Re: MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI 2011 11 TYSIĘCY NA 11.11.11
: 13.11.2011, 14:51
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
Z ONR Śląsk jechało kilku kibiców Ruchu, ale czy była jakaś delegacja tego nie wiem.sasza33 pisze:Ktoś pytał, i ja też ponawiam, BYŁA DELEGACJA RUCHU CHORZÓW?
iDar0s jak zwykle kapitalna robota. Wiadomo coś więcej na temat premiery tego filmu? Gdzie będzie ta premiera i mniej więcej kiedy?linkinx pisze:http://www.youtube.com/watch?v=8FUFPnFp ... ture=feedu
ostatnio po raz kolejny ogladalem chlopaki nie placzą i patrze blache jakiegos auta a tam W 14 88 bez kitu hahah zwrocil ktos uwage na to czy tylko mi sie wydawalo ?Objat pisze:Marcin, ale trafiłeś z ilością postów, jeszcze w takim temacie hehe, sorry za ot ale musiałem :)
dolce pisze:Nie, najgorsze jest rzeczywiście to co napisał rowerzysta85, też mnie to wkurwia.
Niekompetencja albo celowe działanie psiarni, skłaniałbym się do tego drugiego doprowadziła do tego wszystkiego.
A odcinanie się organizatorów od uczestników jest lekko mówiąc nie w porządku .
Wystarczyłoby powiedzieć: " nie pochwalamy takiego zachowania ale zostali/zostaliśmy sprowokowani "
na to wygladaHC pisze:chłopak odbity z rąk psiarskich?DOLNOSLAZAK pisze:http://www.youtube.com/watch?v=JzChQ7P2 ... re=related
Większość marszu ruszyła Waryńskiego do ronda Jazdy Polskiej, potem Puławską, Goworka, Spacerową, Belwederską i Alejami pod pomnik.johnywdresie pisze:http://www.youtube.com/watch?v=0lgLeATI ... re=related
Na powyższym filmie jest moment jak wszyscy idą pod pomnik R.Dmowskiego czy już koniec Marszu i powroty ?My dotarliśmy pod pomnik w czasie kiedy już tam wszyscy byli,bo na samym początku byliśmy zmuszeni sporą grupą zepchnąć się w jedną uliczkę od placu Konstytucji przemierzaniu uliczek w centrum dotarliśmy pod pomnik praktycznie pod sam koniec...
Mógłby ktoś nakreślić przebieg wydarzeń?Czy milicja wszystkich rozgoniła z placu Konstytucji na różne strony a dopiero po czasie wszyscy się zebrali tam znów i stamtąd ruszył Marsz Niepodległości,czy też mniejszymi grupami wszyscy docierali pod pomnik Romana Dmowskiego?
sercamembert pisze:Relacja c**** z antify:
Z Poznania łącznie pojechało chyba gdzieś pod 100 osób- cały autokar i minimum 7 samochodów osobowych różnego gabarytu, oprócz tego ludzie jeździli też na własną rękę. Autokar od początku do końca wycieczki co chwile w towarzystwie psiarni. Po drodze na autostradzie jakieś lamusy do nas hajlują z fury- numery itd. KMWTW
Na jednym z przystanków prezent- 2 nazimetali z laskami ze złotowa. Byczek w bluzie NSZ z pierścionkiem ze swastą (wiadomo,polak,narodowiec,nie faszysta) odmawia wyjścia na solo na zewnątrz jednemu z naszych i zaczyna dzwonić po pały- żenada!! Zdzieramy z niego łacha jaką to nie jest konfiturą, panie w zajeździe niestety spanikowane i też dzwonią, cóż, chcemy jechać dalej. jak wychodziliśmy, byczek już po telefonie zaczyna grać kozaka, że zobaczymy się na marszu. Po jednym prostym w podbródek wprowadza nieład w wystrój krzeseł przy swoim stoliku. Dojeżdżamy do wawy, przechodzimy przez plac konstytucji, pierwsze grupki nacków już się tam zbierają, ale zależy nam na przeprowadzeniu wszystkich w miejsce blokad. Zaraz się zaczyna! Witamy się z resztą poznańskiej ekipy, znajomymi z całej polski, ale też znajome mordki z Białorusi, Rosji, Niemiec. W końcu zawiązują się blokady, są pierwsze starcia, najpierw jakieś zbłąkane owieczki przechodzą przez środek wiecu- nie ma opcji, nie odpuszczamy. Później już wiadomo, jak leciało. Co jakiś czas od strony centrum nachodzą hordy c****- zajebiście, że udaje się ich rozjebywać i gonić, jednocześnie nie psując zbytnio szyku blokady. Dochodzą niepokojące informacje o zatrzymanych niemcach i innych od nas. Organizacyjnie naprawdę nie było się w tym roku do czego doczepić, oprócz kilku zgrzytów typu dziękowanie pałom z platformy- na szczęście szybko szła korekta. Co do całej zadymy rozkręconej przez kiboli, nie ma co pisać, już i tak za dużo na ten temat. Po wiecu udajemy się razem z kilkoma innymi ekipami w stronę metra- jest nas całkiem całkiem, atmosfera trochę luźniejsza, ale wiadomo, oczy dookoła głowy, THIS IS FUCKIN' WAR! Wchodzimy do metra, podjeżdża pociąg, a w nich prezent od Romana Dymanowskiego- zaraz jak się tylko drzwi pootwierały chłopaczki zaczynają latać po wagonikach, jak baloniki i piłki na kolorowej, trwa to dłuższą chwilę, ale jak się uspokoiło, pan maszynista wykazuje się niesubordynacją, no i musimy zawijać się ze stacji. Na wyjściu jeden dyżurny pies w białej koszuli z pałką w ręku- jego mina mówiła wszystko. Wychodzimy z metra, przejeżdża obok nas tajniacki wóz i nas nagrywa- cóż, miłego oglądania naszych zasłoniętych buziek. Kluczymy po wawie, trochę z buta,trochę tramwajem, no i dobijamy do miejsca umówionego z naszymi kierowcami. Wracamy bez przeszkód, oczywiście po dotarciu na miejsce znów psy, radiowóz, tajniacy, kamera itd. Podobno następnego dnia kilku naziolków wracających polskim busem zostaje przywitanych, tak jak na to zasługują...ale to już kolejny rozdział w tej historii...
Piona dla wszystkich, którzy ruszyli się do wawy, piona dla tych, którzy dalej się zmagają z tym, co po 11.11.11 w wawie zostało, pamiętajcie, że pewnie trzeba będzie okazać konkretną solidarność zatrzymanym. Antyfaszystą jest się codziennie, nie tylko raz w roku!
aaa tam historia interesująca ...Spierdalaj88 pisze:sercamembert pisze:Relacja c**** z antify:
Z Poznania łącznie pojechało chyba gdzieś pod 100 osób- cały autokar i minimum 7 samochodów osobowych różnego gabarytu, oprócz tego ludzie jeździli też na własną rękę. Autokar od początku do końca wycieczki co chwile w towarzystwie psiarni. Po drodze na autostradzie jakieś lamusy do nas hajlują z fury- numery itd. KMWTW
Na jednym z przystanków prezent- 2 nazimetali z laskami ze złotowa. Byczek w bluzie NSZ z pierścionkiem ze swastą (wiadomo,polak,narodowiec,nie faszysta) odmawia wyjścia na solo na zewnątrz jednemu z naszych i zaczyna dzwonić po pały- żenada!! Zdzieramy z niego łacha jaką to nie jest konfiturą, panie w zajeździe niestety spanikowane i też dzwonią, cóż, chcemy jechać dalej. jak wychodziliśmy, byczek już po telefonie zaczyna grać kozaka, że zobaczymy się na marszu. Po jednym prostym w podbródek wprowadza nieład w wystrój krzeseł przy swoim stoliku. Dojeżdżamy do wawy, przechodzimy przez plac konstytucji, pierwsze grupki nacków już się tam zbierają, ale zależy nam na przeprowadzeniu wszystkich w miejsce blokad. Zaraz się zaczyna! Witamy się z resztą poznańskiej ekipy, znajomymi z całej polski, ale też znajome mordki z Białorusi, Rosji, Niemiec. W końcu zawiązują się blokady, są pierwsze starcia, najpierw jakieś zbłąkane owieczki przechodzą przez środek wiecu- nie ma opcji, nie odpuszczamy. Później już wiadomo, jak leciało. Co jakiś czas od strony centrum nachodzą hordy c****- zajebiście, że udaje się ich rozjebywać i gonić, jednocześnie nie psując zbytnio szyku blokady. Dochodzą niepokojące informacje o zatrzymanych niemcach i innych od nas. Organizacyjnie naprawdę nie było się w tym roku do czego doczepić, oprócz kilku zgrzytów typu dziękowanie pałom z platformy- na szczęście szybko szła korekta. Co do całej zadymy rozkręconej przez kiboli, nie ma co pisać, już i tak za dużo na ten temat. Po wiecu udajemy się razem z kilkoma innymi ekipami w stronę metra- jest nas całkiem całkiem, atmosfera trochę luźniejsza, ale wiadomo, oczy dookoła głowy, THIS IS FUCKIN' WAR! Wchodzimy do metra, podjeżdża pociąg, a w nich prezent od Romana Dymanowskiego- zaraz jak się tylko drzwi pootwierały chłopaczki zaczynają latać po wagonikach, jak baloniki i piłki na kolorowej, trwa to dłuższą chwilę, ale jak się uspokoiło, pan maszynista wykazuje się niesubordynacją, no i musimy zawijać się ze stacji. Na wyjściu jeden dyżurny pies w białej koszuli z pałką w ręku- jego mina mówiła wszystko. Wychodzimy z metra, przejeżdża obok nas tajniacki wóz i nas nagrywa- cóż, miłego oglądania naszych zasłoniętych buziek. Kluczymy po wawie, trochę z buta,trochę tramwajem, no i dobijamy do miejsca umówionego z naszymi kierowcami. Wracamy bez przeszkód, oczywiście po dotarciu na miejsce znów psy, radiowóz, tajniacy, kamera itd. Podobno następnego dnia kilku naziolków wracających polskim busem zostaje przywitanych, tak jak na to zasługują...ale to już kolejny rozdział w tej historii...
Piona dla wszystkich, którzy ruszyli się do wawy, piona dla tych, którzy dalej się zmagają z tym, co po 11.11.11 w wawie zostało, pamiętajcie, że pewnie trzeba będzie okazać konkretną solidarność zatrzymanym. Antyfaszystą jest się codziennie, nie tylko raz w roku!
widać zdrowy progres, co chwilę osiągają kolejny poziom pisania niesamowitych historii, nie jeden pisarz mógłby się od nich uczyć
OPOWIESCi 1000 i 1 BASNI andersen przy nim wypada blado:)Spierdalaj88 pisze:sercamembert pisze:Relacja c**** z antify:
Z Poznania łącznie pojechało chyba gdzieś pod 100 osób- cały autokar i minimum 7 samochodów osobowych różnego gabarytu, oprócz tego ludzie jeździli też na własną rękę. Autokar od początku do końca wycieczki co chwile w towarzystwie psiarni. Po drodze na autostradzie jakieś lamusy do nas hajlują z fury- numery itd. KMWTW
Na jednym z przystanków prezent- 2 nazimetali z laskami ze złotowa. Byczek w bluzie NSZ z pierścionkiem ze swastą (wiadomo,polak,narodowiec,nie faszysta) odmawia wyjścia na solo na zewnątrz jednemu z naszych i zaczyna dzwonić po pały- żenada!! Zdzieramy z niego łacha jaką to nie jest konfiturą, panie w zajeździe niestety spanikowane i też dzwonią, cóż, chcemy jechać dalej. jak wychodziliśmy, byczek już po telefonie zaczyna grać kozaka, że zobaczymy się na marszu. Po jednym prostym w podbródek wprowadza nieład w wystrój krzeseł przy swoim stoliku. Dojeżdżamy do wawy, przechodzimy przez plac konstytucji, pierwsze grupki nacków już się tam zbierają, ale zależy nam na przeprowadzeniu wszystkich w miejsce blokad. Zaraz się zaczyna! Witamy się z resztą poznańskiej ekipy, znajomymi z całej polski, ale też znajome mordki z Białorusi, Rosji, Niemiec. W końcu zawiązują się blokady, są pierwsze starcia, najpierw jakieś zbłąkane owieczki przechodzą przez środek wiecu- nie ma opcji, nie odpuszczamy. Później już wiadomo, jak leciało. Co jakiś czas od strony centrum nachodzą hordy c****- zajebiście, że udaje się ich rozjebywać i gonić, jednocześnie nie psując zbytnio szyku blokady. Dochodzą niepokojące informacje o zatrzymanych niemcach i innych od nas. Organizacyjnie naprawdę nie było się w tym roku do czego doczepić, oprócz kilku zgrzytów typu dziękowanie pałom z platformy- na szczęście szybko szła korekta. Co do całej zadymy rozkręconej przez kiboli, nie ma co pisać, już i tak za dużo na ten temat. Po wiecu udajemy się razem z kilkoma innymi ekipami w stronę metra- jest nas całkiem całkiem, atmosfera trochę luźniejsza, ale wiadomo, oczy dookoła głowy, THIS IS FUCKIN' WAR! Wchodzimy do metra, podjeżdża pociąg, a w nich prezent od Romana Dymanowskiego- zaraz jak się tylko drzwi pootwierały chłopaczki zaczynają latać po wagonikach, jak baloniki i piłki na kolorowej, trwa to dłuższą chwilę, ale jak się uspokoiło, pan maszynista wykazuje się niesubordynacją, no i musimy zawijać się ze stacji. Na wyjściu jeden dyżurny pies w białej koszuli z pałką w ręku- jego mina mówiła wszystko. Wychodzimy z metra, przejeżdża obok nas tajniacki wóz i nas nagrywa- cóż, miłego oglądania naszych zasłoniętych buziek. Kluczymy po wawie, trochę z buta,trochę tramwajem, no i dobijamy do miejsca umówionego z naszymi kierowcami. Wracamy bez przeszkód, oczywiście po dotarciu na miejsce znów psy, radiowóz, tajniacy, kamera itd. Podobno następnego dnia kilku naziolków wracających polskim busem zostaje przywitanych, tak jak na to zasługują...ale to już kolejny rozdział w tej historii...
Piona dla wszystkich, którzy ruszyli się do wawy, piona dla tych, którzy dalej się zmagają z tym, co po 11.11.11 w wawie zostało, pamiętajcie, że pewnie trzeba będzie okazać konkretną solidarność zatrzymanym. Antyfaszystą jest się codziennie, nie tylko raz w roku!
widać zdrowy progres, co chwilę osiągają kolejny poziom pisania niesamowitych historii, nie jeden pisarz mógłby się od nich uczyć
W tym coś może być, w stu jednego raczej dają radeSpierdalaj88 pisze:sercamembert pisze:Relacja c**** z antify:
Z Poznania łącznie pojechało chyba gdzieś pod 100 osób- cały autokar i minimum 7 samochodów osobowych różnego gabarytu, oprócz tego ludzie jeździli też na własną rękę. Autokar od początku do końca wycieczki co chwile w towarzystwie psiarni. Po drodze na autostradzie jakieś lamusy do nas hajlują z fury- numery itd. KMWTW
Na jednym z przystanków prezent- 2 nazimetali z laskami ze złotowa. Byczek w bluzie NSZ z pierścionkiem ze swastą (wiadomo,polak,narodowiec,nie faszysta) odmawia wyjścia na solo na zewnątrz jednemu z naszych i zaczyna dzwonić po pały- żenada!! Zdzieramy z niego łacha jaką to nie jest konfiturą, panie w zajeździe niestety spanikowane i też dzwonią, cóż, chcemy jechać dalej. jak wychodziliśmy, byczek już po telefonie zaczyna grać kozaka, że zobaczymy się na marszu. Po jednym prostym w podbródek wprowadza nieład w wystrój krzeseł przy swoim stoliku. Dojeżdżamy do wawy, przechodzimy przez plac konstytucji, pierwsze grupki nacków już się tam zbierają, ale zależy nam na przeprowadzeniu wszystkich w miejsce blokad. Zaraz się zaczyna! Witamy się z resztą poznańskiej ekipy, znajomymi z całej polski, ale też znajome mordki z Białorusi, Rosji, Niemiec. W końcu zawiązują się blokady, są pierwsze starcia, najpierw jakieś zbłąkane owieczki przechodzą przez środek wiecu- nie ma opcji, nie odpuszczamy. Później już wiadomo, jak leciało. Co jakiś czas od strony centrum nachodzą hordy c****- zajebiście, że udaje się ich rozjebywać i gonić, jednocześnie nie psując zbytnio szyku blokady. Dochodzą niepokojące informacje o zatrzymanych niemcach i innych od nas. Organizacyjnie naprawdę nie było się w tym roku do czego doczepić, oprócz kilku zgrzytów typu dziękowanie pałom z platformy- na szczęście szybko szła korekta. Co do całej zadymy rozkręconej przez kiboli, nie ma co pisać, już i tak za dużo na ten temat. Po wiecu udajemy się razem z kilkoma innymi ekipami w stronę metra- jest nas całkiem całkiem, atmosfera trochę luźniejsza, ale wiadomo, oczy dookoła głowy, THIS IS FUCKIN' WAR! Wchodzimy do metra, podjeżdża pociąg, a w nich prezent od Romana Dymanowskiego- zaraz jak się tylko drzwi pootwierały chłopaczki zaczynają latać po wagonikach, jak baloniki i piłki na kolorowej, trwa to dłuższą chwilę, ale jak się uspokoiło, pan maszynista wykazuje się niesubordynacją, no i musimy zawijać się ze stacji. Na wyjściu jeden dyżurny pies w białej koszuli z pałką w ręku- jego mina mówiła wszystko. Wychodzimy z metra, przejeżdża obok nas tajniacki wóz i nas nagrywa- cóż, miłego oglądania naszych zasłoniętych buziek. Kluczymy po wawie, trochę z buta,trochę tramwajem, no i dobijamy do miejsca umówionego z naszymi kierowcami. Wracamy bez przeszkód, oczywiście po dotarciu na miejsce znów psy, radiowóz, tajniacy, kamera itd. Podobno następnego dnia kilku naziolków wracających polskim busem zostaje przywitanych, tak jak na to zasługują...ale to już kolejny rozdział w tej historii...
Piona dla wszystkich, którzy ruszyli się do wawy, piona dla tych, którzy dalej się zmagają z tym, co po 11.11.11 w wawie zostało, pamiętajcie, że pewnie trzeba będzie okazać konkretną solidarność zatrzymanym. Antyfaszystą jest się codziennie, nie tylko raz w roku!
widać zdrowy progres, co chwilę osiągają kolejny poziom pisania niesamowitych historii, nie jeden pisarz mógłby się od nich uczyć