https://www.sadistic.pl/tatuaz-wiezienny-vt50625.htm
Tatuaże więzienne dosyć dobrze opisane.
https://pl.wiktionary.org/wiki/Indeks:P ... 4%99zienna
Gwara więzienna, nie przypuszczałem że na wiki można to znaleźć. Myślałem że trzeba książkę kupić na ten temat. Kiedyś klawisz jak nam zaczął przewijać bajerę, to wszystkim szczęki poopadały ze zdziwienia. Pewnie znał lepiej gwarę, niż większość po kilkuletniej odsiadce. Grypsy co jakiś czas przechwytują, to muszą je "przetłumaczyć". Konfidentów też jest sporo, więc taki wychowawca czy szef bezpieczeństwa wie o czym tylko chce. Mimo że za kapowanie są bardzo surowe konsekwencje. Najwięcej kapusiów jest w zakładach otwartych, gdzie są więźniowie wychodzący za "chwilę", którym się zaraz wyrok kończy, a i tak próbują wyjść jeszcze kilka miesięcy wcześniej.
Co do cwelenia to chodzi o karę, poniżenie. A nie o przyjemność. Chociaż pewnie po 18 miesięcach odsiadki niektórym się przewraca w deklach, a na tyle osób to i jakiś bi się trafi, czy zakamuflowany pedał. Przecwelić można też np. szczotą od kibla, nie trzeba wkładać komuś kutasa.
Co do zasady że nic nie wychodzi za mury, to jest to mądra zasada. Piszę ogólnie, o sprawach sprzed wielu lat, na pewno nikomu to nie zaszkodzi. Zresztą klawisze wiedzą o bieżących ważniejszych wydarzeniach. Gdyby tu jakiś klawisz zaczął pisać, taki z kilkunastoletnim stażem, to on dopiero miałby co wspominać.
Co do samookaleczeń to sprytniejsi potrafią połknąć "kotwicę" czy uszkodzić się tak, że zbytnio sobie nie zaszkodzą, a wyrwią się na jakiś czas z celi. Jeden typ z recydywy przybił sobie kiedyś worek mosznowy gwoździami do taboretu:) W miarę szybko wrócił z powrotem, polewka z niego była gruba.
Najgorzej siedziało się z małolatami. Cele były w większości 8 czy 10 osobowe. Na tylu ludzi zawsze się trafił jakiś świr czy psychopata i pociągał paru za sobą. Trzeba było być cały czas na oriencie co się mówi i w jaki sposób się mówi. Nie wspominając o piciu czy jedzeniu gdy ktoś korzysta z toalety. Jak kogoś nie lubili, to specjalnie jeden cicho szedł do kibla. reszta zagadywała "ofiarę", ktoś mu podsuwał coś do picia czy zjedzenia i później dzika radość, że przyłapali typa. Trzeba było wypić odmulacz. Czasami też graliśmy w karty na picie odmulacza. Kto przegrał, ten pił.
Złapanie gołą ręką szczotki od kibla jest zabronione. Kiedyś widziałem jak typ wziął przy recydywiście i ten udał że nie widzi. Za to gdy taki sam numer zrobił małolat w celi małolatów (nie grypsujących), to dostał wybór. Albo polewanie ręki wrzątkiem, albo wyjazd na ochronkę. Do pedofili, konfidentów i innego ścierwa. Wybrał wrzątek.
I taka historyjka na koniec, rozmowy nocą w celi małolatów:
Kiedyś w autobusie złapało mnie 3 kanarów, jak jechałem bez biletu.
I co?
Poszarpałem się trochę z jednym. Przybiegło pozostałych 2. Zbliżyłem twarz do twarzy największego z nich. Po chwili bez słowa zrobił mi przejście. To spokojnie sobie wychodzę, a tu nagle jakiś inny facet złapany bez biletu krzyczy: dlaczego go puszczacie? Przecież on też nie ma biletu! Obróciłem się na pięcie, podszedłem, przysunąłem twarz na kilka centymetrów do jego twarzy i krzyknąłem z całej siły: zamknij ryj frajerze!!!
I co?
Skulił się i nawet nie pisnął. Jedynie się oblizał hehehe To sobie wyszedłem jak gdyby nigdy nic.
Dobre, dobre. To teraz ty świeżak. opowiedz coś ciekawego. Za co ty dziś wjechałeś? A za 210 (rozbój), sam sprawdzałem ci papier od prokuratora.
Jestem satanistą...
?!?!
...lubiłem straszyć małe dzieci...
Jeden z nas siląc się na spokój: jak je straszyłeś?
...brałem żyletkę do ręki, wchodziłem do klatki schodowej i mówiłem: teraz was potnę! I gasiłem światło! Jeden dzieciak się kiedyś posikał!
Cisza. Czy on nas wkręca czy mówi prawdę?
Po 5 sekundach mimo późnej godziny jest już ostry trening judo. Typ robi za manekina. Co chwilę ląduje na betonowej podłodze. Boli okrutnie, ale rzucają go tak, żeby go nie połamać. Słychać kroki na korytarzu. Oddziałowy coś usłyszał. Zanim zajrzał do celi, to wszyscy już byli w łóżkach, udajemy że śpimy. Od tej pory był terror psychiczny i fizyczny 24h. W nocy rowerki (wkłada się typowi gazetę między palce nogi i podpala. Jak czuje ból, to zaczyna machać nogą, jakby pedałował), pobudki. W dzień terror psychiczny plus niespodziewany cios metalową miską czy garnuszkiem w ramach egzorcyzmów. Wieczorami obowiązkowy trening: pompki itp. plus trening z nim, jako workiem treningowym. Po kilku dniach przerzucają mnie, a w moje miejsce przychodzi sadysta. Od tej pory terror dla niego zamienia się w piekło. Wiem doskonale co się dzieje, bo ziomki mi wszystko przewijają na spacerze. Po tygodniu satanista stoi pochylony, oparty rękami o umywalkę, z opuszczonymi gaciami. Nie to żeby się nie bronił. Ale co może 1 vs 7. Z czego 4 bije się świetnie. Każdy jego bunt był surowo karany. Typ jest złamany psychicznie. Ma szczęście, bo nie ma tam pedałów więc chłopaki spoglądają na siebie, który pierwszy go wyrucha? A może użyć szczotki do kibla? I wtedy drzwi się otwierają. Wchodzi oddziałowy po coś tam. Jeden rzut okiem na rozebranego gościa i już wie co się dzieje. Przenosi go od razu na ochronkę. Do c**** i pedofili. Gdzie siedzą "Zosie" i "Basie". On też dostaje żeńskie imię, ale chociaż d*** ma całą. Ktoś z etykietką "c****" czy osadzony/skazany za gwałt jest na samym dnie w hierarchii więziennej i nie może "awansować" wyżej. Lepiej dla niego żeby nigdy nie trafił do normalnej celi, nie mówiąc o grypsujących.
Spotkałem 3 byłych żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Z jednym można było spokojnie porozmawiać. Drugi był świrem, na spacerze polował z kamieniami na gołębie. Każdy się trzymał od niego z daleka. Trzeciego kiedyś 3 policjantów chciało wylegitymować na dworcu. Pociął ich nożem. Jak wszedł do celi, to powiedział że z tego śmiesznego więzienia, to on ucieknie w ciągu 3 dni. Na drugi dzień gdzieś go przenieśli daleko...
Koniec wspomnień, jakby kogoś serce bardzo bolało, to oznajmiam że już raczej nic więcej nie napiszę. Chociaż parę ciekawych akcji jeszcze było;)