
CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Moderatorzy: Zorientowany, LechiaCHWM
-
- Posty: 528
- Rejestracja: 31.07.2014, 14:00
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
W trakcie meczu Arka i kilka osób z Cracovii w 17-tu rozgania około 150 typów z KKS,by po meczu dostać lanie od 3 typów z KKS?Troche bajki raczej.
-
- Posty: 1812
- Rejestracja: 26.02.2007, 19:26
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Arka rozgania cały młyn KKS-u także odbijając flagę Lecha, bodajże Ostrów ale mogę się mylić, z tym laniem po meczu to nie mam pojęcia o co chodzi, może jakieś zabłąkańce bo grupa atakująca sektor nie była jedynymi kibicami Arki na tym wyjeździe...Oldfreak pisze:W trakcie meczu Arka i kilka osób z Cracovii w 17-tu rozgania około 150 typów z KKS,by po meczu dostać lanie od 3 typów z KKS?Troche bajki raczej.
TYBET JEST SERBSKI
-
- Posty: 156
- Rejestracja: 30.07.2011, 22:17
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Tak to była flaga Ostrów.Na tym filmie trochę widać:
https://www.youtube.com/watch?v=vZn06qTT7uA
https://www.youtube.com/watch?v=vZn06qTT7uA
-
- Posty: 680
- Rejestracja: 31.05.2016, 00:18
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Pytanie o mecz Wisła - Legia z 1993 r (słynny "piłkarski poker")
Fragment relacji kibica (L):
"Część z naszych poszła od razu na sektor gości, a część na sektor "dziesiąty", zobaczyć czy są fani Białej Gwiazdy. Na "dziesiątce" było ok 25 miejscowych, widząc nas nadchodzących uciekli w popłochu, zostawiając zawieszone na płocie flagi - przywłaszczyliśmy sobie je. Do 16-tej rządziliśmy na obiekcie przy Reymonta, potem policja zaprowadziła nas do warszawskiego sektora "
prawda to z tymi jakimiś flagami Wisła że niby Legia je wówczas wkroiła przed meczem ?? na zdjęciach z meczu sektora Legii nie widać absolutnie żadnych barw Wisły do góry kołami.
Fragment relacji kibica (L):
"Część z naszych poszła od razu na sektor gości, a część na sektor "dziesiąty", zobaczyć czy są fani Białej Gwiazdy. Na "dziesiątce" było ok 25 miejscowych, widząc nas nadchodzących uciekli w popłochu, zostawiając zawieszone na płocie flagi - przywłaszczyliśmy sobie je. Do 16-tej rządziliśmy na obiekcie przy Reymonta, potem policja zaprowadziła nas do warszawskiego sektora "
prawda to z tymi jakimiś flagami Wisła że niby Legia je wówczas wkroiła przed meczem ?? na zdjęciach z meczu sektora Legii nie widać absolutnie żadnych barw Wisły do góry kołami.
-
- Posty: 28
- Rejestracja: 11.08.2007, 21:18
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Nic takiego nie miało miejsca z flagami. Bardzo młody wtedy M. wszedł na maszt i zdjął flagę Wisły.
-
- Posty: 608
- Rejestracja: 05.01.2016, 22:36
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Przy pomocy "granatu" hukowego/z gazem?nisc pisze:Arka rozgania cały młyn KKS-u także odbijając flagę Lecha, bodajże Ostrów ale mogę się mylić, z tym laniem po meczu to nie mam pojęcia o co chodzi, może jakieś zabłąkańce bo grupa atakująca sektor nie była jedynymi kibicami Arki na tym wyjeździe...Oldfreak pisze:W trakcie meczu Arka i kilka osób z Cracovii w 17-tu rozgania około 150 typów z KKS,by po meczu dostać lanie od 3 typów z KKS?Troche bajki raczej.
Zawsze mnie to śmieszyło że poza ustawkami często pojawiał się u was "ciężki"/ostry sprzęt, a zgrywaliście się na taką mega honorową ekipę...
-
- Posty: 1812
- Rejestracja: 26.02.2007, 19:26
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
nikt nie zaprzecza, tylko po co ze strony Lechii (noże w Parku Saskim? NA USTAWCE - oczywiście zaraz będzie że Angole też mieli) taki pocisk? mistrzowie honoru...bez sensu ta Twoja wycieczka...a kto z kogo robił honorową ekipę, jak trzeba było prętem we Wrzeszczu przez czachę komuś wybić Lechię z głowy to się tak robiło..wielkie haloPCHLG pisze:Przy pomocy "granatu" hukowego/z gazem?nisc pisze:Arka rozgania cały młyn KKS-u także odbijając flagę Lecha, bodajże Ostrów ale mogę się mylić, z tym laniem po meczu to nie mam pojęcia o co chodzi, może jakieś zabłąkańce bo grupa atakująca sektor nie była jedynymi kibicami Arki na tym wyjeździe...Oldfreak pisze:W trakcie meczu Arka i kilka osób z Cracovii w 17-tu rozgania około 150 typów z KKS,by po meczu dostać lanie od 3 typów z KKS?Troche bajki raczej.
Zawsze mnie to śmieszyło że poza ustawkami często pojawiał się u was "ciężki"/ostry sprzęt, a zgrywaliście się na taką mega honorową ekipę...
a teraz zadam Ci pytanie..ile razy w swojej zapewne chwalebnej kibicowskiej przygodzie na przykład musiałeś się salwować w derbowym mieście ucieczką przez 40-50 typami z brechami (tak jak my w 6 osób po wyciecze przed Lechia-Zalgiris) z wystającymi gwoździami?? itp..a sorry, to pewnie bajki...to honorowa Lechia....
albo na przykład kiedy szturmowała nas (4 ludków) w 4 dychy Elana w Inowrocławiu w pociągu żeby zdobyć race i kiedy urządziliśmy sobie świecidełkowy karnawał w Warsie bo inaczej Torunianie by nas przy pomocy tych rac spalili żywcem, a tak było kilka poparzeń 2 stopnia po obu stronach....poradź mi PCHLG co byś wtedy zrobił? chętnie posłucham..
fajnie że tu najgęściej o honorze mówią goście, u których na przykład najbliższe zetknięcie z zimną stalą ma miejsce w kuchni mamusi przy podanym obiedzie..a trzonkiem kiedy pomaga dziadkowi rąbać drewno na zimę
pozdrawiam
TYBET JEST SERBSKI
-
- Posty: 608
- Rejestracja: 05.01.2016, 22:36
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
[/quote]Arka rozgania cały młyn KKS-u także odbijając flagę Lecha, bodajże Ostrów ale mogę się mylić, z tym laniem po meczu to nie mam pojęcia o co chodzi, może jakieś zabłąkańce bo grupa atakująca sektor nie była jedynymi kibicami Arki na tym wyjeździe...[/quote]
Przy pomocy "granatu" hukowego/z gazem?
Zawsze mnie to śmieszyło że poza ustawkami często pojawiał się u was "ciężki"/ostry sprzęt, a zgrywaliście się na taką mega honorową ekipę...[/quote]
nikt nie zaprzecza, tylko po co ze strony Lechii (noże w Parku Saskim? NA USTAWCE - oczywiście zaraz będzie że Angole też mieli) taki pocisk? mistrzowie honoru...bez sensu ta Twoja wycieczka...a kto z kogo robił honorową ekipę, jak trzeba było prętem we Wrzeszczu przez czachę komuś wybić Lechię z głowy to się tak robiło..wielkie halo
a teraz zadam Ci pytanie..ile razy w swojej zapewne chwalebnej kibicowskiej przygodzie na przykład musiałeś się salwować w derbowym mieście ucieczką przez 40-50 typami z brechami (tak jak my w 6 osób po wyciecze przed Lechia-Zalgiris) z wystającymi gwoździami?? itp..a sorry, to pewnie bajki...to honorowa Lechia....
albo na przykład kiedy szturmowała nas (4 ludków) w 4 dychy Elana w Inowrocławiu w pociągu żeby zdobyć race i kiedy urządziliśmy sobie świecidełkowy karnawał w Warsie bo inaczej Torunianie by nas przy pomocy tych rac spalili żywcem, a tak było kilka poparzeń 2 stopnia po obu stronach....poradź mi PCHLG co byś wtedy zrobił? chętnie posłucham..
fajnie że tu najgęściej o honorze mówią goście, u których na przykład najbliższe zetknięcie z zimną stalą ma miejsce w kuchni mamusi przy podanym obiedzie..a trzonkiem kiedy pomaga dziadkowi rąbać drewno na zimę
pozdrawiam[/quote]
Co do Parku Saskiego to się nie wypowiadam bo mnie tam nie było, ale słyszałem o jednym nożu z naszej strony.
Pocisk nie ze strony Lechii tylko mojej, bo ja wyrażam tylko swoją prywatną opinie.
Co do reszty, to nie przypominam sobie żeby Lechia robiła z siebie najlepszą i najbardziej honorową ekipę w Polsce w przeciwieństwie do was.
Przy pomocy "granatu" hukowego/z gazem?
Zawsze mnie to śmieszyło że poza ustawkami często pojawiał się u was "ciężki"/ostry sprzęt, a zgrywaliście się na taką mega honorową ekipę...[/quote]
nikt nie zaprzecza, tylko po co ze strony Lechii (noże w Parku Saskim? NA USTAWCE - oczywiście zaraz będzie że Angole też mieli) taki pocisk? mistrzowie honoru...bez sensu ta Twoja wycieczka...a kto z kogo robił honorową ekipę, jak trzeba było prętem we Wrzeszczu przez czachę komuś wybić Lechię z głowy to się tak robiło..wielkie halo
a teraz zadam Ci pytanie..ile razy w swojej zapewne chwalebnej kibicowskiej przygodzie na przykład musiałeś się salwować w derbowym mieście ucieczką przez 40-50 typami z brechami (tak jak my w 6 osób po wyciecze przed Lechia-Zalgiris) z wystającymi gwoździami?? itp..a sorry, to pewnie bajki...to honorowa Lechia....
albo na przykład kiedy szturmowała nas (4 ludków) w 4 dychy Elana w Inowrocławiu w pociągu żeby zdobyć race i kiedy urządziliśmy sobie świecidełkowy karnawał w Warsie bo inaczej Torunianie by nas przy pomocy tych rac spalili żywcem, a tak było kilka poparzeń 2 stopnia po obu stronach....poradź mi PCHLG co byś wtedy zrobił? chętnie posłucham..
fajnie że tu najgęściej o honorze mówią goście, u których na przykład najbliższe zetknięcie z zimną stalą ma miejsce w kuchni mamusi przy podanym obiedzie..a trzonkiem kiedy pomaga dziadkowi rąbać drewno na zimę
pozdrawiam[/quote]
Co do Parku Saskiego to się nie wypowiadam bo mnie tam nie było, ale słyszałem o jednym nożu z naszej strony.
Pocisk nie ze strony Lechii tylko mojej, bo ja wyrażam tylko swoją prywatną opinie.
Co do reszty, to nie przypominam sobie żeby Lechia robiła z siebie najlepszą i najbardziej honorową ekipę w Polsce w przeciwieństwie do was.
-
- Posty: 680
- Rejestracja: 31.05.2016, 00:18
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
D.G pisze:Nic takiego nie miało miejsca z flagami. Bardzo młody wtedy M. wszedł na maszt i zdjął flagę Wisły.
Heh, no to piękny farmazon typ z Legii puścił wówczas w eter ... a ktoś np w różnych miastach łykał info że Legia przyjechała do Krakowa i przed meczem wykroiła Wisłę z flag :) W tych różnych zinach z pierwszej połowy lat 90-tych to chyba połowa informacji to było albo farmazon albo podkoloryzowane ;)
-
- Posty: 58
- Rejestracja: 10.07.2016, 09:32
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Nisc-Dobrze ze wy nigdy sprzetu ostrego nie uzywaliscie.Nawet na taki Baltyk.W 2003 jak zrobiliscie akcje na Baltyk to prawie chlop sie przekrecil od ciosow nozem.Takie bylo cisnienie za flagi czy tacy mocni byli?
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Mocne slowa na kogos kto kradnie flage ze sklepu z jednym ochroniarzem-sklepowym i to ekipa. Pamietasz dojazd -raczej nie dojazd na grill z Jagielonia? Opowiesz cos wiecej?
Pozwol ,ze Cie wyrecze ,Arka w drodze na grill zobaczyla Lechie stojaca ,chcac umilic droge na ta wspaniala uczte Lechia zaprasza Was do malej przerwy aby poprawic apetyt. Arka widzac to co sie dzieje stwierdza ,ze wezmie ze soba drewniane palki z ktorych mozna bylo by zbudowac siedzenia,po krotszej analizie Arka stwierdza ,ze nie ma czasu i rzuca w Lechie zebranymi materialami po to aby sami sobie to zbudowali, niestety Lechii nie przypadl pomysl do gustu i pare osob traci apetyt i zamiadt na grilu to laduje w szpitalu.
Pozwol ,ze Cie wyrecze ,Arka w drodze na grill zobaczyla Lechie stojaca ,chcac umilic droge na ta wspaniala uczte Lechia zaprasza Was do malej przerwy aby poprawic apetyt. Arka widzac to co sie dzieje stwierdza ,ze wezmie ze soba drewniane palki z ktorych mozna bylo by zbudowac siedzenia,po krotszej analizie Arka stwierdza ,ze nie ma czasu i rzuca w Lechie zebranymi materialami po to aby sami sobie to zbudowali, niestety Lechii nie przypadl pomysl do gustu i pare osob traci apetyt i zamiadt na grilu to laduje w szpitalu.
-
- Posty: 389
- Rejestracja: 19.10.2011, 18:47
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Taka mała dygresja z mojej strony,że czasy były takie takie,iż każda ekipa latała ze sprzętem.Wypominanie jakiś sprzętowych akcji Arce czy Lechii nie ma kompletnie sensu.Absolutnie każda ekipa ma coś za uszami w tym temacie.Natomiast już nie każda ekipa kreowała się na ekipę bezsprzętową,prawda panie nisc?Natomiast w takich typowych walkach ulicznych,gdy jest się w mniejszości sprzęt może nie tylko uratować skórę,ale i zmienić wynik walki.I wie to każdy,kto realnie walczył .Zresztą,kto nigdy nie miał nic w ręku, niech niech pierwszy rzuci kamieniem.I absolutnie nie jest to z mojej strony pochwała używania sprzętu,tylko realna ocena.
Good Night Left Side
-
- Posty: 2547
- Rejestracja: 07.05.2011, 22:19
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
zdarzają się jednak sytuacje w miastach derbowych jak ta dobrych kilka lat wstecz, kiedy to czołowa postać z Arki, L. wracał z treningu i czekając na SKMkę w stronę Gdyni naciął się setnie na powracającą z zebrania bandę która od razu Go rozpoznała. Teoretycznie wszyscy powinni się rzucić na rywala, skatować a zwyczajnie doszło wtedy do solówki...
-
- Posty: 58
- Rejestracja: 10.07.2016, 09:32
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
My bylismy zebrani na Arke jadaca na Polar Wroclaw.
-
- Posty: 608
- Rejestracja: 05.01.2016, 22:36
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Nie do końca, jeden z "młodych gniewnych" chciał za pomocą noża posadzić dożywotnio pana L. na wózku, dopiero stanowcza postawa jednego pana od nas uratowała mu skórę i skończyło się tak jak napisałeś. Ktoś zobaczył zamieszanie i zadzwonił na psy które dość szybko się zebrały i trzeba było się rozbiec. Kilka złapanych osób ląduje razem z panem L. na komisariacie gdzie zachował się jak trzeba...GtWładzię pisze:zdarzają się jednak sytuacje w miastach derbowych jak ta dobrych kilka lat wstecz, kiedy to czołowa postać z Arki, L. wracał z treningu i czekając na SKMkę w stronę Gdyni naciął się setnie na powracającą z zebrania bandę która od razu Go rozpoznała. Teoretycznie wszyscy powinni się rzucić na rywala, skatować a zwyczajnie doszło wtedy do solówki...
Dodam tylko że nie było to spotkanie towarzyskie, tylko zasadzka na śledzi jadących na swój wyjazd, a pan L wracał z treningu kickboxingu w Gdańsku.
-
- Posty: 1812
- Rejestracja: 26.02.2007, 19:26
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
htsk i bardzo dobra ocena z Twojej strony,jednak zdecydowanie będę obstawiał przy tym że ekipka z którą ja działałem także na terenie Gdańska w erze tak zwanych "wypadów kolejkowych" nigdy nie kreowała się na bezsprzętową, tu podobnie jak PCHLG wypowiadam się w swoim i kolegów imieniu ;-) My tam wzorowaliśmy się najbardziej na Romper Stomper i Clockwork Orange a nie boksie i karate, takie były czasy...brutalne ale jakoś tak weselsze...a propos kiedy udało się Wam raz w końcu przechwycić polujących od nas to też jedynie M. otrzymał złamanie ręki, a przecież mogło się skończyć katowaniem na maksa...A z kolei w Olivii gdzie przed meczem Stoczniowca z Cracovią pod halą wyglądaliście jak wojsko Jagiełły pod Grunwaldem też aż dziwne że nie doszło do ofiar śmiertelnych...Nawet pamiętam jak raz w Sopocie w przejściu podziemnym po meczu Lechii dwie grupki wyrzuciły bez gadania jak na sygnał jakieś tam breszki w krzaczory i ruszyły na siebie z gołymi łapami...respekt gdzie się należy.
Derbowe lata 90-te : kufelboxing i sztachetfajting ;-)
pozdrawiam
Derbowe lata 90-te : kufelboxing i sztachetfajting ;-)
pozdrawiam
TYBET JEST SERBSKI
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Przyjacielu masz racje ale kto rzuca sprzetem?htsk4 pisze:Taka mała dygresja z mojej strony,że czasy były takie takie,iż każda ekipa latała ze sprzętem.Wypominanie jakiś sprzętowych akcji Arce czy Lechii nie ma kompletnie sensu.Absolutnie każda ekipa ma coś za uszami w tym temacie.Natomiast już nie każda ekipa kreowała się na ekipę bezsprzętową,prawda panie nisc?Natomiast w takich typowych walkach ulicznych,gdy jest się w mniejszości sprzęt może nie tylko uratować skórę,ale i zmienić wynik walki.I wie to każdy,kto realnie walczył .Zresztą,kto nigdy nie miał nic w ręku, niech niech pierwszy rzuci kamieniem.I absolutnie nie jest to z mojej strony pochwała używania sprzętu,tylko realna ocena.
-
- Posty: 34
- Rejestracja: 28.08.2016, 01:16
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
nikt nie zaprzecza, tylko po co ze strony Lechii (noże w Parku Saskim? NA USTAWCE - oczywiście zaraz będzie że Angole też mieli) taki pocisk? mistrzowie honoru...bez sensu ta Twoja wycieczka...a kto z kogo robił honorową ekipę, jak trzeba było prętem we Wrzeszczu przez czachę komuś wybić Lechię z głowy to się tak robiło..wielkie halo
a teraz zadam Ci pytanie..ile razy w swojej zapewne chwalebnej kibicowskiej przygodzie na przykład musiałeś się salwować w derbowym mieście ucieczką przez 40-50 typami z brechami (tak jak my w 6 osób po wyciecze przed Lechia-Zalgiris) z wystającymi gwoździami?? itp..a sorry, to pewnie bajki...to honorowa Lechia....
albo na przykład kiedy szturmowała nas (4 ludków) w 4 dychy Elana w Inowrocławiu w pociągu żeby zdobyć race i kiedy urządziliśmy sobie świecidełkowy karnawał w Warsie bo inaczej Torunianie by nas przy pomocy tych rac spalili żywcem, a tak było kilka poparzeń 2 stopnia po obu stronach....poradź mi PCHLG co byś wtedy zrobił? chętnie posłucham..
fajnie że tu najgęściej o honorze mówią goście, u których na przykład najbliższe zetknięcie z zimną stalą ma miejsce w kuchni mamusi przy podanym obiedzie..a trzonkiem kiedy pomaga dziadkowi rąbać drewno na zimę
pozdrawiam[/quote]
nisc , ale przecież to w latach 80 - 90 było normą , jako kibic Pogoni zaczynający przygodę z futbolem w połowie lat 80 wiem o czym mówisz :D , każdy teraz wspomina "cudowne lata 80-90" ale nie każdy wie z czym się ta przygoda łączyła ;) . Wyjazdy 30 - 50 osobowe przez cały kraj , gdzie miałeś 99% gwarancji na przynajmniej jedną kamionkę , albo wjazd do bany na trasie :D , a najlepsze było to , że każdy był tym sławetnym suchoklatesem" 70 kilowym miśkiem , miśkiem który jednak budował renomę naszego krajowego klimatu - walczysz albo spierdalasz :D . Pamiętam Twoją Arkę ( tą wielką ) na urodzinach Nicińskiego w Szczecinie ;) , pamietam Ślaśk uciekający po kamienicach na naszym terenie , pamietam czołówkę Lechi uciekająca do kabaryny , pamietam też walki z Lechią u nas , raz na wozie raz pod wozem ... ale niekt mi nie powie , że bylismy bandą leszczy i ludzi bez honoru , jeżdziliśmy walczyliśmy - ponosiliśmy porażki , ale i zwycięstwa ... a ktoś kto pisz o honorze w latach 80 nie ma pojęcia o czym pisze i czym bylo kibicowanie w tamtych latach .
a teraz zadam Ci pytanie..ile razy w swojej zapewne chwalebnej kibicowskiej przygodzie na przykład musiałeś się salwować w derbowym mieście ucieczką przez 40-50 typami z brechami (tak jak my w 6 osób po wyciecze przed Lechia-Zalgiris) z wystającymi gwoździami?? itp..a sorry, to pewnie bajki...to honorowa Lechia....
albo na przykład kiedy szturmowała nas (4 ludków) w 4 dychy Elana w Inowrocławiu w pociągu żeby zdobyć race i kiedy urządziliśmy sobie świecidełkowy karnawał w Warsie bo inaczej Torunianie by nas przy pomocy tych rac spalili żywcem, a tak było kilka poparzeń 2 stopnia po obu stronach....poradź mi PCHLG co byś wtedy zrobił? chętnie posłucham..
fajnie że tu najgęściej o honorze mówią goście, u których na przykład najbliższe zetknięcie z zimną stalą ma miejsce w kuchni mamusi przy podanym obiedzie..a trzonkiem kiedy pomaga dziadkowi rąbać drewno na zimę
pozdrawiam[/quote]
nisc , ale przecież to w latach 80 - 90 było normą , jako kibic Pogoni zaczynający przygodę z futbolem w połowie lat 80 wiem o czym mówisz :D , każdy teraz wspomina "cudowne lata 80-90" ale nie każdy wie z czym się ta przygoda łączyła ;) . Wyjazdy 30 - 50 osobowe przez cały kraj , gdzie miałeś 99% gwarancji na przynajmniej jedną kamionkę , albo wjazd do bany na trasie :D , a najlepsze było to , że każdy był tym sławetnym suchoklatesem" 70 kilowym miśkiem , miśkiem który jednak budował renomę naszego krajowego klimatu - walczysz albo spierdalasz :D . Pamiętam Twoją Arkę ( tą wielką ) na urodzinach Nicińskiego w Szczecinie ;) , pamietam Ślaśk uciekający po kamienicach na naszym terenie , pamietam czołówkę Lechi uciekająca do kabaryny , pamietam też walki z Lechią u nas , raz na wozie raz pod wozem ... ale niekt mi nie powie , że bylismy bandą leszczy i ludzi bez honoru , jeżdziliśmy walczyliśmy - ponosiliśmy porażki , ale i zwycięstwa ... a ktoś kto pisz o honorze w latach 80 nie ma pojęcia o czym pisze i czym bylo kibicowanie w tamtych latach .
-
- Posty: 301
- Rejestracja: 07.12.2015, 01:24
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Początek lat 90 Lechia jedzie na swój wyjazd przez Gdynie ( Więc pewnie Szczecin albo Police) na peronie w Gdyni jakaś laska-patolówa w szaliku Ary napina się, coś krzyczy i pokazuje fucki lechistom. Paru chłopaków wybiega i porywają ją do pociągu. W Słupsku laska w końcu opuszcza pociąg ale ...na golasa( dokładnie co z nią sie działo od czasu porwania do wypuszczenia nie wiem ) ktoś rzuca jej firanke kolejową pkp żeby się nią okryła. Gwizdek i pociąg z kibicami odjeżdza.
-
- Posty: 34
- Rejestracja: 28.08.2016, 01:16
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Sezon 86-87vwracamy z jakiegoś wyjazdu ( Pogoń Szczecin ) , nas 20- 30 twarzy , jeden z nas przez przypadk wyczaja u jednego klijenta jadądecgo w pociągu znaczek KKS LECH na katanie , , krótka "inspekcja" przedziałów i trafiamy kilikanście pyr - terror okrutny , czyszczą nam swoimi szlikami buty i śpiewają pieśni chwalące Pogoń Szczecin i bluzgają na swój ukochany klub ( Lech poznań )... jakieś dwa tygodnie póżniej jedziemy do Poznania ... w kilkanaście twarzy , było nas mało więc psy nie pojechały z nami w trasę ( wtedy jakoś tak było , że musiało jechać minimum 20 osób żeby była eskorta zomo ) , urywamy się z dworca i zapierdalamy w miasto - po drodze ogólnie spokój ( chociaż prawie każdy z nas zapierdala w typowej Szczecinskiej metalowej katanie :D + barwy na wierzchu ) droga spokojna ( walimy z buta na Bułgarską ) poza jednym wpadem do tramwaju gdzie widzieliśmy kilkanaście barw Lecha - starcie krótkie , jakieś 7 barw zmienieło własciciela ;) . Wbijamy pod stadion - pucha , kasy zmknięte nikogo nie ma , robimy piknik i każdy rozwala się tam gdzie padł , w takim sielankowym nastroju mija nam jakieś 30 minut , nagle z dwóch uliczek wbijających na ten główny plac przed wejściem na stadion wypada jakieś 60 -70 dych Lecha - u nas lekka konsternacja ( średnia wieku 18-20 lat ) ale bez paniki - Lech zaczyna napierdalać kamieniamu ,więc robimy Dirty dancing wsród kamieni i ... nikt nie został trafiony :D , brukowce zmieniły właściciela i ruszamy na Leszków ( nasdz główny na tym wyjeżdzie zgred B rzucił hasło - jak toś spierdoli to zajebię w Szczecinie , dostaliśmy takiego animuszu , że biegliśmy na Lecha przed kamieniami które odrzucaliśmy to co spadło na nas od ich strony - Lech nie wytrzymał ciśnienia i paru od nich załapało się na buty reszta uciekła ( nie powiem , to był chyba mój trzeci wyjazd w życiu i miałem lekką srakę , ale jak zobaczyłem naszych -2 ( dwóch - słownie ) starych którzy dowodzili obroną i odwetem , wiedziałem że to jest mój żywioł "D . Wbijamy na stadion , przed rozpoczęciem meczu wbija na koronę sektora gdzie siedzieliśmy ( już wtedy prawie w 40 ryja - reszta dobiła innym transportem ) jakieś 150 sztuk Lech leci napinak z góry , ale bez efektu wtórnego ( czytaj brak ataku ) oni swoje my swoje "D , nagle leszki decydują się na atak lewą stroną sektora gdzie siedzi jakieś 6 osób od nas - po krótkiej walce te osoby się cofają , na ten widok ruszamy wszystkim co mamy ( czyli 30 typów na jakieś 150 sztuk Lecha , nie wytrzymują ciśnienia i bez starci palą wroty ... po chwili wracają , bardziej agresywni , ale rozpoznajemy wtedy typa który ich prowadził ( znany pan :C: ) i zaraz jedzie słowna jazda , czemu nie był taki odważny jak wracał z nami w pociągu i czy już zapomniał jak czyścił nam buty szalikiem Lecha i śpiewał pieśni sławiące Pogoń :D - konsternacja fanów lecha bezcenna , zaczeli się naparzać między sobą - odwagi na nas już zabrakło . Takie to były czasy . Pozdrawiamy wszystkich fanów z tamtych czasów .
-
- Posty: 1812
- Rejestracja: 26.02.2007, 19:26
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
pamiętam '91 i Polska - Anglia w Poznaniu, gdzie Lech hmmm....powiedzmy sobie szczerze był jeszcze przed transformacją czyli w okresie schyłkowym "panowania" Komandosa, Pogoń zinfiltrowała trybunę naprzeciwko Angoli, z hasłem "dziś wszyscy układ na Lechię", bez problemu łazili sobie w granatowo-bordowych pasiakach, Lech na zwyczajowym młynie, może z 300 osób, Lechia po drugiej stronie na wirażu w dobrą stówę w pomarańczowych flekach + 1 Szcz. z Arki z żólto-niebieskim szalikiem Leeds. W młynie Lecha wyróżniał się zdecydowanie wokal Apatii z biało-niebieskim irokezem...a Anglicy jak przyjechali pociągiem z Berlina tak praktycznie pod Targami Poznańskimi pozamiatali wszystkimi, małe podjazdy pod Merkurym robiła Lechia, podobnie na dworcu w oczekiwanie na kolejny pociąg z Berlina...miodzio, a najbardziej pamiętam jak wszyscy stanęli jak wryci na widok angielskiego czarnego skina w glanach, krowach i białej polówce fred perry na przedzie angielskiej bandy walącego gazem z wielkiego pojemnika...tak czy inaczej wtedy to na dużą skalę po raz drugi (pierwszy raz po lekturze zachodnioniemieckich brukowców z Euro'88) na dużą skalę rozwinęła się fascynacja wyspiarskim stylem kibicowania w naszym kraju, Angole pokazali się przezajebiście....
TYBET JEST SERBSKI
-
- Posty: 34
- Rejestracja: 28.08.2016, 01:16
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Pamiętam ten mecz , pamiętam też mecz w Zabrzu 96 , gdzie było niby dużo hardych band , ale tylko my spróbowaliśmy podjazdu pod niemców ( nieudany zresztą , ale jednak ) strae czasy , ale jednak jest szacunek dla was , Lechi i innych ekip wtedy które się nam postwiły .
-
- Posty: 128
- Rejestracja: 13.06.2016, 11:44
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Nie jest to typowo meczowe wspomnienie, ale jedno z najzabawniejszych w mojej kibicowskiej historii.
Lata, lata temu, na przełomie 95-98, miała miejsce zabawna sytuacja.
Jak co dzień siedzieliśmy z ekipą na ławce pod blokiem popijając browary.
Jakoś w godzinach po szkolnych przyleciał jeden z łebków do nas i mówi, że ktoś kroi innych łebków pod podstawówką z barw. A czasy to były takie, że mało kto miał oficjalne barwy, łebki często biegali w białych koszulkach z nazwą klubu napisaną markerem, czy wyszytą przez matkę czy coś. No ale wyszło że skroili koszulkę meczową z autografem jednemu z łebków, wtedy to był rarytas w Rybniku, a przynajmniej na naszym osiedlu.
Od razu ruszyliśmy w stronę tej szkoły, ale już nikogo nie było. Od łebków dowiedzieliśmy się, że przyjechali brązowym polonezem, który miał 333 w rejestracji i pięciu ich było(kroili łebków z podstawówki)
Mieliśmy ostrego wkurwa, bo nie wiedzieliśmy kto i skąd. Poszliśmy do ziomka z prawem jazdy i pojechaliśmy szukać tego brązowego poloneza. Po jakieś godzinie patrolowania cud, jest ku***! Jedzie 3 samochody przed nami brązowy polonez z 555 w rejestracji, kilka osób w środku. No to jedziemy a nimi, a ci spierdalają. Taka gonitwa trwa kilka minut, aż ci zatrzymują się na parkingu policyjnym. Chcąc nie chcąc wymineliśmy ich, a jako że przy komendzie w Rybniku jest jednokierunkowa, to musieliśmy trochę objechać. Jak wróciliśmy już ich nie było. Pojeździliśmy jeszcze trochę ani nic z tego. Jedyne co udało nam się ustalić, to że byli z Żor, została rozpoznana jedna niebieska morda, bo chodzili z ziomkiem do tego samego technikum.
Wkurwienie z naszej strony było spore, bo skoro przyjechali na harce, to powinni być gotowi do tańców.
Parę dni później, jeden z naszych co pracował wtedy w Żorach, z jednym typem, który rządził niebieskimi Żorami w tamtym okresie go przycisnął, że co to odpierdalają, kroją łebków i spierdalają na komendę. Ten niby nic nie wiedział, ale po paru dniach powiedział, że wie kto co, ale oni wcale nie spierdolili na komendę, tylko zgubili się w Rybniku, a że tam było wolne miejsce na parkingu, to zatrzymali się sprawdzić mapę!
Dla nas to tłumaczenie było niesamowitą komedią, gdzie osiedle żyło tym przez kilka lat, na każdym grillu czy innej popijawie, zawsze były śmiechy z mapy.
Teraz może to się nie wydawać takie śmieszne, w końcu w internecie po każdej akcji jest milion tłumaczeń i farmazonów, ale wtedy gdy internet mieli nieliczni, a jedynym źródłem informacji był stadion lub ziny taka akcja przeszła do pewnej historii.
Lata, lata temu, na przełomie 95-98, miała miejsce zabawna sytuacja.
Jak co dzień siedzieliśmy z ekipą na ławce pod blokiem popijając browary.
Jakoś w godzinach po szkolnych przyleciał jeden z łebków do nas i mówi, że ktoś kroi innych łebków pod podstawówką z barw. A czasy to były takie, że mało kto miał oficjalne barwy, łebki często biegali w białych koszulkach z nazwą klubu napisaną markerem, czy wyszytą przez matkę czy coś. No ale wyszło że skroili koszulkę meczową z autografem jednemu z łebków, wtedy to był rarytas w Rybniku, a przynajmniej na naszym osiedlu.
Od razu ruszyliśmy w stronę tej szkoły, ale już nikogo nie było. Od łebków dowiedzieliśmy się, że przyjechali brązowym polonezem, który miał 333 w rejestracji i pięciu ich było(kroili łebków z podstawówki)
Mieliśmy ostrego wkurwa, bo nie wiedzieliśmy kto i skąd. Poszliśmy do ziomka z prawem jazdy i pojechaliśmy szukać tego brązowego poloneza. Po jakieś godzinie patrolowania cud, jest ku***! Jedzie 3 samochody przed nami brązowy polonez z 555 w rejestracji, kilka osób w środku. No to jedziemy a nimi, a ci spierdalają. Taka gonitwa trwa kilka minut, aż ci zatrzymują się na parkingu policyjnym. Chcąc nie chcąc wymineliśmy ich, a jako że przy komendzie w Rybniku jest jednokierunkowa, to musieliśmy trochę objechać. Jak wróciliśmy już ich nie było. Pojeździliśmy jeszcze trochę ani nic z tego. Jedyne co udało nam się ustalić, to że byli z Żor, została rozpoznana jedna niebieska morda, bo chodzili z ziomkiem do tego samego technikum.
Wkurwienie z naszej strony było spore, bo skoro przyjechali na harce, to powinni być gotowi do tańców.
Parę dni później, jeden z naszych co pracował wtedy w Żorach, z jednym typem, który rządził niebieskimi Żorami w tamtym okresie go przycisnął, że co to odpierdalają, kroją łebków i spierdalają na komendę. Ten niby nic nie wiedział, ale po paru dniach powiedział, że wie kto co, ale oni wcale nie spierdolili na komendę, tylko zgubili się w Rybniku, a że tam było wolne miejsce na parkingu, to zatrzymali się sprawdzić mapę!
Dla nas to tłumaczenie było niesamowitą komedią, gdzie osiedle żyło tym przez kilka lat, na każdym grillu czy innej popijawie, zawsze były śmiechy z mapy.
Teraz może to się nie wydawać takie śmieszne, w końcu w internecie po każdej akcji jest milion tłumaczeń i farmazonów, ale wtedy gdy internet mieli nieliczni, a jedynym źródłem informacji był stadion lub ziny taka akcja przeszła do pewnej historii.
-
- Posty: 680
- Rejestracja: 31.05.2016, 00:18
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
-
- Posty: 61
- Rejestracja: 13.02.2016, 21:40
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Z Gdańska jedziemy specjalem w 300-400 osób z obstawą. Podróż mija więc spokojnie. Wysiadamy na Batorym.Po wyjściu z dworca zauważamy Ruch,biegniemy na nich ale ok 50-100m od nich wbija się między nas policja. Na stadionie siedzimy z Wisłą,Śląskiem oraz około 50 osób z Legii i Pogoni,którzy po meczu wracają na sektor z newsem że pod stadionem czeka KSC. wybiegamy i w parku po ciemku bieganie,latają kamienie ale szybko się uspokaja. Triada siedzi obok sektora Anglików(których ok 2-3tysie). Po meczu na sektorze obok,przy kratach starły się dwie małe ekipy-podobno Widzew ruszł na Jastrzębie(?). Ogólnie spokojnie. Chyba, że inne ekipy na dojazdach i powrotach miałe jakieś atrakcje.Polish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
-
- Posty: 1812
- Rejestracja: 26.02.2007, 19:26
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
jedziemy główną grupą przez Poznań, gdzie w środku nocy dosiada się Lech i razem ruszamy przez Wrocław i Opole. Zdaje mi się że był to rok odwiedzin w Polsce piekarza bo zrobiliśmy masom pingwinów na dworcu we Wrocławiu wodę z mózgu, pingwiny do pociągu nie wsiadły...W samych Katowicach dołącza Cracovia i ruszamy na stadion, tak jak napisał przedmówca siedzimy obok Anglików i jako jedyna ekipa w trakcie hymnu Polski odwracamy się plecami do murawy. Tak samo jako jedyna ekipa ch...wie z jakiego powodu klaszczemy w kierunku Angoli w trakcie GSTQ. pod nami przy murawie dochodzi do starcia Lecha z Motorem, który stawia się i broni flagi, szczególnie typ z ręką w gipsie. Po meczu jedziemy do Bytomia, a stamtąd już rozjeżdzamy się samodzielnie do swoich miast.
TYBET JEST SERBSKI
-
- Posty: 680
- Rejestracja: 31.05.2016, 00:18
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
nisc pisze:jedziemy główną grupą przez Poznań, gdzie w środku nocy dosiada się Lech i razem ruszamy przez Wrocław i Opole. Zdaje mi się że był to rok odwiedzin w Polsce piekarza bo zrobiliśmy masom pingwinów na dworcu we Wrocławiu wodę z mózgu, pingwiny do pociągu nie wsiadły...W samych Katowicach dołącza Cracovia i ruszamy na stadion, tak jak napisał przedmówca siedzimy obok Anglików i jako jedyna ekipa w trakcie hymnu Polski odwracamy się plecami do murawy. Tak samo jako jedyna ekipa ch...wie z jakiego powodu klaszczemy w kierunku Angoli w trakcie GSTQ. pod nami przy murawie dochodzi do starcia Lecha z Motorem, który stawia się i broni flagi, szczególnie typ z ręką w gipsie. Po meczu jedziemy do Bytomia, a stamtąd już rozjeżdzamy się samodzielnie do swoich miast.
no rzeczywiście powód do "dumy" ;) dlaczego tak ?
-
- Posty: 1812
- Rejestracja: 26.02.2007, 19:26
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
A nie wiem, decydowały osoby decyzyjne
TYBET JEST SERBSKI
-
- Posty: 64
- Rejestracja: 27.12.2016, 10:13
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Stałem kilka metrów od Motoru i zawsze myslałem,ze flaę Motoru zerwała Arka i z nimi własnie Motor walczył...nigdy nie zapomnę typa z Motoru ,który wyrwał zerwaną przez Triadę flagę i zapierniczył salto do 'fosy ,'która była pod sektorem.Każdy kto był na Śląskim wie o czym mowa.Pewnie bolało bardzo. Nie wiadomo czy się nie połamał ale flaga wróciła do Lublinanisc pisze:jedziemy główną grupą przez Poznań, gdzie w środku nocy dosiada się Lech i razem ruszamy przez Wrocław i Opole. Zdaje mi się że był to rok odwiedzin w Polsce piekarza bo zrobiliśmy masom pingwinów na dworcu we Wrocławiu wodę z mózgu, pingwiny do pociągu nie wsiadły...W samych Katowicach dołącza Cracovia i ruszamy na stadion, tak jak napisał przedmówca siedzimy obok Anglików i jako jedyna ekipa w trakcie hymnu Polski odwracamy się plecami do murawy. Tak samo jako jedyna ekipa ch...wie z jakiego powodu klaszczemy w kierunku Angoli w trakcie GSTQ. pod nami przy murawie dochodzi do starcia Lecha z Motorem, który stawia się i broni flagi, szczególnie typ z ręką w gipsie. Po meczu jedziemy do Bytomia, a stamtąd już rozjeżdzamy się samodzielnie do swoich miast.
-
- Posty: 1812
- Rejestracja: 26.02.2007, 19:26
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
to była "dogrywka"za Polska-Rumunia, kiedy to Motor też postawił się Lechowi...a jeszcze co do stania tyłem to zdaje się, że chodziło o pokazanie olewki na kadrę pzp(r)n, a nie o szkalanie barw narodowych..wtedy nie było hipokryzji i mecze kadry polegały na wyj...w kosmos wszystkiego, albo się myle albo pzp(r)n dalej jest tym samym piłkarskim pokerem, no ale teraz są sukcesy i sukcesiki, można się z saszetką przez klatę pokazać zagramanicą i w ogóle wywiesić flagię "LzS Psi Wół on Tour" i my som pany...kto pamięta inne czasy np. vide apel Apostela w Zabrzu na Rumunii..."...drodzy kibice Arki, przyjechaliście oglądać wspólnie mecz reprezentacji..."nadawany w trakcie wypierd....policji z sektora wyrwanymi brechami. Patriotyzm to na co dzień, a mecze pod egidą ostatniej praktycznie instytucji starego systemu to co innego.
TYBET JEST SERBSKI
-
- Posty: 121
- Rejestracja: 28.10.2009, 22:14
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
WitamPolish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
Ja to pamiętam trochę inaczej(chyba że ze względu na wiek wszystko mi się poplątało).Jedziemy w ok.50 przez Poznań.Z Poznania wyjazd po południu lub wieczorem(mecz był chyba ok.godz.20:00),Lecha przynajmniej parę stówek.We Wrocławiu spokój,w Opolu drobne ganianki Lecha za kimś z Odry(jakieś stare porachunki).Droga na stadion spokojna,spotykamy Cracovię-ale ilu,nie pamiętam.Na stadionie szarpanina z Motorem.Przez chwilę w powietrzu fruwała ich flaga,ale po chwili się uspokaja.Z tym odwracaniem się plecami to zupełnie tego nie pamiętam.Pamiętam natomiast jak w przerwie meczu udajemy się składem w kilka dyszek pod sektory koalicji(Legia,Pogoń,Ś-W-L i reszta).Zachodząc od tyłu trybuny atakujemy znienacka.Przeciwnik zupełnie zaskoczony-wyłapują ostre smary.Uciekają na górę po schodach.Tam właśnie na koronie stadionu kończymy atak.Wracamy na swoje sektory.Po meczu wracając na dworzec,przechodząc przez park jeszcze będąc niedaleko stadionu,spotykamy naprzeciw siebie kilkuset osobową grupę.Było cholernie ciemno.Równie dobrze mogła to być procesja kościelna/wycieczka szkolna itd.Na wszelki wypadek zaatakowaliśmy ich(zupełnie nie wiedząc kto to),tamci uciekają.Potem dowiadujemy się ,że to była Legia z innymi-ależ był żal.W drodze na dworzec,tym z przodu,wpadają w ręce pojedyncze szaliki koalicji.Powrót z Lechem był bardzo długi.W pociągu ciągłe szarpaniny z wąsami.Moim zdaniem wyjazd był jednym z tych ciekawszych.
Pozdrawiam
...i ARKA GDYNIA!
-
- Posty: 64
- Rejestracja: 27.12.2016, 10:13
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
[quote="nisc"]to była "dogrywka"za Polska-Rumunia, kiedy to Motor też postawił się Lechowi...a jeszcze co do stania tyłem to zdaje się, że chodziło o pokazanie olewki na kadrę pzp(r)n, a nie o szkalanie barw narodowych..wtedy nie było hipokryzji i mecze kadry polegały na wyj...w kosmos wszystkiego, albo się myle albo pzp(r)n dalej jest tym samym piłkarskim pokerem, no ale teraz są sukcesy i sukcesiki, można się z saszetką przez klatę pokazać zagramanicą i w ogóle wywiesić flagię "LzS Psi Wół on Tour" i my som pany...kto pamięta inne czasy np. vide apel Apostela w Zabrzu na Rumunii..."...drodzy kibice Arki, przyjechaliście oglądać wspólnie mecz reprezentacji..."nadawany w trakcie wypierd....policji z sektora wyrwanymi brechami. Patriotyzm to na co dzień, a mecze pod egidą ostatniej praktycznie instytucji starego systemu to co innego.
Równiez byłem w Zabrzu na Rumunii oj działo się na tym meczu działo,Motor na tym meczu nie tylko się postawił Lechowi(krótkie ale konkretne spięcie)i do tego zerwali flagę BRYGADA BANICI,którą Lech zasłonił flagę Motoru
Równiez byłem w Zabrzu na Rumunii oj działo się na tym meczu działo,Motor na tym meczu nie tylko się postawił Lechowi(krótkie ale konkretne spięcie)i do tego zerwali flagę BRYGADA BANICI,którą Lech zasłonił flagę Motoru
-
- Posty: 62
- Rejestracja: 24.09.2013, 19:50
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
grenn tu sie mylisz wyszliście na stacji Chorzów miasto ,my RUCH mieliśmy zawsze zbiórki pod estakadą dlatego pełno psiarni tam było ,powiem tylko tyle że konkretnie sie wtedy prezentowaliście ze Śląskiem ilościowoGREEN2016 pisze:Z Gdańska jedziemy specjalem w 300-400 osób z obstawą. Podróż mija więc spokojnie. Wysiadamy na Batorym.Po wyjściu z dworca zauważamy Ruch,biegniemy na nich ale ok 50-100m od nich wbija się między nas policja. Na stadionie siedzimy z Wisłą,Śląskiem oraz około 50 osób z Legii i Pogoni,którzy po meczu wracają na sektor z newsem że pod stadionem czeka KSC. wybiegamy i w parku po ciemku bieganie,latają kamienie ale szybko się uspokaja. Triada siedzi obok sektora Anglików(których ok 2-3tysie). Po meczu na sektorze obok,przy kratach starły się dwie małe ekipy-podobno Widzew ruszł na Jastrzębie(?). Ogólnie spokojnie. Chyba, że inne ekipy na dojazdach i powrotach miałe jakieś atrakcje.Polish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
-
- Posty: 62
- Rejestracja: 24.09.2013, 19:50
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Dodam tylko że z triadą obecni byliśmy my RUCH i napewno GKS.T .My tego dnia zaopatrujemy triade w bilety na ten mecz kradnąc je konikom pod stadionem ,przed meczem obijamy pod stadionem autokar nie przypadkowych angolicoci pisze:WitamPolish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
Ja to pamiętam trochę inaczej(chyba że ze względu na wiek wszystko mi się poplątało).Jedziemy w ok.50 przez Poznań.Z Poznania wyjazd po południu lub wieczorem(mecz był chyba ok.godz.20:00),Lecha przynajmniej parę stówek.We Wrocławiu spokój,w Opolu drobne ganianki Lecha za kimś z Odry(jakieś stare porachunki).Droga na stadion spokojna,spotykamy Cracovię-ale ilu,nie pamiętam.Na stadionie szarpanina z Motorem.Przez chwilę w powietrzu fruwała ich flaga,ale po chwili się uspokaja.Z tym odwracaniem się plecami to zupełnie tego nie pamiętam.Pamiętam natomiast jak w przerwie meczu udajemy się składem w kilka dyszek pod sektory koalicji(Legia,Pogoń,Ś-W-L i reszta).Zachodząc od tyłu trybuny atakujemy znienacka.Przeciwnik zupełnie zaskoczony-wyłapują ostre smary.Uciekają na górę po schodach.Tam właśnie na koronie stadionu kończymy atak.Wracamy na swoje sektory.Po meczu wracając na dworzec,przechodząc przez park jeszcze będąc niedaleko stadionu,spotykamy naprzeciw siebie kilkuset osobową grupę.Było cholernie ciemno.Równie dobrze mogła to być procesja kościelna/wycieczka szkolna itd.Na wszelki wypadek zaatakowaliśmy ich(zupełnie nie wiedząc kto to),tamci uciekają.Potem dowiadujemy się ,że to była Legia z innymi-ależ był żal.W drodze na dworzec,tym z przodu,wpadają w ręce pojedyncze szaliki koalicji.Powrót z Lechem był bardzo długi.W pociągu ciągłe szarpaniny z wąsami.Moim zdaniem wyjazd był jednym z tych ciekawszych.
Pozdrawiam
-
- Posty: 61
- Rejestracja: 13.02.2016, 21:40
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
wildboy66 może masz racje z tym Chorzów miasto,budynek dworca miał wtedy taką elewcje z elementami blachy falistej.w każdym bądź razie to byliscie wy. Śląsk był już pod stadionem Śląskim jak zaszliśmy.wildboy66 pisze:grenn tu sie mylisz wyszliście na stacji Chorzów miasto ,my RUCH mieliśmy zawsze zbiórki pod estakadą dlatego pełno psiarni tam było ,powiem tylko tyle że konkretnie sie wtedy prezentowaliście ze Śląskiem ilościowoGREEN2016 pisze:Z Gdańska jedziemy specjalem w 300-400 osób z obstawą. Podróż mija więc spokojnie. Wysiadamy na Batorym.Po wyjściu z dworca zauważamy Ruch,biegniemy na nich ale ok 50-100m od nich wbija się między nas policja. Na stadionie siedzimy z Wisłą,Śląskiem oraz około 50 osób z Legii i Pogoni,którzy po meczu wracają na sektor z newsem że pod stadionem czeka KSC. wybiegamy i w parku po ciemku bieganie,latają kamienie ale szybko się uspokaja. Triada siedzi obok sektora Anglików(których ok 2-3tysie). Po meczu na sektorze obok,przy kratach starły się dwie małe ekipy-podobno Widzew ruszł na Jastrzębie(?). Ogólnie spokojnie. Chyba, że inne ekipy na dojazdach i powrotach miałe jakieś atrakcje.Polish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
-
- Posty: 127
- Rejestracja: 07.03.2007, 19:13
- Lokalizacja: WMG
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
-
- Posty: 674
- Rejestracja: 03.10.2009, 11:12
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
https://www.youtube.com/watch?v=UC4HzKm7psw
Największa wojna, jaką chyba widziałem na żywo. Parę razy strzelbom kończył się zapas amunicji - wycofywali się za jakąś lodówę i im w paczkach podawano uzupełnienia pocisków. Psy , które chciały wjechać na sektor, wyłapały niemałe smary. Pełno sprzętu do walki z nimi było: ławki oraz metalowe pręty, które odskakiwały od ogrodzenia naprędce spawanego. Po meczu kilka przypadkowo zawiniętych osób wyłapuje sanki. W czasie meczu z boku sektora podjazdu próbuje Jaga- pod koniec meczu z sektora wydostaje się kilku paru partyzantów, którzy kroją fanę Emigranci w barwach Jagi. Z tego co pamiętam chwilę wcześniej albo chwile później Jaga też zaliczyła mocny dym z psami, chyba nawet zakończyli przed końcem mecz. A sam mecz pierwszy raz odbył się na stadionie Hetmana (tam gdzie dziś gra Jaga), ale sam obiekt kilka dni wcześniej robił jeszcze za duży bazar - "sprzętu tam nie brakował, jak z sektora można było wejść/wyjść bez większych problemów. Ot, prowizorka
Największa wojna, jaką chyba widziałem na żywo. Parę razy strzelbom kończył się zapas amunicji - wycofywali się za jakąś lodówę i im w paczkach podawano uzupełnienia pocisków. Psy , które chciały wjechać na sektor, wyłapały niemałe smary. Pełno sprzętu do walki z nimi było: ławki oraz metalowe pręty, które odskakiwały od ogrodzenia naprędce spawanego. Po meczu kilka przypadkowo zawiniętych osób wyłapuje sanki. W czasie meczu z boku sektora podjazdu próbuje Jaga- pod koniec meczu z sektora wydostaje się kilku paru partyzantów, którzy kroją fanę Emigranci w barwach Jagi. Z tego co pamiętam chwilę wcześniej albo chwile później Jaga też zaliczyła mocny dym z psami, chyba nawet zakończyli przed końcem mecz. A sam mecz pierwszy raz odbył się na stadionie Hetmana (tam gdzie dziś gra Jaga), ale sam obiekt kilka dni wcześniej robił jeszcze za duży bazar - "sprzętu tam nie brakował, jak z sektora można było wejść/wyjść bez większych problemów. Ot, prowizorka
-
- Posty: 312
- Rejestracja: 08.05.2013, 08:50
- Lokalizacja: Katowice
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Akcja z Lechią pod estakadą gdzie z Ruchem była Triada i Tychy miała miejsce przy okazji meczu ze Szwedami w 1999 roku. Na górze naszego sektora swoją obecność zaznacza Górnik i chwilę po tym pali wrotki. Dobre czasy.dolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
-
- Posty: 127
- Rejestracja: 07.03.2007, 19:13
- Lokalizacja: WMG
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
No właśnie, 99 rok, wiosną bodajże. Dobre i ciekawe czasy.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: blekitna ostryga, Gerd323, katanaczio, marek nowak, MOTOR_LJA, Oldfreak, PTRLBN, SzyHa, Wrzesińscy Fanatycy, zgredzik, ślusarz i 284 gości