Resovia Rzeszów – Sandecja Nowy Sącz
O tym meczu było już głosno na długo wczesniej. Wiele osób wyrażało chęć udania się do Rzeszowa. Po pewnych ustaleniach zapadła decyzja, że jedziemy specjalem. Inwestycja droga, lecz zbytnio nie było innej możliwości udania się na ten mecz i w końcu kiedys trzeba spróbować;)
Plakaty, media i wszelkiego rodzaju inne srodki masowego przekazu zrobiły swoje i na listach mielismy ponad 200 os z Sacza. Jednak w tym momencie przyszło pismo z Rzeszowa, że klatka na Resovii pomieści tylko 250 os, i żebyśmy nie jechali w wiecej bo możemy zostać zawróceni. Jednak idziemy za ciosem i do list dopisuje się jeszcze trochę osób( mogło być ich jeszcze więcej, lecz brak biletów i możliwość stania pod stadionem nie wszystkich pasowała) plus zgody w ponad 100 os. Co daje w sumie liczbę ponad 300.
W dniu meczu częsć ludzi nie dotarła na zbiórkę, trochę pomogły im w tym psy po ostatnich wydarzeniach w Saczu, częsć z innych przyczyn. Do pociągu wsiada w sumie 310 os w tym 6 szalonych fanek;). Na tą liczbę składało się prawie 50 kibiców Cracovii, 39 os z Jasła, 8 os z Tychów 4 z Mielca i 2 z Wawy. Psom było bardzo nie na rękę, że nie mogą wsiasć razem z nami, a jeden wyraz swojego niezadowolenia dawał wystawionym językiem (KMWTW;)
Wesoły pociag rusza w kierunku Rzeszowa, po drodze zabierając jeszcze fanów Czarnych i Stali oraz naszych. Podróż bez emocji, policja obstawiała każde miejsce postoju pociągu. Czuwał także policyjny helikopter.
Na dworcu w Rzeszowie mnóstwo policji zasilone naszymi tajniakami, jesteśmy prowadzeni w kordonie na stadion, w między czasie sprawdzano nas.
Pod stadionem okazuje się, że wejda wszyscy oprócz zakazowiczów. Poszło to w miarę szybko, ochrona złożona z konfidentów tym razem nie robiła problemów takich jak w Saczu, ostatnie osoby melduja się chwilkę po gwizdku.
12 osób zostaje pod stadionem. Osoby te dzwonia na numery podane przez Resovię, ale niestety… pizzerie, do których były te numery były chyba pozamykane w wielka sobotę. (Pozdro D

Sam mecz to dobry doping z obydwu stron, ładna prezentacja Sovii oraz mała wymiana uprzejmości pomiędzy Sovia i Craxa. Poza tym inne atrakcje tego dnia były skazane na niepowodzenia ze względu na policję, choć kilku miejscowych mogło oberwać po głowie, bo pomyliło kasy, lecz zostawiamy ich w spokoju.
Po meczu dosć szybko nas wypuszczaja i znów w kordonie idziemy na dworzec, gdzie wsiadamy do pociągu.
Podróż mija spokojnie na zabawie. W Saczu meldujemy się planowo przywitani przez sadeckie pieski lecz obywa się bez żadnych problemów.
Rozchodzimy się na osiedla gdzie balujemy z ziomalami, którym dziękujemy za przybycie
Wyjazd w pełni udany, pokazał że jeśli chcemy to potrafimy, choć pozostaje niedosyt co do gry naszych piłkarzy.