji i których niekontrolowane lub przypadkowe spotkania mogą powodować starcia i wypadki.

9) Myślę o dawnych czasach, sprzed sprawy Racitiego. Który sezon był najważniejszy? Czy to samo dotyczy klubu, Ultrasów, czy Ciebie osobiście?

Jak mówiłem, zacząłem chodzić na stadion na początku lat 80-tych i wtedy wszystko było zupełnie inne. Mniej kontroli policji, więcej realności i mniej przemocy w mediach (w tym sensie, że na każdym meczu były pewne starcia, nie było sektorów wyjazdowych i eskorty policyjnej, dlatego kontakt między ultrasami, ale także ze zwykłymi kibicami spoza ultra był bardzo częsty) jeśli nie nieuniknione. Poza tym nie było Internetu, Facebooka i tych wszystkich nowoczesnych ultrasów). Pamiętam na przykład, że na San Siro, przeciwko Milanowi i Interowi, mediolańscy ultras często omijali drugie piętro , które nie miało żadnych barier, aby dotrzeć do gości i ścierać się godzinami. Albo w Rzymie i Neapolu nieustannie obrzucano kamieniami, butelkami, workami pełnymi moczu, nie wspominając o tych na głębokim południu (Palermo, Catania, Bari, Cosenza, Licata, Acireale, Andria itp.), gdzie podążyło kilku odważnych ludzi podróżą na własne ryzyko. Ale z drugiej strony był bardzo piękny, romantyczny i intrygujący duch zbiorowy. Wspólne wyjazdy, wymyślanie nowych sposobów kibicowania, tworzenie choreografii, kontaktowanie się z ultrasami z innych miast, aby się poznawać i konfrontować nawet jako wrogowie, było czymś wyjątkowym, nowym, stymulującym. Była przemoc, ale prawie nigdy nie była ona z góry zorganizowana: wynikała z kontaktu, z niechęci danej chwili, z rezultatu. Skrupułów nie było wiele, przeciwnik był przeciwnikiem. Z pewnością było to czasami przesadzone i powodowało nieprzyjemne i wstydliwe epizody (zmarli: Paparelli, De Falchi, Spagnolo, Fonghessi, Filippini, Currò, Bagnaresi, koktajle Mołotowa przeciwko Bolończykom przez Florentczyków, chłopcy z pociągu Salerno, zasadzki , pchnięcia nożem, akty wandalizmu, niewinne ofiary zaangażowane nie z własnej winy), ale także wielu ultrasów zabitych przez policję (Di Maio, Furlan, Colombi, Plaitano, Ercolano, Sandri), co zakończyło się narzuceniem ultrasów jedynie jako przestępców pomijając w tle wszystkie pozytywne rzeczy, które nas wyróżniały. Ultras są schizofrenikami: zdolni do pięknych, lojalnych i hojnych czynów, ale także do hańby i tchórzostwa. Z drugiej strony, jak wszyscy mężczyźni. Dlatego też, jeśli o mnie chodzi, cały okres od lat 80. do początku 2000 r. był okresem epickim, bohaterskim i niezapomnianym. Nie potrafiłem wskazać jednego. Na przykład Fiorentina w tamtych latach, z nielicznymi wyjątkami na początku lat 80. i połowy 90., zawsze miała duże trudności, aby się wyłonić, ale dla mnie były to niezapomniane lata. Mogę powiedzieć, że rok 1990, finał UEFA przeciwko Juve, europejskie mecze wyjazdowe w Madrycie, Sochaux, Auxerre, Kijowie i Bremie był niezapomniany. Ale nawet lata 80., kiedy sam opuściłem Turyn, aby dołączyć do innych we Florencji, u siebie lub na wyjeździe, nauczyły mnie, aby samemu uważać na swoje plecy i rozumieć, jak ważna jest twoja grupa, twoi przyjaciele i twoi bracia. Ale sezon, w którym ponieśliśmy porażkę i zostaliśmy zdegradowani do Serie C2 (czwarta liga) i graliśmy z nieznanymi drużynami na podmiejskich boiskach, a mimo to zapełniliśmy Franchi 35 000 kibicami, a 5 000 z nas odeszło, był również niezapomniany! Odpowiadam więc, że jeśli zespół wygrał i miał dobre mistrzostwa, byliśmy szczęśliwi i pełni entuzjazmu, ale wiele razy niektóre mroczne sezony zespołu odpowiadały świetnym sezonom ultrasów, epizodom, które napawały nas dumą, siłą i pewnością siebie. Tak więc w ciągu trzydziestu lat działalności wspominam ich wszystkich z pasją, entuzjazmem i nostalgią.

10) Zmiana była bardzo brutalna dla włoskich ultrasów po niejasnej śmierci policjanta Racitiego. W ciągu 10 lub 11 miesięcy spotkały Was wszystkie represje i zakazy, jakie na przykład ultrasowie w Niemczech otrzymali w ciągu wielu lat. Jaki był dla Ciebie ten czas zmian?

Rok 2007 był annus horribilis włoskiego ruchu ultras. Rozpoczyna się śmiercią Racitiego w Catanii 2 lutego, a kończy zabójstwem Gabriele Sandriego 11 listopada. Dwa odcinki, które są bardzo mroczne i nigdy do końca nie wyjaśnione. A raczej co do śmierci Gabbo nie ma wątpliwości: gliniarz strzelił z jednej strony autostrady na drugą – jak szaleniec – i zabił chłopca, który później okazał się ultrasem. Ale to mógł być każdy: dziecko, kobieta, osoba starsza i postrzelony policjant. Szaleństwo. Za co strzelec tak naprawdę nie zapłacił za swoją winę. Sprawa Racitiego pozostaje jednak nadal nierozwiązana. Dwóch chłopców z Catanii (Speziale i Micale) zostało oskarżonych i przebywa w więzieniu już od siedmiu lat, niesłusznie oskarżonych o śmierć, którą zamiast tego należy przypisać samej włoskiej policji. Wydaje się, że zostało to ustalone, a w każdym razie istnieje wiele poszlak, dowodów i zeznań – nawet od policjantów – które podają w wątpliwość oskarżenie stawiane dwóm ultrasom z Katanii i zamiast tego sprzyjają teorii, że inspektor Raciti padł ofiarą „przyjaznego ognia” lub został przytłoczony i śmiertelnie ranny przez opancerzony pojazd Jeep-Defender należący do tej samej policji podczas cofania oraz że prowadzący policjant nie zauważył obecności Racitiego, potrącił go i zabił. Ale jasne jest, że łatwiej jest oskarżyć ultrasów o zabicie policjanta, aby rozpętać surowe represje, które zostały rozpętane przy wsparciu środków masowego przekazu i rządu. Nawet śmierć Gabbo, zabitego przez policjanta, wywołała ostrą reakcję wielu włoskich kibiców, którzy tego dnia z szacunku dla zabitego chłopca domagali się zawieszenia mistrzostw (zwłaszcza Bergamo i Taranto, gdzie ultrasom udało się przerwać mecze lub w Rzymie, gdzie w nocy ultras z Romy i Lazio wspólne zaatakowali koszary karabinierów), paradoksalnie został użyty do uderzenia ultrasów z niezwykle surowymi represjami. Wprowadzone pod koniec tego roku ustawy, moim zdaniem, zdecydowały o zabiciu włoskiego ruchu ultras – w każdym razie już od kilku lat popełniał on samobójstwo przez biznes, infiltrację polityczną, nominalne mandaty, nieuzasadnioną przemoc, zabójstwa i obrażenia – i doprowadził nas do absurdalnej obecnej sytuacji, w której zamiast iść na mecz, wydaje się, że przegląda się wielką książkę Orwella. Nadmiernie kontrolowany, filmowany, ostrzegany, aresztowany za nieistniejące i absurdalne przestępstwa, takie jak wejście na boisko w celu świętowania drużyny lub protestu, odpalenie nieszkodliwej bomby dymnej, odpalenie skandowania lub obraźliwego banera. Zakaz bębnów, pochodni i transparentów. Zamykanie łuków przez przyśpiewki i wypadki, karanie pasji i zabijanie ducha kibicowania. Zrobili to, według ściśle określonego kierunku, także po to, aby dotować i maksymalnie wspierać interesy płatnej telewizji, najpotężniejszych firm i rządów, które agitowały na skórze ultrasów. Oczywiście mam bardzo złe doświadczenia z tego okresu: nie ma już sensu chodzić na stadion zgodnie z tym, co ci każą, bez możliwości swobodnego wyrażania siebie, a nawet popełniania błędów. Wierzę, jak mówił Monteskiusz, że bezużyteczne prawa osłabiają niezbędne prawa, czyli prawa już istnieją, jeśli popełnię błąd, płacę, ale wymyślanie doraźnych praw dla ultrasów oznaczało chęć zrzucenia winy na tysiące młodych ludzi i zdystansowania ich od życie grup i bojowość, ponieważ jest to ryzyko, którego nie można uciekać się do władzy. Aby mieć władzę, wszyscy musimy być równi, bez myśli, bez duszy, bez wolności. A ultras, na dobre i na złe, zawsze próbowali być wolni.

11) Wiele grup lub grup zdecydowało się nie śledzić już swoich drużyn za pomocą karty kibica i artykułu 9. Jak wyglądała sytuacja we Florencji, jaką pozycję obraliście?

Wynalezek Karty Kibica było niczym innym jak dalszym sposobem podziału wspólnego frontu włoskich ultrasów, otwierając wewnętrzną kontrowersję w ruchu co do tego, czy słuszne jest to zrobić, czy nie, zamiast wspólnie z tym walczyć. Karta absolutnie nie jest narzędziem walki z przemocą, ale raczej narzędziem kontroli społecznej i biznesowej ogromnych interesów gospodarczych zarządzających nią firm, klubów piłkarskich, banków i lobby. Niestety, we Włoszech wielu początkowo wyraziło pomysł nie dołączenia (myślę przede wszystkim o wielkich fanach, takich jak Milan, Inter i Juve), podczas gdy w rzeczywistości zrobili to już w tajemnicy, akceptując status quo, z którego nie było wyjścia. z powrotem. Następnie rozprzestrzenił się zdecydowanie przeciwny ruch opinii, który na pewien czas połączył wiele łuków z serii A z serią drugorzędną, które wspólnie walczyły z kartą, odmawiając jej zdobycia, porzucając zakazane mecze wyjazdowe lub jeszcze lepiej udając się na mecze wyjazdowe wiedząc, że wówczas zostaliby zablokowani przez policję, a w niektórych przypadkach nawet ostrzeżeni. Następnie pojawiła się kluczowa kwestia Artykułu 9, prawdziwej obrzydliwości prawnej, która dyskryminuje fanów/ultrasów na zakazie. Oznacza to, że to, co dotyczy każdego obywatela, który po odbyciu kary, wraca do bycia obywatelem równym innym, nie dotyczy ultrasa, któremu po ostrzeżeniu i odbyciu ostrzeżenia ma taki sam zakaz udania się do wyjazdowym ze względu na swoją przeszłość, a nie teraźniejszość i to jest naprawdę poważna sprawa. Następnie wielu kibiców, zgodnie ze swoją miłością do drużyny, zdecydowało się na zdobycie karty i w niektórych przypadkach osiągnęło to, że kluby nie brały pod uwagę Artykułu 9. W ten sposób wynaleziono karty wyjazdowe, które pozwalają chodzić na mecze wyjazdowe bez karty kibica, ale z inną kartą, więc wszystko od nowa. Jak mówiłem, spowodowało to nastawienie kibiców przeciwko sobie: członków stowarzyszenia oskarżonych o bycie ultrasami stanowymi oraz tych, którzy nie są członkami, oskarżonych o szukanie wymówki, aby nie chodzić na mecze wyjazdowe, zwłaszcza te niebezpieczne. Divide et impera, jak mawiali starzy Rzymianie, podziel ich, abyś mógł nadal rządzić. My we Florencji niemal natychmiast podzieliliśmy się na dwie frakcje: CAV i inne historyczne kluby zdecydowały się dołączyć, my, ex-CAV, ACAB 1926, DIFFIDATI FIRENZE, FIRENZE ULTRAS, MANIACS, ex-VECCHIA GUARDIA, CURVA FERROVIA i inni, zebraliśmy się w PARTERRE , to dolna część Fiesole i zdecydowaliśmy się nie kupować karty kibica, organizować marsze, komunikaty prasowe, naklejki, ulotki, szaliki, koszulki, demonstracje i wiece przeciwko karcie kibica i mimo wszystko chodzić na mecze wyjazdowe z biletami na inne sektory stadionu. W niektórych przypadkach nadal udało nam się wejść bez karty, jak np. w Lecce, Bari, Genui (również dzięki współpracy z niektórymi ultrasami z Genui), Parmie, Mediolanie, innym razem blokowała nas policja i zmuszała do wejścia na sektor gości bez karty, innym razem nas pomijając i nie ufając nam. Stworzyło to głęboki podział między nami a członkami, co penalizuje jedność i piękno naszego wsparcia. Potem z biegiem czasu, dołączając do karty wyjazdowej, wszyscy zjednoczyliśmy się dla dobra Fiesole i Fiorentiny, przejęliśmy kontrolę nad zekrętem, nawet po rozwiązaniu CAV, nazywając się 1926 i dziś podążamy za Fiorentiną wszędzie, nawet jeśli z zasady pozostajemy przeciwni członkostwu i represjom. Wielu zarzuca nam, że zdradziliśmy walkę o kartę członkowską, nawet jeśli każdy powinien pilnować swoich spraw, ale setki ostrzeżeń, jakie w ciągu ostatnich dwóch lat trafiały do fioletowych ultrasów (zwłaszcza tych najmłodszych czy najbardziej aktywnych) pokazują, że w Florence, ultras tam są, wciąż żyją i zawsze tam będą.

12) Złe języki mówią, że ruch ultras we Włoszech trwał na Olimpie zbyt długo. Przeoczyłeś najważniejsze rzeczy związane z „sprzedażą biletów”, sprzedażą materiałów ultras czy opłatami za parkowanie przed stadionem. Czy możesz zrekonstruować tę krytykę, czy jest to po prostu bla-bla ze strony zazdrosnych ludzi?

Wszystko prawda. Podpisuję się pod tym i też tak myślę, zawsze to mówiłem i pisałem w moich książkach, artykułach i dokumentach. Głównym złem włoskiego ruchu ultras było to, że w pewnym momencie część fanów zrozumiała, że nie wszyscy, a jeszcze lepiej, że niektóre grupy w szczególności – nie będę wymieniać nazwisk, bo nie jestem osobą niesławną, ale ci, którzy znają włoskich ultrasów, wiedzą, o kim mówię – zrozumieli, że bycie ultra może być pracą, w której można zarabiać pieniądze i robić interesy. Zbieranie pieniędzy poprzez sprzedaż materiałów, biletów, kart członkowskich i wyjazdów – co pierwotnie było jedynym sposobem na samofinansowanie – dziś nazwalibyśmy to crowdfundingiem – grupy rozrosły się do tego stopnia, że kilku liderów ultrasów zarabia dużo pieniądze na barkach wiary wielu młodych ludzi. Zaginął więc duch początków, ten, w którym pieniądze służyły jedynie do pokrycia kosztów kibicowania, wykonywania choreografii, pozwalania mniej zamożnym dzieciakom na przychodzenie na mecze wyjazdowe, płacenia prawnikom, procesów i kar finansowych, to dla wielu stała się wynagrodzeniem. Do tego bezsensowna przemoc, represje, polityka i moda dopełniły reszty.

13) Wszyscy wiemy, że nigdy nie będzie tak jak było. Ale czy myślisz, że są rzeczy, które znów się zmienią? Może kiedyś będziemy mogli śledzić mecze wyjazdowe bez karty kibica?

Jak już mówiłem, Karta Kibica jest przydatna dla wielu osób. Do włoskich polityków (mam na myśli Ligę Północną, Maroniego, Berlusconiego, faszystów, ale także Renziego), którzy wykorzystali walkę z przemocą na stadionach i kartę kibica jako ważne hasło mające na celu zebranie głosów i konsensusu wśród Włochów przestraszonych przemoc ultras. Jest to wygodne dla banków wydających karty przy zapłacie co najmniej 10/15 euro (przemnóż ten zysk przez tysiące kibiców zmuszonych do posiadania karty, nawet jeśli przychodzą na stadion tylko raz w roku, a zrozumiesz, jak dużo zarabiają), nawet wiele włoskich banków przymusowo zasubskrybowało kartę kibica dla normalnych ludzi, którzy prosili o kredyty hipoteczne, pożyczki i finansowanie, nawet jeśli nie mieli nic wspólnego ze stadionem, tylko po to, aby zarobić więcej pieniędzy i pokazać, że podpisały się tysiące ludzi się po kartę. Jest to wygodne dla lobby gospodarczych kontrolujących obieg sprzedaży biletów i kart, dla policji, która wierzy, że może kontrolować i karać wszystkich, i która może zakazać podróżowania nawet tym, którzy posiadają kartę, jeśli uważają, że jest to niebezpieczne mecz (patrz sprawa Napoli–Roma i inne). Wielu z nas próbowało wyjaśnić, jak bezużyteczna i szkodliwa jest ta karta, ponieważ powstrzymuje ludzi – nie tylko ultrasów, ale rodziny, młodych ludzi, kobiety – od stadionu, stwarza to niedogodności, nie zawsze działa, kołowroty oszalały, a i tak trudność w zakupie biletów. Głupie gadanie. Mimo to karta nadal istnieje we Włoszech. Politycy w dalszym ciągu deklarują, że przemoc na stadionach została ograniczona, że potrzebne są zaostrzenia kar, że należy przedłużyć karę do 5 lat, a w niektórych przypadkach do dożywocia. Kłamstwa i kłamstwa propagandowe. Dziś na stadionie we Włoszech króluje zniesienie praw podstawowych, elementarnych wolności jednostki, takich jak swobodny przepływ osób (wolność gwarantowana Traktatem z Schengen w całej Unii Europejskiej, która jednak w przypadku zakazanych wyjazdów nie jest przestrzegana), prawo do obrony (zakaz wydawany jest po zwykłej rozmowie funkcjonariusza policji, bez prawdziwych dowodów, i staje się natychmiast wykonalne, dlatego kibic zostaje ostrzeżony, a następnie w późniejszym terminie można przedyskutować, przedstawić dowody odciążające, obejrzeć filmy i zdjęciami itp., ale w międzyczasie kibic, nawet jeśli niewinny, pozostaje poza stadionami, a czas i pieniądze wydane na prawników i kary prawie nigdy nie są zwracane). Odroczone aresztowanie, tj. kibic może zostać aresztowany na kilka tygodni, jeśli nie miesięcy, w związku z aktem przemocy, za który przypuszcza się, że jest odpowiedzialny, co unieważnia zasadę rażącego przestępstwa, tj. bycia przyłapanym na gorącym uczynku, choć tak, popełnia przestępstwo. Co więcej, we Włoszech możesz zostać aresztowany i ukarany ostrzeżeniem za zwykłe zapalenie bomby dymnej, obrazę przeciwnika lub wywieszenie transparentu, bądź też dlatego, że nie lubisz Cię ze strony osoby odpowiedzialnej za DIGOS (policję polityczną, która również zajmuje się ultrasami). Postawy godne reżimu dyktatorskiego, a nie nowoczesnej demokracji, która powinna umieć edukować swoich obywateli i ich bronić. Ale w naszym kraju policja zabija w koszarach, w szkołach, na ulicach, na stadionach i nikt z policji nie jest nigdy więziony ani skazany. To kraj, w którym Silvio Berlusconi nadal jest, a przynajmniej prawie takim, wolnym obywatelem, pomimo wyroków skazujących i śledztw. Gdzie rasistowscy i ksenofobscy politycy nawołują do nienawiści wobec obcokrajowców i zdobywają wiele głosów. Gdzie gliniarze masakrują nie jedno, ale setkę dzieci w szkole podczas snu lub w celi podczas aresztowania za kilka gramów haszyszu i uszło im to na sucho. Faktycznie, awansują. Miejmy tylko nadzieję, że pewnego dnia jakiś światły polityk to wszystko zrozumie, że prawnicy (w szczególności dobry rzymski prawnik Lorenzo Contucci, prawnik ultras, który przez lata tak wiele zrobił, aby bronić praw ultrasów przebywających w więzieniu lub skazanych na karę śmierci), a dzieciaki z zakrętów mogą wygrać tę bitwę. I marzę, żebyśmy wszyscy mogli wrócić do wiary, jakkolwiek chcemy, gdziekolwiek, bez ograniczeń, bez policji, bez kart. W imię wolności jednostki.

14) W swojej książce dużo napisałeś o sezonie z Violą w Serie C2. Czy brakuje Ci czegoś z tej fazy w porównaniu z obecną sytuacją w Serie A? Może coś w rodzaju wyjazdu do Forli w 5000 osób?

To z C2 było dramatycznym przeżyciem, ponieważ oznaczało porażkę wielkiej ACF Fiorentiny 1926, a ponadto tam również zostaliśmy ukarani przez władzę, która nigdy nie patrzyła łaskawie na Fiorentinę. Zbankrutowaliśmy z powodu kilkumiliardowego długu, podczas gdy dziś wiele głównych włoskich firm ma o wiele więcej długów niż my wtedy, a mimo to nadal gra w Serie A i otrzymuje pomoc i wsparcie od FIGC (włoskiej federacji). To był szok. Wciąż pamiętam, gdzie byłem, co robiłem i jak się czułem w dniu (2 sierpnia 2002 r.), kiedy nadeszła wiadomość, że Fiorentina zbankrutowała. To tak, jakbyś otrzymał wiadomość, że przyjaciel lub bliska osoba zginęła w wypadku samochodowym. Płakaliśmy przez wiele dni, ze złości i bólu. Jednak w tamtych czasach czuliśmy się silni i zjednoczeni jak nigdy dotąd. Ranny, ale nie martwy. Byliśmy Fiorentiną, a nie Cecchi Gorim. Fiorentina była jej Ultrasami i wspaniałym miastem. Fiorentina to historia, która nie mogła się zakończyć, dopóki przy życiu nie pozostał tylko jeden Florentyńczyk. Zebraliśmy się, liczyliśmy, uznaliśmy, że nic się nie zmieniło. Nasza chwalebna historia musiała być kontynuowana niezależnie od tego, gdzie grała Fiorentina. Odrodziło się kilka dni później, zakupione przez przemysłowca Della Valle, pod gównianą nazwą FLORENTIA VIOLA, jak brzmiała łacińska nazwa miasta. Ale dla nas zawsze była to ACF Fiorentina 1926. Powiedzieli nam, że musimy grać w czwartej serii (C2), przeciwko nieznanym drużynom z małych wiosek. Nie obchodziło nas to. Byliśmy Florence, a Florence wróciłaby do futbolu, który się liczy. 21 sierpnia 2002 roku rozegraliśmy pierwszy mecz z Pizą na stadionie Artemio Franchi z nazwą Florentia Viola, w białej koszulce z czerwoną lilią na piersi i bez sponsora i 11 mało znanych zawodników. Ale na stadionie było 25 000 widzów. W sierpniu na ogólnokrajowe zawody pucharowe amatorów! Doszło także do ostrych starć z Pizańczykami, którzy przybyli do Florencji na pogrzeb Fiorentiny, a którzy wrócili do domu z kilkoma kolejnymi złamanymi głowami. Cóż, dla mnie ten wieczór oznacza całą naszą miłość do naszej koszulki i naszego miasta. Co się wydarzyło w kolejnych miesiącach, kiedy Florentia zdobyła mistrzostwo, a stadion był zawsze pełny (średnia liczba kibiców na mecz wynosiła 30 000, czego nie miały nawet drużyny Serie A. Z Savoną świętowaliśmy 25-lecie CAV fantastyczną choreografią) i tysiące Florentczyków (Gubbio, Casteldisangro, Forlì, Arezzo, Siena, Poggibonsi, Fano, Savona, Imola), starcia z policją, które w niektórych przypadkach zakończyły się ostrzeżeniami, aresztowaniami i obrażeniami (jeden z naszych towarzyszy C. stracił oko w Imoli kilka centymetrów ode mnie trafiony w twarz rakietą z gazem łzawiącym wystrzeloną przez policję: nasza zemsta była straszna. Zaatakowaliśmy policjantów kijami, pochodniami i pasami i zmusiliśmy ich do ucieczki, a rannych braci uratowaliśmy) i klub CAV, do którego wtedy jeszcze należałem, który stał się wspaniałą grupą przyjaciół i ultrasów. Niezapomniane. A dzisiaj, gdy jedziemy wygrać z Juve w Londynie, Salonikach, Rzymie, Mediolanie i Turynie, za każdym razem, gdy wznoszę wzrok ku niebu, przypominam sobie, jak wiele zrobiliśmy, aby nigdy się nie poddać i wrócić do bycia Fiorentiną, Curva Fiesole i jei Ultrasami. Ale pamięć zawsze kierujemy także do naszych braci, których już z nami nie ma. Ci, którzy zmarli w ostatnich latach, ci, którzy nie mogą już przyjść na stadion. Fiesole jest dla nich.

15) Czy do końca pozostałeś aktywny w CAV?

Nie. Latem 2003 roku, wraz z awansem Fiorentiny do Serie C1 i oficjalnym awansem do Serie B, wielu z nas opuściło CAV, ponieważ nie zgadzaliśmy się już z linią obraną przez klub. Niektórzy chcieli złagodzić ultrasową linię CAV, uczynić ją mniej brutalną i ekstremalną. Nie mówię o zawieraniu porozumień z policją, nie, ani o robieniu ekstremalnych interesów, jak wielu twierdziło, ale pomyśleliśmy, że bycie ultra oznacza robienie tego po swojemu, bez kompromisów i bez szefów, a więc z wielkim bólem i nie bez nawet gwałtownych dyskusji, opuściliśmy CAV. Należeliśmy do najmłodszych i najbardziej charyzmatycznych, a także najbardziej brutalnych. Założyliśmy grupę o nazwie ACAB FIRENZE 1926 i natychmiast zostaliśmy represjonowani przez policję i Fiorentinę Calcio. Jednakże mieliśmy wspaniały sezon ultrasów w Serie B, jeżdżąc wszędzie i ścierając się z ludźmi z Bergamo, Neapolitańczykami, mieszkańcami Terni i wiele razy z policjantami, którzy zabraniali nam wywieszania banera ACAB. Nasza nazwa i materiał zostały zakazane, a aby przekazywać szaliki i czapki z napisem ACAB, musieliśmy to robić w tajemnicy. Wygraliśmy baraż z Perugią i po dwóch meczach wróciliśmy do Serie A, po wielu starciach z policją zarówno w Perugii, jak i we Florencji oraz tysiącami Florentczyków podróżujących do Perugii. Potem, po ACAB, które zostało zmiecione przez policję, założyliśmy FIRENZE ULTRAS, piękną grupę, która zgromadziła wszystkich byłych fioletowych ultrasów z CAV, Vecchia Guardia, i' Branco, ACAB i inne grupy, ale ponieważ byliśmy bardzo niezależni i brutalni, zostaliśmy brutalnie stłumieni przez policję, która zmusiła nas do rozwiązania ze względu na stowarzyszenie przestępcze (co we Włoszech jest czymś bardzo podobnym do mafii lub terroryzmu!!!). Potem kilka lat tajnej działalności, aż do założenia PARTERRE przez tych ludzi, którzy dziś kierują Fiesole.
16) Jaka była ewolucja Curva Fiesole po rozwiązaniu CAV w 2011 roku?

Dziś wszyscy fani Violi pokojowo współistnieją na trybunie, bez różnic i rywalizacji, dla dobra Fiorentiny i jej fanów. Oczywiście wszyscy pozostają ze swoimi przyjaźniami, wspomnieniami, doświadczeniami, ale zjednoczeni jesteśmy od roku 1926!

17) Domenico, dałeś wspaniałe świadectwo ruchu ultras we Włoszech. Jaka była reakcja Twojej rodziny i przyjaciół, gdy kazałeś im napisać książkę na ten bardzo gorący i spolaryzowany temat?

Jestem tym, czym się wydaję. Bez udawania i hipokryzji. Jestem ultrasem, ale też nauczycielem, pisarzem, buntownikiem i muzykiem. Moje życie zawsze było jasne. Każdy, kto mnie zna, wie, kim jestem, co robię, jak myślę i postępuję. Nikt nie był zaskoczony, że napisałem książki o ultrasach, nikt mną nie pogardzał. Rzeczywiście, zawsze byłem wspierany i doceniany przez moją rodzinę, moich przyjaciół i moich przeciwników.

18) Jaka była reakcja publiczności na Twoją książkę? Czy były to wielkie dyskusje w kontrolowanej przez Berlusconiego prasę?

Moje książki zawsze były wywrotowe, buntownicze i antagonistyczne. Wydawane przez małe i odważne, niezależne wydawnictwa, znajdujące się poza głównym nurtem masowej komunikacji i sprzedaży. Udało mi się jednak dotrzeć do wielu ludzi dzięki poczcie pantoflowej, mojemu poświęceniu, prezentacjom i podróżom po Włoszech i Europie, aby to nagłośnić i udostępnić. Dziękuję wszystkim, którzy ciężko pracowali, aby było to wiadome, wolnym dziennikarzom, którzy przeprowadzili ze mną wywiady i dobrze się o tym wypowiadali. Dzieje się tak pomimo tego, że Berlusconi i jego niewolnicy nigdy nie wypowiadali się dobrze o moich książkach i książkach wielu dobrych włoskich pisarzy ultras, takich jak ja (myślę o Vincenzo Abatantuono, Valerio Marchi, Giovanni Francesio, Marco Romelli, Francesco Berlingieri, Lorenzo Giudici i wielu innych), bo to niebezpieczne książki, które starają się mówić prawdę, a prawda jest niebezpieczna dla rządzących. Weźcie pod uwagę, że Sport Week, magazyn najważniejszej włoskiej gazety sportowej La Gazzetta dello Sport, określił mnie jako włoskiego Johna Kinga (autor m.in. „Football Factory“), a moją pierwszą powieść „Sensomutanti” jako Włocha „wiernego plemieniu”. Jednak dla mediów nie istniałem. Mimo że sprzedałem tysiące egzemplarzy w niezależnym obiegu. Nie sądzę, że jestem włoskim Johnem Kingiem, ale logiczne byłoby trochę więcej namysłu. Ale mam to w d****: jestem szczęśliwy w ten sposób. O szacunku i wiarygodności, jakie mam od wszystkich, którzy mnie znają, od włoskich i europejskich ultrasów, od rebeliantów.

19) Napisałeś wiele szczegółów na temat Curvy, a także nazwałeś niektórych bohaterów Fiesole. Jak zareagowali twoi dawni koledzy z grupy? Czy też mieli pretensje do Twojej pracy?

Nie. Tak naprawdę moi bracia byli szczęśliwi i dumni, że opowiedziałem nasze historie w książce, bez kłamstw i udawania. Ale byli też szczęśliwi, bo to ja pisałem, a nie dziennikarz czy policjant. W takim przypadku byśmy tego nie zaakceptowali. Mogłem to zrobić, bo byłem jednym z nich. I nadal jestem. i zawsze będę. Ultras, który wie, jak pisać i opowiadać historie. Po prostu pomyślałem, że historie ultrasów to historie ludzi i dlatego można i należy napisać powieść. Jak napisać powieść miłosną, wojenną lub akcji. Tam, gdzie są ludzie, serca, mózgi, historie do opowiedzenia, musi być ktoś uczciwy i znający wydarzenia, potrafiący je opowiedzieć tak, aby świat wiedział i mógł zrozumieć.
20) W końcu byłeś w Szwajcarii na wygnaniu. Jak wyglądał dla Ciebie ten czas, jak długo tam byłeś i dlaczego?
To była tylko fikcja na zakończenie książki i wyjaśnienie, że pewnego dnia, jeśli sprawy będą się rozwijać w tym kierunku, represje zmuszą nas do ucieczki z Włoch. Metafora, która jednak miała bardzo mocne znaczenie i wyprzedzała swoją epokę. Dziś we Włoszech bycie ultrasem jest niemal przestępstwem i wielokrotnie jesteśmy zmuszeni ukrywać się i poważnie uciekać za granicę. Jak to mówią dobrzy chwyt literacki. Ale napisaliśmy też inne książki o ultrasach: Noi Odiamo Tutti z V. Abatantuono i Gabriele Viganò, która opowiada o ofensywnych banerach, The Final – z V. Abatantuono i Lucą Tomasellim, który opowiada o naszym kilkuletnim wyjeździe do Szkocji, aby zobaczyć Rangersi w finale Pucharu Szkocji przeciwko Falkirk i opowiedzą, co sądzimy o brytyjskiej piłce nożnej i modelu angielskim, Stadio Italia zbiór tekstów z Lorenzo Giudici, które poruszają temat represji oraz społecznych i ekonomicznych aspektów współczesnej piłki nożnej. Pisanie dokumentu, pisanie, aby żyć. Nigdy nie byłem w Szwajcarii poza kilkoma koncertami, wypaliłem dużo dobrej marihuany, zobaczyłem Fiorentinę w Zurychu przeciwko Grassophers i starcia ze szwajcarską policją, która strzelała do nas z armatek wodnych i gumowych kul.

21) Twoja aktualna książka nazywa się „Macelleria Diaz”, która ukazała się pod koniec 2013 roku, niestety nie ma jej obecnie w języku niemieckim. Co możesz powiedzieć o tej książce?

To historia niefortunnej książki. Miała ukazać się w 2011 roku, jednak ze względu na problemy wydawcy nie została już wydana. Od lat zabiegam o jej publikację i mam nadzieję, że już niedługo uda mi się znaleźć odważnego wydawcę, który ją opublikuje. Jest to zbiór opowiadań opisujących szczyt G8 w Genui w 2001 roku z perspektywy dzieci, które pojechały do Genui i ucierpiały z powodu przemocy ze strony policji oraz brały udział w starciach. Zaczynamy od tortur w szkole Diaz, gdzie włoska policja skatowała ponad 90 dzieci – w tym wiele niemieckich dziewcząt i chłopców – których jedynym powodem było spanie w ośrodku medialnym będącym ofiarą ataku gliniarzy. Następnie kontynuuję rozproszone historie dzieci z całego świata, które znalazły się na ulicach Genui walcząc o wolność. Wspominam zabójstwo Carla Giulianiego i tortury tysięcy towarzyszy – w tym niektórych moich bliskich przyjaciół – jakich doznała włoska policja. Opowiem wam o moich przeżyciach z tamtych dni na szczycie G8. Twierdzę, że wszystkim mordercom w mundurach uszło to na sucho i nie zostali skazani. Wszystkie historie mają ścieżkę dźwiękową, czyli piosenkę rockową, która jest inspiracją dla tekstu i odwrotnie. Mam nadzieję wkrótce ją opublikować i przetłumaczyć także na język niemiecki. To głos, który chce pamiętać tamte dni, także dlatego, że młodsze dzieci nic nie wiedzą o tym, co wydarzyło się we Włoszech, demokratycznym kraju należącym do 8 Wielkich Krajów Ziemi, w lipcu 2001 r., a nie w 1943 r.…

22) Jakieś słowo na zakończenie?

Dziękuję Tobie i Twojemu blogowi za przestrzeń, którą mi daliście. Dla mnie bardzo ważne jest, aby komunikować się, dyskutować, poznawać i dać się poznać wielu osobom. Moim celem jest próba pomocy w zrozumieniu, zrozumieniu i poznaniu prawdy, która nigdy nie jest jedna, ale zależy od perspektywy, z której się patrzy. Zapraszam wszystkie niemieckich ultras do dalszej walki o wolność i wiedzę. Wreszcie mam nadzieję wkrótce wrócić do Niemiec, aby zaprezentować nowe książki i porozmawiać z wami wszystkimi. Historię nie zawsze muszą pisać zwycięzcy. Bo wciąż można krzyczeć całym głosem, który bije w naszych skroniach. Od tego pali nam się gardło. Ponieważ to jedyna rzecz, którą niektórzy ludzie potrafią zrobić, aby poczuć, że żyją. Dziś, podobnie jak wtedy. Na zawsze.
Źródło wraz z kilkoma archiwalnymi fotkami -> https://sapeur-osb.de/2015/03/interview ... alienisch/
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

kibol32 pisze: 25.10.2023, 22:02 Co do opraw. Po pierwsze w Mediolanie mają gigantyczne trybuny - mają duże pole do popisu. Po drugie maja dużo ludzi, a co za tym idzie finanse - tu można im zazdrościć, a nie winić. A po trzecie - prezentują oprawy stosunkowo rzadko (zwłaszcza w Rzymie, np. Lazio robi oprawę tylko na derbach - raz a dobrze, bo preferują styl brytyjski), rzadziej od Polaków - to już kwestia gustu. Tam gdzie trybuny na to nie pozwalają, nie są tak kreatywni jak Polacy. Hasła są bardzo poetyckie (dla mnie do przesady), ale na plus, że nie rymują się za wszelką cenę jak w Polsce.
Technicznie - pod kątem opraw - Włosi zostali trochę w tyle w stosunku do np. Polaków, Niemców, Szwajcarów czy innych zachodnich ekip. Tyle tylko że tam się o to nikt nie spina. Mają swój styl, swój sposób robienia choreografii, i nie za bardzo chcą się ścigać z innymi krajami na technikalia. Powiedziałbym spokojnie, że oprawy są dla nich tylko dodatkiem do ruchu kibicowskiego, a nie jego podstawą.
Kaleoa.02
Posty: 129
Rejestracja: 27.02.2022, 01:21

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Kaleoa.02 »

A tak na stan dzisiejszy kogo mozna okreslic za najmocniesza ekipe w Italii???
kibol32
Posty: 153
Rejestracja: 31.07.2011, 12:18

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: kibol32 »

Kaleoa.02 pisze: 28.10.2023, 23:16 A tak na stan dzisiejszy kogo mozna okreslic za najmocniesza ekipe w Italii???

Jako że nie ma tam wyselekcjonowanych ekip do walk 30x30 albo nawet 150x150, najsilniejsi są ci, którzy mają najwięcej ultrasów. A najwięcej ultrasów ma Neapol, dwa wielkie łuki.
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

kibol32 pisze: 29.10.2023, 09:32
Kaleoa.02 pisze: 28.10.2023, 23:16 A tak na stan dzisiejszy kogo mozna okreslic za najmocniesza ekipe w Italii???

Jako że nie ma tam wyselekcjonowanych ekip do walk 30x30 albo nawet 150x150, najsilniejsi są ci, którzy mają najwięcej ultrasów. A najwięcej ultrasów ma Neapol, dwa wielkie łuki.
hmm, polemizowałbym czy są takie wielkie i czy np. Curva Nord i Curva Sud na Olimpico nie są większe, nawet jakby zebrać dwa łuki z Neapolu kontra jeden z Rzymu ;)
bywalec_stadionów
Posty: 54
Rejestracja: 03.04.2019, 16:43

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: bywalec_stadionów »

Wczoraj na Napoli - Milan, trochę rzucania racami i petardami i wydaję się, że było całkiem blisko podpalenia flagi CURVA SUD Milanu.

https://www.youtube.com/watch?v=nDs3bI9CRK8
kibol32
Posty: 153
Rejestracja: 31.07.2011, 12:18

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: kibol32 »

yalla pisze: 30.10.2023, 13:26
kibol32 pisze: 29.10.2023, 09:32
Kaleoa.02 pisze: 28.10.2023, 23:16 A tak na stan dzisiejszy kogo mozna okreslic za najmocniesza ekipe w Italii???

Jako że nie ma tam wyselekcjonowanych ekip do walk 30x30 albo nawet 150x150, najsilniejsi są ci, którzy mają najwięcej ultrasów. A najwięcej ultrasów ma Neapol, dwa wielkie łuki.
hmm, polemizowałbym czy są takie wielkie i czy np. Curva Nord i Curva Sud na Olimpico nie są większe, nawet jakby zebrać dwa łuki z Neapolu kontra jeden z Rzymu ;)
W Neapolu stadion ma 54 000 w Rzymie 82 000 (myślałem, ze 74), więc dwa łuki w Neapolu będą nieco większe niż jeden w Rzymie, ale decydujące byłoby to jaki % tu i tam zajmują ultrasi, a tu by musiał ktoś siedzieć głębiej w temacie. We wczesnych TMK+ Igor był na Lazio Curva Nord ("zapiski włoskie") na jakimś ważnym meczu, stał na górze i wspomniał, że tam już ultrasów niewielu.
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

kibol32 pisze: 30.10.2023, 20:56
yalla pisze: 30.10.2023, 13:26
kibol32 pisze: 29.10.2023, 09:32

Jako że nie ma tam wyselekcjonowanych ekip do walk 30x30 albo nawet 150x150, najsilniejsi są ci, którzy mają najwięcej ultrasów. A najwięcej ultrasów ma Neapol, dwa wielkie łuki.
hmm, polemizowałbym czy są takie wielkie i czy np. Curva Nord i Curva Sud na Olimpico nie są większe, nawet jakby zebrać dwa łuki z Neapolu kontra jeden z Rzymu ;)
W Neapolu stadion ma 54 000 w Rzymie 82 000 (myślałem, ze 74), więc dwa łuki w Neapolu będą nieco większe niż jeden w Rzymie, ale decydujące byłoby to jaki % tu i tam zajmują ultrasi, a tu by musiał ktoś siedzieć głębiej w temacie. We wczesnych TMK+ Igor był na Lazio Curva Nord ("zapiski włoskie") na jakimś ważnym meczu, stał na górze i wspomniał, że tam już ultrasów niewielu.
Powiem Ci że nawet szukałem informacji o ilości krzesełek na łukach, ale się nie doszukałem. Bardziej z ciekawości niż jakiegokolwiek tutaj przepychania się internetowego.

Byłem na Curva Nord na Olimpico ostatnio przy różnych okazjach. Jest tam mieszanka ultrasów, pikników i różnych innych osób, w doping zaangażowane jest może 50% trybuny. Ale czy to nie wygląda tak w wielu młynach na świecie? Nie oszukujmy się - nie znam młynu liczącego grube tysiące gdzie każdy zaangażowany jest w doping. Najczęściej boki itd. się opierdzielają ;)
Wawelkrakow
Posty: 10
Rejestracja: 04.10.2021, 13:05

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Wawelkrakow »

Ważniejsze od ilości krzesełek jest to kto na nich stoi a Roma przekonała się o tym w styczniu na autostradzie. Później był Eintracht na mieście, Milan pod stadionem, Udinese na murawie, trzy kolejki temu Werona i ostatnio Union gdzie przede wszystkim wydarzenia z Berlina Niemcy bedą pamiętać długo. Plus mniejsze rzeczy jak pojedyncze auta Milanu skasowane w drodze na mecz, akcja w Genoi i tak dalej. Każdy może sam ocenić aktywność.

W Neapolu są grupy, które do dzisiaj nie zaakceptowały tessery i od kilkunastu lat nie chodzą na mecze u siebie skupiając się na działalności okołomeczowej. Jak do Werony ekipa wyjazdowa i wszystkie grupy ruszały w sobotę rano to 30 aut wyjechało w piątek w nocy żeby przed meczem złapać się z gospodarzami i nikogo tam mecz nie interesował:)
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Wawelkrakow pisze: 21.11.2023, 13:26 Ważniejsze od ilości krzesełek jest to kto na nich stoi a Roma przekonała się o tym w styczniu na autostradzie. Później był Eintracht na mieście, Milan pod stadionem, Udinese na murawie, trzy kolejki temu Werona i ostatnio Union gdzie przede wszystkim wydarzenia z Berlina Niemcy bedą pamiętać długo. Plus mniejsze rzeczy jak pojedyncze auta Milanu skasowane w drodze na mecz, akcja w Genoi i tak dalej. Każdy może sam ocenić aktywność.

W Neapolu są grupy, które do dzisiaj nie zaakceptowały tessery i od kilkunastu lat nie chodzą na mecze u siebie skupiając się na działalności okołomeczowej. Jak do Werony ekipa wyjazdowa i wszystkie grupy ruszały w sobotę rano to 30 aut wyjechało w piątek w nocy żeby przed meczem złapać się z gospodarzami i nikogo tam mecz nie interesował:)
Wymieniłeś Udinese na murawie - ale tutaj chyba wyjazdowicze z Neapolu zaliczyli niezłe plecy. Choć może masz inne spojrzenie, bo filmiki w sieci mogą przekłamywać obraz wydarzeń.
Wawelkrakow
Posty: 10
Rejestracja: 04.10.2021, 13:05

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Wawelkrakow »

W przeciwieństwie do Niemców, Polacy podjeli rękawice na zaproponowanych warunkach. Nikt nie krzyczał „no weapons” i nie uciekał. Zestawianie obok siebie i porównywanie jednych i drugich byłoby ujmą dla Legionistów. Można dyskutować które starcie było na czyją korzyść, ale nie tu i nie ma po co. Bo nie trzeba lubić Legii żeby przyznać, że zaprezentowała się godnie i tam też nie mają z tym problemu. A powodów przyjazdu do Warszawy w dzień meczu było kilka. A że jesteś ogarnięty we włoskim klimacie to dobrze wiesz, że żadnym z nich nie był strach bo mimo szacunku nikt tam się Polaków nie boi.
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Wawelkrakow - zdradziłbyś jeszcze jak obecnie wyglądają relacje grup na obu Curva'ch i jak generalnie mają się do siebie oba młyny?

Z tym Eintrachtem to ciekawe spostrzeżenie, magia social mediów sprawiła że faktycznie wyglądali jak zdobywcy stolicy Kampanii.
Wawelkrakow
Posty: 10
Rejestracja: 04.10.2021, 13:05

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Wawelkrakow »

patrickpbt pisze: 26.11.2023, 23:27 A czasem Atalanty z Eintrachtem nie było?
Przed meczem z Eintrachtem włoskie MSW zakazało klubowi sprzedaży biletów niemieckim kibicom. Jednak pod Wezuwiuszem nastawienie do centralnej administracji i wszystkiego co włoskie jest niezmienne, dlatego bilety dostała Atalanta i bez nich Eintracht w ogóle by się tam nie pojawił. Rząd i UEFA przez to się później napinali i straszyli sankcjami. A z ataku na autokary jest krótki film wiec jeszcze tego samego dnia ludzie zobaczyli jakiego Frankfurt zrobił kleksa. Nawet Atalanta była tym zaskoczona, wiec cała późniejsza medialna potyczka Niemców z witrynami sklepowymi była pokazówką, żeby chociaż trochę uratować twarz przed kolegami z Bergamo.
yalla pisze: 27.11.2023, 11:49 Wawelkrakow - zdradziłbyś jeszcze jak obecnie wyglądają relacje grup na obu Curva'ch i jak generalnie mają się do siebie oba młyny?

Z tym Eintrachtem to ciekawe spostrzeżenie, magia social mediów sprawiła że faktycznie wyglądali jak zdobywcy stolicy Kampanii.
Generalnie charakter miasta jest taki, że świat kibicowski bezpośrednio przenika się z miastowym a właściwie to jedno wynika z drugiego. Na obu łukach ultrasi i chuligani (termin hooligans przyjął się tam od pewnego czasu) to często ludzie, którzy zajmują się na codzień też innymi tematami niż kibicowanie. Dlatego swój wpływ na bieżące relacje ma też aktualna sytuacja i wydarzenia na szerokopojętym „mieście”. I jak w każdej dużej społeczności, zwłaszcza tak hermetycznej, zdarzają się konflikty, są prywatne sympatie i antypatie. Teraz Curva A i B jeżdżą razem ale oczywiście nie zawsze tak było. Bywa też że grupy z jednego łuku nie pałają do siebie szczególną miłością. To też całkiem normalne przy tylu ludziach a przede wszystkim niczego nie zmienia bo miasto, jego zasady, rodzina i klub ( w dowolnej kolejności) to jest tam religia niezależnie czy masz lat 10, 40 czy 70. A grup jest sporo - od tych oficjalnych, medialnych które mają swoje nazwy, flagi i liczą po kilkaset osób, po nieoficjalne gdzie jest inny „profil kibica” i nikt nie wyobraża sobie żeby podawać swoje nazwisko przy zakupie biletu na mecz piłkarski. Wiec czasem jest tez więcej opinii na jakiś temat. Przykład początek roku i kosa z właścicielem gdzie już dostał ochronę i były podzielone zdania co do sposobu jej zakończenia i ostatecznie nie wszystkie grupy pojawiły się na meczu po oficjalnym porozumieniu (LM z Milanem w kwietniu). I ktoś tu pisał wcześniej, że ekipy we Włoszech to mają social media, instagramy i inne takie klimaty dla kompleksiarzy. No więc może gdzieś w Rzymie czy Mediolanie tak rzeczywiście jest, ale nie w Neapolu. Część grup ma u siebie wewnętrzny zakaz posiadania kont w takich miejscach, a specyfika miasta promuje na szczeście jednak inne wartości i postawy życiowe niż robienie selfi komórką. Na obu łukach są miejsca w których zagubiony turysta za samo wyciągnięcie telefonu i próbę zrobienia zdjęcia wylatuje ze stadionu na kopach a telefon ląduje na bieżni. I niestety w takich sytuacjach znajdują się czasem najebusy z Polski, w ostatnim czasie statystycznie częściej niż inne nacje.
KociaKarmaKrólów
Posty: 53
Rejestracja: 24.06.2016, 10:57

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: KociaKarmaKrólów »

Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej na temat obecnej sceny we Włoszech. Szczególnie interesuje mnie klub Atalanta Bergamo. Pozdrawiam.
bywalec_stadionów
Posty: 54
Rejestracja: 03.04.2019, 16:43

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: bywalec_stadionów »

Ciekawostka

Kibice Interu nagrali refren do utworu Kanye Westa "Carnival". Prawdopodobnie będzie też niedługo teledysk.

https://twitter.com/hooliganscz1999/sta ... 27708?s=20
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

KociaKarmaKrólów pisze: 13.02.2024, 15:23 Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej na temat obecnej sceny we Włoszech. Szczególnie interesuje mnie klub Atalanta Bergamo. Pozdrawiam.
Wysokie frekwencje, liczne wyjazdy najpopularniejszych ekip, coraz śmielej palone piro, oprawy na stałym, niezłym poziomie. Pomaga temu też progres włoskiej piłki. Czasem jakieś scontri :) Całkiem fajnie to wygląda, jak na to, że mamy rok 2024 i świat się zmienił od czasów złotej ery tifosich. Na minus coraz więcej social mediów na trybunach.
yob
Posty: 69
Rejestracja: 16.03.2007, 16:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yob »

Pytanie do "kumatszych" ode mnie, bo costam o wloskim swiatku kibicowskim pojecie mam, ale to tylko promil tego co wiedza tutaj niektorzy, ci najbardziej aktywni w temacie.
Bede w Mediolanie 16-17 marca i chce obskoczyc jeden lub dwa mecze w miescie lub okolicy, tak zeby ogarnac dojazd i powrot tego samego dnia. Celuje w mecze Serie B/C/D ale ogolnie to nie wiem kto tam na kogo ma cisnienie, wiec wybralem kilka meczow klubow z bogatsza przeszloscia lub takich gdzie jedni do drugich maja blisko i mozna liczyc na jakas atmosfere i obecnosc grupy przyjezdnych.
Co tu jest najbardziej godne polecenia jesli chodzi o sam mecz, no i jesli miasto czy dzielnica tez godna odwiedzenia to dodatkowy bonus:

B
Brescia - Catanzaro
Como - Pisa

C (gr A)
Novara - Pro Vercelli
Pro Patria - Vicenza
Pro Sesto - Triestina
Atalanta U23 - Pergolettese

D (gr B)
Crema - Piacenza
Poza Piacenza inne druzyny w D i nizej niewiele mi mowia ;)
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Po Inter - Juve gospodarze próbowali dostać się do autokarów Juventinich. Na przeszkodzie stanęła policja, która solidnie oberwała od Interistów. W ramach represji władze zabroniły na Curva Nord flag z emblematami ekip, choreografii oraz nagłośnienia. Curva do końca sezonu będzie bez oprawy + doping bez jakichkolwiek narzędzi wspierających nagłośnienie.
Wawelkrakow
Posty: 10
Rejestracja: 04.10.2021, 13:05

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: Wawelkrakow »

KociaKarmaKrólów pisze: 13.02.2024, 15:23 Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej na temat obecnej sceny we Włoszech. Szczególnie interesuje mnie klub Atalanta Bergamo. Pozdrawiam.
Atalanta solidna ekipa, szanowana w całym kraju za charakter i chęci do walki, nawet (albo zwłaszcza) gdy są na straconej pozycji. Bergamo ma tylko 100 000 ludzi, wiec naturalnie nie są w stanie rywalizować z największymi, ale swego czasu byli na przykład jedynymi w Italii, którzy chcieli bić się bez sprzętu. Kiedyś mocno w lewo, głównie ze względu na powiązania z lewicowymi politykami, ale dzięki jednej szczególnej osobie na przełomie wieków, grupy Brigate Neroazzure, Nuova Guardia, Wild Kaos Atalanta i Nomadi połączyły sie pod szyldem Curva Nord Atalanta i z czasem odpuszczono politykę. Jak można się domyślać nie wszystkim to odpowiadało, wiec po konfliktach wewnętrznych cześć utworzyła grupę Forever Atalanta przenosząc się na łuk południowy i tam lewactwo jest do dzisiaj. W ostatnim czasie aktywni zarówno w Europie (Dinamo, Graz, Nicea, Olympiakos, Manchester), jak i na krajowym podwórku (Udinese, Roma, Lecce). Niestety, większa aktywność przełożyła się też na wiekszą liczbę zakazów, w tym dla wielu czołowych osób, co dla ekipy tej wielkości jest mocno dotkliwe. Między innymi dlatego do Sosnowca przyjechali takim, a nie innym składem.

yob pisze: 17.02.2024, 16:49 Pytanie do "kumatszych" ode mnie, bo costam o wloskim swiatku kibicowskim pojecie mam, ale to tylko promil tego co wiedza tutaj niektorzy, ci najbardziej aktywni w temacie.
Bede w Mediolanie 16-17 marca i chce obskoczyc jeden lub dwa mecze w miescie lub okolicy, tak zeby ogarnac dojazd i powrot tego samego dnia. Celuje w mecze Serie B/C/D ale ogolnie to nie wiem kto tam na kogo ma cisnienie, wiec wybralem kilka meczow klubow z bogatsza przeszloscia lub takich gdzie jedni do drugich maja blisko i mozna liczyc na jakas atmosfere i obecnosc grupy przyjezdnych.
Co tu jest najbardziej godne polecenia jesli chodzi o sam mecz, no i jesli miasto czy dzielnica tez godna odwiedzenia to dodatkowy bonus:

B
Brescia - Catanzaro
Como - Pisa

C (gr A)
Novara - Pro Vercelli
Pro Patria - Vicenza
Pro Sesto - Triestina
Atalanta U23 - Pergolettese

D (gr B)
Crema - Piacenza
Poza Piacenza inne druzyny w D i nizej niewiele mi mowia ;)
Już po wyborze meczów widać ze pojęcie masz. Como - Pisa chcieli zrobić podwyższonego ryzyka bo jest ciśnienie i tam mogą się złapać, zwłaszcza że w ostatnim czasie generalnie w niższych ligach jest wesoło. Teraz w sobotę było starcie lewackiego Livorno z prawicowym Massese, dwie i trzy kolejki temu Gulianova-Teramo, Perugia-Rimini, czy Spal-Monza a chwile wcześniej Perugia-Cesena, czy Casertana-Foggia. Co do innych ekip które wymieniłeś, Brescia to wiadomo ale Vicenza i Pisa to też grupy, z którymi (z perspektywy Neapolu) zawsze były fajne i mocne starcia. A Triestina z tej stawki jest najbardziej prawicowa.
yalla
Posty: 308
Rejestracja: 20.07.2022, 20:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yalla »

Jeszcze co do tego co wspomniał wawelkrakow - bo było też pytanie o aspekty turystyczne - każde z tych miasteczek ma swój urok. Jak to w Italii, gdzie nie pojedziesz to jest ładnie ;) Como to typowy bogaty kurort nadbrzeżny, z masą knajpek i ładnymi widokami, Brescia bardziej malownicza miejscowość, spokojniejsza.

Z newsów: po starciu Interu z policją (po Inter - Juve) psy szaleją i wlepiają zakazy i sprawy Mediolańczykom + walą represjami w młyn. Na Curvie do końca sezonu zakazany jest sprzęt do nagłośnienia, megafony, oprawy i emblematy grup ultras. Generalnie w stolicy Lombardii panuje obecnie duży peak na frekwencje, Inter notuje 4. frekwencję w całej Europie.
yob
Posty: 69
Rejestracja: 16.03.2007, 16:17

Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA

Post autor: yob »

Dzieki za odpowiedzi panowie.

Przy okazji wrzucam dwa linki gdzie mozna poogladac troche nizsze ligi calcio. Nie wiem czy transmisje dzialaja normalnie z PL, w razie problemow VPN na UK powinien zalatwic sprawe. Czasem costam przytnie, albo zdarza sie chwilowe problemy techniczne, ale ogolnie da sie ogladac.

https://mola.tv/liveEvent.html?menuId=412
Serie B z ang. komentarzem, zwykle 3 mecze z kazdej kolejki.
Wczoraj np. pokazywali derby Kalabrii czyli Cosenza - Catanzaro.

https://www.plus.fifa.com/en/showcase/3 ... c6cd82b964
Serie C, zwykle ok. 5 meczow z trzech grup, wiec praktycznie w kazdej mozna trafic cos fajnego.
Wloski komentarz, co ciekawe jakis czas temu komentator ktoregos meczu zgodowego (chyba Avellino-Messina) czesto mowil o przyjazni miedzy obydwoma "tifoseriami", a nawet opowiadal troche o powstaniu tej zgody, widocznie kumaty ;)
Teraz wlasnie leci Juve Stabia - Casertana.

Polecam kazdemu kto lubi melodyjny doping i takie mecze troche w klimacie dawnych lat ;)
ODPOWIEDZ