- Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
-
sircharles
- Posty: 232
- Rejestracja: 24.01.2012, 08:36
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
W szkockim wydaniu metra jest artykul o piłkarzu który podpisał kontrakt z Dundee. Nie pamiętam nazwiska i nie chce mi się szukać w google . Grajek spędził 2,5 roku w Slasku Wroclaw. W artykule nie ma jego osiągnięć , czyli gdzie gral ile bramek strzelil itp. tylko wspomnienia i żale jak to musiał koszulkę ściągać po przegranym meczu z Zagłębiem :).
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Ten zawodnik to Tom Hateley.
-
Galimatias
- Posty: 104
- Rejestracja: 26.08.2016, 15:55
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
http://weszlo.com/2016/09/13/socjolog-w ... o-kibicow/
I ktoś jeszcze powie, że to nie jest droga do zaprzedania wszelkich wartości i swoich ideałów?
I ktoś jeszcze powie, że to nie jest droga do zaprzedania wszelkich wartości i swoich ideałów?
-
Galimatias
- Posty: 104
- Rejestracja: 26.08.2016, 15:55
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Władze Wisły Kraków w aurze skandali. Misiek, Sarapata, Szymański.
Legalizacja treningów chuligańskich. Co ich wszystkich łączy?
http://www.dziennikpolski24.pl/aktualno ... ,10704773/
Legalizacja treningów chuligańskich. Co ich wszystkich łączy?
http://www.dziennikpolski24.pl/aktualno ... ,10704773/
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
W Legia Fight Club to sami piknicy trenują ; -) co za błazny
/// a akcentem kibicowskim w wykonaniu Andreja Iwana https://www.youtube.com/watch?v=_fqh5xsX7PU
/// a akcentem kibicowskim w wykonaniu Andreja Iwana https://www.youtube.com/watch?v=_fqh5xsX7PU
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
http://weszlo.com/2016/11/01/jak-co-wto ... owski-182/
Tak, wiem ze Stanowski , ze to ze tamto....Przypomne tylko ze kilka lat temu taka sytuacja miała miejsce w Grecji.
Tak, wiem ze Stanowski , ze to ze tamto....Przypomne tylko ze kilka lat temu taka sytuacja miała miejsce w Grecji.
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Stanowski to cyngiel Bońka (i Leśnego) i akurat informacje z tych stron ma zawsze dobre.... Boniek dostał w piątek II kadencje (czyli jego ostatnią) i teraz nie musi uśmiechać się do kibiców, zresztą następnego dnia w mediach mówił, że zamierza walczyć z kibolami (mówił że wysłał kilka pism do różnych ministerstw) i teraz kontrolowany felieton Stnowskiego co zamierza być...
wiemy co ich boli. znaczący fragment :
wiedzą, że wyjazdy integrują ludzi, środowisko robi się hermetyczne i chca ich zakazać hehehe
Na szczęście poziom sportowy naszych klubów jest mizerny i to nam daje plus w ewentualnej walce z nimi jak to wprowadzą ( a wprowadzą)
Wiadomo, że wspólne podróże po Polsce integrują środowiska – że tak to nazwę – kibolskie, a z założenia zakaz miałby działać dezintegracyjnie. Nie wiem, co z całej idei wyniknie i czy cokolwiek, ale tego rodzaju zachowania jak na meczu Arka – Lechia takie drastyczne rozwiązania przybliżają. Owszem, ktoś będzie płakał, ktoś rozpaczał, komuś zawali się życie, ale cóż – jak to było w starym przysłowiu, nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Wiem, że po Polsce tydzień w tydzień jeździ wielu pasjonatów, przyzwoitych ludzi, którzy po prostu kochają piłkę. Ale oni sami doskonale wiedzą, że wokół nich jeżdżą też przeróżne szumowiny.
Jeśli faktycznie zapadnie decyzja o zakazie, trzeba będzie wszystko dokładnie przygotować. Na przykład zabezpieczyć się przed tym, aby kluby nie były przymuszane przez radykalne grupy do wpuszczania na trybuny gospodarzy zorganizowanych grup przyjezdnych (wiadomo, że środowisko kibicowskie potrafi być solidarne). Będzie więc potrzeba odpowiednich rozwiązań regulaminowych, a także – przede wszystkim? – konsekwencji. Jeśli zajdzie potrzeba ukarania nazbyt gościnnego klubu, będzie należało to zrobić.
Myślę, że zakaz wyjazdów może wejść w życie najwcześniej od sezonu 2017/2018, więc zostało trochę czasu. Jeśli ktoś chciałbym z tym pomysłem walczyć, to chętnie podpowiem, w jaki sposób można to zrobić – udowadniając przez kolejne 23 kolejki, że kibice na obcym obiekcie potrafią być grzeczni jak owieczki.
wiemy co ich boli. znaczący fragment :
Wiadomo, że wspólne podróże po Polsce integrują środowiska – że tak to nazwę – kibolskie, a z założenia zakaz miałby działać dezintegracyjnie
wiedzą, że wyjazdy integrują ludzi, środowisko robi się hermetyczne i chca ich zakazać hehehe
i to ich boli, że jesteśmy solidarni, zorganizowani i chcą to rozbić. zalatuje to bardzo tym, że to psy pomagają im wprowadzać takie zmiany...Na przykład zabezpieczyć się przed tym, aby kluby nie były przymuszane przez radykalne grupy do wpuszczania na trybuny gospodarzy zorganizowanych grup przyjezdnych (wiadomo, że środowisko kibicowskie potrafi być solidarne).
Na szczęście poziom sportowy naszych klubów jest mizerny i to nam daje plus w ewentualnej walce z nimi jak to wprowadzą ( a wprowadzą)
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Masa dokłądniej o jednym z kiboli Legii
http://tv.se.pl/wiadomosci/masa-o-swoje ... kie,18230/
http://tv.se.pl/wiadomosci/masa-o-swoje ... kie,18230/
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna ... i-warszawa
Nie napisali czy mieli torebki podczas zatrzymania .
Nie napisali czy mieli torebki podczas zatrzymania .
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Jak Sorosy przemycają z Libii dziesiątki tysięcy to każdy przywyknął, a że przy okazji kilka grup w PL zarobiło to wielki szok.
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Dokładnie. Z czegoś muszą żyć. Była przerwa w rozgrywkach więc nie było jak zarabiać na wyjazdach.albtraum pisze: 14.07.2017, 14:16 Jak Sorosy przemycają z Libii dziesiątki tysięcy to każdy przywyknął, a że przy okazji kilka grup w PL zarobiło to wielki szok.
-
WODA GAZOWANA2
- Posty: 486
- Rejestracja: 20.10.2016, 19:18
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Pojawiła się taka informacja ,że Ukraiński Szachtar Donieck na wiosnę mecze Ligi Mistrzów oraz ligowe być może rozegra na stadionie Śląska Wrocław .Osobiście myślę ,że mogło by być ciekawie jeśli doszło by to do skutku :) Ciekawe czy czołowe ukraińskie ekipy z Dynamem Kijów na czele pojawiły by się w Polsce ;)
Szachtar Donieck może rozgrywać swoje mecze we Wrocławiu.
Choć na występy polskiego klubu w Lidze Mistrzów musimy jeszcze chwilę zaczekać, niewykluczony jest scenariusz, że już wiosną prestiżowe rozgrywki europejskich klubów będą miały miejsce w kraju nad Wisłą.
Szachtar Donieck, mistrz Ukrainy i stały uczestnik Ligi Mistrzów może grać wszystkie swoje mecze na stadionie we Wrocławiu. Przez działania zbrojne w Doniecku Szachtar rozgrywał spotkania już we Lwowie czy Charkowie. Sytuację klubu chce wykorzystać Adam Pawlukiewicz z firmy marketingowej Pentagon Research.
- Jestem w stałym kontakcie z Szachtarem, który jest bardzo zainteresowany tym pomysłem. Dla nich nie ma większego znaczenia, czy będą rozgrywać mecze we Lwowie, czy kilkaset kilometrów dalej. Jest rozważana opcja pełnego pakietu, czyli zarówno meczów ukraińskiej ekstraklasy, jak i Ligi Mistrzów. Wrocław jest tu jedną z opcji, klub sprawdza też, kiedy byłby w stanie naprawić własny stadion i wrócić do Doniecka na stałe - mówi Adam Pawlukiewicz z firmy Pentagon Research, który podjął się rozmów z mistrzem Ukrainy.
(...) We Wrocławiu żyje 100 tys. Ukraińców, a w sumie na Dolnym Śląsku 200 tys. To kusi Szachtara, bo jest szansa, że Stadion Miejski wypełniłby się w sporym procencie - tłumaczy Pawlukiewicz
źródło: tuwroclaw.com
Szachtar Donieck może rozgrywać swoje mecze we Wrocławiu.
Choć na występy polskiego klubu w Lidze Mistrzów musimy jeszcze chwilę zaczekać, niewykluczony jest scenariusz, że już wiosną prestiżowe rozgrywki europejskich klubów będą miały miejsce w kraju nad Wisłą.
Szachtar Donieck, mistrz Ukrainy i stały uczestnik Ligi Mistrzów może grać wszystkie swoje mecze na stadionie we Wrocławiu. Przez działania zbrojne w Doniecku Szachtar rozgrywał spotkania już we Lwowie czy Charkowie. Sytuację klubu chce wykorzystać Adam Pawlukiewicz z firmy marketingowej Pentagon Research.
- Jestem w stałym kontakcie z Szachtarem, który jest bardzo zainteresowany tym pomysłem. Dla nich nie ma większego znaczenia, czy będą rozgrywać mecze we Lwowie, czy kilkaset kilometrów dalej. Jest rozważana opcja pełnego pakietu, czyli zarówno meczów ukraińskiej ekstraklasy, jak i Ligi Mistrzów. Wrocław jest tu jedną z opcji, klub sprawdza też, kiedy byłby w stanie naprawić własny stadion i wrócić do Doniecka na stałe - mówi Adam Pawlukiewicz z firmy Pentagon Research, który podjął się rozmów z mistrzem Ukrainy.
(...) We Wrocławiu żyje 100 tys. Ukraińców, a w sumie na Dolnym Śląsku 200 tys. To kusi Szachtara, bo jest szansa, że Stadion Miejski wypełniłby się w sporym procencie - tłumaczy Pawlukiewicz
źródło: tuwroclaw.com
-
tuwimianin.
- Posty: 415
- Rejestracja: 02.05.2013, 21:01
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
ku*** może jeszcze reprezentacja ukrów na Narodowym.
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Przecież ich reprezentacja grała już w Krakowie jako gospodarz.
A co do Szachtara we Wrocławiu,to ich podmianka stadionu nie byłaby zgodna z regulaminem UEFA,więc chyba nic z tego nie wyjdzie.
A co do Szachtara we Wrocławiu,to ich podmianka stadionu nie byłaby zgodna z regulaminem UEFA,więc chyba nic z tego nie wyjdzie.
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Shachtar na meczach "u siebie" czyli we Wroc , miałby większą frekwencje niż WKS , piękny znak czasów :(((
-
Fanaticos7
- Posty: 34
- Rejestracja: 28.07.2013, 22:14
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Fani Śląska jako pierwsi pomagają poszkodowanym w wypadku:
http://kibole24.pl/artykul/828/ultras_s ... k%21_.html
http://kibole24.pl/artykul/828/ultras_s ... k%21_.html
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Jak co tydzień , znowu aresztowania w Krakowie .
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-a ... Id,2565495
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-a ... Id,2565495
-
bez-napinki
- Posty: 1186
- Rejestracja: 31.05.2011, 14:09
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
9h temu Siwy dodał posta na fb:
Zapraszam przed telewizory
Polsat Sport - godzina 22:00 - moja walka około 23:00
Zapraszam przed telewizory
Polsat Sport - godzina 22:00 - moja walka około 23:00
-
bez-napinki
- Posty: 1186
- Rejestracja: 31.05.2011, 14:09
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Tego niestety nie wiem.
-
ultras_olimpia
- Posty: 226
- Rejestracja: 20.09.2009, 21:08
-
19__kattowitz__20
- Posty: 336
- Rejestracja: 21.01.2010, 17:59
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Cezary Grzesiuk (rezyser): "Prace nad filmem "Niebieskie ChachaRy" ... skończone na bogato, zgraniem filmu w studio TOYA w Łodzi, za konsoletą cudów dokonuje Jacek Hamela! "
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
https://plus.polskatimes.pl/wiadomosci/ ... a,13240049Lech Poznań: Poseł Dziuba z PiS poręczył za "Klimę", aresztowanego po zadymie kibica Kolejorza
Poseł PiS Tadeusz Dziuba poręczył za Piotra K., ps. Klima, aresztowanego kibica Lecha Poznań prowadzącego doping na stadionie. Zdaniem prokuratury, "Klima" podżegał innych kibiców do wbiegnięcia na stadion i wywołania zadymy, która doprowadziła do przerwania meczu z Legią. Tymczasem poseł PiS Tadeusz Dziuba uważa, że "Klima" nie powinien siedzieć w areszcie.
O poręczeniu dla "Klimy" ze strony posła Tadeusza Dziuby napisała "Gazeta Wyborcza". Osobiste poręczenie posła zostało dołączone do wniosku adw. Rafała Kupsika, obrońcy "Klimy". Adwokat domaga się uchylenia aresztu dla "Klimy". Jego zdaniem, wbrew twierdzeniu prokuratury i sądu I instancji, nie ma obawy matactwa. To znaczy "Klima", jak przekonuje jego adwokat, na wolności nie będzie wpływał na zeznania innych kibiców.
Poseł Dziuba złożył poręczenie za "Klimę", bo jak mówi na łamach "Gazety Wyborczej", areszt może skomplikować mu życie ponad miarę. Zażalenie obrońcy na aresztowanie "Klimy", wraz z poręczeniem polityka PiS, rozpatrzy poznański Sąd Okręgowy.
Na co dzień Piotr K. prowadzi ustabilizowany tryb życia, ma miejsce stałego pobytu w kraju, jest stale zatrudniony na stanowisku dyrektora poznańskiego oddziału przedsiębiorstwa. Swoją codzienną aktywność skupia na wychowaniu małoletnich synów. W związku z prowadzoną na szeroką skalę działalnością społeczną jest osobą powszechnie znaną - pisze poseł Dziuba.
W poręczeniu poseł wskazuje, że "Klima" angażował się m.in. w akcję "Niebiesko-biały Mikołaj", podczas której rozdawał dzieciom prezenty, pomagał w dystrybucji odblaskowych kamizelek, w trakcie prowadzonego na meczach dopingu namawiał kibiców do oddawania krwi, jest współorganizatorem akcji "Wiara Powstańcom" oraz "Kibice Rodakom na Kresach" i kilku innych przedsięwzięć.
- Mając na uwadze opisaną postawę Piotra K., można mieć pewność, iż nie podejmie jakichkolwiek prób bezprawnego wpływania na tok prowadzonego postępowania karnego. Zapewniam, że stawi się na każde wezwanie. Będę czuwał nad tym, aby nie sprzeniewierzył się ciążącym na nim obowiązkom - pisze w poręczeniu poseł PiS Tadeusz Dziuba.
Z naszych informacji wynika, że posła Dziubę, o poręczenie dla "Klimy", poprosiło stowarzyszenie zrzeszające kibiców Lecha. W piśmie do polityka wskazywali na zaangażowanie "Klimy" w rozmaite inicjatywy patriotyczne.
Oprócz "Klimy" został aresztowany jeszcze jeden z kibiców Lecha.
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Wywnioskowałem z tego tekstu, że kibic to i patriota, antysemita, rasista no i że zaruchać taki typ ma łatwiej, spoko.
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)

opis opisem dozo ale moze lepiej zobaczyć zdjęcia prawdziwych ruchaczy Legionistów z przed paru lat...myśle ze będzie tez pasować do nazwy tematu.
-
WODA GAZOWANA2
- Posty: 486
- Rejestracja: 20.10.2016, 19:18
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
II liga: Kluby podjęły decyzję o transmisjach z wszystkich spotkań
"Kluby II ligi podjęły dzisiaj jednogłośnie decyzję o transmisjach z wszystkich spotkań rozgrywek w sezonie 2018/19 - poinformował na Twitterze wiceprezes Rozwoju Katowice Marcin Nowak.
Mecze będą transmitowane w internecie w systemie "pay-per-view". Transmisje będą dostępne od 1. kolejki."
Podobno cena każdej transmisji "pay-per-view" ma kosztować 12 złoty .Jutro kluby mają poinformować jak to wszystko ma wyglądać ..
"Kluby II ligi podjęły dzisiaj jednogłośnie decyzję o transmisjach z wszystkich spotkań rozgrywek w sezonie 2018/19 - poinformował na Twitterze wiceprezes Rozwoju Katowice Marcin Nowak.
Mecze będą transmitowane w internecie w systemie "pay-per-view". Transmisje będą dostępne od 1. kolejki."
Podobno cena każdej transmisji "pay-per-view" ma kosztować 12 złoty .Jutro kluby mają poinformować jak to wszystko ma wyglądać ..
-
sircharles
- Posty: 232
- Rejestracja: 24.01.2012, 08:36
-
19__kattowitz__20
- Posty: 336
- Rejestracja: 21.01.2010, 17:59
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Niebieskie Chachary - czyli więcej niż kilka słów ode mnie na temat tego, dlaczego warto wybrać się na film o kibicach Ruchu
Wracam właśnie pociągiem z Warszawy, po wczorajszej prapremierze długo wyczekiwanej produkcji w reżyserii Cezarego Grzesiuka. Choć tak na prawdę, reżyserem w tym wypadku jest życie, bo ten dokument to wycinek z życia kibiców czternastokrotnego Mistrza Polski. I to nie mały wycinek. Same zdjęcia do filmu powstawały przez dekadę, w latach 2008-2018, a Grzesiuk postarał się, żeby ta opowieść zaczęła się jeszcze wcześniej.
Narratorem filmu jest Cezary Grzesiuk, który poprzez film robi wycieczkę do lat młodości i jego pierwszej miłości - Ruchu Chorzów. W filmie można zobaczyć archiwalne materiały przedstawiające Chorzów lat 70. ubiegłego stulecia, nietypowy wywiad z Legendą Ruchu ś.p. Gerardem Cieślikiem.. Są też oczywiście obrazy z Cichej 6, wypełnionej po brzegi kibicami.
Jak przyznał po seansie Grzesiuk, do filmu namówił go Ryszard Sadłoń, wieloletni kibic Ruchu, były radny Miasta Chorzów. Grzesiuk opowiadał, że gdy w okolicach roku 2008 rozpoczął się kryzys i ciężko było o pracę, Sadłoń wytłumaczył mu, że to idealny moment, żeby zrobić coś dla Śląska, dla Chorzowa, dla Ruchu. Reżyser, od wielu lat mieszkający i pracujący w Warszawie, pochodzi bowiem z Chorzowa.
I to właśnie pochodzenie Grzesiuka oraz jego miłość do Ruchu pomogły mu w podjęciu decyzji. Grzesiuk w głównej mierze zajmuje się montażem. W swoim portfolio ma między innymi takie produkcje jak Skazany na Bluesa, czyli opowieść o Ryśku Riedlu z Dżemu, czy Ogniem i Mieczem. W świecie filmowców przedstawiać go nikomu nie trzeba. Ruch, jego kibice, miasto i szerzej, cała kibicowska Polska miały dużo szczęścia, że za ten film wziął się właśnie Grzesiuk.
Ale uznanie Cezarego Grzesiuka w branży nie przekładało się na zainteresowanie wsparciem finansowym dla tego projektu. Śmiało można stwierdzić, że nikt nie był zainteresowany finansowaniem filmu o kibicach, a Grzesiuk musiał o nie dosłownie żebrać. Z pomocą przyszła dopiero Instytucja Filmowa Silesia Film, która pomogła ruszyć z miejsca przeznaczając nieco ponad 15% potrzebnego budżetu, ale prace mogły być kontynuowane, jak to zaznaczył Grzesiuk, dzięki zaangażowaniu byłego Premiera i Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Jerzego Buzka. Pokazuje to, jak wysoko trzeba się udać, żeby móc zrobić film o kibicach. I całkiem możliwe, że gdyby nie fakt, że Buzek jest Chorzowianinem i kibicem Ruchu, film nie uzyskałby wsparcia.
Ponieważ temat ten do łatwych nie należy. Ludzie żyjąc w stereotypowym przeświadczeniu, że kibice, a raczej kibole, to bezkształtna masa, stwarzająca zagrożenie dla porządku prawnego i rozwalająca stadiony, nie są gotowi na opowieśc o tym, o czym straszy sie ich w prasie każdego tygodnia. A film ten jest potrzebny, pokazuje kibiców zarówno chuliganów, ultrasów jak i pikników, takimi jacy są. Nie mogło w tej opowieści zabraknąć odniesień do policji, a sam Grzesiuk podczas kręcenia zdjęć na własnej skórze odczuł jak to jest być kibicem na meczu wyjazdowym, z którym nie po drodze jest Polskiej Policji.
Wątek chuligański poruszony został w takim stopniu, żeby film był jednocześnie ciekawy, pokazywał chuliganów nie tylko przez pryzmat ustawek, ale zwyczajnie oddając im głos. Główny bohater filmu, charyzmatyczny Kmiciol, jest chuliganem, dzięki czemu widz ma niecodzienną okazję, aby podstawie tego bohatera oraz innych wypowiadających się w dokumencie chuliganów, wejść do ich świata. Jednocześnie film nie mógł być gloryfikacją chuligaństwa, stąd ostateczna wersja Niebieskich Chacharów znacznie różni się od pierwszej wersji zaproponowanej przez reżysera. Jak sam mówił, został zmiażdżony przez krytyków i musiał film złagodzić. I chwała krytykom za to, ponieważ dzięki temu prasa, telewizja i Policja nie rzucą go na pożarcie od razu po premierze. Ten film był i jest potrzebny, dlatego błędem byłoby jego skreślanie za sam temat przewodni.
Poza sferą chuligańską, widz poznaje również ultrasów, czyli kibiców odpowiadających za tworzenie opraw meczowych. Poznaje także pikników, kibiców którzy przychodzą na mecz żeby obejrzeć widowisko, ale nie interesuje ich cała otoczka z pirotechniką i oprawami w tle. W filmie pojawiają się osoby znane szerokiej publiczności, jak chociażby wspomniany premier Buzek, czy pisarz Wojciech Kuczok, ale i osoby nieznane poza kręgiem kibicowskim Ruchu Chorzów. Każdy z nich ma swoją historię, każdy z nich kroczył inną drogą, a spotkali się wszyscy na stadionie, tworząc Niebieską Rodzinę.
Do tej pory nikt nie dał im głosu, nie był zainteresowany motywami, którymi kierują się w swojej przygodzie z Ruchem. Dla jednych jest to przygoda życia, do samego końca, jak w przypadku głównego bohatera, dla innych zażyłość ta z czasem przygasa. Niewątpliwie jednak wszyscy z nich w momencie gdy Ruch staje na drodze ich życia, są temu klubowi oddani bez reszty. Czują się za Ruch odpowiedzialni, chcą być jego częścią i brać czynny udział życiu Ruchu, które staje się ich życiem.
Grzesiuk oddaje im głos, nie ocenia, tylko pyta. Niczego nie zakłada, tylko sprawda jak to jest. Krok po kroku buduje zaufanie kibiców, którzy otwierają się przed nim tylko dlatego, że jest jednym z nich. Jest kibicem Ruch. Fakt, że film powstawał przez 10 lat, pozwolił reżyserowi na uchwycenie wpływu czasu na powstawy przedstawionych kibiców. Dzięki temu może uzyskać odpowiedź na pytanie, czy idea kibicowania i bycia w społeczności kibicowskiej jest ponadczasowa, czy zmienia się z biegiem czasu.
Film pokazuje, że to co było kiedyś domeną piłkarzy, czyli lokalność i przywiązanie do barw, jest obecnie przejęte przez kibiców. Ze wspomnianego wyżej wywiadu ze ś.p. Gerardem Cieślikiem widz dowiaduje się, że praktycznie cała jedenastka Ruchu sprzed lat wychowała się praktycznie na jednej ulicy. W czasach, gdy w piłce nożnej i szerzej w całym profesjonalnym sporcie sportowcy grają tam gdzie pracodawca płaci większe pieniądze, to kibice całkowicie przejmują i pielęgnują lokalność swoich klubów. W Niebieskich Chacharach pojawia się również wątek kibiców Atletico Madryt, z którego można się dowiedzieć, że piłkarzy nazywają tam chorągiewkami. Kibic natomiast nie zmienia upodobań klubowych w zależności od postawy swojej drużyny.
Film jest w moim odczuciu kompletny, widzowie zgromadzeni na 34. Warszawskim Festiwalu Filmowym przyjęli go bardzo ciepło. Były momenty w których sala wybuchała śmiechem, były też i takie w których uroniła się łza. Grzesiuk popełnił danie, które smakuje pysznie, jeśli nie za pierwszym razem, to trzeba zjeść je ponownie. Jeśli ktoś nie zrozumie go dzisiaj, to dojrzeje do niego za jakiś czas. Film, który powinien zobaczyć każdy, kogo nie tylko ciekawi świat kibicowski, ale przede wszystkim kto ma ochotę zobaczyć świetny dokument. Dla studentów szkół filmowych będzie to chyba ciekawy materiał jak zrobić dobry film dokumentalny, w którym bohater pokazuje temat przewodni taki, jaki on jest. Bez tworzenia bariery między filmowcem a osobą, o której się opowiada. Dokument, w którym na obiektyw kamery uwagę zwraca tylko operator, pokazując widzowi wszystko to, co zobaczył na własne oczy.
"Niektórzy uważają, że piłka nożna to sprawa życia i śmierci. Jestem bardzo rozczarowany takim podejściem. Mogę was zapewnić, że to kwestia znacznie, znacznie ważniejsza". Sentencja wypowiedziana przez wieloletniego trenera Liverpoolu, Szkota Billa Shankly'ego, mimo że wypowiedziana kilkadziesiąt lat temu, w bardzo trafny sposób opisują Niebieskie Chachary i ciekawe, oraz często skomplikowane losy jego bohaterów. Jeśli masz ochotę na prawdziwy film, o prawdziwych kibicach, nie możesz przegapić tej produkcji.
Niebieskie Chachary / The Blue Scallywags
Cezary Grzesiuk
Wracam właśnie pociągiem z Warszawy, po wczorajszej prapremierze długo wyczekiwanej produkcji w reżyserii Cezarego Grzesiuka. Choć tak na prawdę, reżyserem w tym wypadku jest życie, bo ten dokument to wycinek z życia kibiców czternastokrotnego Mistrza Polski. I to nie mały wycinek. Same zdjęcia do filmu powstawały przez dekadę, w latach 2008-2018, a Grzesiuk postarał się, żeby ta opowieść zaczęła się jeszcze wcześniej.
Narratorem filmu jest Cezary Grzesiuk, który poprzez film robi wycieczkę do lat młodości i jego pierwszej miłości - Ruchu Chorzów. W filmie można zobaczyć archiwalne materiały przedstawiające Chorzów lat 70. ubiegłego stulecia, nietypowy wywiad z Legendą Ruchu ś.p. Gerardem Cieślikiem.. Są też oczywiście obrazy z Cichej 6, wypełnionej po brzegi kibicami.
Jak przyznał po seansie Grzesiuk, do filmu namówił go Ryszard Sadłoń, wieloletni kibic Ruchu, były radny Miasta Chorzów. Grzesiuk opowiadał, że gdy w okolicach roku 2008 rozpoczął się kryzys i ciężko było o pracę, Sadłoń wytłumaczył mu, że to idealny moment, żeby zrobić coś dla Śląska, dla Chorzowa, dla Ruchu. Reżyser, od wielu lat mieszkający i pracujący w Warszawie, pochodzi bowiem z Chorzowa.
I to właśnie pochodzenie Grzesiuka oraz jego miłość do Ruchu pomogły mu w podjęciu decyzji. Grzesiuk w głównej mierze zajmuje się montażem. W swoim portfolio ma między innymi takie produkcje jak Skazany na Bluesa, czyli opowieść o Ryśku Riedlu z Dżemu, czy Ogniem i Mieczem. W świecie filmowców przedstawiać go nikomu nie trzeba. Ruch, jego kibice, miasto i szerzej, cała kibicowska Polska miały dużo szczęścia, że za ten film wziął się właśnie Grzesiuk.
Ale uznanie Cezarego Grzesiuka w branży nie przekładało się na zainteresowanie wsparciem finansowym dla tego projektu. Śmiało można stwierdzić, że nikt nie był zainteresowany finansowaniem filmu o kibicach, a Grzesiuk musiał o nie dosłownie żebrać. Z pomocą przyszła dopiero Instytucja Filmowa Silesia Film, która pomogła ruszyć z miejsca przeznaczając nieco ponad 15% potrzebnego budżetu, ale prace mogły być kontynuowane, jak to zaznaczył Grzesiuk, dzięki zaangażowaniu byłego Premiera i Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Jerzego Buzka. Pokazuje to, jak wysoko trzeba się udać, żeby móc zrobić film o kibicach. I całkiem możliwe, że gdyby nie fakt, że Buzek jest Chorzowianinem i kibicem Ruchu, film nie uzyskałby wsparcia.
Ponieważ temat ten do łatwych nie należy. Ludzie żyjąc w stereotypowym przeświadczeniu, że kibice, a raczej kibole, to bezkształtna masa, stwarzająca zagrożenie dla porządku prawnego i rozwalająca stadiony, nie są gotowi na opowieśc o tym, o czym straszy sie ich w prasie każdego tygodnia. A film ten jest potrzebny, pokazuje kibiców zarówno chuliganów, ultrasów jak i pikników, takimi jacy są. Nie mogło w tej opowieści zabraknąć odniesień do policji, a sam Grzesiuk podczas kręcenia zdjęć na własnej skórze odczuł jak to jest być kibicem na meczu wyjazdowym, z którym nie po drodze jest Polskiej Policji.
Wątek chuligański poruszony został w takim stopniu, żeby film był jednocześnie ciekawy, pokazywał chuliganów nie tylko przez pryzmat ustawek, ale zwyczajnie oddając im głos. Główny bohater filmu, charyzmatyczny Kmiciol, jest chuliganem, dzięki czemu widz ma niecodzienną okazję, aby podstawie tego bohatera oraz innych wypowiadających się w dokumencie chuliganów, wejść do ich świata. Jednocześnie film nie mógł być gloryfikacją chuligaństwa, stąd ostateczna wersja Niebieskich Chacharów znacznie różni się od pierwszej wersji zaproponowanej przez reżysera. Jak sam mówił, został zmiażdżony przez krytyków i musiał film złagodzić. I chwała krytykom za to, ponieważ dzięki temu prasa, telewizja i Policja nie rzucą go na pożarcie od razu po premierze. Ten film był i jest potrzebny, dlatego błędem byłoby jego skreślanie za sam temat przewodni.
Poza sferą chuligańską, widz poznaje również ultrasów, czyli kibiców odpowiadających za tworzenie opraw meczowych. Poznaje także pikników, kibiców którzy przychodzą na mecz żeby obejrzeć widowisko, ale nie interesuje ich cała otoczka z pirotechniką i oprawami w tle. W filmie pojawiają się osoby znane szerokiej publiczności, jak chociażby wspomniany premier Buzek, czy pisarz Wojciech Kuczok, ale i osoby nieznane poza kręgiem kibicowskim Ruchu Chorzów. Każdy z nich ma swoją historię, każdy z nich kroczył inną drogą, a spotkali się wszyscy na stadionie, tworząc Niebieską Rodzinę.
Do tej pory nikt nie dał im głosu, nie był zainteresowany motywami, którymi kierują się w swojej przygodzie z Ruchem. Dla jednych jest to przygoda życia, do samego końca, jak w przypadku głównego bohatera, dla innych zażyłość ta z czasem przygasa. Niewątpliwie jednak wszyscy z nich w momencie gdy Ruch staje na drodze ich życia, są temu klubowi oddani bez reszty. Czują się za Ruch odpowiedzialni, chcą być jego częścią i brać czynny udział życiu Ruchu, które staje się ich życiem.
Grzesiuk oddaje im głos, nie ocenia, tylko pyta. Niczego nie zakłada, tylko sprawda jak to jest. Krok po kroku buduje zaufanie kibiców, którzy otwierają się przed nim tylko dlatego, że jest jednym z nich. Jest kibicem Ruch. Fakt, że film powstawał przez 10 lat, pozwolił reżyserowi na uchwycenie wpływu czasu na powstawy przedstawionych kibiców. Dzięki temu może uzyskać odpowiedź na pytanie, czy idea kibicowania i bycia w społeczności kibicowskiej jest ponadczasowa, czy zmienia się z biegiem czasu.
Film pokazuje, że to co było kiedyś domeną piłkarzy, czyli lokalność i przywiązanie do barw, jest obecnie przejęte przez kibiców. Ze wspomnianego wyżej wywiadu ze ś.p. Gerardem Cieślikiem widz dowiaduje się, że praktycznie cała jedenastka Ruchu sprzed lat wychowała się praktycznie na jednej ulicy. W czasach, gdy w piłce nożnej i szerzej w całym profesjonalnym sporcie sportowcy grają tam gdzie pracodawca płaci większe pieniądze, to kibice całkowicie przejmują i pielęgnują lokalność swoich klubów. W Niebieskich Chacharach pojawia się również wątek kibiców Atletico Madryt, z którego można się dowiedzieć, że piłkarzy nazywają tam chorągiewkami. Kibic natomiast nie zmienia upodobań klubowych w zależności od postawy swojej drużyny.
Film jest w moim odczuciu kompletny, widzowie zgromadzeni na 34. Warszawskim Festiwalu Filmowym przyjęli go bardzo ciepło. Były momenty w których sala wybuchała śmiechem, były też i takie w których uroniła się łza. Grzesiuk popełnił danie, które smakuje pysznie, jeśli nie za pierwszym razem, to trzeba zjeść je ponownie. Jeśli ktoś nie zrozumie go dzisiaj, to dojrzeje do niego za jakiś czas. Film, który powinien zobaczyć każdy, kogo nie tylko ciekawi świat kibicowski, ale przede wszystkim kto ma ochotę zobaczyć świetny dokument. Dla studentów szkół filmowych będzie to chyba ciekawy materiał jak zrobić dobry film dokumentalny, w którym bohater pokazuje temat przewodni taki, jaki on jest. Bez tworzenia bariery między filmowcem a osobą, o której się opowiada. Dokument, w którym na obiektyw kamery uwagę zwraca tylko operator, pokazując widzowi wszystko to, co zobaczył na własne oczy.
"Niektórzy uważają, że piłka nożna to sprawa życia i śmierci. Jestem bardzo rozczarowany takim podejściem. Mogę was zapewnić, że to kwestia znacznie, znacznie ważniejsza". Sentencja wypowiedziana przez wieloletniego trenera Liverpoolu, Szkota Billa Shankly'ego, mimo że wypowiedziana kilkadziesiąt lat temu, w bardzo trafny sposób opisują Niebieskie Chachary i ciekawe, oraz często skomplikowane losy jego bohaterów. Jeśli masz ochotę na prawdziwy film, o prawdziwych kibicach, nie możesz przegapić tej produkcji.
Niebieskie Chachary / The Blue Scallywags
Cezary Grzesiuk
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Czy na tak dlugie powstawanie filmu mialy konfidenckie zapedy glowno planowych aktorow ktorych trzeba bylo wyciac z wielu scen ?19__kattowitz__20 pisze: 14.10.2018, 15:32 Niebieskie Chachary - czyli więcej niż kilka słów ode mnie na temat tego, dlaczego warto wybrać się na film o kibicach Ruchu
Wracam właśnie pociągiem z Warszawy, po wczorajszej prapremierze długo wyczekiwanej produkcji w reżyserii Cezarego Grzesiuka. Choć tak na prawdę, reżyserem w tym wypadku jest życie, bo ten dokument to wycinek z życia kibiców czternastokrotnego Mistrza Polski. I to nie mały wycinek. Same zdjęcia do filmu powstawały przez dekadę, w latach 2008-2018, a Grzesiuk postarał się, żeby ta opowieść zaczęła się jeszcze wcześniej.
Narratorem filmu jest Cezary Grzesiuk, który poprzez film robi wycieczkę do lat młodości i jego pierwszej miłości - Ruchu Chorzów. W filmie można zobaczyć archiwalne materiały przedstawiające Chorzów lat 70. ubiegłego stulecia, nietypowy wywiad z Legendą Ruchu ś.p. Gerardem Cieślikiem.. Są też oczywiście obrazy z Cichej 6, wypełnionej po brzegi kibicami.
Jak przyznał po seansie Grzesiuk, do filmu namówił go Ryszard Sadłoń, wieloletni kibic Ruchu, były radny Miasta Chorzów. Grzesiuk opowiadał, że gdy w okolicach roku 2008 rozpoczął się kryzys i ciężko było o pracę, Sadłoń wytłumaczył mu, że to idealny moment, żeby zrobić coś dla Śląska, dla Chorzowa, dla Ruchu. Reżyser, od wielu lat mieszkający i pracujący w Warszawie, pochodzi bowiem z Chorzowa.
I to właśnie pochodzenie Grzesiuka oraz jego miłość do Ruchu pomogły mu w podjęciu decyzji. Grzesiuk w głównej mierze zajmuje się montażem. W swoim portfolio ma między innymi takie produkcje jak Skazany na Bluesa, czyli opowieść o Ryśku Riedlu z Dżemu, czy Ogniem i Mieczem. W świecie filmowców przedstawiać go nikomu nie trzeba. Ruch, jego kibice, miasto i szerzej, cała kibicowska Polska miały dużo szczęścia, że za ten film wziął się właśnie Grzesiuk.
Ale uznanie Cezarego Grzesiuka w branży nie przekładało się na zainteresowanie wsparciem finansowym dla tego projektu. Śmiało można stwierdzić, że nikt nie był zainteresowany finansowaniem filmu o kibicach, a Grzesiuk musiał o nie dosłownie żebrać. Z pomocą przyszła dopiero Instytucja Filmowa Silesia Film, która pomogła ruszyć z miejsca przeznaczając nieco ponad 15% potrzebnego budżetu, ale prace mogły być kontynuowane, jak to zaznaczył Grzesiuk, dzięki zaangażowaniu byłego Premiera i Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Jerzego Buzka. Pokazuje to, jak wysoko trzeba się udać, żeby móc zrobić film o kibicach. I całkiem możliwe, że gdyby nie fakt, że Buzek jest Chorzowianinem i kibicem Ruchu, film nie uzyskałby wsparcia.
Ponieważ temat ten do łatwych nie należy. Ludzie żyjąc w stereotypowym przeświadczeniu, że kibice, a raczej kibole, to bezkształtna masa, stwarzająca zagrożenie dla porządku prawnego i rozwalająca stadiony, nie są gotowi na opowieśc o tym, o czym straszy sie ich w prasie każdego tygodnia. A film ten jest potrzebny, pokazuje kibiców zarówno chuliganów, ultrasów jak i pikników, takimi jacy są. Nie mogło w tej opowieści zabraknąć odniesień do policji, a sam Grzesiuk podczas kręcenia zdjęć na własnej skórze odczuł jak to jest być kibicem na meczu wyjazdowym, z którym nie po drodze jest Polskiej Policji.
Wątek chuligański poruszony został w takim stopniu, żeby film był jednocześnie ciekawy, pokazywał chuliganów nie tylko przez pryzmat ustawek, ale zwyczajnie oddając im głos. Główny bohater filmu, charyzmatyczny Kmiciol, jest chuliganem, dzięki czemu widz ma niecodzienną okazję, aby podstawie tego bohatera oraz innych wypowiadających się w dokumencie chuliganów, wejść do ich świata. Jednocześnie film nie mógł być gloryfikacją chuligaństwa, stąd ostateczna wersja Niebieskich Chacharów znacznie różni się od pierwszej wersji zaproponowanej przez reżysera. Jak sam mówił, został zmiażdżony przez krytyków i musiał film złagodzić. I chwała krytykom za to, ponieważ dzięki temu prasa, telewizja i Policja nie rzucą go na pożarcie od razu po premierze. Ten film był i jest potrzebny, dlatego błędem byłoby jego skreślanie za sam temat przewodni.
Poza sferą chuligańską, widz poznaje również ultrasów, czyli kibiców odpowiadających za tworzenie opraw meczowych. Poznaje także pikników, kibiców którzy przychodzą na mecz żeby obejrzeć widowisko, ale nie interesuje ich cała otoczka z pirotechniką i oprawami w tle. W filmie pojawiają się osoby znane szerokiej publiczności, jak chociażby wspomniany premier Buzek, czy pisarz Wojciech Kuczok, ale i osoby nieznane poza kręgiem kibicowskim Ruchu Chorzów. Każdy z nich ma swoją historię, każdy z nich kroczył inną drogą, a spotkali się wszyscy na stadionie, tworząc Niebieską Rodzinę.
Do tej pory nikt nie dał im głosu, nie był zainteresowany motywami, którymi kierują się w swojej przygodzie z Ruchem. Dla jednych jest to przygoda życia, do samego końca, jak w przypadku głównego bohatera, dla innych zażyłość ta z czasem przygasa. Niewątpliwie jednak wszyscy z nich w momencie gdy Ruch staje na drodze ich życia, są temu klubowi oddani bez reszty. Czują się za Ruch odpowiedzialni, chcą być jego częścią i brać czynny udział życiu Ruchu, które staje się ich życiem.
Grzesiuk oddaje im głos, nie ocenia, tylko pyta. Niczego nie zakłada, tylko sprawda jak to jest. Krok po kroku buduje zaufanie kibiców, którzy otwierają się przed nim tylko dlatego, że jest jednym z nich. Jest kibicem Ruch. Fakt, że film powstawał przez 10 lat, pozwolił reżyserowi na uchwycenie wpływu czasu na powstawy przedstawionych kibiców. Dzięki temu może uzyskać odpowiedź na pytanie, czy idea kibicowania i bycia w społeczności kibicowskiej jest ponadczasowa, czy zmienia się z biegiem czasu.
Film pokazuje, że to co było kiedyś domeną piłkarzy, czyli lokalność i przywiązanie do barw, jest obecnie przejęte przez kibiców. Ze wspomnianego wyżej wywiadu ze ś.p. Gerardem Cieślikiem widz dowiaduje się, że praktycznie cała jedenastka Ruchu sprzed lat wychowała się praktycznie na jednej ulicy. W czasach, gdy w piłce nożnej i szerzej w całym profesjonalnym sporcie sportowcy grają tam gdzie pracodawca płaci większe pieniądze, to kibice całkowicie przejmują i pielęgnują lokalność swoich klubów. W Niebieskich Chacharach pojawia się również wątek kibiców Atletico Madryt, z którego można się dowiedzieć, że piłkarzy nazywają tam chorągiewkami. Kibic natomiast nie zmienia upodobań klubowych w zależności od postawy swojej drużyny.
Film jest w moim odczuciu kompletny, widzowie zgromadzeni na 34. Warszawskim Festiwalu Filmowym przyjęli go bardzo ciepło. Były momenty w których sala wybuchała śmiechem, były też i takie w których uroniła się łza. Grzesiuk popełnił danie, które smakuje pysznie, jeśli nie za pierwszym razem, to trzeba zjeść je ponownie. Jeśli ktoś nie zrozumie go dzisiaj, to dojrzeje do niego za jakiś czas. Film, który powinien zobaczyć każdy, kogo nie tylko ciekawi świat kibicowski, ale przede wszystkim kto ma ochotę zobaczyć świetny dokument. Dla studentów szkół filmowych będzie to chyba ciekawy materiał jak zrobić dobry film dokumentalny, w którym bohater pokazuje temat przewodni taki, jaki on jest. Bez tworzenia bariery między filmowcem a osobą, o której się opowiada. Dokument, w którym na obiektyw kamery uwagę zwraca tylko operator, pokazując widzowi wszystko to, co zobaczył na własne oczy.
"Niektórzy uważają, że piłka nożna to sprawa życia i śmierci. Jestem bardzo rozczarowany takim podejściem. Mogę was zapewnić, że to kwestia znacznie, znacznie ważniejsza". Sentencja wypowiedziana przez wieloletniego trenera Liverpoolu, Szkota Billa Shankly'ego, mimo że wypowiedziana kilkadziesiąt lat temu, w bardzo trafny sposób opisują Niebieskie Chachary i ciekawe, oraz często skomplikowane losy jego bohaterów. Jeśli masz ochotę na prawdziwy film, o prawdziwych kibicach, nie możesz przegapić tej produkcji.
Niebieskie Chachary / The Blue Scallywags
Cezary Grzesiuk
-
Psycho1312
- Posty: 30
- Rejestracja: 07.06.2018, 23:17
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Idzie to gdzieś zobaczyć w Internecie?NMNKNZ pisze: 15.10.2018, 19:39Czy na tak dlugie powstawanie filmu mialy konfidenckie zapedy glowno planowych aktorow ktorych trzeba bylo wyciac z wielu scen ?19__kattowitz__20 pisze: 14.10.2018, 15:32 Niebieskie Chachary - czyli więcej niż kilka słów ode mnie na temat tego, dlaczego warto wybrać się na film o kibicach Ruchu
Wracam właśnie pociągiem z Warszawy, po wczorajszej prapremierze długo wyczekiwanej produkcji w reżyserii Cezarego Grzesiuka. Choć tak na prawdę, reżyserem w tym wypadku jest życie, bo ten dokument to wycinek z życia kibiców czternastokrotnego Mistrza Polski. I to nie mały wycinek. Same zdjęcia do filmu powstawały przez dekadę, w latach 2008-2018, a Grzesiuk postarał się, żeby ta opowieść zaczęła się jeszcze wcześniej.
Narratorem filmu jest Cezary Grzesiuk, który poprzez film robi wycieczkę do lat młodości i jego pierwszej miłości - Ruchu Chorzów. W filmie można zobaczyć archiwalne materiały przedstawiające Chorzów lat 70. ubiegłego stulecia, nietypowy wywiad z Legendą Ruchu ś.p. Gerardem Cieślikiem.. Są też oczywiście obrazy z Cichej 6, wypełnionej po brzegi kibicami.
Jak przyznał po seansie Grzesiuk, do filmu namówił go Ryszard Sadłoń, wieloletni kibic Ruchu, były radny Miasta Chorzów. Grzesiuk opowiadał, że gdy w okolicach roku 2008 rozpoczął się kryzys i ciężko było o pracę, Sadłoń wytłumaczył mu, że to idealny moment, żeby zrobić coś dla Śląska, dla Chorzowa, dla Ruchu. Reżyser, od wielu lat mieszkający i pracujący w Warszawie, pochodzi bowiem z Chorzowa.
I to właśnie pochodzenie Grzesiuka oraz jego miłość do Ruchu pomogły mu w podjęciu decyzji. Grzesiuk w głównej mierze zajmuje się montażem. W swoim portfolio ma między innymi takie produkcje jak Skazany na Bluesa, czyli opowieść o Ryśku Riedlu z Dżemu, czy Ogniem i Mieczem. W świecie filmowców przedstawiać go nikomu nie trzeba. Ruch, jego kibice, miasto i szerzej, cała kibicowska Polska miały dużo szczęścia, że za ten film wziął się właśnie Grzesiuk.
Ale uznanie Cezarego Grzesiuka w branży nie przekładało się na zainteresowanie wsparciem finansowym dla tego projektu. Śmiało można stwierdzić, że nikt nie był zainteresowany finansowaniem filmu o kibicach, a Grzesiuk musiał o nie dosłownie żebrać. Z pomocą przyszła dopiero Instytucja Filmowa Silesia Film, która pomogła ruszyć z miejsca przeznaczając nieco ponad 15% potrzebnego budżetu, ale prace mogły być kontynuowane, jak to zaznaczył Grzesiuk, dzięki zaangażowaniu byłego Premiera i Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Jerzego Buzka. Pokazuje to, jak wysoko trzeba się udać, żeby móc zrobić film o kibicach. I całkiem możliwe, że gdyby nie fakt, że Buzek jest Chorzowianinem i kibicem Ruchu, film nie uzyskałby wsparcia.
Ponieważ temat ten do łatwych nie należy. Ludzie żyjąc w stereotypowym przeświadczeniu, że kibice, a raczej kibole, to bezkształtna masa, stwarzająca zagrożenie dla porządku prawnego i rozwalająca stadiony, nie są gotowi na opowieśc o tym, o czym straszy sie ich w prasie każdego tygodnia. A film ten jest potrzebny, pokazuje kibiców zarówno chuliganów, ultrasów jak i pikników, takimi jacy są. Nie mogło w tej opowieści zabraknąć odniesień do policji, a sam Grzesiuk podczas kręcenia zdjęć na własnej skórze odczuł jak to jest być kibicem na meczu wyjazdowym, z którym nie po drodze jest Polskiej Policji.
Wątek chuligański poruszony został w takim stopniu, żeby film był jednocześnie ciekawy, pokazywał chuliganów nie tylko przez pryzmat ustawek, ale zwyczajnie oddając im głos. Główny bohater filmu, charyzmatyczny Kmiciol, jest chuliganem, dzięki czemu widz ma niecodzienną okazję, aby podstawie tego bohatera oraz innych wypowiadających się w dokumencie chuliganów, wejść do ich świata. Jednocześnie film nie mógł być gloryfikacją chuligaństwa, stąd ostateczna wersja Niebieskich Chacharów znacznie różni się od pierwszej wersji zaproponowanej przez reżysera. Jak sam mówił, został zmiażdżony przez krytyków i musiał film złagodzić. I chwała krytykom za to, ponieważ dzięki temu prasa, telewizja i Policja nie rzucą go na pożarcie od razu po premierze. Ten film był i jest potrzebny, dlatego błędem byłoby jego skreślanie za sam temat przewodni.
Poza sferą chuligańską, widz poznaje również ultrasów, czyli kibiców odpowiadających za tworzenie opraw meczowych. Poznaje także pikników, kibiców którzy przychodzą na mecz żeby obejrzeć widowisko, ale nie interesuje ich cała otoczka z pirotechniką i oprawami w tle. W filmie pojawiają się osoby znane szerokiej publiczności, jak chociażby wspomniany premier Buzek, czy pisarz Wojciech Kuczok, ale i osoby nieznane poza kręgiem kibicowskim Ruchu Chorzów. Każdy z nich ma swoją historię, każdy z nich kroczył inną drogą, a spotkali się wszyscy na stadionie, tworząc Niebieską Rodzinę.
Do tej pory nikt nie dał im głosu, nie był zainteresowany motywami, którymi kierują się w swojej przygodzie z Ruchem. Dla jednych jest to przygoda życia, do samego końca, jak w przypadku głównego bohatera, dla innych zażyłość ta z czasem przygasa. Niewątpliwie jednak wszyscy z nich w momencie gdy Ruch staje na drodze ich życia, są temu klubowi oddani bez reszty. Czują się za Ruch odpowiedzialni, chcą być jego częścią i brać czynny udział życiu Ruchu, które staje się ich życiem.
Grzesiuk oddaje im głos, nie ocenia, tylko pyta. Niczego nie zakłada, tylko sprawda jak to jest. Krok po kroku buduje zaufanie kibiców, którzy otwierają się przed nim tylko dlatego, że jest jednym z nich. Jest kibicem Ruch. Fakt, że film powstawał przez 10 lat, pozwolił reżyserowi na uchwycenie wpływu czasu na powstawy przedstawionych kibiców. Dzięki temu może uzyskać odpowiedź na pytanie, czy idea kibicowania i bycia w społeczności kibicowskiej jest ponadczasowa, czy zmienia się z biegiem czasu.
Film pokazuje, że to co było kiedyś domeną piłkarzy, czyli lokalność i przywiązanie do barw, jest obecnie przejęte przez kibiców. Ze wspomnianego wyżej wywiadu ze ś.p. Gerardem Cieślikiem widz dowiaduje się, że praktycznie cała jedenastka Ruchu sprzed lat wychowała się praktycznie na jednej ulicy. W czasach, gdy w piłce nożnej i szerzej w całym profesjonalnym sporcie sportowcy grają tam gdzie pracodawca płaci większe pieniądze, to kibice całkowicie przejmują i pielęgnują lokalność swoich klubów. W Niebieskich Chacharach pojawia się również wątek kibiców Atletico Madryt, z którego można się dowiedzieć, że piłkarzy nazywają tam chorągiewkami. Kibic natomiast nie zmienia upodobań klubowych w zależności od postawy swojej drużyny.
Film jest w moim odczuciu kompletny, widzowie zgromadzeni na 34. Warszawskim Festiwalu Filmowym przyjęli go bardzo ciepło. Były momenty w których sala wybuchała śmiechem, były też i takie w których uroniła się łza. Grzesiuk popełnił danie, które smakuje pysznie, jeśli nie za pierwszym razem, to trzeba zjeść je ponownie. Jeśli ktoś nie zrozumie go dzisiaj, to dojrzeje do niego za jakiś czas. Film, który powinien zobaczyć każdy, kogo nie tylko ciekawi świat kibicowski, ale przede wszystkim kto ma ochotę zobaczyć świetny dokument. Dla studentów szkół filmowych będzie to chyba ciekawy materiał jak zrobić dobry film dokumentalny, w którym bohater pokazuje temat przewodni taki, jaki on jest. Bez tworzenia bariery między filmowcem a osobą, o której się opowiada. Dokument, w którym na obiektyw kamery uwagę zwraca tylko operator, pokazując widzowi wszystko to, co zobaczył na własne oczy.
"Niektórzy uważają, że piłka nożna to sprawa życia i śmierci. Jestem bardzo rozczarowany takim podejściem. Mogę was zapewnić, że to kwestia znacznie, znacznie ważniejsza". Sentencja wypowiedziana przez wieloletniego trenera Liverpoolu, Szkota Billa Shankly'ego, mimo że wypowiedziana kilkadziesiąt lat temu, w bardzo trafny sposób opisują Niebieskie Chachary i ciekawe, oraz często skomplikowane losy jego bohaterów. Jeśli masz ochotę na prawdziwy film, o prawdziwych kibicach, nie możesz przegapić tej produkcji.
Niebieskie Chachary / The Blue Scallywags
Cezary Grzesiuk
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Gdzie będzie można zobaczyć "Niebieskie Chachary"?
-
Udenhout88
- Posty: 53
- Rejestracja: 23.03.2015, 12:21
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
-
bez-napinki
- Posty: 1186
- Rejestracja: 31.05.2011, 14:09
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
Pozostały kontakty, czego dowodem był choćby tegoroczny Remi Cup, gdzie Slovan był na niego zaproszony.
-
Maraton uśmiechu
- Posty: 148
- Rejestracja: 04.04.2013, 19:50
- Lokalizacja: Podkarpacie
Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
https://m.sportowefakty.wp.pl/pilka-noz ... nali-sie-d
To jakaś nowość czy powielane enty raz gówno z Wyborczej?
To jakaś nowość czy powielane enty raz gówno z Wyborczej?


