Bydgoskich kibiców, wybierających się na Opolszczyznę na środowe rewanżowe spotkanie baraży o piłkarską II ligę, spotka spore rozczarowanie. Nie zostaną wpuszczeni na stadion. To samo czeka miejscowych fanów
Z taką decyzją nie zgadzają się działacze Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza. - To niemożliwe. Przepisy są po naszej stronie. Zupełnie tego nie rozumiem. Przecież widowiska sportowe organizuje się dla kibiców - mówi Bogdan Pultyn, prezes SP Zawisza.
Jego opinia jest zbieżna z tą, wydaną przez Polski Związek Piłki Nożnej, którego przepisy jasno mówią, że gospodarz jest zobowiązany do wpuszczenia na stadion fanów drużyny przyjezdnej (ma ich być 5 proc. z całej pojemności stadionu).
- Takie są przepisy i nie ma mowy o ich zmianie. Każdy musi je respektować. Poinformowaliśmy o tym także klub z Leśnicy - mówi Andrzej Bińkowski z Wydziału Bezpieczeństwa PZPN.
Obiekt w mającej nieco ponad 3 tys. mieszkańców Leśnicy liczy 1500 miejsc. Działacze LZS, spodziewając się sporego zainteresowania środowym meczem, chcieli go zorganizować na innym boisku. - Prowadziliśmy rozmowy w Opolu, Kędzierzynie-Koźlu i Kluczborku. Wszędzie nam odmawiano. Policja nigdzie nie wyrażała zgody - mówi Piotr Bajor, prezes LZS.
Jeszcze kilka dni temu policja wstępnie zgodziła się, by spotkanie na stadionie w Leśnicy mogło obejrzeć najwyżej 300 fanów (w tym tylko 15 z Bydgoszczy). Tak było jednak do poniedziałku.
- Nawet z tego się wycofali. Dostali informację z komendy w Bydgoszczy, że kibice Zawiszy to grupa podwyższonego ryzyka i zmienili decyzję. Zostaliśmy postawieni pod ścianą. Nie możemy zorganizować spotkania z udziałem publiczności. Policja powiedziała, że jeśli wpuszczę kibiców na stadion, to grozi mi sąd grodzki. Jakie mam zatem wyjście? - pyta Bajor.
Pisma z taką informacją wysłane będą do centrali i klubu z Bydgoszczy.
- Na pewno tak tego nie zostawimy. Ten pan prowadzi chyba jakąś grę. Może, jak zobaczyli doping naszych fanów w Bydgoszczy, to się przestraszyli. To bardzo ważne spotkanie i dla nas, i dla nich. Bez sensu jest rozgrywać je bez publiczności. Jeśli ktoś nie jest w stanie zabezpieczyć spotkania, to po co w ogóle się pcha do II ligi - mówi prezes SP Zawisza.
Wiadomo, że jeśli mecz odbędzie się bez kibiców, to klub LZS spotka kara nałożona przez Wydział Dyscypliny PZPN.
- Mam tego świadomość. Ale do wyboru były tylko dwa rozwiązania. Albo ta kara, albo walkower. Zdecydowałem się na to pierwsze - dodaje Piotr Bajor.
Problem w tym, że do Leśnicy na jutrzejsze (początek o godz. 17) spotkanie wybiera się spora grupa fanów i wszystko wskazuje na to, że bez względu na decyzję władz LZS i tak będą chcieli pojawić się na meczu, by dopingować swoich piłkarzy.
- Nie wiem, czy tak będzie. Ale jeśli przyjadą, to raczej nie będą zadowoleni z tego, że nie wejdą na stadion. Więc policja i tak będzie miała sporo pracy - kończy szef klubu z Leśnicy.
Źródło: wyborcza Bydgoszcz
I odpowiedź na stronie zawiszafans.com:
Mimo absurdalnego pisma przysłanego dziś do naszego klubu o rozgrywaniu meczu bez udziału kibiców Zawiszy, informujemy:
Wszelkie ustalenia dotyczace wyjazdu pozostają bez zmian! Wyjeżdżamy w środę o 7:00 spod stadionu Zawiszy!
Leśnica będzie Niebiesko-Czarna, czy to się działaczom LZS podoba czy nie!
