Wisła - Beitar
: 01.08.2008, 22:49
Nieszczęścia mistrza Polski podczas wyprawy do Izraela zaczęły się już na lotnisku w Tel Awiwie od blisko godzinnego oczekiwania na bagaże. Później gospodarze na Stadionie Teddy'ego w Jerozolimie zapomnieli dostarczyć piłki. Dopiero, gdy wiślacy skończyli rozgrzewkę i zaczęli dopominać się o piłki (Trener Andrzej Bahr nawoływał: "Niech przyniosą chociaż dwie") futbolówki "adidasa" pojawiły się. One zresztą okazały się tajną bronią Beitaru, gdyż zupełnie nie przyzwyczajeni do tego rodzaju futbolówek wiślacy mieli kłopoty z ich opanowaniem, a bramkarz Mariusz Pawełek - ze złapaniem.
To wszystko było jednak małą pestką wobec hecy, do jakiej doszło po treningu. Wyczerpani zajęciami piłkarze "Białej Gwiazdy" chcieli jak najszybciej przenieść się do hotelu (odległego od stadionu o ok. 4,5 km). Tymczasem niezdarny kierowca, prowadzony przez jeszcze bardziej niezdarnego pilota zakleszczył autokar z wiślakami na pokładzie między bramą a murkiem podjazdu na murawę. Beznadziejne manewry trwały 40 minut! Trener Maciej Skorża miał marsową minę. W końcu pomoc w wyjściu z patowej sytuacji zaofiarowali policjanci i mistrzowie Polski dotarli do swej bazy.
To wszystko było jednak małą pestką wobec hecy, do jakiej doszło po treningu. Wyczerpani zajęciami piłkarze "Białej Gwiazdy" chcieli jak najszybciej przenieść się do hotelu (odległego od stadionu o ok. 4,5 km). Tymczasem niezdarny kierowca, prowadzony przez jeszcze bardziej niezdarnego pilota zakleszczył autokar z wiślakami na pokładzie między bramą a murkiem podjazdu na murawę. Beznadziejne manewry trwały 40 minut! Trener Maciej Skorża miał marsową minę. W końcu pomoc w wyjściu z patowej sytuacji zaofiarowali policjanci i mistrzowie Polski dotarli do swej bazy.