Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
: 28.10.2009, 22:09
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
Dobry program, co najważniejsze jeden z nielicznych obiektywnych i nie chodzi mi tylko o dzisiejszy odcinek. Jak ktoś zgrał to warto wrzucić. Przedstawiono stanowisko kibiców, nakreślono jasno niektórych UBeków. Tak na marginesie pan Atlas jest bardzo dziwny.Blaster pisze:Przed chwila skonczyla sie dyskusja na temat PZPNU w "Warto rozmawiac" Goscmi m.in Piechniczek, Atlas, Kosecki, ten koles z Gazety Polskiej, przedstawiciel stowarzyszenia kibicow. Mysle ze PZPN zostal pocisniety. Prowadzacy tez raczej jechal po PZPNIE
To chyba normalne ze dziwny skoro jest sie alkoholikiem?fluor pisze:Dobry program, co najważniejsze jeden z nielicznych obiektywnych i nie chodzi mi tylko o dzisiejszy odcinek. Jak ktoś zgrał to warto wrzucić. Przedstawiono stanowisko kibiców, nakreślono jasno niektórych UBeków. Tak na marginesie pan Atlas jest bardzo dziwny.Blaster pisze:Przed chwila skonczyla sie dyskusja na temat PZPNU w "Warto rozmawiac" Goscmi m.in Piechniczek, Atlas, Kosecki, ten koles z Gazety Polskiej, przedstawiciel stowarzyszenia kibicow. Mysle ze PZPN zostal pocisniety. Prowadzacy tez raczej jechal po PZPNIE
Nie oglądałem tego programu ale nasuwa mi się takie spostrzeżenie - może chodziło mi o to że umoczonych jest dużo więcej osób i dlatego te 300 to nie jest dużo, bo powinno być ich wiele więcej...M30 pisze:Atlas w tym programie nieświadomie potwierdził swoje problemy ze zdrowiem psychicznym, wypowiadając zdanie:"300 osób zatrzymanych w aferze korupcyjnej to nie jest dużo"
Raczej całą sprawe próbował zbagatelizować bo powiedział dokładnie, że jak na ponad 200 tys. osób które są w całym kraju w związkach piłkarskich to tych 300 zatrzymanych to nie jest dużo.wu_ pisze:Nie oglądałem tego programu ale nasuwa mi się takie spostrzeżenie - może chodziło mi o to że umoczonych jest dużo więcej osób i dlatego te 300 to nie jest dużo, bo powinno być ich wiele więcej...M30 pisze:Atlas w tym programie nieświadomie potwierdził swoje problemy ze zdrowiem psychicznym, wypowiadając zdanie:"300 osób zatrzymanych w aferze korupcyjnej to nie jest dużo"
Szkoda że odchodzi, bo był to "just the man for the job"M30 pisze:Atlas w tym programie nieświadomie potwierdził swoje problemy ze zdrowiem psychicznym, wypowiadając zdanie:"300 osób zatrzymanych w aferze korupcyjnej to nie jest dużo"
3. Żenujące zachowanie niektórych....
I last, but not least. Na początek małe wyjaśnienie. Jako serwis ekstraklasa.wp.pl nigdy nie wrzucaliśmy, nie wrzucamy i nie będziemy wrzucali wszystkich kibiców do jednego worka. Słowa "kibol" tak chętnie używanego przez innych, u nas nie uświadczycie, bo go po prostu nie rozumiemy. Pokazujemy Wam pięknie zrobione przez was oprawy, także te z nielegalnymi przecież racami. I się nimi zachwycamy! Dla nas mecze bez kibiców nie mają sensu. Fani mają prawo protestować, wyrażać swoje niezadowolenie nawet w kontrowersyjny sposób, kneblowanie im ust nie ma sensu. I trzeba z tym walczyć. Ale... życzenie komuś śmierci, albo robienie sobie z niej, za przeproszeniem jaj, to przegięcie. Duże przegięcie. Tak samo rzucanie wspomnianymi wcześniej racami w innych ludzi.
I niestety, ale takim "asom" mówimy: odejdźcie i nie wracajcie. W stolicy grupka, na pewno nie kibiców, na szczęście niewielka, wobec śmierci Jana Wejcherta krzyczała "jeszcze jeden" mając na myśli także szefa ITI Mariusza Waltera. W Kielcach niektórzy wiślacy okrzykami "rachu ciachu, małpa w piachu" (to o zamordowanym fanie Korony) pokazali, że.... szkoda zresztą słów. Ci z Kielc zresztą nie lepsi. Cóż, akurat w ten dzień Waszemu zachowaniu wypada zapalić świeczkę. Amen.
Ci z Kielc zresztą nie lepsi
źródło: http://www.weszlo.com/news/3950Na stadionach znowu zapanowało ZBYDLĘCENIE
1 listopada 2009 - 13:36
Teraz wiemy to już na pewno - kibice Legii nigdy nie wygrają wojny z działaczami. Ludzie, którzy tym protestem zarządzają, są po prostu zbyt prości, by na dłużej porwać za sobą wszystkich fanów. I nawet jeśli mają słuszne postulaty, nawet jeśli często po ich stronie jest racja, to sposób prowadzenia walki jest bydlęcy. Tak, mamy do czynienia z jednym wielkim ZBYDLĘCENIEM. Ktoś, kto skanduje hasło "jeszcze jeden, jeszcze jeden", jako odpowiedź na śmierć Jana Wejcherta jest podczłowiekiem i stanięcie w jednym szeregu z kimś takim jest dla normalnych osób po prostu uwłaczające.
W sobotni wieczór wielu normalnych kibiców Legii stanęło przed dylematem - opowiedzieć się po stronie kogoś, kto intonuje zacytowane przez nas hasło, czy też po tej drugiej. Chyba jeszcze nigdy ci najradykalniejsi fani warszawskiego klubu nie strzelili sobie tak spektakularnego samobója. Teraz nawet zdecydowana reakcja klubu, polegająca na dożywotnim usunięciu wszystkich tych osób ze stadionu, spotka się z aprobatą. Trudno będzie polemizować z tym, że dla bydląt nie powinno być miejsca na stadionie. Mogą się powoływać na rzecznika praw obywatelskich, na jakieś tam zapisy w ustawach, ale nigdy nie wygrają ze zdrowym rozsądkiem u normalnych osób.
Człowiek zarządzający dopingiem został siłą usunięty z gniazda. I teraz można naprawdę zaśpiewać - jeszcze jeden, jeszcze jeden. Jeśli ktoś nie ma szacunku dla zmarłych, jeśli naigrywa się ze śmierci i wprost życzy zejścia z tego swiata innej osobie, to znaczy, że nie powinien przebywać w otoczeniu ludzi (właściwsze byłyby badania psychiatryczne i izolacja), a już na pewno nie powinien ludźmi sterować. Przykro nam, panowie, wasz protest umarł. Klub systematycznie będzie was eliminował ze stadionu i już nikt nie stanie w waszej obronie, nikt nie odda wam łamów. Próba bagatelizowania tego, co stało się w sobotę, byłaby niegodziwa. Zaraz znowu zaczniecie rozpalać znicze pod pomnikami powstańców, przygotowywać patriotyczne hasła. Generalnie - zaczniecie tymi powstańcami wycierać sobie gęby.
Ale zbydlęcenie to w ogóle problem, które w ostatnich dniach powrócił na polskie stadiony. Już przecież było spokojnie, przez tak długi czas, aż tu nagle informacje z Zabrza o zamieszkach, gdzie w ruch idą noże, informacje z Kielc. Kibice Wisły triumfalnie śpiewający o zabitym przez jednego z nich człowieku. To się wszystko w głowie nie mieści. Jak można fetować zabójstwo, do którego doszło na ulicach Kielc? Jak słowa typu "Rachu ciachu, Małpa w piachu" mogą przejść normalnej osobie przez gardło?
Zawsze trzymaliśmy stronę kibiców, ale jeszcze chwila, a pomyślimy, że naprawdę na Euro 2012 zamiast stadionów, trzeba zbudować klatki. Dla bydląt.
weszlo.com pisze:Coraz głośniej o bydlętach
Na jednym z krakowskich cmentarzy 1 listopada ugodzony nożem został jeden z kibiców Wisły Kraków. Zdziczenie trwa. Policja, zamiast raz na zawsze rozprawić się z degeneratami, woli chować się w krzakach i polować na kierowców jadących o 10 kilometrów za szybko. Kierowca mandat przyjmie, a może nawet da łapówkę. Po co się użerać z nożownikami?
I zaraz się zacznie przekrzykiwanka – to nie my, to oni. A oni zaczęli, bo rok temu zadźgali Mirka. A wy nie lepsi, bo zabiliście Zbyszka. Ale Zbyszek zginął jako odpowiedź na Piotrka. Zresztą, najgorsi to są tamci, co kiedyś wyrzucili z pociągu Pawła.
A to wszystko prowokacja. Bo oni śpiewali, tamci rzucili i nie przeprosili. Bo policja była za blisko, ochrona za daleko. Tamten coś krzyczał, coś pokazał, a przecież wiadomo – nerwy czasami puszczają. Kto by wytrzymał? I petarda poleciała. Zginął chłopak, niepotrzebnie daliśmy się sprowokować! A tam, niepotrzebnie, niech zdycha. Sam chciał, sam zaczął, głupio się uśmiechnął. Śpiewajmy więc: rachu ciachu, jeszcze jeden w piachu.
Wojna się nie skończy, bo nie my zaczęliśmy. Oni niech przeproszą, ale nawet jak przeproszą, to nic z tego. Za wielu naszych poległo. My mamy przepraszać? Kpiny jakieś. Wojna! Wojna do samego końca, do całkowitego wyniszczenia. Jak się jeszcze któryś na naszej dzielnicy w szaliku pokaże, to dostanie tak samo – pod żebra. My klubem papieskim, a wy ścierwem milicyjnym. My? My jesteśmy dumą tego miasta, a wy żydowskim nasieniem. My mamy honor, a wy kapujecie policji.
I tak w całej Polsce bydlęta się kłócą, kto zaczął, kto skończył, kto godny pogardy bardziej, a kto mniej. Utytłani w gównie po uszy, siebie warci zwyrodnialcy, którzy nawet nie zauważają, że są dokładni tacy sami. Że nie dzieli ich nic, poza miejscem urodzenia, na które nie mieli najmniejszego wpływu. Pięć kilometrów dalej i zabijaliby swoich dzisiejszych kolegów.
źródło: http://www.weszlo.com/news/3963W którą stronę zmierza kibicowanie na stadionach?
3 listopada 2009 - 02:51
Bez dwóch zdań – kibicowanie na meczach w Polsce bardzo odbiega od europejskich standardów. Jest zdecydowanie bardziej fanatyczne, nastawione na konfrontację, bazujące na negatywnych emocjach, w dużej mierze ocierające się o nienawiść. Piłka nie jest weekendową, rodzinną rozrywką, jak w Hiszpanii, w Niemczech czy w Anglii, nie jest spędzaniem czasu porównywalnym z wizytą w kinie. Jednocześnie to „nasze” kibicowanie jest bardziej szaleńcze, pełniejsze pasji, charakterne, jakby odarte z komercji, takie trochę na śmierć i życie. Ma swoje złe i dobre strony.
Po ostatnich wydarzeniach czas zadać pytanie – czy właśnie następuje przełom i czy polskie kibicowanie pójdzie w stronę wymienionych wcześniej krajów?
Na początek kilka słów – już się naczytaliśmy, że nie mamy prawa wypowiadać się na temat kibiców, bo sami nimi nie jesteśmy, nie byliśmy na żadnym wyjeździe, a trybuny znamy z telewizji. Cóż, wyjazdów mamy za sobą sporo (pewnie znacznie więcej niż wielu, którzy nam zarzucali brak pojęcia w tym temacie) – pociągami specjalnymi, samochodami po Polsce, autokarami za granicę. Staliśmy w sektorach, gdy nad głowami latały nam kamienie, czuliśmy dreszczyk emocji, gdy policja konwojowała na stadion, wiemy, jakie ślady zostawia po sobie gumowa pałka i że dostać nią można za nic. Wiemy jak szczypią oczy, gdy policjant dla zabawy wrzuci gaz do przedziału i znamy bicie serca, gdy pociąg niespodziewanie staje w szczerym polu. Widzieliśmy „promocje” na stacjach benzynowych, wiemy jak wygląda „wjazd pod kasy”. Emocjonowaliśmy się kiedyś tym, dlaczego jedni skandują „Szamotuły”, a drudzy odpowiadają hasłem „Poznań Główny”. I tak dalej…
Nie, nigdy się nie biliśmy, co nie znaczy, że nie oberwaliśmy. W tym sensie – jakby to niektórzy nazwali – jesteśmy lamusami. Jak lali nas policjanci, to nie oddawaliśmy. Gdy raz napadł nas na ulicy kibic innej drużyny – uciekaliśmy. Mając do wyboru – oddaj barwy, albo wybijemy ci zęby, na bank potulnie oddalibyśmy barwy. Kiedy dochodziło do zamieszek, staraliśmy się stać w najbezpieczniejszym miejscu. Dla jednych to wstyd, dla innych rozwaga. Nigdy nie byliśmy chuliganami, choć swego czasu ten ruch poznaliśmy dość dobrze. Pociągały nas oprawy, które kiedyś pomagaliśmy robić, zdarzyło nam się rozwieszać plakaty w środku nocy po całym mieście. Agresja nigdy nie była naszym światem, lecz kibicowska rywalizacja przez wiele lat tak.
Ale… dorośliśmy? Tak, to chyba najlepsze słowo. Przecież nie bez powodu te najbardziej zaangażowane grupy kibiców składają się z ludzi młodych, którzy potem gdzieś się rozchodzą, rozkręcają własne biznesy, zakładają rodziny. I przyzwyczajają się do wygody. Kiedyś jadąc z jednego miasta do drugiego zdarzyło nam się na przedostatniej stacji przesiąść w inny pociąg, aby ominąć „komitet powitalny”. Dziś wolimy pierwszą klasę, gazetkę i ciepłą herbatę. Znormalnieliśmy? Może. Zdziadzialiśmy? Na pewno. Nie chcemy się bać, chcemy komfortu i jesteśmy skłonni za to sporo zapłacić. Zdarzyło się w życiu dostać po twarzy. Mając do wyboru „dostać” czy „nie dostać”, wybieramy drugą opcję. Szalik, jeśli miałby być pretekstem do tego, by ktoś w innym mieście nas ganiał po ulicach, schowaliśmy do szuflady. Obdrapane, zaszczane schody służące za sektory na obcych stadionach zamieniliśmy na telewizor. Jesteśmy wygodni. A jeśli już przychodzi nam stanąć na stadionie, nie powtarzamy każdego zaintonowanego hasła, bo zaczęliśmy myśleć bardziej indywidualnie i mamy wartości, które przedkładamy ponad klub piłkarski. Na przykład szacunek do ludzkiej śmierci i zachowanie powagi w jej obliczu.
Aha – no i poznaliśmy ludzi z innych miast, fajnych, normalnych, sympatycznych. Piłkarzy z klubów, których kiedyś nienawidziliśmy. Dziś dzwonimy do siebie przed meczem, mówimy: „powodzenia”. Powodzenia?! Kiedyś marzyliśmy, by rywal odniósł kontuzję na rozgrzewce, ale dziś… powodzenia. I po spotkaniu, w razie czego, gratulacje. Szczere.
Teraz macie już wszystkie dane ku temu, by nas oceniać. Jak ktoś uważa, że nie mamy prawa napisać nic na temat kibicowania – w porządku, to jego zdanie, może nie czytać. I jeśli ty tak uważasz, zakończ ten artykuł w tym właśnie miejscu.
A teraz do sedna. Choć kilka lat temu nie przeszłoby to nam przez głowę, działaczom Legii dzięki konsekwencji i uporowi (czyli w znacznej mierze dzięki działaniom, których nie popieraliśmy, często skandalicznym i nieakceptowalnym) udało się doprowadzić do sytuacji, w której ochrona bez żadnych problemów wyprowadza z trybun jednego z najważniejszych kibiców. Kiedyś skończyłoby się to gigantyczną awanturą, dziś tylko latają dwa czy trzy papierowe kubki po coli. A to oznacza, że wojna na linii kibice – działacze, czy to się kibicom podoba, czy nie, zmierza ku końcowi. Jeszcze rok, może dwa i zanim się spostrzegą, już dla nich miejsca na stadionie nie będzie. Zastąpią ich ludzie nie znający przyśpiewki „Czarna eLka w kółeczku się mieni” i nikt już nie będzie intonował „Boją się nas kibice angielscy”, bo niby czemu mieliby się bać? Już dziś tych chuliganów na Łazienkowskiej nie ma, a nawet jeśli są, to nic nie robią, ze strachu przed konsekwencjami. Miejsca po dzisiejszych ekstremistach zajmie ktoś, kto wprawdzie nie będzie znał słów piosenek, za to głośno bijący brawo, gdy piłkarz wywalczy rzut rożny. Też fajnie. Nie zrozumcie nas źle – będziemy trochę tęsknić za adrenaliną buzującą na trybunach, za tą siłą bijącą z ogromnej grupy ludzi czujących to samo, bardzo intensywnie. Ale z drugiej strony – dzisiaj trochę marzymy o tym, by w Polsce było jak w Niemczech, gdzie człowiek w koszulce jednego klubu może spokojnie przejść obok człowieka w koszulce największego rywala. I mając te dwa modele do wyboru, wzajemnie się wykluczające, chyba już bardziej pociąga nas ten drugi, bezpieczniejszy. Kiedyś byłoby odwrotnie, ale dziś…
Ludzie się zmieniają, kraj się zmienia, stadiony się zmieniają. Za chwilę będziemy mieli piękne obiekty na miarę XXI wieku. Jeśli ITI wygra wojnę z kibicami Legii (a chyba wygra) i zapełni trybuny „krawaciarzami”, to lada moment tym tropem pójdą kolejne kluby. Bo docelowo każdy prezes klubu marzy o tym, by zapełnić trybuny klasą średnią i wyższą. I tu nasze pytanie – czy sądzicie, że właśnie rozpoczął się początek tego procesu? Początek końca polskiego modelu kibicowania? Jedno wielkie "pacyfikowanie"? Czy też uda się zachować chociaż część dawnego klimatu?
My trochę chcielibyśmy mieć ciastko i zjeść ciastko. Marzą nam się rozśpiewane trybuny, kolorowe flagi, oprawy, kartoniady, race. Ale nie kosztem zdziczenia. Wulgaryzmy – wiadomo, to część piłki nożnej, a mecz bez chóralnego wyzywania przeciwników trudno uznać za stuprocentowo udany. Jeśli jednak za tym wyzywaniem miałoby pójść coś dalej, noże, siekiery, kamienie, to nie, dzięki, my się wypisujemy. Jeśli mamy do wyboru stać obok kogoś, kto naigrywa się ze śmierci drugiego człowieka, lub obok studenta z popcornem, wybieramy popcorn. To mimo wszystko dziś już są bardziej nasze klimaty. Kult siły, strachu - to już nas nie pociąga. I mamy wrażenie, że w ogóle pociąga coraz mniej osób.
Aż trudno zgadnąć, jak to się wszystko dalej potoczy. Legia pewnie stanie się klubem takim trochę „piknikowym”, bo nie wierzymy, że ITI – mając do dyspozycji najlepszą maszynkę marketingową w tym kraju – nie zdoła zapełnić trybun nowego stadionu. Ludzie w komplecie przychodzili obejrzeć jak gra w piłkę Szymon Majewski i Tomasz Lis, teraz też przyjdą, jak już otrzymają odpowiedni sygnał. Nie do końca będą mieli pojęcie, czy Szałachowski to ten mały i szybki, czy też ten, co stoi na bramce, ale z czasem się nauczą. Ale co będzie w innych miastach? Czy ci, którzy dziś rządzą trybunami w Polsce, oddadzą swoje wpływy? Czy w najbliższych latach dojdzie do bezkrwawej rewolucji, która na zawsze zmieni piłkarski krajobraz? Czy też żadnej wielkiej zmiany nie będzie, a na większych trybunach pomieszczą się zgodnie i fanatycy, i hmmm... sympatycy? Nam się zdaje, że nieuchronny przypływ na stadiony ludzi nowych, nieskażonych przemocą, jakiś wpływ jednak będzie musiał wywrzeć...
W sondzie poniżej oddajemy głos na odpowiedź pierwszą ("nic się nie stanie") - czyli, że za 10 lat będziemy w tym miejscu, w którym dziś są na przykład Niemcy. Zresztą, zobaczmy, jak bardzo nasze stadiony zmieniły się przez poprzednie 10 lat - o ile mniej jest zadym, ile mniej żenujących przyśpiewek, typu "zrobimy z wami, co Hitler zrobił z Żydami". Wszystko chyba normalnieje. Teraz pozostał ten ostatni, najważniejszy i decydujący etap. Oby chuligani doszczętnie przegrali walkę z cywilizacją i oby ultrasi choć trochę zdołali się obronić.
no jasne. świry jak jasna cholera. :xindianadzon pisze:http://wiadomosci.onet.pl/2681,2071080, ... kalne.html
Cracovia to swiry jak c*** :D
Jak czytam takie posty to ręce opadają. Inni uzywają sprzętu, są bee. Jak Cracovia tnie "świry jak c***"indianadzon pisze:http://wiadomosci.onet.pl/2681,2071080, ... kalne.html
Cracovia to swiry jak c*** :D
Ale te pozytywne :)indianadzon pisze:http://wiadomosci.onet.pl/2681,2071080, ... kalne.html
Cracovia to swiry jak c*** :D
Potem jeszcze Piotr Lisiewicz (Gazeta Polska) przypomniał którzy działacze PZPN walczyli w wojnie polsko-bolszewickiej, tyle że po .... stronie bolszewickiej, którzy działali w UB. Wojciech Wiśniewski (OZSK) odniósł się do protestu po karze nałożonej na Lechię Gdańsk za transparent "17 września 1939 - IV rozbiór Polski".We wczorajszym odcinku "Warto rozmawiać" gośćmi Jana Pospieszalskiego byli między innymi: Antoni Piechniczek - wicedyr. ds. szkolenia PZPN oraz Janusz Atlas - rzecznikPZPN.
Ku ich wielkiemu zaskoczeniu program rozpoczął się występem Mieszka z piosenką "Pusty stadion".
Widać było wyraźne zakłopotanie działaczy maskowane sardonicznym śmiechem przez Antoniego Piechniczka.
Gdzie tutaj jest napisane coś o kibicach?headhunterz pisze:http://wiadomosci.onet.pl/2681,2076640, ... kalne.html
no to ku*** ładnie
szkoda że kutasów tez sobie nawzajem nie odcinają
A musi być napisane ?wu_ pisze:Gdzie tutaj jest napisane coś o kibicach?headhunterz pisze:http://wiadomosci.onet.pl/2681,2076640, ... kalne.html
no to ku*** ładnie
szkoda że kutasów tez sobie nawzajem nie odcinają
Wkurwiamy się że oczerniają nas w mediach na każdym kroku, więc chociaż my sami tego nie róbmy...
Jedynie można sie domyślać. Jagiellonśkie Wisła a dostał mieszkaniec Albertyńskiego ( Cracovia) A narazie lepiej rozkminy zostawić na boku.headhunterz pisze:A musi być napisane ?wu_ pisze:Gdzie tutaj jest napisane coś o kibicach?headhunterz pisze:http://wiadomosci.onet.pl/2681,2076640, ... kalne.html
no to ku*** ładnie
szkoda że kutasów tez sobie nawzajem nie odcinają
Wkurwiamy się że oczerniają nas w mediach na każdym kroku, więc chociaż my sami tego nie róbmy...
Niewierze że to nie ma nic wspólnego z którąś z tych druzyn,za latwe by to było