Łks 1908 - każdego jara co innego. Ciebie jara, że Łks to jedni z pierwszych kibiców w Polsce, twoja sprawa. Widocznie nie za bardzo masz się czym pochwalić w sferze piłkarskiej, ale to ogólnie znany fakt związany z kibicami ŁKS, nieważne.
A pamięć mam faktycznie niesamowitą i nie tylko pamiętam 3 ełkaesiaków ze szkoły, ale też to, że Widzew w latach 70 czy w początkach 80 nie liczył się kibicowsko. Doskonale pamiętam. Ani się tego nie wstydzę, ani tego nie ukrywam. Nie wiem natomiast o co ci chodzi z rzekomymi "farmazonami" o tłumach na Widzewie. Chodziłeś na mecze wtedy?
Powtarzam - bywało, że 3 godziny przed meczem trzeba było przyjść, żeby usiąść. A pojemność stadionu była wtedy dużo większa niż teraz, ponieważ nie było krzesełek. Pomimo to był on zbyt mały, by pomieścić wszystkich chętnych. Więc informuję cię przy okazji, że w dniu 10.04.1976 roku mecz Widzew-Tychy (na stadionie Łks) obejrzało 40.000 ludzi a frekwencja przy okazji innych spotkań była niewiele mniejsza. Zatem "walące tłumy na mecze Widzewa" to nie jest farmazon, tylko fakt, który możesz sobie sprawdzić w archiwach, almanachach i starych gazetach. A przypominam, że był to rok 1976, czyli okres w którym ponoć cała Łódź chodziła jeszcze na ŁKS.
Więc jeżeli już tu zabieram głos, to po to, by pogadać o faktach a nie bajdach.
A wycieczki zakładowe? Taka była wówczas "moda". Nie moja wina, że sukcesy Widzewa przyciągały liczne wycieczki zakładowe. Gdyby to ŁKS je osiągał, wtedy wycieczki by ci zapewne nie przeszkadzały a wysoka frekwencja byłaby do dziś wspomiananym atutem.
pozdrawiam.