Mafia Fryzjera
: 09.02.2008, 23:52
Zapytania ,refleksje na temat książki Romana Stęporowskiego i Ryszarda Niedzieli w książce "Mafia Fryzjera"
Kto czytał ten wie
Cytaty z książki:
Ryszard F. miał dojścia do ludzi na newralgicznych stanowiskach: szefa sędziów, szefa obsady sędziowskiej. Miał swoje macki w najściślejszym kierownictwie PZPN-u. Po Marianie Środeckim stanowisko Przewodniczącego Kolegium Sędziów obejmowali warszawiacy: Tadeusz Diakonowicz (za obsadę odpowiadał Krzysztof Perek z Poznania) i Jerzy Goś (za obsadę odpowiadał Leszek Saks). Żaden nie może wyprzeć się znajomości z Ryszardem F.
(...) - Pan Ryszard sterował obsadą. Na mecze jego drużyny jechali odpowiedni sędziowie, nie było nieprzygotowanych ludzi – wspomina były arbiter. - Jak ktoś uczciwie sędziował, to "Fryzjer" go u siebie nie chciał.
(...) - Uczciwe sędziowanie chce na wyjeździe z mocną drużyną: Legią, czy Wisłą. U siebie muszę mieć takiego, który mi pomoże – tłumaczył "Fryzjer". Był mózgiem, Don Corleone futbolowego półświatka.
(...) Ryszard F. wyraźnie się obruszył. Wyciągnął telefon i wystukał numer. Po uzyskaniu połączenia przyłożył telefon do ucha prezesa. - Słucham? – Głos zdawał się być znajomy. Prezes naprędce starał się skojarzyć go z twarzą, nazwiskiem.
- Cześć Misiu, o co tam chodzi z tym persona non grata? Co tam odpierdalacie? Nie pamiętasz już, jak pralki i lodówki ci woziłem.
- Przestań Rysiu. Zrobił się hałas, prasa się burzy. To niedługo się wyciszy i będzie normalnie.
Prezes nie miał już wątpliwości. F. rozmawiał z szefem piłkarskiego związku Michałem Listkiewiczem.
(...) Wkrótce przekonałem się dlaczego Bogusława Baniaka nazywają specjalistą od awansów. "Bebeto" długo się wypierał zażyłości z "Fryzjerem", ale de facto był w jego stajni. Pamiętam jak mi wyjaśniał niuanse futbolowej rywalizacji:
- My nie przekupujemy sędziego. Neutralizujemy podchody rywala. Najważniejsze, by sędzia nam nie przeszkadzał. Dlatego zawsze trzeba go obłaskawić. Bo inaczej czarny nas zniszczy, skręci w białych rękawiczkach.
(...) Wręczył arbitrowi kopertę z piętnastoma tysiącami złotych i się rozeszli. W takich okolicznościach nie ma czasu na pogawędki i przeliczanie. Obie strony ufają sobie jak saperzy na polu minowym. Jeden fałszywy ruch, próba oszukania, manko w kopercie, a wypadasz z gry.
Reguły dotyczą obu stron. Wziąłeś kasę to bierzesz odpowiedzialność za wynik. Robisz wszystko, by był korzystny. Jeśli wszystko się układa dobrze, rozjeżdżacie się do domów. Jeśli coś nie wyjdzie, spotykacie się ponownie, by zwrócić kasę – to zasady dekalogu "Fryzjera"...
PS
Do Adminów jeżeli nie ten dział to proszę przenieść do odpowiedniego działu
Kto czytał ten wie
Cytaty z książki:
Ryszard F. miał dojścia do ludzi na newralgicznych stanowiskach: szefa sędziów, szefa obsady sędziowskiej. Miał swoje macki w najściślejszym kierownictwie PZPN-u. Po Marianie Środeckim stanowisko Przewodniczącego Kolegium Sędziów obejmowali warszawiacy: Tadeusz Diakonowicz (za obsadę odpowiadał Krzysztof Perek z Poznania) i Jerzy Goś (za obsadę odpowiadał Leszek Saks). Żaden nie może wyprzeć się znajomości z Ryszardem F.
(...) - Pan Ryszard sterował obsadą. Na mecze jego drużyny jechali odpowiedni sędziowie, nie było nieprzygotowanych ludzi – wspomina były arbiter. - Jak ktoś uczciwie sędziował, to "Fryzjer" go u siebie nie chciał.
(...) - Uczciwe sędziowanie chce na wyjeździe z mocną drużyną: Legią, czy Wisłą. U siebie muszę mieć takiego, który mi pomoże – tłumaczył "Fryzjer". Był mózgiem, Don Corleone futbolowego półświatka.
(...) Ryszard F. wyraźnie się obruszył. Wyciągnął telefon i wystukał numer. Po uzyskaniu połączenia przyłożył telefon do ucha prezesa. - Słucham? – Głos zdawał się być znajomy. Prezes naprędce starał się skojarzyć go z twarzą, nazwiskiem.
- Cześć Misiu, o co tam chodzi z tym persona non grata? Co tam odpierdalacie? Nie pamiętasz już, jak pralki i lodówki ci woziłem.
- Przestań Rysiu. Zrobił się hałas, prasa się burzy. To niedługo się wyciszy i będzie normalnie.
Prezes nie miał już wątpliwości. F. rozmawiał z szefem piłkarskiego związku Michałem Listkiewiczem.
(...) Wkrótce przekonałem się dlaczego Bogusława Baniaka nazywają specjalistą od awansów. "Bebeto" długo się wypierał zażyłości z "Fryzjerem", ale de facto był w jego stajni. Pamiętam jak mi wyjaśniał niuanse futbolowej rywalizacji:
- My nie przekupujemy sędziego. Neutralizujemy podchody rywala. Najważniejsze, by sędzia nam nie przeszkadzał. Dlatego zawsze trzeba go obłaskawić. Bo inaczej czarny nas zniszczy, skręci w białych rękawiczkach.
(...) Wręczył arbitrowi kopertę z piętnastoma tysiącami złotych i się rozeszli. W takich okolicznościach nie ma czasu na pogawędki i przeliczanie. Obie strony ufają sobie jak saperzy na polu minowym. Jeden fałszywy ruch, próba oszukania, manko w kopercie, a wypadasz z gry.
Reguły dotyczą obu stron. Wziąłeś kasę to bierzesz odpowiedzialność za wynik. Robisz wszystko, by był korzystny. Jeśli wszystko się układa dobrze, rozjeżdżacie się do domów. Jeśli coś nie wyjdzie, spotykacie się ponownie, by zwrócić kasę – to zasady dekalogu "Fryzjera"...
PS
Do Adminów jeżeli nie ten dział to proszę przenieść do odpowiedniego działu