FCZ pisze:Wrzuć tu tekst, nie każdy chce nabijać żydowską kieszeń...
Zimowa pora sprzyja refleksji. Postanowiłem przejrzeć internetowe strony, zapisy dyskusji i przyjrzeć się zielonogórskim kibicom, identyfikującym się z klubami nie tylko od święta, czyli meczu.
Żużlowi fani, choć jest ich więcej, nigdy nie wywołali, jako grupa, negatywnych emocji - mam na myśli Falubaz Net F@ns. Pewne incydenty miały miejsce, ale generalnie jawią się jako środowisko kreatywne, skore do inteligentnych złośliwości i potrafiące się bawić. Mam nadzieję tylko, że się nie mylę i że nie jestem głuchy. Choć wada słuchu w przypadku waszego starzejącego się, ukochanego, felietonisty może mieć miejsce. Wieloletnie słuchanie death metalu nie pozostaje bez przykrych konsekwencji.
Co prawda zastanawiać może kibicowski pakt z Flotą Świnoujście, oficjalnie nie wiadomo wszak, w czym współpraca między kibicami żużla i piłki nożnej ma się wyrażać, ale gdy spojrzymy na powierzchnię działań naszych fanów, czyli oprawy meczowe (śpiewy, gadżety), to są czyści. Na uznanie zasługują wręcz, kiedy dowiadujemy się, że kibice żużla z Zielonej Góry potrafili zorganizować Wigilię dla bezdomnych albo pomalować świetlicę dla dzieciaków w szpitalu.
Jak na tym tle wyglądają kibice Lechii, grupa która chce by ją utożsamiano z klubem i pragnie się angażować w jego sprawy? Liczebnie niewielka, ale kontrowersyjna. W sieci znaleźć można utyskiwania fanów, kierowane w stronę działaczy Lechii, głównie prezesa Stacewicza, na brak współpracy. Plusem są chęci grupki kibiców, próbujących organizować doping, zamyślających nad reklamą klubu, deklarujących oczyszczenie stadionowych krzesełek, wreszcie angażujących się (przynajmniej słownie) w odśnieżanie boiska. Wszystko pięknie.
Dlaczego więc uważam, że dobrze postępuje Krzysztof Stacewicz odseparowując się od fanów wykrzykujących na meczach jakieś dziwne MBKS i ślęczących pod flagą z napisem "zielonogórscy patrioci"? Ano dlatego, że ci sami kibice nie wstydzą się swoich rasistowskich poglądów, deklarują postawę nietolerancji oraz afiszują się z krzyżem celtyckim, zakazanym m. in. w Niemczech, uznanym bowiem za symbol neofaszystów. Po co łączyć doping sportowy z polityką? Czy tylko dlatego, że wszędzie indziej tak jest? Możemy zbudować sobie rzetelny klub, a przy tym zadbać o klasową publikę. Istnieje obawa, że kooperacja zarządu z kibicami o nacjonalistycznych poglądach przerodzi się w szkodę dla Lechii. Tymczasem ten biedny klub nie potrzebuje wrogów, ale pozytywnej promocji. Zamiast hołoty manifestującej narodowe poglądy, pod szyldem Lechii powinni gromadzić się rodziny z dzieciakami.
Żelazna konsekwencja zarządu Lechii, wykluczająca doraźne korzyści, pozwoli uczynić z Zielonej Góry otwarty ośrodek piłkarski. Jeśli większość piłkarskiej Polski toleruje kiboli, faszystowskie emblematy, przyzwala na rasistowskie zachowania, to Lechia może być przeciw, być jak FC St. Pauli Hamburg, demonstracyjnie antyfaszystowska, odrzucająca symbolikę skrajnej prawicy. W sieci możemy przeczytać, że "antyfaszystowskie nastawienie miłośników FC St. Pauli pojawiło się w latach 80., kiedy na stadionie ich głównego lokalnego rywala - Hamburger Sport-Verein (HSV) Hamburg, wielu kibiców zaczęło przejawiać sympatie skrajnie prawicowe. Spowodowało to exodus sporej liczby kibiców tej drużyny. Woleli oni emocjonować się piłką na stadionie wolnym od rasistowskich haseł i okrzyków".
Bycie Lechii Zielona Góra demonstracyjnie antyfaszystowskim klubem, to pomysł na siebie (forma pozytywnej reklamy) i droga do uczynienia z piłki nożnej w naszym mieście sportu rodzinnego. W wiosenne soboty rodziny z dziećmi, zamiast na obżarstwo i zakupy, zapraszamy na mecze Lechii Zielona Góra!
http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagor ... glika.html