eNGie pisze: 21.03.2025, 15:38
Nieudany wjazd pod kasy Wisły przez Lecha i Cracovie (około 300 osób). Początek lat 2000.
Niby czemu ?
"O tym meczu powiedziano już wiele.Obie strony uważają się za zwycięzców tej potyczki. W to nie zamierzam ingerować, podam jedynie kilka faktów, które powinny nieobecnym tam dać, wzgląd na wszystko, co działo się w Krakowie. Fakt 1 : Wisła przed meczem zapowiadała, że po 23.11 nie będzie już hegemonii Lecha, bo zostańą razem z Cracovią obici, wpierw na dworcu, a potem na stadionie Cracovii, gdzie zapowiadano wjazd. Fakt 2 : 60-osobowa bojówka Lecha, unikając policji wyjechała nocnym pociągiem, przyjeżdżając do Krakowa już o 6.50 rano. Na miejscu zamiast Wisły, przybyła ponad 100-osobowa grupa chuliganów Cracovii doborowym składem. Fakt 3 : Przemarszcz całej ekipy z dworca na stadion Cracovii odbył się bez jakichkolwiek atrakcji. "Wyczajeni" przez policję zostaliśmy dopiero pod , gdzie jeden radiowóz jechał za nami. Fakt 4 : Pod stadionem hooligans spod znaku YF'98 dzwonią do Wisły z propozycją ustawki ich grupy z wiślakami, bez udziału BB i Cracovii oraz na gołe łapy. Odpowiedź : czekamy ze sprzętem na Was pod naszym stadionem przed meczem o 18. Fakt 5 : Przez cały czas trwania meczu Cracovia II - Wisła II w okolicach stadonu nikt się nie pojawił, choć Wisła zapowiadała pojawienie się łącznie z chuliganami Lechii i Śląska a także mimo, iż przed stadionem stał jeden radiowóz z dwoma (!) słownie szkiełami w środku. Fakt 6 : Po meczu wszyscy udali się w kierunku rynku głównego, gdzie większość się rozsiadła, także ultrasi Lecha w barwach, którzy w 50 osób przyjechali o 12.00, a
reszta udała się na osiedla do knajp i moteli. Nikt obecnych na rynku nie robił podjazdów, mimo że policja zwiększyła swoją obecność zaledwie do dwóch radiowozów. Fakt 7 : Pod stadionem Cracovii zbieramy sie o 17. Ruszamy w kierunku stadionu Wisły. Za nami idzie policja uzbrojona w shotguny. Nagła cała grupa odbija w park Jordana, a mundurowi nas puszczają samopas. Tam Cracovia
dozbraja się w dechy z rozmontowanych ławek. Nikt z Poznania nie miał sprzętu, część Cracovii tak. Fakt 8 : Pod kasami Wisły czeka armatka wodna, full policji i hools Wisły za nimi, uzbrojonych w sprzęt rodem z średniowiecza, a nie XXI wieku. Po ataku grupy poznańsko-krakowskiej policja oddaje w naszym kierunku strzały. We wszystko wmieszała się Wisła, część Cracovii przechodzi policję, a część atakuje z prawej strony, są ranni po obu stronach, policja będąca w przewadze, rozgania całe towarzystwo.
Ps. Kto wygrał to starcie - i opis całej zadymy pozostaje poza sferą naszych zainteresowań i opisów. Dziwić mogą twierdzenia wiślaków, że z Cracovią się nie umawiają, bo mogą paść trupy, a czy tego wieczoru nie mogły? A przecież lechici oferowali walkę na "normalnym poziomie". Co spowodowało odmowę (...)? Jedno jest pewne, gdyby nie wysiłki Lecha i Cracovii nic by się tego dnia nie wydarzyło". Tyle kibic Lecha Dodać należy, że pod stadion Wisły - Lechici i Cracovia ruszyli w grupie 300-osobowej ( w tym 140 Lech, z czego 60 to bojówka). Starcie (wyjątkowo brutalne, z użyciem dużej ilości ostrego sprzętu) nie zostało rozstrzygnięte, choć Wiślacy w pewnym momencie pogonili rywali, ale niefortunnie w tym samym czasie na Pasy i Lecha zdecydowanie natarła policja. naprawa komputerów Wycofujący sie
hool's Cracovii zdemolowali jeszcze pizzerię, w której siedzieli kibice Wisły. Na mecz nie zdecydowali się udać, obawiając się wyłapywania przez policję. Na sektorze zasiadło jedynie 23 poznaniaków. Natomiast hoolies Wisły i ziomali byli widoczni na trybunach w blsko 200-osobowej grupie. Na zakończenie twierdzenie jednego z chuliganów Lecha, który wyraził przekonanie, że jego ekipa nigdy więcej nie chciałaby uczestniczyć w tego typu awanturze ( z użyciem ciężkiego sprzętu).