"Wszyscy powrócili żywi. To najświeższe informacje z obozu kibiców Śląska, którzy odwiedzili Lwów w ramach wielonarodowego turnieju kibiców. Kto był, o tym za chwilę, lecz teraz rozwiniemy myśl o owym całym powrocie. Całym w sensie tak grupy, jak i w jednym kawałku.
Bo trzy osoby miały pewne kłopoty administracyjne. Bo jeden z uczestników wyprawy tak pofolgował przy wchłanianiu napojów rozweselających, że trzeba było wzywać fachowców od podobnych przypadków. Bo w czasie jazdy do Lwowa jedno z aut miało wcale nie taką drobną kraksę. Jeden z pasażerów zdążył się tylko pomodlić o to, by w pobliżu nie było żadnego tira. Opatrzność czuwała, choć tylko nad ludźmi. Nad autem już opieki nie roztoczyła.
Sport to zdrowie
Zwycięstwo z kibicami włoskiego Chievo Verona 1-0 i remis z Rosjanami z Zenitu St. Petersburg 2-2 dały awans do fazy pucharowej. Tam nie poszło tak dobrze i na tym występ fanów Śląska się zakończył.
Nasz przedstawiciel skomentował to w ten sposób, że pierwszego dnia, gdy rozgrywano fazę grupową, reprezentujący Śląsk na boisku byli na dużo mniejszym „wspomaganiu”. Potem owo „wspomaganie” dało o sobie znać.
Wojna polsko – rosyjska pod flaga wielonarodową
Zaczęło się od tego, że ktoś usłyszał, jak przedstawiciele Liverpoolu dość niepochlebnie określili Polaków. A chodziło o kibiców Lechii Gdańsk. Akurat na mecz przybyli fani Śląska i… zaczęło się, bo za Liverpoolem stanęła ekipa Lokomotivu Moskwa. Do zdrożnych scen nie doszło, ale presja była spora. Rywale Lechii najwidoczniej jej nie wytrzymali i mogło się zakończyć dość niezłą rozróbą. Tym bardziej, że sporo ekip deklarowało chęć wspomożenia wrocławian. W tym między innymi Bułgarzy z Botewu Płowdiw.
Fajny klimacik
Za typowy przykład do czego doprowadza „futbol nowoczesny” robili kibice Liverpoolu. Choć dziwnych rasowo osobników ze sobą nie przywieźli, to jacyś byli oni tacy nijacy. Natomiast znakomita większość ekip była reprezentowana przez osoby, od których na odległość bił nacjonalizm. Co powodowało, że fanom Śląska łatwo było łapać nić porozumienia.
Piękny skrawek starej Polski
Sam Lwów robi wrażenie miasta, które kiedyś było piękne. Kawałek starej, klimatycznej Polski. Niestety, jest niesamowicie zaniedbany. Brudno wszędzie – jak w Polsce za komuny. Stan dróg to kolejna porażka. Generalnie – bieda aż piszczy. No to ludzie kombinują jak mogą. Jedna osoba w tym samym barze za dokładnie to samo, ale bez surówki zapłaciła o 10 hrywien więcej niż poprzednik z surówką… Woda w hotelu była tylko okresowo. Lechia wylądowała w takim, w którym woda była cały czas.
Na tym tle pozytywnie wyróżnia się Cmentarz Łyczakowski, na którym leżą między innym Orlęta Lwowskie. Tu widać dbałość."
http://www.fanslask.pl/?p=6495