Doktor P(r)awica pisze: 10.04.2018, 17:44
Seth Gecko
Zawsze zastanawiało mnie jedno. Przypuśćmy trafiam na kryminał, jest tam jakiś mój dobry ziomek z osiedla, z młodości czy coś. On nie grypsuje. Trzyma sie zasad że zero współpracy, nikogo nie sprzedał, jest dobrym chłopakiem, ale z jakichś tam powodów nie grypsuje bo np jest skinem czy żołnierzem. I ja z nim sie bujać nie moge, za to moge sie bujać z grypsującym cyganem bądź np murzynem. A przecież na wolności murzyn by miał pojechane, a ze skinem normalnie bym śmigał.
Jeśli ktoś pozwoliłby murzynowi grypsować (trudno mi sobie to wyobrazić, ale z drugiej strony za gwałt też pozwalają czasami grypsować, co dla mnie jest nie do ogarnięcia), to musiałbyś trzymać się zasady, że grypsujący trzymają się razem. Jeśli byś się nie trzymał tego, to poszedłbyś w odstawkę, a potem ewentualnie musiał przestać grypsować. To samo gdybyś podawał rękę kumplowi, który by nie grypsował. Oczywiście wszystkie zasady tworzą ludzie, zmieniają je, a czasami naginają lub inaczej interpretują. Znałem paru grypsujących, co jeśli nikt nie widział, to przybijali piątki ze mną czy z kimś, komu wiedzieli że mogą zaufać. Gdyby ktoś to zobaczył, to mieliby problemy z tego powodu, albo gdybym komuś powiedział o tym. Grypsującym nie jest się dożywotnio, jeśli jakiś mąciciel uznał by, że murzyn nie zasługuje na to, to poszedł by w odstawkę. Znałem jednego grypsującego, co wyglądał mi na cygana. Nie dam sobie ręki uciąć, żeby nim był, bo rzadko go widywałem. Gdyby był ze mną pod jedną celą, to bym wiedział na pewno. Wybujany był strasznie. Kiedyś podczas oddawania noży na noc, zaczął mi wywijać kosą przed oczami i próbował straszyć. Olałem go, zobaczył że się nie boję, to dał sobie spokój. Klawisz nadszedł, więc skończyło się na niczym. Wkrótce trafił do jednej celi z mącicielem, mega kozakiem. Było podejrzenie, że trafił do mniejszej celi zamiast innego z recydywy, bo poszedł na układ z wychowawcą. Mąciciel jechał z nim bardzo krótko, wkrótce tamten przestał grypsować. Mąciciela podobno jak psy zamykały, to wzywali posiłki, bo 4 psami rzucał jak szmatami. Słyszałem jak kiedyś ostro opierdalał tego niby Cygana, klawisz usłyszał awanturę, otworzył drzwi i próbował coś uspokoić. Tamten rzucił tylko "zamykaj tę klapę, ale już!". Klawisz zbladł i szybko zamknął drzwi. Zanim by dobiegła atanda (grupa strażników ze sprzętem, do tłumienia zamieszek), to z klawisza by zostało tylko wspomnienie:)
Są sytuacje gdzie ludzie są podnoszeni bo mają jakieś paczki, a siedzą np za przemoc domową czy inne dojebane tematy.
Poznałem kiedyś typa, który jest doktorem na jednej z uczelni i wykłada prawo karne wykonawcze (dla tych co nie ogarniają, zajmuje się sprawami związanymi z wykonywaniem wyroku, prawa więźnia, jaki ośrodek, zwolnienia itd. Od uprawomocnienia się wyroku do jego końca). Pogadaliśmy tak o życiu. Opowiadał, że odsetek grypsujących w c*** spadam, coraz mniej osób w to idzie bo też nie widzą sensu. Poza tym hajs, PZ itd. Mówił, że generalnie na komisji to faktycznie, mówią że grypsują, bo wypada itp, ale właśnie ci grypsujący, często recydywiści najlepiej sobie na kryminale żyją, często najmniej problemów sprawiają i nie wymagają zbyt wiele uwagi.
Ludzie zasad nie trzymający zasad, to jest chore. Każdy to przyzna. Świat się zmienia wokól nas, zmieniają się ludzie trafiający do więzień i normy w nich też. Jak ktoś podejmuje się grypsowania, to ma grypsować do końca odsiadki. Jeśli znowu trafi do więzienia, to może wtedy już nie grypsować. Ale przestawać grypsować za PZ, to hańba. Jeśli znowu taki trafi do więzienia, to nie może już grypsować, zwykle ma też przejebane u grypsujących.
Cele są obecnie mniejsze. Wyobraź sobie celę z 4 więźniami a z 10. Czy jak dawniej po 30. Zawsze się trafiło paru czubów z charyzmą i działy się niesamowite rzeczy.
Recydywiści to w większości takie "stare diabły bez zębów" (cytat z "Mury Hebronu"). Chcą na spokojnie odsiedzieć wyrok, wyjść na trochę na wolność i jeśli mają kraty za oczami, to wrócić z powrotem do drugiego domu;) Co innego małolaci. W poprawczakach to się dzieją cuda. Tak samo w więzieniu, w celach gdzie są sami małolaci. Młodzi gniewni miewają 10 pomysłów na minutę. Ten nie trzyma z nikim, ma długie włosy, to może by go przecwelić? Za kogo się ku*** fa uważa?
Nudno w nocy, może by tak zrobić procę i postrzelać w strażnika na wieżyczce. Konsekwencje mogą być bardzo surowe, ale czego się nie zrobi dla dobrej zabawy. Zresztą jeden pójdzie na czujkę pod drzwi, będziemy strzelać po ciemku, co kilkanaście minut, a procę tak schowamy, że jej nigdy nie znajdą. A jak znajdą, to pójdzie na konto tego, co go nie lubimy. Niech spróbuje nie wziąć tego na siebie. I od czasu do czasu, w środku nocy okrzyk do strażnika na wieżyczce: "kogutkowy! c*** ci w d*** do połowy!"
A to ktoś chrapie w nocy, to od razu mu rowerek się zrobi i będzie wesoło. Może jakaś solóweczka też z tego będzie;)
Niech no się komuś wyrwie bąk bez pucki! Albo trafi pod celę jakiś mięczak czy typ za znęcanie nad dziećmi albo gwałt.
Różnica w odsiadywaniu wyroku ze starymi, a z małolatami jest kolosalna. Ze starszymi to prawie wczasy. No też nie tak do końca, bo zawsze się może trafić jakiś mąciciel czy świr.
Fakt faktem, subkultura więzienna jest intrygująca, to na pewno. Nasza, czy bardziej rozbudowana i starsza, rosyjska. Tam to już w ogóle na grubo jest. Jako ciekawostkę napisze. Kiedyś złodzieje, Ci honorowi, mieli zakaz posiadania żony, nakaz zerwania kontaktów z rodziną itp (jeszcze przed II WŚ). Kobieta była typowym przedmiotem, gdy np ktoś wyżej w hierarchii z Twojej grupy chciał Twoją babe, ona przechodziła do niego i ty mogłeś ją mieć z powrotem dopiero gdy on zmarł. Nie było właśności prywatnej itp. Polecam sobie poczytać np o czymś takim jak wojny suk w rosyjskich więzianiach po wojnie itp.
Czytałeś o tym w jakiejś książce? Szczerze mówiąc nigdy o tym nie słyszałem.