To by wymagało obszernego "wypracowania" na temat ewolucji sytuacji na Ukrainie z dużym naświetleniem historycznym - historia której się uczą i którą znają mocno się różni od tej, którą znamy my i geopolityczne konteksty sprawiają, że te same wydarzenia - nawet bez specjalnych manipulacji faktami - wyglądają zupełnie inaczej. Ciekawe np. jest to, że pisząc o Polsce bardzo często używają nazwy Rzeczpospolita jako równoważnej. Powojenna Polska jest niemal monoetniczna, tymczasem u nich cały czas często występuje obraz wieloetnicznego tygla pod polskim zarządem i cywilizacyjną przewagą. Patrząc z tej perspektywy nie ma tam ziem "stricte polskich" ani "stricte ukraińskich".
Ekipy generalnie są nacjonalistyczne i w sferze symboliki panuje tam zamieszanie podobne do tego, co się działo u nas z 15 lat temu, a czasem jeszcze się dzieje - swastyka, czy totenkopf obok Orła przy deklaracjach polskiego patriotyzmu, czy nacjonalizmu. Wątki rewizjonistyczne, jak napisałem, były typowe dla galicyjskiego "starego" ukraińskiego nacjonalizmu rozbujanego w latach '90 przez syna ludobójcy na Polakach - Szuchewycza. Największa partia tego nurtu - "Swoboda" Tiahnyboka - jest w zdecydowanym odwrocie. "Nowy" ukraiński nacjonalizm mocno przypomina postawę Autonomicznych Nacjonalistów (można wyguglać) i odwołuje się do motywów tożsamościowych (lojalnosci wobec państwa), a nie etnicznych. Stąd tylu ruskich i rosyjskojęzycznych walczy po stronie Ukrainy.
Skalę złożoności sytuacji zilustruję obrazkiem. Niedaleko kamienicy, w której mieszkała rodzina Zbigniewa Herberta we Lwowie jest jedna z knajp, gdzie goście z Karpat oglądają mecze w TV. Nad barem jest m.in. szalik... Pogoni Lwów. Każdy niech to rozkminia po swojemu.
No i polecam taką relację:
http://zyleta.info/?p=3442