galerie zdjęć:
http://www.radio.lublin.pl/galeria.php?year=2007&id=501
http://dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dl ... 001&Ref=PH
http://miasta.gazeta.pl/lublin/51,35640 ... 4.html?i=0
"Gdzie są radni, nieporadni...?"
Na dzisiaj zaplanowany był protest kibiców Motoru. Mimo złej pogody, nie było mowy o odwołaniu demonstracji. Demonstracja trwała niecałą godzinę i tak jak zapowiadano, odbywała się w pokojowej atmosferze. Sukcesem kibiców może wydawać się wyjście Prezydenta Miasta, Pana Adama Wasilewskiego, który zdecydował się na dialog z przybyłymi fanami lubelskiego klubu.
Już o godzinie 8.45 przed Ratuszem pojawili się organizatorzy protestu, najwierniejsi kibice lubelskiego Motoru, czyniąc przygotowania do protestu, mającego na celu uratować ich klub z dramatycznej sytuacji w jakiej się teraz znajduje. Następnie przez "Deptak" przewijały się coraz liczniejsze grupki kibiców ubranych w żółte koszulki, bluzy i mających szaliki. W okolicach godziny 10.30, Plac Litewski został opanowany przez fanów Motoru, którzy oczekiwali już godziny "zero". Przynieśli ze sobą flagi, szaliki i czapki. Gromadzenie się przebiegało w sposób spokojny i kulturalny. Na placu oprócz młodych kibiców, pojawili się także ludzie starsi, pamiętający z pewnością czasy pierwszej ligi w Lublinie. Wśród kibiców dało się zauważyć prezesa klubu, Waldemara Paszkiewicza a także kierownika Artura Czubackiego.
Punktualnie, o godzinie 10.45 rozwinięto długą, żółtą flagę z napisem: "Urodziliśmy się po to by kochać Motor". Organizator demonstracji przypomniał zgromadzonym, że ma ona przebiegać w spokoju i pełnej kulturze. Z głośnym śpiewem na ustach kibice ruszyli w stronę Ratusza. Ludzie, którzy przebywali w tym czasie w okolicy "Deptaka" byli naprawdę wzruszeni. W całym centrum Lublina dało się słyszeć: "Był, będzie, jest- Motor RKS", "Motor to my...", "Jest tylko Motor..." i inne. Oczywiście oprócz słów przywiązania i miłości do Motoru, nie mogło zabraknąć krytyki obecnych władz miejskich, wyrażanej sloganami: "Duże miasto, nowa władza - tylko Motor jej zawadza" oraz "W Lublinie są radni, radni nieporadni". Kiedy demonstracja dotarła pod Ratusz, kibice zaczęli coraz głośniej śpiewać, natomiast w oknach pojawiały się wystraszone postaci radnych i urzędników miejskich. Po 15 minutach oczekiwania przed Ratuszem, do zgromadzonych wyszedł Prezydent Lublina, Adam Wasilewski, a wraz z nim grupka radnych.
Został nawiązany dialog pomiędzy kibicami a Prezydentem. Wasilewski zaczął od przyjęcia dokumentu z postulatami, wyznał także, że nawet jeśli byłby na urlopie, to wrócił by z niego, chcąc rozwiązać problem obywateli Lublina. Kibice żądali konkretnych zapewnień, mając dość pustych obietnic. Pytali Prezydenta gdzie był podczas awansu do II ligi, mówili, że awans po 11 latach niebytu powinien być dla miasta wielkim wydarzeniem, a takim nie był. Fani Motoru przestrzegali także przed błędami poprzednika, Andrzeja Pruszkowskiego, który dla lubelskiej piłki nożnej nie zrobił nic. Prezydent Wasilewski mówił, że ruszył generalny remont stadionu, zapewnił, że w niedalekiej przyszłości powstanie nowy obiekt sportowy. Dodał także, że Rada Miasta przekaże klubowi milion złotych. Zabrał także głos w sprawie spółki "SPORTOWY LUBLIN", twierdząc, że nie udało się zebrać akcjonariuszy, oraz że zawiązanie jej jest blokowane przez procedury. W odpowiedzi na to fani Motoru mówili o swojej miłości do klubu, bezinteresowności,o chęci odpolitycznienia futbolu, o wsparciu z przeciwnej strony sceny politycznej ( SLD). Mówili także, że pomoc Motorowi leży w interesie miasta. Na koniec tej rozmowy, kibice powiedzieli, że dają władzom miesiąc na wyjaśnienie sytuacji, i wyrazili nadzieje, że nie będą musieli więcej przychodzić pod Ratusz. Prezydent podziękował za spokojną i kulturalną demonstrację.
Tak więc po godzinie protest się skończył. Wielkie brawa dla kibiców za wspaniałe zaangażowanie, spokój i pełną kulturę podczas demonstracji. Protest ten przypominał do znudzenia wydarzenia z 2002 roku z Florencji. Wtedy to pełni zaangażowania kibice AC Fiorentiny walczyli o przeżycie swojego klubu. Dziś było tak samo. Kibice Motoru pokazali, że kochają swój klub całym sercem i są dla niego w stanie zrobić wiele. Wielkie gratulacje dla nich!
Oto wypowiedzi zebrane podczas demonstracji:
Andrzej, lat 21, kibic Motoru: Jestem tutaj, bo kocham swój klub. Dziś Motor stoi na przepaści, więc jestem tutaj z nim. Kibicować to być z klubem na dobre i na złe.
Janusz, lat 57, przechodzień: Znalazłem się tutaj przypadkiem, właśnie wybierałem się do banku. Zaskoczyła mnie postawa kibiców Motoru. Tyle złego się o nich mówi, a tu proszę, wspaniała postawa. Takie zachowanie może zachęcić do kibicowania lubelskiemu klubowi.
Ania, lat 24, studentka: Wielkie brawa dla kibiców za wspaniały pokaz kultury.
Maria, lat 61, emerytka: Nie przepadam za "dresiarzami" jednak ich pasja jest zadziwiająca.
Marek, lat 41, właściciel restauracji: Myślałem, że z moich stolików nie zostanie nic. Jednak miłe zaskoczenie. Mam nadzieje, że ten protest coś zmieni. Mam dwójkę dzieci, które zaczynają grać w piłkę. Chciałbym żeby miasto stworzyło im warunki do rozwoju talentu.
Zygmunt, lat 56, kibic Motoru: Przyszedłem tutaj z sympatii do Motoru. Chodziłem na Motor gdy grał Władek Żmuda, Krzysiek Rześny i Zygmuś Kalinowski. Dziś stoi przed nami wielka szansa. Nie mogę pozwolić by miasto ją zmarnowało.
autor:Piotr Walczak
www.lubelskapilka.pl