Strona 1 z 86

: 14.08.2007, 16:13
autor: Jarson
co za ludzie, przecież to jest chore, krew mnie zalewa jak czytam takie rzeczy :/ i jak tu niby kibice mają być postrzegani jako normalni ludzie ??

: 14.08.2007, 16:29
autor: del orno
Wytworzyła się opinia, że w dzisiejszych czasach ustawki organizowane są głównie poprzez internet, ale nie do końca jest to prawda. Zazwyczaj taka rozrywka jest organizowana przez szefów band chuliganów. Oczywiście, zdarza się, że jeden z psełdokibiców umieszcza na forum dyskusyjnym miejsce i datę bitwy, a sprawa nakręca się już własnym torem :lol:
Przecież nikt normalny takich rzeczy nie jest w stanie napisać , i kto tu jest nienormalny :roll:

: 14.08.2007, 16:40
autor: AVEGB
ABC rzeczywiście nieaktualne :D :lol: GKS nie ma już układu z Radomiakiem, a ma zgodę z Duklą Bańska Bystryca. :wink: Musze go opierniczyć w mailu za to że publikuje nieaktualne dane :wink: :lol: :lol:

: 14.08.2007, 16:43
autor: dj_decks_elo_peja
del orno pisze:Wytworzyła się opinia, że w dzisiejszych czasach ustawki organizowane są głównie poprzez internet
Hehehe kiedyś czytałem gdzieś, ze podczas przesłuchiwania jakiegoś kibica(bodaj Legionista, ale głowy za to nie dam) psy pytały o 'tajne forum do organizowania ustawek' :lol: :lol:

: 14.08.2007, 18:02
autor: esenes
Taa, bardzo aktualne te ABC, nawet kos może sta się ukłądowiczem :twisted: KSG&GKS :)

: 14.08.2007, 21:55
autor: Grupa trzymająca Władzię
Moje prywatne zdanie(zbliżającego sie do 30-stki "staro-gwardzisty")-wielu z Was ogarnęło ten tekst od dechy do dechy z wypiekami na twarzy.

: 16.08.2007, 02:22
autor: kalashnikov
Skoro temat zbiorczy o publikacjach na temat kibiców, to szkoda by było gdyby nie znalazł się tu tekst z Gazety Polskiej: Patrioci w szalikach Jerzego Dudały. Długi ale warto przeczytać, bo dawno żaden pismak nie opisał kibiców w taki sposób.
Pochwała lokalnej wspólnoty

W "Napoleonie z Notting Hill" G.K. Chesterton, wybitny anglosaski pisarz katolicki, oddaje hołd idei lokalnych wspólnot. Własny lokalny sztandar, lokalne barwy - rzeczy całkowicie niematerialne, lecz właśnie dlatego najważniejsze. Istotne na tyle, by warto było dla nich żyć i umierać. Dzisiaj wspólnoty takie - czy to się komu podoba, czy nie - tworzą piłkarscy kibice. Zamiast chorągwi mamy klubowe szaliki, lecz istota sprawy pozostaje taka sama. Solidarność z własnym klanem, cześć dla własnych, specyficznych symboli to znak rozpoznawczy współczesnego kibica.

W czasach komunistycznych jakże często stadiony należały do nielicznych, obok kościołów, enklaw wolności. Paradoksalnie, bo sport służyć miał przecież przez dziesięciolecia propagandzie sukcesów socjalizmu. Niedostrzeżenie przez komunistyczne władze zagrożenia, jakie stanowiły pozbawione ścisłej kontroli stadiony piłkarskie, stało się jednym z gwoździ do trumny PZPR. Telewizja musiała przerywać lub szatkować transmisje, bo ludzie skandowali "Solidarność" albo obrażali władzę. Na stadionach przekonywali się, że podobnie myślą inni. W takiej atmosferze kształtowało się również nowe poczucie wspólnoty lokalnej. Określenie "mój klub" wyznaczać zaczęło dumę z miejsca urodzenia; dumę, której nie było w stanie obudzić socjalistyczne państwo.

W artykule "Ojczyzna" Jerzy Jankowski wyraził opinię, że kibice to osobnicy "obwieszeni biało-czerwonymi szalikami", którzy chcą uchodzić za patriotów, zaś patrioci wśród młodych ludzi są " "zupełnie gdzie indziej". Opinie takie rażą nieprawdziwością.

Po upadku systemu komunistycznego kibice przyczynili się do tworzenia patriotyzmu lokalnego, a podczas spotkań reprezentacji Polski do promowania więzi narodowej. Dziś ich wspólnoty, obecne także w niedużych miasteczkach, często stanowią ostatni bastion obrony przed trującym jadem politycznej poprawności.

Ludziom, którzy nigdy nie byli na meczu, stadiony kojarzą się wyłącznie z rozróbami. I tylko im. Przekaz medialny powoduje, że jeśli do zadymy dojdzie na jednym ze stu meczów, głośny będzie właśnie ten jeden. Reszty zwykły człowiek nie zauważy.

Istota systemu wartości kibiców to nadal solidarność (choć już przez małe "s") z własnym klanem, cześć dla własnych, specyficznych symboli. A człowiek, który potrafi żyć i szczerze uczestniczyć we własnej małej ojczyźnie, jest na najlepszej drodze, by odczuwać w stopniu większym niż ktokolwiek inny przynależność do wspólnoty wyższego rzędu - do całego narodu. Nie przypadkiem to wokół naturalnych lokalnych wspólnot skrystalizowały się pierwsze ogniska, pokazujące jedność narodowej wspólnoty po śmierci Jana Pawła II.


Myślę, że w razie wojny to owi pogardzani "chuligani", a nie ubrani w drogie garnitury yuppies, stanęliby dziś w pierwszym szeregu do walki w obronie ojczyzny. Więcej spośród tych drugich podpisałoby folkslisty lub lojalki - byleby pozwolić im korzystać z drogich sklepów i nie przeszkadzać w karierze.

W październiku 2005 r. zmarła legenda kibiców Lechii Gdańsk, Tadeusz Duffek - w latach 80. lider trójmiejskiej Federacji Młodzieży Walczącej, zasłużony dla walki o niepodległość, o których to zasługach wspominał marszałek senatu Bogdan Borusewicz.

Takich ludzi było i jest w całej Polsce setki, jeśli nie tysiące. Działania kibiców zaangażowanych patriotycznie wymieniać, można by długo. Kibice Legii, czczący pamięć Romana Dmowskiego i warszawskich powstańców, fetujący wizytę papieża Benedykta XVI; kibice Lecha Poznań, organizujący oprawę z okazji Czerwca 1956; przemyski Czuwaj, aktywnie uczestniczący w promowaniu harcerstwa i postaw patriotycznych.

Warto kibicować, warto utożsamiać się z jakimś klubem. Dlaczego? Dlatego, by związać się ze swoją małą ojczyzną. W czasach globalizacji, gdy przywiązanie do korzeni dla wielu przestaje być wartością, kibice z dumą podkreślają, skąd pochodzą

Kibica może zrozumieć tylko drugi kibic. Kibicowanie to nie tylko mecze, ale również sposób na życie. Jest fascynujące, że ludzie z różnych sfer utożsamiają się z danym klubem, miastem, regionem i jeżdżą na mecze z udziałem swoich zawodników, często narażając życie i zdrowie.
We wstępie swojej książki "Fani chuligani. Rzecz o polskich kibolach", która ukazała się w 2004 r., napisałem, że kibice są różni. Są wśród nich ludzie lubiący zadymy, są ultrasi (organizatorzy choreografii na trybunach, podgrzewający atmosferę) i wreszcie ci, którzy przychodzą na stadion dla samej gry. Ile osób na stadionie, tyle motywów pójścia na mecz. Dzięki meczom i całej otoczce im towarzyszącej można choćby na chwilę zapomnieć o pracy, wrednym szefie, codziennej szamotaninie czy kłopotach w domu.

Klub jest czymś wyjątkowym dla zagorzałych fanów. Przyciąga swoją magią, która bierze się z tradycji przekazywanych często z pokolenia na pokolenie, z legend traktujących o przygodach sprzed lat. Trudno to jednak opisać, to trzeba przeżyć. Przeciętnej osobie, nie interesującej się sportem, trudno zrozumieć kogoś, kto za własne pieniądze tłucze się po całej Polsce za swoim klubem. Dla kibica barwy czy herb klubowy stanowią świętość. Fenomen kibicowania trafnie przedstawił Wojciech Wencel, poeta i krytyk literacki, a jednocześnie zagorzały kibic Arki Gdynia. W jednym z wywiadów powiedział: "kibicowanie to mit, który poznaje się w dzieciństwie i od którego później trudno się uwolnić. To mit wiążący ludzi, podobny do wspólnoty narodowej czy regionalnej, ale jeszcze silniejszy. Jest to pierwotne, ale szlachetne. Kibiców przedstawia się jako chuliganów, ale tak nie jest". Zgadzam się z Wojciechem Wenclem. W przypadku kibicowania mamy do czynienia z nieopisaną magią, z niezwykłą atmosferą - kto jeździł na mecze, ten wie, o czym myślę. Kto nie jeździł, niech żałuje.

Zamiast powielać stereotypowe opinie, należałoby też dostrzec wartości, jakie niesie za sobą kibicowanie - bezinteresowne i całkowite oddanie swemu klubowi. Socjolodzy mówią o futbolizacji społeczeństw, zwracają uwagę, że dla wielu ludzi kibicowanie jest niczym religia. Fanatycznych kibiców znajdziemy zarówno w Europie (w Anglii - kolebce chuligaństwa stadionowego, w Holandii, Polsce, we Włoszech czy w Grecji), ale także w Argentynie czy Brazylii. Właśnie w Brazylii po spektakularnych porażkach drużyny canarinhos gwałtownie wzrasta liczba samobójstw. Z kolei kibice-chuligani z Argentyny zaliczają się do najbardziej niebezpiecznych w świecie. W Polsce ten typ kibica zaczął się pojawiać na stadionach na początku lat 80.

W przypadku niektórych klubów zarówno w Polsce, jak i za granicą można dostrzec pewną prawidłowość. Są bowiem kluby, które zawsze miały wśród licznych rzesz sympatyków również i wielu takich, którzy wdawali się w utarczki z innymi kibicami. Wystarczy wymienić takie kluby, jak Wisła Kraków, ŁKS Łódź, Zagłębie Sosnowiec, Legię Warszawa, Śląsk Wrocław, Ruch Chorzów, Lechię Gdańsk czy Arkę Gdynia. Z kibicami tych klubów wiążą się początki chuligaństwa stadionowego w Polsce. Nieco później w chuligańskich ekscesach zaczęli uczestniczyć kibice innych klubów, m.in. Jagiellonii Białystok czy Lecha Poznań.

Stereotypowa opinia mówi, że młodymi chuliganami sterują starsi kibole. To nieprawda, bo zazwyczaj jest wprost przeciwnie. Im ktoś młodszy, tym bardziej radykalny w poglądach. Obecnie najbardziej brutalni są młodzi kibice, mający kilkanaście lat. Często wchodzą oni w konflikt z kibicowską starszyzną, nie chcąc się jej podporządkować. Natomiast starsi, którzy już wiele widzieli i przeżyli, raczej ochładzają atmosferę na trybunach. Tego jednak media nie zauważają, bo wiadomo - agresja się lepiej sprzedaje. W gazetach dominuje postawa "niech się leją, a my to opiszemy". Przykładowo Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa, na czele którego stoi jeden z bardziej znanych kibiców w Polsce Andrzej Piórkowski "Bosman", robi naprawdę pożyteczne rzeczy. Organizuje wyjazdy na mecze, także dla kibiców niepełnosprawnych, uczestniczy w obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego, organizuje międzynarodowy turniej kibiców (przyjeżdżają nań co roku m.in. kibice holenderskiego Den Haag czy Juventusu, z którymi legioniści żyją w przyjaźni) czy też sprawia niespodzianki dzieciakom z domów dziecka, rozdając im klubowe gadżety bądź organizując spotkania z piłkarzami.

W Polsce o kibiców się nie dba, często traktuje się ich jak piąte koło u wozu. A przecież przy olbrzymiej korupcji środowiska piłkarskiego to właśnie kibice są najbardziej uczciwi. Oni kochają kluby bezinteresownie i wiernie trwają przy ukochanych barwach.

Myliłby się ten, kto uznałby, że dawniej kibicowskich zadym nie było. W PRL też dochodziło do stadionowych awantur, tyle że informacje o nich nie przedostawały się do mediów. Do jednej z największych doszło 9 maja 1980 r. w Częstochowie, gdzie mecz finałowy Pucharu Polski rozgrywały Lech i Legia. W dniu meczu Częstochowa stała się placem bitwy. W wyniku starć zginęła jedna osoba (według niektórych źródeł zabitych było więcej), a setki zostały ranne. W czasach PRL kibicowanie było zupełnie inne - wielu młodych ludzi kontestowało system komunistyczny i się mu przeciwstawiało. Wiele meczów, szczególnie tych rozgrywanych w Gdańsku, przeradzało się w antykomunistyczne demonstracje. Mecz często był tam tylko pretekstem do pokazania swoich przekonań i wykrzyczenia: "a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści", czy "precz z komuną". W tamtym okresie kibice gdańskiej Lechu często walczyli z zo-mowcami nie tylko podczas meczów, ale również w trakcie licznych demonstracji na ulicach Trójmiasta. Środowiska, które działały w podziemiu, wzajemnie się przenikały. Ludzie przychodzili na mecze Lechii, pod kościół św. Brygidy i pod stocznię. To właśnie były trzy gdańskie bastiony niepodległości. Zomowcy często wyżywali się na kibicach z Gdańska, m.in. urządzali im ścieżki zdrowia. Ale to nie było nic nadzwyczajnego, bo mundurowi zawsze traktowali kibiców Lechii wyjątkowo brutalnie.

Szczególnie dziś - warto kibicować, warto utożsamiać się z jakimś klubem. Dlaczego? Dlatego, by związać się ze swoją małą ojczyzną. Wszak kibic to prawie zawsze lokalny patriota, a czasem nawet lokalny szowinista. I bardzo dobrze, bo ten szowinizm może się z czasem wyciszyć, a miłość do klubu, a także do miasta i regionu pozostanie.
Bycie kibicem, fanem, fanatykiem, szalikowcem, kibolem - mniejsza o nazewnictwo - najczęściej wiąże się z uczuciem silnej przynależności do regionu, miasta. Jak w każdym obszarze - dla jednych jest to powierzchowne i niewiele znaczące, dla drugich istotne i mocne uczucie. I dla nich słowa "moje miasto" czy "mój klub" znaczą naprawdę bardzo wiele.

Oni często interesują się historią nie tylko swego klubu, ale także regionu, znają zarówno okoliczności sukcesów, jak i porażek, jakie odnosili zawodnicy ich klubu. Bo ten klub to właśnie oni - kibice, bo kluby bez kibiców to smutne i nikomu niepotrzebne twory. Przykładem choćby Amica Wronki, która była przedłużeniem struktur marketingowych producenta AGD. Producent ten niedawno usadowił się w Poznaniu, bo wie, że w Wielkopolsce ważny klub z ogromnymi tradycjami i tysiącami wiernych kibiców jest jeden - Lech.

W Warszawie, Łodzi, Krakowie, Zagłębiu Dąbrowskim czy na Górnym Śląsku jest podobnie. Spróbujmy sobie wyobrazić Legię Warszawa, ŁKS Łódź, Wisłę Kraków, Ruch Chorzów, Górnika Zabrze czy Zagłębie Sosnowiec bez ich fanów. Bez nich wiele z tych klubów pewnie już by nie istniało, nie przetrwałyby transformacji systemowej i wejścia w realia rynkowe. Bez kibiców klub może funkcjonować, ale trwa w letargu, cicho i bezbarwnie.

Natomiast klub mający oddanych kibiców, nawet gdy przechodzi kryzys i notuje beznadziejne wyniki - zawsze czuje ich wsparcie. Przejawia się ono na wiele sposobów, ale jest! I to ono właśnie decyduje o żywotności klubu.

Kibice Legii przed każdym meczem śpiewają "Sen o Warszawie" Czesława Niemena, uczestniczą w obchodach rocznic powstań narodowych i przekazują miłość do Legii i Warszawy młodszym rocznikom. Robią to, czym powinien też zająć się klub, bo władze Legii nie robią nic, by wychować sobie młode pokolenia kibiców. Wszystkim tym zajmują się fani - głównie za pośrednictwem Stowarzyszenia

Po awanturach w Wilnie władze klubu uderzyły w stowarzyszenie i zerwały z nim współpracę zamiast wspólnie zastanowić się, co zrobić, by nie dopuścić do podobnych incydentów w przyszłości. Stowarzyszenie nie organizowało wyjazdu do Wilna, mógł tam jechać każdy, a trudno winić członków stowarzyszenia za niedostateczne zabezpieczenie stadionu w Wilnie i naganne zachowanie gówniarzy w szalikach. Jednak teraz odpowiedzią ze strony władz klubu jest między innymi szykanowanie spokojnych kibiców za przewinienia typu odpalenie racy na stadionie. Widać, że władzom Legii - w przeciwieństwie np. do dbających o swych fanów władz Lecha Poznań - na kibicach zupełnie nie zależy.

Weźmy dumę regionu Zagłębia Dąbrowskiego - Zagłębie Sosnowiec; to prawdziwy ewenement. W 1993 r. ogłoszono upadłość i zlikwidowano klub. A kibice zostali, ba - na przekór przeciwnościom zaczęli tłumnie jeździć na mecze reprezentacji i spotkania zaprzyjaźnionej Legii, by wykrzyczeć: "było, jest i będzie - zawsze Zagłębie!". Gdyby w ogóle zatracili swą aktywność i nie interesowali się klubem, to możliwe, że paru pasjonatom z Leszkiem Baczyńskim na czele nie udałoby się go wskrzesić. Ale kibice się nie poddali, manifestowali przywiązanie do klubu i wykazywali, że ma on trwać i że na grę piłkarzy pod szyldem Zagłębia jest zapotrzebowanie.

Fani Legii każdego roku uczestniczą w obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego, składają wieńce i zapalają znicze, na które sami zbierają pieniądze. Z kolei kibice sosnowieckiego Zagłębia stale zaznaczają swą całkowitą odrębność od Górnego Śląska, a kibice chorzowskiego Ruchu popierają, jak Kazimierz Kutz, też kibic Ruchu, ideę autonomii Górnego Śląska.

Póki szowinizm kibiców nie przeradza się w fizyczne ataki na przeciwników, należy go chwalić, a nie ganić. Powody do wszczęcia awantury mogą dziś być różne. I nie są tu potrzebne animozje między klubami, miastami czy regionami. Natomiast lepiej, by młodzi ludzie ultrasowali na stadionach, tworząc choreografie niosące z sobą konkretne treści, niż nudzili się pod blokiem i patrzyli tylko, komu spuścić manto.

Obecnie kibicowanie jest inne niż przed laty. Spontaniczny doping zastąpiły wyreżyserowane choreografie, przypadkowe awantury - umawiane bójki. Kibice mają też swoje pisma, np. tygodnik "Nasza Legia", miesięcznik "To my kibice" oraz pismo "To my kibice plus".
W Anglii ceną za zapewnienie bezpieczeństwa był odpływ wielu oddanych kibiców ze stadionów. Odpływ nie tylko chuliganów, ale też wiernych fanów. Rozmawiałem ostatnio z przeszło 40-letnim kibicem londyńskiej Chelsea. Powiedział, że normalni kibice nie chodzą już na Stamford Bridge, bo 50 funtów za bilet to przesada. Fakt - wyeliminowano chuliganów, ale wylano przy okazji dziecko z kąpielą.

Zniszczono bowiem niepowtarzalną atmosferę, charakterystyczną dla meczów rozgrywanych dawniej przez piłkarzy "The Blues". Opinię tę potwierdza Danny Dyer, aktor, odtwórca głównej roli w kultowym już filmie "Football Factory", a prywatnie zagorzały kibic londyńskich Młotów, czyli West Hamu. Wprawdzie w "Football Factory" zagrał fanatycznego kibica Chelsea, ale mówi, że taką po prostu ma pracę. Zapytałem go, jak jest teraz na stadionie Chelsea.

- To już nie to samo, co przed laty - odparł. - Na Stamford Bridge nie ma już tej atmosfery co kiedyś. Wysokie ceny biletów oraz różnego rodzaju obostrzenia odstraszają wielu zagorzałych fanów. Pod względem atmosfery zdecydowanie lepiej jest na Upton Park, stadionie West Hamu. Nie czuć tam na razie aż takiej komercji. W ogóle dzisiejsze kibicowanie mocno różni się od tego, co było na trybunach angielskich stadionów w latach 80. czy na początku lat 90. Jest bezpiecznie, ale atmosfera siadła.

No cóż, teraz najbardziej oddani fani Chelsea oglądają mecze w londyńskich pubach. Siedzą, patrzą tępo w ekran i wspominają stare dobre czasy. Te, kiedy nie było Abramowicza i jego pieniędzy, a w drużynie większość stanowili Anglicy. Oby w Polsce nie doszło do sytuacji, w której puby staną się najlepszym miejscem na oglądanie meczów na żywo.

Kibicowanie do tej pory jakoś broniło się u nas przed komercjalizacją. Także dzięki temu, że przed 1989 r. miało głęboki podtekst polityczny. Teraz, kiedy mamy kapitalizm i wolny rynek, także i kibicowanie mocno się zmieniło. Jest jakby nieco płytsze, bo już niepoparte kontestacją systemu i zaangażowaniem w walkę o wolność i "Solidarność". Ma to zarówno dobre, jak i złe strony. Ale to już odrębny temat.

: 16.08.2007, 10:22
autor: [W]19[K]46[S]
Bardzo fajny artykuł, szkoda że taki krótki.

: 16.08.2007, 10:55
autor: dziki knur
gdzie mozna kupić ksiazke Fani chuligani rzecz o polskich kibicach? Gość bardzo ciekawie i mądrze pisze.

: 17.08.2007, 15:05
autor: Ga(L)a

: 17.08.2007, 15:48
autor: avanturnik

: 17.08.2007, 17:15
autor: R76-Grzyb
dziki knur pisze:gdzie mozna kupić ksiazke Fani chuligani rzecz o polskich kibicach? Gość bardzo ciekawie i mądrze pisze.
Ja swoją kupiłem w Empiku. Ale ta książka to pozycja socjologiczna więc nie spodziewaj się po niej za dużo, jest to zresztą praca doktorska tego Dudały

: 17.08.2007, 17:17
autor: nchms

: 17.08.2007, 18:21
autor: kubaksg
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?Tab ... leId=53372
ma ktoś ten film o którym mowa w tym artykule?

: 17.08.2007, 23:48
autor: Piotras ŁKS
kubaksg pisze:http://www.dziennik.pl/Default.aspx?Tab ... leId=53372
ma ktoś ten film o którym mowa w tym artykule?
podbijam

.

: 18.08.2007, 11:24
autor: SmileY ZL
Piotras ŁKS pisze:
kubaksg pisze:http://www.dziennik.pl/Default.aspx?Tab ... leId=53372
ma ktoś ten film o którym mowa w tym artykule?
podbijam
Wygląda na to, że film jest udostępniony na eMule
link - ed2k://|file|Miasto%20Ucieczki%20(2006)-PL%20[DON%20KAMILLO].avi|131413338|38F01A614006CE434BE448F064D743DD|/

: 18.08.2007, 11:45
autor: kubaksg
Możesz go wrzucić na jakiś serwer np na rapida?

: 19.08.2007, 19:31
autor: MW LKS
albo wrzuć link do torrenta miasto ucieczki jeszcze raz bo ten link coś nie działa

: 19.08.2007, 20:00
autor: ZD
Wrzuć link na torrenta jeśli możesz


na rapida nie bo tam są jebane kilkugodzinne limity że człowieka aż c**** strzela.

: 20.08.2007, 07:58
autor: 3Królowie
dobrze ze Pan szanowny redaktor nie napisał ze Lechia ma zgode z Lechem. W koncu nazwy maja podobne hyhy :D

: 20.08.2007, 15:33
autor: NFC04
Nie ma jak to "upiekszenie dziennikarskie"

Re: .

: 20.08.2007, 17:12
autor: pasikonik
SmileY ZL pisze:
Piotras ŁKS pisze:
kubaksg pisze: http://www.dziennik.pl/Default.aspx?Tab ... leId=53372
ma ktoś ten film o którym mowa w tym artykule?
podbijam
Wygląda na to, że film jest udostępniony na eMule
link - ed2k://|file|Miasto%20Ucieczki%20(2006)-PL%20[DON%20KAMILLO].avi|131413338|38F01A614006CE434BE448F064D743DD|/
w marcu był w Kino Polska. Moze za jakis czas będą powtarzac.

: 20.08.2007, 18:51
autor: KYLIMANDŻARO
Na komendzie postaraj sie o te zeznania i sie dowiedz, na internecie pytasz.

: 24.08.2007, 11:06
autor: WHITE POWER_
Krakowski klub promuje hasła kiboli

"Wierność. Cechuje nas pojęcie, którego Wy nie znacie; dzisiaj wrogu, wczoraj bracie" - czytamy na oficjalnej koszulce Wisły Kraków. Psycholog społeczny Zbigniew Nęcki komentuje: - Władze klubu zaakceptowały nieoficjalne hasło kibiców. To jest otwarte nawoływanie do wrogości.


Wisła Kraków przygotowała kolekcję ubrań ( http://wisla.krakow.pl/art.php?news_id=2388 )
Do kupowania zachęca reklamowa kampania "Wybierz swój styl", jej graficzną podstawą są zdjęcia zawodników w oferowanych koszulkach. Obrońca Marcin Baszczyński założył czarną, na której widnieją wspomniane słowa. - Chodzi jeszcze o wierność, o przywiązanie do klubu. Dlatego na plakacie koszulkę prezentuje Marcin Baszczyński, który jest z nami od dawna - mówi Adrian Ochalik, rzecznik Wisły Kraków SSA.

Czarna koszulka jest odwzorowaniem flagi kibiców ze stadionu przy ul. Reymonta. Profesor Nęcki ubolewa nad tym, że nieoficjalne hasło fanów stało się markowym produktem klubowym. - To jest otwarte nawoływanie do wrogości. Kibice czy np. żołnierze często używają agresywnych haseł, które wyrażają ich prywatne poglądy. Niewiele można zdziałać w tej sprawie. Jednak robi mi się smutno, gdy podobnym językiem zaczyna posługiwać się klub w swoich oficjalnych komunikatach - stwierdza psycholog.

Według Nęckiego hasłami kształtuje się postawy, a najprostsze sformułowania (to z koszulki właśnie takie jest) bywają najskuteczniejsze.

Rzecznik Wisły zapewnia o pokojowym charakterze koszulki z psem. Jak twierdzi, słowo "wróg" nie powinno wywoływać skojarzeń z wojną na śmierć i życie.

Ochalik tłumaczy: - Gdy na boisku walczą dwie drużyny, na trybunach dwie grupy kibiców też stają się przeciwnikami. Tu nie chodzi o nienawiść lub agresję. Po prostu taka jest natura sportowego dopingowania. Przed i po meczu wszyscy powinni wrócić do stanu koleżeństwa i tolerancji. Gdy dziś się gra, fani kibicują przeciwko drugiej drużynie. Wczoraj nie było meczu, więc obie strony pozostawały "braćmi". O to chodzi w haśle na koszulce.

Chyba tylko rzecznik interpretuje w taki sposób hasło, o którym powszechnie wśród kibiców obu krakowskich drużyn wiadomo, że jest obelgą skierowaną do byłych kibiców Wisły (pogardliwie nazywanych "przerzutami"), którzy teraz kibicują Cracovii.

Łukasz Grzymalski

Więcej o krakowskim klubie czytaj na sport.interia.pl

: 25.08.2007, 10:13
autor: czytelnik

: 25.08.2007, 13:56
autor: Fighting Dragon Tokyo
To założę się, że "Życie Warszawy" jest tak kumatym dziennikiem, że pewnie PZPN dzięki ich śledztwie internetowym przełożył mecz kadry z Krakowa do Warszawy wcześniej :roll:

: 27.08.2007, 15:07
autor: dzydzydzydzy
Rowniez bardzo przychylny tekst w Przegladzie Sportowym napisany przez Kołtonia. Moim skromnym zdaniem jesli zadne piro nie bedzie juz uzywane w innym celu niz oprawa (rzucanie na murawe, lub w sektory przeciwnika) to kibice w sprawie rac beda miec poparcie chociaz mediów.

: 27.08.2007, 16:01
autor: dj_decks_elo_peja
ponizej to o czym wspominał dzydzydzydzy
Kołtoń w Przeglądzie Sportowym pisze: Na polskich stadionach coraz częściej słychać okrzyki: "Piłka nożna dla kibiców!". Fani są w tym nadzwyczaj zgodni. Byłem tego świadkiem na niedawnym meczu Górnik - Legia, czy w trakcie sobotniego spotkania Bełchatowa z Wisłą. Część kibiców Białej Gwiazdy spóźniła się na mecz i przez jakiś czas nie była wpuszczana na trybuny przez siły porządkowe. "Piłka nożna dla kibiców!" - zgodnie skandowali sympatycy obu klubów, domagając się otwarcia bramy prowadzącej do sektora.
W sobotę Ekstraklasa SA wydała komunikat w sprawie stanowiska Stowarzyszenia "Wiara Lecha". Kibice "Kolejorza" zaprzestali uczestnictwa w konkursie Orange Fair Play, po tym jak zostali ukarani zakazem wyjazdu na jedno spotkanie i 15 tysiącami złotych kary dla klubu. to wynik odpalenia rac w czasie meczu Zagłębia Lubin z Lechem. Ekstraklasa SA pisze, że Komisja Ligi - która nałożyła karę na Lecha - "musi reagować na każde naruszenie prawa". Absurd! Panowie z Komisji Ligi, czy w terenie zabudowanym zawsze jeździcie mniej niż 50 kilometrów na godzinę, a poza terenem zabudowanym mniej niż 90? Jak znam życie, gdyby skrupulatnie egzekwować prawo o ruchu drogowym to 24 punkty karne mielibyśmy po dniu podróży przez Polskę albo po kilku dniach jeżdżenia po mieście. Inna rzecz, że Polska to kraj fotoradarów, a często także policjantów ukrytych w krzakach z "suszarkami". W ramach walki o bezpieczeństwo ulic łatwiej stawiać fotoradary, niż budować drogi. Nieprawdaż, panowie politycy?
Kilka dni temu Piotr Świerczewski po wyjściu z posiedzenia Komisji Ligi był pod wrażeniem: "Idzie nowe, to zupełnie inni ludzie, niż ci, którzy zasiadali w dawnym Wydziale Dyscypliny PZPN". Pomocnik Kolportera słusznie został ukarany za wypowiedź pod adresem arbitra z meczu z Wisłą Kraków. Zresztą pracownicy Komisji Ligi potraktowali Piotra nadzwyczaj łaskawie. Tak powinni podejść i do rac kibiców Lecha, którzy w Lubinie zachowywali się wzorowo. Od niepamiętnych czasów fani poznańskiego klubu nie uczestniczyli w żadnej zadymie, czy też akcie chuligaństwa.
Race, jako "środki pirotechniczne" - zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych - są zabronione. To fakt, ale i faktem jest, że dodają kolorytu piłkarskim stadionom. Kolorytu dodają także "zimne ognie", które stanowiły niezwykłą oprawę meczu Lecha z Widzewem. Może "Wiara Lecha" postawi na "zimne ognie", a nie race? Tylko trzeba podjąć z nią dialog, a nie od razu karać.

Re: .

: 30.08.2007, 09:10
autor: pasikonik
pasikonik pisze:
SmileY ZL pisze:
Piotras ŁKS pisze: podbijam
Wygląda na to, że film jest udostępniony na eMule
link - ed2k://|file|Miasto%20Ucieczki%20(2006)-PL%20[DON%20KAMILLO].avi|131413338|38F01A614006CE434BE448F064D743DD|/
w marcu był w Kino Polska. Moze za jakis czas będą powtarzac.
film bedzie emitowany w Kino Polska 1 pazdzierenika o 20.00 a powtorka bedzie w piatek, 5 pazdziernika o godzinie 23.20.

: 30.08.2007, 11:44
autor: Walker
A ja mam pytanie, poszukuję napisów do starego filmu włoskiego
ULTRA z 91 roku ma ktoś?

: 04.09.2007, 13:39
autor: Tricolores

: 05.09.2007, 00:00
autor: WD
“Panie, zapanuj Pan nad tym!"

http://www.transfery.info/felieton-53.html

: 06.09.2007, 12:36
autor: BRAMKI POLAKÓW W OE
http://skwk.pl/news/show/36



Skorża i kibice ratują w biedzie

Trener Maciej Skorża i członkowie Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków połowę dnia spędzili w Wadowicach na szlaku Jana Pawła II, a przede wszystkim pomogli niepełnosprawnemu Arkowi. Wiślacy zebrali blisko 15 tys. zł na zakup wózka dla pokrzywdzonego przez los chłopaka.

11-letni Arkadiusz Warchał z Gorzenia pod Wadowicami od urodzenia zmaga się z wadą kręgosłupa, która nie pozwala mu chodzić. Konrad Meus z SKWK i z wadowickiego fan-klubu "Białej Gwiazdy" postanowił pomóc rodzinie Warchałów, u których się nie przelewa, w zakupie elektrycznego wózka inwalidzkiego. Koszt takiego urządzenia jest niemały - 15 tys. zł.

Wczoraj na połowę tej kwoty skrzyknęli się trener Skorża, prezes SKWK Robert Szymański i jego poprzednik Piotr Wawro. Zgodnie wyłożyli po 2,5 tys. zł.

Szkoleniowiec wicelidera Orange Ekstraklasy z delegatami SKWK odwiedzili Wadowice i dom Arka w Gorzeniu. - Trener Skorża przeszedł szlak Jana Pawła II, a najwięcej czasu spędził w domu Karola Wojtyły - opowiada nam Konrad Meus. - Spotkał się też z radnymi i przez godzinę odpowiadał na pytania członków fan-klubu Wisły.

Maciej Skorża i rzecznik klubu Adrian Ochalik spisali się na medal w domu Arka. Przekazali mu koszulkę Pawła Brożka z autografami pozostałych wiślaków, a także inne klubowe pamiątki. - Trener zaprosił Arka, by asystował mu przy ławce rezerwowych podczas ligowego spotkania z Polonią Bytom. Arek nie mógł uwierzyć, że spotka go taki zaszczyt i z zaproszenia zamierza skorzystać - relacjonuje Konrad Meus.

Trener Skorża zapytał młokosa o radę przed meczem z Odrą Wodzisław: - Kogo wstawić na lewą obronę w miejsce Darka Dudki, który musi pauzować za kartki? - Maćka Stolarczyka - odpowiedział rezolutnie chłopak, który zapomniał sobie, że "Stolar" przeszedł do GKS-u Bełchatów. Po chwili Arek zreflektował się i postawił na Marka Zieńczuka

SKWK wcześniej zorganizowało spotkanie Arkadiusza z Konradem Gołosiem, a także przywiozło niepełnosprawnego na mecz Wisła - Celtic i zaaranżowało rozmowę chłopaka z jego wielkim idolem - Maciejem Żurawskim.


http://sport.interia.pl/news/skorza-i-k ... zie,972034


KIBICE BOJKOTUJĄ!

Obrazek

Po kibicach Lecha Poznań z konkursu Orange Fair Play wycofują się kolejni fani pierwszoligowych drużyn. Rywalizację kibiców zbojkotowali sympatycy Widzewa Łódź, Górnika Zabrze, Jagiellonii Białystok, Wisły Kraków, GKS Bełchatów, Zagłębia Lubin i Legii Warszawa.

Decyzję o rezygnacji z konkursu Stowarzyszenie Wiara Lecha podjęło po tym, jak Komisja Ligi ukarała "Kolejorza" zakazem udziału jego kibiców w jednym meczu wyjazdowym - to efekt użycia środków pirotechnicznych w wyjazdowym spotkaniu z Zagłębiem Lubin.




REKLAMA Czytaj dalej





- Rezygnacja tych klubów z udziału w konkursie to spory ubytek. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, by spółka prowadząca rozgrywki nie reagowała w sytuacji, kiedy łamane jest prawo - twierdzi Adrian Skubis, rzecznik prasowy Ekstraklasy SA i dodaje: - Na spotkaniu Komisji Ligi i kibiców doszło do porozumienia, że jeśli środki pirotechniczne nie będą stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa, komisja zrobi wszystko, by nakładać jedynie kary finansowe.


http://ekstraklasa.wp.pl/kat,1740,title ... caid=146a4

: 06.09.2007, 13:27
autor: _mk_
Stadion jak komisariat?
Obrazek
Imię, nazwisko, PESEL, adres zamieszkania - to wszystko trzeba teraz podać, aby wejść na stadion piłkarski. Stanowi tak uchwalona przez rząd poprawka do ustawy o organizacji imprez masowego ryzyka.
- Ta ustawa zabije futbol - mówią działacze piłkarscy, komentując nowe przepisy ustawy o organizacji imprez masowego ryzyka. Kibic nie tylko musi zostać spisany z imienia, nazwiska i PESEL-u, lecz też klub ma obowiązek archiwizować te dane przez trzy miesiące.

Efekt? Wpuszczanie kibiców na mecz trwa niemiłosiernie długo. - Robiliśmy eksperyment i jeśli wszystko przebiega sprawnie, to jeden kibic jest spisywany przez trzydzieści sekund. A jak takich kibiców jest tysiąc albo i więcej, to tworzą się kolejki - tłumaczy Józef Drabicki, prezes Piłkarskiej Ligi Polskiej.

Co gorsza, niektóre kluby wolą zaoszczędzić sobie kłopotu i zaczęły rozgrywać mecze... przy pustych trybunach. - Mamy poważne sygnały z terenu, że mecze trzeciej i niższych lig już są rozgrywane bez kibiców. A ja się pytam, jaki to ma sens? - mówi Drabicki.

Tymczasem rozwiązanie to wcale może nie rozwiązać problemu chuligaństwa na stadionach. - Trzeba też zmodyfikować przepis o obowiązku zgłaszania się chuliganów na policję w dniu organizowania imprezy masowej - mówi Paweł Zalewski z Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej. - Teraz jest tak, że osoba, co do której są zastrzeżenia, ma się zameldować w trakcie trwania imprezy. Ale to pojęcie bardzo pojemne, bo impreza rozpoczyna się 3-4 godziny przed otwarciem bram. Cwany chuligan zamelduje się na komisariacie, a prosto stamtąd pójdzie na stadion - mówi Zalewski.

Rozważane są też inne rozwiązania, między innymi wprowadzenie dla kibiców kart chipowych. - Ale to nie jest pomysł dla biednych. Wkrótce mecz piłkarski może stać się towarem luksusowym, a przez to niedostępnym dla ogółu

źródło: TVN24

: 22.09.2007, 21:53
autor: Po(L)ak
http://forum.legialive.pl/viewtopic.php?t=9695

Temat o największych bzdurach i kłamstwach w mediach nt. kibiców z forum Legii - tutaj zebranych jest sporo tekstów, oczywiście najwięcej nt. Legii, ale wszystkich w miarę wolnego czasu zachęcam do przeglądnięcia :)

: 28.09.2007, 09:24
autor: Kibic z kraju
WOJNY NA STADIONACH

(Football Hooligans International)
serial dokumentalny

Emisja:
3 października, godz. 23:00 DISCOVERY CHANNEL


Co tydzień kolejny odcinek.

: 02.10.2007, 01:19
autor: thomas81
Widzialem dzisaj na sky one (uk) reklame programu Poniedzialek godzina 21 "Ross Kemp On Gangs" Ross Kemp investigates football gangs in Poland as part of the Sky One award-winning series Ross Kemp On Gangs. znowu Krakow

link

: 02.10.2007, 08:40
autor: kubaksg
Miasto Ucieczki widziałem ten filmik wczoraj film mi sie spodobał jeden z lepszych filmow krótkometrażowych jaki widziałem.