kkk78 pisze: 06.09.2017, 09:35
W związku z tym,że gorące głowy (z obu stron z resztą) zapewne wróciły od września do szkoły i temat zaczyna wracać do normalności,zacytuję z naszego forum kilka słów o osiedlu Radogoszcz.Warto sobie poczytać..Zawsze lepsze to niż wyzywanie się od żydów i k**** przez internet.
"Osiedle Radogoszcz położone w północnej stronie Łodzi, jest podzielone na dwie części Zachód oraz Wschód. Obydwie części osiedla dzieli ul. Zgierska, miejsce, w którym rozwijał się intensywnie tutejszy ruch kibicowski.
Zacznijmy od początku. Masowe zainteresowanie ruchem kibicowskim na os. Radogoszcz datuje się na wczesne lata 90-te ubiegłego stulecia. Od niepamiętnych czasów było ono zamieszkane przez kibiców ŁKS-u, jak i również fanatyków Widzewa.
Radogoszcz Zachód oraz Bema były zdominowane przez ŁKS, natomiast Sitowie i Radogoszcz Wschód przez Widzewiaków. Według opisów starszych fanów ŁKS-u w połowie lat 90-tych kibice obydwu ekip żyli ze sobą neutralnie, nie dochodziło do większych animozji czy też spięć. Przez pewien mały okres panował na Radogoszczu „układ o nieagresji”. Powyższa sytuacja utrzymywała się do XXI wieku, kiedy to nastąpiła zmasowana ofensywa „widzewiaków”.
Założony przez Widzewiaków w połowie lat 90-tych Fan Club East Side Gang, oraz założona w 2002 roku ekipa WzR, zaczęły robić często niehonorowe najazdy na Radogoszcz Zachód. Poniżej zamieszczam relację dwóch kibiców ŁKS-u z tamtego okresu:
„Jak wspomniałem, lata 90-te, a zwłaszcza druga połowa to złote lata dla ŁKSu na Radogoszczu. Zbiórki przed meczami, na których często się stawiało ok. 100 osób. Na mecz z Legią w mistrzowskim sezonie wyjechały z krańcówki na 11 Listopada nabite do granic możliwości ‚dziewiątki ozdobione biało-czerwono-białymi barwami. Ktoś tam coś mówił o prawie 200 osobach, w każdym bądź razie to był z pewnością nasz rekord. Temat wówczas był świetnie ogarniany przez chłopaków z Bema (Stary Radogoszcz) i to oni byli najliczniejszą ‚podgrupą’. Często zbiórki przed meczami były właśnie u nich, dołączał Radogoszcz Wschód i Zachód oraz jednostki ze Zgierza.”
„Na Zachodzie i Bema przeważaliśmy my, i to sami czerwoni potwierdzają. Niestety jakoś na początku dwutysięcznych lat końcówki z Radogoszczy zorganizowały się, stworzyli mocną ekipę która w czasem dość kurewski sposób wpadała na Nasze rewiry, często atakowali w kilku na jednego, pomimo naszej niezłej ekipy nie daliśmy sobie rady głównie z powodu liczebności. Niestety po tych „akcjach” część się wyłamała, i przestała kibicować, albo wyjechała. Potem starsi odpuścili zdecydowanie młodzież, co wykorzystały parówki i niestety dołączając do tego emigrację i wymianę pokoleń, przez te rzeczy żydzi zdominowali Radogoszcz.”
„Lata 90-te na Radogoszczu to uważam, że akurat nasza zdecydowana przewaga! Czerwoni byli liczni tylko na Biedronkowej (Zachód) i na Sitowiu (Wschód). Cała reszta plus sąsiednia do Radogoszcza ul. Bema (z bardzo dobrą ekipą) to My. Od 2000 roku sytuacja zaczęła się zmieniać i dziś z tego co widzę i słyszę proporcje są odwrotne, co jest dla mnie wręcz niewyobrażalne. Chyba tylko emigracja jest powodem tego stanu rzeczy, czego ja jestem najlepszym przykładem. Starzy powyprowadzali się i zaniedbali sprawę.
Inny kibic ŁKS z Radogoszcza wspomina historię w następujący sposób:
„O ile na wschodzie praktycznie od zawsze przewaga Widzewa, to na zachodzie wcale źle to nie wyglądało. Za moich „podstawówkowych” czasów poznałem bardzo wiele osób ze starszych roczników, czynnie jeżdżących na mecze eŁKSy. Pamiętam jeszcze wypchane wiarą autobusy z naszymi kibicami – 96′ 97′ 98′. Później lata spadku, wszystko zaczęło słabnąć, choć bywały mecze w 2 lidze, że w autobusie jechało z 10-15 osób w barwach, a zdarzały się i takie, że jechałem tylko ja. Nieźle to jeszcze wszystko wyglądało w ostatnich dwóch latach 2 ligi i po awansie do ekstraklasy. Wykreowana stała ekipa czynnie jeżdżąca na mecze u siebie i co niektórzy na wyjazdy. Po ciekawszych kibicowsko meczach, słyszalne nasze okrzyki i śpiewy na osiedlu, dużo sprayowania, barwy na legalu, wydawanie vlep itd itp. Niestety ze 2-3 lata temu częste wjazdy czerwonych końców (wschód i Żabieniec), obicia części osób, w tym jedno bardzo poważne, oraz różne inne osobiste historie doprowadziły do tego, że teraz mocno kulejemy.”
Niestety ofensywa Widzewiaków emigracja, która rozpoczęła się po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, a także wymiana pokoleń zaważyły o późniejszej historii kibicowskiej Radogoszcza, starsi kibice ŁKS-u nie zadbali o młodzież, w efekcie czego Widzewiacy zaczęli dominować na tym osiedlu. Proces przejmowania inicjatywy przez fanów Widzewa opisuje kibic ŁKS-u:
„Przede wszystkim, tak samo jak w ogólnej historii, Widzew był olewany i tolerowany. Często kibicami rywala byli szkolni koledzy czy sąsiedzi z bloku. Jako, że byli małoaktywni, nikt nie podejrzewał, że w późniejszym czasie to oni stworzą fundamenty dla młodych fanów przeciwników. Druga sprawa to migracje, a po 2004r. emigracje. Zaczęło się już pod koniec lat 90. kiedy z Radogoszcza wyprowadzili się pierwsi ‚ważniejsi’ eŁKaeSiacy. Przestaliśmy (a właściwie nie było nikogo, kto kontynuowałby temat) organizować wspólne podróże na mecze. Każdy (Wschód ,Zachód ,Bema) poszedł swoją drogą i mimo że na stadionie nasza łączna liczba nie była zła, to na mecze docieraliśmy kilkuosobowymi grupkami. Późniejsze otwarcie granic UE tylko pogrążyło temat. Do tego można dodać kłopoty z prawem pewnych osób i wszystko to łącznie sprawiło, że sytuacja kibiców ŁKS na Rado po roku 2000 zaczęła przybierać formę równi pochyłej.”
Jako ciekawostkę można dodać, że krąży legenda iż lokalizacja powstającego dworca kolejowego Łódź – Radogoszcz spowodowana jest częstym używaniem hamulca ręcznego w pociągach właśnie w tym miejscu podczas powrotów kibiców z meczów ŁKS. PKP uznało, że tak będzie prościej. Później były jeszcze próby zorganizowania kibiców ŁKS-u z Radogoszcza, powstały wlepki, szale, smycze, a także osiedle było „ozdabiane” na murach swoich szarych bloków, a nawet była zbiórka kibiców ŁKS-u z Bałut na ul. 11-go Listopada (najbardziej kojarzonej z ŁKS-em), kiedy to stawiło się około 70 osób.
Wszystkie te inicjatywy zakończyły się niestety zupełnym fiaskiem, co tylko wzmocniło pozycję Widzewa w tej części miasta. W chwili obecnej Radogoszcz przypomina „pustynię kibicowską”, z wyraźną dominacją Widzewiaków. Do dziś „uchowali” się tutaj jedynie nieliczni kibice ŁKS-u, głównie w zachodnim rejonie osiedla. Chociaż jest ich mało i raczej nic nie zdziałają, to jednak zostali – Ci najwierniejsi."
Dla równowagi wkleję teks z naszej strony
Tam, gdzie są młodzi ludzie tam szybko pojawiają się kibice. Żeby więc opisać historię kibicowania Widzewowi na Radogoszczu należałoby się cofnąć do czasów,
kiedy we wczesnych latach osiemdziesiątych postawiono tutaj pierwsze bloki. Lecz nawet to pozostawiłoby wiele niedomówień i wypaczyło ten opis, bo przecież osiedle domków w okolicy ulicy Ziołowej było tutaj na długo przed pierwszymi „blokersami”, a najstarsi, dziś aktywni WzR są dopiero po trzydziestce.
Nie sposób też opisać wszystkich akcji, meczów, wyjazdów, w których Radogoszcz brał udział w tamtych latach. Nietaktem byłoby również pominąć jakieś ważne wydarzenia, osoby, fakty, dlatego poniższy tekst będzie jedynie próbą odtworzenia chronologicznego biegu wydarzeń.
Dość powiedzieć, że na Radogoszczu kibicowało się „od zawsze”, a ten opis ma pokazać drogę jaką przebyliśmy przez te wszystkie lata.
No ale po kolei.. Na początku był chaos. Tak należy nazwać lata osiemdziesiąte. Dla najstarszych z nas kibicowanie ograniczało się wtedy do mazania kredą RTS
i śledzenia meczów Widzewa w telewizji lub odwiedzania stadionu z rodzicami.
Wraz z rozbudową osiedla na Wschód, na północny kraniec Łodzi przybyło jeszcze więcej młodych ludzi. Inni dorastali, osoby niezdeklarowane kibicowsko zaczęły
opowiadać się za którąś z łódzkich drużyn i tak szeregi obu grup kibicowskich z czasem coraz bardziej się powiększały. W latach dziewięćdziesiątych osiedle rozkwitało,
a dzieciaków, czy nastolatków interesujących się piłką nożną była cała masa, był to w końcu czas kiedy wyż demograficzny roczników 79-83 dorastał.
Osiedle przedzieliła ul. Zgierska i w świadomości wielu osób wschodni Radogoszcz kibicował Widzewowi, a zachodni ŁKSowi. Jednakże w latach dziewięćdziesiątych
po zachodniej stronie ulicy Zgierskiej była grupa regularnie jeżdżących na mecze Widzewa w Łodzi i na wyjazdach. Zdarzały się mecze na które grupa ta mobilizowała się
i odjeżdżała z osiedla oflagowanym autobusem „K”, czy też również oflagowana pojawiała się np w Katowicach i w Poznaniu. Nie jest więc prawdą, że wówczas
na Zachodzie był tylko ŁKS, ponieważ zarówno po jednej jak i po drugiej stronie ul. Zgierskiej byli fani obu łódzkich klubów, a przeświadczenie to powstało głównie
przez to, że w tamtych czasach Wschód z Zachodem regularnie brały udział w walkach o to „kto rządzi Radogoszczem”. Takie to były czasy.
Na szczęście dla nas, Widzewiaków z Radogoszcza, na Wschodzie mniej więcej w połowie lat dziewięćdziesiątych powstał Fan Club East Side Gang, który jak się później okazało wykonał ogromną pracę na rzecz czerwono-biało-czerwonych. Walczył z ŁKSem doprowadzając do ogromnej przewagi Widzewa na Wschodzie, a regularne najazdy na zachodnią część Radogoszcza, czyli tereny na których mieszkali kibice ŁKSu(którzy wtedy, trzeba to przyznać, mieli tutaj niezłą ekipę), skutecznie studziły zapał białych końcówek do kibicowania.
Jako ciekawostkę warto tu dodać, że choć ESG był ze Wschodu działało w nim 3-4 kibiców Widzewa z Zachodu, a w szczycie swej działalności grupa ta zapuszczała się nawet na owianą wtedy złą sławą Limankę. W tym samym czasie na najbardziej wysuniętym na północ krańcu osiedla – Sitowiu urosła w siłę bardzo prężna ekipa kibicująca oczywiście Widzewowi, spychając ŁKS do jeszcze większej defensywy.
Mijały kolejne sezony, ESG rozpadł się, część kibiców z Sitowia zasiliło najbardziej elitarny Fan Club Widzewa i na Radogoszczu nastał marazm kibicowski.
Pozostało wspominanie udanych akcji jak choćby pogonienie ze Zgierskiej ŁKSu świętującego Mistrzostwo Polski w 1998 roku, czy oglądanie powtórki meczu Legii
z Widzewem, gdzie wyraźnie widać jak łódzcy kibice wspinają się na płot na którym wisi flaga “FAN KLUB RADOGOSZCZ – WARRIORS FROM WIDZEW”.
W tamtym okresie Widzewiacy z naszego osiedla udawali się na mecze kilku- bądź kilkunastoosobowymi grupami.
W 2001 roku powstały szaliki, ale ze względu na słabą wówczas organizację ich liczba zatrzymała się na kilkunastu sztukach.
Po latach dziewięćdziesiątych, gdzie na Radogoszczu najbardziej rozpoznawalną marką był East Side Gang, któremu w dużej mierze obecni Widzewiacy zawdzięczają,
że nasze osiedle stało się widzewskie, przyszła kolej na ludzi chcących działać w inny sposób niż wyżej wspomniana grupa.
W 2002 roku z inicjatywy paru młodych Widzewiaków zaczęły pojawiać się pierwsze osiedlowe gadżety.
Zainteresowanie nimi przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów i postanowiono rozszerzyć działalność. Wkrótce świadomość, że na Radogoszczu jest zdecydowana przewaga kibiców Widzewa zaczęła jednoczyć wszystkich wokół wspólnej widzewskiej sprawy.
Po wielu wyprawach autobusowych na mecze Widzewa, aktywna grupa zazębiała się, co zaowocowało podjęciem decyzji o produkcji profesjonalnej flagi Radogoszcza, akcentującej zjednoczenie wschodniej i zachodniej strony osiedla dla dobra Widzewa. Niedługo potem oficjalnie powołano grupę, której korzenie sięgały pierwszej zorganizowanej akcji produkcji gadżetów Radogoszcza, czyli właśnie 2002 roku.
Widzewiacy z Radogoszcza, jak brzmi jej nazwa, funkcjonują zatem obecnie już 10 lat.
W tym czasie wydaliśmy całą masę gadżetów, począwszy od vlepek, smyczek, czapek i szalików(rekordowa ilość w Polsce – 285 szali osiedlowych!), na koszulkach,
bluzach i 2 flagach kończąc.
Jednym z naszych największych sukcesów było zorganizowanie osiedlowej oprawy na Niciarce podczas meczu z Sandecją, gdzie 5 października 2009 roku pojawiliśmy się
w ponad 130 osób. Lecz największą jak dotąd wspólną wyprawą Widzewiaków z Radogoszcza na mecz u siebie w XXI wieku było spotkanie z Legią, kiedy autobusami pojechało nas w sumie ponad 120 osób.
Zaś stawiennictwo około 130 osobowej ekipy z Radogoszcza na meczu w Poznaniu jest do dziś naszym rekordem wyjazdowym.
Od lat nie zdarzyło nam się opuścić meczu naszego ukochanego Klubu i aktywnie uczestniczymy w każdej działalności kibicowskiej na Widzewie.