Kujawiak W. - Lechia G.
nie pamietam jaki to byl sezon ;p
no więc tak wstaje rano przygotowywuje się na rocznice małżeńską mojej siostry no i nagle dzwonek do drzwi... otwieram a tam kumplel i do mnie z tekstem, że mam się ubierac bo jedziemy do Włocławka... A ja na to co?? zdziwiony iw szoku o co mu chodzi (woli ścisłości jestem z Torunia a Włocławek to Elany fc) No on mi przewinął, że mecz, że nie ma co robić itp. no i ja się nakręciłem no i c*** jedziemy... no i jesteśmy już przy pociągu patrzymy pełno policji patrze a tam jeden lub dwa wagony całe zielono-białe no i już miałem odp dlaczego były psy... no kit wsiadamy i się okazuje ze nie mamy pieniędzy... no to na gape... konduktor nas zlapal no i na policje tzn do prewecji co pilnowala Lechie... no i kurde pies zaraz po co jedziemy itp bo chyba nie na mecz co?? my cisza i c***... no to on... otwiera przedzil od Lechitów i do nas no to kmu kibicujecie Elanie czy Apatorowi...

ja w szoku kumpel w szoku Lechici się patrza pies się śmieje no to ja już mowi c*** w******* i tak... i z duma na twarzy a ręką w kieszeni po ochraniacz na szczęke (żeby ząbków nie stracić)... a z Lechi zdziwieni i jeden z Lechitow w moją strone że jestem odwarzny... (a ja se myśle, że jo ale szpital też sobie odwiedzimy) a on "mamy tradycje...) no i wtedy pieskowi tak glupio się zrobiło, że zamknał drzwi i powiedział do nas, że mamy spierdalać ;p
no dobra wszytko ok upiekło się nam... ale jeszcze droga z PKP na stadion... patrzymy już grupka Włocłavi ale tylko na strachu sie skończylo... ale trzeba przyznac, że ich było ok 10 ale dosyć sportowa ekipa ale nie wiem co chcieli tym osiagnać, że poszli na PKP (może chcieli się pokazacć ;p) bo Lechia ta banda i ta liczba co byla by ich zjadła... ;p może na nas się ustawili

no ale dobra mniejsza z tym co oni tam robili... wszytsko dobrze bo bylismy juz na stadionie (wchodzimy za free)... Kujawscy fani nas witają... no i mecz... no tam doping prowadzony przez więkrzą część spodkania a Lechi tez dobry doping no i ich fani ukradli... kiełbaski na stadionie

to mnie rozbawilo hehe
no i czas na powrot... patrzymy znowu wracamy z Lechitami ale co tam już się przyzwyczailiśmy ;p... no i ok jest dobrze dopuki nie wsiedliśmy bo... psy władowali nas do... Lechi... (a ja koszulka pod spodem Elany;p) no i wszystko ok... jedziemy no i koleś do nas z jakiego osiedla jesteśmy... a my... ten y... i wtedy ja z Torunia ja jestem ze Starego Miasta... a on oczy takie

i do nas ale co jako fc nasze czy jak a ja nie ze my za Elana i byliśmy na meczu a psy nas do Was wżucili... a on o ku***...

i mowi ale c*** tam lepiej z Torunia niż Bydgoszczy... i chciał nam dać kebaba ale my ze strachu odmowilismy (a bylismy tak glodni, że c***) wsumie to chyba mnielismy szczęście bo był najebany
no i wysiadka... a tu psy w Toruniu nie chciały nas wypuścić dopiero jak pokazał mój kumpel legitymacje, że jesteśmy z Torunia no i wtedy nas wypuścił no i taki to był moj wyjazd...
Myśle, że ta opowieść nadaje się do tego tematu
Pozdrawiam...